Czego szukasz

To minie. O radzeniu sobie z matczyną codziennością

Dzień zaczyna się przed 6 rano. Karawana w piżamach przemieszcza się do kuchni, gdzie nie ma końca licytacjom: z miodkiem czy serem, na niebieskim talerzyku czy w żółtej miseczce oraz kto ma więcej herbaty w kubku. Poranna toaleta oraz proces doboru odzieży z kolekcji ‚zima 2014’ trwają do 8 rano… brzmi znajomo? Zapraszamy na krótki film o matczynej codzienności.

  • Paulina Mazur - 21/02/2014

Niedawno w sieci przez kilka dni królował naprawdę śmieszny i dobrze zrealizowany filmik. Dom. Na kanapie siedzi zadbana młoda mama i jej małe dziecko. Atmosfera prawdziwej sielanki: cisza, ona zrelaksowana ogląda telewizję, a obok niej bawi się dziecko idealne. Nagle na drugim planie przez przeszklone drzwi widać podjeżdżający samochód. Tato wrócił z pracy. Kobieta w popłochu robi bałagan, rozsypuje zabawki, zrzuca wszystko ze stołu i naprędce stylizuje siebie i dziecko na potwornie zmęczonych po całym dniu. On wchodzi, widzi wykończoną żonę i z mieszanką wyrzutów sumienia i współczucia na twarzy bierze malucha z rąk mamy, by ta wreszcie mogła odpocząć.

O ileż było radości! Ile komentarzy, że tak właśnie kobiety manipulują światem, ile uciechy, że ktoś tak uroczo to zdemaskował! Cóż, każdy powód do śmiechu jest dobry… pomyślałam jednak, że ta „produkcja” to dobry pretekst do przemyślenia tego, co kobiety myślą o swojej pracy w domu.

Kino niskobudżetowe

Wyobraźmy sobie inny film. Taki pokazujący kolejne kadry z jednego dnia kobiety, która opiekuje się trójką małych dzieci. W rogu ekranu widać zegar pokazujący mijające godziny. Dzień zaczyna się przed 6 rano, kiedy niemowlak upomina się o mleko (to jego 5. posiłek od wczorajszego wieczora). Roześmiane oczy mówią, że o powrocie do łóżka nie ma co marzyć. Nie ma zresztą po co, bo za pół godziny budzą się obywatele samobieżni i z łoskotem wskakują na łóżko, wykrzykując o swoich prawach do śniadania, soku w butelce, gry w żabkę i założenia majtek ze słonikiem. Karawana w piżamach przemieszcza się więc do kuchni, gdzie nie ma końca licytacjom: z miodkiem czy serem, na niebieskim talerzyku czy w żółtej miseczce oraz kto ma więcej herbaty w kubku. Poranna toaleta oraz proces doboru odzieży z kolekcji ‚zima 2014’ trwają do 8 rano. Zabawa zaczyna się kiedy trzeba wyjść z domu: buty, kombinezony, czapki, szaliki, rękawiczki, krem na buziaki, koc, torba, klucze, wózek, 22 schody i już. Można zaciągnąć się miejskim porannym powietrzem. Pisałam, że zabawa zaczyna się kiedy trzeba wyjść z domu? Zapomniałam, że to już dawno nie jest największe wyzwanie, bo oto wesoła ferajna dochodzi do przedszkola, gdzie trzeba wejść do szatni i pomóc Małemu się rozebrać. Z niemowlakiem na ręku i uciekającym dwulatkiem, który już rozbiera się na jadalni i siada do nieswojego stolika. Po nierównym pościgu jeszcze tylko całusy, pożegnania i można iść na zakupy. Z dwójką to już pełna swoboda. W ciągu 40 minut spokojnie można zaliczyć piekarnię, sklep rybny i stoiska z owocami. Na kartce w kieszeni jeszcze kilka pozycji: kupić materiał na strój na bal przebierańców, na poczcie odebrać awizowaną przesyłkę i obowiązkowa o tej porze roku wizyta w aptece. Prawie wszystko się udaje. Jedynie apteka bez sukcesów, bo wszyscy już płaczą. Rozpoczyna się powrót w trybie awaryjnym. Jeszcze tylko 22 schody… Następne 5 godzin miga na ekranie w przyspieszonym tempie, żeby nie nużyć widowni powtarzaniem bez końca tych samych sekwencji: mamo, chcę na ręce! – mamo, przebierz mi pieluchę! – mamo, poczytaj mi! – mamo, dlaczego nie mogę bawić się nożem?! W tym czasie owa mama angażuje swój wykształcony umysł do szeregu zaawansowanych czynności, jak gotowanie obiadu, zmywanie podłogi jakieś 300 razy, poszukiwania zagubionej lalki, inhalacja zbuntowanych łobuzów i negocjacje w sprawie wypicia 4 syropów. A czasem ulega błaganiom, siada z całym towarzystwem na kanapie i ogląda bajkę. Wtedy wraca tata. Pyta jak minął dzień. I choć było w nim wiele pięknych mikro-chwil, całkiem sporo całusów, śmiesznych min, kilka wesołych piosenek i dwie choreografie do utworów Lauryn Hill, to ona odpowiada: „ciężko” albo nic nie mówi, tylko cicho (ale znacząco) wzdycha. Bo chce jej się spać, plecy bolą od robienia wszystkiego z dzieckiem na ręku, podłoga wygląda jakby nigdy nie była sprzątana, a wytwory jej pracy są już dawno w małych brzuchach. Jest wściekła, bo wszystko wygląda jak 10 godzin temu, choć nie usiadła na dłużej niż 2 minuty!

W tym miejscu filmu warto się zatrzymać, mimo, że jego kolejne sceny są równie pasjonujące, a całość kończy się bez wyraźnej puenty, kiedy mama zasypia nad zawodowymi mailami. Warto się zatrzymać, by przeanalizować ciekawe zjawisko: kobiety opiekujące się dziećmi w trybie 24/7 przez cały dzień dają sobie świetnie (a czasem po prostu „jakoś”) radę, a największa irytacja dopada je wtedy, gdy do domu wraca wyczekany mąż, który przecież przybywa z odsieczą!

Na Zachodzie bez zmian

Tu dochodzimy do sedna: często narzekamy na swoje domowe obowiązki, wyliczając je skrupulatnie (jak wyżej), bo zupełnie nie widać ich efektów! Nasi mężczyźni wracają zmęczeni, ale przynajmniej od czasu do czasu widzą na koncie jakiś dowód na to, że pracowali, tu i tam usłyszą, że zrobili dobrą robotę, w ramach swoich obowiązków chodzą na nieskończoną ilość dyskusji, lunchów, spotkań integracyjno-organizacyjno-programowych i wypijają hektolitry kaw w towarzystwie innych dorosłych, kreatywnych, dowcipnych ludzi. Podczas tych interakcji czasem wynegocjują nowy kontrakt lub dadzą komuś pracę, ktoś przyjdzie do nich z nowym pomysłem, za którego realizację zabiorą się z wielkim entuzjazmem. A na froncie domowym… bez zmian. Misternie przygotowany kostium króla przetrwał tylko kilka godzin balu, obiad zjedzony (i/lub leżący na podłodze), bałagan jakby ciągle ten sam, w pralni niemalejąca nigdy ilość ubrań. Dlatego, kiedy mężczyźni wracają do domu, to czujemy się trochę jak w tym filmiku podbijającym serca internautów. Jeśli na dodatek dzieci akurat są cicho, zlew nie zdążył się jeszcze zapełnić kolejną partią naczyń, a my siedzimy na tej kanapie i oglądamy Świnkę Peppę… to wraz z otwieraniem się tych drzwi mamy ochotę się rozpłakać, bo przecież nie tak wyglądał nasz dzień!

Myślę, że świadomość tego mechanizmu i jego przyczyn pomaga w radzeniu sobie w tym trudnym okresie. Warto też pamiętać o najważniejszym: to minie. Całkiem niedługo maluchy przestaną nas ciągnąć za nogawki i znów odzyskamy odrobinę czasu i swobody. Co jednak robić jeśli zdecydowałyśmy się zostać z dziećmi dopóki nie wchłonie ich system edukacji?

Trzeba starać się zobaczyć „niewidzialne” efekty naszej pracy. A najlepiej – w celach terapeutycznych – pokazać je też innym. Najwdzięczniejszym dowodem w sprawie są oczywiście nasze dzieci: mądre (to od czytania na kanapie), piękne (po mamie), zadbane (w wyniku zaawansowanych zabiegów pielęgnacyjnych), szczęśliwe (od noszenia na rękach i całowania po noskach). Warto znaleźć czas by dokumentować to, jak się zmieniają… po latach będziemy na takie pamiątki patrzeć z wielką dumą, podobną do tej, jaką odczuwa kobieta wprowadzająca na giełdę firmę z branży hutniczej. Właściwie nie trzeba czekać na „po latach”, raczej zaglądać często by nabrać dystansu do irytującej codzienności. To oczywiście wymaga czasu, którego nie mamy, ale jesteśmy przecież najlepsze w optymalizacji codziennych procesów.

Można więc prowadzić internetowy fotonotatnik, który udostępniony bliskim spełnia tę dodatkową rolę, że na bieżąco sprawia radość babciom, dziadkom, ciociom i wszystkim przyjaciołom domu. Można także pisać pamiętniki z dzieciństwa lub listy do naszych dorosłych dzieci – kto nie chciałby dzisiaj przeczytać czegoś takiego?! Metodą jest również redagowanie bloga – tu można łączyć słowo z fotografią. W wariancie minimalistycznym opcją jest założenie notesu z najlepszymi dziecięcymi tekstami, które zbyt szybko uciekają naszej pamięci. Zaś moją ulubioną formą terapii jest prowadzenie „prawdziwego”, chowanego do szafy albumu. Takiego, którego karty przekładane są cieniutkim, szeleszczącym cicho pergaminem. Jak pięknie wygląda w nim nasze życie! Spróbujmy tak na nie spojrzeć. Dobrego tygodnia!

tominie.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Paulina Mazur
Absolwentka politologii UJ. Mama Jasia, Basi i Ignasia. Prowadzi bloga o codzienności współczesnej mamy tominie.pl i serwis Jasne Jak Słońce.
Podyskutuj

Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy – wyniki konkursu – sprawdź kto wygrał!

Przeczytaj kto wygrał konkurs "Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy" i poznaj fragmenty nagrodzonych prac, które już wkrótce będziesz mogła poznać opublikowane w całości! Spośród nadesłanych 53 prac wybrałyśmy trzy najlepsze i wyróżniłyśmy cztery dodatkowe dzienniki.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 02/07/2020
grafika projektu Matka w Kwarantannie. Dziennik pokładowy

Konkurs „Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy” – wspólny projekt Mamy dla Mamy, The Mother Mag i Mamo Pracuj z okazji Dnia Matki

Zadanie konkursowe polegało na przesłaniu na wskazany adres spisanych w formie dziennika prac pisemnych, o tym jak Twoje życie toczy się od czasu kiedy zaczęła się epidemia, jak się zmieniło. Jak działa izolacja na Ciebie i Twoją rodzinę? Co zabrała, a co dała w zamian? Może w jakiś szczególny sposób wpłynęła na Twój rozwój osobisty i zrobiłaś coś, co od dawna było spychane na margines?

Już w ciągu pierwszych kilku dni zaczęły powoli nadchodzić do nas prace konkursowe. W sumie otrzymałyśmy 53 prace, zawierające cały wachlarz Waszych emocji, wrażeń i doświadczeń z okresu izolacji. Prac będących swoistym świadectwem tych nietypowych czasów. Bardzo cennych nie tylko dla Was, ale również nas. <3

Dziękujemy za wszystkie Wasze prace, za otwartość, pomysłowość i chęć podzielenia się swoimi wrażeniami oraz fragmentem Waszego rodzinnego życia.

Jury, które składało się z trzech osób:

  • Barbara Falenta – właścicielka Wydawnictwa Mamy Dla Mamy, autorka i koordynatorka pomysłu wydania bestsellera – serii książek “Mamy dla Mamy”.
  • Moskalik Pieper – redaktorka naczelna portalu Mamopracuj.pl i
  • Monika Pryśko – blogerka Tekstualna, redaktorka naczelna serwisu The Mother Mag,

spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń wybrało 7 najlepszych prac.

Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy – nagrody

I nagroda

  • publikacja całości lub fragmentów nagrodzonej pracy w serwisie online The Mother Mag,
  • możliwość odbycia płatnego stażu w redakcji The Mother Mag, gdzie będziesz mogła podszlifować swój warsztat,
  • zestaw gadżetów Mamopracuj.pl,
  • pakiet 2 książek od Wydawnictwa Mamy dla Mamy,
  • zestaw 3 magazynów The Mother Mag – 2, 4 i 5 numer (w każdym numerze naklejka i plakat).

II nagroda

  • publikacja całości lub fragmentów nagrodzonej pracy na stronie www.mamopracuj.pl,
  • zestaw gadżetów Mamopracuj.pl,
  • pakiet 2 książek od Wydawnictwa Mamy dla Mamy,
  • zestaw 2 magazynów The Mother Mag – 4 i 5 numer (w każdym numerze naklejka i plakat).

III nagroda

  • publikacja całości lub fragmentów nagrodzonej pracy na stronie www. mamopracuj.pl
  • zestaw gadżetów Mamopracuj.pl,
  • pakiet 2 książek od Wydawnictwa Mamy dla Mamy,
  • zestaw 2 magazynów The Mother Mag – 4 i 5 numer (w każdym numerze naklejka i plakat).

Jury zdecydowało również o przyznaniu 4 wyróżnień

  • wyróżnienie Wydawnictwa Mamy Dla Mamy z nagrodą w postaci gadżetów od Mamo Pracuj,
  • wyróżnienie redakcji The Mother Mag, z nagrodą w postaci ostatniego 6 numeru magazynu The Mother Mag w wersji papierowej,
  • wyróżnienie redakcji Mamo Pracuj, z nagrodą w postaci zestawu gadżetów od Mamo Pracuj,
  • wspólne wyróżnienie Jury z nagrodą w postaci 6 numeru magazynu The Mother Mag i zestawu gadżetów od Mamo Pracuj.

Kto wygrał konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy?

III nagroda w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Zuzanna Angelosanto za dziennik „Zapiski z czasu zarazy”

Oto fragment pracy:

„14 marca
Wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego w Polsce.

Irytuję się kiedy po raz kolejny ktoś czegoś ode mnie chce. Jeść. Pić. Mogę pada? Siku. A gdzie jest kot? Poproszę daktyla. A dlaczego ta elektryczna hulajnoga ma alarm? Mamo? Kiedy to młodszy zaczął mówić, zastanawiam się znad tabelek.

18 marca
Odwołali Eurowizję. Nie zrobię corocznej blachy nachos.

Wszystko jest kwestią organizacji więc jak tylko to ogarnę będzie dobrze. Gdyby tylko dali mi skończyć…

Spinka trwa od kilku dni. Muszę odpuścić, bo wszyscy zrobiliśmy się nerwowi. Łącznie z kotami. Biedaki nie rozumieją dlaczego tak dużo czasu spędzamy nagle na ich terenie. (…)”

II nagroda w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Karolina Wasilewska za dziennik „Świrus w koronie”

Oto fragmenty pracy:

„DZIEŃ 70

Wprowadzono nakaz chodzenia po ulicy w maskach i w odległości 2 m od siebie. Czyli mogę się z mężem bzyknąć w sypialni, ale na ulicy może mnie zarazić wirusem? Serio?
„Mamoo, czy ten rząd nas nie lubi? Dlaczego tak sądzisz kochanie? Bo każe nam zakrywać usta i nos, a tlen jest potrzebny do oddychania.” Kurtyna. (…)”

DZIEŃ 72

Dziś otwierają przedszkola. Hurra! Oczywiście, że wracamy do normalności. Młody do placówki, a ja do stukania w klawisze. Na początek zaznajamiam młodego ze wszystkimi nowymi zasadami. Maseczki, dezynfekcja, pomiary temperatury, ukochane ciocie w fartuchach i przyłbicach.Czterolatkowi trudno zrozumieć tą nową normalność.
„Mamoo, ale przecież nie ma tego koronawirusa”. Ale są procedury. (…)”

I nagroda w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Karolina Foch-Szpak za dziennik „Matka na skraju załamania nerwowego”.

Oto fragmenty pracy:

„Młody albo nie śpi w ogóle albo chodzi spać o jakichś chorych porach typu 23 czy 24. Starszak od zeszłego czwartku siedzi w domu. I tak miałam go zostawić, ze względu na wiadomo-co, ale inaczej jest jak sama chcesz zostawić dziecko w domu, a zdecydowanie inaczej, kiedy odgórnie ci karzą, bo zamykają szkoły, przedszkola i wszystko, gdzie dziecko możnaby oddać chociaż na chwilę. (…) Może wyjaśnię: jestem nauczycielem. Z zawodu i z powołania. No zawsze chciałam, mam jakąś tam wyrobioną renomę, i inne takie. Pracowałam w różnych placówkach oświaty, od przedszkoli, przez gimnazja po szkoły dla dorosłych. Ale ze swoim dzieckiem… no nie mogę! (…)”

Wyróżnienie od Wydawnictwa Mamy dla Mamy

Marta Pokrop-Dubicka za pracę „Matka w kwarantannie”.

Oto fragmenty pracy:

„Połowa marca 2020, Praca zdalna dla całej spółki. Pierwsze myśli? Będzie super, w końcu pomieszkam w domu. Będę gotować, sprzątać, robić pranie, poćwiczę z jakąś celebrytką, dam wolne niani – sama będę spędzać czas z dziećmi (dziewczynki 2,5 roku i 13 lat). (…) Mijają dni, tygodnie, a każdy dzień to walka o przetrwanie. Nigdy nie kochałam tak weekendów jak teraz. Każdy coś ode mnie chce. Mam ochotę krzyczeć, płakać, pojawiają się problemy ze spaniem. Przestaje się cieszyć. Przecież siedzę w domu czemu na nic nie mam czasu? Czemu jest bałagan, czemu nie ćwiczę, czemu ani razu nie ugotowałam obiadu? Dlaczego tyle osób ma czas na czytanie książek, artykułów? A ja kończę na tytułach czy nagłówkach. Kolejne myśli jakie się pojawiają to dlaczego nie jestem perfekcyjna. Dlaczego słyszę: ja zrobiłem śniadanie, ja się z nią bawiłem i to ja byłem księżniczką. Słuchajcie ja też to robię! Ja też się bawię, całymi dniami tulę, kocham, usypiam, ale to wszystko przeplata się z pracą. No i tu temat do kłótni. Dlaczego o mnie nie piszą artykułów? Dlaczego ze mną nie robią wywiadów? Tyle lat studiów, takie doświadczenie, matka polka – dzieci na cyckach chowane… A mój mąż, który bawi się w artystę (jak to jeden portal w czerwcu 2020 napisał jest jednym z kilkudziesięciu manikiurzytsów w Polsce) pisze o Nim. Wychwala go. Telewizja śniadaniowa, no celebryta – był dwa razy. A ja? A my kobiety? Które dbamy, pracujemy, jesteśmy mamami, które myślimy 24 na dobę, co z nami? Czemu o nas nikt nie pisze? Czemu nie ma artykułu o mnie? Marta Pokrop-Dubicka wspaniała żona, matka, pracownik? Hmm nie znam odpowiedzi. Jeszcze. Z czasem na pewno ją poznam, dużo myślę, więc dojdę i do tego. Jednym słowem chaos. (…)”

Wyróżnienie redakcji The Mother Mag

Maria Owczarek za „Pandemnik”

Oto fragmenty pracy:

„Szukam informacji o ludziach, którzy byli produktywni podczas epidemii.
Newton wynalazł rachunek różniczkowy, a Defoe napisał książkę o życiu podczas dżumy. Tycjan i Van Dyck, Schiele i Munch malowali. Jasne, nie jestem Newtonem. Nie zmienia to jednak faktu, że chciałabym móc poświęcić energię, którą pochłania martwienie się, na coś konkretniejszego.
No i jeszcze jakoś nie znajduję informacji o tym, żeby którykolwiek z tych mężczyzn zajmował się podczas pandemii swoimi dzieciakami. (…) Dzień dziesiąty. Zaczynam bać się wyjść na dwór. Lęk przed zarazkami się pogłębia. Boję się nacisnąć przycisk na przejściu dla pieszych, otworzyć drzwi sklepu, wziąć opakowanie z półki. (…) Dzień dziewięćdziesiąty siódmy. Rzuciło mnie na lokalny rynek. Ja wiem, że wirus, ale truskawki! Morele! Peonie! Wychodzę stamtąd z bolącym brzuchem i świętym przekonaniem, że ta charcząca baba bez maseczki musiała napluć na moje dziecko i że na pewno wszyscy złapiemy wirusa. (…)”

Wyróżnienie redakcji Mamo Pracuj

Marta Pustelnik za „Pandemiczne dzienniki ciążowe”

Oto fragmenty pracy:

„Mój pierwszy trymestr, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Całodniowych Wymiotów, płynnie przeszedł w czas pandemii, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Odzyskiwania Sił (po całodniowych wymiotach). Oznacza to, że w tym roku zaliczyłam nie jeden, a dwa OFF-Festivale, w których niestety mniej chodziło o muzykę, a bardziej o bycie
off. Wieści o „jakimś tam koronawirusie” zastały mnie w kiepskiej formie, nad muszlą klozetową (zwaną dalej: porcelanową misą rozpaczy), z mózgiem zajętym procesowaniem zupełnie innych wiadomości niż te z pierwszych stron starych i nowych mediów. Moją głowę wypełniała szalona radość, że będziemy mieć bobasa, a mój przełyk wypełniała cofająca się treść pokarmowa. Układ trawienny zaatakował Wymiot-19 (bo do dziewiętnastego tygodnia ciąży dawał mi naprawdę w kość), więc na Covid-19 nie było już po prostu miejsca. (…)”

Wyróżnienie Jury

Ewa Chmielewska za „Hot challenge”

„Wstaję wcześnie rano i robię śniadanie,
Tysiące pytań, odpowiadam na nie,
Czemu mleko zimne, a płatki nie miękkie,
Mamo czemu ona ma o 3 krople więcej?

Siadam do pracy, bo zaraz mam calla,
W pokoju obok zaczyna się szkoła,
W międzyczasie zrobię obiad dla rodziny,
Makaron się gotował półtorej godziny.

Mokre pranie w pralce leży godzin osiem,
Suche 2 tygodnie w sypialni na stosie.
Raport wysłany po terminie i z błędem.
Kto to ogarnia? Temu konia z rzędem. (…)”

Kiedy będą opublikowane prace?

Praca laureatki III nagrody zostanie opublikowana w dniu 13 lipca 2020 r. na portalu Mamo Pracuj. Praca laureatki II nagrody w dniu 20 lipca 2020 r. również na portalu Mamo Pracuj. Praca laureatki I nagrody będzie opublikowana w kolejnym, 7 numerze The Mother Mag, w wydaniu elektronicznym. Przybliżony termin publikacji to 27 lipca 2020 r. Termin tej publikacji może ulec przesunięciu.

Nagrody rzeczowe zostaną przesłane pocztą. Termin płatnego stażu w The Mother Mag zostanie ustalony po kontakcie z redakcją.

Serdecznie gratulujemy!

Wszystkim laureatkom konkursu serdecznie gratulujemy kreatywności, pomysłów i lekkiego pióra. Dziękujemy za nadesłanie prac i udział w konkursie.

Grafika: The Mother Mag

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak ciekawie urządzić pokój dla nastolatka?

Aranżacja pokoju dla nastolatka to nie lada wyzwanie. Przystępując do tego zadania, należy przede wszystkim pamiętać, że to prywatna przestrzeń dziecka, więc musi się ono dobrze w niej czuć. Dlatego warto wspólnie podejmować decyzje dotyczące zakupu mebli lub dekoracji.
  • Zofia Kowalska - 29/06/2020
pokój nastolatka

Podstawowe zasady aranżacji pokoju młodzieżowego

Do pokoju młodzieżowego dorośli mają ograniczony wstęp, dlatego ograniczone powinny być także ich decyzje dotyczące aranżacji tej przestrzeni. Dobrze, aby nastolatek miał szansę wypowiedzenia się, jakie rozwiązania mu się podobają, a jakie nie. Warto zapytać dziecko, o jakim pokoju marzy.

Wnętrze powinno oddawać charakter młodego człowieka, nawiązywać do jego zainteresowań i pasji, stanowić połączenie stylu i charyzmy. Ważnym elementem dekoracyjnym mogą się okazać plakaty, które są dostępne np. na stronie https://pixers.pl/plakaty. Głos nastolatka powinien być słyszany przede wszystkim podczas szukania inspiracji na aranżację pokoju. Nie chodzi tylko o dobór dodatków, lecz także o wybór ogólnej stylistyki, którą kierować się będziesz przy urządzaniu przestrzeni.

Jaka kolorystyka powinna panować w pokoju nastolatka?

Pokój nastolatka ma być wyrazem jego osobowości, dlatego powinien zostać pomalowany zgodnie z jego preferencjami. Warto jednak nie podporządkowywać się decyzjom dziecka bezwarunkowo. Trzeba wziąć pod uwagę warunki panujące we wnętrzu, wielkość pokoju, oświetlenie, rodzaj mebli i dodatków, które mają się w nim znaleźć.

Licz się z tym, że jeśli postawicie na intensywny kolor ścian, może on przytłumić całą przestrzeń, dlatego lepszym rozwiązaniem jest pomalowanie na czarno/fioletowo/granatowo jedynie wybranej ściany, np. tej, przy której stoi biurko. To pewien kompromis między oczekiwaniami dziecka a praktycznymi funkcjami pokoju, który jest przeznaczony przede wszystkim do nauki i wypoczynku.

Jakie meble kupić nastolatkowi?

Meble do pokoju nastolatka powinny być przede wszystkim funkcjonalne. Przed zakupem należy sprawdzić, jak zostały wykonane i z jakiej jakości materiałów. Warto brać pod uwagę praktyczne i ustawne bryły. Dobrym rozwiązaniem są także meble mobilne.

Meble należy kupować również z uwzględnieniem konieczności wydzielenia kilku stref w pokoju: do nauki, relaksu, snu i odpoczynku. Miejsce do nauki musi być wyznaczone przy oknie, a do wygodnego biurka koniecznie należy dokupić dobrej klasy lampkę biurową. Przy samym biurku powinien znaleźć się regał na książki, ewentualnie mniejsza szafka na podręczniki i inne przybory szkolne.

Trzeba też pomyśleć o zakupie dobrej jakości krzesła. Łóżko z kolei musi być odpowiednich rozmiarów, wyposażone w materac dopasowany do potrzeb dziecka. Niezbędna jest także szafa, która pomieści wszystkie ubrania dziecka oraz potrzebne mu do codziennej aktywności akcesoria. Dopiero po zakupie tych wszystkich podstawowych elementów można pomyśleć o dodatkach – ich wybór warto zostawić nastolatkowi.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail