Czego szukasz

10 pomysłów na obiady, które zrobisz w 15 minut

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Czasem nie lubię gotować. Wy też tak macie, że na samą myśl o gotowaniu dostajecie gęsiej skórki? Trochę boję się o tym pisać, bo przecież jestem kobietą, mamą i to ( podobno 🙂 jest moja powinność. A już najbardziej męczy mnie “wymyślanie” menu. Zatem co zrobić, żeby się nie narobić i żeby było smacznie, zdrowo i na nowo? Zobaczcie 10 przepisów na obiady, które zrobicie w 15 minut!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 24/03/2017
Makaron, pomidorki koktajlowe, drewniana łyżka, bazylia - ułożone na blacie stołu

Z takiej niemocy twórczej zrodziło się jakiś czas temu pytanie Asi na Facebooku: co na drugie danie? Podzieliłyście się swoimi pomysłami na szybkie i proste potrawy. Dodałam też coś od siebie i o to rezultat.

Makarony królują

1. Spaghetti z mięsem (przepis Magdaleny) – mięso mielone, najchętniej z indyka lub pół na pół z mięsem wołowym. Do podsmażonej cebulki dodać mięso doprawić i podsmażyć. Jak chcemy osiągnąć zdrowsza wersję, to ścieramy do tego marchewkę i pietruszkę. Następnie dodajmy słoik przecieru pomidorowego (najlepiej domowy) i zioła prowansalskie. Podajemy oczywiście z makaronem.

2.  Makaron ze szpinakiem i tuńczykiem (przepis Agnieszki) – przepis prosty, wszystko ląduje na patelni. W zależności od Waszych upodobań kulinarnych, możecie zrobić wersję ze śmietaną lub bez. A szpinak zastąpić dużą ilością zielonej pietruszki. Tutaj kwestia doboru kształtu makaronu, może być elementem zachęcającym do konsumpcji, zwłaszcza tych domowników, którzy na widok zieleni na talerzu odwracają głowy.

3. Makaron z kurczakiem i pieczarkami (przepis Ilony) – podobnie jak wyżej. Wszystko dzieje się na patelni. Filet kroimy na małe kawałki i podsmażamy, dodajemy pokrojone pieczarki i nadal dusimy, dodając na końcu śmietanę. Podajemy z makaronem, posypane zieloną pietruszką.

4. Makaron z sosem pomidorowym i tuńczykiem (przepis autorki) – pokrojoną cebulkę i ząbek czosnku należy zeszklić i dodać tuńczyka z puszki. Do tego sos pomidorowy i przyprawy. Oczywiście podajemy z makaronem dowolnego kształtu. Dobra alternatywa dla tych, którzy w piątek preferują dania rybne, a filety już im się znudziły.

Dania gotowe w 15 minut

5. Pancakes z grysiku (przepis Magdaleny) – szklanka grysiku, szklanka mleka, 2 żółtka- wymieszać i zostawić na 15 min. Białka ubić na pianę i wymieszać z grysikiem. Placuszki smażyć (można bez tłuszczu) i podawać… Smakują dobrze ze wszystkim, ale szczególnie polecane z powidłem śliwkowym.

6. Risotto ze szpinakiem i zielonym groszkiem (przepis autorki) – ryż i drobno pokrojoną cebulkę należy zeszklić na oliwie, zalewamy bulionem lub wodą i dusimy. Dodajemy zielony groszek i szpinak (mogą być mrożone). Dusimy, mieszając co jakiś czas, ewentualnie podlewając wodą. Ważne, żeby nie zrobiła nam się papka. Na końcu posypujemy startym parmezanem. Szpinak i groszek możemy zastąpić np. grzybami (pieczarkami) i brokułem. Przy czym brokuł dodajemy na samym końcu, żeby zachował kruchość i kolor.

7. Gulasz z indykiem i kukurydzą (przepis autorki) – pokrojoną w kostkę cebulkę i pierś z indyka wrzucamy na patelnię i podsmażamy. Przyprawiamy wedle uznania (można nawet w tym przypadku poeksperymentować z curry) i dodajemy sos pomidorowy. Dusimy, po chwili uzupełniając nasze danie kukurydzą z puszki. Można przyprawić świeżą bazylią. To danie można podawać na różne sposoby. Z ryżem, makaronem, z białym pieczywem lub zawinięte np. w placek naleśnikowy.

Przepisy od blogujących mam

8. Kładzione kluseczki bananowe (przepis od Anety ze strony mamaspace.com.pl) – banana, serek mascarpone i jajko blendujemy na gładką masę i dodajemy tyle mąki. Blendujemy dodając ewentualnie jeszcze mąkę, żeby powstała gęsta masa. Łyżką namoczoną w gorącej wodzie, kładziemy kluseczki na wrzątek. Po 1- 1,5 min od wypłynięcia wyławiamy gotowe kluski i podajemy ze świeżymi owocami np. z ziarnami granatu lub czerwoną porzeczką (możemy dobrać dowolne owoce) i posypane cynamonem.

9. Bananowe placuszki owsiane – miksujemy banana, dwa jajka i 10 łyżek płatków owsianych. Placuszki smażymy z obu stron na złoty kolor na oleju rzepakowym. Podajemy z ulubionymi owocami, orzechami, jogurtem lub syropem.

10. Kurczak curry z warzywami i kaszą jaglaną – cebulkę i kurczaka kroimy w kostkę i smażymy na oliwie, doprawiamy ziołami prowansalskimi. Pomidora i paprykę kroimy w kostkę, dodajemy do kurczaka i dusimy. Gdy papryka zmięknie wrzucamy ugotowaną wcześniej kaszę jaglaną i doprawiamy dwoma łyżeczkami curry. Po rozłożeniu na talerze posypujemy szczypiorkiem.

Ciekawa jestem czy jakoś Wam pomoże ta lista? Który z przepisów brzmi dla Was apetycznie? Ja chętnie skorzystam z paru propozycji, bo wcześniej ich nie znałam. A lubię sięgać po nowe przepisy, zwłaszcza wtedy, gdy nie wymagają dużego nakładu pracy i zapowiadają się smakowicie 🙂

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Kalendarz wakacyjny DIY i rodzinna lista przyjemności

Jak pokazać dzieciom, że ponad 11 tygodni wakacji to dużo czasu i fajnie aby cieszyć się z każdego dnia? Jak pokazać, że czekają na nich różne atrakcje (wspólne wyjazdy, obóz czy wyjazd z babcią) ale też, że są dni kiedy musimy wymyślić coś fajnego aby było fajnie, po prostu? Z pomocą przyszły kredki, kartka i rodzinna burza mózgów. I tak powstają nasze wakacyjne kalendarze DIY! Co sądzisz o tym pomyśle?
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/06/2019

Kalendarz wakacyjny DIY

Próbowałam pokazać na zwykłym kalendarzu ile mamy dni wakacji, co się będzie działo i kiedy. Ale to nie działało, to było jakieś abstrakcyjne… Dlatego razem z moją wesołą gromadką, już trzeci rok, przygotowujemy wakacyjne kalendarze DIY 😉

Każde dziecko, z moją pomocą lub bez (na szczęście w tym roku tylko jedno jej potrzebowało) ;-), rysuje na dużej kartce z bloku technicznego swój kalendarz. Zaznaczają każdy dzień wakacji i wszystkie już zaplanowane atrakcje: wyjazd z rodzicami, obóz w górach (starsze) czy to co chcieliby robić – każdego dnia.

A tak wyglądają  kalendarze moich dzieci 😉

Lista rodzinnych przyjemności

Aby nie było, że tylko oni „pracują”, ja w tym czasie spisuję listę przyjemności.

Lista przyjemności, to tworzona razem lista pomysłów na wspólne spędzenie czasu. Liczą się zarówno małe atrakcje jak lody, dużo lodów i jeszcze więcej lodów, jak i podróż wodnym tramwajem, jazda konna, spanie na kempingu czy odwiedziny koleżanek z nocowaniem, a nawet pomalowanie paznokci ;-).

Oczywiście rodzice też swoje przyjemności dodają (no może nie wszystkie trzeba pisać ;-))

Listę wieszamy na lodówce, czy w innym widocznym miejscu aby każdego dnia widzieć i planować kolejne przyjemności.

A może przyda Ci się nasze 101 pomysłów na udane wakacje? >>>

Co potrzebne aby powstał kalendarz?

  • Kartka A3 (njalepsza, nie za duża nie za mała) z bloku technicznego, może być kolorowa
  • Kredki, pisaki, co tam jeszcze chcecie 😉
  • Linijka i ołówek i gumka

No i jeszcze kartka dodatkowa na listę przyjemności 😉

Spodobał Ci się nasz pomysł?

Zrób swój kalendarz lub listę lub i jedno i drugie i podeślij do nas!

Na pewnie zaglądniemy!

Zdjęcia: własność autorki i jej dzieci 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Remont generalny to jest wyzwanie! Kto przeżył ten wie. Kto planuje, ten niedługo się dowie. Zwłaszcza jeśli zabieramy się za to pierwszy raz w życiu ;) Tak było w moim przypadku. Błędów oczywiście nie udało się uniknąć. Ale z efektu końcowego jestem zadowolona. Jeśli jesteś ciekawa na co dzisiaj zwróciłabym większą uwagę, to zapraszam do lektury artykułu!
  • Agnieszka Kumorek - 18/06/2019
kobieta i mężczyzna podczas remontu

Długo zabierałam się za opisanie naszej jesiennej „przygody”. W końcu minęło już pół roku odkąd wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Emocje opadły i mogłam na spokojnie pomyśleć nad tym, co zrobiliśmy dobrze, a co można było zrobić lepiej 😉

Bo z perspektywy czasu zmieniłabym kilka rzeczy, i…

…gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Rezerwowałabym ekipę remontową dużo wcześniej

Wiedzieliśmy, że budowlańcy mają długie terminy oczekiwania, więc zaczęliśmy szukać ekipy (w naszym odczuciu) dużo wcześniej. Chcieliśmy, żeby remont zaczął się od września lub października, więc 3 miesiące wcześniej mąż obdzwaniał poleconych specjalistów.

Jak się okazało to już było za późno 😉 Ludzie z polecenia mieli zajęcie na pół roku do przodu, a nawet dłużej. Odpowiadali nam, że mogą przyjść, ale w grudniu…

Na szczęście nam jakoś się udało. Zapraszaliśmy kilka ekip i porównywaliśmy ich wyceny i nasze odczucia 😉 Remont generalny ruszył od końcówki września.

Moja rada: remont generalny, a nawet kupno mieszkania do remontu, warto zacząć od „zaklepania” dobrej ekipy.

Pamiętałabym, że ekipa to Twoi pracownicy a nie koledzy

Brzmi jak oczywista oczywistość. Klient płaci, klient wymaga. Ale kiedy ekipa ma tyle lat co ty, to można trochę o tym zapomnieć…a to niedobrze. „Koleżeńskie” relacje sprawdzały się, gdy wszystko szło dobrze.

Wiadomo jednak, że sielanka nie trwała cały czas i musieliśmy wyegzekwować oczywiste błędy, powiedzieć co nam się nie podoba, negocjować – wtedy rozmowa robiła się trudna.

Moja rada: warto zachować większy dystans z ekipą. Nie trzeba być bardzo oficjalnym, ale podział ma być jasny – zatrudniona osoba/fachowiec robi wszystko najlepiej jak się da, a zatrudniający wymaga i egzekwuje to, na co się umawialiście.

Przygotowałabym się wcześniej na to, że zgranie terminów i materiałów jest trudne 😉

Nie wiem do końca jak opisać ten punkt, bo jest bardzo obszerny. Przy remoncie dobrze mieć naprawdę mocnego skilla logistyki (albo mocne nerwy :P).

W umowie remontowej mieliśmy rozpisane etapy prac, co będzie potrzebne do ich realizacji itp. Nie mieliśmy gdzie trzymać materiałów, więc wszystko chcieliśmy załatwiać na bieżąco. No i się zaczęło… codzienne (a nawet częściej) wizyty w Castoramie, objazdówka po sklepach z drzwiami, wybór meblarza, który zrobi meble do kuchni na wymiar, dogadywanie się z terminem montowania paneli, ogarnięcie elektryki…

Ja nie zdawałam sobie sprawy, że po pierwsze: nawet na coś o standardowych wymiarach czeka się tak długo, po drugie: każdą z tych rzeczy montują inne osoby (o zgrozo), które trzeba ze sobą zgrać, bo inaczej prace stoją…

Nawet jak to piszę, to biorę dwa głębokie oddechy, bo wszystko mi się przypomina 😉

Moja rada/rady: przygotować się psychicznie, że tak już po prostu jest. Załatwiać wszystko najwcześniej jak się da (w końcu niektórych rzeczy nie trzeba przechowywać, np. zgód na podłączenie trzeciej fazy :P). Jeśli ma się taką możliwość, to wziąć ekipę, która zajmie się kilkoma rodzajami prac lub kompleksowo wszystkim.

Dwa razy zastanowiłabym się nad robieniem projektu mieszkania

To już jest rzecz bardzo względna. Znam wiele osób, które zrobiły projekt, trzymały się go i dzięki temu zaoszczędziły sporo czasu i nerwów. My podeszliśmy do tematu zbyt spontanicznie. Zrobiliśmy projekt, podobał się nam… i na tym się skończyło 😉 Nie płaciliśmy za opcję z dokładnymi wymiarami… a przy rynku wtórnym niestety co chwilkę wychodziły nowe kwestie pod tytułem „tego się tak nie da zrobić”. To wystająca rurka, to ściana nie-nośna, ale z żelbetonu 😉 , to drzwi, które były 70, ale nowe 70 już nie pasują, konieczność zrobienia podwieszanego sufitu lub ściana, która musi pójść pod innym kątem, bo „coś tam”.

Sporo rzeczy musieliśmy modyfikować/zmieniać w trakcie.

Moja rada: robić projekt od A do Z, nie bać się dopłacić za dokładne wymiary itd. Inaczej może się okazać, że z niego po prostu nie skorzystamy 😉

Na koniec podsumuję, co w moim odczuciu zrobiliśmy dobrze (taki optymistyczny akcent) 🙂

  • wszystko było zapisane w umowach i na wszystko – WSZYSTKO – braliśmy pisemne zgody, dzięki czemu uniknęliśmy kilku mało przyjemnych sytuacji;
  • przed remontem, w trakcie i po poprosiliśmy znajomego, który zna się na budowniczych kwestiach i który powiedział nam: na co mamy zwrócić uwagę, co jest zrobione super, a do czego ekipa ewidentnie się nie przyłożyła;
  • nie kupowaliśmy najtańszych materiałów, dużo czasu poświęcaliśmy na porównywaniu stosunku ceny do jakości produktów – dzięki czemu z większości jesteśmy bardzo zadowoleni;
  • poinformowaliśmy wcześniej sąsiadów o planowanym remoncie, wywiesiliśmy też kartkę, że „przepraszamy za niedogodności” i dbaliśmy, żeby na korytarzu każdego dnia był porządek a prace nie przedłużały się do późnego wieczoru;
  • prawie codziennie byliśmy w mieszkaniu, żeby zobaczyć postępy prac, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy ustalać z ekipą co jest ok, a co chcemy zmienić. Przy rynku wtórnym okazało się to bardzo ważne – wychodziło mnóstwo rzeczy, które zmuszały nas do zmiany wcześniejszych planów.

Remont generalny przeżyliśmy. W najbliższym czasie nie chcemy do tego wracać 😉 Wiemy już, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które wymaga sporo cierpliwości.

Dzisiaj siedzimy w naszym salonie i wspominamy to wszystko z uśmiechem 🙂
Tobie też tego życzę. Powodzenia!

Zdjęcie artykułu: źródło 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail