Czego szukasz

Nigdy nie jest za późno… na nowy zawód!

Kiedyś była sekretarzem redakcji w wydawnictwie, a po przeprowadzce do Pragi i kilku latach spędzonych na wychowywaniu dzieci, została graficzką. Czy po długiej przerwie, można wrócić do pracy zawodowej i czy jest to dobry moment, żeby zacząć coś zupełnie nowego? Jeśli wydaje Ci się, że na coś jest w Twoim życiu zawodowym za późno, koniecznie przeczytaj inspirującą rozmowę z Martą Hilgert, która odmieniła swoje życie!

  • Hanna Pietrzak-Trzcińska - 01/01/2017
marta hilgert ze swoim obrazem

Dlaczego zrezygnowałaś z pracy etatowej?

Kiedy odchodziłam na macierzyński, byłam stuprocentowo pewna, że pierwszy dzień po urlopie o 7.45 będę przed drzwiami biura. Myślałam: jeśli mojej siostrze się udało, to mi też. Ale urodziła się Hanusia – dziecko z AZS i uczuleniem na niemal wszystko. Do tego doszła gigantyczna niedowaga w pierwszym miesiącu. Córka ssała pierś słabo i jedynie w półśnie. Musiałam ją karmić w interwałach: 10 minut ssania, a potem 15 spania i tak w kółko. Opcja: mleko odciągnięte i podane przez nianię odpadało. Do tego żadna babcia nie była pod ręką. Może gdyby to była praca, którą mogę wykonywać z domu, albo mogę do firmy chodzić na kilka godzin, to by się udało. Ale wówczas nie mieściło mi się w głowie, że siedzę w pracy 8 – 10 godzin i mam do tego rodzinę. To była zbyt mała firma, żeby mi zaproponowali inne, mniej odpowiedzialne stanowisko. Przyznaję z perspektywy czasu, że najlepsze byłoby, gdybym mogła mieć jakikolwiek kontakt z pracą, ale w ograniczonym wymiarze czasowym.

A potem pojawił się młodszy syn Mikołaj i wyjazd męża do Pragi…

Wydawnictwo, do którego mogłabym wrócić było w kiepskiej sytuacji. Kiedy syn podrósł, pomyślałam, że znajdę nową pracę… a wtedy firma męża nieoczekiwanie przeniosła go do Pragi. Dzielnie do nas dojeżdżał w każdy weekend, ale ja już wówczas wiedziałam, że z dwójką alergicznych dzieci, bez babci czy cioci do pomocy, jestem mało atrakcyjnym kandydatem na pracownika. Dzieci chorowały często, a ja nie potrafiłabym pracodawcy uczciwie odpowiedzieć na pytanie: a co pani zrobi jak zadzwonią ze żłobka, że dziecko ma gorączkę?

A w ogóle podejmowałaś jakieś próby powrotu do życia zawodowego w ciągu tych lat opieki nad dziećmi?

Pisałam teksty do babskich magazynów, ale były to zajęcia dorywcze. Może najbardziej żałuję tego, że nie miałam takich fuch więcej, ale prawda też jest taka, że na regularną współpracę nie miałam fizycznie czasu. Był to ten okres, kiedy internet był, ale nie zawsze dostępny i szybki. Powoli „dziczałam pracowniczo” i cofałam się do pozycji: „Przecież i tak nikt nie zatrudni matki samotnej z dwojgiem dzieci”.

Potem pojawiło się zainteresowanie grafiką. Jak to się stało, że postanowiłaś zająć się akurat tą dziedziną?

Kiedy po ponad dwóch latach dołączyłam z dziećmi do męża w Pradze, to co potrafiłam robić najlepiej, to była praca w wydawnictwie. Ale w obcym kraju wchodzi się w inną grupę językową. Nie miałam szansy na posadę w tej branży.

Lubię ludzi, mam zdolności językowe, z łatwością przychodzi mi pisanie, tłumaczyłam więc teksty i uczyłam dorosłych języka polskiego. Ale przyszedł kryzys w 2008 roku i firmy zaczęły oszczędzać. Rok zamartwiałam się i mimo, że nienawidzę sprzątać, postanowiłam, że jak życie nas przyciśnie, to mogę to robić za pieniądze lub bawić cudze dzieci. Przyszło mi do głowy i to, że właściwie jestem w takim punkcie, gdy zawodowo nie mam nic do stracenia. Albo z rozpaczy skoczę z mostu, albo spróbuję czegoś nowego.
Od zawsze bawiły mnie prace plastyczne i manualne, interesowałam się sztuką oraz grafiką użytkową. Jako dziecko nie miałam odwagi tej pasji rozwijać.

Pomyślałam więc: Teraz, albo nigdy! I nie ważne, że mam już 2×20 lat!

Kupiłam programy graficzne, zaczęłam się ich uczyć z samouczków na YouTube i podręczników, w końcu zapisałam się na roczny kurs. Okazało się, że mi to idzie, mimo, że nie mam studiów artystycznych i doświadczenia.

Już wcześniej, w ramach odskoczni od życia domowo – dzieciatego zapisałam się na kurs rysunku dla dorosłych i to mnie wciągnęło totalnie.

Dziś okazuje się, że to malowanie dla zabawy powoli staje się drugą ścieżką, która mnie prowadzi na rynek pracy. Zaczęłam moje obrazki pokazywać innym i zauważyłam, że niektóre się bardzo podobają, więc tu i tam udaje mi się coś sprzedać, lub też maluję nową rzecz na zamówienie. Zatem de facto pracuję – czasem za pieniądze, często charytatywnie, ale już pracuję!

Na pytanie o mój model biznesowy, ze śmiechem przyznaję – ludzie! Nie mam wykształcenia ekonomicznego i nawet mała tabelka w Excelu zrosi moje czoło potem. Nie mam też reklamy przy autostradzie. Za to mam własnoręcznie stworzoną stronę internetową (craftiespot.com), profil na Facebooku oraz dwie interaktywne galerie (galeria 1, galeria 2)

marta-hilgert-praca

Oczywiście czytam o marketingu, staram się dokształcać, szukać nowych kanałów sprzedaży, ale ciągle czuję się dyletantem. Mam jednak jedną zaletę – łatwo nawiązuję kontakty. Lubię ludzi, chętnie się z nimi spotykam, a jeśli mam czas i wiem jak, to im pomagam czy radzę. Na każde spotkanie, networking, wieczorek czy szkolenie noszę w plecaku swoje portfolio oraz kolekcje małych linorytów – jako prezent czy zakładkę do książki. Jeśli ktoś mnie pyta, co robię, ja zaś wiem, że czasu na gadanie mam mało, to wyciągam mój segregator A3 z obrazkami oraz wizytówkę.

Już nie czuję się sama, obca czy niechciana, mimo, że mieszkam w innym kraju, nie stoi za mną znana firma, a z mojego CV zionie wielka dziura, z której wystają dwie głowy dziecięce. Wyszukuję informacje o organizacjach, które pomagają kobietom wrócić na rynek pracy, chodzę na spotkania. Publikuję teksty, choćby za darmo. Staram się słuchać innych, uczyć się, nie poddawać… i być widoczna. No i czasem zdarza się cud, że do nikomu nieznanej polskiej kury domowej przyjedzie czeska telewizja i nakręci z nią reportaż (do obejrzenia tutaj >>).

Czy były jakieś momenty zwątpienia?

Nieustannie przeżywam takie momenty. Co jakiś czas zadaję sobie pytania: Ile czasu możesz sobie dać z rozwijaniem swojej pasji, a kiedy trzeba odpuścić? Ile temu możesz poświęcić – środków i czasu – swojego i rodzinnego?

Na początku byłam najbardziej sfrustrowana tym, że ja daję całą parę w gwizdek, a feedback jest jaki jest. Ludziom się podoba, lajkują na Facebooku, ale nie mam jakiś fantastycznych zleceń czy zamówień. Musiałam się pogodzić z faktem, że, jak mówią Czesi, wszystko potrzebuje czasu.

Sukces nie kiełkuje jak fasola na mokrej gazie. Bardziej przypomina cebulę.

Wsadzisz do ziemi szarą i pomarszczoną i całą zimę nie widzisz nic. Dopiero na wiosnę wyrastają pierwsze pędy. No, a zdarza się też, że cebula wystartuje dopiero za rok. Ale pod ziemią już coś się przecież dzieje. Więc nie traćmy nadziei i… cierpliwie podlewajmy!

Gdy czytam o start-upach jasno widzę, że rzadko sukces finansowy pojawia się od razu. Szczęśliwcy mają czasem ten luksus, że są we właściwym miejscu we właściwym momencie. Reszta – pracuje cierpliwie i od podstaw, czyli targi objazdowe, strona sprzedażowa, Facebook, portale sprzedające on-line.

Czy teraz jest coś z czym walczysz, co sprawia ci trudność?

Nie mam „biznesowego pazura”. Uwielbiam wytwarzać, malować czy projektować po nocach z narażeniem żywota swego, ale przeżywam boleśnie proces sprzedaży. Nie umiem jeszcze twardo argumentować, dlaczego to i tamto tyle kosztuje. Oferuję towary i usługi, które w piramidzie Maslowa są w tej górnej części. Moje autorskie, rysowane loga i piktogramy, ilustracje czy obrazy nie są niezbędne do życia. Z drugiej strony, wszystko zależy od definicji. Estetycznie zaprojektowany przedmiot czy kolorowy, fajny obraz może kogoś uratować przed frustracją, dodać oryginalności banalnemu wnętrzu, emanować pozytywną energią, realnie pomóc firmie być bardziej wyraźną wizualnie. Ja w to wierzę, ale mam świadomość, że dla wielu jest to “mgła i galareta”.

Co poradziłabyś kobietom, które na dłużej wypadły z rynku pracy i wydaje im się, że teraz tylko do grobowej deski w domu?

Przede wszystkim dziewczyny kochane pomyślcie w końcu o sobie. Nie siedźcie same w domu. Tu w Pradze spotykam się ostatnio z wieloma kobietami. Wiele bratnich duszy znalazłam w organizacji Minerva21. Historie są różne, ale wspólny mianownik jeden. Na całym świecie, w wielu kulturach. Istniejemy, by być na zawołanie naszej ukochanej rodziny – męża, dzieci, niedołężnych rodziców, chorego rodzeństwa, kariery… Mówię to bez cynizmu, ponieważ to fantastyczne, że prace tak strategiczne i społecznie niezbędne, jak opieka nad dziećmi, ludźmi starszymi czy niepełnosprawnymi jest sprawowana przez osoby kochające, odpowiedzialne i pełne poświęcenia. Jest tylko jedno „ale”.

Długotrwały okres pracy bez wynagrodzenia prowadzi do pewnego rodzaju zdziczenia. Zapominamy, że i my mamy prawo na czas tylko dla siebie, na hobby, na spotkania, na dokształcanie się i koniec końców, na wydawanie na to pieniędzy. My też potrzebujemy się rozwijać.

Nie tylko nasze dzieci, które posyłamy regularnie na angielski i pianino. Czy to pasja z pozoru niepraktyczna, czy kurs księgowości… wszystko nam może w pewnym momencie pomóc znowu na ten rynek pracy się dostać. Znam dziewczyny, które pracowały w banku, a po dziecku już nie chciały wracać do korporacji. Zaczęły od tego, że piekły tartaletki. Potem rozkręciły mikro firmę z cateringiem.
Patrząc, ile jest tych projektów można powiedzieć: daj sobie spokój.

Jednak te mikrobiznesy są fajnym sposobem, żeby utrzymać się w aktywności, zdobyć nowe umiejętności, ćwiczyć sztukę negocjacji, być między ludźmi. Nie zawsze uda się zarobić super kasę, ale nie jest to czas stracony.

Dzięki dzieciom stajemy się mistrzami logistyki, poznajemy podstawy logopedii i pediatrii, dietetyki i wielu innych. Jeśli możemy to wykorzystać zawodowo – to super, jeśli nie – uczmy się nowych rzeczy. Choćby na darmowym kursie on-line. Wychodźmy z domu i spotykajmy się z innymi kobietami, nie tylko z tymi, które zostały z dziećmi w domu.

Przede wszystkim jednak strzeżmy się podziałów. Podział na kury domowe kontra karierowiczki jest nieprawdziwy i chory. Wszystkie marzymy o tym samym – chcemy mieć spokojne, szczęśliwe rodziny. Zostawmy jałowe dyskusję na forach, która z nas jest lepszą matką. Każda z nas ma swoją historię, swoje uwarunkowania i ograniczenia.

Każda ma swoje priorytety – jedna rodzinę, a druga karierę. Nie porównujmy się, ale wspierajmy się, opowiadajmy o sobie. Już i tak mamy pod górkę na rynku pracy, ponieważ jesteśmy kobietami.

Pomagajmy sobie. Managerka może dać szansę kobiecie po dłuższej przerwie. Niepracująca zawodowo mama może odbierać dziecko z przedszkola sąsiadce, która musi być w biurze do osiemnastej. Braterstwo, siostrzeństwo – ono ma naprawdę sens!

Możemy czekać, aż nam rząd zmieni prawo pracy, a opinia społeczna zacznie szanować tzw. kury domowe. Ale zanim to się zmieni od góry, zmieniajmy świat  lokalnie. Nasz mikro-świat będzie lepszym miejscem, jeśli my będziemy nawzajem sobie pomagać.

Dziękuję za rozmowę. Czuję się pocieszona i podbudowana!

Zapraszamy także do lektury innych wspaniałych historii >

Zdjęcia: własność Marty Hilgert

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Hanna Pietrzak-Trzcińska
Z wykształcenia jestem pedagogiem kulturalno-oświatowym, póki co wiedzę ze studiów wykorzystuję do wychowywania dwóch synów. Skończyłam też studia podyplomowe Marketing w sieci. Kilka lat pracowałam w księgarni internetowej wydawnictwa, a ponieważ w życiu nigdy nie jest za późno na zmianę, obecnie poszukuję nowych możliwości zawodowych, dlatego postanowiłam zostać Panią do pisania - panidopisania.pl Rozrywkowo prowadzę bloga sarkazmprzykawie.blogspot.com.
Podyskutuj

Sprawdzone sposoby na zarabianie przez Internet będąc w domu z dzieckiem

Praca z dzieckiem u boku? Wykorzystaj narzędzia i mechanizmy, które umożliwią Ci opiekę nad dzieckiem i zarabianie. Jak to zrobić?
  • Zofia Kowalska - 15/02/2019

Wiem, że obecność dziecka tuż obok Ciebie jest najważniejsza. Wymarzoną sytuacją byłoby więc generowanie zysku bez wychodzenia z domu, a więc zarabianie z jednoczesną możliwością zajmowania się swoją pociechą. Tak się składa, że jest to jak najbardziej możliwe. Ba, nawet, jeśli jesteś pracującą mamą, to i tak możesz zdobyć dodatkowe środki finansowe do swojego domowego budżetu bez większego trudu.

Zarabianie online – techniki, o których jeszcze nie słyszałaś

„Zarabianie przez internet” to określenie, które można spokojnie uznać za jedno z najczęściej wpisywanych w wyszukiwarkę internetową. Nie da się ukryć, że każdy z nas, choć w pewnym stopniu, pragnie powiększyć swoje możliwości zarobkowe, wykorzystując do tego celu zdalną pracę dodatkową. Jest to tym bardziej istotne, że wszyscy wiemy ile kosztuje dziecko. Ekstra pieniądze na pewno więc się przydadzą.

Wraz z rozwojem internetu pojawił się szereg możliwości, które realnie nam to umożliwiają. Przyjrzyjmy się zatem bliżej kilku sprawdzonym sposobom na to, jak skutecznie zarabiać przez internet, by móc dorobić sobie do obecnej pensji, a z czasem, by zarabianie online było naszym głównym źródłem dochodu.

Możliwości dostępne dla każdego

Tak naprawdę internet to źródło niewyczerpanych możliwości. Możemy być tłumaczami, pisać teksty, otworzyć własny sklep, zarabiać na afiliacji i wiele więcej. W praktyce mając odpowiednią koncepcję i trochę wiedzy można zmonetyzować praktycznie każdy pomysł. Niemniej jednak osoby, które nie czują się na tyle silne, aby móc samodzielnie tworzyć unikalne treści, czy też przedmioty, które byłyby godne zakupu, mogą skorzystać z gotowych rozwiązań.

Ankiety – przykład w jaki sposób NIE zarabiać

Z pewnością każda z Was słyszała o zarabianiu poprzez wypełnianie ankiet. Zjawisko to nie raz, nie dwa przewija się na różnych forach, stronach, czy też poradnikach, więc na pewno Wy też na niego trafiłyście. Mogę się nawet założyć, że znaczna część z Was próbowała już swoich sił w tej metodzie zarobkowej, by po krótkiej chwili z niej zrezygnować i zacząć szukać kolejnego sposobu na dodatkową gotówkę.

Przyczyna tego stanu rzeczy była bardzo prosta. Z reguły wszelkiego rodzaju portale, które oferowały jakiekolwiek ankiety, nie dawały nam ich zbyt wiele, a dodatkowo zarobiliśmy na ich wypełnianiu dosłownie grosze. Niemniej jednak osoby, które wykazały się odrobiną cierpliwości mogły zauważyć prostą zależność, a mianowicie ilość ankiet wcale nie jest ograniczeniem, którego nie można obejść.

Tak naprawdę przy odrobinie pracy wystarczy zarejestrować się na kilku serwisach, a następnie je regularnie odwiedzać, by wraz z upływem pewnego czasu zaczęło trafiać do nas coraz więcej ankiet, które możemy wypełniać. Oczywiście jest to czasochłonne i wymaga od nas cierpliwości, niemniej jednak w ostatecznym rozrachunku faktycznie pozwoli nam to na zrobienie nawet kilkuset złotych miesięcznie.

Czas poznać prawdę

Nie bez powodu podany został tutaj ten przykład, gdyż właśnie on pokazuje nam, że zaglądając do internetu i szukając sposobu na zarabianie online bardzo często mamy wyobrażenie, które powoduje, że oczekujemy wszystkiego już teraz, zaraz, natychmiast. W efekcie przez nasze ręce mogą się przewijać nawet skuteczne i sprawdzone metody, a my i tak je odrzucimy, gdyż nie będą nam dawały natychmiastowych efektów.

Dopiero zrozumienie tego, jak istotna jest cierpliwość i dokładne wypróbowanie wszystkiego co oferuje nam dany sposób zarabiania, pozwala na faktyczne osiągnięcie sukcesu. Kiedy już uświadomimy sobie ten istotny aspekt, możemy go z łatwością wykorzystać w tak prostych zabiegach, jak właśnie wypełnianie ankiet,  jak i podczas korzystania z szeregu różnych platform pozwalających na groszowy zarobek. Jednak osoby, które oczekują czegoś więcej od zarabiania online i są gotowe dać od siebie coś więcej, powinny zastanowić się nad wykorzystaniem metod, które mogą pozwolić na zarobienie znacznie większych pieniędzy.

A Ty? – Chcesz zarabiać pieniądze bez wychodzenia z domu?

Tak, chcę zarabiać w domu!

Afiliacja – skomplikowane słowo dla nieskomplikowanej metody

Afiliacja jest słowem, z którym możliwe, że się już zetknęłyście, ale już sama nazwa jak i pierwsze informacje na ten temat mogły sprawić, że bardzo szybko ominęłyście afiliację szerokim łukiem. Dopiero wgłębienie się w temat afiliacji pokazuje że metoda ta wcale nie jest skomplikowana, a może nam dać faktycznie spory zarobek. Zacznijmy jednak od samego początku, aby uporządkować wszystkie fakty.

Afiliacja to jeden ze sposobów zarabiania. Spotykamy się z nią w sytuacji, w której wydawca, którym jesteś Ty, umieszcza przykładowo na swojej stronie internetowej różne materiały reklamowe. Następnie czytelnicy lub użytkownicy, którzy odwiedzają Twoją platformę i klikną w reklamę, a następnie wykonają pewną akcję (na przykład – coś zakupią), sprawiają, że z tego tytułu otrzymamy pewną prowizję.

Oczywiście afiliacja nie ogranicza się tylko i wyłącznie do samych stron internetowych, gdyż mogą być to blogi, konta w mediach społecznościowych, różnego rodzaju filmiki (nie tylko na platformie YouTube). Afiliacja jest więc dla absolutnie każdego, kto chce generować zysk bez wychodzenia z domu – nie jest wymagane posiadanie rozbudowanego zaplecza w internecie.

Liczy się to, aby było to miejsce, które odwiedzają inni ludzie, którzy będą chcieli kliknąć i zobaczyć to, co my udostępniamy. Tak brzmi główne założenie, a do jego wykonania będziemy potrzebowali kilku narzędzi, a także trochę informacji, ale o tym za chwilę.

Jak zarabiać na afiliacji? Od czego zacząć?

Tak naprawdę, aby móc zarabiać w ten sposób musimy dotrzeć do odbiorców. Jak już wspomniano, możemy mieć swoją stronę, na której udostępniamy ciekawe treści lub też prowadzić kanał na YouTubie, a także mieć własny fanpage. Afiliacja jest więc całkowicie otwarta i w pełni zależna od naszej kreatywności.

Drugim istotnym aspektem jest wybór odpowiedniej sieci afiliacyjnej. To ona będzie rzutowała na to, czy będzie nam łatwo, czy też trudno przyswoić podstawową wiedzę i umiejętności, aby zarabiać na afiliacji. Jeżeli więc jesteś ciekaw jak skutecznie powiększyć ilość gotówki w swoim portfelu, to podpowiem Ci, że dobrym pomysłem jest spróbowanie swoich sił w sieci afiliacyjnej MyLead.

Dlaczego ta platforma? Jest to polska sieć afiliacyjna od kilku lat działająca z powodzeniem w branży. MyLead jest rozbudowaną platformą – daje nam wiele możliwości, jednocześnie będąc bardzo intuicyjną i prostą w obsłudze. Skupia się na nowych użytkownikach dostarczając dla każdego nowego wydawcy MyLead szereg wiedzy – darmowe szkolenia, by pomóc im stawiać swoje pierwsze kroki w świecie zarabiania na afiliacji. Do tego platforma dysponuje blogiem, na którym regularnie publikowane są poradniki z metodami zarabiania przez Internet. Do Waszej dyspozycji jest też grupa mentorów, którzy krok po kroku poprowadzą Was w Waszej drodze do generowania zysku.

Kilka słów podsumowania

Zarabianie w internecie jest możliwe. Wystarczy jedynie poświęcić odrobinę swojego czasu, by móc zagłębić się w temat. Oczywiście możemy korzystać z prostych metod, ale po co to robić, kiedy mamy do dyspozycji rozwiązania pozwalające nam na zarabianie realnie solidnych ilości pieniędzy. Jak wspomniano, doskonałym przykładem tego jest afiliacja, a wraz z nią warto pomyśleć o platformie MyLead.

Nie musicie mieć żadnego doświadczenia, ani nie musicie nic inwestować. Sama strona zawiera szereg różnego rodzaju pomocy dla nowych użytkowników, a im dłużej będziecie na MyLead działać, tym support będzie częściej nagradzał Was różnymi bonusami, wartościowymi upominkami, czy też po prostu będzie powiększał Wasze stawki, co przełoży się na większe zyski. Wszystko jest więc przed Wami. Dlatego też nie czekaj, spróbuj – możesz tylko zyskać dodatkową wiedzę i ekstra pieniądze.

Wpis powstał we współpracy z partnerem portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska

4 kroki do napisania skutecznego CV, które da Ci pracę

Jesteś Mamą i chcesz rozwijać swoje zawodowe pasje. Nie interesuje Cię cokolwiek. Interesuje Cię dobra praca. Dlatego potrzebujesz CV, które zapewni Ci wymarzoną posadę. Sprawdź, jak napisać skuteczne CV.
  • Marta Rojewska - 11/02/2019
rozmowa rekrutacyjna

Dopasuj CV do oferty pracy

To pierwszy warunek, który doprowadzi Cię do sukcesu, czyli zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Jak to zrobić?

Przede wszystkim wczytaj się uważnie w ogłoszenie o pracę i poznaj oczekiwania wobec kandydata.

Masz to? Świetnie. Teraz wystarczy tak opisać umiejętności w CV, żeby rekruter widział, że to właśnie Ty najlepiej się nadajesz.

Czyli jak?

Podążaj za wymaganiami z ogłoszenia niczym Alicja za Białym Królikiem. Baw się swoim CV — pisanie takiego dokumentu nie musi być udręką.

Wykorzystuj słowa kluczowe związane z danym stanowiskiem, podkreślaj te umiejętności, których wymaga Twój przyszły pracodawca i najważniejsze –

Wyróżnij swoje CV

Pewnie zastanawiasz się jak to zrobić?

Po pierwsze: pod swoim nazwiskiem umieść od razu stanowisko.

Masz 100% pewności, że rekruter nie odrzuci takiego CV przy wstępnej selekcji.

Przykład: Anna Pracuś, programistka

Po drugie: napisz podsumowanie zawodowe.

W Polsce wciąż robi to niewiele osób, ale taki opis jest naprawdę skuteczny i zawsze wywiera bardzo dobre wrażenie na rekruterach.

Po trzecie: dodaj do CV krótki fragment Osiągnięcia.

Wyróżnij w nim wszystkie sukcesy zawodowe, nawet niewielkie i pokaż, jak Twoje zaangażowanie wpłynęło na sukcesy firmy.

Przykład 1: Dzięki doświadczeniu i zaangażowaniu stworzyłam od podstaw sprawnie funkcjonujący dział redakcyjny.

Przykład 2: Dzięki mojemu pomysłowi na strategię promocji w social media liczba użytkowników naszego produktu wzrosła o 20%.

Po czwarte: Zapisz CV w formacie .pdf.

To da Ci pewność, że nie będzie niespodzianek z formatowaniem, a rekruter otrzyma dokument w takiej formie, jaką sama stworzyłaś.

Stwórz atrakcyjny wizualnie dokument

Jeśli nie umiesz sama napisać CV w którymś z programów graficznych lub nie masz na to zwyczajnie czasu (wszyscy wiemy jak trudno znaleźć wolną sekundę, gdy po domu buszują małe brzdące) wypróbuj kreator CV InterviewMe.

Tworzenie dokumentu w tym narzędziu jest bardzo proste.

Spójrz:

CV po lewej stronie zostało przygotowane w standardowy sposób, w zwykłym edytorze tekstu. CV z prawej strony zostało przygotowane w kreatorze.
Widzisz różnicę, prawda? 🙂

Nie wysyłaj tego samego CV do wszystkich firm

Każdy pracodawca ma nieco inne wymagania i oczekiwania wobec kandydata.

Są firmy, dla których liczą się kwestie formalne, a pracujący tam rekruterzy wybierają stonowane, eleganckie dokumenty.

Są również pracodawcy, dla których liczy się kreatywność, więc CV z kolorową czcionką nie jest dla nich awangardą dyskwalifikującą kandydata.

Kreator CV InterviewMe zapewni Ci setki różnych kombinacji — i to nie tylko kolorystycznych. Możesz samodzielnie dobierać czcionki, kombinować z interlinią, a nawet dowolnie zmieniać kolejność sekcji.

Baw się dobrze i osiągaj sukcesy w rekrutacji!

Profesjonalnie stworzone CV na pewno Ci w tym pomoże.

Chcesz otrzymać kod na bezpłatny dostęp na 30 dni do Pakietu Plus kreatora?

Napisz do Ani: [email protected]

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Rojewska
Ekspertka kariery w InterviewMe. W swoich tekstach staram się poruszyć wszystkie kwestie związane z życiem zawodowym. Pomagam w znalezieniu dobrze dopasowanego miejsca pracy.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail