Czego szukasz

Jak być dobrą mamą i nie zwariować?

Wzorzec Matki Polki jako dobro najwyższe stawia dobro dziecka, nawet jeśli oznacza to rezygnację z ambicji kobiety. Realia ekonomiczne „zmuszają” kobiety do szybkiego powrotu do pracy choć wiele z nich chciałoby zostać z pociechą dłużej. Jak to wszystko pogodzić?

  • Lucyna Klimas - 28/12/2011

W naszym społeczeństwie, mimo wielu przemian społeczno-kulturowych, feministycznych zacietrzewień i genderowskich rewizji ról płciowych i rodzajowych, bardzo mocno, wczepiony pazurami naszych praprababek, tkwi etos Matki Polki.
Dla Wzorcowej Matki dzieci są priorytetem i dobrem najwyższym, nawet jeśli to dobro oznacza rezygnację z siebie
i jakiejkolwiek innej tożsamości, niż tożsamość macierzyńska.

To z jednej strony. Z drugiej mamy nieubłagane realia socjalne, które, o ile kobieta jest zatrudniona na tzw. etacie
i zachodzi w ciążę, „wymuszają” na niej powrót do pracy po 22 tygodniach od porodu, czyli dokładnie wtedy, gdy do dziecięcej diety wprowadza się powoli produkty inne, niż mleko matki. To niewątpliwie ułatwia pozostawienie maleństwa, ale na ogół to jedyna pociecha dla tej mamy, która do pracy powrócić nie chce.

Mała rewolucja

Bez względu jednak na to czy powrót do pracy jest upragnionym „powrotem do dorosłego życia”, czy też mama traktuje ten fakt jak zło konieczne, to sytuacja ta zawsze oznacza małą rewolucję – organizacyjną i emocjonalną. Nawet jeśli mama
o niczym innym nie marzy, jak tylko o wyrwaniu się na chwilę z krainy pieluch, to powrót do pracy, pozostawienie dziecka pod czyjąś opieką, jest dla niej trudne emocjonalnie. Z jednej strony wiąże się z oddaniem części kontroli nad dzieckiem, z drugiej – z koniecznością zaufania osobie, która zostanie z dzieckiem; zaufania, że będzie ono bezpieczne
i zaopiekowane w najlepszy dla niego sposób. Sytuacja jest też po prostu trudna ze względu na kilkugodzinne rozstanie, dotkliwą rozłąkę.

Jeśli opiekę podczas nieobecności kobiety przejmuje partner, to poprzeczka bywa stawiana mu tak wysoko, że nie jest
w stanie sprostać wygórowanym oczekiwaniom. Z czasem okazuje się jednak, że sytuacja sprzyja pewnej „grze” małżeńskiej, która polega na udowadnianiu – nierzadko sobie nawzajem – że „ktoś czegoś nie potrafi”. Klimat roszczeń, wygórowanych wymagań i niezadowolenia z podziału obowiązków wobec dziecka, może generować trudności i konflikty
w małżeństwie. Jeżeli dodatkowo mąż nie czuje się pewnie w roli taty, to powrót żony do pracy może w nim także budzić rosnący zawód i rozczarowanie. Prawdopodobieństwo takich odczuć rośnie, gdy mężczyzna jest przywiązany do tradycyjnego modelu, w którym to kobieta zajmuje się domem i dziećmi. Może stanowić zarzewie kłótni i konfliktów.

Dla uniknięcia nieporozumień niezwykle ważne jest zaufanie partnerowi lub innej osobie, której powierzamy opiekę nad dzieckiem. Nie można bać się rozmowy o swoich lękach i ograniczeniach. Jednym z nich jest przekonanie, że „nikt nie zrobi tego tak dobrze jak JA”. Od tego już tylko krok do podpuchniętych oczu, przemęczenia, rozdrażnienia i ostatecznie także niezadowolenia, nie tylko z bliźnich, ale i z siebie.

Inaczej nie znaczy gorzej

Dla dziecka bardzo ważne jest doświadczanie różnic w kontakcie z obojgiem rodziców. Mama jest delikatna, inaczej trzyma i podnosi dziecko, inaczej pachnie i stanowi dla dziecka obietnicę innych wrażeń. Tata ma mocny uchwyt, pewnie trzyma nawet w jednej wielkiej dłoni, a spanie na jego klatce piersiowej jest dla dziecka bardzo przyjemnym doświadczeniem. Różnice rozwijają. Nawet jeśli tata karmi dziecko tak, że wszystko wokół jest brudne, to też jest to ważne, bo prawdopodobnie dziecko doświadcza wtedy nieco innej przestrzeni dla siebie i swojej ekspresji.

Trudność w akceptowaniu różnic dotyczących dziecka zazwyczaj ma swój początek na długo przed jego pojawieniem się na świecie, tyle że dotyka innych aspektów wspólnego życia. Warto mieć świadomość, że czasem właśnie tolerancja wobec „inności” partnera, szacunek wobec jego odmienności, pozwalają znacznie zredukować stresy pojawiające się na różnych etapach rozwoju dziecka. Powrót mamy do pracy – chciany czy nie wymuszony realiami życia, z konieczności czy z wyboru, jest niewątpliwie momentem trudnym i wymaga wysiłku obojga partnerów.

Ideałem jest sytuacja, gdy kobieta może decydować sama kiedy podejmie ponownie aktywność zawodową, gdy jej decyzja jest dyktowana jej potrzebami i dobrem dziecka, nie zaś koniecznością łatania domowego budżetu. To oczywiste, że są kobiety, które do pracy wracają z potrzeby własnej, jak i te, które najchętniej zostałyby w domu z maluchem, ale na taki komfort pozwolić sobie nie mogą. Są także takie, które potrzebują mieć swój obszar pasji i realizowania się w życiu zawodowym, który nie ma, bo mieć nie musi, wymiaru finansowego.

Każda kobieta ma nieco inne potrzeby. Jedna potrzebuje „odchować” dziecko, przebywając z nim non-stop do drugiego roku życia. Inna potrzebuje w tym czasie mieć także przestrzeń dla siebie, by nie zwariować, by się realizować. Pozwala jej to być dobrą mamą, bo, będąc sfrustrowaną kobietą, niewiele ma do zaoferowania swej pociesze.

Słowem, są kobiety, które, realizując się w macierzyństwie, czują się spełnione i takie, które z czasem potrzebują czegoś dla siebie, innej aktywności, często związanej z wymiarem niezależności finansowej od partnera, poczucia sprawstwa i zdrowej odrębności.

Przepis na sukces

Czy jest istnieje jakiś uniwersalny przepis na sukces, którego miarą jest szczęście mamy i uśmiech na buzi lepkiej od kaszki? Wydaje się, że jakaś bazowa wierność sobie jest tutaj gwarantem zdrowia. Próba dopasowania się, będzie za każdym razem gwałtem na samej sobie – czy pójdziemy do pracy, bo tak jest na czasie, modnie, bo to czyni z nas nowoczesne kobiety, choć tak naprawdę dobrze nam w domu, czy zostaniemy w czterech ścianach, bo tak od pokoleń robiły nasze babki, choć dusza się wyrywa… Za każdym razem kiedy nie będzie to nasz „autorski program” na macierzyństwo, trudno będzie o satysfakcję i poczucie spełnienia. A przepisów na dobre i zdrowe macierzyństwo jest tyle, ile wsłuchujących się w siebie i dziecko mam.

Zdjęcie: sxc.hu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Lucyna Klimas
Psycholog, psychoterapeutka, mieszka i pracuje w Krakowie, zawodowo związana jest z krakowskim Instytutem Terapii Gestalt, prywatnie mama 9 letniego Jakuba i 5 miesięcznej Helenki.
Podyskutuj

Bycie mamą to styl życia

Różnorodność w biznesie to temat ważny i bardzo popularny. Czy dotyczy on także nas - rodziców? Dotyczy, a jakże! Jak się okazuje status rodzinny mieści się w kategorii "różnorodność", o którą tak się dba, szczególnie w dużych firmach. Dlaczego zatem czasem jeszcze ukrywamy fakt bycia rodzicem? I czy to w ogóle jest możliwe? Zapraszamy do lektury felietonu Moniki Sońty, która słuchając o środowiskach LGBT, odkrywa ważną prawdę o byciu mamą!
  • Monika Sońta - 09/04/2019
mama z małym dzieckiem na rękach

Raczej o tym nie wspominaj

Opowiem Wam o wydarzeniu, na którym poczułam, że bycie mamą to bycie w korporacyjnej mniejszości. Nie, nie dlatego, że w środowiskach zawodowych nie ma mam, ale dlatego, że zazwyczaj się nie uzewnętrzniają.

„Zatrzymywanie w sobie” bycia rodzicem, tak jak każde ukrywanie siebie wpływa na biznes. Prosta zasada: nie jesteś efektywna na 100% w miejscu, w którym musisz ukrywać ważną część siebie.

Mit work&life balance

Sami tworzymy mity. Nawet je ładnie nazywamy. Na przykład koncepcja podziału pionową kreską życia na strefę zawodową i prywatną (work&life balance)… jakby zmycie makijażu i zmiana kapci na domowe odcinała Cię całkowicie od tego, czym żyjesz przez osiem godzin dziennie. Tak nie jest. Te strefy zbyt mocno przenikają się w naszych głowach.

Niecodzienne porównanie …

Jestem w Dublinie, w siedzibie Google – korporacji, docenianej za utrzymywanie startupowej mentalności.  Właśnie trwa pierwsze Diversity Forum (Forum Różnorodności), skierowane głównie do środowisk LGBT w firmach technologicznych. Odczytam nazwy z kilku identyfikatorów: LinkedIn, Facebook, Twitter, Dropbox …

Temat stricte biznesowy: „Why coming out is good for business?”.  (w bardzo wolnym tłumaczeniu: „Dlaczego odkrycie dotychczas utajonej cząstki siebie jest dobre dla biznesu?”).

Od czterdziestu minut siedzę i słucham. Przyszłam z ciekawości. Jako przedstawicielki „mainstreamu”, trwająca na scenie dyskusja o LGBT nie dotyczy mnie bezpośrednio.

A jednak!

W odniesieniu do mojej rzeczywistości – rzeczywistości mamy, mogę podpisać się pod wszystkimi wnioskami z dialogu… (które omówię w kolejnym artykule ;-)). Wróćmy jednak do podstaw i rozumienia różnorodności (żeby coś wspierać i mierzyć, trzeba ustalić lokalną definicję).

„Lifestylowa” różnorodność

W polskich firmach spłaszczamy różnorodność do pojęć: rasa, płeć, wyznanie, preferencje seksualne. Zapożyczamy ze Stanów coś, czego nie przełożymy bezpośrednio na rynek polski… może z wyjątkiem płci i dyskusji o parytetach. A czy „naszą” współczesną różnorodnością na skalę masową nie jest po prostu styl życia i status rodzinny?

Kwestia dzieci (statusu rodzinnego)

Czasem sami wpychamy się w pułapkę niezrozumienia naszego wkładu w różnorodność firmy, robiąc coś wbrew swojej roli rodzinnej i momentu życiowego.

Czy będziesz autentyczna zgadzając się wyjazdową dyspozycyjność?

Być może tak, może przez pierwszy okres, kiedy wyjazd czy nowe wyzwanie będziesz traktowała jak chwilę odmiany. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie będzie jednak ani w zgodzie z Tobą, ani efektywne dla projektu, nad którym pracujesz.

Wokół Ciebie jest wiele osób, które mają podobne dylematy – od Sheryl Sandberg i strategii „Lean In” zaczynając – i  które proponują systemowe podejścia do tematu.

Nie chodzi o to, żeby epatować swoim statusem rodzinnym czy przynależnością do określonej grupy, ale są takie mniejszości, gdzie nie da się postawić granicy, bo styl życia prywatnego i zawodowego po prostu na siebie wpływają.

A Ty co myślisz na ten temat?

c.d.n.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 4: Negocjacje

Czas wziąć sprawy w swoje ręce. W powrocie do pracy inicjatywa jest po stronie Mamy. To Ty decydujesz, kiedy i jak chcesz wrócić. Aby zrobić to zgodnie z Twoimi potrzebami, potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie. O Twoim pracodawcy, rynku pracy, to z nimi będziesz ustalać plan działania.
  • Marta Maciszewska-Malinowska - 08/04/2019
mama z dzieckiem na kolanach pracuje przy komputerze

Nie bójmy się rozmawiać i ustalić planu powrotu do pracy z drugą stroną. Zachęcam wszystkie Mamy do tego, aby ich powrót był aktywny i świadomy. Co to znaczy? Aby odbył się według jakiegoś pomysłu, planu i aby ten plan był ustalony wspólnie z pracodawcą.

Warto umówić się na spotkanie jakiś czas przed powrotem, ustalić zasady, zastanowić się wspólnie jak ten powrót ma wyglądać, aby przyniósł korzyści Mamie i pracodawcy. Takie spotkanie jest w interesie obu stron. Pracodawca nie potrzebuje mało zmotywowanej Mamy, dla której powrót do pracy jest wielką trudnością. Mama nie potrzebuje złych emocji i nowych obowiązków, których nie może pogodzić z pozostałymi sprawami.

Jak się przygotować do takiego spotkania?

Mamo, potrzebujesz mieć świadomość swojej sytuacji, swoich mocnych stron i trudności, z jakimi się borykasz. Pomogły Ci w tym zadania z kroku 1 i kroku 2. Wiesz także jakie są Twoje potrzeby, jakie konkretne rozwiązania mogą je zaspokoić i jaki efekt to przyniesie (krok 3).

Przykładowo: wiesz, że jesteś świetna w kontaktach z klientem, przypomniałaś sobie swoje sukcesy, maile od zadowolonych klientów z podziękowaniami dla Ciebie, wiesz też, że w powrocie do pracy najbardziej boisz się ciągłego pośpiechu. Ustaliłaś, że potrzebujesz zachować spokój, aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery w domu. Rozwiązanie, jakie pomoże Ci zrealizować tę potrzebę to elastyczne godziny rozpoczęcia pracy np. między 7 a 9. Jeśli będziesz mogła rozpocząć pracę, kiedy dojedziesz do firmy, zyskasz rodzinne śniadania i spokojne odprowadzanie dzieci do żłobka. Co dalej?

Poznaj drugą stronę

Masz już swój konkretny pomysł na to, co pomoże Ci w powrocie do pracy. Teraz czas na spotkanie z pracodawcą. Aby osiągnąć swój cel potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie.

Spróbuj wejść w buty swojego pracodawcy. Jaka jest jego aktualna sytuacja? Czego od Ciebie oczekuje? Jakie są jego potrzeby? Zastanów się nad tym z dwóch poziomów:

  1. konkretnych spraw, mierzalnych np. firma oczekuje od Ciebie, że będziesz wykonywać swoje poprzednie zadania i pracować na pełen etat oraz
  2. z poziomu psychologicznego np. szefowej/szefowi zależy na lojalności pracowników.

Wypisz wszystkie obserwacje, intuicje, wiedzę, jaką masz na temat drugiej strony. Skuteczny może być też wywiad w firmie. Zadzwoń do dobrej koleżanki/kolegi i dowiedz się co się dzieje, czy coś się zmieniło, jakie są plany.

Negocjacje

Porównaj teraz to wszystko, co wiesz o drugiej stronie ze swoimi potrzebami i propozycjami rozwiązań. Zobacz czy są jakieś punkty wspólne. Dlatego w poprzednim zadaniu (krok nr 3) poza potrzebami i rozwiązaniami, tak ważne były też efekty, jakie te rozwiązania przyniosą. Może okaże się, że Twój spodziewany efekt pokrywa się z potrzebą drugiej strony.

Zastanów się co jest dla Ciebie kluczowe, najważniejsze, o co chcesz powalczyć w swoim powrocie do pracy. Czy jest to elastyczny poranek, brak telefonu służbowego, jasne zasady dzielenia obowiązków, stopniowy powrót do pracy etc. Znajdź argumenty na przekonanie do Twojej wizji powrotu drugą stronę, posługując się językiem jej potrzeb, ważnych dla niej spraw. Ustal też z jakich swoich potrzeb jesteś w stanie zrezygnować, jeśli to będzie konieczne w trakcie spotkania. Przygotuj się do tej rozmowy.

Pamiętaj, że świadomy powrót do pracy dopasowany do Twojej nowej sytuacji zaoszczędzi Tobie i Twojej rodzinie wiele stresu i pozwoli na łączenie pracy z macierzyństwem. Twojemu pracodawcy da zmotywowaną i zaangażowaną w pracę Mamę. Same korzyści, przekonaj do nich swojego pracodawcę.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail