Czego szukasz

Mamo, tato, porozmawiajmy szczerze o rodzicielstwie

Dziecko jest cudem, zapewniam, zresztą jak wszyscy, którzy już je posiadają. Nie wyobrażam sobie życia bez moich dzieci, są dla mnie najważniejsze. Jednak wiedz o tym, że rodzicielstwo to nie tylko miłość i szczęście, ale jak wszystko ma swoje blaski i cienie. Właśnie o tych odcieniach szarości rodzicielskiego żywota chciałabym Ci opowiedzieć.

  • Ewelina Florkiewicz - 03/03/2020
rodzice w dziećmi podczas zabawy

Szczerze o rodzicielstwie

Może dopiero spodziewasz się dziecka, a może Twoja pociecha już jest na świecie. Wiedz jednak, że właśnie przeżywasz najbardziej niewiarygodną podróż Twojego życia, pełną przygód i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Podróż, o której chciałabym Ci opowiedzieć najszczerzej jak tylko potrafię.

Nie, żeby straszyć, nie żeby narzekać, ale po to, żebyś, drogi rodzicu wiedział, że jeżeli masz lub będziesz mieć podobne odczucia, to nie jesteś sam. Gwarantuję, jest nas więcej, ale tylko mała część mówi o tym głośno.

Początki rodzicielstwa

Na pewno masz już jakieś wyobrażenia o tym, jakim chcesz być rodzicem. Jestem niemal pewna, że już w trakcie ciąży zakiełkował w Twojej głowie całkiem zgrabny plan na to, jak zostać idealną mamą lub najwspanialszym tatą. A jeżeli jeszcze nie, to obserwując innych rodziców, przynajmniej już wiesz, czego na pewno nie zamierzasz robić: „o nie, ja nigdy nie mogłabym spać z dzieckiem w łóżku”, „nie wyobrażam sobie, że dwulatek dostaje czekoladę”, „lek przeciwbólowy podam dziecku tylko w ostateczności”, „jak można położyć niewykąpane dziecko spać?” Brzmi znajomo?

Rodzicielstwo – wyobrażenia a rzeczywistość

W planowaniu i ocenianiu innych nie ma nic złego, od czegoś trzeba przecież zacząć. Musisz jednak wiedzieć, że nadchodząca rzeczywistość podda te wszystkie opinie i zamierzenia wyjątkowo brutalnej próbie, co nie oznacza, że nie uda Ci się w nich wytrwać. Wiedz jednak, że będzie Cię to wiele kosztowało, a w Twojej rodzicielskiej roli nie raz zostaniesz zmuszony do kompromisu. No bo jak tu trzymać się postanowienia, że na przykład: ibuprofen podam tylko w przypadku gorączki powyżej 38 stopni, gdy dziecko ząbkuje i choć nie ma temperatury, czwartą noc z rzędu przesypiasz nie dłużej niż 40 minut? Czy: nie wezmę dziecka do własnego łóżka, gdy wyczerpana nocnym wstawaniem nie będziesz mieć siły i ochoty karmić na siedząco?

Rodzicielstwo – stereotypy i porównania

Z byciem rodzicem nierozerwalnie wiąże się wszechobecne ocenianie i porównywanie. Nie tylko przez innych, ale także przez nas samych. Dziecko znajomych przesypia całe noce, a Twoje mając prawie rok, wciąż budzi się co kilka godzin; siostra karmiła swoje dziecko przez rok, a Ty po kilku miesiącach już nie dajesz rady; koleżanka wróciła do wagi sprzed ciąży w kilka miesięcy, a u Ciebie wciąż 7 kg na plusie.

Uwierz, takich przykładów będzie całe mnóstwo! To nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Czy da się tego jakoś uniknąć? Właściwie sama nie wiem, bo bardzo długo dręczyły mnie podobne myśli. Na pocieszenie powiem Ci jednak, że po kilku latach to nie ma żadnego znaczenia. To wszystko przemija. Dotkliwe też są oceny i komentarze innych, szczególnie te wyrażane wprost. Bez względu na to, jak będziesz postępować, zawsze pojawi się ktoś, kto wypowie swoje zdanie na ten temat.

Szczęśliwe rodzicielstwo

Zobacz, kobieta decyduje się na pozostanie z dzieckiem przez 3 lata, nie wracając do pracy. Co wtedy stereotypowo jest mówione? O, taka to ma dobrze, siedzi sobie w domu, nie musi pracować. Tymczasem każda matka doskonale wie, co oznacza bycie 24 h z dzieckiem w domu i to przez kilka lat! A w odwrotnej sytuacji, gdy oddasz dziecko do żłobka i wrócisz do aktywności zawodowej – karierowiczka – powie pewnie wielu.

Przykłady można byłoby mnożyć bardzo długo. Każdy ma jednak własne życie i jest odpowiedzialny za szczęście swoje i swojej rodziny. Nie ważne jak teraz się robi, co jest modne, czy co mówią inni. Jako rodzice postępujcie tak, żeby dbać o potrzeby każdego z Waszej rodziny, nie tylko dziecka. Choć powiedzenie, że szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko jest stare jak świat, moim zdaniem wciąż się sprawdza.

Nowe oblicze luksusu

Chciałabym Cię także uprzedzić, że zostając rodzicem, zmieni się dla Ciebie znaczenie słowa luksus. Przed tym, jak zostałam mamą, łączyłam je z kwestiami czysto materialnymi. Okazało się, że wypicie ciepłej kawy, czy spokojny 10-minutowy, poranny prysznic, to właśnie niewyobrażalny luksus.

Gwarantuję Ci też, że zmienisz swoje nastawienie do zakupów spożywczych, które przed dziećmi robimy zazwyczaj szybko. Pamiętam, gdy jednego razu mąż po powrocie z pracy wygonił mnie na spacer, żebym odetchnęła od kilkumiesięcznej Zosi. Żeby nie marnować czasu niechętna i zmęczona, poszłam do dyskontu. Chcąc, chociaż na chwilę uwolnić swoje myśli od dziecka, sunęłam niespiesznie z wózkiem między regałami niczym Mickiewicz po stepie. Jaka ja byłam wtedy zadowolona! I wcale nie chodzi tu o kawę, zakupy czy sen, nie chodzi o to, że one w ogóle są istotne. Próbuję Ci tylko pokazać, że Twoje życie zmieni się w każdym wymiarze a Ty zaczniesz je postrzegać zupełnie inaczej.

Zanim zostałam mamą

Pomimo ogromnego uczucia do dziecka, poświęcając mu całą siebie niemal codziennie przechodziło mi przez głowę, że najlepsze w życiu już za mną, a Eweliny nie-mamy już nie ma i nigdy nie wróci. Ta świadomość bardzo bolała. Minęło jednak kilka lat, na świat przyszła dwójka dzieci a ja czuję, że najlepsze w moim życiu właśnie trwa! Pracuję, mam swoje sprawy i zainteresowania, zdarza się też mieć czas dla siebie. Oczywiście rola mamy jest wciąż najważniejsza, ale czuję się znów sobą i mało tego nawet ostatnio zaczęłam sama się lubić 😊 Chyba na wszystko potrzeba czasu.

Przeczytaj także: 10 książek, które będą wspierać Twoje rodzicielstwo!

Rodzicielstwo – lekcja pokory

Nie raz zastanawiałam się, co było dla mnie największym wyzwaniem, gdy urodziła się córka. Po 7 latach już wiem. Dostałam od niej największą i chyba najważniejszą w życiu lekcję pokory. Uwielbiam planować, zakładać, przewidywać i mieć kontrolę. Tymczasem tak niewiele wtedy ode mnie zależało. Bolało mnie strasznie, że to ona stawia warunki. Najbardziej się wtedy bałam, że tak już zostanie. W ogóle po każdej niespokojnej nocy, czy jakichkolwiek innych trudnościach ciągle miałam w głowie jedno: tak już będzie zawsze. Strasznie mnie to frustrowało.

Teraz już wiem, że niepotrzebnie. Trudy rodzicielstwa w pierwszych latach życia dziecka bezpowrotnie przemijają, a z czasem wspomina się je jako anegdotę i z uśmiechem na ustach. Jeżeli masz właśnie w domu maleństwo, nie martw się, przyjdą takie dni, które nie będą zaczynać się o 5 rano i takie noce, które prześpisz bez męczącego wstawania.

Miłość do dziecka

Powiem Ci też coś, o czym moim zdaniem za rzadko mówi się głośno. Miłość do dziecka jest ogromna, bezwarunkowa i absolutna, potwierdzi to każdy rodzic. Nie wybucha ona jednak całą swoją siłą w momencie narodzin. Oczywiście już wtedy pojawia się niewyobrażalne uczucie, odpowiedzialność i gotowość do poświęcenia swojego zdrowia czy nawet życia dla tej małej istotki, których nie da się racjonalnie wyjaśnić ani opisać. Jednak nie zapominaj o tym, że prawdziwa, głęboka miłość to proces, który się rozwija i by dojrzeć, potrzebuje czasu. Jeżeli w Twojej głowie krążą myśli o tym, że za mało kochasz swoje dziecko lub martwisz się, że magiczna eksplozja miłości jeszcze nie nastąpiła, bez obaw, ona wkradnie się w Twoje serce zupełnie niepostrzeżenie i zostanie z Tobą na zawsze.

Nie ma idealnych rodziców

Bycie rodzicem to wyjątkowa i wyboista podróż, która pomimo wszelkich trudności jest ogromnym darem. Z perspektywy pewnego, choć wcale nieogromnego doświadczenia patrzę na macierzyństwo jak na największe, ale i najbardziej satysfakcjonujące doświadczenie w moim życiu. Teraz już wiem, że przede mną jeszcze tyle samo wielkich radości, jak i wielkich rodzicielskich porażek. Boję się tego, co przede mną, ale przynajmniej teraz mam świadomość, że oprócz emocjonujących, matczynych uniesień mogę się spodziewać zarówno ciemnej strony mocy, jak i rutyny, czy szarości dnia codziennego.

Wszystkim Wam, początkującym rodzicom życzę, żebyście pamiętali, że ani Wy, ani Wasze dziecko nigdy nie będziecie idealni. Nie zawsze będzie Wam ze sobą lekko i przyjemnie, ale obiecuję, że to wszystko się z czasem poukłada, a piękne momenty zostaną z Wami na dłużej niż nieprzespane noce czy wypite na zimno kawy.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewelina Florkiewicz
Z wykształcenia jestem filologiem języka polskiego. Zawodowo od 8 lat zajmuję się komunikacją, marketingiem i employer brandingiem. Uwielbiam pisać, tworzyć i organizować i nieustannie poszukuję nowych wyzwań. Prywatnie jestem żoną oraz mamą Zosi i Kazika, którzy sprawili, że zupełnie inaczej patrzę na siebie i otaczający mnie świat.

Jak żyć z pandemią i nie zwariować

Jeśli czas panicznego lęku o zdrowie swoje i swoich najbliższych masz już za sobą, pora na zorganizowanie życia codziennego w taki sposób, żeby ten lęk okiełznać i żyć w miarę spokojnie. Życie w czasach pandemii jest trudne chociażby dlatego, że musimy pogodzić się z tym, na jak wiele spraw po prostu nie mamy wpływu. Warto więc skupić się na tym, na co wpływ mamy i pamiętać, że także przed pandemią nie byliśmy w stanie panować w stu procentach nad każdym aspektem naszej egzystencji.
  • Agnieszka Kociarz - 27/09/2020
mama dezynfekuje dziecku ręce

Jak żyć z pandemią i nie zwariować?

Głupotą byłoby powiedzieć: żyjmy tak, jakby nic się nie stało – jakby koronawirusa nie było. Pandemia wciąż nie jest opanowana, nie mamy ani szczepionki, ani leku na zjadliwego wirusa, ale musimy żyć i nie dopuścić do tego, żeby strach sparaliżował nasze codzienne życie. Jak żyć z pandemią? Czy to w ogóle możliwe?

Przeczytaj także: Jakie rady dałabyś sobie przed pandemią? O co byś zadbała?

Co wiemy na pewno:

SARS-CoV-2 atakuje układ oddechowy, ale także inne układy i organy naszego ciała – często już w ramach powikłań po przebytym zakażeniu. Przenosi się drogą kropelkową, co oznacza, że kiedy osoba już nim zakażona oddycha, mówi, śpiewa, kaszle lub kicha, cząstki wirusa przenoszą się w kropelkach powietrza na odległość mniej więcej 1,5–2 m. Są też badania dowodzące, że odległość ta może być znacznie większa. Koronawirus może także zostać przeniesiony na rękach chorego, kiedy – nawet bezwiednie – dotyka twarzy. Okres inkubacji wirusa, czyli czas od zakażenia do pojawienia się pierwszych objawów, trwa od dwóch do 14 dni.

Wiedza vs fakenewsy

Wirus SARS-CoV-2 panoszy się na świcie już na tyle długo, żeby naukowcy zdążyli go poznać nieco lepiej. Co dnia otrzymujemy garść informacji dotyczących tego niebezpiecznego patogenu. Często są to informacje sprzeczne, wzajemnie się wykluczające albo – przeciwnie – uzupełniające. Czy musimy śledzić je wszystkie i koniecznie być na bieżąco? Nie, nie musimy.

Po pierwsze, śledzenie ułamków informacji trafiających do mediów, z których znakomita część to nic nie wnoszące teksty z klickbaitowymi tytułami nie sprawi, że czegokolwiek się dowiemy – raczej wpadniemy w panikę. Po drugie, ogranicza nas brak wiedzy. Jeśli nie mamy stosownego wykształcenia, nawet dotarcie do rzetelnych naukowych analiz nic nam nie da – będą dla nas niezrozumiałe. Jak żyć z pandemią? Co robić?

ZASADA 1. Jeśli jesteś fachowcem, sięgasz do źródeł, rozumiesz, analizujesz, porównujesz, możesz też podzielić się wiedzą z innymi – popularyzacja wiedzy jest bezcenna. Jeśli nie jesteś, ograniczasz dostęp do fakenwesów, clickbaitów, stron internetowych samozwańczych zbawców ludzkości oraz wszelkiej maści nawiedzonych osobników. Nie jesteś w stanie zweryfikować każdego newsa zaczynającego się od słów „Amerykańscy naukowcy donoszą, że…” czy „Chińscy specjaliści są przerażeni, bo…”.

Przeczytaj także: Wyzwania firm w kontekście pandemii

Reżim sanitarny

Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważne jest zachowanie zasad higieny – ów słynny reżim sanitarny, który zachowujemy już od wielu miesięcy. Instrukcję prawidłowego mycia rąk znajdziemy we wszystkich toaletach użytku publicznego, znamy ją zresztą na pamięć jak jeden mąż. Używamy preparatów odkażających do rąk na bazie alkoholu.

Zakładamy maseczki jedno- lub wielorazowe i wiemy jak się z nimi obchodzić, żeby nie siać wirusem jeszcze bardziej (sposób zakładania i ściągania, metody utylizacji, temperatura prania itd.). Jak żyć z pandemią? Czy to wszystko ma sens? Czy to działa? Działa, ale pod jednym warunkiem: reżim sanitarny zachowujemy wszyscy, bo dbamy nie tylko o siebie samych, ale i o siebie nawzajem.

ZASADA 2. Stosujesz się do wymogów sanitarnych w szkole, komunikacji miejskiej, w sklepie – wszędzie tam, gdzie jest to wymagane. Nikt nie każe Ci się kąpać w spirytusie i po każdym przyjściu z pracy wrzucać ciuchy do pralki na 90 stopni. Ale musisz pamiętać, że jesteś częścią całości – dbając o siebie, dbasz też o innych. W ten sposób panujesz nad sytuacją. Tyle możesz zrobić.

Czy to tylko katar?

To tylko katar, myślisz sobie, aplikujesz dziecku paracetamol i odprowadzasz do przedszkola albo każesz mu iść do szkoły. To nie jest nowy problem, prawda? Co rok o tej porze uczulamy Was na ten rodzaj nieuczciwej działalności rodziców. Ale 2020 to nie jest zwykły rok…

Choć już naprawdę dużo wiemy o objawach jakie daje SARS-CoV-2 – także o kolejności ich pojawiania się oraz o wybiórczości objawów w zależności od wieku pacjentów – wciąż musimy pamiętać, że w znakomitej większości są to tzw. objawy niespecyficzne, czyli gorączka, dreszcze, suchy kaszel, bóle mięśniowe, katar i duszności. Ignorując je i maskując (przez używanie leków z grupy NLPZ) narażamy nasze dziecko oraz wszystkich, którzy mają z nim kontakt. Bo nie wiemy jak choroba się rozwinie.

ZASADA 3. Żadna praca, żadna klasówka, żadna podstawa programowa nie są ważniejsze od zdrowia i życia naszych dzieci, nas samych oraz wszystkich, z którymi się stykamy. Nie możemy uzyskać diagnozy od razu, nie narażajmy więc nikogo. Oby był to tylko katar.

Jak żyć z pandemią?

Podsumowując: czerp wiedzę z rzetelnych i wiarygodnych źródeł, zachowuj reżim sanitarny i nie bagatelizuj objawów mogących wskazywać na zakażenie koronawirusem. Tyle możesz zrobić. Nad tym wycinkiem covidowej rzeczywistości możesz zapanować. To oczywiście kwestie najważniejsze. Gdyby przyszło nam tutaj stworzyć możliwie pełną listę pytań i odpowiedzi, wiłaby się bez końca.

Bo im więcej o wirusie wiemy, tym więcej pytań na jego temat się rodzi. Im dłużej trwa stan pandemii, tym szczegółowszych danych oczekujemy od specjalistów. Im szybszymi krokami nadciąga jesień i słynna „druga fala pandemii”, tym mniej bezpiecznie się czujemy. Nie udawajmy więc, że znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, ale zbierzmy w jednym miejscu wszystkie wątpliwości, z jakimi na co dzień borykają się rodzice.

Jak zminimalizować ryzyko złapania koronawirusa w szkole/przedszkolu? Przestrzegaj zasad ustalonych przez placówkę. Zadbaj o to, żeby Twoje dziecko zabrało do szkoły wszystko co jest mu niezbędne – tak, aby nie musiało pożyczać książki lub długopisu od kolegów. Co dnia przypominaj o tym, jak dbać o higienę w warunkach szkolnych i że dawanie łyka i gryza nie wchodzi w rachubę.

Przeczytaj także: Jak rozmawiać o koronawirusie z dziećmi?

Jak rozmawiać z dziećmi o pandemii, żeby niepotrzebnie nie napędzać ich lęków?

Przede wszystkim dawkujmy informacje stosownie do wieku dziecka i jego poziomu rozumienia świata. Nie dzielmy się z maluchami naszymi lękam i obawami, ale też nie uciekajmy się do kłamstw. Bądźmy gotowi na konfrontację z fakenewsami, sensacyjnymi doniesieniami medialnymi i licznymi teoriami spiskowymi.

Jak piszą specjaliści z Krakowskiego Ośrodka Terapii KOT: „Ważne jest to, że w sytuacji zagrożenia jesteście razem i w naturalny sposób, dziecko zawierza Tobie i zdobywa ufność, że wszystko będzie dobrze. Ty jesteś jego bezpiecznym środowiskiem”. Doskonałe podpowiedzi znajdziecie tutaj.

Czy zapisać dziecko na świetlicę albo zajęcia dodatkowe?

Tak. Jeśli dziecko chodzi do szkoły, podczas wszystkich innych zajęć będzie spędzać czas w takich samych, pod względem rygoru sanitarnego, warunkach. Nie warto zwłaszcza rezygnować z zajęć na świeżym powietrzu, takich jak regularne treningi, bo dzięki nim układ odpornościowy dziecka pracuje skuteczniej.

Przeczytaj także: Kiedy dziecko może zacząć samo wracać ze szkoły do domu?

Czy odwozić dziecko do szkoły samochodem, czy pozwolić mu na podróżowanie komunikacją miejską?

To zależy. Jeśli dziecko podczas korzystania z transportu zbiorowego umie stosować ogólne przepisy bezpieczeństwa, to nie mam problemu. Jeśli jednak mogłoby mieć kłopoty z właściwym zachowaniem się, lepiej samemu zadbać o jego transport.

A jeśli to się nigdy nie skończy…?

Pamiętajmy: Jak żyć z pandemią? Ważne jest, żeby wskazywać na czasowość pewnych ograniczeń czy rozwiązań. Szczególnie dla nastolatków zaistniała sytuacja może być bardzo trudna. Poczucie zamachu na ich podstawowe prawa i ograniczanie wolności łatwo może doprowadzić nie tylko do zachowań destrukcyjnych, szkodliwych społecznie czy po prostu niebezpiecznych z uwagi na wysokie ryzyko zakażenia, ale też do nasilenia objawów depresji czy zaburzeń lękowych. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija!

A może stworzymy wspólnie listę pytań i wątpliwości oraz odpowiedzi i linków do źródeł, w których warto szukać informacji czy wsparcia?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kociarz

Czy można się uchronić przed osteoporozą?

Osteoporoza to choroba znana niemal każdemu. Nawet osoba bez wykształcenia medycznego, kojarzy ją z chorobą kości. Statystycznie występuje ona najczęściej u kobiet w okresie przekwitania. Wiąże się ona z redukcją masy kostnej, co objawia się licznymi urazami i złamaniami. Choć nasz układ kostny starzeje się z wiekiem, nie oznacza to, że musimy zachorować na osteoporozę. Zwłaszcza że można jej zapobiegać na wielu frontach. Najpierw należy jednak przyjrzeć się temu, jak osteoporoza powstaje.
  • Jagoda Jasińska - 25/09/2020
produkty spożywcze

Osteoporoza – jak powstaje?

Osteoporoza nazywana jest niekiedy cichą złodziejką kości. A wszystko dlatego, że latami, zupełnie niezauważenie, powoduje zmniejszanie się tkanki kostnej. W końcu jednak kości zaczynają ulegać złamaniom i urazom, co jest alarmujące. Niestety, na tym etapie trzeba wdrożyć już leczenie, na profilaktykę należy zdecydować się dużo wcześniej. Kiedy dokładnie? Im szybciej, tym lepiej – zwłaszcza że podejmowane kroki mają charakter zdrowych nawyków, które będą miały pozytywny wpływ nie tylko na układ kostny, ale ogólne samopoczucie. Co więc warto robić?

Zadbaj o aktywność

Porada dotycząca częstego ruszania się to banał, który niestety, często nie trafia do świadomości ludzi. Rola aktywności fizycznej jest jednak bardzo znacząca i to na wielu polach. Przykładowo, uprawianie sportów sprawia, że nasz układ kostny jest elastyczniejszy. Przy okazji osiągnąć można inną korzyść. Na skutek regularnej aktywności fizycznej wzmocnieniu ulegają nasze mięśnie, a te będą minimalizować ryzyko złamań czy urazów kości. Idealnie, jeśli jest ona wykonywana na świeżym powietrzu. Wówczas mamy okazję, by przyswoić większą ilość witamy D, a ta z kolei pełni ważną w rolę w procesie wytwarzania kolagenu, a także zapobiega wypłukiwaniu wapnia z kości. Poznaj inne metody profilaktyki osteoporozy na: https://calperos.pl/profilaktyka

Zadbaj o odpowiednią dietę

W zapobieganiu osteoporozie ogromne znaczenie ma odpowiednia dieta – powinna być ona bogata w wapń, który znaleźć można w takich produktach jak przetwory mleczne, ser żółty, soja, tofu, ryby, migdały i orzechy, a także warzywa (m.in. jarmuż, szpinak, szczypiorek) i owoce (np. suszone figi i morele). Wapń to podstawowy budulec naszych kości, nie może więc go zabraknąć w naszych posiłkach. Warto także pamiętać, że istnieją okresy zwiększonego zapotrzebowania na wapń, np. w trakcie ciąży czy tuż po porodzie.

Oczywiście, nie jest łatwo odpowiednio zbilansować swoją dietę. Dlatego można rozważyć również suplementację wapniem. Dzięki temu ma się 100 procent pewność, że dostarczamy swojemu organizmu odpowiednią ilość tego pierwiastka. Na rynku dostępnych jest wiele suplementów, wśród których wyróżnić można Calperos. Zawiera on bowiem wapń w najlepiej przyswajalnej dla organizmu formie, czyli w postaci węglanu. Można także rozważyć opcję suplementacji wspominanej już witamy D, oraz witaminy K, dzięki której wapń wbudowywany jest w strukturę kości – więcej informacji na: https://calperos.pl/calperos-lek-otc

Zrezygnuj z używek

Dbanie o kości oznacza także rezygnację z używek, przede wszystkim z alkoholu. Dlaczego? Ponieważ przyśpiesza on proces wydalania wapnia z organizmu. Niekorzystne jest również palenie papierosów. Dostępne bowiem w dymie papierosowym toksyny mają negatywny wpływ na działanie osteoblastów – komórek, których zadaniem jest wzrost i przebudowana tkanki kostnej. Niestety, ale częste sięganie po alkohol i papierosy będzie niwelować pozytywne skutki aktywności fizycznej czy odpowiedniej diety. Warto sobie to uświadomić i swoją walkę z osteoporozą zacząć właśnie od zrezygnowania z używek.

Wygrać z osteoporozą

Jak widać, zapobieganie osteoporozie polega głównie na stworzeniu odpowiednich nawyków. Zdrowa, bogata dieta w wapń, rezygnacja z używek czy regularna aktywność fizyczna przyniosą nam korzyści na wielu polach, podnosząc jakość samopoczucia fizycznego i psychicznego. Dobrze więc już dziś zrobić pierwszy krok i wdrożyć w swoje życie plan zmian. Jedni zaczną od zmniejszenia ilości wypalanych papierosów, inni być może postawią na kilkuminutowe, ale codzienne ćwiczenia. Z każdej zmiany można zbudować kolejną, a w efekcie – oddalić wizję osteoporozy.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail