Czego szukasz

5 pułapek w działalności nierejestrowanej

Temat działalności nierejestrowanej wraca jak bumerang. W ostatnim artykule opisałam Wam podstawowe warunki i limity, a także plusy i minusy prowadzenia działalności bez rejestracji. W internecie szerzy się idea, iż działalność nierejestrowana to idealne rozwiązanie na początek drogi biznesowej. Czy na pewno jest to instytucja bez skazy?

  • Joanna Rułkowska - 15/10/2019

Szansa czy zagrożenie?

Na osoby, które zamierzają prowadzić działalność nierejestrowaną czeka kilka prawnych pułapek. Ile dokładnie? Tego nie jestem w stanie napisać, ale specjalnie dla Was – Czytelniczek Mamo Pracuj – opracowałam pięć pułapek w działalności nierejestrowanej, na które może się natknąć przedsiębiorcza mama.

Pułapka #1

Limit uprawniający do prowadzenia działalności nierejestrowanej.

W przepisach Ustawy Prawo Przedsiębiorców, widnieje zapis zgodnie z którym – działalność nieewidencjonowana, to działalność, która nie podlega obowiązkowi rejestracji w przypadku, gdy miesięczny przychód należny z takiej działalności nie przekracza kwoty 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Limit uprawniający do zwolnienia z rejestracji jest inny w każdym roku i każdorazowo zależny od kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Aktualnie (w 2019 roku) limit jest równy kwocie 1125 zł.

Problematyczne może być jednak wyliczenie owego limitu. Ustawa zakłada, że warunek finansowy zostanie zachowany, jeżeli przychód należny nie przekroczy określonej kwoty.

Przychód należny to nie dochód! Limit nie określa ile możemy zarobić, tylko jakiego przychodu należnego nie możemy przekroczyć.
Przychód należny to kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont. Są to należności, które osoba prowadząca działalność nierejestrowaną powinna otrzymać od swojego kontrahenta, w zamian za wykonane usługi lub dostarczone towary.

UWAGA! Przy ustalaniu przychodu należnego nie mają znaczenia ponoszone przez nas koszty prowadzenia działalności nierejestrowanej. Jedyne co możemy odliczyć, uwzględnić lub wyłączyć przy liczeniu przychodu należnego to wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont.

Pułapka #2

Inna nazwa działalności nierejestrowanej, to działalność nieewidencjonowana… czyli nie muszę prowadzić ewidencji i ksiąg rachunkowych? Nie do końca o to chodzi!

Nazywanie działalności bez rejestracji, działalnością nieewidencjonowaną bywa mylące w kontekście obowiązku prowadzenia ewidencji sprzedaży. Nieewidencjowania oznacza tylko tyle, że nie jest ewidencjonowana w rejestrze Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Natomiast jeśli chodzi o ewidencję sprzedaży, to musimy ją prowadzić.

W jaki sposób bowiem mamy wiedzieć ile zarobiliśmy, jaki jest przychód należny, czy nie przekroczyliśmy progu uprawniającego do prowadzenia tego typu działalności? Jeśli nie będziemy prowadzili żadnej ewidencji, to na jakiej podstawie wyliczymy podatek PIT?

Ustawa Prawo przedsiębiorców, w żaden konkretny sposób nie reguluje kwestii dokumentowania, czy wykazywania przychodu z tytułu działalności bez rejestracji, ale już dla samych celów dowodowych warto jakąś dokumentację mieć.

Prowadząc działalność nierejestrowaną możemy stosować własne zapiski, dokumenty, tabelki lub korzystać z dostępnych w internecie wzorów rachunków, ewidencji czy faktur. Są też specjalne programy pomagające wygenerować tego typu pliki. Powinniśmy dokumentować zapłaty. Zgodnie z ogólnymi przepisami, możemy wydawać swoim klientom i kontrahentom rachunki opiewające na otrzymane kwoty.

Na podstawie wystawionych rachunków, kwoty przychodów możemy następnie ująć w zbiorczym zestawieniu w postaci uproszczonej ewidencji przychodów i kosztów. Ewidencja taka może być prowadzona w dowolnej formie – na kartce papieru bądź w formie tabelki w Excelu. Zestawienie takie będzie ostatecznie bazą do określenia np. podstawy opodatkowania i obliczenia należnego podatku dochodowego. A także określenia kwoty przychodu i sprawdzenia, czy nie przekroczyliśmy limitu uprawniającego do prowadzenia działalności bez rejestracji.

Co więcej, na mocy art. 109 ust. 1 ustawy o VAT, osoba prowadząca działalność nieewidencjonowaną będzie zobowiązana prowadzić uproszczoną ewidencję sprzedaży za dany dzień, co ma gwarantować legalność przychodów.

Pułapka #3

Działalność bez rejestracji, to działalność dla każdego! Mogę testować swój biznes i niczym nie muszę się przejmować. Zgoda sanepidu, kasa fiskalna, zarejestrowanie jako podatnik VAT, odpowiedzialność cywilna? To problemy przedsiębiorców, a ja na gruncie Ustawy Prawo Przedsiębiorców – przedsiębiorcą nie jestem.

Na podstawie Ustawy Prawo Przedsiębiorców, osoby prowadzące działalność nierejestrowaną rzeczywiście nie są przedsiębiorcami…ale na gruncie innych ustaw nie ma znaczenia, czy zorganizowana, ciągła działalność zarobkowa jest prowadzona w formie działalności gospodarczej, czy nierejestrowanej.

Osoby prowadzące działalność bez rejestracji również ponoszą odpowiedzialność cywilną, czyli muszą zatroszczyć się o niektóre obowiązki prawne. Każda przedsiębiorcza mama, przed rozpoczęciem prowadzenia działalności nieewidencjonowanej musi sprawdzić, czy jej działalność nie wymaga, np. uzyskania zgody sanepidu, zakupu kasy fiskalnej czy zarejestrowania jako czynny podatnik VAT.

Pułapka #4

Działalność bez rejestracji, jest działalnością zarobkową, od której nie muszę odprowadzać składek do ZUS.

To niewątpliwie jeden z największych plusów tego typu działalności, ale…mamy mały problem z umowami zlecenia zawieranymi w ramach prowadzonej działalności nierejestrowanej.

W przepisach Ustawy Prawo Przedsiębiorców nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, czy w ramach działalności nierejestrowanej możemy zawierać umowy zlecenia z osobami fizycznymi prowadzącymi działalność gospodarczą, osobami prawnymi czy jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej.

W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych zawarte są oddzielne regulacje dotyczące działalności nierejestrowanej i umowy zlecenia, co mogłoby sugerować, że należy przychody z każdej z tych aktywności rozliczać oddzielnie.

Co więcej, zgodnie z art. 13 PIT, umowy zlecenia zawierane w ramach działalności gospodarczej są traktowane inaczej. W przepisie tym brak dodatkowej informacji o działalności nierejestrowanej, która działalnością gospodarczą nie jest.

Kolejnym argumentem za tym, że nieprawidłowe jest rozumienie przepisów, zgodnie z którym, zawarcie umowy o świadczenie usług nie powoduje obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne za osoby, które wykonując działalność zarobkową we własnym imieniu, do czasu osiągnięcia przychodu przekraczającego 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę, korzystając ze zwolnienia z obowiązku rejestracji działalności gospodarczej, przemawia fakt, iż właśnie w taki sposób ZUS w Gdańsku orzekł w indywidualnej interpretacji.

Oczywiście interpretacja ZUS w Gdańsku jest indywidualną interpretacją i dotyczy wyłącznie wnioskodawcy, ale wskazuje pewien tok rozumowania i argumentacji urzędników.

Jeśli jakaś przedsiębiorcza mama chciałaby prowadzić działalność nierejestrowaną i w ramach tej działalności chciałaby podpisywać umowy zlecenia (o świadczenie usług) z osobami fizycznymi, prowadzącymi działalność gospodarczą, osobami prawnymi lub jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej, powinna liczyć się z tym, że tego typu umowy będą prawdopodobnie traktowane, jako umowy zlecenia, od których należy opłacić składki na ubezpieczenie społeczne.

Najlepszym rozwiązaniem wydaje się złożenie wniosku o wydanie indywidualnej interpretacji w naszej sprawie, z pytaniem, czy działalność, którą zamierzamy wykonywać, będzie traktowana przez ZUS, jako działalność nierejestrowana czy jako umowa zlecenie.

Pułapka #5

Jestem mamą – mogę wszystko! Mogę prowadzić działalność nierejestrowaną i łączyć ją z macierzyństwem oraz urlopami rodzicielskimi. Jeśli mój pomysł biznesowy nie wypali, to zawsze będę mogła wrócić do pracy na etacie.

Tak! Oczywiście, że możesz zacząć prowadzić działalność nierejestrowaną w czasie urlopu macierzyńskiego lub wychowawczego, a gdy Twój pomysł nie przyjmie się na rynku, wrócić do pracy na etacie. Jednak… czy wiesz, że np. urlop wychowawczy lub świadczenie rodzicielskie są udzielane w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem i czy zdajesz sobie sprawę, że działalność nierejestrowana powinna być wykonywana w takich godzinach i w taki sposób, by nie nastąpiło trwałe zaprzestanie sprawowania opieki nad dzieckiem?

Czy jesteś świadoma, że w niektórych sytuacjach (np. podpisana klauzula o zakazie konkurencji) musisz poinformować pracodawcę, że właśnie zaczynasz prowadzić działalność bez rejestracji? Czy zapoznałaś się z odpowiednimi przepisami i kodeksem pracy?
Pułapek prawnych jest więcej, ale te które tu wskazałam są chyba najważniejsze i najpowszechniejsze.

Dajcie znać – który z punktów zaskoczył Was najbardziej?

Podstawa prawna:
• Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców.
• Ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Rułkowska
Prawnik, specjalista do spraw kadr i płac. Od 2017 roku redaktor naczelna portalu www.prawo-mamy.pl. Piszę specjalistyczne artykuły, współorganizuję szkolenia i nagrywam podcast o prawach matek w Polsce. Prywatnie - żona Tomasza i mama trójki chłopców.

Zamieniłam etat na własny biznes blisko domu – historia Ani, właścicielki Centrum MathRiders

Anna Kiedrzyńska po urodzeniu dziecka zamieniła pracę na etacie i długie dojazdy do biura na własną firmę - w okolicy. Połączyła pasję do matematyki z pasją uczenia dzieci i założyła własne Centrum Nauczania MathRiders. Dzisiaj spełnia się jako nauczycielka, właścicielka firmy i szczęśliwa mama. Poznaj jej historię i sprawdź, czy to może być także Twoja droga?
  • Franczyzadlamamy.pl - 17/11/2019

Lubisz pracę z dziećmi i matematykę? Zobacz jak możesz zarabiać z MathRiders.

Zostań Licencjonowanym Nauczycielem MathRiders lub otwórz własne Centrum Nauczania.

Zadzwoń już dzisiaj: Na Twoje pytania odpowie Łukasz Grymuza:  tel. 502471371

Możesz też wysłać maila: [email protected] lub zapytanie przez formularz na stronie MathRiders

Aniu jaka była Twoja droga do własnej firmy? Czy narodziny córki wywróciły Twój świat do góry nogami?

Po kilku latach pracy w korporacji narodziny córki przywitałam z ogromną radością. Nic innego się wtedy dla mnie nie liczyło – wbrew powszechnemu mniemaniu zaczęłam wówczas odpoczywać.

Trzeba było wstawać w nocy, nosić córkę godzinami na rękach, ale głowa mi po prostu odpoczywała. Po roku nie wyobrażałam już sobie powrotu do codziennej pracy, tym bardziej, że w moim przypadku wiązałoby się to ze spędzaniem w samochodzie 2-3 godzin dziennie na dojazdy. Nie chciałam tak żyć. Postanowiłam na jakiś czas zostać w domu.

A po jakimś czasie, gdy córeczka poszła już do przedszkola, zaczęłam szukać pracy w okolicy (mieszkam niedaleko Warszawy) w niepełnym wymiarze. I tak się to zaczęło.

Dlaczego zdecydowałaś się właśnie na współpracę z Mathriders i model franczyzowy?

Znalazłam ogłoszenie – „poszukiwany nauczyciel MathRiders”. Podczas rozmowy, Pani Małgorzata Grymuza opowiedziała mi o całej koncepcji pracy w firmie i o możliwościach rozwoju. Postanowiłam spróbować, nie tylko jako nauczyciel, ale od razu otwierając swoje Studio Nauczania.

Matematyka towarzyszyła mi w życiu przez cały czas, lubiłam jej uczyć, więc dlaczego nie spróbować? Tym bardziej, iż decydując się na franczyzę miałam wsparcie – materiały, pomoce dydaktyczne, mili ludzie chętni do pomocy – nie byłam dla nich konkurencją. Razem pracowaliśmy od początku na rozwój naszej marki.

Na czym dokładnie polegają zajęcia w MathRiders? Czy to zwykłe lekcje matematyki?

Zajęcia MathRiders odbiegają znacznie od lekcji w szkole. Po pierwsze pracujemy z niewielką liczbą dzieci do 8 osób, co pozwala nawiązać bliższe relacje z dziećmi, poznać je, zrozumieć problemy jakie mają – nie tylko z nauką, ale również w życiu.

Traktuję swoich uczniów jak takie przyszywane dzieci – znam ich mocne i słabe strony, wiem jak z nimi rozmawiać, aby chciały mnie słuchać i zrozumieć. To jest zupełnie inny rodzaj relacji niż nauczyciel – uczeń w szkole. Tym bardziej, jak uczniowie wracają po wakacjach. Po drugie,

nasze zajęcia to nie jest zwykły wykład teorii – my pokazujemy „matematykę od kuchni”.

Siedzimy z dziećmi na podłodze, a do każdych zajęć tak dobieramy pomoce naukowe, aby w sposób obrazowy pokazać zawiłości matematyki, a na sam koniec przełożyć je na papier.

Zajęcia matematyczne MathRiders

Jak wygląda Twój typowy dzień? Jak to jest z tym work-life balance mamy przedsiębiorczej?

Powiem Ci, że nie ma typowego dnia. Wrzesień i październik to okres wytężonej pracy, aby poukładać plan zajęć, pozamawiać podręczniki, pozałatwiać sprawy organizacyjne, księgowe. Nadal jestem czynnym nauczycielem, więc muszę również przygotować się do zajęć.

Ponieważ mam już dwójkę dzieci, a nauczyciele, którzy ze mną współpracują również mają rodziny i dzieci, staramy się tak poukładać nasz plan zajęć, aby pogodzić życie zawodowe z rodzinnym. Musimy mieć czas przygotować się do zajęć, ale przy okazji nie zaniedbywać własnych dzieci. Nawet, jeżeli wiąże się to z rezygnacją z prowadzenia jakiejś grupy. Sama mówię sobie czasami – dość i szanuję, jak nauczyciel też mi to mówi. Przepracowany nauczyciel nie będzie efektywny.

Okres wakacji za to jest dla mnie zawsze odskocznią. Przez miesiąc odcinam się od wszystkiego co związane z pracą – to jest czas tylko dla mnie i mojej rodziny. Potem trzeba znowu zacząć planować, ale jak jest się zabieganym przez cały rok, nie można sprawnie funkcjonować.

Mam duże wsparcie ze strony męża, który przejął część domowych obowiązków. Od września 2019 prowadzimy już dwa sąsiadujące ze sobą centra. Jest to wyzwanie, ale po dwóch miesiącach wytężonej pracy, udało mi się tak ułożyć plan zajęć, aby mieć jeden dzień w środku tygodnia wolny. Spędzam go z moją rodziną. To dla mnie bardzo ważne.

Aniu, już 6 lat pracujesz z MathRiders, jesteś doświadczoną bizneswoman 🙂 Na co powinny zwrócić uwagę mamy, które dopiero chcą założyć własny biznes?

Przede wszystkim nie należy zakładać, że w pierwszym roku wszystko będzie wyglądało różowo. Prowadząc biznes franczyzowy mamy duże wsparcie centrali, ale cały czas uczymy się na własnych doświadczeniach. Jest to specyficzny rodzaj pracy. To co sprawdza się w jednym roku, może nie wypalić w kolejnym.

Wymieniamy się doświadczeniami pomiędzy centrami, ale specyfika ze względu na lokalizację ma też kluczowe znaczenie. Nie można się zamykać, trzeba być otwartym na nowe pomysły, a w mojej pracy, przede wszystkim trzeba umieć słuchać zarówno rodziców, jak i dzieci.

A jaki jest Twój przepis na sukces? Co jest najważniejsze? I jak sobie radzić z trudnościami?

Uśmiech i jeszcze raz uśmiech. Z uśmiechem dzień jest o wiele bardziej udany, a jak rozmawiam, czy to z rodzicami, dyrekcją w szkole, czy przedszkolu i mam dobre nastawienie do tego co robię, to rozmowa zawsze idzie łatwiej.

Zobacz video – poznaj historię Agaty, mamy i właścicielki Centrum Nauczania MathRiders Poznań – Grunwald!

Jakie Ty miałaś najtrudniejsze momenty w biznesie? I jak z nich wyszłaś?

Oj, na pewno były, ale zdecydowanie więcej jest tych miłych, bo ja po prostu lubię pracować z dziećmi. Daje mi to dużo pozytywnej energii i staram aby niepowodzenia nie przysłoniły mi mojego celu. A poza tym, nigdy nie przypuszczałam, że będę kiedyś nazywana „panią od matematyki”.

Sporo zajęć mam w przedszkolach i tam nawet po roku dzieci mnie rozpoznają i podbiegają z uśmiechem. To jest bardzo miłe, bo uświadamia mi, że dobrze wykonuję swoją pracę. Dziecka nie oszukasz. Jak mu się nie podoba, to szczerze Ci to wyzna – szczególnie takie najmłodsze.

Na koniec – jeśli mogłabyś dać jedną wskazówkę mamom, które planują, chciałyby, ale boją się – założyć własny biznes, to co byś im chciała przekazać?

Przede wszystkim nie zrażać się na początku. Ja miałam dużo entuzjazmu i zaangażowania, ale też – muszę przyznać – pewne bezpieczeństwo finansowe. Miałam to szczęście, że nie zaczynałam pracy, bo nie miałam innego wyjścia. Ja po prostu chciałam.

Wydaje mi się, że to dało mi dużo pewności siebie i nie zniechęcałam się porażkami, tylko konsekwentnie wykonywałam swoje zadania.

To co robię, ma konkretny wymiar finansowy. Czuję, że dobrze wybrałam drogę.

Dziękuję za rozmowę.

Zainteresował Cię biznes z MathRiders? Chciałabyś zostać Nauczycielem MathRiders lub prowadzić własne Centrum Nauczania?

Zadzwoń już dzisiaj: Na Twoje pytania odpowie Łukasz Grymuza:  tel. 502471371

Możesz też wysłać maila: [email protected] lub zapytanie przez formularz na stronie MathRiders

Więcej informacji na temat MathRiders na stronie internetowej: www.mathriders.pl

logo MathRiders

Zdjęcia: archiwum prywatne Anny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Tablice manipulacyjne dla dzieci to nasz biznes – historia Ani i Oli

- To dzieci dają energię do działania, dają natchnienie, inspirację i motywację - mówi Ola, która wspólnie z Anią produkuje sensoryczne tablice dla dzieci. Połączenie pasji i własnego doświadczenia zaowocowało super pomysłem na biznes!
  • Dominika Wassermann - 13/11/2019
dziecko bawiące się tablicą manipulacyjną

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 zaprosiliśmy przedsiębiorcze kobiety do konkursu „Stań na własnych nogach”, który organizowaliśmy wspólnie z Rossmann Polska. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

W finale znalazło się aż 50 wspaniałych pomysłów. Dziś przedstawiamy Wam jeden z nich. Ola i Ania założyły biznes z wyjątkowymi produktami dla dzieci.

Opowiedzcie nam o Waszym pomyśle na biznes i o tym od czego się to wszystko zaczęło?

Zaczęło się kiedy dotychczasowa praca przynosiła więcej stresów niż radości, a na świecie był już nasz pierwszy syn. Kiedy oboje z mężem szliśmy do pracy, naszym synkiem opiekowała się Ania. Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że kiedyś razem będziemy robić biznesy. Do czasu.

Pogaduchy z Anią o dzieciach, metodach wychowawczych, rozwijających zabawach (Ania jest pedagogiem), nie tylko pozwalały wyłączać umysł na sprawy związane z pracą, ale zaczynały siać ziarno, które z czasem kiełkowało coraz bardziej. Nasz syn w tym samym czasie z „uporem maniaka” otwierał i zamykał zamki, kłódki i inne napotkane klamry.

Pewnego czerwcowego popołudnia zapadła decyzja – będziemy robić tablice manipulacyjne, ale nie takie duże, do powieszenia których trzeba mieć co najmniej pół pustej ściany w dziecięcym pokoju. Mieszkanie z dzieckiem w kawalerce nauczyło mnie bardziej oszczędnego podejścia do wszelkich dziecięcych zakupów.

Tablice miały być kompaktowe i zmieścić się pod wózek. Na tablicy miało się zmieścić możliwie wiele elementów sensorycznych i manipulacyjnych, rozwijających małe paluszki i zmysły dziecka, ale bez przesady i kiczu. Miało być tam to, z czym dziecko zetknie się w swoim życiu najwcześniej i dzięki naszej tablicy będzie potrafiło poradzić sobie z tym samodzielnie, np. zamek błyskawiczny, rzep, klamra czy zamek na kluczyk. I takie są właśnie nasze Tablice manipulacyjne ABAM.

właścicielki firmy z tablicami manipulacyjnymi dla dzieci

Założyłam firmę, zaczęłyśmy sprzedaż. Bywały miesiące lepsze i gorsze. Byłyśmy nawet bliskie zwinięcia interesu i wtedy na świat przyszła moja córka, a wraz z nią nowa energia i nowe pomysły. Jak to mówią – biznes zaczął się kręcić. Że dwójka dzieci? Że mało czasu, dom na głowie i druga praca? Pewnie, ale to wszystko nauczyło mnie korzystać z dnia i cieszyć się każdą chwilą.

Co dał Wam udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

Kiedy usłyszałam o konkursie “Stań na własnych nogach”, to pomyślałam, że przydałoby się właśnie na własnych nogach stanąć, bo tablicowy biznes, choć kręcił się bardziej niż się spodziewałam, nie pozwalał jednak jeszcze na rezygnację z drugiej pracy.

Zakup maszyny laserowej tnącej nasze kształty i elementy do tablicy dałby potężnego kopa firmie i pozwolił wdrażać nowe projekty. A tak się składało, że główna nagroda w konkursie (30 tys. zł), to właśnie mniej więcej równowartość takiej maszyny.

Udział w konkursie wymagał opracowania biznesplanu, dzięki czemu pierwszy raz od dwóch lat prowadzenia firmy, miałam okazję usiąść i na chłodno spisać to wszystko, co działo się od kilkunastu miesięcy.

Samo spisanie tego biznesplanu dało mi wielką satysfakcję, bo widziałam jak wiele udało się już osiągnąć i że to jeszcze nie koniec i możemy iść dalej!

Jak zamierzacie wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie będą kolejne kroki?

Niestety nie udało się zdobyć nagrody, ale motywacja do rozwoju firmy, jaką osiągnęłam dzięki samemu udziałowi w konkursie, sprawiła, że wdrożyłyśmy kilka konkretnych działań. Sesja zdjęciowa produktów, zaplanowanie akcji reklamowej, poszerzenie asortymentu, wprowadzenie nowych kolorów. Ale przede wszystkim – logistyczne przygotowanie do gorącego okresu świątecznego (w zeszłym roku zamknęłyśmy przyjmowanie zamówień z początkiem grudnia – z powodu tak dużej ilości nie byłyśmy w stanie nadążyć z ich realizacją).

Co powiedziałybyście mamom, które planują założyć własną firmę?

Gdy teraz patrzę na historię ABAM-u, to jedno muszę przyznać – to dzieci dają energię do działania, dają natchnienie, inspirację i motywację. Gdybym kiedyś została zapytana przez świeżo upieczoną mamę, czy warto zakładać własny biznes, bez cienia wątpliwości powiedziałabym: “A kiedy, jeśli nie właśnie teraz?”.

Jeśli chcesz poznać inne historie finalistek konkursu Stań na własnych nogach, przeczytaj także:

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

Zdjęcia: własność Oli

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail