Czego szukasz

#zostańwdomu z czwórką dzieci i nie zwariuj! Kwarantanna okiem wielodzietnej mamy

To już ponad rok od czasu pierwszych dni w izolacji. A ta nowa rzeczywistość nadal jest trudna, bywa bardzo samotna, pełna obaw, a dla rodziców wyjątkowo ciężka, bo znowu szkolne obowiązki i trud pogodzenia ich z własną pracą są naszą codzinnością. W głowie kłębią się pytania: czy długo jeszcze, kiedy to minie? A w gorszych chwilach, czy ile jeszcze dam radę jeszcze. 😉 Przeczytaj, jak to wygląda z perspektywy mamy czwórki dzieci!

Kwarantanna okiem wielodzietnej mamy

Kolejny dzień dzwoni budzik, jest po ósmej. Wstaję, patrzę przez okno, widok taki jak zwykle, ale ten świat… inny niż kilka tygodni temu.

Na osiedlowym parkingu pełno aut mimo, że jeszcze dwa tygodnie temu o tej porze było tu pusto. Biorę na ręce 8-miesięczną córkę, idziemy na poranną toaletę, ubieram ją, potem szukam ubrań dla pozostałej trójki dzieci. Chwilę bawią się razem, a ja ogarniam siebie w 2 minuty. Idziemy na śniadanie, sobie robię kawę, bez niej nie ruszam. Potem każdy udaje się do swoich zajęć, my dziewczyny razem, a chłopcy idą się bawić autami.

Starszy syn ma 6 lat, jego książki utknęły w przedszkolu, musimy je odebrać, ale przez te dwa tygodnie wymyślamy mu czytanki, kolorowanki i filmy edukacyjne, żeby mógł się zająć czymś co ma związek z nauką i materiałem przerabianym w zerówce.

Gorzej z trzylatkiem, to istny żywioł – głośny, rozbiegany, absorbujący, na szczęście z bratem trzyma sztamę, więc dużo czasu spędzają razem, a z męskimi sprawami chodzą do taty, on lepiej ogarnia dinozaury, wyścigi i sztuki walki.

Przeczytaj także: Czy praca zdalna to dobre rozwiązanie dla mamy?

Ding dong

Znad kawy wyrywają mnie różne dźwięki, malutka szarpie za nogawkę pojękując „meme”. Idą jej zęby, ma mamozę i ponad dwa tygodnie nie była na spacerze. Sen w wózku przy otwartym balkonie wcale nie załatwia sprawy, nie buja tak przyjemnie jak po dziurawym chodniku. Z dwóch -trzech godzin drzemek przez cały dzień zostało nam może pół godziny dzielone na co najmniej trzy razy. Oczywiście jeśli dobrze pójdzie.

Pozostałe dźwięki to aplikacje w telefonie, maile, Skype i Librus – nowy dzień, nowe zadania oraz kolejne książki do odebrania, tym razem z języka obcego.

To nic, że wczoraj odbieraliśmy książki do matematyki i polskiego. Irytacja narasta. Siadamy do stołu: ja, mój laptop, młodsza córka u mnie na kolanach i ośmiolatka z pomocami naukowymi. Czytam maile, zaczynam pracę i słyszę „mamo, pomóż”. Pomóż trochę trwa, znowu zabieram się do działania. Zadania zajmują nam kilka godzin, moje ucierpiały, więc będę nadrabiać po południu albo w nocy. Przynajmniej córka ma wszystko zrobione, wysyłamy raport mailem.

Najfajniejsze są piątki. Wychowawczyni córki nie zadaje jej wtedy zadań w książkach, ale daje prace plastyczne, zajęcia ruchowe z filmików instruktażowych na youtube, piosenki do śpiewania. W to włączamy się wszyscy, ćwiczymy, tańczymy walczyka, oglądamy film o bocianach.
Wiem, że kilka tygodni temu jakby mi ktoś powiedział, że będziemy tak świrować to postukałabym się w czoło, w zabieganiu nigdy nie było na to czasu.

A po pracy …

Potem wszytko toczy się jakoś tak spokojnie, niespiesznie. Pijemy kawę po zakończonych zadaniach, mąż robi obiad, przed obiadem sprzątamy, a po obiedzie każdy ma swój czas, chyba, że chcemy wspólnie w coś pograć, pobawić się. Wieczorem po kolei kąpanie, kolacja, modlitwa. Dziękujemy za ten dzień, prosimy o zdrowie. Ja usypiam młodszą dwójkę, mąż idzie czytać starszym.

Dzień się kończy, a ja zaczynam panikować. Czy to się kiedyś skończy? Czuję się jak w filmie, jak w „Igrzyskach Śmierci”. Codziennie docierają wiadomości o liczbie zachorowań i zgonów. Nie dowierzam, że to się naprawdę dzieje.

Przeczytaj także: Co robić w czasie kwarantanny?

W innej rzeczywistości

Kilka minut przed szóstą wstaję i nie ogarniam. Znowu niewyspana szukam po ciemku kapci, cichutko by nikogo nie obudzić. Zastanawiam się czy kiedyś nadejdzie czas, że nie będę musiała tak wcześnie wstawać i śmieję się w duchu, że może na emeryturze. Ach, gdybym wiedziała…

Robię śniadanie i wyprawiam męża do pracy, dzieci do szkoły i przedszkola. Trzylatek i niemowlaczek jeszcze śpią, ja w tym czasie spokojnie sprzątam, jem śniadanie, piję kawę, potem włączam laptopa i spokojnie siadam do pracy. W międzyczasie mam okienko na ogarnięcie dzieci, znowu praca i wreszcie spacer, małe zakupy, szkoła, przedszkole.

Właśnie, odbijam kartę, syn się przebiera, stoję, czekam i przysłuchuję się rozmowie dwóch mam. Mówią o koronawirusie, czy zamkną szkoły i przedszkola, czy zamkną nas w domach, czy trzeba robić zapasy. Zastanawiam się nad tym chwilę, ale dla mnie to brzmi nierealnie. Zresztą złości mnie ten temat, bo chcę iść na targi dla mam, a mąż próbuje mi to odradzić, bo się boi, że się zarazimy tym wirusem z Chin. Serio? Tu, w Polsce?

Przeczytaj także: 10 mitów pracy z domu, z którymi się zmierzysz

Weekendy w czasach kwarantanny

Weekendy lubię najbardziej, są spokojne, poświęcamy sobie mnóstwo czasu. Nikt nigdzie nie pędzi, mąż ma swój e-learning w domu, córka ma dwa dni na odpoczynek od nauki, ja mogę przystopować.

Przed kwarantanną sobota była dniem zakupów, teraz robimy większe zakupy za to rzadziej, by jak najmniej wychodzić. Staramy się je robić w poniedziałek z rana, wtedy ludzi jest mniej, to daje w głowie poczucie względnego spokoju. W tygodniu bywa nerwowo, czujemy presję by wszystko ogarnąć, metry kwadratowe się kurczą, w weekend jest odwrotnie. Nadrabiamy mnóstwo rodzinnego czasu, którego nam zawsze brakowało. To co w tygodniu jest hałasem, w weekend zmienia się w radosny gwar.

Rodzina to siła

Patrzę na nich: mój kochany mąż, który pewnie też się boi, ale zupełnie nie daje nam tego odczuć. Radosna ośmiolatka, gdy pada temat koronawirusa ona zdaje sobie sprawę jak to jest poważne, czuję, że przez to wszystko dorasta szybciej, nabiera mądrości.

Sześciolatek, który dopiero co zmienił placówkę przedszkolną na inną. W tej nowej bardzo się rozwinął, z kompletnej nieznajomości literek w kilka miesięcy zaczął czytać, spotkał fajnych kolegów, razem emocjonowali się tym, że niedługo pójdą do szkoły, a ja nawet nie wiem czy we wrześniu będzie spokojnie i szkoła się normalnie zacznie.

Trzylatek, który z jednej strony jest zachwycony, że wszyscy są w domu, ma się z kim bawić i przed kim popisywać, z drugiej strony czekał na wiosnę, miał iść na boisko kopać piłkę, jeszcze poczeka. We wrześniu miał iść do przedszkola, nie zdążyliśmy złożyć podania przed kwarantanną. Nie wiem czy pójdzie.

I ona, nasza maleńka 8-miesięczna iskierka, nasze tęczowe maleństwo, oczko w głowie całej naszej piątki. Cała ciąża była pełna niepokoju, ale gdy się urodziła zdrowa, gdy była już z nami to wszystko miało być dobrze, miało być spokojnie.

W zeszłym roku, gdy pisałam ten tekst sądziłam, że kiedyś napiszę taki, w którym podzielę się tym jak wygląda życie z czwórką dzieci. Nie sądziłam jednak, że przyjdzie mi pisać jak to jest z czwórką dzieci w tak… niezwykłych czasach.

Ta czwórka to moja siła napędowa. Polubiłam tą naszą „kwarantannę”, polubiłam naukę z córką (nie lubię tego, że to zajmuje dużo czasu, to fakt, ale wspólny czas jest bezcenny). Nie zawsze jest lekko, czasem jest lęk, czasem złość, a nieraz kompletna bezsilność, ale więcej tu śmiechu i miłości.

Zdrowia Wam życzę. I spokoju. Tego nam wszystkim teraz potrzeba.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Jak wycisnąć lato jak cytrynkę? Jak docenić to, co lato nam przynosi?

Już od stycznia wszystkie czekamy na lato. Oczyma wyobraźni widzimy piękne, zielone drzewa, niebieskie niebo, niemal już słyszymy śpiew ptaków i czujemy zapach grilla. A potem przychodzą te upragnione, ciepłe dni i… nawet nie wiadomo, kiedy mijają. Co gorsze – być może masz (jak wiele z nas) poczucie, że nie zdołałaś się nimi nacieszyć, docenić ich. Jak zatem wycisnąć jeszcze trwające lato jak cytrynkę? Co zrobić, by zacząć się nim mocniej cieszyć, mocniej je poczuć? Oto kilka pomysłów.

1.Stwórz sobie letnie miejsce do relaksu

Jako posiadaczka ogrodu możesz zrobić to bez trudu – wystarczy mała altanka, bujany fotel, kilka lampionów dla dekoracji oraz doniczki z kwiatami. Co jednak, jeśli mieszkasz w bloku? I na to jest rozwiązanie – wykorzystaj balkon.

To zaskakujące, jak często zmieniamy nasze balkony w graciarnie i zaniedbujemy je, podczas gdy mogą one tworzyć prawdziwą letnią oazę. Posiadanie pięknego balkonu ma ten wielki plus, że umożliwia zregenerowanie sił nawet po bardzo pracowitym dniu, gdy już nie ma się sił na jakąś specjalną aktywność.

Co będzie Ci potrzebne? Na początek – chęci. ? Nawet mały balkon można świetnie urządzić. Przekonasz się o tym, wchodząc na którąś z facebookowych grup o urządzaniu wnętrz i wpisując w lupkę „balkon”.

Czeka tam na Ciebie tysiące zdjęć i podpowiedzi. Jeśli jednak chcesz czegoś na już, to nie ma sprawy: zmobilizuj się w wolny dzień, wyrzuć graty, połóż sztuczną trawę, zamontuj fotel-hamak, postaw kilka donic z kwiatami, dekoracyjne lampki i już. Oto miejsce, w którym będzie czuć lato. Choćby przez 15 minut dziennie!

Przeczytaj także: Ogródki działkowe znowu modne – czy warto mieć ogródek działkowy i na co zwrócić uwagę?

2. Ruszaj się

Ok, ta porada brzmi banalnie. Ale powiedzmy sobie szczerze – jak masz poczuć lato, jeśli ciągle siedzisz za kółkiem? Mobilizuj się do wyjścia i aktywności, pomóc może Ci np. zakup pięknego, miejskiego roweru albo wygodnych rolek. Zmuś się do wyjścia, zabierz dzieciaki i cieszcie się przyjemnym spędzaniem czasu. Albo po prostu jedź do pracy na hulajnodze elektrycznej.

3. Kup sobie piękny kostium kąpielowy

Nadeszła chwila prawdy. ? Odpowiedz szczerze na pytanie: czy bez problemu rozbierasz się na plaży, czy jednak siedzisz w sukience, bo „akurat dziś nie masz ochoty popływać” (akurat dziś = zawsze)? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jesteś w tej drugiej grupie. A to oznacza, że odbierasz sobie fantastyczne doświadczenie, jakim jest swobodne plażowanie!

Koniec z tym. Kup sobie piękny, a jeszcze lepiej – dopasowany do Twojej sylwetki kostium kąpielowy. Niech zakrywa, co ma zakrywać i podkreśla to, co w sobie lubisz. Tutaj mała uwaga: ZAPOMNIJ o tanich kostiumach z sieciówek. Udaj się do profesjonalnego sklepu z bielizną i poproś o poradę. Serio, to robi wielką różnicę.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

4. Czas na piknik

Ile razy obiecywałaś sobie (lub dzieciom) piknik, a potem nic z tego nie wyszło? Zapewne całe mnóstwo. A przecież posiedzenie na kocu przy akompaniamencie polnych owadów, zajadanie się przekąskami i gra w badmintona to prawdziwa kwintesencja lata! Koniec z wymówkami. Kup porządny koc piknikowy, kosz i ruszajcie świetnie się bawić.

Przeczytaj także: Pomysły na lekkie obiady na upał

5. Letnie menu

Pietruszka i szczypiorek z własnego ogrodu (lub własnej doniczki), soczyste arbuzy, aromatyczna mięta, świeży, mięciutki bób, ciasto z rabarbarem, koktajl ze świeżych truskawek – te typowo letnie przysmaki można by wymieniać bez końca. Chcesz poczuć lato? Zadbaj, by przez te dwa miesiące codziennie zjeść lub wypić coś „letniego”. Bo tę porę roku odczuwamy nie tylko poprzez ciepełko na skórze – lato odbiera się wszystkimi zmysłami!

6. Poszalej z wyglądem

Ciągle bladoróżowe paznokcie, wiecznie grzeczny makijaż w odcieniach beżu, brązu i szarości, zawsze ten sam odcień włosów – nuuuuuda! Kobieto, kiedy stałaś się taka poprawna? Gdzie ta dziewczynka, która latem cieszyła się, że może zrobić sobie kolorowe włosy i obiecywała, że w dorosłości zawsze będzie takie miała?

Ok, wiadomo – nie zawsze jest to mile widziane w pracy. Ale przecież nikt nie mówi, że masz sobie postawić na głowie irokeza w kolorach tęczy. Poszalej i idź na letni manicure, np. taki z grafiką arbuza. Pomaluj sobie końcówki włosów na ciemny róż. Nałóż żywy, zielony cień na oko albo chociaż niebieski eyeliner. Poczuj znów tę cudowną swobodę.

7. Zjedz lody w wersji „de luxe”

Kiedyś złapałam się na tym, że nigdy nie kupuję sobie lodów w pucharkach. Takich wiesz, z bajerami, bitą śmietaną, górą owoców – lody „de luxe”. Nie kupowałam, bo zawsze jakoś szkoda mi było kasy. W końcu zorientowałam się, że lata mijają, a ja wciąż nie wiem, jak smakuje taki wypasiony deser – choć kosztuje tylko 20 złotych!

Jeśli masz podobnie, to chyba już wiesz, co chcę Ci powiedzieć. Ja już swoje luksusowe lody zjadłam tego lata. Były obłędne!

8. Praktykuj letnie mindfulness

Czy wiesz, dlaczego lato przecieka Ci między palcami? Bo się na nim nie skupiasz. Tęsknisz za nim zimą, a potem jakoś tak się dzieje, że przyzwyczajasz się do jego pięknych darów i przestajesz je zauważać. Zmień to. Po przeczytaniu tego tekstu otwórz szeroko okno. Wyjdź na balkon albo do ogrodu i zacznij rozkoszować się tym, że nie musisz wkładać zimowej kurtki. Poczuj to cudowne ciepło, ciesz się nim, gdy jest. Rozejrzyj się – widzisz, jak soczysta jest zieleń na drzewach? Zamknij oczy i wsłuchaj się w śpiew ptaków – słychać je nawet w dużym mieście. Jest lato, moja droga. To lato, na które tak długo czekałaś. Od tej pory uświadamiaj sobie to codziennie, poświęcając choć 15 minut na trening uważności. Naprawdę warto.

Przeczytaj także: 10 przepisów na orzeźwiające letnie napoje!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Wakacje z dziadkami – o czym warto pamiętać

Zorganizowanie opieki nad dziećmi przez ponad dwa miesiące wakacji to całkiem spore wyzwanie. Zwłaszcza, gdy chcemy, żeby dzieci zmieniły otoczenie, wyjechały z miasta i miały tzw. prawdziwe wakacje.
Wakacje z dziadkami - jak się do nich przygotować?

Wakacje z dziadkami

Jeśli mamy na tyle szczęścia, że część wakacji nasze dzieci mogą spędzić z dziadkami. To jest to rozwiązanie, na którym korzystają wszystkie trzy strony. Rodzice, bo mają chwilę oddechu od rutyny, nawet jeśli zostają w pracy. Dziadkowie, bo w końcu mogą rozpieszczać swoje wnuki do granic możliwości. Nikt im nie wytknie, że dają im za dużo czekolady czy fundują kolejne lody. I dzieci, bo zacieśniają więzi z dziadkami, a to bardzo potrzebny element w ich rozwoju.

Warto jednak być przygotowanym na różne okoliczności, nawet te mniej przyjemne. Powinniśmy zostawić dziadkom upoważnienie do opieki nad dziećmi, najlepiej podpisane przez oboje rodziców. Tego typu upoważnienie może ułatwić ewentualne wizyty u lekarza.

Książeczka zdrowia i książeczka szczepień

Na wszelki wypadek, warto jest także zostawić książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień. W czasie ewentualnej wizyty u lekarza wszystkie ważne informacje będą pod ręką i może to zaoszczędzić niepotrzebnych nerwów osobie opiekującej się dzieckiem.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

Wyjazd za granicę samochodem

Przyzwyczajeni do braku kontroli na granicach, możemy przeoczyć najważniejszy dokument, czyli paszport! Pamiętajmy, że brak kontroli obowiązuje tylko w krajach należących do Układu z Schengen. Kraje, które nie należą do układu to m.in. popularne w wakacje Chorwacja czy Bułgaria, a także Rumunia i Cypr.

Poza tym, pomimo że formalnie kontrole nie obowiązują, w niektórych krajach policja lub straż graniczna może wylegitymować pasażerów samochodów, np. na bramkach na autostradzie. Tak zdarza się np. we Francji. Pamiętajmy więc o tym, że dzieci opuszczające Polskę, także samochodem, zawsze muszą mieć ważny paszport!

Przeczytaj także: Wakacje 2021 – planować czy nie planować? Jak zaplanować bezpieczny urlop za granicą?

Dzieci podróżujące z dziadkami za granicę

Wymagania odnośnie dokumentów, które powinny mieć przy sobie osoby opiekujące się tymczasowo dziećmi różnią się w zależności od kraju. Dlatego, żeby być przygotowanym na różne okoliczności, warto jest dać osobom, pod opieką których dziecko będzie podróżować, upoważnienie podpisane przez oboje rodziców, potwierdzone notarialnie oraz przetłumaczone na angielski przez tłumacza przysięgłego.

Zazwyczaj w strefie Schengen nikt nie prosi o dodatkowe dokumenty, jednak może się zdarzyć, że poprosi. Zwłaszcza w krajach, gdzie nagłaśniane były przypadki wywiezienia dziecka z kraju przez jednego z rodziców bez zgody drugiego. Tego typu sytuacje miały miejsce m.in. w Hiszpanii.

Jeśli dzieci będą podróżować pod opieką dziadków czy innych krewnych samolotem, koniecznie sprawdźmy na stronie internetowej przewoźnika, czy nie ma własnego modelu upoważnienia do przelotu. Wypełnijmy i podpiszmy dokument, w przypadku gdy jest dostępny.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Przeczytaj także: 10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie