Czego szukasz

Jak założyć działalność na macierzyńskim krok po kroku?

Wiele mam przebywających na urlopach macierzyńskich zastanawia się nad założeniem własnej firmy. Jak to zrobić i o czym pamiętać? Ile zajmie mi założenie firmy, a także czy od samego początku muszę firmę rejestrować? W tym opracowaniu odpowiem na wszystkie te pytania i przedstawię krótki poradnik, gdzie i kiedy się udać, aby zacząć prowadzić swoją firmę.

  • Aneta Szczycińska - 18/10/2020
młoda kobieta prowadzi rozmowę przez telefon, siedzi za biurkiem i przy laptopie

Pomysł na działalność

Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest pomysł na własny biznes. Warto rozeznać się na rynku, podpytać znajomych, sprawdzić czy jest zapotrzebowanie na dane produkty, czy usługi które chcemy zaproponować.

Kolejna ważna rzecz to, że przebywając na urlopie macierzyńskim, mama pobiera zasiłek i w tym czasie w głównej mierze powinna zajmować się dzieckiem. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby prowadziła firmę, ale należy to robić w takim stopniu, aby to nie uniemożliwiało sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem.

Wniosek z tego jest taki, że firmę spokojnie można założyć i prowadzić, ale musi ona być prowadzona w takim zakresie, aby nie zakłócała opieki nad dzieckiem.

Przeczytaj także: Kiedy nie musisz zakładać firmy – działalność nierejestrowana

Czy od razu muszę rejestrować firmę?

Nie i taka opcja jest od 30 kwietnia 2018 r. Chodzi tutaj dokładnie o takie rozwiązanie jak działalność bez rejestracji. Polega to de facto na prowadzeniu działalności bez konieczności jej rejestrowania, opłacania z jej tytułu składek ZUS, ale pod warunkiem że przychód miesięczny nie przekroczy kwoty 1300 zł.

Jest to super rozwiązanie na dorobienie sobie niewielkich pieniędzy, na sprawdzenie rynku i tego, czy nasza oferta jest odpowiednia – bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów.

O fakcie prowadzenia działalności bez rejestracji nie informuje się żadnego urzędu, ani ZUS. Polega to na tym, że od pewnego dnia rozpoczyna się sprzedaż, którą najlepiej wpisywać sobie do zestawienia miesięcznego, często nazywanego ewidencją.

Jeśli w którymś momencie sprzedaż miesięczna przekroczy 1300 zł, to od dnia przekroczenia limitu trzeba będzie zarejestrować działalność gospodarczą.

Formalności związane z założeniem działalności

Rozwiązanie, o którym pisałam wyżej, czyli działalność bez rejestracji jest opcją, z której nie trzeba korzystać i można od samego początku zarejestrować działalność gospodarczą.

Zatem co trzeba zrobić, że założyć firmę? Obecnie jednoosobową działalność gospodarczą można założyć bez wychodzenia z domu, jeśli dysponuje się podpisem elektronicznym z certyfikatem kwalifikowanym lub profilem zaufanym (który jest darmowy).

Jeśli przyszły przedsiębiorca nie posiada żadnego z nich, to może na stronie CEIDG przygotować wniosek roboczy o założenie działalności gospodarczej i potwierdzić go w ciągu 7 dni od wypełnienia w dowolnym urzędzie gminy.

Coraz częściej też przyszli przedsiębiorcy decydują się na skorzystanie z usług biura rachunkowego, które może za nich przygotować i przesłać potrzebne dokumenty.

Ale wracając do samego faktu założenia działalności, to mama na macierzyńskim zakładająca firmę musi złożyć dwa lub trzy dokumenty, ale mogą one być złożone w jednym okienku urzędu gminy lub online.

Pierwszy dokument to sam wniosek o założenie firmy, czyli druk CEIDG-1, drugi dokument to zgłoszenie do ZUS na druku ZUS ZZA, a na koniec zgłoszenie do VAT-u, jeśli rodzaj działalności nas do tego zmusza lub sami chcemy, to wówczas właściwy jest formularz VAT-R.

Przy wypełniania dokumentów online, druki CEIDG-1 oraz ZUS ZZA generują się w systemie, natomiast wniosek VAT-R niestety nie. Należy go przygotować i dodać, jako załącznik do przesyłanych pozostałych dwóch dokumentów.

Dodam jeszcze, że warto do wniosku o rejestrację do VAT dodać dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu np. akt notarialny, umowę najmu, gdyż to może przyspieszyć proces rejestracji, który niestety obecnie wydłuża się czasem nawet do 3 miesięcy.

Przeczytaj także: 5 pułapek w działalności nierejestrowanej

Gdzie mogę sprawdzić swoją rejestrację?

Właściwie złożony wniosek będzie widniał na stronie CEIDG. Rejestrację do VAT można sprawdzić na stronie MF https://ppuslugi.mf.gov.pl/_/, a jeśli chodzi o ZUS, to najlepiej aktywować konto na PUE ZUS lub upewnić się na infolinii ZUS.

Nad czym się zastanowić zanim przystąpimy do składania wniosku?

Jak widać sam proces założenia jednoosobowej działalności przebiega bardzo sprawnie, ale zanim dojdzie do wypełniania dokumentów, nad paroma rzeczami trzeba pomyśleć i są to:

  • kody PKD, czyli kody określające rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej,
  • forma opodatkowania działalności gospodarczej, a do wyboru są cztery: zasady ogólne, podatek liniowy, ryczałt, karta podatkowa
  • forma wpłacania zaliczek na podatek dochodowy – miesięczna lub kwartalna,
  • kod tytułu ubezpieczenia przy:

– korzystaniu z ulgi na start tzn. zwolnienia z opłacania składek społecznych przez okres pełnych 6 miesięcy – 05 40,
– małym ZUS – 05 70,
– dużym ZUS – 05 10,

  • zgłoszenie do VAT – czy muszę, czy mogę, a jak mogę to czy będzie to dla mnie opłacalne?

Przeczytaj także: Jak założyć własną firmę? – 21 wskazówek dla każdej mamy

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.

12 błędów początkującego przedsiębiorcy, których można uniknąć

W pracy z osobami stawiającymi pierwsze kroki w biznesie można wyróżnić powtarzające się problemy. Sprawdź, czy któreś z nich nie dotyczą Ciebie. Może kilka słów podpowiedzi pomoże Ci ustrzec się ich lub poradzić sobie z nimi, jeśli już się pojawiły.
  • Monika Sowińska - 08/09/2020
młoda kobieta rozmawia przez telefon

Wizja

1.Nieprecyzyjna wizja

Biznes jest dobrze funkcjonującym systemem, w którym znajdują się takie elementy, jak wiedza o Twoim kliencie, miejsca i sposób komunikacji z nim, odpowiadająca na potrzeby oferta, kanały sprzedażowe, jakość obsługi, logistyka, sieć współpracy, dochodowość, a także Twoja wewnętrzna motywacja do prowadzenia biznesu. Rola, w jakiej siebie w nim stawiasz, misja, którą poprzez niego realizujesz, czas, który mu poświęcasz i wiele, wiele więcej. Nie możesz więc, planując biznes, myśleć wyłącznie o logo i funpage’u. Zastanów się, na ile precyzyjnie masz określone kwestie wymienione powyżej.

2. Koncentracja na wizerunku

Nie bez kozery wspominam o logo i funpage’u, bo od tego wszyscy zaczynają. To są składowe wizerunku i w dobie mediów społecznościowych bezwładnie wpadamy w jego sidła. Co jednak z ładnego logo i ciekawej strony, skoro nie przynoszą klientów, zatem biznes nie jest dochodowy? Skup się na rzeczach istotnych z punktu widzenia rentowności Twojego przedsięwzięcia. W końcu biznes to nie tylko swoboda działania i fun, to także/przede wszystkim (wybierz, co dla Ciebie ważniejsze) źródło dochodu.

Przeczytaj także: Jeśli nie własna firma, to co? 4 pomysły dla aktywnej mamy

Cel

3. Nieumiejętność stawiania celu

Zanim przejdziesz do jakiegokolwiek działania zadaj sobie pytanie: po co to chcesz zrobić? Jaką korzyść z tego wyniesiesz? To powinno Ci pomóc w podejmowaniu decyzji czemu poświecić energię, w ustalaniu priorytetów.

4. Brak koncentracji na celu, zadaniu

Jeśli potrafisz stawiać sobie cele, układać je w zadania i ustalać ich kolejność, to planuj wykonanie zadań w czasie i nie zmieniaj tych planów z błahych powodów. Nie ulegaj rozpraszaczom. Wracaj do pytań: po co? i co mi to da? Zaplanuj czas, zjedz wcześniej coś lekkiego, postaw sobie szklankę ulubionego napoju, zostaw w spokoju media społecznościowe, odłóż kursy z tworzenia podcastu, wycisz telefon, przełącz mózg na tryb pracy, skoncentruj się na jednym zadaniu. I tak zadanie po zadaniu, małymi krokami osiągniesz swój cel.

5. Brak konsekwencji w dążeniu do celu

Być konsekwentnym znaczy być zmotywowanym, zdyscyplinowanym, zorganizowanym i regularnym w działaniach. Jeśli jest wtorek a we wtorki zajmujesz się sprzedażą, to nie ma wymówek i zastanawiania się, nie ma potrzeby zajmować się innymi sprawami – zajmujesz się sprzedażą. Jeśli masz problem z motywacją, to wróć do początku, pomyśl po co masz własny biznes? Szukaj też narzędzi do utrzymywania dyscypliny, do regularności, pomagaj sobie szukając rozwiązań, nie poddawaj się.

Przeczytaj także: Jak ruszyć z firmą i zostać freelancerem? Radzi Kasia Aleszczyk

Zasoby

6. Brak zaufania do własnych umiejętności i wiedzy

Kiedy stawiasz pierwsze kroki w biznesie, chwiejesz się niemal za każdym razem. Nawet jeśli znaki na ziemi i niebie mówią, że robisz wszystko dobrze – nadal brakuje Ci pewności. To normalne, bo robisz to pierwszy raz i nie wiesz jakie będą efekty. Dobrze jest rozwijać się, uczyć, poznawać. Źle, kiedy zamiast służyć Twojemu biznesowi, ciągłe szkolenie się ze wszystkiego, stopuje realizację Twoich celów biznesowych. W którymś momencie musisz mieć pewność, że wiesz już wystarczająco dużo, by działać. Z mojego doświadczenia wynika, że początkujący w biznesie widzą dużo jeszcze przed tym, kiedy sięgną po szkolenie, doradcę, eksperta. Zanim impulsywnie zapiszesz się na kolejny webinar, zastanów się ile sama już wiesz na ten temat, jakie masz doświadczenia, jak możesz je wykorzystać do nowych zadań. Działaj mimo strachu, nabieraj pewności w akcji, stawaj się coraz lepsza, a z czasem niepewność Cię opuści.

7. Nieumiejętność szukania wsparcia

Pamiętaj, by nie robić wszystkiego w pojedynkę, bo to wyczerpuje a ostatecznie zabija motywację. Rozważ dobrze kogo masz w otoczeniu i czy nie łatwiej/ szybciej/ prościej będzie oddać część pracy w ręce kogoś, kto zrobi to dobrze i bezboleśnie. Wsparciem mogą okazać nie tylko osoby mające konkretne umiejętności czy wiedzę, ale także ktoś, kto doda Ci otuchy, podniesie nastrój w trudniejszych momentach, poklepie po ramieniu w chwilach zwątpienia.

Plan

8. Brak planu działania

Nie wiem nawet czy to wymaga komentarza. Bez wiedzy dokąd i po co zmierzasz, trudno będzie Ci ustalić kolejne kroki, a bez takiej rozpiski będziesz gubić się i błądzić, natomiast Twój biznes zacznie się rozpadać zanim jeszcze zdąży się zmaterializować. Wspieraj się planerami, kalendarzami, czasomierzami, aplikacjami ułatwiającymi planowanie i organizowanie.

9. Brak wskaźników

Jeśli chcesz wiedzieć dokąd zmierzasz, musisz określić swoje cele nie tylko zadaniowo, ale także liczbowo. Chcesz zdobyć nowych klientów – świetnie! A ilu? W jakim czasie? Na jaką łączną kwotę przychodu? Który z Twoich kanałów jest najefektywniejszy? Jak to liczysz? Bierzesz pod uwagę koszty? Jaki to procent? Czego? …

Przeczytaj także: Jak wypracować pewność siebie w biznesie?

Działanie

10. Nieumiejętność łączenia kreatywności z miernikami.

Lubisz o sobie mówić „ja nie jestem kreatywna” albo „ja nie jestem dobra z matematyki”? Skąd ta pewność w Tobie? Kiedy budujesz biznes obie te umiejętności są w cenie. Rozwijaj więc tę której Ci brakuje albo poszukaj kogoś, kto wypełni niedostatki.

11. Niezgoda na błędy

Jest takie powiedzenie „nie myli się ten, kto nic nie robi”. A Ty chcesz od razu mieć super biznes, taki idealny z Twoich marzeń. Może nawet boisz się podejmować jakieś działania ze strachu przed porażką. Wróć do początku: po co tworzysz swój biznes? Ryzyko jest wpisane w każdy biznes, tak jak w życie. Bez popełniania błędów nie uczymy się, nie stajemy lepsi. Błędy to Twoi sprzymierzeńcy – dzięki nim stajesz się mistrzynią. Pomyślałaś kiedyś w ten sposób?

12. Niedostrzeganie związków przyczynowo-skutkowych

Nie brnij w działania, które nie przynoszą rezultatów tylko dlatego, że wydaje Ci się, że tak trzeba albo, że tak mówią guru na webinarach. Badaj, mierz i wyciągaj wnioski a potem wcielaj zmiany. Następnie znowu badaj, mierz , wyciągaj wnioski i wprowadzaj zmiany. I tak w kółko. 🙂

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sowińska
Coach przedsiębiorczych, mentorka start’upów, menedżerka e-biznesów z ponad 15-letnim doświadczeniem. Uczy początkujących przedsiębiorców skutecznego działania we współczesnym – dynamicznym i cyfrowym świecie. Pomaga zmienić wizję w realny, prosperujący biznes. Prywatnie miłośniczka górskich wędrówek, książek i kultury francuskiej.

To Ty decydujesz o swoim rozwoju – zmień branżę z Akamai Technical Academy!

Chcesz zmienić branżę i myślisz o IT? Zależy Ci na rozwoju oraz stabilności? Nie boisz się nowych wyzwań oraz intensywnej pracy? To ten projekt jest dla Ciebie! O programie, który kompleksowo przygotowuje do pracy w branży IT rozmawiamy z Igą Pokorą, Technical Project Manager oraz Dominiką Bajan, Technical Consultant w Akamai Technologies, absolwentkami ATA.
  • Anna Łabno - Kucharska - 21/07/2020
grupa ludzi pracujących w Akamai Technical Academy

Program Akamai Technical Academy realizowany w Krakowie i obu Amerykach zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem. W zeszłym roku wybrano 13 uczestników z Małopolski spośród 650 zgłoszeń.

Czy rzeczywiście znalezienie się w grupie szczęśliwców to cud, czy może decydują konkretne predyspozycje? Jak wygląda rekrutacja i z czym należy się liczyć aplikując do programu? O tym wszystkim opowiedzą bohaterki dzisiejszego wywiadu.

Igo, Dominiko bardzo dziękuję za to, że zgodziłyście się porozmawiać o Akamai Technnical Academy (ATA) i nie tylko. Może zaczniemy od tego, że w Waszym przypadku branża IT nie była oczywistym wyborem – przynajmniej na początku. Igo – Ty pracowałaś jako nauczycielka, potem odnalazłaś się w korporacji; Dominiko, a Ty przez wiele lat byłaś księgową, potem graficzką. Kiedy zrozumiałyście, że IT jest dla Was?

Iga: Długo zastanawiałam się co mogłabym robić, skoro już dłużej nie widzę się w szkolnictwie. Edukacja to była (i nadal do pewnego stopnia jest) moja pasja i misja, ale musiałam wziąć pod uwagę inne czynniki. Trudno w dzisiejszych czasach być Siłaczką, na pewnym etapie zrozumiałam, że czas pomyśleć o sobie.

Tak się złożyło, że w gronie moich znajomych pojawiło się kilku programistów. Zachęcona rozmowami z nimi o tym, jak wygląda ich praca, ale również kultura firm, w których pracują, postanowiłam, że spróbuję nauczyć się programowania.

Wiedziałam, że mam to, co w IT niezbędne, czyli bardzo dobry angielski. Dałam sobie szansę, na takiej zasadzie, że próbuję nowej rzeczy i zobaczę, czy mi się to spodoba czy nie. I tak nie miałam wówczas lepszego pomysłu na siebie, a dzięki pracy w korporacji, mogłam po pracy zająć się czymś innym niż sprawdzaniem kartkówek.

Było ciężko, bo czasem byłam zmęczona, ale miałam też masę frajdy i satysfakcji, gdy udawało mi się opanować kolejne partie materiału, albo gdy mój kod po prostu działał.

Dominika: U mnie z jednej strony to była duża potrzeba zmiany – w księgowości znalazłam się poniekąd przypadkiem. A z drugiej, IT to dalszy krok w kierunku tego, co mnie pasjonuje. Po urodzeniu pierwszej córki, żeby zrobić „coś dla siebie” poszłam do szkoły grafiki komputerowej, ponieważ od dłuższego czasu o tym myślałam i założyłam też własną firmę.

Macierzyństwo nauczyło mnie przede wszystkim organizacji, odwagi i wychodzenia ze strefy komfortu.

Kiedy urodziłam drugą córkę, wieczorami w ramach rozrywki zaczęłam uczyć się programowania. Słyszałam opinie, że IT to nie jest miejsce dla kobiet, że nie da się wejść do branży bez odpowiedniego wykształcenia.

Patrząc jednak na kobiety, których droga zawodowa była zaprzeczeniem tych słów, pomyślałam, że nic nie stracę próbując. Zapisałam się na Facebooku do kilku grup dla kobiet i mam w IT i na spotkaniu dotyczącym branży technologicznej usłyszałam bardzo istotne zdanie, że

IT to nie tylko programowanie, potrzebni są ludzie o różnych umiejętnościach.

Tam też dowiedziałam się o istnieniu programu Akamai Technical Academy.

Chcesz jako jedna z pierwszych dowiedzieć się o zapisach? Wypełnij formularz!

Czyli uczestnictwo w ATA to z jednej strony konsekwencja pewnej obranej ścieżki, a z drugiej strony można powiedzieć, że przypadek?

Iga: U mnie było tak, że o programie dowiedziałam się z reklamy na Facabooku i wysłałam zgłoszenie. Wiedziałam już, że nie będzie łatwo dostać się do IT. Traktowałam więc Akamai jako szansę wejścia do branży, ale szczerze mówiąc, po wcześniejszych porażkach nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Pamiętam, że myślałam wtedy, że jeśli tu mi się nie uda, to chyba już sobie daruję całą sprawę z IT czy programowaniem.

Wiem, że rekrutacja do programu jest kilku stopniowa. Wysłanie zgłoszenia przez Internet to dopiero początek. Opowiecie, jak z Waszej perspektywy wyglądał ten proces?

Iga: Wysłałam CV i ku mojemu zaskoczeniu przeszło ono wstępną rekrutację. Kolejnym etapem były testy z angielskiego i logicznego myślenia. Naprawdę nie sądziłam, że się dostanę, ponieważ poziom testów jest wysoki. Dlatego kiedy okazało się, że mój wynik kwalifikuje mnie do dalszego etapu, to pamiętam, że pomyślałam nawet, że widocznie nie mają zbyt wielu chętnych i biorą wszystkich. Dopiero później dowiedziałam się, że zgłoszeń było kilkaset, a ostatecznie wyłoniono tylko trzynaście osób. Zaczynało zależeć mi coraz bardziej, ale wciąż musiałam przejść etap rozmów kwalifikacyjnych i pokazać, jaka jestem w relacjach z innymi, jak pracuję w grupie.

Gdy i to przeszłam pomyślnie, byłam bardzo podekscytowana, ale też dumna z siebie. Wiedziałam, że nie tylko nauczę się podstaw informatyki, ale także, że firma praktycznie gwarantuje mi miejsce pracy. Nie wiedziałam, jakie to będzie stanowisko, ale ja po prostu byłam otwarta na wszystkie opcje.

Podobało mi się programowanie, ale wówczas brałam już pod uwagę, że możliwości jest o wiele więcej, i że będę chciała robić coś, co najlepiej pasuje do mnie, do moich umiejętności i osobowości.

Dominika: Pamiętam, że musiałam napisać pierwsze w życiu CV. 😉 Do tej pory jakoś zawsze to praca szukała mnie. Rekrutacja składała się z dwóch etapów, testów online i rozmów kwalifikacyjnych. Na etapie testów miałam podobne wątpliwości, związane z tym czy sobie poradzę. Kiedy zakwalifikowałam się do rozmów rekrutacyjnych, coraz bardziej czułam, że jestem na właściwym miejscu. Jestem przekonana, że o tym, iż znalazłam się w tej szczęśliwej trzynastce decydowało też moje zbieranie doświadczeń.

Moja mama, jedna z pierwszych programistek w Krakowie, w czasach, kiedy wielkie komputery wypluwały jeszcze podziurkowaną taśmę, też nie miała wykształcenia w tym kierunku. Zawsze jednak powtarzała, że każda nowa umiejętność może się przydać w przyszłości. A ja bardzo lubiłam uczyć się nowych rzeczy. Od dziecka uczyłam się języków obcych – zaczynałam od angielskiego, skończyłam na chińskim.

Przydało mi się hobbystyczne tworzenie szablonów na blogi, bo dzięki temu zainteresowałam się grafiką, potem programowaniem i w rezultacie tym, jak buduje się strony internetowe i co zrobić, żeby jak najlepiej działały. Czyli dokładnie to, czym dzisiaj się zajmuję. Myślę, że tutaj kluczowe było zainteresowanie nowymi technologiami, chęć rozwoju, gotowość do nauki, otwartość i komunikatywność w języku angielskim.

A samo uczestnictwo w ATA? Jak wyglądało Wasze życie w przeciągu tych kilku miesięcy? Dominiko jesteś mamą dwóch wspaniałych dziewczynek, zatem czy da się pogodzić udział w programie, własny rozwój z życiem rodzinnym?

Dominika: Da się! W mojej sytuacji najtrudniejszy element to odbieranie córek z przedszkola, ponieważ wiązało się to z długim czasem dojazdu. Tu byłam zmuszona poszukać wsparcia. Etap szkolenia technicznego jest bardzo intensywny, jest w nim przewidziany też czas na samodzielną naukę, więc „po godzinach” program nie kolidował z moim życiem rodzinnym. Poza tym, przez cały okres szkolenia wiedziałam, że to, że jestem mamą jest brane pod uwagę i czułam wsparcie w tej kwestii.

Wypełnij formularz i dowiedz się więcej o zapisach!

Igo a co dla Ciebie było wyzwaniem?

Iga: Dla mnie największym wyzwaniem był powrót do trybu nauki i to nawet nie takiej, jak na studiach, że uczymy się głównie w trakcie sesji. Tutaj nauka była non stop – moduły trwają tydzień lub dwa. Trzeba codziennie coś powtarzać, a potem zaliczać testy i robić mini-projekty.

Jeśli chodzi o samą treść, to dla mnie najbardziej wymagający był materiał dotyczący sieci, czyli tzw. networking, ponieważ jest to dość abstrakcyjne. Niemniej jednak, przy wsparciu trenera oraz kolegów i koleżanek z grupy nie miałam trudności nawet z tym.

ATA to zdecydowanie intensywny czas, ale ja wręcz zachęcam innych do udziału. Wszystkich tych, którzy jakkolwiek interesują się branżą i myślą o przekwalifikowaniu zachęcam, żeby chociaż spróbowali. Program dał mi szeroką wiedzę, ale jest przede wszystkim fantastyczną przygodą. Można poznać świetnych ludzi i nawiązać serdeczne relacje. Natomiast co ważne, ATA daje przede wszystkim szansę. Na życiowe zmiany, na rozwój, na lepsze warunki finansowe, czy balans pomiędzy pracą zawodową a życiem prywatnym. Daje szansę na zmianę kariery, dla tych którzy chcą i są wystarczająco odważni, by spróbować.

Dominika: To ja jeszcze coś dodam. Myślę, że do uczestnictwa w ATA potrzeba przede wszystkim odwagi. I tak naprawdę nie ma przyjemniejszego i bezpieczniejszego sposobu, żeby zmienić dotychczasową branżę na IT.

W trakcie nauki otrzymuje się wynagrodzenie, a podczas szkolenia technicznego poznajemy podstawy wiedzy w różnych dziedzinach, m.in. podstaw funkcjonowania Internetu, cybersecurity, konfigurowania sieci komputerowych, programowania. Dzięki temu, można poznać różne dziedziny i sprawdzić, w którym z zespołów najlepiej wykorzystamy swoje umiejętności.

Z Waszej grupy wszystkie osoby zdecydowały się na to, żeby zostać w Akamai Technologies. A Wy dziewczyny zajmujecie się teraz obszarami, które najbardziej odpowiadają Waszym zainteresowaniom, czy tak?

Iga: Tak. Ja ostatecznie trafiłam do działu security i powoli kończę proces wdrażania. ATA dała mi przede wszystkim zrozumienie kultury firmy oraz podstawy wiedzy z branży. Rozumiem to, o czym mówią do mnie koledzy i koleżanki z zespołu, nadal jednak muszę bardzo dużo się uczyć, choć teraz już znacznie konkretniej. Skupiam się na jednej dziedzinie i dodatkowo, uczę się zarządzania projektem. Wykorzystuję nie tylko wiedzę zdobytą podczas ATA, choć ta jest bardzo istotna, ale też moje doświadczenie i umiejętności zdobyte w pracy w szkole. Okazuje się, że na przykład umiejętność prezentowania materiału przy tablicy, czyli robienia tzw. whiteboardów, jest bardzo przydatna, kiedy wyjaśniamy klientom, jak działają nasze produkty.

ATA przygotowuje właśnie też w taki sposób. Nie wprost. Bo dobiera ludzi do stanowisk, ze względu na umiejętności miękkie i cechy osobowości, które są potrzebne przy wykonywaniu danej pracy. Wiedza techniczna jest bardzo ważna, ale Akamai wie, że tę pogłębimy z czasem.

Dominika: Ja, jak już wcześniej wspominałam, zajmuję się analizą stron internetowych dla różnych klientów, na przykład pod kątem poprawności kodu, optymalizacji oraz bezpieczeństwa. W skrócie, sprawdzam strony i daję rekomendacje, co zrobić żeby działały szybciej oraz, aby były odporne na ataki z zewnątrz. W czasie pandemii dodatkowo łączę pracę z opieką nad dziećmi. Wszystko da się zorganizować. Przerwy na podanie obiadu nie są problemem.

Zarejestruj się, aby otrzymywać powiadomienia o nowej edycji ATA!

Dziewczyny, a tak na koniec naszej rozmowy, powiedzcie proszę z czego jesteście najbardziej dumne i co cenicie w swojej pracy?

Iga: Trudno wskazać mi jedną rzecz, z której jestem najbardziej dumna, bo chyba cały program od rekrutacji, przez ATA, jak i staż sprawiają, że jestem bardzo wdzięczna i dumna z osiąganych po drodze celów.

Niemniej, ostatnio udało mi się zaliczyć najważniejszego, tzw. master whiteboarda, a to dla mnie spore osiągnięcie, ponieważ robienie takich prezentacji, gdy jeszcze jestem w procesie nauki to wychodzenie bardzo daleko poza moją strefę komfortu. A także sam fakt, że spróbowałam, że się odważyłam – to mnie cieszy.

A co najbardziej lubię? Atmosferę w firmie. Wszyscy tu są mile widziani i to naprawdę czuć. Mój zespół jest bardzo pomocny, a jednocześnie wiedza, jaką posiadają moi koledzy i koleżanki jest imponująca.

Dodatkowo, Akamai jest fajnym miejscem dla młodych ludzi, odpowiada na potrzeby i faktycznie dba o swoich pracowników. Nie robimy rzeczy, bo taka jest moda w korporacjach, ale dlatego, że ktoś na górze widzi w tym sens.

Dlatego na przykład ostatnio mieliśmy możliwość skorzystać z jednego, z Wellness Days, czyli płatnego wolnego dnia – to dodatkowy dzień nie wliczający się w roczną pulę urlopów, na odpoczynek, który w czasach intensywnej pracy z domu i z powodu pandemii jest potrzebny nam wszystkim.

Dominika: Cenię to, że przede wszystkim rozwijam się w kierunku, który mnie interesuje. Pracuję w świetnym zespole i jednocześnie w branży, która w obecnych czasach jest jedną z bezpieczniejszych. Mam elastyczne godziny pracy, co w przypadku posiadania dzieci jest nie do przecenienia. Myślę, że mamy są mistrzyniami organizacji i dbając o work-life balance spokojnie można sobie to wszystko – i rozwój, i życie rodzinne – poukładać.

Dziękuję Wam raz jeszcze i gratuluję Wam sukcesów!

Zdjęcia: Akamai

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail