Czego szukasz

Zabawy słowem (i nie tylko)

Jako mama, która uwielbia pisać, staram się wciągać swoje dziecko w zabawy słowem. Uważam, że mają one mnóstwo zalet, które można by opiewać bardzo długo, ale na potrzeby tego tekstu wspomnę tylko dwie najważniejsze: rozwijają słownictwo i można je zastosować w każdym miejscu, w każdym momencie i bez żadnego przygotowania.

  • Anna Gotkowicz - 24/02/2015

Klasyczną zabawą słowną, którą pewnie wszyscy znacie, jest temperówka – jedna osoba podaje dowolne słowo, kolejna osoba słowo zaczynające się na literę kończącą poprzednie słowo, i tak dalej, do wyczerpania pomysłów. W najprostszy wariant temperówki można grać do skończenia świata, ale jeśli zawęzicie zakres tematyczny wymyślanych słów (np. tylko słownictwo kulinarne, tylko nazwy zwierząt i roślin, itd.), robi się trudniej i ciekawiej. Nawet bardzo małe dziecko można wciągnąć w temperówkę – przykładem tego jest nasz czterolatek, któremu aplikujemy ją podczas każdej dłuższej przejażdżki samochodem, gdy zaczyna wzrastać częstotliwość pytań o to, kiedy dojedziemy.

Kakadu i makak

Dzisiaj chciałabym Wam jednak zaproponować nieco inny wariant zabawy słowem, w którym chodzi o wymyślenie jak największej ilości słów zawierających z góry określoną sylabę – w naszym przypadku sylabę „kak”. Pewnie odrobinę się skrzywiliście, bo sylaba ta nie nasuwa, niestety, najweselszych skojarzeń, ale (jak się pewnie domyślacie) kryterium wyboru nie były, bynajmniej, kwestie geopolityczne. Dlaczego „kak” dowiecie się już za chwilę.

[view:ad_intext_superbanner_3=block]
No to teraz wytężcie umysły i wymyślcie jak najwięcej słów zawierających sylabę „kak”. Z góry uprzedzam, że zadanie jest dosyć trudne  – jeśli uda się Wam wymyślić więcej niż 5 słów (bez pomocy internetu oczywiście), to możecie być z siebie naprawdę dumni.
A poniżej wierszyk zawierający mój zestaw słówek:

Kakadu i makak

Raz kakadu do makaka
rzekła: – Muszę dziś poskakać.
Makak na to: – Mam plan taki:
pójdę z Tobą, gdy zjem kaki.
Uprzedzały ich mamusie,
że skakanie na bambusie
może groźną być zabawą,
gdy ktoś zderzy się z agawą,
lecz – choć tak się właśnie stało-
uśmierzyło ból kakao.

Tym, którym spodobały się zabawy językowe podrzucę jeszcze garść inspiracji. Zacznę od klasyki – wspaniałego wiersza Wandy Chotomskiej „ Kto zna słowa na kra?!”. Spragnionych dalszych wyzwań językowych zachęcam również do wizyty na moim wierszowanym blogu i lektury wierszyków:
 
Krokodyl w Maroku

O oku okonia

Sto dolarów pastora

Kakadu w trójwymiarze

Skoro przeczytaliśmy wierszyk o kakadu, zaproponuję Wam jeszcze zrobienie jej trójwymiarowego modelu. Co Wy na to? Poniżej znajdziecie zestaw potrzebnych Wam materiałów i narzędzi. Na zdjęciu brakuje jedynie kleju, który dodałam rzutem na taśmę, gdy zmieniła mi się koncepcja wykonania dzioba.
Potrzebne będą:

Rolki papieru toaletowego
Farb plakatowych  i pędzelka do pomalowania rolki (my wybraliśmy kolor żółty)
Papieru kolorowego i nożyczek do wycięcia skrzydełek (u nas czerwone), dzioba (u nas czarny), ogona i czuba (u nas niebieskie)
Pary samoprzylepnych oczu; średnica 1 cm
Kleju do przyklejenia dzioba
Taśmy samoprzylepnej do podklejenia ogona i czuba

A oto instrukcja wykonania papugi kakadu:

1. Rolkę papieru toaletowego składamy (niezbyt mocno, żeby nie doszło do powstania trwałych zagnieceń) i nacinamy w poprzek z dwóch stron na głębokość 0,5 centymetra. Nacięcia powinny znajdować się nieco powyżej połowy wysokości rolki. Po wykonaniu nacięcia przywracamy rolce pierwotny kształt.

2. Rolkę malujemy od zewnątrz na wybrany kolor (u nas żółty)

3. Z czerwonego papieru wycinamy prostokąt o wymiarach 11 x 15 cm składamy go w harmonijkę, o szerokości około 1 cm.

4. Czerwony papier złożony w harmonijkę przekładamy przez wycięte w rolce otwory. Z wystających na zewnątrz części formujemy skrzydła papugi

5. Z czarnego papieru wycinamy trójkąt równoboczny, o boku długości 2,5 cm. Korygujemy kształt dzioba na bardziej „papuzi”.

6. Do „korpusu” papugi przyklejamy dziób i oczy.

 

7. Z niebieskiego papieru wycinamy dwa prostokąty o wymiarach 6 x 10/12 cm i zwijamy je w harmonijkę o szerokości 1/1,5 cm.

8. Jedną harmonijkę przyklejamy (taśmą klejącą) na górze rolki (od środka). Harmonijka powinna być przymocowana od strony pleców papugi. Rozwijamy przyklejoną harmonijkę i formujemy z niej czub papugi.

9. Drugą harmonijkę podklejamy od dołu (również od środka) taśmą klejącą, z tej samej strony gdzie przykleiliśmy czub, tj. od strony pleców papugi. Rozwijamy przyklejoną harmonijkę i formujemy z niej ogon.

Oto nasza papuga w pełnej krasie. Jak się Wam podoba?

Prowadzisz bloga? Chcesz się nim pochwalić na łamach Mamo Pracuj? Dowiedz się jak to zrobić!

 

.

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Gotkowicz
Mama dwóch urwisów, z zawodu - analityk finansowy, z zamiłowania - autorka rymów dziecięcych regularnie publikowanych na blogu Twórczość radosna młodej mamy (www.bajeczkadlasyneczka.blox.pl). Uwielbia podróże i kulturę iberyjską
Podyskutuj

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail