Czego szukasz

Slow parenting i pracujący rodzice

Slow i praca wydają się być z gruntu sprzecznymi pojęciami. Bo jak w codziennej bieganinie dom-praca-dzieci być slow? Czy można być slow, będąc pracującym rodzicem, i to kilkorga dzieci? Co to w ogóle znaczy „slow”?

  • Kinga Pukowska - 16/01/2013

Wszystko ma swój początek

Zaczęło się od włoskiego sprzeciwu Carla Petrini przeciw popularnej sieci restauracji fastfood, która w 1986 roku planowała otworzyć kolejną placówkę nieopodal Hiszpańskich Schodów w Rzymie. Tak powstało Slow Food, stawiające nacisk na dobrej jakości, regionalne produkty, wytwarzane przez drobnych rolników i hodowców tradycyjnymi metodami, bez wykorzystywania sztucznych środków i metod wpływających na zwiększenie produkcji, lecz obniżające jakość żywności. Idea Slow szybko znalazła wielu zwolenników i rozprzestrzeniła się na inne dziedziny życia. Szybko pojawiły się odmiany, takie jak: Slow Gardening, Slow Travel, Slow Design, Slow Parenting.

Podstawą filozofii Slow jest stwierdzenie, iż wszystko podlega zmianie z wyjątkiem naszych podstawowych potrzeb: opieki, bliskości i miłości. A potrzeby te mogą zostać zaspokojone tylko poprzez relacje z innymi ludźmi. Dlatego, aby to osiągnąć, musimy zwolnić, mieć czas na refleksję, stworzenie wspólnoty (np. rodzinnej).

Ruch Slow nie został zarejestrowany jako organizacja, ma jednak wielu sympatyków w Europie, a jego idee znajdują odbiorców w Ameryce i Japonii.

Definicja powolnego rodzicielstwa

Slow Parenting, czyli rodzicielstwo powoli, idzie w parze z Atachment Parenting, czyli rodzicielstwem bliskości. Oba te nurty wspierają dzieciństwo: beztroskie, pełne miłości, towarzyszenia i uwagi rodziców, z bogactwem kreatywności i fantazji, w ruchu i radości.

Carl Honoré w swojej książce „Pod presją” pokazuje jak bardzo współcześni rodzice dali wkręcić się w machinę wychowywania w duchu stymulowania, rozwijania i wykorzystywania potencjału twórczego małych dzieci. Opisuje przeładowane grafiki dziecięcych zajęć dodatkowych, gdzie większa część czasu spędzana z rodzicami to przejazdy między kolejnymi fakultetami. Znamienny jest fragment o matce, która wziąwszy syna do kina, została poproszona o to, aby usiadła rząd wcześniej, gdyż wtedy chłopiec czuł się bezpiecznie – gdy mama siedziała na fotelu przed nim, tak jak w samochodzie…

Lekarze alarmują o pladze otyłości dziecięcej, wrzodach żołądka u kilkulatków, depresjach dziecięcych. Poradnie psychologiczno-pedagogiczne pełne są dzieci z zaświadczeniami o dysleksji, dysgrafii czy ADHD. Nie tego chcemy dla naszych dzieci…

„Rodzicielstwo powoli” uświadamia nam, że życie nie składa się tylko z obowiązków, a czas nie musi być zorganizowany i zagospodarowany od rana do wieczora. Taki model wychowywania dzieci wspiera ich wyobraźnię i kreatywność, daje możliwość eksperymentowania i poznawania świata wszystkimi zmysłami. W Slow Parenting rodzice towarzyszą dzieciom w ich życiu, a nie kreują je. 

Stwarzamy rzeczywistość

Gdy poranek zaczyna się od gorączkowej bieganiny w rytm piosenki „Nie wiem, kto?”;  „Szybko” [„Szybko! Zbudź się! Szybko wstawaj! (…) Szybko tata na nas czeka,  szybko tramwaj nam ucieka, szybko, szybko bez hałasu, na nic nigdy nie ma czasu.”], ciężko nazwać go „slow”. Rano każda minuta snu wydaje się bezcenna i niektórym szkoda wstawać te dziesięć minut wcześniej, aby spokojnie zjeść śniadanie. Ale na szczęście każdy tydzień kończy się weekendem, którego rytm w 100% zależy od nas i naszych wyborów. Możemy umówić się z rodziną na powolną celebrację weekendowego śniadania, a może czasem śniadanie w łóżku? Wspólne przygotowywanie i spożywanie posiłków to bardzo ważny element rodzinnego życia, do którego nawiązuje Slow Parenting. Takie zwyczaje cementują rodzinę, wspólna rozmowa i zainteresowanie życiem każdego z osobna zacieśnia więzi i buduje bliskość (warto tu nawiązać do książki J. Juula „Uśmiechnij się, siadamy do stołu”, w której autor w prosty i przystępny sposób opisuje, jak  ważne jest wspólne spożywanie posiłków dla dobrej kondycji rodziny, jak kształtować relacje i zachowania przy stole, aby wzmocnić w naszych dzieciach pozytywne cechy, pokazać im radość płynącą z gotowania i jedzenia pysznych potraw. Wszystko idealnie pasujące do postawy „slow”).

Warto zaplanować rodzinne wycieczki weekendowe czy wakacyjne, kiedy można poznawać wspólnie nowe miejsca, cieszyć się urokami przyrody, korzystać z dobrodziejstwa ruchu na świeżym powietrzu. Zdecydowanie dobrze jest wprowadzić dni bez telewizora (a może zupełnie z niego zrezygnować?). To sprzęt pożerający masę rodzinnego czasu, który można spędzić zupełnie inaczej!

Zastanówmy się, które z zajęć dodatkowych są tak naprawdę naszemu dziecku potrzebne, posłuchajmy, co ono mówi nam o nich. A może wraca do domu bardzo zmęczone? Nie ma czasu na swobodną zabawę albo na, jakże potrzebną czasami, nudę. Dzieci, których dzień od wczesnego dzieciństwa był zaplanowany od świtu do zmroku, mają początkowo kłopoty w podjęciu swobodnej zabawy, niekierowanej przez dorosłych, bez ustalonych ram i zasad.

Może się wydawać, że praca nie sprzyja byciu slow, a już tym bardziej byciu rodzicem w duchu slow. Nic bardziej mylnego. Praca to tylko część naszego życia, naszego dnia. Możemy wrócić do domu i zasiąść przed telewizorem albo pójść z dzieckiem na spacer, upiec razem domowy chleb, poczytać książkę czy zagrać w grę planszową. Stwarzamy rzeczywistość i najwięcej przekazujemy naszym dzieciom przez swój własny przykład, pamiętajmy o tym.

Wolno nie znaczy nudno

Choć zmiany nie zawsze przychodzą łatwo, warto zwolnić i przyjrzeć się naszemu życiu i życiu naszych dzieci. Zweryfikowanie naszych priorytetów to pierwszy krok.

Slow nie znaczy nudno i bez energii. To sztuka dokonywania świadomych wyborów, w jakie sprawy chcemy się angażować, co pomoże nam zaspokoić potrzeby nasze i naszych dzieci. Czy będą to zajęcia z ceramiki i baletu, czy wspólna gra planszowa, spacer po łące albo wycieczka w góry. To pobudzanie wyobraźni i kreatywności w naturalny sposób. To szacunek dla wewnętrznego rytmu każdego członka rodziny, umiejętność zwolnienia, gdy wymaga tego sytuacja, odpoczywania, zamyślenia, wsłuchania się w siebie.

Jest jeszcze jeden aspekt „Rodzicielstwa Powoli”. Dzieci strasznie szybko rosną. Warto delektować się chwilą spędzoną na wspólnym budowaniu zamku z piasku czy szukaniu czterolistnej koniczyny. Każdy dzień przybliża nas do momentu, gdy nasze pisklęta wyfruną z gniazda w dorosły świat. A wtedy pozostanie nam już tylko Slow, bez parenting… albo „Slow grandparenting”?

Spodobał Ci się ten artykuł? Przeczytaj inne artykuły tej autorki W poszukiwaniu niepracującej Matki oraz Matka „Wyrzut Sumienia” Polka

A o książce Pochwała powolności, przeczytasz tutaj

Zdjęcie: simmbarb, sxc.hu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Jaki termometr wybrać dla dziecka?

Gorączka u dziecka to zazwyczaj pierwszy sygnał dla rodzica wskazujący na infekcję i chorobę. Zwłaszcza małe dzieci, nie mogą określić swoich dolegliwości w artykułowany sposób, i w takiej sytuacji podwyższona temperatura to często pierwszy, konkretny znak, że z dzieckiem coś jest nie tak.
  • Jagoda Jasińska - 03/06/2020
pluszowe misie, termofory i termometry

Dobry termometr to podstawowe wyposażenie każdej domowej apteczki. Termometr jest jednym z najczęściej używanym i niesamowicie przydatnym urządzeniem medycznym. Zwłaszcza rodzic małego dziecka powinien być zatem wyposażony w solidny termometr, na którym może polegać. Gorączka bardzo często pojawia się w nocy – nie dopuśćmy zatem do sytuacji, w której nerwowo szukamy nocnej apteki, by zakupić termometr.

Jaki rodzaj termometru wybrać?

Przede wszystkim musimy zwracać uwagę na dokładność pomiaru, jaki gwarantuje nam dany rodzaj termometru. Zastosowanie odpowiedniego termometru do pomiaru temperatury u naszego dziecka to pierwszy krok, umożliwiający nam podjęcie dalszych działań. Prawidłowy i rzetelny wynik pozwoli nam więc zareagować odpowiednio do sytuacji.

Wybór termometru może jednak nie być taki łatwy, gdy spotykamy się z bardzo szeroką ofertą, jaką proponują nam dziś producenci. Jaki zatem termometr wybrać dla naszego maluszka? Szklany, elektroniczny ze sztucznego tworzywa, bezdotykowy na podczerwień? Każdy z nich ma swoich zwolenników. Dzięki ofercie sklepu SANITY.pl odpowiedni dla siebie model znajdzie nawet najbardziej wymagający klient.

Proste i ekonomiczne rozwiązanie

Uniwersalnym i tanim rozwiązaniem jest termometr elektroniczny dotykowy. Może być on stosowany przez całą rodzinę. Dla małych dzieci należy wybrać model z miękką końcówką, co zapewni nam wygodę i bezpieczeństwo użycia. Niebagatelną zaletą termometrów elektronicznych dotykowych jest ich niska cena. Są przy tym jednocześnie łatwe w użytkowaniu i trwałe. Nie zawierają również żadnych szkodliwych substancji, dzięki czemu możesz mieć pewność, że pomiar odbędzie się w bezpiecznych dla malucha warunkach.

Termometr dotykowy umożliwia pomiar temperatury w ustach, pod pachą lub w odbycie. Świetnym termometrem w tym segmencie jest termometr cyfrowy BasicTemp oferowany przez SANITY.pl. Minusem termometrów dotykowych, jeśli chodzi o użytkowanie przez dzieci, jest niestety stosunkowo długi czas pomiaru, około kilkudziesięciu sekund. Dla dorosłego to chwilka, dla rozdrażnionego gorączką malucha może to jednak stanowić wyzwanie.

Idealne dla malucha

Problem pomiaru temperatury u wiercących się, chorych dzieci rozwiązuje bezdotykowy termometr Sanity. Wyższa cena rekompensowana jest przez niesłychaną łatwość użytkowania i szybkość pomiaru. Dostępne są już takie modele termometrów bezdotykowych, które pozwalają na pomiar temperatury z dokładnością nawet do ±0,02°C – jak na przykład bestsellerowy model od SANITY.pl, termometr BabyTemp.

Został on stworzony z myślą o najmłodszych dzieciach, które niechętnie trzymają termometr pod pachą. Dzięki zaawansowanej technologii rodzice mogą bez narażenia maluszka na stres zbadać temperaturę dosłownie w sekundę, bez kontaktu z ciałem. Dzięki temu jest to również bardzo higieniczne rozwiązanie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

Domowa izolacja w czasie pandemii koronawirusa pomogła nam trochę się do siebie zbliżyć. Wyraźnie widzimy jednak, że nowy rytm naszego życia negatywnie wpłynął na samopoczucie naszych dzieci. Mamy też trudności z pogodzeniem pracy z domowymi obowiązkami.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 01/06/2020
rodzina w czasie kwarantanny

Jak w ostatnich miesiącach wyglądało życie Polaków? Odpowiedzi na to pytanie poszukała firma wnętrzarska VOX, która w swoim nowym badaniu przygląda się m.in. takim kwestiom, jak życie rodzinne, praca zdalna oraz balans pomiędzy czasem wolnym a domowymi obowiązkami podczas izolacji.

Życie toczy się wolniej, ale obowiązków jest więcej

Jak wynika z raportu, blisko co trzecia osoba twierdzi, że w ostatnim czasie poprawiły się jej relacje z domownikami. Gdy prawie całe nasze życie toczyło się w czterech kątach, mogliśmy poświęcić nieco więcej uwagi dzieciom oraz poszukać nowych sposobów na wspólne spędzanie wolnego czasu. Dla niemal 6 na 10 badanych życie w izolacji płynęło wolniej niż przed wybuchem pandemii. 44% dostrzegło, że miało też więcej czasu dla siebie.

Rytm naszych dni w dużej mierze zależał jednak od naszej sytuacji życiowej. Niemal 4 na 10 ankietowanych w wieku 35-44 – czyli najczęściej osób godzących pracę z opieką nad dziećmi – twierdzi, że spędzając niemal cały czas w swoich czterech kątach, miało więcej obowiązków.

Wielu rodziców musiało bowiem stawić czoła nowym wyzwaniom, próbując pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą w domu. Blisko 60% Polaków wychowujących dzieci przyznało, że nie jest to łatwe. W raporcie czytamy, że izolacja zmieniła sporo zwłaszcza w życiach polskich kobiet, które w ostatnich miesiącach swój czas wolny częściej niż mężczyźni poświęcały na domowe obowiązki: sprzątanie i gotowanie.

– Ciężko jest mi pogodzić opiekę nad dziećmi, gdzie różnica wieku to 5 lat. Mimo wszystko cieszę się z tego doświadczenia, pewnie nieprędko się coś takiego powtórzy. Widzę dobre strony – pisze jedna z osób, które wzięły udział w badaniu.

Przeczytaj także: Co robić w czasie kwarantanny?

Rodzice i dzieci przed ekranami

Rodzice zauważyli też, że izolacja odbiła się na samopoczuciu ich dzieci. Aż 7 na 10 osób twierdzi, że ich pociechy mają już dość siedzenia w domu i wyraźnie tęsknią za szkołą oraz rówieśnikami. 64% martwi się też, że w ostatnich miesiącach dzieci spędzają znacznie więcej czasu przed ekranem komputera, telefonu czy telewizora.

„Podczas pandemii zdecydowanie bardziej wolimy zwolnić tempo niż skupić się na rozwoju osobistym, choć co szósta osoba stara się podejmować w domu aktywność fizyczną” – pisze VOX.

Jak twierdzi Konrad Maj, psycholog społeczny z SWPS, w tym trudnym czasie rozrywka pomaga nam uporządkować myśli.

– Gdy na zewnątrz jest niebezpiecznie, w domu możemy się zrelaksować i zrobić wszystko, by trochę uspokoić nerwy. Naszą przestrzeń domową konstruujemy w końcu w taki sposób, by była nastawiona przede wszystkim na odpoczynek – mówi. – Obok rozrywki i pracy mogło nie starczyć już miejsca na rozwój osobisty. Inwestycje w siebie, dodatkowe kursy czy szkolenia w sytuacji tak dużej niepewności zostały odłożone na inne czasy.

Praca w domu, czyli zatarte granice

Autorzy raportu sprawdzili również, jakie jest nastawienie Polaków do pracy zdalnej. Choć w naszych roboczych kącikach niczego nam nie brakuje (47% pracujących zdalnie ocenia swoje stanowisko jako wygodne, a 49% – jako funkcjonalne), to jednak większość z nas nie zamieniłaby biura na dom na dłużej. Tylko co piąta osoba twierdzi, że zdalnie pracuje jej się lepiej niż dotychczas. Blisko połowa zdecydowanie bardziej woli pracować poza domem.

– Praca zdalna jest diametralnie inna niż ta wykonywana „normalnie”. Wymaga innych narzędzi, nie daje poczucia kontroli i jest o wiele bardziej absorbująca – pisze jeden z uczestników badania.

To właśnie ten brak poczucia kontroli doskwiera nam najbardziej. Czujemy, że praca zdalna zaciera granicę pomiędzy życiem zawodowym a osobistym. Brakuje nam też prywatności, bo koncentrację na zawodowych obowiązkach utrudnia obecność innych domowników.

I rzeczywiście – gdy salon lub sypialnia nagle muszą zmienić się w gabinet (to właśnie jedno z tych dwóch pomieszczeń najczęściej wykorzystujemy do pracy), po zakończeniu pracy trudniej nam poczuć wyraźną różnicę. Co ciekawe, blisko co trzecia osoba, która z powodu pandemii rozpoczęła pracę w domu, nie ma w swoich czterech kątach stałego stanowiska z biurkiem i fotelem. Takie osoby najczęściej pracują przy kuchennym stole, na kanapie lub w łóżku. Wiele z nich w ciągu tygodnia zmienia swoje domowe miejsce pracy, znajdując dla siebie nowy kącik w kolejnych pomieszczeniach.

Więcej o życiu Polaków w domowej izolacji w nowym raporcie VOX: https://www.vox.pl/artykul-raport-zycie-polakow-podczas-izolacji

VOX to marka wnętrzarska, która od 1989 roku konsekwentnie umacnia się na pozycji jednej z najbardziej innowacyjnych firm z branży meblarskiej w Polsce. W swojej ofercie posiada unikatowe i uzupełniające się produkty oraz usługi związane z urządzaniem mieszkań i domów.

Przeczytaj także: Jak dbać o kondycję fizyczną w czasie kwarantanny?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail