Czego szukasz

B2B vs umowa o pracę

Jakie są różnice między tymi dwiema formami współpracy? Jakie są wady i zalety każdej z opcji? Jedna z naszych Czytelniczek pracująca w branży IT poruszyła ten temat, a my w tym opracowaniu postaramy się rozwiać wszelkie wątpliwości.

  • Aneta Socha - Jaworska - 22/01/2019
młoda kobieta pracuje w swoim domowym biurze

Umowa o pracę

Etat od wielu lat uważany jest za pewną formę zatrudnienia. Mamy ustaloną kwotę, która co miesiąc wpływa na nasze konto i niewątpliwie jest to duży atut. Pracownika chroni kodeks pracy i za naruszenia wobec niego, pracodawcy grożą wysokie kary od 1000 zł do 30000 zł.

Będąc na etacie mamy prawo do płatnego, corocznego urlopu. Pracownicy są jedyną grupą, która ma to zapewnione z mocy prawa. Pozostałe osoby np. wykonujące działalność lub zlecenie muszą o to samodzielnie zadbać – najlepiej zapewniając sobie zapis o płatnych dniach wolnych w umowie.

Kolejną zaletą umowy o pracę jest to, że po stronie pracodawcy jest właściwe obliczenie i zapłacenie za pracownika składek ZUS oraz zaliczek na podatek dochodowy. Wszelkie dokumenty do ZUS i US także są składane przez pracodawcę.

Wadą umowy o pracę jest to, że zazwyczaj musimy przebywać w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę i wykonywać zadania pod jego kierownictwem. Poza tym, umowa o pracę zazwyczaj ogranicza nas do wykonywania pracy wyłącznie dla jednej osoby. Zapisy o zakazie konkurencji, często bardzo rygorystyczne nie pozwalają nam na dorabianie sobie w branży.

Przy umowie o pracę dochody pracownika są opodatkowane według zasad ogólnych. W branży IT zarobki są raczej wysokie, zatem przy wyższych dochodach będzie trzeba opłacać podatek w wysokości 32%. Dochód, o którym mówię jest to przychód minus koszty.

Przy umowie o pracę koszty mamy ustalone odgórnie i wynoszą one 111,25 zł lub 139,06 zł miesięcznie. Pracownik oprócz biletów miesięcznych, nie może rozliczać kosztów faktycznie poniesionych, nawet gdyby dotyczyły one wykonywanej pracy.

Przypomnę, że rozliczając się na zasadach ogólnych do kwoty 85 528 zł dochodu płacimy podatek w wysokości 18%, a powyżej tej kwoty już 32%. Limit 85 528 zł jest ograniczeniem rocznym, które daje nam w przeliczeniu na miesiąc kwotę ponad 7000 zł.

B2B

Przechodząc teraz do B2B, czyli współpracy dwóch firm, to przy takim modelu, podpisywana jest zazwyczaj właśnie umowa o współpracy lub umowa zlecenie, która jest rozliczana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. W przepisach jest niewiele uregulowań w tym zakresie, zatem o istotne dla nas kwestie, jak np. płatne dni wolne w roku (odpowiednik urlopu pracowniczego) warto zadbać w umowie.

Zaletą wykonywania swojej działalności jest to, że możemy zarobić więcej niż na umowie pracę. Dla naszego kontrahenta wystawiamy fakturę, w działalności rozliczamy koszty faktycznie poniesione, związane z działalnością i mamy możliwość wyboru spośród 4 form opodatkowania, a to wszystko sprowadza się do tego, że możemy wybrać dla siebie najkorzystniejsze rozwiązanie i w gruncie rzeczy, decydujemy o tym, ile zapłacimy podatku z naszej działalności gospodarczej i ile faktycznie zostanie w naszej kieszeni. Warto też wiedzieć, że jeśli nie ograniczają nas zapisy w umowie, to możemy wykonywać usługi dla więcej niż jednej firmy.

Niekwestionowaną zaletą wykonywania działalności gospodarczej jest to, że możemy pracować z dowolnego miejsca i w dowolnym czasie. Zdarzają się oczywiście sytuacje, że firma, z którą współpracujemy zobowiąże nas do tego, aby co jakiś czas zjawić się w siedzibie, ale zazwyczaj firmy godzą się na pracę zdalną. Jest to duży atut np. dla mam pracujących, bo mogą spokojnie zaprowadzić swoje dzieci do szkoły, czy przedszkola, a potem wrócić i sobie popracować.

Przechodząc teraz do wad, a bardziej powiedziałabym obowiązków, które wiążą się prowadzeniem własnego biznesu, to są to samodzielne:

  • rozliczenie podatków,
  • składek ZUS,
  • składanie dokumentów do urzędu skarbowego i ZUS,
  • prowadzenie dokumentacji księgowej.

Jeśli nie znamy się na tym lub chcemy się skupić wyłącznie na swoim biznesie, to możemy zdecydować się na usługi biura rachunkowego, które się tym wszystkim zajmie.

Na jeszcze jedną ważną rzecz chciałabym zwrócić uwagę, a mianowicie wykonując działalność gospodarczą ponosimy pełną odpowiedzialność za wykonane usługi lub sprzedane towary. Jest to dokładnie odwrotnie niż przy umowie o pracę, gdzie odpowiedzialność spoczywa na pracodawcy.

Ile można wynegocjować przechodząc z etatu na B2B?

Przy okazji przedstawiania wad oraz zalet umowy o pracę i działalności, chciałabym jeszcze poruszyć temat kwoty na fakturze. Jeśli zdecydujemy się na przejście na samozatrudnienie, to musimy podjąć oczywiście temat wynagrodzenia. Można wówczas zaproponować podwójne brutto z umowy o pracę, jako kwotę netto na fakturze. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby starać się o wyższe wynagrodzenia, przy czym podwójne brutto jest uzasadnione bo wówczas nie zmienia się koszt pracodawcy.

Podwójne brutto jest to całkowity koszt pracownika. Ogólnie dla pracodawcy kosztem jest wynagrodzenie brutto pracownika, ale należy pamiętać, że oprócz tego musi on w pewnej części z własnych funduszy sfinansować składki ZUS pracownika. Dokładniej przedstawię to na przykładzie.

Przykład 1 – Pracownik ma określoną w umowie kwotę 7000 zł brutto. Całkowity koszt pracodawcy, czyli podwójne brutto wynosi 8433,60 zł, bo pracodawca ze swojej kieszeni musi zapłacić składkę:

  • emerytalną – 9,76%
  • rentową – 6,5%
  • wypadkową – 1,67% (w branży IT),
  • fundusz pracy – 2,45%
  • fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych – 0,1%

liczone od kwoty brutto wynagrodzenia. Aby szybko i prosto ustalić podwójne brutto należy wyliczyć 120,48% kwoty brutto.

Porównanie

Powyżej przedstawiłam najważniejsze cechy umowy o pracę oraz działalności gospodarczej, a teraz chciałabym je krótko podsumować i porównać.

Kryterium Umowa o pracę Działalność gospodarcza
Forma opodatkowania Zasady ogólne Wybór z 4 form opodatkowania
Składki ZUS Liczone od kwoty brutto, zatem są wyższe niż przy DG. Ustalone odgórnie przedziały z opcją korzystania z ulg – ulga na start, mały ZUS, ZUS wyliczany od przychodu.
Dokumenty Przygotowywane i przesyłane przez pracodawcę. Wszelkie obowiązki dokumentacyjne są po stronie osoby wykonującej DG (można skorzystać z usług biura rachunkowego)
Odpowiedzialność Po stronie pracodawcy. Po stronie osoby wykonującej DG.
Ograniczenia Praca wykonywana jest pod nadzorem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Przy etacie czynności trzeba wykonywać osobiście – nie można ich nikomu podzlecić. Pozostają w kwestii ustaleń między stronami.
Obowiązki Pracownik musi być przeszkolony w zakresie BHP oraz musi posiadać ważne badania lekarskie.

 

Dla pracownika trzeba prowadzić odpowiednią dokumentację np. akta osobowe.

Osoba wykonująca działalność gospodarczą musi prowadzić dokumenty takie jak np. KPIR, rejestry VAT.
Ochrona Pracownika chroni kodeks pracy. Przepisy nie zawierają uregulowań w tym zakresie, liczą się zapisy w umowie.
Wynagrodzenie Wynagrodzenie pracownika jest chronione i nie może być mniejsze niż minimalne wynagrodzenia za pracę. Zależy od negocjacji, natomiast w przypadku samozatrudnionych musi być zapewniona przynajmniej minimalna stawka godzinowa.
Kredyt Dla banku umowa o pracę jest stabilniejszym źródłem przychodu, czyli na etacie łatwiej dostać kredyt. Przy działalności gospodarczej banki zazwyczaj wyliczają niższą zdolność kredytową.
Świadczenia z ZUS Zasiłek np, chorobowy lub macierzyński przysługuje już po miesiącu pracy.

 

Późniejsza renta czy emerytura zależy od kwoty brutto wynagrodzenia.

Zasiłek np, chorobowy lub macierzyński przysługuje po 90 dniach opłacania dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego.

 

Przedsiębiorca może z konkretnego przedziału wybrać podstawę od której będzie opłacał składki ZUS, a co za tym idzie później otrzymywał zasiłek. Zasiłek nie jest zależny od tego, ile przedsiębiorca zarabia.

 

Późniejsza renta czy emerytura zależy od podstaw od jakich przedsiębiorca opłacał składki ZUS.

Odniesienie do pytań Czytelniczki

W branży IT obecnie coraz popularniejszy jest model B2B. Według mnie jest to z korzyścią dla obu stron. Samozatrudniony ma możliwość decydowania o tym skąd i kiedy oraz ile będzie zarabiał. Firma decydująca się na współpracę z osobą prowadzącą działalność ma natomiast znacznie mniej formalności niż w przypadku umowy o pracę.

Oczywiście etat w branży IT jest możliwy, ale jak sama obserwuję w ostatnim czasie coraz rzadziej stosowany.

Czytelniczka w jednym z pytań zapytała, co zrobić z zawieszoną jakiś czas temu działalnością. I tutaj pojawia się pytanie, co było przedmiotem tej działalności?

Jeśli Czytelniczka prowadziła działalność w zakresie IT, to:

  • może ją teraz wznowić, sprawdzić kody PKD i wykonywać ją dalej lub
  • jeśli chce być na etacie i wykonywać czynności, te które były wykonywane w ramach działalności, to firmę teraz należy zamknąć i dopiero potem podjąć zatrudnienie na podstawie umowy o pracę.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Socha - Jaworska
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż: IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj). Więcej na: www.infakt.pl

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl

"Chcę dla swoich dzieci fajnego świata" - mówi Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka. A ja się pod tym podpisuję! Zapraszam Was do rozmowy z niezwykle ciekawą, odważną i mądrą kobietą, która nie boi się marzyć i spełniać swoje marzenia, przyznawać do błędów i słabości, która jest do bólu autentyczna, i można ją albo pokochać albo... Przekonaj się sama!
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/04/2019
Dagmara Hicks blogerka całareszta.pl z rodziną

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl – kim jest? O czym marzy a czego się boi? I skąd czerpie siłę?

Dagmaro, Ty nie ściemniasz, prawda? Kawę na ławę. Piszesz o trudnych momentach macierzyństwa, czasem o takich emocjach, które wiele z nas ukrywa… Skąd czerpiesz siłę i odwagę?

Boję się bardzo wielu rzeczy, ale niestety na te, których boję się najbardziej, mam niewielki wpływ. Jeśli zaś chodzi o słowo, którym się na co dzień posługuję – wierzę w wolność wypowiedzi. Nie boję się powiedzieć tego, co większość myśli. Czego miałabym się bać? Już dawno przestałam się przejmować jednostkowymi krytycznymi opiniami.

Mam nadzieję, że społeczność, którą zbudowałam, to osoby podobne do mnie – mogę poznać każdy światopogląd, przyjaźnię się z osobami o skrajnie różnych poglądach, innych niż moje własne, potrafię to rozdzielić. Nudno by było, gdybyśmy wszyscy myśleli identycznie. Poznawanie innych opinii czy sądów często skłania do myślenia i mam nadzieję, że tak jest w przypadku mojego bloga, który wychodzi poza ramy parentingu, zahacza o publicystykę, bywa dziennikiem.

Ludzie, którzy czytają mnie regularnie, znają moje poglądy na temat Kościoła, homoseksualizmu, aborcji, małżeństw jednopłciowych, polityki. Wydaje mi się to naturalne, że poruszam takie tematy. Pisanie o kocykach i smoczkach mnie nie interesuje. Wraz z urodzeniem dzieci nie pozbawiłam się umysłu, wręcz odwrotnie – chcę dla swoich dzieci fajnego świata. Te mamy, do których piszę, tworzą ten świat w głowach swoich dzieci, w domu, w swoim środowisku.

Zmiany trzeba zacząć od tych najmniejszych. Jeśli moje słowo skłoni kogoś do przemyśleń – cudownie.

A kim jest Dagmara Hicks? Pytam trochę przewrotnie, bo ja mogę napisać, że mamą trojaczków, żoną i mieszkasz w Australii ale jak sama o sobie napiszesz to będzie bardziej ciekawe! 😉

Jestem kobietą, obywatelką świata, dumną mamą, Polką, biegaczką, miłośniczką kina i jedzenia. Jak to powiedziała Madeleine Albright – jestem optymistką, ale zatroskaną. Noszę w sobie sprzeczności. Potrafię w jednym zdaniu wypowiedzieć dwie wykluczające się tezy i uznać je za słuszne. Bywa to męczące, podobnie jak mój charakter, który każe mi się nie zatrzymywać, przeć do przodu, jak to typowy Strzelec.

Zawsze byłaś taka odważna i bezpośrednia?

Bezpośrednia chyba tak.

Bardzo rzadko zapala mi się czerwona lampka, nie aplikuję filtra, nie bywam dyplomatką, nie znoszę fałszu, udawania, podstępów. Niektórzy to we mnie kochają, inni nienawidzą.

Nie mogę nadal uwierzyć w to, że ludzie w 2019 roku wolą piękne kłamstwo od prawdy.

Sama ponad wszystko cenię sobie szczerość. Wolę konfrontację i oczyszczenie atmosfery niż kiszenie się w żalach i frustracjach. Uwielbiam jasne sytuacje. Wydaje mi się, że gdybyśmy nauczyli się szczerości, świat stałby się dużo prostszy.

Nie uważam się za osobę odważną. Boję się rekinów, pająków, węży. To dlatego mieszkam w Australii. Hahahaha. A tak na serio – nie boję się żyć po swojemu, ale z tego, co widzę, przychodzi to chyba z wiekiem i doświadczeniem, więc pewnie nie jest to nic szczególnie w moim przypadku wyjątkowego.

Ja wiem, że moje dzieci dodały mi odwagi, takiej pewności, waleczności i gotowości do…. wszystkiego. A skąd Australia?

Mój mąż jest Australijczykiem. Mieszkał 10 lat w Polsce, teraz czas na mnie, żeby się tu trochę „pomęczyć”. Chcieliśmy, aby dzieci nauczyły się angielskiego i pomieszkały w swoim drugim domu, w Polsce akurat sytuacja polityczna nieciekawa, w moim ukochanym Krakowie smog, więc mieszkamy chwilowo blisko Oceanu, w kraju wiecznego słońca.

Ja uwielbiam Twojego bloga, i czasem wystarczą mi Twoje leady 😉 aby wiedzieć „kurcze, ale ma rację kobieta!” – gratuluję! Teraz blog to Twoja praca, prawda? Lubisz? Zamieniłabyś na inną?

Bardzo lubię, bo kocham pisać, ale chętnie „wyszłabym z domu” i coraz częściej szukam takiej opcji. A jednocześnie za każdym razem, kiedy o tym myślę, lista plusów, które ma w sobie ten rodzaj pracy jest oszałamiająca i ciężko z tego zrezygnować. Niemniej jednak chciałabym czasami wyjść z domu, do biura, do znajomych z pracy.

Niestety aktualnie wymagałoby to ogromnych poświęceń całej naszej rodziny, więc robię to, co lubię i co nam pasuje najbardziej. Nie mogę myśleć już tylko o sobie. Gdybym wróciła na etat, pisanie musiałabym odłożyć, a mam wrażenie, że nie postawiłam jeszcze ostatniej kropki.

A jak to jest z hejtem, dostajesz czasem? Jak sobie z nim radzisz?

Bardzo rzadko, właściwie wcale. Kasuję komentarz (często całego nawet nie czytam), blokuję użytkownika i tyle się tym przejmuję. Osoby, które uprawiają hejt, marzą o słownej potyczce, nie daję im tej satysfakcji. Zablokowałam też osoby, które szukały dziury w całym, ciągle się czepiały, ironizowały na granicy bezczelności.

Szkoda mi na takich ludzi czasu i energii. Niech sobie idą gdzie indziej psuć klimat. Hejt mnie nie dotyka, bo do absolutnie wszystkiego można się przyczepić. Trzeba być twardym i wiedzieć swoje, a nie przejmować się innymi. Przecież nawet w rodzinie musimy wykazać się asertywnością.

Pracowałaś w korporacji, prawda? Przed erą dzieci, czy po? No i opowiedz proszę jaka była Twoja droga do bloga – ale rym… o matko! Kiedy z bloga dla siebie stworzyłaś swoje miejsce pracy? Po jakim czasie? A może od razu plan był – bloguję bo chcę mieć z tego swoje pieniądze?

Pracowałam w korpo i przed i po dzieciach. Na dłuższą metę nie dałam rady pogodzić pracy na pełny etat z byciem mamą. Oboje z mężem byliśmy na kierowniczych stanowiskach w wielkich firmach, które wymagają od pracownika elastyczności, czytaj: ciągłych nadgodzin i dyspozycyjności 24/7. Byłam jedyną osobą na 100 osób w naszym biurze, która miała dzieci, mimo najszczerszych chęci, nikt nie rozumiał moich problemów.

Niektórzy ludzie są pracoholikami i nie wiedzą co to równowaga pomiędzy pracą a życiem. Ja wiem. Niestety uważam, że to prawda, że od kobiet oczekuje się, aby pracowały tak, jakby nie miały dzieci, a wychowywały dzieci tak, jakby nie pracowały. Kobiety nadal są dyskryminowane.

W przedszkolu oczekuje się, że mama będzie siedziała w pierwszym rzędzie na przedstawieniu, które organizuje się o godzinie 13 we wtorek. Jednocześnie w tym samym czasie ma w pracy prowadzić konferencję z pracownikami w 4 różnych krajach. To były moje realia.

Nawalałam na obu frontach, a z mężem mijałam się w drzwiach. Poza tym dzieci mi chorowały, nie mogliśmy znaleźć niani dla trojaczków w podkrakowskiej wsi z kiepskim dostępem do publicznego transportu, czułam się zmęczona wiecznym rozkrokiem – nigdzie nie byłam na 100%.

Bloga pisałam już wcześniej, bardziej jako pamiętnik, na pamiątkę i dla znajomych, żeby wiedzieli, co u nas słychać, ale jak zaczęłam myśleć o rezygnacji z pracy, rozwinęłam go. Właściwie nie miałam wtedy pojęcia co z tego wyjdzie, nie miałam planów na uczynienie go pracą. Stało się to jakby samo z siebie, naturalnie i w miarę szybko. Nadal nie mam biznes planu, bo ten blog to dla mnie wielka, życiowa pasja, nie maszynka do robienia pieniędzy.

Nie brakuje Ci czasem zespołu, osób „z pracy”? A może masz kogoś z kima stale współpracujesz?

Bardzo mi tego brakuje! Szczególnie od czasu, kiedy przeprowadziłam się na drugi koniec świata i nie bywam na spotkaniach z fanami, konferencjach, branżowych eventach itp. No ale przecież nie można mieć wszystkiego. Nie mam na przykład głupiego szefa, czy to nie plus? 😊

No ba! I To jaki! 😉 Zawsze chciałam o to zapytać: jak wygląda dzień znanej blogerki? 😉 Ile czasu zajmuje Ci praca nad blogiem? Masz jakieś „złote rady” dla innych mam, początkujących blogerek?

Praca nad blogiem nigdy się nie kończy. Zawsze szukam pomysłów, zapisuję różne inspiracje. Bywa, że pracuję 10h dziennie kilka dni pod rząd, bywa, że nie pracuję w ogóle przez 3 dni, choć takiego czasu już nie pamiętam. Blog nigdy nie śpi, nie robię sobie urlopów, bo to właśnie na wakacjach materiał jakby sam się robi, bez wysiłku.

Konkurencja jest ogromna, a fani chimeryczni. Trzeba publikować, pisać, codziennie o sobie przypominać i co krok szukać sposobów na przybicie się w masie blogów. Blog to codzienna praca, a jego powodzenie uzależnione od tylu czynników, że to temat na odrębną rozmowę. Wiele osób sądzi, że tu się komuś coś udaje, ma szczęście, farta, czy zna odpowiednie osoby. No nie.

To praca, czasami żmudna i niewdzięczna, piszesz tekst kilka dni, a on potem nikomu się nie podoba. Zamiast się obrażać, trzeba na następny dzień znowu pisać, może inaczej, może na inny temat?

Kiedy nie jesteś z dziećmi, nie pracujesz nad blogiem, to co robisz? Jak się relaksujesz?

Ćwiczę. Uwielbiam sport, dużo biegam, chodzę codziennie na siłownię. Moją miłością jest kino. Lubię też gotować, choć ostatnio trochę zaniedbałam tą pasję, co zauważyli nawet czytelnicy – upominają się o przepisy. Tęsknię za górami, ale tutaj niestety nie mam tej przyjemności.

Myślisz, że mamy a Australii są bardziej wyluzowane niż w Polsce?

Myślę, że na pewno dorosły już do zawieszenia broni i raczej się wspierają, zamiast oceniać i wszystkim ciągle udowadniać, że w macierzyństwo na pewno umieją lepiej. To jest głęboko zakorzenione tutaj w osobowości, wypijane z mlekiem matki – Australijczycy są po prostu pewni siebie, znają swoją wartość, nie muszą jej więc zdobywać dokopując innym. Matki mają jednak i tutaj swoje bolączki. Macierzyństwo, według mnie, stawia przed kobietami na całym świecie bardzo podobne dylematy.

A jakie masz plany? O czym marzysz?

Chciałabym wejść na Mont Blanc, napisać książkę, przebiec maraton w Nowym Jorku, wybudować dom, kupić psa, zrobić sobie kolejny tatuaż, pojechać na narty do Francji, mieć dom w górach, posłuchać Dawida Podsiadło na żywo, zobaczyć kwitnąca wiśnię i Japonię śladami Murakamiego.

Marzę o tym, aby mój blog niósł nadzieję i głębsze przesłanie. Nie jesteśmy w tym same. Jest nas więcej, wszystkie mamy tak samo, możemy, mimo trudności, żyć tak, jak nam pasuje, nawet wtedy, jeśli wybieramy życie dla innych trudne do zaakceptowania, jest nasze, jedyne, najlepsze jakie będziemy miały. Chcę, żeby moje dzieci były ze mnie dumne, a mąż kochał do końca. Marzę o tym, aby mieć już taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi…

Dziękuję za rozmowę! No i spełnienia marzeń!

Zdjęcia: wszystkie zdjęcia własność Dagmary Hicks, autorki bloga calareszta.pl, niektóre pochodzą z Facebook’a, inne z Instagrama.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

10 mitów pracy z domu, z którymi się zmierzysz

Na temat pracy w domu istnieje mnóstwo wyobrażeń, dla wielu ludzi to tylko dodatkowe zajęcie. Jeśli przedstawi się im, że to główne źródło dochodu, to zakładają swoje dziwne i błędne teorie na ten temat. Choć zapewne każdy, kto rozpoczynał pracę zdalną sam miał wyobrażenia zupełnie odbiegające od rzeczywistości.
  • Agnieszka Wadecka - 10/04/2019
młoda kobieta siedzi pracuje na laptopie w swojej kuchni

10 mitów na temat pracy w domu

1. Praca w domu jest łatwa

Wszystkim się wydaje, że praca w domu to taka prosta, niewymagająca zaangażowania sprawa. Jasne, wszystko zależy od wykonywanego zajęcia, jeśli jest to coś, co lubimy, to jest lżej, ale mimo wszystko, to nadal praca i nie ma większego znaczenia czy wykonujemy ją w biurze czy w domu. Praca w domu wymaga ogromnej samodyscypliny i świetnej organizacji oraz odporności na różne pokusy typu: a tylko wstawię pranie, zajmie mi to sekundę, albo wstawię tę zupę przecież ona sama się będzie gotować. Nie da się tak pracować. To wszystko odciąga nas od naszych zadań i wybija z rytmu, do którego często trudno jest wrócić.

2. Masz mnóstwo czasu na wszystko

Masz czas na sprzątanie, gotowanie, zakupy, no na wszystko, bo przecież… pracujesz w domu. Takich pokus może być wiele, ale pracując w domu należy sobie wyznaczyć czas, w którym tylko pracujemy i mocno się tego trzymać inaczej nie zrobisz nic i będzie nadrabiać po nocach.

3. To takie wspaniałe, że nie masz nad sobą szefa

Cisza, spokój i brak konieczności wyjścia poza próg mieszkania są pewnym luksusem, którego doświadczamy pracując z domu, ale uwierzcie, są minusy. Czasem musimy zapytać przełożonego, jak wykonać konkretne zadanie, a internet nie pozawala na idealną komunikację. Są też takie dni, że zwyczajnie potrzebujemy towarzystwa i oddałybyśmy wiele za dzień w biurze.

4. Nie masz problemu, gdy zachoruje Ci dziecko

Nie musisz brać zwolnienia, bo przecież pracujesz w domu, a i do lekarza możesz iść w każdej chwili, bo nie musisz siedzieć w pracy – powiedział człowiek, który nigdy nie pracował przy chorym maluchu. To wcale nie jest tak, że idziemy do lekarza kiedy chcemy. Jeśli wyjdziemy w czasie, przeznaczonym na pracę, to później to odrabiamy, często późnym wieczorem, albo nocą i często kosztem zadań domowych.

5. Masz lepiej, niż ludzie, którzy muszą dojeżdżać do pracy

Fakt, nie musimy stać w korkach, zbierać się rano w popłochu i w zasadzie nawet nie musimy robić makijażu i wyskakiwać z dresu, co niewątpliwie jest ogromną zaletą. Jednak łączy się to z tym, że tak naprawdę w miejscu pracy jesteśmy całą dobę. Po dniu pracy nie zamykamy drzwi biura, nie wychodzimy do normalnego świata, a przez skype’a czy maila jesteśmy dostępne tak długo, jak długo mamy włączony laptop czy internet w telefonie.

6. Możesz się legalnie obijać

Możesz iść na zakupy, do kosmetyczki, albo spotkać się z koleżanką na kawę, przecież pracujesz w domu, czyli zapewne nie masz określonych godzin pracy. Jasne… My odpoczywamy, a praca sama się zrobi.

7. Masz wygodę, bo możesz pracować przy małym dziecku

Wyobraź sobie, że siedzisz nad ważnym projektem, albo właśnie masz wenę do napisania artykułu, gdy nagle z twórczego zamyślenia wyrywa Cię płacz dziecka. Mały, słodki szkrab, który właśnie potrzebuje jeść, pić albo trzeba mu zmienić pieluchę. Niby jest super, bo pracujesz, masz dziecko przy sobie, nie płacisz za żłobek, ale jest mnóstwo rzeczy, które Cię rozpraszają i odrywają od pracy nieraz w najważniejszym momencie.

8. Nie da się pracować z dzieckiem w domu

Sama wpadłam w pułapkę tego mitu. Wydawało mi się, że nie będę w stanie pracować w domu z dzieckiem. Co więcej, byłam pewna, że nikt nie zatrudnia takich mam. Na szczęście okazało się, że jest zupełnie inaczej. Pomimo, że praca przy dziecku, a zwłaszcza przy chorym dziecku jest trudna i wymaga bardzo dobrej organizacji i samodyscypliny, to jest możliwa. Do tego daje ogromną satysfakcję.

9. Praca w domu trwa krótko

Wszystkim się wydaje, że praca w domu nie trwa długo, kilka godzin, odbębnienie obowiązków na szybko i po wszystkim. Praca lżejsza od snu, można powiedzieć. Sprawy mają się zupełnie inaczej. Jest określony czas na wykonanie zadań, średnio 6-8 godzin dziennie, ale często zaangażowanie w różne projekty czy Webinary wymaga pracy po godzinach albo nawet na urlopie.

10. Praca zdalna nie może być odpowiedzialna i wysoko zarobkowa

Jeszcze można spotkać się ze stereotypem, że praca w domu polega na skręcaniu długopisów, a praca przez internet to tylko wypełnianie ankiet i klikanie w reklamy. Do tego nie da się na tym nic zarobić. To błędne myślenie. Praca zdalna staje się coraz bardziej popularna i obejmuje wiele dziedzin, również tych bardzo poważnych, odpowiedzialnych i wysoko zarobkowych.

Jak widać praca z domu, to praca wykonywana na takich samych zasadach co praca w biurze, z tą tylko różnicą, że nie trzeba wychodzić z mieszkania. Tu również masz deadliny i zadania do wykonania, z których musisz się rozliczyć, o które ktoś się kiedyś upomni. Jeśli to nie szef, który jest nad Tobą, to bank, w którym spłacasz kredyt, bo nawet jeśli jesteś freelancerem, czy blogerką to rachunki musisz płacić, a na to trzeba zarobić pieniądze. Warto obalać mity, które jej dotyczą i pokazywać ludziom, że tak da się zarabiać.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail