Czego szukasz

Nigdy nie jest za późno… na nowy zawód!

Kiedyś była sekretarzem redakcji w wydawnictwie, a po przeprowadzce do Pragi i kilku latach spędzonych na wychowywaniu dzieci, została graficzką. Czy po długiej przerwie, można wrócić do pracy zawodowej i czy jest to dobry moment, żeby zacząć coś zupełnie nowego? Jeśli wydaje Ci się, że na coś jest w Twoim życiu zawodowym za późno, koniecznie przeczytaj inspirującą rozmowę z Martą Hilgert, która odmieniła swoje życie!

  • Hanna Pietrzak-Trzcińska - 01/01/2017
marta hilgert ze swoim obrazem

Dlaczego zrezygnowałaś z pracy etatowej?

Kiedy odchodziłam na macierzyński, byłam stuprocentowo pewna, że pierwszy dzień po urlopie o 7.45 będę przed drzwiami biura. Myślałam: jeśli mojej siostrze się udało, to mi też. Ale urodziła się Hanusia – dziecko z AZS i uczuleniem na niemal wszystko. Do tego doszła gigantyczna niedowaga w pierwszym miesiącu. Córka ssała pierś słabo i jedynie w półśnie. Musiałam ją karmić w interwałach: 10 minut ssania, a potem 15 spania i tak w kółko. Opcja: mleko odciągnięte i podane przez nianię odpadało. Do tego żadna babcia nie była pod ręką. Może gdyby to była praca, którą mogę wykonywać z domu, albo mogę do firmy chodzić na kilka godzin, to by się udało. Ale wówczas nie mieściło mi się w głowie, że siedzę w pracy 8 – 10 godzin i mam do tego rodzinę. To była zbyt mała firma, żeby mi zaproponowali inne, mniej odpowiedzialne stanowisko. Przyznaję z perspektywy czasu, że najlepsze byłoby, gdybym mogła mieć jakikolwiek kontakt z pracą, ale w ograniczonym wymiarze czasowym.

A potem pojawił się młodszy syn Mikołaj i wyjazd męża do Pragi…

Wydawnictwo, do którego mogłabym wrócić było w kiepskiej sytuacji. Kiedy syn podrósł, pomyślałam, że znajdę nową pracę… a wtedy firma męża nieoczekiwanie przeniosła go do Pragi. Dzielnie do nas dojeżdżał w każdy weekend, ale ja już wówczas wiedziałam, że z dwójką alergicznych dzieci, bez babci czy cioci do pomocy, jestem mało atrakcyjnym kandydatem na pracownika. Dzieci chorowały często, a ja nie potrafiłabym pracodawcy uczciwie odpowiedzieć na pytanie: a co pani zrobi jak zadzwonią ze żłobka, że dziecko ma gorączkę?

A w ogóle podejmowałaś jakieś próby powrotu do życia zawodowego w ciągu tych lat opieki nad dziećmi?

Pisałam teksty do babskich magazynów, ale były to zajęcia dorywcze. Może najbardziej żałuję tego, że nie miałam takich fuch więcej, ale prawda też jest taka, że na regularną współpracę nie miałam fizycznie czasu. Był to ten okres, kiedy internet był, ale nie zawsze dostępny i szybki. Powoli „dziczałam pracowniczo” i cofałam się do pozycji: „Przecież i tak nikt nie zatrudni matki samotnej z dwojgiem dzieci”.

Potem pojawiło się zainteresowanie grafiką. Jak to się stało, że postanowiłaś zająć się akurat tą dziedziną?

Kiedy po ponad dwóch latach dołączyłam z dziećmi do męża w Pradze, to co potrafiłam robić najlepiej, to była praca w wydawnictwie. Ale w obcym kraju wchodzi się w inną grupę językową. Nie miałam szansy na posadę w tej branży.

Lubię ludzi, mam zdolności językowe, z łatwością przychodzi mi pisanie, tłumaczyłam więc teksty i uczyłam dorosłych języka polskiego. Ale przyszedł kryzys w 2008 roku i firmy zaczęły oszczędzać. Rok zamartwiałam się i mimo, że nienawidzę sprzątać, postanowiłam, że jak życie nas przyciśnie, to mogę to robić za pieniądze lub bawić cudze dzieci. Przyszło mi do głowy i to, że właściwie jestem w takim punkcie, gdy zawodowo nie mam nic do stracenia. Albo z rozpaczy skoczę z mostu, albo spróbuję czegoś nowego.
Od zawsze bawiły mnie prace plastyczne i manualne, interesowałam się sztuką oraz grafiką użytkową. Jako dziecko nie miałam odwagi tej pasji rozwijać.

Pomyślałam więc: Teraz, albo nigdy! I nie ważne, że mam już 2×20 lat!

Kupiłam programy graficzne, zaczęłam się ich uczyć z samouczków na YouTube i podręczników, w końcu zapisałam się na roczny kurs. Okazało się, że mi to idzie, mimo, że nie mam studiów artystycznych i doświadczenia.

Już wcześniej, w ramach odskoczni od życia domowo – dzieciatego zapisałam się na kurs rysunku dla dorosłych i to mnie wciągnęło totalnie.

Dziś okazuje się, że to malowanie dla zabawy powoli staje się drugą ścieżką, która mnie prowadzi na rynek pracy. Zaczęłam moje obrazki pokazywać innym i zauważyłam, że niektóre się bardzo podobają, więc tu i tam udaje mi się coś sprzedać, lub też maluję nową rzecz na zamówienie. Zatem de facto pracuję – czasem za pieniądze, często charytatywnie, ale już pracuję!

Na pytanie o mój model biznesowy, ze śmiechem przyznaję – ludzie! Nie mam wykształcenia ekonomicznego i nawet mała tabelka w Excelu zrosi moje czoło potem. Nie mam też reklamy przy autostradzie. Za to mam własnoręcznie stworzoną stronę internetową (craftiespot.com), profil na Facebooku oraz dwie interaktywne galerie (galeria 1, galeria 2)

marta-hilgert-praca

Oczywiście czytam o marketingu, staram się dokształcać, szukać nowych kanałów sprzedaży, ale ciągle czuję się dyletantem. Mam jednak jedną zaletę – łatwo nawiązuję kontakty. Lubię ludzi, chętnie się z nimi spotykam, a jeśli mam czas i wiem jak, to im pomagam czy radzę. Na każde spotkanie, networking, wieczorek czy szkolenie noszę w plecaku swoje portfolio oraz kolekcje małych linorytów – jako prezent czy zakładkę do książki. Jeśli ktoś mnie pyta, co robię, ja zaś wiem, że czasu na gadanie mam mało, to wyciągam mój segregator A3 z obrazkami oraz wizytówkę.

Już nie czuję się sama, obca czy niechciana, mimo, że mieszkam w innym kraju, nie stoi za mną znana firma, a z mojego CV zionie wielka dziura, z której wystają dwie głowy dziecięce. Wyszukuję informacje o organizacjach, które pomagają kobietom wrócić na rynek pracy, chodzę na spotkania. Publikuję teksty, choćby za darmo. Staram się słuchać innych, uczyć się, nie poddawać… i być widoczna. No i czasem zdarza się cud, że do nikomu nieznanej polskiej kury domowej przyjedzie czeska telewizja i nakręci z nią reportaż (do obejrzenia tutaj >>).

Czy były jakieś momenty zwątpienia?

Nieustannie przeżywam takie momenty. Co jakiś czas zadaję sobie pytania: Ile czasu możesz sobie dać z rozwijaniem swojej pasji, a kiedy trzeba odpuścić? Ile temu możesz poświęcić – środków i czasu – swojego i rodzinnego?

Na początku byłam najbardziej sfrustrowana tym, że ja daję całą parę w gwizdek, a feedback jest jaki jest. Ludziom się podoba, lajkują na Facebooku, ale nie mam jakiś fantastycznych zleceń czy zamówień. Musiałam się pogodzić z faktem, że, jak mówią Czesi, wszystko potrzebuje czasu.

Sukces nie kiełkuje jak fasola na mokrej gazie. Bardziej przypomina cebulę.

Wsadzisz do ziemi szarą i pomarszczoną i całą zimę nie widzisz nic. Dopiero na wiosnę wyrastają pierwsze pędy. No, a zdarza się też, że cebula wystartuje dopiero za rok. Ale pod ziemią już coś się przecież dzieje. Więc nie traćmy nadziei i… cierpliwie podlewajmy!

Gdy czytam o start-upach jasno widzę, że rzadko sukces finansowy pojawia się od razu. Szczęśliwcy mają czasem ten luksus, że są we właściwym miejscu we właściwym momencie. Reszta – pracuje cierpliwie i od podstaw, czyli targi objazdowe, strona sprzedażowa, Facebook, portale sprzedające on-line.

Czy teraz jest coś z czym walczysz, co sprawia ci trudność?

Nie mam „biznesowego pazura”. Uwielbiam wytwarzać, malować czy projektować po nocach z narażeniem żywota swego, ale przeżywam boleśnie proces sprzedaży. Nie umiem jeszcze twardo argumentować, dlaczego to i tamto tyle kosztuje. Oferuję towary i usługi, które w piramidzie Maslowa są w tej górnej części. Moje autorskie, rysowane loga i piktogramy, ilustracje czy obrazy nie są niezbędne do życia. Z drugiej strony, wszystko zależy od definicji. Estetycznie zaprojektowany przedmiot czy kolorowy, fajny obraz może kogoś uratować przed frustracją, dodać oryginalności banalnemu wnętrzu, emanować pozytywną energią, realnie pomóc firmie być bardziej wyraźną wizualnie. Ja w to wierzę, ale mam świadomość, że dla wielu jest to “mgła i galareta”.

Co poradziłabyś kobietom, które na dłużej wypadły z rynku pracy i wydaje im się, że teraz tylko do grobowej deski w domu?

Przede wszystkim dziewczyny kochane pomyślcie w końcu o sobie. Nie siedźcie same w domu. Tu w Pradze spotykam się ostatnio z wieloma kobietami. Wiele bratnich duszy znalazłam w organizacji Minerva21. Historie są różne, ale wspólny mianownik jeden. Na całym świecie, w wielu kulturach. Istniejemy, by być na zawołanie naszej ukochanej rodziny – męża, dzieci, niedołężnych rodziców, chorego rodzeństwa, kariery… Mówię to bez cynizmu, ponieważ to fantastyczne, że prace tak strategiczne i społecznie niezbędne, jak opieka nad dziećmi, ludźmi starszymi czy niepełnosprawnymi jest sprawowana przez osoby kochające, odpowiedzialne i pełne poświęcenia. Jest tylko jedno „ale”.

Długotrwały okres pracy bez wynagrodzenia prowadzi do pewnego rodzaju zdziczenia. Zapominamy, że i my mamy prawo na czas tylko dla siebie, na hobby, na spotkania, na dokształcanie się i koniec końców, na wydawanie na to pieniędzy. My też potrzebujemy się rozwijać.

Nie tylko nasze dzieci, które posyłamy regularnie na angielski i pianino. Czy to pasja z pozoru niepraktyczna, czy kurs księgowości… wszystko nam może w pewnym momencie pomóc znowu na ten rynek pracy się dostać. Znam dziewczyny, które pracowały w banku, a po dziecku już nie chciały wracać do korporacji. Zaczęły od tego, że piekły tartaletki. Potem rozkręciły mikro firmę z cateringiem.
Patrząc, ile jest tych projektów można powiedzieć: daj sobie spokój.

Jednak te mikrobiznesy są fajnym sposobem, żeby utrzymać się w aktywności, zdobyć nowe umiejętności, ćwiczyć sztukę negocjacji, być między ludźmi. Nie zawsze uda się zarobić super kasę, ale nie jest to czas stracony.

Dzięki dzieciom stajemy się mistrzami logistyki, poznajemy podstawy logopedii i pediatrii, dietetyki i wielu innych. Jeśli możemy to wykorzystać zawodowo – to super, jeśli nie – uczmy się nowych rzeczy. Choćby na darmowym kursie on-line. Wychodźmy z domu i spotykajmy się z innymi kobietami, nie tylko z tymi, które zostały z dziećmi w domu.

Przede wszystkim jednak strzeżmy się podziałów. Podział na kury domowe kontra karierowiczki jest nieprawdziwy i chory. Wszystkie marzymy o tym samym – chcemy mieć spokojne, szczęśliwe rodziny. Zostawmy jałowe dyskusję na forach, która z nas jest lepszą matką. Każda z nas ma swoją historię, swoje uwarunkowania i ograniczenia.

Każda ma swoje priorytety – jedna rodzinę, a druga karierę. Nie porównujmy się, ale wspierajmy się, opowiadajmy o sobie. Już i tak mamy pod górkę na rynku pracy, ponieważ jesteśmy kobietami.

Pomagajmy sobie. Managerka może dać szansę kobiecie po dłuższej przerwie. Niepracująca zawodowo mama może odbierać dziecko z przedszkola sąsiadce, która musi być w biurze do osiemnastej. Braterstwo, siostrzeństwo – ono ma naprawdę sens!

Możemy czekać, aż nam rząd zmieni prawo pracy, a opinia społeczna zacznie szanować tzw. kury domowe. Ale zanim to się zmieni od góry, zmieniajmy świat  lokalnie. Nasz mikro-świat będzie lepszym miejscem, jeśli my będziemy nawzajem sobie pomagać.

Dziękuję za rozmowę. Czuję się pocieszona i podbudowana!

Zapraszamy także do lektury innych wspaniałych historii >

Zdjęcia: własność Marty Hilgert

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Hanna Pietrzak-Trzcińska
Z wykształcenia jestem pedagogiem kulturalno-oświatowym, póki co wiedzę ze studiów wykorzystuję do wychowywania dwóch synów. Skończyłam też studia podyplomowe Marketing w sieci. Kilka lat pracowałam w księgarni internetowej wydawnictwa, a ponieważ w życiu nigdy nie jest za późno na zmianę, obecnie poszukuję nowych możliwości zawodowych, dlatego postanowiłam zostać Panią do pisania - panidopisania.pl Rozrywkowo prowadzę bloga sarkazmprzykawie.blogspot.com.
Podyskutuj

Dotacje na opiekę nad dziećmi do lat trzech

Jak można skorzystać z dotacji na opiekę nad małymi dziećmi? Pomimo tego, iż okres starej perspektywy finansowej UE (budżet unijny z lat 2014-2020) dobiega już końca, można jeszcze skorzystać z unijnych projektów. W wielu województwach są realizowane projekty na dofinasowanie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3, co oznacza, że jeszcze wiele instytucji prowadzi lub w najbliższych miesiącach będzie prowadzić nabór do takich dofinasowanych żłobków. Aby ułatwić Wam poszukiwanie tych instytucji zamieszczamy zaktualizowaną tabelkę. Sprawdź, aby nie przegapić żadnego projektu!
  • Agnieszka Pierzak - 15/10/2020
Niania z dzieckiem bawią się razem

Aktualizacja artykułu z dnia 15.10.2020 r.

Dotacje na opiekę nad dziećmi do lat 3

Pomimo tego, iż okres starej perspektywy finansowej UE (budżet unijny z lat 2014-2020) dobiega końca można jeszcze skorzystać z unijnych projektów. Okres 2014-2020 oznacza, że w tych latach są ogłaszane konkursy z tego budżetu unijnego, natomiast projekty w ramach tych konkursów będą jeszcze realizowane przez najbliższe 2-2,5 roku.

Tak samo jest z projektami na dofinasowanie tworzenia i funkcjonowania żłobków, klubów dziecięcych czy dofinasowania niani. O tym temacie pisaliśmy już kiedy ruszały pierwsze konkursy. W chwili obecnej w wielu województwach środki już się wyczerpały, niektóre konkursy zostały odwołane ze względu na pandemię COVID i część środków z konkursów, które miały się odbyć w 2020 roku została przeznaczona na walkę z pandemią.

Jednak cały czas w wielu województwach są realizowane projekty na dofinasowanie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3. W wielu województwach konkursy były ogłaszane w 2020 roku i albo zostały właśnie rozstrzygnięte albo będzie to miało miejsce w najbliższych miesiącach – najpóźniej do grudnia 2020 r.

Przeczytaj także: Opieka na dziecko – na czym polega i komu przysługuje?

Gdzie jeszcze prowadzony jest nabór?

Dla rodziców oznacza to, że jeszcze wiele instytucji prowadzi lub w najbliższych miesiącach będzie prowadzić nabór do takich dofinasowanych żłobków. Aby ułatwić Wam poszukiwanie tych instytucji w załęczniku na końcu artykułu zamieszczamy zaktualizowaną tabelkę z informacjami o aktualnym stanie realizacji takich projektów w poszczególnych województwach wraz z linkami do instytucji realizujących projekty z dofinasowaniem.

Instytucje te otrzymały środki na przyjęcie dzieci i prowadzą lub będą prowadziły nabory. Oczywiście każda z tych instytucji tworzy własny regulamin i zasady przyjęcia dzieci – regulamin ten wynika zazwyczaj z warunków konkursu jakie narzuca instytucja ogłaszająca ten konkurs, a więc Zarząd danego województwa. Zatem, aby zapisać dziecko do takiego dofinasowanego żłobka należy znaleźć taka instytucję, w tej instytucji uzyskać informacje o aktualnych terminach i warunkach naboru.

Należy jednak pamiętać – i ten warunek dotyczy wszystkich dofinasowanych żłobków – że dofinasowanie jest przeznaczone dla rodziców powracających do pracy po przewie związanej z urodzeniem dziecka, zatem dotyczy to osób na urlopach macierzyńskich, rodzicielskich, wychowawczych. Rodzic, który już wrócił do pracy i w dniu zgłaszania się do instytucji już pracuje, nie może zapisać dziecka na takie dofinansowane miejsce.

Przeczytaj także: Jak sobie radzić z pracą, kiedy moje dziecko często choruje?

Wersja artykułu z dnia 09.05.2016 r.

Bo kobietom jest trudniej…

W ostatnim cyklu artykułów na temat funduszy unijnych pisałam już, że spora część środków w obecnej perspektywie finansowej przeznaczona została na aktywizację zawodową kobiet. Wszystkie analizy i badania rynku pracy potwierdzają trudności z powrotem do pracy po urodzeniu dziecka, a w statystykach urzędów pracy rośnie odsetek kobiet (w niektórych województwach nawet co czwarta zarejestrowana kobieta), które próbują wrócić na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka. No bo wiemy, że nie jest łatwo…

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest niewystarczające zaplecze instytucjonalne w zakresie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3. W dokumentach strategicznych (strategia rozwoju województwa, gminy czy powiatu) wielu obszarów w kraju znajdziemy zapis, iż problem ten stanowi istotną barierę utrudniającą pracę zawodową rodziców i opiekunów najmłodszych mieszkańców kraju.

Na łączenie życia rodzinnego i zawodowego

W celu przeciwdziałania tej sytuacji województwa w ramach opracowanych programów regionalnych (była o nich mowa w poprzednim cyklu artykułów) zabezpieczyły środki unijne na tworzenie punktów opieki nad dziećmi do lat 3.

W każdym w województw ten obszar wsparcia może mieć inną nazwę: np. godzenie życia osobistego i zawodowego, równość szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy, łączenie życia zawodowego z prywatnym. Zawsze jednak dotyczył on będzie działań o podobnym charakterze tj. umożliwienie rodzicom powrotu na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka.

Przeczytaj także: Czy jestem dobrą mamą? Macierzyństwo a wyrzuty sumienia

Kto może skorzystać ze środków?

Instytucjami uprawnionymi do skorzystania z tych środków (tj. składanie wniosków o dofinansowanie i tworzenie nowych miejsc) są istniejące punkty opieki (żłobki samorządowe, prywatne, kluby dziecięce). Jednocześnie projekty na tworzenie nowych miejsc opieki mogą być składane przez wszystkie inne podmioty, jeżeli tylko są one zainteresowane utworzeniem takiego miejsca (również przedsiębiorcy, którzy mogą tworzyć żłobki, kluby dziecięce przyzakładowe dla swoich pracowników).

Zaletą takich nowopowstałych miejsc jest to, że będą one dostępne dla rodziców za niewielką opłatą lub całkowicie za darmo (taka preferencyjna stawka będzie obowiązywała przez pierwsze 12 m-cy lub 24 m-ce, które rodzic przeznacza na podjęcie działań aktywizacyjnych ukierunkowanych na powrót na rynek pracy). Oczywiście kto i na jakich zasadach będzie zwolniony z opłaty będzie różnić w każdym województwie, ale generalnie opłata nawet w prywatnym żłobku nie powinna przekroczyć opłat w żłobkach samorządowych.

A jak znaleźć miejsce z dofinansowaniem dla swojego dziecka?

My, jako rodzice (posiadający dziecko w wieku do lat 3) jesteśmy natomiast osobami uprawnionymi do skorzystania z tych miejsc. Aby ułatwić Wam wyszukanie informacji stworzyliśmy tabelę, która pomocna będzie w odnalezieniu takiego programu w każdym z województw.

Sprawdź w jakim programie będą tworzone nowe punkty opieki, pobierz załącznik!

Każde województwo prowadzi portal informacyjny o funduszach, na którym publikuje ogłoszenia o konkursach i naborach wniosków. Informacje te dostępne są również na portalu ogólnopolskim www.funduszeeuropejskie.gov.pl. Po procesie oceny wniosków złożonych w postępowaniu konkursowym (tu należy uzbroić się w cierpliwość, bo niestety trwa on ok. 6 m-cy) publikowana jest tzw. lista rankingowa, na której znajdują się te podmioty, którzy otrzymały środki na realizację projektów. Podmioty te po podpisaniu umów na realizację projektów przystępują do ich realizacji i zaczynają prowadzić nabór dzieci  i rodziców, ale dzięki tej liście możemy nawiązać z nimi kontakt już wcześniej.

Rodzaje wsparcia na jakie można liczyć

W każdym województwie finansowane będą następujące formy wsparcia:

1. Wsparcie na tworzenie i funkcjonowanie podmiotów świadczących usługi opieki nad dziećmi do lat 3 (żłobki, kluby dziecięce, opiekun dzienny). Zgodnie z zasadami programów unijnych nowopowstałe miejsca opieki będą dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych rodziców / dzieci

2. Tworzenie nowych miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 (w tym dostosowanych do potrzeb dzieci z niepełnosprawnościami) w istniejących punktach opieki

3. Wsparcie usług świadczonych przez dziennego opiekuna

W wielu województwach istnieje również możliwość sfinansowania dla rodziców kosztów zatrudnienia niani (nie tylko refundacji składek jak to miało miejsce do tej pory w ramach programów pomocy dla rodziców przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, ale całego jej wynagrodzenia).

Pewnie od razu pomyślicie w jakich… otóż wprost wspomina się takie rozwiązanie w województwach: Dolnośląskie, Kujawsko-pomorskie, Lubelskie, Łódzkie, Mazowieckie, Opolskie, Pomorskie, Śląskie, Warmińsko-mazurskie, Wielkopolskie, Zachodniopomorskie.

Ale ostatecznie dopiero po rozstrzygnięciu konkursów, jak już wiadomo jest jakie projekty wygrały, okazuje się co można w nich dostać. Warto być czujnym!

Dla kogo dokładnie dostępne będzie wsparcie?

Wsparcie na tworzenie miejsc opieki jest uzupełnieniem programów aktywizacyjnych. Udział rodzica (posiadającego dziecko w wieku do lat 3) w projekcie aktywizacyjnym wiąże się z koniecznością udziału w szkoleniach/kursach zawodowych, stażach, spotkaniach z doradcami. W tym czasie rodzic jeszcze nie pracuje, ale nie może sprawować opieki nad dzieckiem. Niektóre projekty aktywizacyjne zapewniają opiekę nad dziećmi w czasie, gdy rodzic przebywa na szkoleniach, stażu, ale nie wszystkie. Ich uzupełnieniem są właśnie te działania, o których mowa w mniejszym artykule.

Z drugiej strony skorzystanie z takiego unijnego żłobka, klubu dziecięcego możliwe jest nie tylko dla rodziców, którzy zapisali się projektów aktywizacyjnych, ale dla każdego rodzica, który chce powrócić na rynek pracy po przewie związanej z urodzeniem dziecka i sam podejmuje w tym celu różne działania.

Grupa docelowa/ostateczni odbiorcy wsparcia określona jest bowiem w następujący sposób:

  • osoby powracające na rynek pracy po urlopach macierzyńskich, rodzicielskich, wychowawczych sprawujące opiekę nad dziećmi w wieku do lat 3;
  • osoby pozostające bez zatrudnienia (bezrobotne, ale również nieaktywne zawodowo i nie zarejestrowane w urzędzie pracy) i sprawujące opiekę nad dziećmi w wieku do lat 3

Warto zatem śledzić informacje kiedy i na jakich dokładnie zasadach powstaną nowe miejsca opieki w naszym otoczeniu, bo to może być pierwszy krok do zmiany naszego życia zawodowego.

Pierwsze konkursy już rozstrzygnięte, listy żłobków, które powstały są dostępne na stronach www, w wielu województwach właśnie trwają oceny bądź nabory wniosków.

Sprawdź w jakim programie będą tworzone nowe punkty opieki, pobierz załącznik!

Powodzenia!

Załączniki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Pierzak
Z funduszami europejskimi związana jestem od 2006 r. Najpierw jako pracownik instytucji odpowiedzialnej za wdrażanie środków europejskich, a od momentu kiedy zostałam mamą prowadzę wspólnie z mężem firmę pomagającą pozyskiwać fundusze unijne i rozliczać projekty finansowane ze środków UE. Taki model pracy bardzo mi odpowiada i pozwala łączyć miłość do dzieci i rodziny z pasją pracy - www.pierzak.pl
Podyskutuj

Sposoby na kreatywność – jak rozwijać twórcze myślenie

Ciocia Wikipedia definiuje: Kreatywność (postawa twórcza; od łac. creatus „twórczy”) – proces umysłowy pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji lub nowych skojarzeń, powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami. Myślenie kreatywne to myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych i stosownych rozwiązań. Hmmm… a gdzie tu miejsce na rozwiązania zupełnie niepowiązane z istniejącymi już ideami i koncepcjami – wyważające drzwi, przebijające mury?
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 07/10/2020
twórcza burza mózgów wśród pracowników biura kolorowe karteczki na biurku

Sposoby na kreatywność

Wujek Einstein był precyzyjniejszy, mówiąc: Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie. Czytaj: tam, dokąd chcesz, a może nawet tam, dokąd nie spodziewałeś się dotrzeć.
Słowem: mamy flow (niektórzy mówią, że mają fazę), zwoje mózgowe iskrzą, wszystko nam się ze wszystkim kojarzy i zazębia, pomysł skacze niczym piłeczka nad głową Pomysłowego Dobromira (pamiętacie?), aż nagle BUM – mamy rozwiązanie na miarę rewolucji kopernikańskiej. Fanfary, konfetti, premia, podwyżka, Nobel. I to bez zaczarowanego ołówka!

Gdyby to było takie proste…

Kreatywność jest sztandarowym wymogiem w ogłoszeniach o pracy m. in. w branży mediowej, IT oraz edukacyjno-szkoleniowej. O, tu proszę: „Kreatywność to twoje drugie imię, a jednocześnie nie boisz się statystyk, tabelek i analiz?”. Kreatywny powinien być nauczyciel, trener, grafik, programista – lub szerzej: każdy specjalista związany z nowymi technologiami: twórca aplikacji mobilnych, gier komputerowych, web developer; każdy spec od marketingu (nie tylko internetowego) czy wreszcie dziennikarz i copywriter. O zawodach artystycznych nie wspominając, to oczywista oczywistość.

W rzeczy samej, kto wybiera jeden z wymienionych zawodów, zapewne JEST kreatywny ze swej natury. Ale czy można być kreatywnym zawsze – przez cały okres kariery zawodowej? Czy nasz mózg jest w stanie pracować na najwyższych obrotach latami? A może po jakimś czasie – czy tego chcemy, czy nie – dopadnie nas wypalenie zawodowe? Czy kreatywności można się nauczyć? Czy można ją rozwijać, trenować?

Przeczytaj także: Przekonania, które hamują Twój rozwój

No to po kolei…

Czy można być kreatywnym zawsze – przez cały okres kariery zawodowej? We współczesnych czasach można, bo rzadko kto, decydując się na pracę w tzw. branży kreatywnej/sektorze kreatywnym trwa w jednej firmie i na jednym stanowisku pracy od ukończenia studiów do emerytury. Ba, wielu pracowników branży kreatywnej wcale nie ma ukończonych studiów. Wielu nie zaczyna pracy tuż po ich ukończeniu, a dużo wcześniej – jako genialni, kreatywni nastolatkowie. Wielu pracuje dla więcej, niż jednego pracodawcy. Wielu przedstawicieli tej branży to freelancerzy, pracujący w rytmie kolejnych projektów i zleceń, którzy na przemian tryskają kreatywnymi pomysłami i popadają w stan zwany wystrzelaniem się z tychże. To wszystko sprzyja podtrzymywaniu kreatywności. Dlaczego? Bo stykamy się z wieloma osobami w wielu najrozmaitszych konfiguracjach zawodowych i towarzyskich (burze mózgów, praca zespołowa, rozmowy z klientami, spotkania na żywo i w sieci itd.), kiedy więc czujemy, że doszliśmy do ściany, jedno słowo rzucone przez osobę trzecią może naszą kreatywność odblokować.

Tak, kreatywność trzeba traktować jak płomień: podsycać; dbać o to, żeby nie wygasła oraz osłaniać ją przed wiatrem i deszczem, czyli radykalnym spadkiem naszej formy fizycznej i psychicznej. Jak to robić?

Przeczytaj także: 30 pomysłów, jak zarabiać na swoich umiejętnościach

Jak zadbać o swoją kreatywność?

Po pierwsze, przyjąć do wiadomości, że takie radykalne spadki formy, wystrzelanie się z pomysłów, będą się zdarzać. Nie da się być kreatywnym na siłę. Są dni tygodnie, a nawet miesiące, w których ratuje nas rutyna. Mózg musi odpocząć, ciało musi się zregenerować. Jeśli będziemy wtedy forsować się ponad miarę, prędzej wylądujemy u lekarza, niż doznamy olśnienia. Nuda, bezwład, „nicnierobienie” są niezbędne, żeby w mózgu znowu zaiskrzyło. Prawdę powiedziawszy, często właśnie wtedy iskrzy tak bardzo, że kiedy wyjdziemy z tej czarnej dziury, sami będziemy zdumieni liczbą pomysłów, które pojawią się w naszej głowie.

Po drugie, zorganizować swoje stanowisko pracy zgodnie z realnymi potrzebami. Precz ze sloganami. Raz przeczytacie, że puste biurko to synonim… pustki w głowie. Zaraz potem, że puste biurko to po prostu porządek na biurku czyli… porządek w głowie. A może Wy w ogóle nie potrzebujecie biurka, bo Waszym „stanowiskiem pracy” jest dywan, hamak na tarasie albo stolik w ulubionej knajpie czy w coworku? Nie ma zasady. Jest punkt odniesienia – Wy.

Po trzecie, notować lub w jakikolwiek inny sposób przyszpilać swoje pomysły. Zawsze! Możesz notować, rysować, nagrywać. Jedni wolą papier i długopis (a nawet wieczne pióro!), inni notatnik w smartfonie albo dyktafon. Zeszyt, tablica korkowa, albo ta, po której pisze się mazakami – może i zwykła kredowa, co-tam-chcesz. Jeśli wydaje Ci się, że zapamiętasz każdy swój pomysł, zwłaszcza ten genialny i pojawiający się znienacka, to masz rację: wydaje Ci się. Już, już znalazłeś genialne rozwiązanie zagadki kryminalnej w powieści, którą piszesz, a naszło Cię ono przy myciu garów, i byłeś pewien, że zapamiętasz. Gary umyte, siadasz do komputera i… pustka. O co to mi chodziło…? Ach, i pamiętaj, że kreatywnym osobom bardzo często genialne rozwiązania po prostu się śnią! W nocy nasz mózg przetwarza dane zebrane za dnia, wstajemy rano i EUREKA! Tylko zanotuj, nagraj, narysuj, bo pomysł się ulotni i po wszystkim.

Po czwarte, jeśli jednak pracujesz na etacie, korzystaj z dobrodziejstwa nowoczesnej przestrzeni biurowej, która w przypadku branż kreatywnych – z niechlubnym wyjątkiem znakomitej większości szkół publicznych… – często wygląda jak plac zabaw dla dorosłych. Zamiast rzędów biurek i krzeseł, znajdziemy w niej kolorowe kanapy, rest roomy, stół do ping-ponga czy zjeżdżalnię. Tak, wiem – podczas pandemii pewnie i tak wszyscy są na home office… Ale… w tak pięknych okolicznościach przyrody łatwiej o burzę mózgów czy indywidualne natchnienie.

Przeczytaj także: 10 książek, które wspierają rozwój osobisty

Uczymy się przez całe życie

I jeszcze jedno. Kiedy powtarzamy naszym dzieciom: uczcie się, używajcie mózgu, bo organ nieużywany zanika (moje dzieci zawsze przypominają mi wtedy mem z meduzą i napisem: Meduza przeżyła bez mózgu wiele milionów lat, co daje nadzieję wielu ludziom), powtarzajmy to także sobie przed lustrem. Bo naprawdę aktywność intelektualna, uczenie się wciąż czegoś nowego i kreatywność sprawiają, że nasz mózg pozostaje w dobrej kondycji do późnej starości. A czy nie tego byśmy chcieli?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×