Czego szukasz

Nagroda za macierzyństwo, czyli co mi dało bycie mamą?

Lekcja pokory i cierpliwości, najlepsza szkoła żonglowania czasem i zadaniami, praktyczne ćwiczenia z asertywności i elastyczności, przekuwania problemów w wyzwania i zdobywania szczytów mądrości, odwagi i siły, wcześniej poza naszym zasięgiem. A przede wszystkim to dawanie i przyjmowanie bezwarunkowej miłości. Macierzyństwo!

Mam z dwójką dzieci

Agnieszka

Nie ma dymu bez ognia, nie ma róży bez kolców i nie ma supermocy bez bombelków. Niby mówi się, że kto ma pszczoły ten ma miód, a kto ma dzieci ten ma smród, ale w wyniku macierzyństwa zdobywamy moce. Takie nagrody za macierzyństwo.

Jakie moce udało mi się odblokować?

Niesamowity talent do logistyki, przy czwórce dzieci nabywam skille w tej dziedzinie codziennie!

Mogłabym występować w cyrku, bo nauczyłam się żonglować. Choć może nie piłeczkami, ale czasem, zadaniami, grafikiem pralki czy planem obiadów na dany tydzień. 😉

Anielską wręcz cierpliwość, a nawet na najwyższym poziomie umiem się skoncentrować na wykonywanej czynności tak, że odcinam inne bodźce i nie słyszę żadnych hałasów.

A umiecie się podzielić na czworo? A nawet i więcej? Ja już umiem. Nawet potrafię być na dwóch zebraniach w tym samym czasie… no dobra, chwilę jestem tu a chwilę tu. Ale umiem to zrobić. 😉

Tak naprawdę umiem niemal wszystko, spełniam wiele próśb, marzeń i zachcianek, niemal dosłownie czasem staję na głowie. Bo podobno uśmiech bombelka jest bezcenny. A uśmiech czterech bombelków? Sama sobie odpowiedz.

Tak naprawdę ta nagroda za macierzyństwo objawia się różnie. Wzrost moich skilli, które potem mogę wykorzystać w pracy to jedno, ale drugą piękną nagrodą jest „kocham Cię mamo”, jest otwarta i szczera rozmowa z nastolatkiem, jest wspólne, niewymuszone wyjście razem po ziemniaki, jest też chęć uczestniczenia w domowych zadaniach.

Nie ma większej nagrody niż ta chęć bycia razem. <3

Krysia

Piszę te słowa, podczas gdy mój średni syn (a mam czwórkę dzieci), będąc na feriach, gra w Minecrafta z kolegą metr ode mnie. Emocje 10-letnich chłopców są nie do pojęcia. I powiem Ci, że rodzice, a w szczególności mamy (świadomie) żyją w tej niezrozumiałej przestrzeni od narodzin dziecka. 🙂

Jakie super moce zyskałam, stając się mamą? Hmm…

Odłączenie się od świata – możliwość skupienia się na tu i teraz. Niech świat poczeka.

Umiejętność ignorowania bałaganu w domu. I dzięki Bogu za mojego męża, który został wychowany tak, by być całkowicie wolnym od potrzeby porządku. 🙂 Myślę, że profesjonalnie nazywa się to działaniem w każdych okolicznościach, bez względu na to, co się dzieje dookoła. Ustalanie priorytetów jest niezbędne w macierzyństwie.

Nie piszę o logistyce i akceptacji, gdy cała logistyka się sypie z powodu czyjegoś smarka. Chociaż tę umiejętność można nazwać – zdolnością do dalszego wykonywania swojej pracy w aktywnie zmieniających się okolicznościach.

Odporność na stres? Byłoby wspaniale, gdybyś mogła usłyszeć, jak się śmieję.
Nie mogę powiedzieć, że nauczyłam się większej odporności na stres. To raczej postawa strusia albo metoda na przeczekanie: „muszę to przeczekać, to taki okres/etap/kryzys… przymknę teraz oczy, a kiedy je otworzę, on już to zrobi i wszystko będzie w porządku…” Z zewnątrz ta umiejętność może wyglądać jak samokontrola. Cóż, niech tak będzie.

Czy jestem dobrą mamą? Macierzyństwo a wyrzuty sumienia

Anna

Nagroda?

  • Doświadczenie dawania i przyjmowania bezwarunkowej miłości.
  • Elastyczność opanowana do perfekcji – w działaniu, myśleniu, tworzeniu planów, a tym samym odpowiadaniu na potrzeby – również swoje własne.
  • Odnalezienie ciekawości, która gdzieś zgubiła się po drodze.
  • Rozwój – nieustanny. Każdy dzień to nowa intelektualna i emocjonalna przygoda.
  • Wzmocnienie i wzniesienie umiejętności negocjacji na kosmiczny poziom.
  • Pokora i uważność na to, że ten człowiek, który rozwija się, dorasta to nie moja kopia, to nie kopia mojego męża. Bezwarunkowa (ciągle w procesie internalizacji bezwarunkowa) akceptacja tego, że ten młody człowiek nie jest nami, i nigdy nie będzie, ale ma swoje ważne, wartościowe cechy i zasoby.

Ewa

Macierzyństwo dla mnie jest nagrodą

Wyróżnieniem. Wiem, że nie wszystkie możemy się z tym spotkać. Z różnych powodów. Dlatego szanuję bardzo to, że otrzymałam tę szansę. Cenię sobie bardzo rozwój, którego każdego dnia doświadczam. Obecnie jestem na etapie powolnego opuszczania gniazda przez mojego starszego syna i całego bogactwa emocji, jakie niesie ze sobą okres dojrzewania młodszego. Rozwijam w sobie empatię i zaufanie do tego młodego, dorosłego człowieka oraz do tego młodszego, który wszedł w najbardziej burzliwy okres w życiu. Uczę się dzielić moim starszym dzieckiem ze światem, jego czasem, uwagą, uczę się oddawać go światu.

Cały czas miałam to „z tyłu głowy”, że wychowuję ich dla świata, dla nich, ale teraz doświadczam tego tak bardzo namacalnie. To czasem boli i z tym bólem trzeba się mierzyć, schować troskę, wyciągnąć wiarę i zaufanie w tego nowego dorosłego. Ale to też przynosi wielką dumę i rosnę jako człowiek, jako kobieta, matka. Znowu się rozwijam. Dlatego dla mnie nagrodą za macierzyństwo jest rozwój, którym jest wzrastanie, sięganie po więcej od siebie, stawianie granic, uważność na siebie (sic! jak bardzo trudna, ale coraz lepiej mi wychodzi), satysfakcja i bezgraniczna miłość. Drugiej takiej nie ma!

Czy znasz języki miłości?

Sylwia

Wiem, że mogę więcej

Od dwóch lat jestem mamą i mogę powiedzieć, że macierzyństwo zmieniło w moim życiu, we mnie, bardzo dużo. Jestem odważniejsza, choć nadal w procesie, utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę więcej. Ba! Wiem, że mogę więcej. I to w momencie, w którym paradoksalnie mam najmniej wolnego czasu. Posiadanie dzieci, noszenie ciężaru odpowiedzialności za ich życie, napawa mnie siłą każdego dnia. I choć nieraz zastanawiam, się skąd wezmę siłę – znajduje ją.

Z podziwem patrzę, jak dużo dźwigam i jak dobrze sobie radzę. Dlatego, dzięki nim, patrzę w przyszłość z większą nadzieją i odwagą.

Dominika

Moje dzieci to moi najlepsi nauczyciele

Nagrodą dla mnie za macierzyństwo jest „darmowy”, całożyciowy, codzienny i conocny kurs wiedzy o sobie, z najlepszymi możliwymi szkoleniowcami ever – dziećmi. One jak lustra pokazują mi mnie samą, choć nie są mną. Taka moc dzieci.

To są różne lekcje, bardzo – jak życie; przyjemne i nieprzyjemne, łatwe i trudne. W niektóre umiem a niektóre wymagają ode mnie wiele potu i łez, żeby się nauczyć. Niektórych może nigdy „nie ogarnę”; ale WSZYSTKIE dają cenną wiedzę o sobie.
Moje dzieci to moi najlepsi nauczyciele.

[18] Podcast: Macierzyństwo bez lukru

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie