Czego szukasz

Przyjaciółki? Czy kobiety naprawdę się wspierają?

Czy znajomość z forum internetowego może przerodzić w prawdziwą przyjaźń i wspólny wyjazd do Paryża? Czy może zrodzić się w kobietach tak silna więź, że potrafią być dla siebie grupą wsparcia? Poznajcie grupę kobiet, których historia może posłużyć za fabułę filmu! Oto historia Sylwii i Magdy, które udowadniają, że kobieca solidarność to nie jest bajka.

zdjęcie kilkunastu kobiet z jednego ze spotkań grupy

W tradycyjnych społecznościach jeszcze można zaobserwować naturalny podział na środowiska męskie i żeńskie. Choć współczesne cywilizacje obruszają się na taką segregację, ma to swoje niezaprzeczalne plusy.Czerpanie z doświadczenia starszych kobiet, uczenie się od siebie nawzajem, pomaganie, współczucie i towarzyszenie – tak bardzo nam teraz tego brakuje. Kobiece wsparcie bywa niedoceniane, lecz jego siła dodaje skrzydeł i potrafi przenosić góry. Jak? O to zapytałam dwie wspierające kobiety.

Sylwia

Sylwia Kantor – Rusek to jedna ze słynnych już „styczniówek”. Forumowa matka, którą z wirtualną grupą innych kobiet połączyła data urodzin córki – styczeń kilkanaście lat temu. W czasach bez Facebooka (tak, kiedyś go nie było!), młode matki dzieliły się swoimi rozterkami i wzruszeniami na forach internetowych, a najbardziej popularne było forum gazeta.pl. Tam powstała grupa ponad 200 pań, które głównie interesowały tematy okołodzieciowe. Do czasu…

Pewnego dnia jedna z forumowiczek napisała, że zginął jej mąż. Zostawił ją samą z malutkim dzieckiem. Forum, na moją prośbę, zamilkło na dobę. Ale w kuluarach zaczęły się dyskusje i pomysły jak wesprzeć młodą mamę. Pojawiło się mnóstwo pytań: jak ona sobie radzi, jak się czuje? Czy jest zabezpieczona finansowo? Czego jej potrzeba? Szybko upadł pomysł wieńca na pogrzeb. Co młodej wdowie po wieńcu?

Udało się zrobić zrzutkę, kwota okazała się niebagatelna i realnie pomocna. Choć nigdy nie widziałyśmy się na oczy i znałyśmy się tylko z forumowych opowieści, udało się do niej dotrzeć, zobaczyć się z nią, zatroszczyć. I tak właśnie zaczęły się zacieśniać nasze forumowe więzi.

Krąg kobiet wydaje się powinien liczyć kilka, może kilkanaście kobiet. Grupa kilkudziesięciu niewiast, a wręcz kilkuset to fenomen jedyny w swoim rodzaju. Ewoluując przez kilkanaście lat scalił i wytworzył wyjątkowe środowisko samopomocowe.

Wiele się działo: rozwody, porzucenia, romanse, utraty pracy, choroby dzieci. Dziewczyny o tym piszą, a my odpowiadamy. Czasem tylko piszemy, a czasem działamy. Wspieramy się w codziennych sprawach, choćby niejeden dom zaprojektowałam od środka (Sylwia zajmuje się projektowaniem wnętrz), jeździmy do siebie na urodziny, parapetówki (szybki wypad do Łomży z Krakowa…), udaje się nam spędzać rodzinne wakacje nad morzem (początkowo tak, że mężowie myśleli, iż spotykamy się na plaży zupełnie przypadkiem ☺)

Dbanie o siebie, zauważenie swoich potrzeb i różnorodności. Niemożliwym jest, aby w tak dużej grupie nie dochodziło do konfliktów.

Dochodziło, niejednokrotnie. Jednak bardzo mi zależało, żeby nie jątrzyć, nie drążyć. Przyjęłam rolę trochę takiego mediatora, trochę obracałam w żart, trochę stopowałam – atmosfera między forumowiczkami była dla mnie zawsze bardzo ważna. W końcu jesteśmy tu gdzie jesteśmy po to, żeby się wspierać, nie kopać pod sobą dołki! Jesteśmy różne, ale ta różnorodność sprawia, że jesteśmy takie piękne i wyjątkowe!

Wsparcie w grupie to nie tylko rozmowy na forum. Po pewnym czasie dziewczyny zechciały się poznać. Ciężko znaleźć czas i przestrzeń dla kilkudziesięciu kobiet z rodzinami. Im się udało. Powstał precedens – forumowe spotkania w realu!

Gdy dzieci były małe, spotkania odbywały się w standardach hotelowych. W archiwach mamy gdzieś zdjęcie z czasów jednego z pierwszych takich spotkań w Spale, gdzie spacerujące z wózkami matki w liczbie bagatela 46 kobiet, idąc jedna z drugą, rozciągają się niemal na całą długość miejscowości. Spotkania rodzinne mają już swoją tradycję.

Jednak w pewnym momencie doszłyśmy do wniosku, że potrzebujemy zobaczyć się same. Nie tylko jako żony i matki, ale jako kobiety, przyjaciółki! Tak powstała nowa świecka tradycja naszych babskich wypadów. Jeden ze słynniejszych, to wyjazd do Paryża, w 2016 roku, niedługo po słynnym zamachu, kiedy to w 16 dziewczyn zajęłyśmy dwa pokoje w hostelu. Ostatecznie okupując właściwie jeden, chichrając się do białego rana i ładując akumulatory naszym towarzystwem.

Fenomen styczniowej grupy, można powiedzieć, jest niezbadany. Rzadko spotyka się takie bandy. Świętują swoje urodziny (niedawna okrągła impreza Sylwii zgromadziła ponad 25 niewiast z całej Polski plus sporą grupkę lokalnych znajomków), pomagają sobie w problemach, wylewają smutki, goszczą się wzajemnie, spędzają wspólnie wakacje. Dlaczego?

Wspólnota doświadczeń zbliża, bardzo zbliża. Każda z nas przeżywała swoje macierzyństwo, szczególnie to pierwsze. Dzieląc się najintymniejszymi szczegółami z naszego życia nawiązałyśmy wyjątkowo bliską relację. To ubogaca, dodaje skrzydeł. Wiedząc, że komuś pomagam jestem szczęśliwa, gdy komuś jest źle, odczuwam smutek, chcę to zmienić.

Nie da się naprawić wszystkich niedoskonałości tego świata. Ale można zmieniać świat wokół siebie. Tego się trzymam. Nie umiem przejść obojętnie obok kogoś, kto potrzebuje pomocy. Jeśli tylko mogę mu jej udzielić nie waham się. Po prostu empatia…

Magda

Magdalena Szaraniec jest doulą ze stowarzyszenia Doula w Polsce. Jej celem jest wspieranie młodych mam w okresie około macierzyńskim czyli w czasie ciąży, porodu i połogu. Przygotowuje pary do zmian jakie pojawią się w ich życiu wraz z nadejściem nowego członka rodziny, towarzyszy w trudach porodu, a potem odwiedza młodą mamę w niedługim czasie po narodzinach.

Młode kobiety często są zagubione, boją się tego co przed nimi. Nie ma już tradycyjnych społeczności, gdzie dobre wzorce przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Dzisiejsza migracja sprzyja niestety rozdzielaniu rodziny. Ciężko liczyć na wsparcie, często ciągle aktywnych zawodowo babć, które nieraz pozostają w znacznej odległości od młodej rodziny.

Dodatkowo niejednokrotnie poglądy pokolenia naszych mam, dotyczące opieki nad noworodkiem, zachowań kobiety w ciąży czy karmiącej, znacząco odbiegają od współczesnej wiedzy czy zaleceń specjalistów. Obecne młode mamy często czują się zagubione w gąszczu zalewających ich informacji i sprzecznych komentarzy rodziny.

Doulowanie to bezpośredni kontakt z kobietą, często też z jej partnerem. To wsparcie emocjonalne, informacyjne, a także i fizyczne. Szczególnie w czasie porodu. Doula to z języka greckiego kobieta, która służy. Nie jest pomocą medyczną, tylko wsparciem. Brakującym ogniwem w tradycyjnym systemie kobiecego wsparcia.

Wspieranie kobiety w macierzyństwie to bardzo odpowiedzialne i delikatne zadanie. Moja rola to podążanie za jej potrzebami, odpowiadanie na nie, a nie przewodzenie czy kierowanie. To jej życie i jej wybory, szanuje je i ich nie oceniam. Moim zadaniem jest wzmocnić jej własne kompetencje, jej decyzyjność. Trudno czasem nie ulegać presji, trudno iść za głosem serca i własnego rozsądku, gdy dookoła masa „cioć dobra rada” wie lepiej. A to przecież mama wie, co najlepsze jest dla jej dziecka.

Wspieram kobiety w czasie ciąży, gdy poszukują najlepszych dla siebie rozwiązań. Pomagam znaleźć specjalistów, ekspertów w różnych dziedzinach, przydatnych również po narodzinach dziecka. Towarzyszę w porodzie, bardzo silnym doświadczeniu, bo gdy rodzi się dziecko, rodzi się również matka.

Dla wielu kobiet to bardzo ważne, aby w tym często trudnym doświadczeniu, szczególnie pierwszym, nieznanym, towarzyszył im ktoś, komu mogą zaufać, ktoś kto wie, jakie wsparcie zaoferować. A doula wspiera też często partnerów, którzy postawieni w sytuacji dla nich nowej, pasywnej, gdzie nie mogą nic zrobić z cierpieniem ukochanej osoby, też doświadczają skrajnych emocji.

Dlaczego Magda zdecydowała się na trudną, czasem wyczerpującą doulową ścieżkę? Bycie w gotowości przez kilka tygodni (czyli pozostanie w pobliżu, żadne dalsze wycieczki, telefon naładowany i włączony non stop, zero alkoholu i niespodziewane opuszczanie imprezy, czy to imieniny teściowej czy urodziny koleżanki), gdyż poród zazwyczaj nie wydarza się w terminie, zmęczenie fizyczne, a często i psychiczne, zmaganie się z różnymi wyzwaniami dotykającymi młode mamy.

Lubię pracować z kobietami. To mnie wzmacnia, rozwija, daje poczucie spełnienia. Oksytocyna – hormon miłości, także niezbędny w porodzie, napędza i mnie do dalszych działań. Widzę cel mojej pracy, efekty. Każda kobieta, która dziękuje mi za moją obecność to potwierdzenie dla mnie, że wybrałam właściwą ścieżkę. Z własnego doświadczenia wiem, jak ważne jest kobiece wsparcie w trudnych momentach.

Czas ciąży, porodu i połogu to trudny moment nie tylko ze względu na huśtawkę hormonalną, która towarzyszy zmianom w ciele kobiety. To odkrywanie nieznanych dotąd przestrzeni. Nie jestem przewodnikiem, lecz towarzyszem. Podążam za kobietą, wspieram ją w chwilach kryzysu, wzmacniam jak tylko mogę, ale też uczę się od niej, widzę jej, czasem ukrytą siłę. Jako kobiety jesteśmy bardzo silne. Potrafimy znieść niejedno, a siła kobiecego wsparcia dodaje nam skrzydeł. Bądźmy dla siebie dobre, tego uczmy nasze córki. Moc jest kobietą!

W trudnych chwilach dobrze mieć koło siebie przyjaciółkę, która poda pomocną dłoń, czasem poklepie po ramieniu, pozwoli się wypłakać, albo po prostu będzie. Empatyczne kobiety potrafią wspierać jak nikt inny, same czerpiąc z tego nie mniejszą satysfakcję, niż osoba wspierana. Czy i Ty masz w swoim środowisku dobrego ducha, który dba o dobrostan swojego otoczenia? Takich cichych bohaterek na pewno jest więcej, doceńmy je!

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała: Kinga Pukowska

Zdjęcia: archiwum Sylwii Kantor – Rusek i Magdaleny Szaraniec

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie