Czego szukasz

Beskid Żywiecki z dziećmi – Hala Boracza – Lipowska – Rysianka – trasa marzenie

Jaką trasę wybrać na całodzienną wycieczkę ze dziećmi? Beskid Żywiecki oferuje idealne warunki na taką rodzinną wyprawę. 3 schroniska do zdobycia w ciągu jednego dnia i malownicze krajobrazy przez większość czasu. Zobacz jaką trasę wybrałam na czerwcową niedzielę, może Ci się spodoba?

  • Joanna Gotfryd - 02/07/2016
Widoki w Beskidzie Żywieckim

Beskid Żywiecki z dziećmi – jaka trasa?

Trasa, którą przeszłyśmy w niedzielę była na mojej liście marzeń od dawna. Chociaż jeszcze dzień wcześniej myślałam, że w końcu uda się zdobyć Mogielicę w Beskidzie Wyspowym (szybki dojazd z Krakowa), to jedna rozmowa telefoniczna z koleżanką i cały plan wziął w łeb, za to pojawił się nowy, lepszy plan. Bardziej ambitny. Jedziemy w Żywiecki, w końcu na tę słynną Halę Rysiankę.

Przeczytaj też – Mogielica – wycieczka w góry z dziećmi i psem.

Wyruszamy w Beskid Żywiecki

Wieczorem szybkie pakowanie, żeby rano jak najwcześniej wstać i wyruszyć z domu. Niedziela 5.30 dzwoni budzik. Niepotrzebnie. Jestem tak podjarana podróżą że budzę się sama przed 5. O 5.20 budzę moją córkę, na szczęście łatwiej obudzić ją tak wcześnie na wycieczkę w góry niż do szkoły. O 6 wyjeżdżamy z domu, 6.30 przepakowanie na parkingu centrum handlowego pod Krakowem do samochodu Gosi i już w pełnym składzie – 2 mamy i 3 córki w wieku od 8 do 11 lat wyruszamy na trasę.

Niedzielny poranek łaskawie pozwala pustymi drogami mknąć do celu. O 8.30 wychodzimy na szlak w Żabnicy-Skałce. Krótkie pytanie do dzieci – czy idziemy w prawo czy w lewo – zaplanowałam pętlę – idziemy tam, gdzie będzie więcej punktów GOT – 22 zamiast 20. No to ruszamy czarnym szlakiem na Halę Boraczą. Wg znaków godzina, my docieramy o dziwo po 50 minutach. Łatwa trasa, dzieci nie przestają śpiewać, gadać i szukać wyzwań na trasie – nie idą prostą drogą, tylko zygzakiem, żeby było ciekawiej. Dzieci śmieją się i przekręcają nazwę, mówiąc, że idziemy na Halę Robaczą.

wyruszamy_hala_boracza_1

Hala Boracza i dalsza wędrówka

Na Boraczej nie możemy wyjść z zachwytu, że dopiero 9.30, a my już jesteśmy w pierwszym schronisku. Widoki cudne. Krótki postój – pieczątki, pocztówki, kanapki i woda. Zakładamy plecaki i ruszamy dalej. Kierunek Hala Lipowska przez Halę Redykalną. Po 5 minutach Marta zaczyna marudzić, że nie ma siły… chociaż umawiałyśmy się w domu, że mędzić nie będzie, nawet jak będzie miała ochotę… bo plecak za ciężki i nogi bolą… Masakra. Dopiero od godziny w trasie, a tu już jedno dziecko odpada. Żeby zapobiec kryzysowi, proponuję, że wezmę jej wodę do swojego plecaka. Kiedy dziecko otwiera swój plecak, okazje się, że na postoju przez pomyłkę spakowałam do jej plecaka moją 1,5 litrową butlę z wodą. Teraz rozumiem, że miała ciężko. Zabieram butelkę i ruszamy dalej. Już bez protestów. Szybko dochodzimy do rozgałęzienia szlaków – zielony prowadzi na Lipowską, a my idziemy czarnym i po 45 minutach wychodzimy na Halę Redykalną. Znowu trasa jakoś szybko nam mija, dzieci śpiewają, gadają i po prostu idą. Jest deal, że na Rysiance będą lody, ale pod warunkiem, że do każdego ze schronisk dzieci przychodzą przed nami.

hala_boracza_widoki_4

hala_lipowska_drogowskaz_6

w_drodze_na_redykalna_5

hala_redykalna_8

hala_redykalna_widoki_mala_fatra_7

Hala Redykalna

Na Redykalnej opadają nam szczęki, takie piękne widoki. Mała Fatra, Wielka Racza Wielka Rycerzowa i inne szczyty. Szkoda, że nie ma tabliczki z panoramą, mogłabym lepiej zapamiętać co gdzie jest. Lubię takie  udogodnienia na szlaku.

Chociaż pogoda wspaniała, to na szlaku spotykamy tylko pojedyncze osoby. Idąc dalej na Halę Lipowską mijamy mamę z 2 córkami, na oko 6-7 lat, które chyba nocowały w jednym ze schronisk. Mama niesie plecak a do niego przymocowane 2 dziecięce śpiwory. Fajna ekipa.

Trasa łagodnie wznosi się do góry, nawet się tego nie zauważa, co chwilę podziwiając fantastyczne widoki. Im bliżej Hali Lipowskiej, tym bardziej się chmurzy. Widać Pilsko i Tatry. Ależ to Pilsko blisko!

beskid_zywiecki_kwiaty_10

miedzy_redykalna_a_hala_lipowska_9

hala_lipowska_schronisko_11

hala_lipowska_obiad_11

Hala Lipowska – przerwa na obiad i deszcz

Na Hali Lipowskiej robimy postój i decydujemy się na obiad. Schronisko bez widoków, ale za to z placem zabaw, szopą – kaplicą, i dyplomami – za wspaniałą atmosferę i pyszne jedzenie. Pierogi z serem i borówkami mniam. Placki ziemniaczane po węgiersku również. Naleśniki z nutellą – wiadomo. Obsługa sympatyczna. A my do książeczek GOT wbijamy aż 3 różne pieczątki.

W czasie obiadu pod chmurką jednak zaczyna padać. Przenosimy się na chwilę do schroniska, ale i deszcz przenosi się dalej. Niebo coraz ciemniejsze, ale nie pada. W schronisku spotykam sąsiadkę z Krakowa! To już standard. Kiedyś schodząc z Babiej minęłam się z sąsiadką, która mieszka w mieszkaniu obok nas!

Hala Rysianka – nareszcie

Z Lipowskiej do Rysianki tylko 15 minut, a niebo coraz bardziej granatowe. Damy radę. Akurat znów zaczyna padać kiedy dochodzimy do Rysianki. Dzieci są pierwsze, mogą kupić lody! Ale nie widzą ich w jadłospisie, nie ma lodówki na widoku i nie przyszło im do głowy zapytać czy są lody! Cała wycieczka na darmo 🙂

Deszcz bawi się z nami w ciuciubabkę. Pada, chowamy się do środka, zaraz przestaje. Na Pilsku, w Tatrach i na Babiej, której nie widać w ogóle chyba nieźle leje. U nas wieje i wychodzi słońce. Leżymy długo na trawie zbierając w sobie dobrą górską energię. Wiatr przegania chmury, w końcu i Babia łaskawie się odsłania. Dzieci hasają i wcinają czekoladę.

rysianka_wdoki_chmury_12

rysianka_widoki_tatry_13

rysianka_widoki_pilsko_15

rysianka_fikolki_16

rysianka_harce_dzieci_17

schronisko_hala_rysianka

Trasa powrotna

Po 2 godzinach relaksu musimy schodzić na dół, chociaż wcale się nam nie chce. Poszłybyśmy jeszcze na Romankę i Słowiankę, dzieci tylko pytają ile punktów GOT więcej będzie, ale to już za długa trasa… Na Halę Miziową też niedaleko, tylko że wtedy zostaniemy bez samochodu.

rysianka_widoki_romanka_14.

rysianka_zejscie_19

rysianka_szlaki_18

Ostatnie spojrzenie na wysokie góry i zielonym szlakiem wchodzimy w las. Strome zejście, dzieci są zachwycone, bo są kamienie, konary i trzeba się robić uniki. Chyba na szlaku nieźle padało chwilę wcześniej. Idziemy, idziemy i idziemy… a dzieci ciągle pytają – daleko jeszcze? Na dole spotykamy dwie panie, w wieku 50+, które pytają czy daleko jeszcze na … Halę Boraczą… pomyliły szlaki. Stoją, dyskutują, w końcu zmieniają kierunek i idą jeszcze gdzieś indziej. Akurat jesteśmy na rozstaju nieznakowanych tras. Dochodzimy do Żabnicy, rozmawiając o domkach letniskowych, których bardzo dużo w okolicy. Dziewczyny zachwycają się prognozą pogody z kamienia.

prognoza_pogody_z_kamienia
W sklepie w Żabnicy dzieci dopadają lodów. Zmieniamy buty i wyruszamy w trasę powrotna. Na szlaku byłyśmy od 8.30 do 17, to jak porządna dniówka w korpo, z przerwą na lunch.

Droga powrotna już nie taka pusta, spory ruch na koniec weekendu. Musimy zdążyć przed 20 odebrać mój samochód z parkingu przy centrum handlowym, które zamkną i do kościoła na mszę na 20. Wszystko udaje się idealnie. Z głową pełną wrażeń, po 21 „lądujemy” w domu, 15 godzin od wyjazdu…

Informacje praktyczne – Beskid Żywiecki z dziećmi

Naszą trasę na mapie możesz zobaczyć tutaj.

Rekomendowany wiek dzieci 7+ ze względu na długość trasy – około 17 km. Wejście w kierunku Żabnica – Boracza – Lipowska – Rysianka – Żabnica jest łagodniejsze niż trasa w odwrotnym kierunku.

Data wycieczki 19.06.2016

Zdjęcia autorki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Idealny sernik nieidealnej Pani domu

Nadal nie wierzę, że to piszę... Ale naciski były przeogromne, więc... Nie jestem idealną Panią domu, rzadko piekę, chyba że brownie (25 minut roboty) lub inne "coś", równie prostego z gwarancją pyszności. Nie wdaję się w rozmowy na temat przepisów bo niewiele mam w tym zakresie do powiedzenia, choć... jest jeden wyjątek! Jego wysokość Sernik! 13 lat temu znalazłam przepis, którego się trzymam, który zawsze gwarantuje "ochy i achy" tych, którzy mają okazję załapać się na kawałek. Bo znika szybko...
  • Agnieszka Kaczanowska - 17/04/2019
produkty do pieczenia: mąka, mleko, masło, ser

Z dedykacją dla Marzeny 😉

Ten sernik piekę wyłącznie dwa razy do roku. Trudno nie zgadnąć, na jakie okazje, ale udaje się zawsze, a nawet jeśli nie jest idealny w wyglądzie, to smakuje zacnie! No i sam przepis napisany jest tak, że mam z tego kupę zabawy. Dodam tylko, że ja sernika sama nie jadam… nie mój smak, wolę suche ciasta np. makowiec, ale z reguły spełnieniem moich marzeń jest makowiec z cukierni, albo orzechowiec od mamy Asi, mniam.

Natomiast sernik robię z miłości do męża 😀

Składniki:

  • kilogram dobrze odciśniętego tłustego białego sera (nie może być kwaśny). Ja kupuję gotowy, mielony, ale taki, który jest w miarę suchy (bez ekstra śmietany) i zawsze twaróg sernikowy Piątnica (choć producent nic nie wie, że go polecam ;-)). To jest o tyle ważne, że inne miękkie sprawiają, że sernik pływa… Oczywiście możesz także zmielić sama ser. Ja nie mam nawet odpowiedniej maszynki…
  • 2 niepełne szklanki cukru (można ciut mniej jeśli budyń jest z cukrem i wanilia… ale nie dużo mniej, próbowałam z mniejszą ilością, ale jednak lepiej dać więcej…),
  • 8 jaj, z 7 jaj też wyszedł 😉
  • kostkę masła,
  • budyń waniliowy (z reguły daję ten z cukrem, ale przypuszczam, że nie ma tu różnicy,
  • torebkę cukru z prawdziwą wanilią (w odróżnieniu od cukru wanilinowego!) a jeszcze lepiej laskę prawdziwej wanilii, tych czarnych kuleczek oczywiście,
  • cytrynę, a dokładniej sok z jednej połówki,
  • szczypta soli,
  • bakalie: torebkę (10 dag) rodzynek, najlepiej jasne, malutkie, 3 dag płatków migdałowych, 5 dag smażonej skórki pomarańczowej (wg. mnie najlepszego składnika sernika ;-)).

Niezbędne sprzęty:

  • mikser (wiem, wiem można w makutrze, jak masz to super)
  • spora miska do ucierania masy serowej
  • garnuszek/miseczka na białka
  • rondelek na topione masło
  • duża tortownica

Dodałabym lampka dobrego wina, ale odkąd sernik piekę razem z dziećmi atrakcji dodatkowych nie potrzebuję ;-).

Sprawdzony algorytm działania

  1. W rondelku na małym ogniu topisz masło pokrojone na małe kawałki. Ciepłe masło (niech się, broń Boże, nie przypali!) odstawiasz do wystygnięcia.
  2. W tym czasie przygotowujesz bakalie, tzn. płuczesz rodzynki, odsączasz, suszysz ręcznikiem papierowym i razem z płatkami migdałowymi wsypujesz do miseczki, dodajesz skórkę pomarańczową. Zostawiasz.
  3. Smarujesz tortownicę masłem, wysypujesz bułką tartą, odstawiasz na bok, żeby nie przeszkadzała.
  4. W tym miejscu możesz skosztować tej lampki wina, jeśli już nalałaś 😉
  5. Teraz kluczowa sprawa: rozbijasz jajka nad garnuszkiem/miską, w którym potem ubijesz pianę. Białka lądują w właśnie w nim/niej, a żółtka w dużej misce.Garnek z białkami ląduje w lodówce.
  6. Do żółtek dodajesz cukier, szczyptę soli, wanilię/cukier z prawdziwą wanilią, sok z połówki cytryny.
  7. Ucierasz puszysty kogel-mogel, starając się nie podjadać…. jest pyszny…
  8. Włączasz piekarnik. Ma mieć idealnie 180 stopni C, kiedy wjedzie do niego sernik.
  9. Otwierasz wiaderko 😉 sera gotowego lub bierzesz idealnie zmielony i do kogla-mogla dodajesz łyżkami na zmianę z proszkiem budyniowym, wciąż ucierając masę mikserem. Masa ma być gładka, jasno żółta i puchata.
  10. Następnie delikatnie wlewasz zimne masło (wcześniej roztopione) i miksujesz do chwili, aż się całkowicie wchłonie.
  11. Dodajesz bakalie i już nie mikserem a łyżką z resztką masy serowej (nie pytaj dlaczego, ale działa…) mieszasz starannie ale delikatnie.
  12. Wyjmujesz z lodówki garnek/miskę z białkami i mikserem (z czystymi końcówkami) ubijasz sztywną pianę.
  13. Ważne: teraz odstawiasz mikser na bok i więcej nie wolno go użyć 😉
  14. Łyżką od sera i bakalii mieszasz białka z masą serową. Delikatnie, z czułością aż się połączą.
  15. Teraz już bez ociągania, zgarniasz masę do tortownicy, wygładzasz wierzch.
  16. I wkładasz sernik delikatnie do piekarnika w idealnej temperaturze 180 stopni. Nie używam tutaj termoobiegu, gdybyś chciała mnie o to zapytać.
  17. Teraz też jest idealny moment, aby zamiast mycia garów napić się wina bo…
  18. Od teraz przez 40 minut nie otwierasz piekarnika, nie zaglądasz co chwilę i nie myślisz o serniku.
  19. Po 40 minutach zerkasz przez szybkę, czy aby w wierzchu nie za bardzo się przypiekł. Jeśli tak, otwierasz delikatnie piekarnik i przykrywasz ciasto płatem folii aluminiowej. Szybko zamykasz drzwiczki, ale uważaj (!) aby nie klapnęły, bo sernik się może „przestraszyć” i opaść. Serio. zawsze ten fragment mnie rozczula ale nie próbowałam straszyć sernika i zawsze wychodzi 😉
  20. Gdy minie kolejne 15-20 minut a czasem dłużej (wiem, to mało precyzyjne ale lepiej dłużej, aby sernik był upieczony), wyłączasz dopływ ciepła i uchylasz drzwiczki, aby zahartować sernik i uchronić przed opadnięciem przy gwałtownej zmianie temperatury. Po kolejnych 10 minutach wyjmujesz ciasto na blat i pozwalasz ostygnąć w pokojowej temperaturze.
  21. Ja zwykle rozkrawam go na drugi dzień, wtedy brzegi sernika trzeba oddzielić ostrzem noża od brzegów tortownicy i gotowe.
  22. Idealny sernik to taki, który ma szansę stężeć w lodówce, ale nie zawsze mu się udaje…

Z życia sernika: bywa z nim różnie, czasem ma fantazyjne fale, czasem rośnie idealnie równomiernie, ale potem, kiedy wyjmuję go z piekarnika zawsze zmienia swój kształt na taki idealnie sernikowy. Bywa, że pęka… ale w smaku pozostaje idealny i wierzcie mi nikt nie narzeka.

Smacznego!

I wielkiej frajdy z pieczenia Wam życzę.

Przepis jest moją wariacją na temat przepisu znalezionego 8 lat temu w sieci, bodajże z tego linku >. Tym bardziej dziękuję jego autorce za cudowne przeżycia smakowe mojej rodziny!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Jaki planer wybrać? Nasz przegląd kobiecych planerów na 2018

Koniec roku to czas podsumowań, ale też czas na wybieganie myślami w przyszłość. Przed nami nowy rok, więc zaczynamy snuć plany, a te najlepiej jest zapisać. Oczywiście w planerze. Masz już swój ulubiony, wyszukany planer? Zobacz naszą prezentację planerów, bo w tym roku jest ich aż 11, więc może znajdziesz planer o jakim od dawna marzyłaś!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 10/12/2017
planery

Celem przeglądu jest krótkie przedstawienie planerów. Naprawdę krótkie, bo w tym roku jest ich aż 11, a każdy potrzebuje swoich 5 minut. Przy opisach znajdziesz link, po to żebyś nie musiała szukać w sieci, jeśli okaże się, że jakiś planer wpadł Ci w oko 🙂

Zastanawiałam się, jak podzielić planery, które biorą udział w naszej tegorocznej prezentacji (możesz też zobaczyć albo sobie przypomnieć 🙂 jak wyglądała poprzednia) i żeby trochę ułatwić Wam wybór zdecydowałam się na podział na: planery bez dat i planery z datami.

Dlaczego akurat taki podział? Pomyślałam, że nie każda z nas lubi mieć wszystko od a – z podane na tacy. Niektóre z nas wolą mieć pustą przestrzeń, w której mogą pisać, jak chcą i co chcą, albo odkładają planowanie na jakiś inny moment. A są takie z nas, które potrzebują gotowych dat i rubryk, w których mogą się poruszać, zapisywać i ogarniać rozpędzony do granic możliwości czas.

Chciałam tylko jeszcze zaznaczyć, że chronologia przedstwiania planerów nie ma żadnego znaczenia, przyjęłam regułę ze szkolnego dziennika, czyli: kolejność występowania alfabetyczną 🙂

Planery bez dat

Balancy Calendar

Autorka bloga Niebałaganka stworzyła planer o prostym, niemalże minimalistycznym wyglądzie. Biała okładka nadaje mu bardzo elegancki wygląd, zmieści się już w średniej wielkości torebce. A dla tych co śledzą już nasz kolejny przegląd nie jest tajemnicą, że balancy.calendar już brał udział w naszym zestawieniu. Dla zainteresowanych i fanek mam informację, że Ania Legenza autorka balancy.calendar szykuje dla Was nowe produkty.

 

Jaki jest balancy.calendar?

  • format A5, twarda oprawa z ekoskóry, bardzo lekki,
  • bez dat, planowanie zaczynasz kiedy chcesz, sama uzupełniasz daty,
  • widok tygodniowy,
  • każdy dzień masz podzielony na godziny,
  • rubryki na zapisywanie ważnych rzeczy,
  • harmonogram stałych zajęć, plan celów,
  • miejsce na własne listy i notatki,
  • kalendarz możesz kupić na blogu Niebałaganka.

Planner Design Your Life

Alina Szklarska jest autorką znanego bloga o organizacji czasu, życia i przestrzeni wokół siebie – Design Your Life, ale również fotografką i ex – projekantką wnętrz. Prowadzi kanał na YouTube oraz sklep z autorskimi narzędziami do planowania. Oglądając blog Aliny bez wahania możesz zaufać, że jej produkty pomogą Ci zaplanować dobrze swój czas i przestrzeń.

 

Jaki jest Planner Design Your Life?

  • format A5, twarda oprawa, ze spiralą, zapinany na magnes,
  • nie ma dat, zaczynasz z nim pracę kiedy chcesz i uzupełniasz sama,
  • widok tygodniowy, z podziałem na godziny,
  • miejsce na plan na cały rok oraz na postanowienia, plany i marzenia,
  • rubryki na miesięczne cele i dobre nawyki,
  • może podzielić notatki na ważne, najważniejsze, motywację, co zrobisz dla siebie,
  • znajdziesz również naklejki do wklejania w kalendarzu,
  • jeśli potrzebujesz właśnie taki planer, to kupisz go na blogu Aliny, również w nowej szacie graficznej.

Mam Planner

Agnieszkę Trawczyńską i Anię Melkumian – Tomaszewską możecie kojarzyć jako twórczynie świetnie sprawdzającego się do zapisu wszelkich domowych działań Mamy Kalendarza, który powstał z potrzeby zapanowania nad codzienną organizacją życia rodzinnego, ale też zaspokojenia potrzeb estetycznych. Mam Planner … do torebki to taka miniaturka kalendarza, która ma ten sam system zapisywania co kalendarz, czyli osobne rubryki przeznaczasz na co chcesz.

Jaki jest Mam Planner?

  • format A5, twarda oprawa, spięty gumką, wyjątkowo lekki,
  • startujesz kiedy chcesz, bo daty wpisujesz sama,
  • wystarczy Ci na cały rok,
  • widok tygodniowy,
  • na dole każdej strony miejsce na dobre myśli,
  • okładka z pięknym, niebanalnym wzorem, oczywiście pasującym do Mamy Kalendarza,
  • na końcu planera znajdziesz plan miesięczny i miejsce na swoje notatki,
  • znajdziesz w nim naklejki, długopis i kieszonkę na papiery,
  • i możesz go kupić od ręki, teraz też w nowej szacie graficznej.

Ogarniam Się

Planery i organizery Ogarniam się to autorskie dzieło Magdaleny Mazurkiewicz, które powstały z pasji do planowania i przekonania, że jest ono ważną częścią sukcesu. Magda sama na sobie testuje swoje produkty i wciąż je udoskonala. W moim zestawieniu znalazły się dwa planery Magdy. Jeden to planer notesowy, a drugi to planer kołowy.

Jaki jest planer Ogarniam Się?

  • format A5, miękka oprawa, bardzo prosty i przejrzysty graficznie, bez zbędnych rozpraszaczy,
  • nie posiada dat, wszystko uzupełniasz sobie sama i zaczynasz korzystać kiedy chcesz,
  • w obu planerach jest układ tygodniowy,
  • zarówno planer kołowy, jak i notesowy wystarczają na pół roku,
  • planer notesowy ma Ci służyć do zapisywania zadań i zabrania tylko jednej kartki do torebki, nie posiada okładki,
  • w planerze kołowym masz miejsce na swoje notatki, plany i wizje,
  • zobacz jeszcze inne produkty Magdy.

Planer Pełen Czasu

To planer, który daje największe pole do popisu. Nazwa nowego planera Oli Budzyńskiej – Pani Swojego Czasu, w pełni oddaje jego wnętrze. Masz dużo przestrzeni na planowanie, pisanie, a nawet rysowanie. Do tej ostatniej czynności mogą Ci posłużyć 2 przezroczyste, plastikowe szablony.

 

Jaki jest Planer Pełen Czasu?

  • format B5, twarda oprawa, wysokiej jakości gładki papier,
  • to nie jest kalendarz, nie ma podziału na daty, godziny,
  • masz 12 kart z miesięcznym kalendarzem, zaczniesz kiedy zechcesz,
  • wszystko planujesz i uzupełniasz sama, łącznie ze spisem treści,
  • ma trzy różnokolorowe wstążki, możesz nimi zakładać ważne miejsca,
  • kieszonkę na papiery, gumkę spinającą i na długopis,
  • plastikowe szablony, które ułatwią Ci np. rysowanie tabelek,
  • i jeszcze niespodzianka od Oli w postaci ebooka.

Planery z datami

Glam Planner

Aneta Sawicka zaprojektowała Glam Planner z wielką dbałością o najmniejszy nawet szczegół. Glam Planner powstał z pasji do projektowania, zamiłowania do mody i wszystkiego co piękne. Każdy element i szczegół planera zostały głęboko przemyślane, ze świadomością wysokich wymagań jakie stawiają kobiety.

Jaki jest Glam Planner?

  • format A5, twarda oprawa w kolorze chłodnego popielu lub pastelowego różu, metalowe, złote okucia narożników,
  • układ kalendarza, jedna kartka – jeden dzień, z którym rozpoczniesz planowanie 1 stycznia, ale zanim to zrobisz to:
  • znajdziesz miejsce na roczny plan finansowy, listę książek i filmów do obejrzenia, tabelkę z wykresem Twojej wagi i ilości cm w biodrach etc.,
  • miejsce na wpisanie celu i wyzwań oraz tabelki do wpisania haseł i loginów na strony, po których najczęściej się poruszasz,
  • plan dnia z podziałem na godziny i miejscem na notatki,
  • kieszonka na dodatkowe dokumenty,
  • jeśli chcesz wiedzieć więcej zajrzyj na stronę Anety.

Happy Planner

Taki „kolorowy ptak” w zestawieniu planerów. Dla mnie trochę jak książka, w której można pisać, bo znajdziesz tam mnóstwo cennych rad i inspiracji, jak dobrze kreować własne myśli i osiągać założone cele. Duet Matka i Córka – Teresa Kuhn i Klaudia Kuhn – stworzył nie tylko kalendarz, ale pewien schemat, który ma służyć kobietom w nie tylko w planowaniu i organizowaniu sobie codziennych zadań, ale również czerpaniu z tego przyjemności.

Jaki jest Happy Planer?

  • format A5, twarda okładka, złote wykończenia na rogach, złoty napis, trzy tasiemki do zaznaczania,
  • kalenadarz, z którym zaczynasz planować z dniem 1 stycznia,
  • układ tygodniowy, z kolorowym drukiem,
  • wkładki motywacyjne, kieszonka na potrzebne dokumenty,
  • miejsce na Twoje wyzwania i planner celu,
  • miejsce na inspirujące Cię cytaty,
  • cytaty znanych ludzi
  • lista ważnych kontaktów i wydarzeń,
  • Teresa i Klaudia mają jeszcze parę innych produktów.

Kalendarz Dla Mamy

Kalendarz Dla Mamy zaprojektowała Maria Rossa, a właściwie jej mąż, po tym jak próbowała stworzyć coś, co nie tylko pomoże jej planować, ale również zapisywać inne ważne rzeczy. To już kolejna edycja planera i mam nadzieję, że nadal będziecie pałać do niego wielką sympatią.

Jaki jest Kalendarz Dla Mamy?

  • format A5, twarda oprawa, gumka do zapinania i dwie tasiemki,
  • kalendarz w układzie tygodniowym oraz w miesięcznym,
  • miejsce na rodzinne ważne daty, a nawet rysunki dzieci,
  • zawiera miejsce na ważne telefony oraz zakupy internetowe,
  • z tym kalendarzem zaplanujesz również porządki domowe i projekty,
  • od razu widać, że to Kalendarz Dla Mamy, po tym, że znajdziesz tu miejsce na wizyty lekarskie i dane dotyczące dzieci np., pesel,
  • do kalendarza możesz dokupić pięknie wydaną listę zakupów.

Norinommo

Starannie przemyślany, klasyczny kalendarz biznesowy. Z dużą ilością pomocnych przy planowaniu rubryk. Stworzony przez Annę Dadan z myślą o kobietach z pasją, zaangażowaniem i aktywnych, a takie są właśnie mamy. Wnętrze kalendarza jest tak zaplanowane, żeby móc prowadzić Cię jak po „nitce do kłębka”. Wszystko planujesz bardzo intuicyjnie.

Jaki jest planer Norinommo

  • format B5, twarda oprawa i szyte strony,
  • kalendarz zawierający daty na 12 miesięcy roku,
  • idealny dla tych osób, które lubią planować sobie osobno każdy dzień,
  • harmonogram godzinowy,
  • masz miejsce na zapisywanie swoich działań marketingowych,
  • rubryki do zapisywania swoich notatek, wydarzeń i spotkań,
  • rozdział finansowy, w którym planujesz wydatki, wpływy, czyli zarządzasz swoim budżetem,
  • znajdziesz również przestrzeń na sprawy prywatne, planowanie wizyt, spotkań, imprez.
  • zobacz czy Norinommo posiada jeszcze inne planery w ofercie.

Simple Calendar

Monika Baczewska Aleksandropoulou stworzyła planer dla zabieganych i ambitnych kobiet, którym wciąż powiększająca się ilość obowiązków utrudnia kontrolę nad swoim życiem. Ten planer ma być towarzyszem kobiety nie tylko podczas codziennych zajęć, ale również podczas planowania podróży. Myślę, że zakochasz się w nim od pierwszego wejrzenia.

 

Jaki jest Simple Calendar?

  • format A5, twarda oprawa, z tłoczonymi złotymi literami, szyte strony,
  • układ kalendarza – jeden dzień na jednej stronie,
  • harmonogram godzinowy, z listami „to do” i „today’s top”
  • metalowe okucia na rogach planera,
  • miejsce na zaplanowanie domowego budżetu oraz zapisanie ważnych telefonów,
  • przy każdym dniu, rubryki do zapisywania swojego menu, planowania zakupów, czasu dla siebie i na odpoczynek,
  • poznaj więcej szczegółów Simple Calendar.

Wonder Planner

Ewelina i Ola tworzą autorskie notesy i planery w odpowiedzi na własne potrzeby uporządkowania świata wokół, ale okazuje się, idące w parze z oczekiwaniami i potrzebami innych kobiet. Ich zamiłowanie do perfekcyjnej organizacji życia ma swoje odbicie w prostym i bardzo funkcjonalnym Wonder Plannerze. Planowanie zaczynasz z dniem 1 stycznia, ale możesz zacząć robić to na dwa sposoby.

Jaki jest Wonder Palnner?

  • format A5, twarda okładka ze spiralą, spięty gumką,
  • układ tygodniowy jest uwidoczniony na dwóch sąsiednich stronach, z ,miejscem na notatki,
  • podział na pory roku,
  • lista wartych obejrzenia książek i filmów na daną porę roku,
  • duża przestrzeń na kontakty oraz ulubione przepisy,
  • kieszeń na dodatkowe papiery,
  • z kodem mamopracuj od 11 -22 grudnia masz 15 % zniżkę!
  • zobacz w jakich pięknych kolorach są okładki.

Jestem bardzo ciekawa, który planer skradł Twoje serce? A może już od dawna wiernie towarzyszy Ci jakiś kalendarz i sprawia, że Twoje życie jest lepiej zorganizowane?
Byłoby mi miło gdybyś chciała się tym ze mną podzielić, bo może Twojego kalendarza nie ma w moim zestawieniu, a to oznacza, że w przyszłym roku moja lista powinna być dłuższa 🙂

I na to liczę! 🙂

Miłego planowania!

Zdjęcia: główne oraz 1,2,4,5,9,10,11 Natalia Szułdrzyńska, zdjęcie 7 własność LoveSimpleCreations, zdjęcia 3,6,8 autorka tekstu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail