Czego szukasz

Umowa o pracę a umowy cywilnoprawne – mamo zdecyduj, co dla Ciebie najlepsze

Czym są umowy cywilnoprawne? Kiedy stosujemy umowę zlecenia a kiedy umowę o dzieło? Czy wykonując zlecenie, należy mi się zasiłek macierzyński? Czy umowa o pracę to zawsze najlepsza opcja? 

  • Daria Milewska - 14/01/2019

Zbiorczą nazwą „umowy cywilnoprawne” określamy dwa typy umów: umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług – zazwyczaj nazywane umowami zlecenia.

Umowa o dzieło – nie taki diabeł straszny

Umowa o dzieło polega na wykonaniu zindywidualizowanego, trwałego, niekoniecznie materialnego „dzieła”. Na podstawie umowy o dzieło można więc np. wykonać sesję zdjęciową albo uszyć garnitur. Wraz z wykonaniem dzieła umowa ta ulega zakończeniu. Jest to więc forma stosowana przy działalnościach „od projektu do projektu”.

Wykonawca dzieła odpowiada za efekt swojej pracy, decyduje natomiast samodzielnie kiedy i w jaki sposób dzieło wykona. Umowa o dzieło nie podlega obowiązkowi odprowadzania składek ZUS. Dlatego też, w przypadku urodzenia dziecka przez mamę pracującą wyłącznie w oparciu o umowy o dzieło, będzie jej przysługiwało, zamiast zasiłku macierzyńskiego, świadczenie rodzicielskie zwane „kosiniakowym”, aktualnie w wysokości 1.000 zł netto miesięcznie, wypłacane przez rok.

Umowa o świadczenie usług, czyli umowa zlecenia

Umowa o świadczenie usług polega na stałym wykonywaniu na rzecz zleceniodawcy określonego rodzaju usług. Ta forma sprawdza się np. w przypadku świadczenia usług marketingowych. To zleceniobiorca decyduje kiedy i gdzie będzie wykonywał zlecone zadania. Co istotne, zleceniobiorca nie odpowiada za efekt swojej pracy, a jedynie za staranne działanie.

Oznacza to, że nie ponosi odpowiedzialności np. za nieskuteczność wdrożonych przez niego narzędzi promocyjnych, jeżeli tylko działał zgodnie z zasadami staranności panującymi w danej profesji. Umowa zlecenia, jeżeli jest jedynym tytułem do ubezpieczenia zleceniobiorcy, podlega obowiązkowi odprowadzania składek ZUS (za wyjątkiem składki chorobowej, o której odprowadzanie jednak przyszła mama powinna zadbać, jeżeli chce otrzymać zasiłek macierzyński).

Czym jest umowa o pracę?

Umowa o pracę polega na świadczeniu określonego rodzaju pracy (w umowie najczęściej określa się jedynie stanowisko pracy) w określonym miejscu, czasie i pod nadzorem pracodawcy. Pracownik zasadniczo ma obowiązek podporządkowania się poleceniom pracodawcy co do rodzaju pracy oraz sposobu jej wykonania, a także miejsca jej świadczenia.

Co daje umowa o pracę, czego nie dają umowy cywilnoprawne?

Umowa o pracę niewątpliwie daje stabilność, gwarantuje wypłatę zasiłku macierzyńskiego, zapewnia ochronę przed wypowiedzeniem umowy w trakcie ciąży i urlopu macierzyńskiego a w większości przypadków – gwarancję powrotu na dotychczasowe stanowisko pracy po urlopach związanych z macierzyństwem.

W przypadku umowy o świadczenie usług możliwe jest oczywiście umowne wprowadzenie ochrony zleceniobiorcy (np. obowiązku wypłaty wynagrodzenia w okresie choroby). Rzadko spotyka się jednak, aby ta forma zatrudnienia chroniła w takim samym stopniu jak umowa o pracę. Natomiast w przypadku umowy o dzieło kobieta w ciąży oraz świeżo upieczona mama w zasadzie nie nabywają żadnej ochrony (za wyjątkiem prawa do „kosiniakowego”).

Co dają umowy cywilnoprawne, czego nie daje umowa o pracę?

Elastyczność, swoboda, a także w niektórych przypadkach korzystne rozwiązania finansowe – to z pewnością przewaga umów cywilnoprawnych.

Mama pracująca na podstawie umowy o pracę, jeżeli decyduje się na powrót po urlopie macierzyńskim na pełen etat, wraca według zasad panujących w firmie. Oznacza to, że może nie mieć wpływu na godziny i miejsce pracy, rodzaje zadań, termin ich wykonania.

Poza tym, gdyby mama chciała rozpocząć wykonywanie pracy w pewnym zakresie jeszcze w trakcie urlopu macierzyńskiego, mogłaby to zrobić jedynie pod ściśle określonymi warunkami, a decyzja ta mogłaby wpłynąć na wysokość otrzymywanego zasiłku macierzyńskiego.

Natomiast mama pracująca w oparciu o umowę o świadczenie usług czy umowę o dzieło, może rozpocząć pracę zaraz po porodzie. Istotne jest, że uzyskiwane wynagrodzenie z tytułu umowy cywilnoprawnej nie wpływa na wysokość zasiłku macierzyńskiego.

Co więcej, w trakcie pobierania zasiłku składki ZUS pokrywane są przez budżet państwa – zatem od wynagrodzenia z tytułu umowy o świadczenie usług zawartej z mamą pobierającą zasiłek, składki (oprócz zdrowotnej) w większości przypadków nie muszą być odprowadzane – zwiększa to wysokość wynagrodzenia netto. Ponadto, mama może wykonywać pracę w takim wymiarze, w jakim uzna to za stosowne i wtedy, kiedy będzie to dla niej odpowiednie.

Mamy – dysponujecie wieloma możliwościami wykonywania pracy w trakcie urlopu macierzyńskiego i po jego zakończeniu. Nie należy bać się innych form niż umowa o pracę. Dużo kobiet właśnie po urlopie macierzyńskim decyduje się na rozpoczęcie prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, czy założenie spółki. Z pozoru może się to wydawać trudnym przedsięwzięciem, ale z odrobiną wsparcia z pewnością się uda.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Daria Milewska
Adwokat oraz mama kilkunastomiesięcznej Basi – absolutnego wulkanu energii. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie pod marką Milewska Legal. Wspiera od strony prawnej polskich i zagranicznych przedsiębiorców, a także fundacje i stowarzyszenia. Prywatnie miłośniczka podróży, zumby i języków obcych.

Czy zawsze umowa o pracę musi zostać przedłużona do dnia porodu?

Kobieta pracująca na podstawie umowy o pracę, która zachodzi w ciążę, jest szczególnie chroniona przez przepisy Kodeksu pracy. Ale czy zawsze? Czy rzeczywiście nie można zwolnić ciężarnej pracownicy? Czy w każdym przypadku umowa musi zostać przedłużona do dnia porodu? 
  • Jagoda Andrzejewska - 10/02/2019

Podejmując pracę można zostać zatrudnionym na podstawie różnego rodzaju umowy o pracę. Kodeks pracy wskazuje wprost, jaki rodzaj umowy o pracę może zostać zawarty pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. I tak przepisy art. 25 § 1 Kodeksu pracy wskazują, że umowa o pracę może zostać zawarta na:

  • okres próbny,
  • czas określony,
  • czas nieokreślony.

Szczególna ochrona dla kobiety w ciąży

Pracownica w ciąży podlega specjalnej ochronie przed wypowiedzeniem umowy o pracę oraz przed jej rozwiązaniem. Są jednak wyjątki. Pierwszy z nich to sytuacja, w której zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownicy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa, wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy (zasady podlegania pod ochronę reguluje rozdział 8 Kodeksu pracy, a dokładniej art. 177).

Zauważyć też należy, że w zależności od rodzaju zawartej umowy o pracę, pracodawca nie zawsze będzie miał obowiązek przedłużyć pracownicy umowę o pracę do dnia porodu.

Brak obowiązku przedłużania umowy o pracę do dnia porodu

Pracodawca nie ma obowiązku przedłużać umowy o pracę pracownicy w ciąży do dnia porodu, kiedy umowa jest zawarta na:

  • okres próbny nie przekraczający jednego miesiąca (art. 177 § 2 Kodeksu pracy);
  • czas określony albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu przed trzecim miesiącem ciąży (art. 177§ 3 Kodeksu pracy);
  • czas określony, zawarta w celu zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy (art. 177§ 3 1 Kodeksu pracy).

Jak policzyć okres trzech miesięcy ciąży?

Przepisy kodeksowe nie regulują w jaki sposób należy liczyć ten termin. Dlatego w tym przypadku należy podeprzeć się istniejącym orzecznictwem Sądu Najwyższego, które wskazuje, że „termin upływu trzeciego miesiąca ciąży oblicza się w równej miary miesiącach księżycowych (28 dni)”.

Zauważmy, że zgodnie z tym orzecznictwem trzeci miesiąc jest określony jako 12 tydzień ciąży, gdzie 1 miesiąc równy jest czterem tygodniom (28 dni/7=4).

Inne przypadki kiedy umowa nie musi być przedłużona do dnia porodu, ponieważ nie podlega pod przepisy ochronne wynikające z Kodeksu pracy

Poza umowami wymienionymi w kodeksie pracy, możliwe jest świadczenie pracy na podstawie innych umów, których rodzaj również nie gwarantuje ich przedłużenia do dnia porostu:

a) umowy cywilno-prawne/kontrakt menadżerski;
b) umowa zawarta w sprawie realizacji przygotowania zawodowego dorosłych;
c) praca nakładcza, jeżeli umowa rozwiązałaby się przed trzecim miesiącem ciąży pracownicy.

Źródło:

1) Kodeks pracy
2) Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą
3) Ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Andrzejewska
Od ponad 12 lat zajmuję się zawodowo HR, w tym czasie stałam się ekspertem w tej dziedzinie. Zarządzałam kluczowymi procesami HR oraz wprowadzałam zmiany wspierające rozwój biznesowy. W pracy cenię sobie możliwość wykorzystania posiadanej wiedzy fachowej, rozwiązywania problemów oraz usprawniania procesów HR. Moją misją jest pomoc ludziom w poprawnym rozumieniu przepisów prawa pracy i zasad zarządzania zasobami ludzkimi. Od 2018 roku jestem mamą dla swojego syna.

Tylko 5 minut dziennie wystarczy, by ruszyć z miejsca! Sprawdziłam!

Jak znaleźć czas dla siebie? Kasia Mistacoglu prowadzi kreatywnego bloga worqshop i jest mamą niespełna rocznego Kajtka. Po urodzeniu synka obawiała się, że już nigdy nie znajdzie czasu na pracę i realizowanie swoich projektów. Kasia zaczęła wykorzystywać "kieszonki czasu" - zawsze w ciągu dnia znajdziesz 5 lub 10 minut, by zrobić coś, co przybliży Cię o jeden mały krok do celu. Sprawdź czy Tobie przyda się ta metoda i czy możesz wykorzystać ją zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym.
  • Joanna Gotfryd - 07/02/2019
Kasia Mistacoglu autorka bloga worqshop.pl

Kasiu opowiedz o metodzie 5/10/15, którą fajnie opisałaś na swoim blogu – o co w niej chodzi?

Metoda 5/10/15, o której wspomniałam na swoim blogu ( www.worqshop.pl ) to bardzo proste narzędzie, które pozwala nam zorganizować zadania tak, aby jak najlepiej wykorzystać nawet najmniejsze odcinki czasu, którym dysponujemy.

U mnie świetnie sprawdziło się to w momencie gdy urodziłam Synka i miałam wrażenie, że już nigdy nic nie osiągnę, że zawsze będę stała w miejscu. Bardzo często jest tak, że wydaje nam się, że aby ruszyć z miejsca z jakimś projektem lub zadaniem musimy mieć do dyspozycji dużo wolnego czasu – to nieprawda, przekonałam się o tym na własnej skórze!

Dzięki mojej liście 5/10/15 zobaczyłam, że nawet zajmując się dość wymagającym niemowlakiem mogę zorganizować swoją pracę tak, aby powoli, ale skutecznie ogarniać się z najróżniejszymi związanymi z nią sprawami.

Podstawą przygotowania takiej listy jest dopasowanie jej do siebie i swoich potrzeb. Ja skupiłam się na blogu, bo tego najbardziej mi brakowało gdy zostałam mamą. Wypisałam sobie wszystkie mniejsze i większe zadania związane z moim blogiem – zarówno te, które trzeba zrobić raz, jak i te, które się cyklicznie powtarzają.

Następnie uporządkowałam je w prostej tabelce, wstępnie szacując ile czasu potrzebuję na wykonanie każdego z nich. Jeśli zadanie było większe niż 15 minut szukałam sposobu, aby rozbić je na mniejsze części.

Gdy miałam chwilę wolnego i chciałam coś zrobić sięgałam po swoją listę – dzięki temu nie traciłam cennych minut na rozmyślanie o tym co zrobić, tylko po prostu działałam. Do takiego trybu pracy trzeba się przyzwyczaić, ale jego efekty są niesamowite!

Mówiłaś, ze pomysł narodził się podczas coachingu z Eweliną. Jaką Twoją potrzebę spełniło to narzędzie?

Ewelina zaproponowała mi to narzędzie, gdy na jednej z naszych sesji pożaliłam się jej, że w sytuacji, w której aktualnie byłam, w ogóle nie mogę zabrać się do pracy. Mój synek miał bardzo krótkie i bardzo nieregularne drzemki, a ja nie umiałam pracować inaczej niż w dużych blokach czasu.

Ewelina spytała czy byłabym w stanie wypisać sobie małe zadania – takie do zrobienia w kilkanaście minut. Gdy zaczęłam pracować nad swoją listą okazało się, że prowadząc firmę, bloga i różne kanały w mediach społecznościowych tych mini zadań mam całkiem sporo!

Praca z listą 5/10/15 zaspokoiła moją potrzebę rozwoju i maszerowania do przodu. Dzięki tej liście czułam (i nadal czuję!), że

nawet w najtrudniejszych dniach mogę zrobić coś malutkiego, co posunie moje projekty naprzód.

I tak, tempo tego marszu jest naprawdę żółwie, ale gdy zerknę na to wszystko co udało mi się zrealizować z perspektywy czasu, to jestem z siebie naprawdę dumna!

Bardzo podoba mi się określenie kieszonki czasu – czy właśnie macierzyństwo nauczyło Cię lepszej efektywności, produktywności? Jak macierzyństwo zmieniło Twoją pracę?

Tak, zdecydowanie bycie mamą zrewolucjonizowało sposób w jaki pracuję! Okazało się, że zadania nad którymi kiedyś spędzałam długie godziny mogę zrobić dużo, dużo szybciej. Na własnej skórze przekonałam się o tym, że dając sobie na jakieś zadanie cały dzień lub nawet kilka godzin prawdopodobnie tyle mi ono zajmie. Jeśli jednak muszę się z nim uwinąć szybko – w godzinę albo dwie – to też jest to do zrobienia.

Może zadanie nie będzie tak dopieszczone, może efekt nie będzie spektakularny, ale prawda jest taka, że w świecie gdzie codziennie konsumujemy niesamowitą ilość informacji i treści nikt poza mną tego nie zauważy.

Odkąd zostałam mamą i moja ilość czasu na pracę skurczyła się diametralnie, nauczyłam się też zupełnie innego ustawiania swoich priorytetów, zarówno w tej większej, jak i mniejszej skali.

Kiedyś stresowałam się gdy nie mogłam czegoś zrobić “na już”. Teraz nie przejmuję się gdy ktoś musi na mnie chwilę poczekać. Mówię jasno co i kiedy jestem w stanie zrobić, nie buduję niepotrzebnych oczekiwań, a dzięki temu pracuję pod znacznie mniejszą presją.

Wiem na jakich projektach mi zależy, co popchnie mnie do przodu w skali kilku miesięcy czy roku i na tym się skupiam. Wyrzuciłam ze swojego biznesu dużo rzeczy, które były sztuką dla sztuki i skupiam się na konkretach, które wynikają z mojej strategii i celów, które sobie wyznaczyłam.

Od niedawna testuję też wiele różnych automatyzacji, nie czuję presji odpowiadania na maile gdy tylko pojawią się w mojej skrzynce, sama wychodzę z inicjatywą, a jednocześnie dużo częściej mówię “nie” niż “tak”.

Aby jeszcze bardziej usprawnić to co robię, planuję też zatrudnienie wirtualnej asystentki, która odciążyłaby mnie w drobnych, powtarzalnych zadaniach tak, abym ja mogła wykorzystać swój czas pracy skupiając się na sprawach, które są naprawdę ważne i które mogę zrobić tylko ja!

Myślę, że metoda 5/10/15 super sprawdzi się również w życiu prywatnym, przy robieniu różnych domowych czynności, przy dbaniu o siebie (nie mam czasu, ale przecież w ciągu 5 minut mogę zrobić to, to i to), albo przy planowaniu podziału obowiązków razem z dziećmi – co Ty o tym sądzisz?

Myślę, że to rewelacyjny pomysł! Praca to tylko jeden z aspektów naszego życia. Wiele dziewczyn korzysta z uroków urlopu macierzyńskiego i przez te kilkanaście miesięcy nie musi martwić się o typowo zawodowe zadania, co nie znaczy, że nagle mają mnóstwo czasu dla siebie. Myślę, że taka lista świetnie sprawdziłaby się również w ich życiu!

Lista małych przyjemności, lista pomysłów na ekspresowy relaks, lista porządków, która pomogłaby zaoszczędzić te większe bloki czasu na fajniejsze sprawy, lista rzeczy do zrobienia dookoła domu, lista pomysłów na zabawy z dzieckiem… to tylko kilka pomysłów, wierzchołek góry lodowej.

Lista 5/10/15 to narzędzie – jak je wykorzystujemy i dostosujemy do własnych potrzeb to już nasza indywidualna decyzja! Wiem, że wiele osób boi się, że praca z taką listą zabija spontaniczność – ja uważam wręcz przeciwnie. Dopiero planując, korzystając z narzędzi do organizacji, ucząc się bardziej efektywnego działania na tworzymy sobie przestrzeń w życiu na tę spontaniczność!

Mieszkałaś też 4 lata w Turcji – co dało Ci to doświadczenie, czego nauczyło, co zmieniło w Twoim życiu?

Mieszkanie w Turcji to była jedna z najfajniejszych przygód mojego życia! Wyjechałam do Stambułu z moim narzeczonym – wiele osób mi ten wyjazd odradzało, pisało czarne scenariusze i straszyło Turcją. Postawiłam jednak na swoim i nie żałuję, podjęłabym tę decyzję jeszcze raz!

Wyjeżdżając udowodniłam sobie, że mogę żyć po swojemu, że warto ufać intuicji i iść za tym, co mówi serce. Te 4 lata w Turcji zmieniły mnie kompletnie, wyjechałam jako roztrzepany dzieciak, a do Polski wróciłam jako pewna siebie kobieta.

Turcja jest niesamowita. Z jednej strony pełen kontrastów, pociągający i egzotyczny Stambuł – samodzielne odkrywanie miasta. Poznawanie jego historii i różnych zaułków było dla mnie ogromną lekcją pewności siebie.

Po przeprowadzce nie mogłam pracować – w Turcji potrzebne jest do tego pozwolenie, którego zdobycie było wówczas bardzo trudne, miałam więc mnóstwo czasu dla siebie i na samodzielne eskapady.

Dzięki temu, to właśnie w Turcji pierwszy raz w moim życiu nic nie musiałam, a bardzo dużo mogłam – miałam czas, chęci i energię, które wkładałam w rozwój, zdobywanie wiedzy i dbanie o siebie. Eksperymentowałam wtedy z fotografią, współpracowałam z różnymi kreatywnymi firmami scrapbookingowymi, prowadziłam kreatywnego bloga, nałogowo piekłam babeczki, a potem biegałam aby spalić nadprogramowe kalorie, no i spotykałam się z ciekawymi ludźmi na konwersacje po angielsku.

Pracowałaś też w Turcji w branży mody…

Tak, jedna z tych znajomości zaowocowała później propozycją pracy – wtedy już oficjalnie, ze wszystkimi niezbędnymi papierami – zostałam asystentką dyrektorki kreatywnej marki zajmującej się produkcją ubrań. To było niesamowite doświadczenie – wylądowałam w centrum wydarzeń, prowadziłam research trendów, brałam udział w powstawaniu kolekcji, prowadziłam sesje zdjęciowe, dorzucałam swoje trzy grosze przy projektowaniu sklepowych witryn i z pierwszego rzędu obserwowałam kulisy i proces działania tak wielkiego przedsięwzięcia.

Przy okazji nauczyłam się też biegle mówić po turecku. Moja szefowa była niesamowitą osobą, od której codziennie uczyłam się mnóstwa nowych rzeczy – to była chodząca inspiracja, kobieta o ogromnym wyczuciu stylu i naprawdę szalonych pomysłach.

Co sezon wypuszczaliśmy kilkaset wzorów ubrań, dodatków, butów i torebek – nasza firma to była wielka, kreatywna i … jak to w Turcji bywa, bardzo kiepsko zorganizowana machina. Postanowiłam wtedy, że chciałabym spróbować pracy na swoim. Wiedziałam, że umiem ciężko i dużo pracować (w Turcji pracowałam grubo ponad 60 godzin tygodniowo), wierzyłam też, że umiem pracować mądrze i własna firma byłaby możliwością życia na własnych zasadach.

Odeszłam z etatu na kilka miesięcy przed powrotem do Polski – wykorzystałam ten czas na intensywny rozwój bloga. A potem przenieśliśmy się do Polski i tu zaczął się dla mnie zupełnie nowy rozdział.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Moje plany na ten rok są uzależnione od mojego Synka – myślimy o żłobku, więc liczę na to, że druga połowa roku pozwoli mi na realizację kilku większych projektów. Marzę o własnej książce i podcaście, jednak nie będzie dla mnie końcem świata jeśli te marzenia jeszcze trochę poczekają – Kajtek już nigdy nie będzie taki malutki jak teraz i nie chciałabym przegapić tych najfajniejszych miesięcy razem z nim kosztem pracy i moich ambicji.

Na razie skupiam się na rzeczach, które mogę zrobić w tym czasie, który mam tu i teraz – pracuję nad kreatywnym e-bookiem, który bazuje na kursach, które prowadziłam zaraz po przeprowadzce do Polski i powinien ukazać się wiosną tego roku.

Planuję też warsztaty stacjonarne dotyczące kreatywnego planowania, które odbędą się w Warszawie i będą stanowić bazę do pracy nad kolejnymi e-bookami. Moim głównym zajęciem na co dzień nadal jednak pozostaje blog – postanowiłam, że w tym roku na worqshop wpisy będą pojawiać się rzadziej, ale każdy z nich będzie petardą pełną wiedzy i inspiracji dla moich Czytelniczek. Nie wykluczam też współprac z markami, które lubię i uważam za fajny aspekt blogowania. Jak na razie łączenie tego wszystkiego wspaniale się to udaje!

Kasiu jak zachęciłabyś mamy do działania, spełniania marzeń czy realizacji planów?

Uwielbiam zorganizowaną codzienność, powtarzalność i przewidywalność – jestem typem osoby, która w takich warunkach najlepiej funkcjonuje. Nie zrozumcie mnie jednak źle – nigdy nie będę nikogo namawiać do zostania boginią produktywności, a już na pewno nie będę namawiać do tego żadnej młodej mamy!

Każda rodzina, każde dziecko i każda sytuacja jest inna. Każda z nas ma inne zasoby, inne wsparcie, inne potrzeby i priorytety. Czasem przetrwanie dnia z niemowlakiem to już jest sukces! To nie jest tak, że po pojawieniu się dziecka nic się nie zmienia i da się funkcjonować tak jak wcześniej. Nie da się, na pewno nie na 100%.
Z drugiej strony nie jest też tak, że teraz to już nic się nie da zrobić. Warto próbować, eksperymentować, testować narzędzia i pomysły, które tę codzienność pomogą usprawnić na tyle, na ile Ty akurat tego potrzebujesz.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Kasi Mistacoglu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail