Czego szukasz

Skazana na dożywocie

Mam wyrok. Prawdopodobnie powinnam być najszczęśliwsza osobą pod słońcem, że zostałam nim tak naznaczona. Powinnam docenić łaskawość losu. Doceniam, uwierzcie, każdego dnia. Jednak mój głupi umysł próbuje wyrywać się do innego życia, tego spoza „krat”. Oto pierwszy z serii gościnnych wpisów znanych i lubianych mam-blogerek. Agnieszka Durska, mama dwóch Godzilli, jak zwykle ostro…

  • Agnieszka Durska - 05/08/2014

– Czy oskarżona przyznaje się do winy?

– Nie – odpowiedziałam już chyba setny raz podczas tego procesu.

– Czy oskarżona zdaje sobie sprawę z okrucieństwa swoich czynów? – prokurator nie ustępował. Podszedł do mnie bardzo blisko. Czułam na twarzy jego nieprzyjemny oddech. Co za dziad. 

– Sprzeciw, wysoki sądzie! Oskarżenie sugeruje winę! – no brawo, mój adwokat odważył się zabrać głos po godzinie tego spektaklu.

– Podtrzymuję, proszę przeformułować pytanie – sędzia jest takim typowym serialowym sędzią. Siwy grubas z brodą. Swoje zjadł, niejeden wyrok wydał. Mnie nie oszczędzi. Czułam to intuicyjnie.

– Co oskarżona robiła od kwietnia do zatrzymania? Proszę opowiedzieć – prokurator znowu atakował.

– Pracowałam. Codziennie, na dwóch etatach. Wstawałam o 5 rano i szłam do jednej pracy. Wracałam koło 17 i siadałam do drugiej. Pracowałam też w weekendy. W zasadzie poza pracą nie robiłam nic innego.

– Czy oskarżona uważa, że to było dobre?

– Tak.

– Dlaczego oskarżona tak robiła?

– Bo chciałam. Chciałam i chcę pracować, jak większość normalnych kobiet.

– Większość to nie wszystkie. Wiele matek nie pracuje.

– Ale to nie znaczy, że ja nie mogę. Wiele nie wyklucza ja.

– Oskarżona czuje się feministką? – atakował, ale moją złośliwość puścił mimo uszu. 

– Nie. To nie ma z tym nic wspólnego.

– Co oskarżona robiła w poniedziałek, 21 lipca?

– Pracowałam. Wstałam około 5.30, przemknęłam cicho do łazienki, a potem zaczęłam robić śniadanie. Chciałam, żeby spały jak najdłużej, ale one jak zwykle się obudziły, nie dając mi szansy na chwilę samotności. Dostały więc takie wczesne śniadanie, włączyłam im bajkę i zabrałam się do pracy.

– Czy oskarżona posprzątała kuchnię?

– Nie. Uznałam, że szkoda mi na to czasu. Pracuję w domu, dom to biuro. A jak biuro, to dom musi poczekać – patrzyłam na tę prokuratorską kanalię z otwartą wrogością. A on gestem kazał mi mówić dalej – Pochowałam wszystko do lodówki, ale nie rozładowałam zmywarki. Chciałam to zrobić później. Miałam naprawdę dużo pracy, musiałam jak najszybciej się nią zająć.

– Co oskarżona powiedziała dzieciom.

– Że jak dadzą mi święty spokój, to pójdziemy po południu do kina.

– Poszliście?

– Nie. 

– Co oskarżona robiła we wtorek 22 lipca?

– Pracowałam, tak samo.

– Czy dzieci dostały obiad?

– Raczej nie były głodne.

– Ale czy dostały obiad?

– Nie.

– Czy byliście w kinie?

– Nie.

– Czy oskarżona przyznaje się do winy?

– Nie.

– Ale nie dotrzymała obietnic?

– Tak, ale to się zdarza, to jest normalne. W końcu by się udało…

– Więc jest winna?

– Nie.

Uparty buc. On doskonale wie, że mam rację, widzi moją niewinność, ale pastwi się nade mną. W imię czego? 

– Szanowni państwo, ławo przysięgłych. Widzimy tu kobietę, która idzie w zaparte wobec niezbitych faktów. Nie karmi dzieci domowymi obiadami. Nie dotrzymuje obietnic i nadal twierdzi, że jest niewinna…

– Sprzeciw.

– I co z tego? Pracowałam. Nie da się wszystkiego na raz zrobić. Pracować i wychowywać dzieci i być i tu i tu zaangażowaną na sto procent. Coś zawsze jest kosztem czegoś, ale krzywda się nikomu nie dzieje. Pizza jest dobra na obiad, a film w kinie był na pewno durny. Jak nie ten, to inny. Wielkie rzeczy… przeprosiłam za złamaną obietnicę. Myślałam, że zrozumiały…

– Niech się oskarżona zachowuje i powściągnie emocje. Jak widać, ta sprawa nie wzięła się bez przyczyny. Ktoś złożył wniosek do prokuratury… 

– Lubię swoją pracę, kocham dzieci. Wiem, że wolałyby, żebym nie pracowała. Ale to ja decyduje o swoim życiu. Dostają ode mnie miłość. I moją niezależność, wolność. Nie daję im za to frustracji. 

– To za mało. Chciałyby również otrzymywać czas oskarżonej.

– Dostają go.

– Za mało.

– Jak się komuś da palec, to chciałby całą rękę. Tu trzeba iść na kompromis. 

Zostałam uznana winną. Skazali mnie na wieczne wyrzuty sumienia, że nie nadążam ze wszystkim i że nigdy nie będę miała tyle czasu, ile chciałabym mieć dla dzieci. Bo one chcą mnie teraz w stu procentach. Bo jest lato, wakacje, a one się nudzą. Zawsze zresztą znajdą powód, by chcieć mnie więcej. A ja chcę mieć swój kawałek sama dla siebie. Musimy się dzielić. Mam dożywocie, więc w końcu wypracujemy kompromis. I może zwolnią mnie za dobre sprawowanie przed emeryturą… albo wnuki dołożą. Docieramy się, wiecznie.

***

Ta opowiastka wcale nie była koszmarnym snem. Ja wiem, że we mnie toczy się taka walka. Widzę ich zza komputera, chciałabym trzasnąć jego klapą i bawić się z nimi beztrosko. Ale pracuję w domu i muszę trzymać się w określonych ryzach. Inaczej diabli wezmą moją robotę. A wtedy nie będzie beztroskich chwil w ogóle. Dlatego oni poczekają aż ja skończę. Będą marudzili, ja stoczę „kolejny proces” i tak każdego dnia. Szukanie równowagi i balansowanie między pragnieniami i uczuciami. Ale na dożywociu można się do tego przyzwyczaić. 
 

Mamo Bloguj!

Jeśli jesteś blogującą mamą i chciałabyś opublikować u nas swój gościnny tekst zapraszamy!

W ramach naszej akcji „Mamo bloguj!” udostępniamy Wam dedykowany dział portalu, w którym publikujemy gościnne wpisy pełnych pomysłów mam blogerek. Jeśli więc jesteś dumna ze swego bloga i chcesz pochwalić się nim napisz do nas na [email protected] 

Zastrzegamy, że publikujemy tylko wcześniej niepublikowane teksty i zdarza się nam odmówić publikacji, ale bardzo rzadko 😉 Każdy autor w stopce może podać link do swego bloga! Zatem – Mamo Bloguj, jesli chcesz!

Piszcie! Zapraszamy! 

 

Photo credit: mira66 / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Durska
Podwójna magister Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych, podwójna mama, pojedyncza żona, PR-owiec z doświadczeniem na trudnym rynku, potencjalna autorka książek oraz autorka publikacji i artykułów, trenerka, copywriterka, blogerka i dziennikarka.
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Docenianie w pracy jest dla Ciebie ważne? Powiedz o tym pracodawcom! Wypełnij ankietę

Czy docenianie Twoich wysiłków i rozwoju działa na Ciebie motywująco? Czy daje Ci poczucie spełnienia i szczęścia? Czy fakt, że jesteś doceniana w pracy jest dla Ciebie ważny? A czy Ty sama doceniasz swoich przełożonych czy pracowników? Wypełnij ankietę i wygraj nagrody >>>
  • Dominika Wassermann - 12/08/2019
Indeks_doceniania _troje uśmiechniętych ludzi

Docenianie – jak wielka jest według Ciebie jego siła?

Chyba każdy z nas lubi czuć się docenionym, mieć poczucie, że to co robi jest ważne i potrzebne. W wielu miejscach pracy standardem są już kwartalne czy roczne rozmowy z przełożonym, w czasie których dostajemy informację zwrotną na temat wykonywanej przez nas pracy. Częstą praktyką jest też regularne chwalenie pracowników za perfekcyjnie wypełnione obowiązki. Niestety niektórzy pracodawcy, czy managerowie zapominają o tym prostym, acz ważnym aspekcie. Docenianie – czy jest dla Ciebie istotne?

Weź udział w badaniu na temat doceniania – Twoja opinia ma znaczenie!

Serdecznie zapraszamy Cię do wzięcia udziału w badaniu i wyrażeniu swojej opinii na temat jakim jest docenianie.

  • Czy dla Ciebie docenianie jest istotnym elementem pracy?
  • Czy ma wpływ na Twoją pracę?
  • Czy docenianie daje Ci poczucie spełnienie i szczęścia?
  • Czy dostajesz feedback od razu, czy w czasie tzw. rozmowy rocznej?
  • Czy sam/a doceniasz współpracowników i kierownictwo?

Opowiedz o tym! Weź udział w drugiej edycji badania przeprowadzanego przez @Preeshare, AmRest i @HRM Institute.

Badanie jest anonimowe, a biorąc w nim udział można wygrać super nagrody:

  • 1 x Kindle Paperwhite,
  • 5 x zestaw: kawa + kubek Starbucks + zaproszenie do kawiarni,
  • 10 x książka biznesowa,
  • 10 x voucher do Empik-u o wartości 50zł.

Zapraszamy!

Zdjęcie: indeksdoceniania.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail