Czego szukasz

5 pułapek w działalności nierejestrowanej

Temat działalności nierejestrowanej wraca jak bumerang. W ostatnim artykule opisałam Wam podstawowe warunki i limity, a także plusy i minusy prowadzenia działalności bez rejestracji. W internecie szerzy się idea, iż działalność nierejestrowana to idealne rozwiązanie na początek drogi biznesowej. Czy na pewno jest to instytucja bez skazy?

  • Joanna Rułkowska - 15/10/2019

Szansa czy zagrożenie?

Na osoby, które zamierzają prowadzić działalność nierejestrowaną czeka kilka prawnych pułapek. Ile dokładnie? Tego nie jestem w stanie napisać, ale specjalnie dla Was – Czytelniczek Mamo Pracuj – opracowałam pięć pułapek w działalności nierejestrowanej, na które może się natknąć przedsiębiorcza mama.

Pułapka #1

Limit uprawniający do prowadzenia działalności nierejestrowanej.

W przepisach Ustawy Prawo Przedsiębiorców, widnieje zapis zgodnie z którym – działalność nieewidencjonowana, to działalność, która nie podlega obowiązkowi rejestracji w przypadku, gdy miesięczny przychód należny z takiej działalności nie przekracza kwoty 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Limit uprawniający do zwolnienia z rejestracji jest inny w każdym roku i każdorazowo zależny od kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Aktualnie (w 2019 roku) limit jest równy kwocie 1125 zł.

Problematyczne może być jednak wyliczenie owego limitu. Ustawa zakłada, że warunek finansowy zostanie zachowany, jeżeli przychód należny nie przekroczy określonej kwoty.

Przychód należny to nie dochód! Limit nie określa ile możemy zarobić, tylko jakiego przychodu należnego nie możemy przekroczyć.
Przychód należny to kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont. Są to należności, które osoba prowadząca działalność nierejestrowaną powinna otrzymać od swojego kontrahenta, w zamian za wykonane usługi lub dostarczone towary.

UWAGA! Przy ustalaniu przychodu należnego nie mają znaczenia ponoszone przez nas koszty prowadzenia działalności nierejestrowanej. Jedyne co możemy odliczyć, uwzględnić lub wyłączyć przy liczeniu przychodu należnego to wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont.

Pułapka #2

Inna nazwa działalności nierejestrowanej, to działalność nieewidencjonowana… czyli nie muszę prowadzić ewidencji i ksiąg rachunkowych? Nie do końca o to chodzi!

Nazywanie działalności bez rejestracji, działalnością nieewidencjonowaną bywa mylące w kontekście obowiązku prowadzenia ewidencji sprzedaży. Nieewidencjowania oznacza tylko tyle, że nie jest ewidencjonowana w rejestrze Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Natomiast jeśli chodzi o ewidencję sprzedaży, to musimy ją prowadzić.

W jaki sposób bowiem mamy wiedzieć ile zarobiliśmy, jaki jest przychód należny, czy nie przekroczyliśmy progu uprawniającego do prowadzenia tego typu działalności? Jeśli nie będziemy prowadzili żadnej ewidencji, to na jakiej podstawie wyliczymy podatek PIT?

Ustawa Prawo przedsiębiorców, w żaden konkretny sposób nie reguluje kwestii dokumentowania, czy wykazywania przychodu z tytułu działalności bez rejestracji, ale już dla samych celów dowodowych warto jakąś dokumentację mieć.

Prowadząc działalność nierejestrowaną możemy stosować własne zapiski, dokumenty, tabelki lub korzystać z dostępnych w internecie wzorów rachunków, ewidencji czy faktur. Są też specjalne programy pomagające wygenerować tego typu pliki. Powinniśmy dokumentować zapłaty. Zgodnie z ogólnymi przepisami, możemy wydawać swoim klientom i kontrahentom rachunki opiewające na otrzymane kwoty.

Na podstawie wystawionych rachunków, kwoty przychodów możemy następnie ująć w zbiorczym zestawieniu w postaci uproszczonej ewidencji przychodów i kosztów. Ewidencja taka może być prowadzona w dowolnej formie – na kartce papieru bądź w formie tabelki w Excelu. Zestawienie takie będzie ostatecznie bazą do określenia np. podstawy opodatkowania i obliczenia należnego podatku dochodowego. A także określenia kwoty przychodu i sprawdzenia, czy nie przekroczyliśmy limitu uprawniającego do prowadzenia działalności bez rejestracji.

Co więcej, na mocy art. 109 ust. 1 ustawy o VAT, osoba prowadząca działalność nieewidencjonowaną będzie zobowiązana prowadzić uproszczoną ewidencję sprzedaży za dany dzień, co ma gwarantować legalność przychodów.

Pułapka #3

Działalność bez rejestracji, to działalność dla każdego! Mogę testować swój biznes i niczym nie muszę się przejmować. Zgoda sanepidu, kasa fiskalna, zarejestrowanie jako podatnik VAT, odpowiedzialność cywilna? To problemy przedsiębiorców, a ja na gruncie Ustawy Prawo Przedsiębiorców – przedsiębiorcą nie jestem.

Na podstawie Ustawy Prawo Przedsiębiorców, osoby prowadzące działalność nierejestrowaną rzeczywiście nie są przedsiębiorcami…ale na gruncie innych ustaw nie ma znaczenia, czy zorganizowana, ciągła działalność zarobkowa jest prowadzona w formie działalności gospodarczej, czy nierejestrowanej.

Osoby prowadzące działalność bez rejestracji również ponoszą odpowiedzialność cywilną, czyli muszą zatroszczyć się o niektóre obowiązki prawne. Każda przedsiębiorcza mama, przed rozpoczęciem prowadzenia działalności nieewidencjonowanej musi sprawdzić, czy jej działalność nie wymaga, np. uzyskania zgody sanepidu, zakupu kasy fiskalnej czy zarejestrowania jako czynny podatnik VAT.

Pułapka #4

Działalność bez rejestracji, jest działalnością zarobkową, od której nie muszę odprowadzać składek do ZUS.

To niewątpliwie jeden z największych plusów tego typu działalności, ale…mamy mały problem z umowami zlecenia zawieranymi w ramach prowadzonej działalności nierejestrowanej.

W przepisach Ustawy Prawo Przedsiębiorców nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, czy w ramach działalności nierejestrowanej możemy zawierać umowy zlecenia z osobami fizycznymi prowadzącymi działalność gospodarczą, osobami prawnymi czy jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej.

W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych zawarte są oddzielne regulacje dotyczące działalności nierejestrowanej i umowy zlecenia, co mogłoby sugerować, że należy przychody z każdej z tych aktywności rozliczać oddzielnie.

Co więcej, zgodnie z art. 13 PIT, umowy zlecenia zawierane w ramach działalności gospodarczej są traktowane inaczej. W przepisie tym brak dodatkowej informacji o działalności nierejestrowanej, która działalnością gospodarczą nie jest.

Kolejnym argumentem za tym, że nieprawidłowe jest rozumienie przepisów, zgodnie z którym, zawarcie umowy o świadczenie usług nie powoduje obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne za osoby, które wykonując działalność zarobkową we własnym imieniu, do czasu osiągnięcia przychodu przekraczającego 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę, korzystając ze zwolnienia z obowiązku rejestracji działalności gospodarczej, przemawia fakt, iż właśnie w taki sposób ZUS w Gdańsku orzekł w indywidualnej interpretacji.

Oczywiście interpretacja ZUS w Gdańsku jest indywidualną interpretacją i dotyczy wyłącznie wnioskodawcy, ale wskazuje pewien tok rozumowania i argumentacji urzędników.

Jeśli jakaś przedsiębiorcza mama chciałaby prowadzić działalność nierejestrowaną i w ramach tej działalności chciałaby podpisywać umowy zlecenia (o świadczenie usług) z osobami fizycznymi, prowadzącymi działalność gospodarczą, osobami prawnymi lub jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej, powinna liczyć się z tym, że tego typu umowy będą prawdopodobnie traktowane, jako umowy zlecenia, od których należy opłacić składki na ubezpieczenie społeczne.

Najlepszym rozwiązaniem wydaje się złożenie wniosku o wydanie indywidualnej interpretacji w naszej sprawie, z pytaniem, czy działalność, którą zamierzamy wykonywać, będzie traktowana przez ZUS, jako działalność nierejestrowana czy jako umowa zlecenie.

Pułapka #5

Jestem mamą – mogę wszystko! Mogę prowadzić działalność nierejestrowaną i łączyć ją z macierzyństwem oraz urlopami rodzicielskimi. Jeśli mój pomysł biznesowy nie wypali, to zawsze będę mogła wrócić do pracy na etacie.

Tak! Oczywiście, że możesz zacząć prowadzić działalność nierejestrowaną w czasie urlopu macierzyńskiego lub wychowawczego, a gdy Twój pomysł nie przyjmie się na rynku, wrócić do pracy na etacie. Jednak… czy wiesz, że np. urlop wychowawczy lub świadczenie rodzicielskie są udzielane w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem i czy zdajesz sobie sprawę, że działalność nierejestrowana powinna być wykonywana w takich godzinach i w taki sposób, by nie nastąpiło trwałe zaprzestanie sprawowania opieki nad dzieckiem?

Czy jesteś świadoma, że w niektórych sytuacjach (np. podpisana klauzula o zakazie konkurencji) musisz poinformować pracodawcę, że właśnie zaczynasz prowadzić działalność bez rejestracji? Czy zapoznałaś się z odpowiednimi przepisami i kodeksem pracy?
Pułapek prawnych jest więcej, ale te które tu wskazałam są chyba najważniejsze i najpowszechniejsze.

Dajcie znać – który z punktów zaskoczył Was najbardziej?

Podstawa prawna:
• Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców.
• Ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Rułkowska
Prawnik, specjalista do spraw kadr i płac. Od 2017 roku redaktor naczelna portalu www.prawo-mamy.pl. Piszę specjalistyczne artykuły, współorganizuję szkolenia i nagrywam podcast o prawach matek w Polsce. Prywatnie - żona Tomasza i mama trójki chłopców.

Pieczenie ciast na zamówienie. Kiedy potrzebna jest zgoda Sanepidu?

Nie ma znaczenia czy osoby, które zamierzają zająć się pieczeniem ciast na zamówienie chcą to robić na małą skalę, korzystając z możliwości prowadzenia działalności nierejestrowanej czy na większą, rejestrując działalność gospodarczą. Fakt, iż chcemy prowadzić biznes na próbę nie oznacza, że działalność taka nie podlega przepisom innych ustaw. W obu przypadkach (biznes na próbę czy działalność gospodarcza) należy mieć zgodę sanepidu na prowadzenie tego typu biznesu spożywczego.
  • Joanna Rułkowska - 11/08/2020
kobieta trzyma w rękach gotowy tort

Pieczenie ciast na zamówienie

Kiedy potrzebna jest zgoda Sanepidu?


Jeżeli interesuje nas działalność polegająca na pieczeniu ciast należy spełnić warunki dotyczące wytwórstwa oraz wprowadzania do obrotu ogólnego żywności.

Gdzie należy szukać wytycznych, jakie warunki należy spełnić, by sanepid udzielił nam zgody na prowadzenie działalności polegającej na pieczeniu ciast na zamówienie?

  • Rozporządzenie (WE) nr 852/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie higieny środków spożywczych (Dz.U. L 139 z 30.4.2004 z późn. zm.).
  • Wytycznych Dobrej Praktyki Higienicznej i Produkcyjnej (tutaj znajdziemy szczegółowe wymogi dotyczące prowadzenia działalności w warunkach domowych).

Pieczenie ciast na zamówienie a biznes na próbę

Jakie kroki należy podjąć, by uzyskać zgodę sanepidu na prowadzenie działalności nierejestrowanej?

  • Po pierwsze, należy zgłosić zamiar podjęcia działalności nierejestrowanej w zakresie pieczenia ciast do Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej właściwej dla miejsca prowadzenia działalności. W przypadku prowadzenia działalności nierejestrowanej zazwyczaj miejscem prowadzenia działalności będzie adres zamieszkania osoby fizycznej, która chce prowadzić biznes na próbę.
  • Po drugie, każda sytuacja jest indywidualna. Niestety nie ma też jeszcze wiążących interpretacji i pracownicy Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych z dużą obawą i wątpliwościami podchodzą do temu działalności nierejestrowanej.
  • Po trzecie, osoby które chcą prowadzić biznes spożywczy muszą dostosować lokal, tj. np. mieszkanie (kuchnię) do wyżej wspomnianych warunków określonych w przepisach.

Teoretycznie można próbować uzyskać zgodę, ale praktycznie uzyskanie zgody może okazać się bardzo kłopotliwe ze względu na koszty remontu.

W działalności nierejestrowanej chodzi o to, by szybko wystartować, z jak najmniejszymi kosztami i po prostu dorobić do domowego budżetu. Koszty dostosowania pomieszczenia (kuchni) pod warunki sanepidu, mogą stanowić barierę dla realizacji podstawowego celu działalności nierejestrowanej.

Podsumowując, każdy może spróbować uzyskać zgodę sanepidu na pieczenie i sprzedaż ciast na zamówienie. W tym celu należy udać się do najbliższej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej i zasięgnąć informacji dotyczących naszej indywidualnej sytuacji.

Przeczytaj także: Zarabiaj z domu – 20 pomysłów na pracę zdalną

Czy istnieje łatwiejszy sposób by wystartować z biznesem polegającym na pieczeniu ciast na zamówienie?

Mobilna działalność nierejestrowana jest możliwa i warto zastanowić się nad taką formą prowadzenia biznesu spożywczego. W przypadku mobilnej działalności, tak jak i stacjonarnej trzeba spełnić warunki. Na szczęście warunki prowadzenia działalności mobilnej są możliwe do spełnienia, praktycznie dla każdej chętnej osoby.

Jakie to warunki?

  • Po pierwsze osoba prowadząca działalność bez rejestracji, zobowiązana jest do posiadania książeczki sanitarno-epidemiologicznej.
  • Po drugie, to klient musi dostarczyć produkty.
  • Po trzecie, klient musi zapewnić odpowiednie warunki przechowywania produktu.
  • Po czwarte, klient musi zapewnić odpowiednie warunki pracy dla osoby, która będzie świadczyła usługi (piekła ciasteczka).

Pamiętaj! Klient nie może wprowadzić gotowego wyrobu do dalszego obrotu.

W przypadku usług mobilnych warto zastanowić się nad zawarciem z klientem umowy o dzieło, zamiast umowy sprzedaży.

Jeśli osoba prowadząca działalność nierejestrowaną, chce w tak współpracować z klientem i posiada książeczkę sanitarno-epidemiologiczną, to może w ten sposób prowadzić biznes na próbę. W momencie, gdy klientów będzie co raz więcej, warto zastanowić się uzyskaniem zgody sanepidu na działalność stacjonarną i zarejestrowanie działalności gospodarczej.

Przeczytaj także: Praca z domu? 5 pomysłów, których jeszcze nie znasz

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Rułkowska
Prawnik, specjalista do spraw kadr i płac. Od 2017 roku redaktor naczelna portalu www.prawo-mamy.pl. Piszę specjalistyczne artykuły, współorganizuję szkolenia i nagrywam podcast o prawach matek w Polsce. Prywatnie - żona Tomasza i mama trójki chłopców.

Chcesz przenieść biznes do online? Sprawdź jak to zrobiły nasze Czytelniczki!

W obliczu pandemii internet stał się nieodłącznym elementem praktycznie każdej firmy. Dla wielu przedsiębiorców jedynym ratunkiem było przeniesienie biznesu do sfery online. Często wszystko działo się na gorąco, bez doświadczenia i przygotowania. Zaprosiłyśmy trzy przedsiębiorcze mamy - psychoterapeutkę Elizę Sobuta-Wajdi, Magdalenę Kosmowską - Ceo Targów Fotorekwizyty i Monikę Czuchraj-Kupisz - logopedkę, żeby opowiedziały jak przeniosły swoją działalność do sieci.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 05/08/2020

Jaką innowacyjną zmianę musiałaś wprowadzić do swojego biznesu w obliczu pandemii?

Eliza: W marcu, mogę śmiało powiedzieć, nastąpiła rewolucja w moim dotychczasowym trybie pracy. Zmiana była całkowita! Mój biznes w ogóle był dotąd bardzo mało „cyfrowy”. Swoją pierwszą firmę zarejestrowałam w dniu odebrania dowodu…a to było prawie 30 lat temu. To jakoś trudno sobie dzisiaj wyobrazić, ale nie było wtedy powszechnie internetu i komórek. W zasadzie każdy biznes był wtedy stacjonarny. Rozwijanie się on-line jakoś mnie wcześniej nigdy nie dotyczyło. W mojej branży – gdzie pracuję terapeutycznie i zabiegowo z emocjami i ciałem, nie wyobrażałam sobie pracy, bez osobistego kontaktu, dotyku, wykonania zabiegu. Kiedy stopniowo rozwijał się Internet i zaczęłam z niego korzystać, to zrobiłam tylko taką „hand-made” stronę WWW, która służyła jako „tablica informacyjna” dla moich pacjentów oraz fanpage na Facebooku z aktualnościami.

Pierwszy, większy krok w tę stronę zrobiłam niedawno, będąc na macierzyńskim. Brakowało mi pracy w gabinecie, a jednocześnie chciałam spędzać jak najwięcej czasu z córeczką. Zwłaszcza, że nie wyobrażam sobie budowania z nią innych relacji, niż w duchu rodzicielstwa bliskości. Zaczęłam się więc zastanawiać, czy można by to jakoś pogodzić przez pracę zdalną.

Muszę przyznać, że pandemia poprowadziła mnie z wersji light, spokojnego testowania różnych możliwości, do wersji hard pt.: „trzeba zmian natychmiast”. W gabinecie miałam kilka rozpoczętych terapii. Stres i problemy lockdownu, spowodowały, że większa liczba pacjentów prosiła o spotkania. Dotąd pracowałam głównie z problemami emocjonalnymi, przewlekłym stresem, wypaleniem zawodowym, nierównowagą hormonalną i z problemami z odpornością. Teraz te tematy okazały się kluczowe, bo stres i problemy emocjonalne nasiliły się, a doszły jeszcze trudności, jak radzić sobie w rodzinie, kiedy jesteśmy wszyscy przymusowo razem – 24 godziny na dobę.

Początkowo udzielałam nieodpłatnie wsparcia przez telefon. Wydawało się, że to będzie przejściowe, jednak czas pokazał, że nie będzie… Kiedy zorientowałam się, że teraz po prostu nie ma innej opcji, zdecydowałam się przejść również z terapią i konsultacjami do internetu. Idąc za moją ulubioną sentencją „gram praktyki jest lepszy niż kilogram teorii” pomyślałam, że jeśli taka forma będzie pomocna dla klientów, to trzeba spróbować.

Pierwsze zmiany wiązały się niestety z niemałymi inwestycjami, których trzeba było dokonać: poprawienie jakości połączenia internetowego oraz przekształcenie strony WWW w swoje miejsce pracy. Musiała stać się miejscem: kontaktu, szkoleń, wymiany informacji z klientami i pacjentami oraz sprzedaży. Należało przygotować dokumenty, wywiady, testy, karty pacjentów do nowej formuły pracy zdalnej. Zdigitalizować materiały kursowe. Teraz jestem na etapie nagrywania treści do kolejnych szkoleń.

Magda: Pandemia najbardziej uderzyła w działalność firm realizujących targi. Aż 98% firm organizujących wydarzenia w Polsce i za granicą wstrzymało działalność. Branża eventowa jeszcze nigdy nie potrzebowała takiej dawki kreatywności i różnorodności rozwiązań…

„Czerwcowe targi się nie odbędą”… gdy pisałam wiadomość do moich Wystawców, coś we mnie pękło. Nie mogłam pogodzić się z myślą, że się poddajemy, że pół roku przygotowań pójdzie na marne. Wtedy wpadła mi do głowy myśl, aby zorganizować TARGI ONLINE! „Kontakt twarzą w twarz jest kluczowy – buduje biznes – spotykamy się, ale na razie on-line. Wydarzenie organizujemy PRO BONO.” – napisałam.

Na drugi dzień miałam komplet niesamowicie odważnych Wystawców na 4 – dniowe Targi ONLINE i głowę pełną pomysłów. Z pomocą YT w kilka godzin nauczyłam się sekretnych funkcjonalności FB i Instagrama, których wcześniej nie używałam.

Pierwsza wirtualna edycja Targów Foto Rekwizyty ONLINE wzbudziła ogromne zainteresowanie, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć!

Podczas wydarzenia uczestnicy mogli korzystać ze specjalnych promocji i rabatów. Wystawcy zaskoczyli mnie swoją kreatywnością. Większość z nich do tej pory nie pokazywała się osobiście w Internecie, nakręcenie filmików było dla nich ogromnym stresem i wyzwaniem. Musieli się nauczyć nowych aplikacji i narzędzi do tworzenia i cięcia filmików, a przede wszystkim trudnej sztuki autoprezentacji.

Bardzo ważne było dla mnie, by pomimo nowej formy, zachować atmosferę targów. Każdy Wystawca miał za zadanie zbudować stoisko w swoim domu/pracowni/ogrodzie/itp., niektórzy opowiadali o produktach siedząc na pomoście nad jeziorem! Byłam pod ogromnym wrażeniem jak bardzo wszyscy zaangażowali się w produkcję materiałów filmowych (telefony od wystawców dzwoniły nawet o godz. 24:00 🙂 ).

Dodatkowo przygotowaliśmy dla „zwiedzających” niespodzianki, które nie mogłyby się odbyć podczas spotkania na żywo: np. wizyta w studio znanej na świecie fotografki ciążowej i noworodkowej – Marty Ponsko. Wyobraźcie sobie prawie 2500 osób na 40 m2 w jej studio. 🙂 Równolegle na Instagramie działał hasztag #targifotorekwizyty

Monika: Jeszcze w marcu, chociaż już zużywając nieprzeciętne ilości środków do dezynfekcji, pracowałam jako logopeda. Głównie w żłobkach i przedszkolach, prowadząc zajęcia grupowe oraz indywidualne. Dodatkowo popołudniami przyjmowałam pacjentów prywatnie. Niestety, wraz z zamknięciem placówek i wprowadzeniem kwarantanny, straciłam źródło utrzymania.

Część moich koleżanek i kolegów po fachu zdecydowało się na prowadzenie terapii indywidualnych zdalnie. Mówi się, że metodę należy dobrać do pacjenta, a nie pacjenta do metody. Moi podopieczni to w większości malutkie dzieci. Analizując ich potrzeby i wiedząc na jakim są etapie terapii, stwierdziłam, że spotkania on-line nie są dla nich. Zatrzasnęły mi się drzwi, prowadzące do jakiegokolwiek zarobku. Na szczęście, jak to zwykle bywa, otworzyło się okno. 🙂

W głowie od dłuższego czasu kiełkował mi pewien pomysł, ale wiadomo – praca, dom, dziecko… Doba jak zwykle była za krótka, by zabrać się za konkretne działania. A tu, niespodziewanie, kwarantanna ofiarowała mi to, czego wiecznie brakowało – czas.

Wreszcie mogłam zrealizować swój pomysł. Nawet jeśli trzeba było pracować po nocach, bo przecież w dzień byłam instytucją edukacyjno rozrywkową z funkcją karmienia i ogarniania przestrzeni, to nie musiałam tych nocy spędzać na laminowaniu i wycinaniu pomocy, przygotowywaniu zajęć i materiałów dla moich pacjentów czy wypełnianiu dokumentacji. Zdecydowałam, że wreszcie na poważnie zabiorę się za tworzenie logopedycznych kart pracy, które specjaliści będą mogli zakupić, a następnie wykorzystać w pracy zdalnej ze swoimi pacjentami. Aby to się udało, musiałam przenieść swój biznes do internetu.

Przeczytaj także: Jeśli nie własna firma, to co? 4 pomysły dla aktywnej mamy

Czy przeniesienie biznesu do online wiązało się z Twoim rozwojem zawodowym? Musiałaś się szkolić, rozwijać swoje umiejętności? Jakie?

Eliza: Tak, oczywiście. Właśnie od macierzyńskiego zaczęłam się szkolić zarówno w kwestiach związanych z budowaniem biznesu on-line, jak i poszerzać swoje kompetencje zawodowe w nieco innym kierunku. Kompetencje zawodowe rozwijałam cały czas, bo taka jest specyfika pracy wszystkich „specjalistów od zdrowia i emocji”. Ciągłe kształcenie jest wpisane w nasz kodeks etyki zawodowej, zarówno psychoterapeuty, jak i terapeuty TMC. Jednak zaczęłam częściej sięgać po te umiejętności, które mogły być przydatne w pracy on-line.

Natomiast przygoda ze szkoleniami jak prowadzić biznes on-line rozpoczęła się równo rok temu. W Bawialni M. w Krakowie, gdzie chodziłyśmy z córeczką, trafiłam na warsztaty organizowane przez Anię i Karolinę, które tworzyły wtedy Mamaacademy. Pomyślałam: „ciekawe, trzeba to zobaczyć”.

To spotkanie mnie zaskoczyło, bo trochę się czułam, jakbym się dowiedziała o istnieniu świata równoległego, o którym nie miałam pojęcia. Pomyślałam, że chyba muszę jeszcze jedne studia skończyć… aby mieć pojęcie o specyfice biznesów on-line, blogach, SEO, Instagramach, influencerach, hasztagach, ad-sach!

Dalej nie byłam przekonana jak przetransformować moją pracę na on-line, choć powstał pomysł zrobienia kursu. Wszystko jednak rozbijało się o potrzebę zrobienia oferty bardziej uniwersalnej, bo ja od lat pracuję bardzo indywidualnie, w oparciu o dokładną diagnostykę. Nadal więc pracowałam stacjonarnie i powoli oswajałam się z nowymi możliwościami. Zapisałam się do Mamaacedemy (i znowu zostałam studentką!), która była dla mnie swoistym kompasem. I tak z powolnej ewolucji, w kierunku on-line, przeszłam marcową rewolucję. Wtedy też skończyłam kurs podstaw grafiki on-line i copywritingu, uczestniczyłam w konferencji o biznesie on-line, zapisałam się do kilku tematycznych grup, uczestniczyłam w mastermindach.

Monika: Przeniesienie biznesu do sieci wymagało ode mnie wyjścia ze strefy komfortu. Zmusiło do poszukiwania nowych rozwiązań i poszerzania swoich kompetencji. Facebook, Instagram, fanpage, lajki… Coś co kiedyś było rozrywką, teraz miało się stać pracą. Do tego sklep internetowy, blog, domeny, hostingi, programy graficzne, licencje, prawa autorskie, sprzedaż, reklama… Zaliczyłam przyspieszony kurs funkcjonowania w wirtualnej rzeczywistości. Dużo czytałam, oglądałam webinary, szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, zwracając się o pomoc do specjalistów w konkretnych dziedzinach.

I nagle okazało się, że oprócz tego, że jestem logopedą, jestem też, między innymi, początkującym grafikiem, specjalistą od social mediów czy reklamy. Cały czas się rozwijam, każdego dnia uczę się czegoś nowego i pewnie za rok będę się łapała za głowę, gdy pomyślę o błędach, które w tym czasie popełniłam… Ale o to chodzi! Nawet jak dziś zrobię dwa kroki w tył, to jutro postaram się postawić trzy do przodu.

Przeczytaj także: Tarcza antykryzysowa – jak ratować swój biznes?Najważniejsze informacje

Czy ta zmiana przyniosła wymierne efekty? Jakie? Czy Twój biznes na tym skorzystał?

Eliza: Po pierwsze, teraz wiem, że da się tak pracować. Ta przymusowa zmiana spowodowała, że przetestowałam to, i działa. Można tak skutecznie pomagać i szkolić. Po drugie, paradoksalnie, widzę teraz więcej możliwości, których nie ma w pracy stacjonarnej. Mogę promować wiedzę o tym, jak sobie radzić z problemami emocjonalnymi, jak stosować skuteczną profilaktykę. Zrodził się pomysł pisania Balance Lettera, Balance Booków – czyli moją wiedzą mogę się podzielić ze znacznie większą ilością osób.
Częściej mogę oferować przysłowiową wędkę – czyli uczyć metod pozwalających na pomaganie sobie lub bliskim, bez konieczności ciągłego chodzenia po różnych terapiach. No i więcej osób może skorzystać z oferty, bo jednak koszt kursu on-line jest zawsze niższy niż suma kosztów za stacjonarną terapię. Oszczędza się również czas na dojazdy. Mogę teraz uczyć i pomagać bardziej wszechstronnie.

Magda: Oczywiście, że TAK. Dotychczas Targi Foto Rekwizyty odbywały się w największych polskich miastach, gdzie przyciągały tysiące miłośników fotografii noworodkowej, dziecięcej i ciążowej głównie z Polski. Założeniem targów online było dotarcie do odbiorców z całego świata i się udało!

27.09 odbędą się TARGI FOTO REKWIZYTY XMAS w całkiem nowej, hybrydowej formule – połączenie spotkań online z targami stacjonarnymi. Wydarzenie będzie zatem jeszcze bardziej ekscytujące.

Monika: Sklep internetowy działa, blog jeszcze raczkuje, ale mam nadzieję szybko postawić go na nogi. Mam coraz więcej stałych klientów, którzy wracają po kolejne produkty i motywują mnie do dalszej pracy. Niektóre placówki przywróciły już zajęcia, ale co będzie się działo jesienią – nie wiadomo. Na ten moment wszyscy dyrektorzy przedszkoli i żłobków są chętni do współpracy, ale jeśli placówki znów zostaną odgórnie zamknięte, to niestety taka chęć nie wystarczy. Przeniesienie części biznesu do sieci pozwoliło mi uzyskać pewien spokój i poczucie stabilizacji, również w kwestii finansowej.

Przeczytaj także: Gdzie szukać wsparcia na start własnego biznesu?

Gdy dzisiaj z perspektywy czasu patrzysz na swoje działania, czy coś byś zmieniła, poprawiła?

Eliza: Może częściej korzystałabym z profesjonalnej pomocy, ja mam naturę poszukiwacza i tak naprawdę lubię uczyć się sama różnych rozwiązań, jednak myślę, że czasem można coś zrobić szybciej, sprawniej, mniejszym kosztem poświęconego czasu, bez wyważania otwartych drzwi.

Niestety trochę czasu minęło, zanim dowiedziałam się do kogo zwrócić się po pomoc techniczną i trochę dałam się zwieść różnym ofertom. Dlatego uważam, że warto równolegle szkolić się samemu w tej branży, chociażby po to, żeby wiedzieć, co jest możliwe, a co nie. No i ostatecznie niezależnie od tego, ile usług kupimy u specjalistów od pracy online, to my kształtujemy prawdziwą, indywidualną „duszę” swojej marki.

Magda: Nic! Myślę, że Wystawcy i Zwiedzający również podzielają moje zdanie. Ogromnie się cieszę, że mogłam pomóc „Propsiarzom”i Fotografom w tym dziwnym i trudnym czasie. Cieszę się, że nie odwołałam targów, lecz jedynie dopasowałam je do nowej rzeczywistości.

Monika: Mam to wielkie szczęście, że w moich poczynaniach mocno wspierał mnie mąż, który ciągle powtarzał: „Nie gadaj, tylko rób”. Robiłam, ale bardzo niepewnie i powoli. Dziś działałabym bardziej zdecydowanie. I częściej stosowałabym radę, którą usłyszałam od Oli Budzyńskiej (Pani Swojego Czasu), że zrobione jest lepsze od doskonałego. Nie skupiałabym się tak bardzo na szczegółach, wiecznych poprawkach. Bo to, że ja się ciągle waham, czy to logo powinno być bardziej błękitne czy turkusowe, nie powinno sprawić, że sklep zacznie działać dwa tygodnie później.

Przeczytaj także: 16 podpowiedzi, co możesz zrobić dla swojego biznesu bez wychodzenia z domu?

Co poradziłabyś innym przedsiębiorczym kobietom, które stoją w obliczu takich zmian?

Eliza: Na pewno poradziłabym, żeby spróbować swoich sił, bo z każdym wyzwaniem pojawiają się nowe możliwości. A każdy problem, który trzeba rozwiązać, jest tak naprawdę nową okazją do zmiany.

To oczywiście wygląda różnie w poszczególnych branżach, ale wiele można zrobić bez kosztów, samodzielnie, małymi krokami. Warto korzystać ze szkoleń, konferencji on-line (często darmowych!), grup tematycznych, gdzie można znaleźć wiele odpowiedzi i wsparcie. Ja poznałam tą drogą wiele fantastycznych i przedsiębiorczych osób, a nawet zrodziło się kilka wspólnych pomysłów i projektów na przyszłość.

Poradziłabym też, już bardziej z mojej perspektywy jako terapeuty, aby pamiętać, że praca zdalna to też praca! I że tu też obowiązuje Work & Life Balance. Łatwiej wrócić do domu i odciąć się od pracy, jeśli zamykamy za sobą drzwi biura. Trudniej, gdy to biuro jest w domu, w komórce, w komputerze i zawsze możemy do niego zaglądnąć. Chodzi więc o to, żeby nie dać się zwieść, że skoro jestem w domu, to ta praca jest jakoś inna – lżejsza czy też mniej ważna. Zwłaszcza Mamy mają taką tendencję, traktowania czasu, jaki spędzają w domu czy macierzyńskiego, jak czasu kiedy trzeba coś koniecznie zrobić, niejako przy okazji. Owszem można, ale nie za wszelką cenę i nie kosztem zdrowia czy czasu z dziećmi.

A jeśli ktoś potrzebuje dodatkowej motywacji, aby jednak zadbać o swoje zdrowie i równowagę, to ja trochę przewrotnie mówię: Mamo zadbaj o siebie dla dobra swoich dzieci! Bo dzieci nigdy nie robią tego, co im każemy, ale to, co widzą, że my same robimy. Dlatego jeśli chcemy mieć zdrowe i szczęśliwe dzieci (a która mama nie chce), to droga wiedzie przez nas same. Przez to, czy będą widziały szczęśliwą i dbającą o swoje zdrowie oraz równowagę Mamę. I tylko od swojej Mamy mogą się nauczyć prawdziwego Life & Health & Work Balance.

Magda: Działaj! Nie zatrzymuj się nawet na chwilkę.

Monika: Działać, próbować i się nie zrażać. Sukcesami się cieszyć, a porażki przyjmować z pokorą i wyciągać z nich naukę na przyszłość.

Bardzo dziękuję Wam za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail