Czego szukasz

Kim jest doula, co robi i kogo wspiera?

O kopniakach, ładowaniu akumulatorów, poszukiwaniu swojego powołania i spełnieniu, rozmawiamy z Joanna Kozakiewicz, doulą, Promotorką Karmienia Piersią i kobietą z niesamowita energią i ciepłem, o którym trudno zapomnieć. Czym zajmuje się doula? Dlaczego na samo słowo doula wiele osób w Polsce czuje złość? I czy można żyć z pomagania innym kobietom?

  • Agnieszka Kaczanowska - 08/03/2016
Joanna Kozakiewicz w akcji ;-)

Asiu, poznałyśmy się na ZLOCIE Latającej Szkoły 2016. Po co przyleciałaś na ZLOT?

Przyleciałam, aby dostać, jak to mówi Agata Dutkowska „kosmicznego kopniaka”, czyli chciałam upewnić się, że to, że chcę robić to co kocham i jednocześnie utrzymywać się z tego, to dobra droga. Siła tego kopniaka mnie poraziła i nadal mnie pcha do przodu.

Co dało Ci to spotkanie z 250 kobietami? Co szczególnego wyniosłaś dla siebie?

Trudno to opisać. ZLOT to było coś na kształt kumulacji studiów podyplomowych z różnych dziedzin połączonych ze zbiorową terapią, artystycznym przeżyciem i świetną imprezą. Himalaje organizacji!

Poznałam fantastyczne kobiety (nie sposób wszystkich wymienić), które pomogły mi odkryć, że potrafię zrobić z mojego domu ładowarkę akumulatorów (Alicja Wilczyńska), że na pomaganiu można etycznie zarabiać nawet będąc doulą tak jak ja (Agnieszka Czmyr-Kaczanowska – teraz ja się czerwienię ;-)), jak czarować odbiorców facylitacją graficzną nie umiejąc rysować, a także że istnieją czarodziejskie programy do webinariów („wróżka” – Dorota Kostowska), że możliwa jest współpraca wielu kobiet z rożnych dziedzin na rzecz poprawy opieki okołoporodowej i można to zrobić z wdziękiem i pomysłem (Monika Korybut, Edyta Poniatowska-Zaręba, Aleksandra Kościaniuk), że uzdrowieniem z niepłodności może wcale nie być urodzenie dziecka (Dorota Grądzka), że można oprowadzać po mieście tak, że pod przymkniętymi powiekami widzimy obrazy w sepii z Heleną Modrzejewską i Simoną Kossak w rolach głównych (Łucja Malec-Kornajew) i istnieją niesamowite Siłaczki XXI w (Agata Kotula), że sztuka jest życiem a życie sztuką (Cecylia Malik) etc.

Jak tak opowiadasz, to aż żałuję, że nie mogłam wziąć udziału we wszystkich spotkaniach zlotowych… Ale wracając do tematu douli. Asiu, jesteś doulą, kim jest doula?

Z greckiego „doula” to kobieta, która służy.

Od niepamiętnych czasów rodzącym towarzyszyły inne kobiety. Było to zarówno wsparcie od strony medycznej (czyli mądre, doświadczone w przyjmowaniu porodów kobiety – mundre, akuszerki, położne), jak i tych, które troszczyły się o „zaplecze”, które wspierały, matkowały i były przewodniczkami na początku rodzicielskiej drogi. Pięknie jest to ukazane w sztuce – polecam np. dostępny na YouTube film „Birth images from Ancient Times”, który pokazuje, jak w wielu odległych od siebie w czasie i miejscu kulturach, taka ”klasyczna wizja porodu” była na porządku dziennym.

Ja, jako doula dyskretnie towarzyszę debiutującym rodzicom w ich drodze do poczucia, że to oni są najlepszymi specjalistami od swojego dziecka.

Dlaczego jest tak, że choć doula pomaga i wspiera, spotyka się z dość sporym niezrozumieniem w naszym społeczeństwie?

Jak to zwykle bywa, tam gdzie brakuje dialogu, tam nie ma zrozumienia. Doula to stosunkowo nowy zawód w Polsce, oficjalnie zarejestrowany w styczniu 2015 dzięki staraniom Stowarzyszenia DOULA w Polsce. Nie dziwi zatem fakt, że może jeszcze nie wszyscy zdążyli się zapoznać z zakresem kompetencji douli, dla wielu też wciąż sama nazwa naszego zawodu nic nie mówi.

Z drugiej strony tak naprawdę doula nie jest niczym nowym. Zanim porody na stałe trafiły do szpitali, kobiety od wieków rodziły w towarzystwie innych kobiet. Doula została jakby „na nowo odkryta”, w latach 70-tych przez niedawno zmarłą antropolożkę Danę Raphael, a potem przez amerykańskich lekarzy i badaczy. Byli nimi Marshall Klaus i John Kennel, którzy dzięki swoim badaniom potwierdzili, że ciągłe, społeczne, kobiece wsparcie w czasie porodu znacznie ten poród skraca, rodząca rzadziej sięga po znieczulenia farmakologiczne, maleje liczba interwencji medycznych i rzadziej dochodzi do cięć cesarskich, ojciec lepiej odnajduje się w nowej roli a mama lepiej radzi sobie z karmieniem piersią.

W naszym kraju Stowarzyszenie DOULA w Polsce zrzeszające i szkolące doule, stopniowo „oswaja” społeczeństwo z tym zawodem od 2011 r. Wiele dobrego się już wydarzyło a to zaledwie 5 lat.

mundra_joanna_kozakiewicz640

Zadam Ci wszystkie pytania jakie przychodzą mi do głowy na myśl o douli, wybacz jeśli będą głupie… Czy doula ma zastępować męża w trakcie porodu? Po co mi doula w trakcie porodu? No i czy mogę mieć położną, męża i jeszcze doulę? Jeśli tylko uniosę to finansowo?

Jestem gotowa (śmiech). Doula nigdy nie zastąpi męża w czasie porodu, choć czasami faktycznie, kobiety nie decydują się na poród z mężem z różnych przyczyn, a decydują się na poród z doulą. Moja relacją z rodzącą, mimo tworzenia się zawsze pewnej bliskości, to zupełnie inna relacja niż z rodziną, ojcem dziecka. Ja zachowuję pewien dystans, nieco inaczej widzę sytuację, inaczej się angażuję w poród czy opiekę okołoporodową. Mam też za sobą doświadczenie macierzyństwa. Bardzo lubię pracować z obojgiem rodziców, wydaje mi się, że umiem się wczuć w potrzeby taty, umiem pomóc mu znaleźć przestrzeń, aby aktywnie wziął udział w tym porodzie. I staram się nie przeszkadzać w rodzeniu się rodziny :-).

Nie uważam, że moja obecność jest niezbędna przy każdym porodzie. Ale muszę przyznać, że doświadczenie współpracy położnej, douli i taty dziecka dla dobra rodzącej i dziecka to jedno z najpiękniejszych doświadczeń mojego życia. To taki niesamowity team, w którym każdy ma swoją rolę.

Rodząca rodzi, dziecko się rodzi, tata z miłością pomaga, położna ma niesamowicie trudne zadanie pomocy w przyjściu na świat dziecka, czuwa nad bezpieczeństwem, całą medyczną stroną porodu. A ja? Lubię myśleć o sobie jako o porodowym Scrum Masterze, usuwającym wszystkie przeszkody utrudniające działania tego zespołu. Moja obecność ma być jednocześnie efektywna i niezauważalna.

Co do kwestii finansowych… Na ZLOCIE usiłowałam uporządkować sobie w głowie kwestię, jak sprawić, żeby każda chętna kobieta mogła korzystać z moich usług, a jednocześnie abym mogła z tego żyć. Mam za sobą mnóstwo działań charytatywnych, nadal część mojej działalności taka jest. Jednak to co robię ma wartość. Przekonałam się o tym czytając wpisy zadowolonych klientek na mojej stronie. Ciągle się uczę i zdobywam nowe kompetencje – np. niedawno zostałam Promotorem Karmienia Piersią. Jednocześnie, jeszcze nigdy kwestia finansowa nie była przeszkodą w podjęciu współpracy, zawsze w trakcie rozmowy z klientką znajdujemy wspólnie jakieś rozwiązanie.

Czytając opowieści kobiet na Twojej stronie, wydaje się, że opieka douli powinna być w pakiecie NFZ… Może zamiast położnej środowiskowej, która często przychodzi raz albo dwa i tylko podpisy zbiera na zapas… Są jakieś takie miejsca na świecie?

Nie mogę się zgodzić z tym, że mam zastąpić położną środowiskową. Mamy zupełnie inne role do spełnienia. Nie słyszałam, żeby takie miejsca gdzie doula zastępuje położną istniały gdzieś na świecie. Ważne abyś zwróciła uwagę na to, że opieka douli to opieka niemedyczna. Opieka położnej to opieka medyczna.

Ja nie przyjmuję porodów, nie oceniam stanu zdrowia noworodka ani nie badam dziecka ani matki. Doula w połogu wpiera emocjonalnie, edukacyjnie, pomaga znaleźć godnych polecenia specjalistów jeśli kobieta lub dziecko wymagają specjalistycznej pomocy. Jedna z doul, która mnie inspiruje Australijka – Julia Jones mawia, parafrazując słynne zdanie dotyczące wychowania dzieci, że doula pomaga kobiecie zbudować jej „wioskę wsparcia”.

joanna_z_jula640

Teraz lepiej rozumiem. A jak to się stało, że zostałaś doulą? Opowiesz nam krótko swoją historię?

W skrócie? Marzyłam o domowym porodzie i wszystko wskazywało na to, że tak się stanie, gdy byłam w ciąży z moja córką. Niestety musiałam się zmierzyć z niespodziewaną hospitalizacją i nagłym cięciem cesarskim w 7 miesiącu ciąży. Pobyt w szpitalu przed i po urodzeniu Juli to był niezwykle trudny czas – przerażało mnie łamanie praw rodzących, praw dzieci, szczególnie tych najmniejszych urodzonych przedwcześnie. Zastanawiałam się nad mechanizmami, które sprawiają że człowiek człowiekowi wyrządza taką krzywdę…

Jednocześnie pewnego dnia, będąc na obserwacji na porodówce (trafiałam tam często bo mój stan się raptownie pogarszał na patologii ciąży), zrobiłam coś, czego nie umiem do tej pory wytłumaczyć. Za zasłoną rodziła moja koleżanka z sali, ja byłam podpięta do ktg przez długi czas i czułam się bezsilna wobec słów adresowanych przez personel do rodzącej – mojej koleżanki. To nie był pierwszy jej poród, a po tym jak została potraktowana była zbyt roztrzęsiona, aby poradzić sobie z przystawieniem córeczki do piersi.

Więc ja się odpięłam od ktg, gdy nikt nie widział i poszłam jej pomóc, mimo że nie wiedziałam jak się to robi. Działałam instynktownie i się udało. Dziecko zaczęło efektywnie ssać a mama odetchnęła z ulgą. Słowa wdzięczności, które potem od niej słyszałam np. w rocznicę urodzin jej córeczki potwierdziły mi, że taka pomoc jest potrzebna. Że nawet ja mogę zmienić jakiś maleńki fragment rzeczywistości. Więc zaczęłam zmieniać (śmiech).

Ukończyłam podstawowy kurs douli i zaczęłam szkolić się dalej jako członkini Stowarzyszenia DOULA w Polsce. Zostałam wolontariuszem Fundacji Bank Mleka Kobiecego, żeby pomagać mamom wcześniaków i ich dzieciom. Oprócz bezpośredniego wspierania kobiet w okresie okołoporodowym, zaczęłam też działać społecznie – organizuję spotkania, warsztaty, pokazy filmów, cykle spotkań (np. Krąg Opowiesci Porodowych, Mlekotekę czy ostatnio Tydzień Godnego Porodu). Niedawno uzyskałam tytuł Promotora Karmienia Piersią i prowadzę grupę wsparcia laktacyjnego dla mam karmiących.

Dużo tego, Asiu… Czujesz, że to jest to co chciałabyś robić w życiu?

Tak, zdecydowanie tak. Odnalazłam po latach swoje powołanie 🙂

Aktywnie działasz, angażujesz się, chcesz, aby to był Twój sposób na życie i pracę zawodową. Udaje się?

Jest sporo mam, z którymi mam stały kontakt. Niektóre wspieram w czasie porodu, niektóre przychodzą na warsztaty, ale najwięcej mam jest w grupie wsparcia laktacyjnego i tu co chwilę dochodzą nowe osoby. Ostatnio nawet babcie – miałyśmy w grupie „Międzypokoleniowe dialogi o karmieniu piersią” i mamy przyprowadziły swoje mamy i teściowe, aby porozmawiać o tym, jak babcie mogą bezkonfliktowo wspierać młode mamy.

Świetny pomysł. Doskonale wiem jak wiele dobrego ale też złego można usłyszeć od najbliższych kobiet… Masz z tymi kobietami jeszcze kontakt. Znasz dzieci, które się rodziły przy Tobie?

Utrzymuję mniej lub bardziej regularny kontakt z rodzinami, które wspierałam w porodzie, znam dzieci i zupełnie nieprofesjonalnie się wzruszam tym jak szybko rosną (śmiech).

Gdzie Cię najlepiej znaleźć, poza spotkaniami i szkołą rodzenia?

Zapraszam na moją stronę www.kimjestdoula.pl i kontaktu ze mną.

Dziękuję za rozmowę Asiu, życzę Ci wiele satysfakcji i radości z pracy, której oddałaś serce…

Spotkanie_poporodowe_joanna_kozakiewicz_640

Joanna Kozakiewicz, sama o sobie: jestem żoną Tomka i mamą Julianny. Ukończyłam filologię angielską i studia z przekładu – nadal często tłumaczę. Jestem też doradcą życia rodzinnego. Koordynuję pracę szkoły rodzenia przy Fundacji Evangelium Vitae we Wrocławiu czyli prowadzę zapisy, organizuję zajęcia i warsztaty, itp. Jestem członkinią Stowarzyszenia DOULA w Polsce. Od niedawna jestem Promotorem Karmienia Piersią i członkinią Polskiego Towarzystwa Konsultantów i Doradców Laktacyjnych.

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Zdjęcia: główne – Ania Menzel „Dobry portret”, drugie i czwarte – Piotr Lis, trzecie – Ewelina Gierszewska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Spotkajmy się na Dniu Otwartym dla Mam w nowym biurze Franklin Templeton w Poznaniu

To już trzecie wspólne wydarzenie dla mam, przygotowane wspólnie z firmą Franklin Templeton z Poznania. Odczarujemy dla Was proces rekrutacji i podpowiemy jak się do niego przygotować. To także okazja, aby osobiście porozmawiać z pracownikami firmy, dowiedzieć się co sprawia, że po prostu lubią swoją pracę. Będziesz mogła skonsultować CV lub zweryfikować znajomość angielskiego, albo od razu wziąć udział w rekrutacji! Rekruterzy będą do Twojej dyspozycji. Spotkajmy się już 26 września. Zapisy trwają >>>
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/09/2019
Zespół Franklin Templeton na spotkaniu

Spotkajmy się na Dniu Otwartym dla Mam w nowym biurze Franklin Templeton w Poznaniu już 26 września br.

Szukasz pracy i masz sporo pytań?

Potrzebujesz porozmawiać z rekruterem w luźnej i przyjaznej atmosferze?

Chcesz upewnić się, że Twój poziom znajomości języka angielskiego jest wystarczający do pracy w firmie takiej jak Franklin Templeton?

Zapraszamy! Nasze spotkania przygotowujemy właśnie po to, aby odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania.

To także czas dla Ciebie, w którym możesz:

  • dowiedzieć się jak przygotować się do całego procesu rekrutacji w międzynarodowej firmie i jak taki proces przebiega,
  • ale też, jak zwiększyć swoje szanse znalezienia dobrej pracy,
  • możesz też skonsultować swoje CV,
  • zweryfikować znajomość języka angielskiego,
  • i od razu wziąć udział w akcji „speed recruitment” i sprawdzić się na rozmowie kwalifikacyjnej.

Czym jest speed recruitment?

To tzw. szybka rekrutacja; proces w trakcie, którego masz szansę porozmawiać z rekruterem, poznać jak to jest być na rozmowie, ale [i to najważniejsze] – rozmowie prowadzonej w luźnej atmosferze, trwającej ok. 20 minut, po której może okazać się, że otrzymasz propozycję przejścia do kolejnego etapu rekrutacji, a być może wskazówki nad czym jeszcze popracować, aby kolejna rozmowa przebiegła jeszcze lepiej.

Dwujęzyczny żłobek i przedszkole dla dzieci pracowników Franklin Tempelton prowadzony przez KIDS&Co.

Szczegóły spotkania:

Data: 26 września (czwartek)

Miejsce: biuro Franklin Templeton, Nowy Rynek, ul. Przemysłowa 3, Poznań

Czas trwania spotkania: 12:00 do 15:30

Ramowy program Dnia Otwartego dla Mam:

12:00 – Witamy w nowym biurze Franklin Templeton!

12:15 – Nie taka rekrutacja straszna jak ja malują – czyli rad kilka jak przejść pozytywnie proces rekrutacji w organizacji takiej jak Franklin Templeton  

13:30 – Grupy pracownicze – czym są i dlaczego pracownicy się w nie angażują – panel dyskusyjny z przedstawicielami grup: FT Parents, [email protected], [email protected] i [email protected]

14:30 – Poznajmy się – czas na networking podczas którego możesz:

  • wziąć udział w speed recruitment
  • skonsultować swoje cv i sprawdzić znajomość języka angielskiego
  • porozmawiać z reprezentantami firmy i działu HR
  • porozmawiać z zespołem Mamo Pracuj 😉
  • zobaczyć nowe biuro Franklin Templeton
  • spędzić z nami czas przy kawie!

Zapraszamy oczywiście mamy z dziećmi. Na dzieci będą czekały dwie animatorki i wolontariuszki. Liczba miejsc ograniczona.

Do zobaczenia!

Zapisz się już dziś >>>

Odwiedź profil Franklin Templeton w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie >>>

A przed spotkaniem zachęcamy do przeczytania kilku inspirujących wywiadów z pracownikami firmy:

Kilka słów o firmie

Franklin Templeton Investments jest międzynarodową organizacją inwestycyjną, a zarazem liderem w zarządzaniu aktywami. Główna siedziba firmy zlokalizowana jest w San Mateo (Kalifornia, USA), a oddziały firmy znajdują się w ponad 30 krajach. Firma Franklin Templeton Investments świadczy usługi i rozwiązania inwestycyjne w ponad 150 państwach na całym świecie.

W Polsce firma ma swoje biura w dwóch lokalizacjach: w Poznaniu i Warszawie. W Poznaniu zatrudnionych jest prawie 800 osób. Franklin Templeton Investments jest firmą, w której aż 60% pracowników stanowią kobiety.

W związku z tym, że poznańskie biuro firmy cały czas się rozrasta, Franklin Templeton Investments nieustannie poszukuje nowych talentów do swojego zespołu. Oferuje możliwość rozwoju osobom, które dopiero zaczynają swoją karierę, jak i specjalistom oraz osobom z doświadczeniem w zarządzaniu zespołem.

Dlaczego swoją ofertę kieruje właśnie do mam? Gdyż z jednej strony ma świadomość, że mama posiada szereg kompetencji, które sprawiają, że jest świetnym pracownikiem. Z drugiej strony pewność, że praca i warunki, jakie może zaoferować, zapewnią bezpieczną i przyjazną pracę.

Zainteresowana?

Weź udział w Dniu Otwartym i dowiedz się jak dołączyć do firmy! Franklin Templeton poszukuje specjalistów z wielu dziedzin.

Pobierz bezpłatny bilet na Dzień Otwarty >>>>

Nie czekaj! Liczba miejsc ograniczona.

Zdjęcia: własność Franjlin Templeton

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Ochrona danych osobowych przy zatrudnianiu?

Zatrudniając pracownika lub będąc zatrudnianym należy znać prawa dotyczące przestrzegania ochrony danych osobowych. Należy liczyć się z tym, że wejście w życie RODO zaostrzyło bardzo przepisy w tym zakresie. Co więcej, ich nieprzestrzeganie jest obwarowane poważnymi konsekwencjami, do których należą kary finansowe.
  • Izabela Kaźmierczak-Kamiennik - 09/09/2019
młode kobiety pracują ze sobą

Ochrona danych osobowych przy zatrudnianiu. O czym musi pamiętać pracodawca?

Pracodawca, który przetwarza dane osobowe pracownika, staje się także administratorem tych danych. Przede wszystkim należy podkreślić, że jeżeli pracodawca ma oddelegowanych pracowników, którzy zajmują się przetwarzaniem danych osobowych, powinni oni posiadać do tego stosowne upoważnienie. I nie wystarczy samo stwierdzenie, że pracownik zostaje upoważniony. Powinno ono zawierać zakres upoważnienia do przetwarzania danych. Ponadto należy także prowadzić ewidencje osób, które zajmują się przetwarzaniem danych osobowych, na podstawie udzielonego upoważnienia.

Jakie dane przetwarza pracodawca?

Na podstawie art. 221.§ 1 Kodeksu pracy, pracodawca może żądać od kandydata na pracownika:

  1. imię (imiona) i nazwisko;
  2. datę urodzenia;
  3. dane kontaktowe wskazane przez taką osobę;
  4. wykształcenie;
  5. kwalifikacje zawodowe;
  6. przebieg dotychczasowego zatrudnienia.

§ 3. Pracodawca żąda od pracownika podania dodatkowo danych osobowych obejmujących:

  1. adres zamieszkania;
  2. numer PESEL, a w przypadku jego braku –rodzaj i numer dokumentu potwierdzającego tożsamość;
  3. inne dane osobowe pracownika, a także dane osobowe dzieci pracownika i innych członków jego najbliższej rodziny, jeżeli podanie takich danych jest konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy;
  4. wykształcenie i przebieg dotychczasowego zatrudnienia, jeżeli nie istniała podstawa do ich żądania od osoby ubiegającej się o zatrudnienie;
  5. numer rachunku płatniczego, jeżeli pracownik nie złożył wniosku o wypłatę wynagrodzenia do rąk własnych.

Udostępnienie pracodawcy danych osobowych następuje w formie oświadczenia w kwestionariuszu osobowym lub w inny sposób. Aby móc przetwarzać wyże wymienione dane, pracodawca musi posiadać bezwzględnie naszą zgodę. A więc, musi uzyskać od nas pisemne pozwolenie. Bez tego, nie mam mowy o legalnym przetwarzaniu danych osobowych. Ponadto pracodawca ma obowiązek poinformować o istotnych faktach, takich jak:

  • danych kontaktowych inspektora ochrony danych (o ile go wyznaczył),
  • celu przetwarzania danych oraz podstawie prawnej przetwarzania,
  • znanych mu w chwili gromadzenia danych odbiorcach danych (rozumianych szeroko) lub ich kategoriach,
  • zamiarze transgranicznego przetwarzania danych (o ile taki istnieje),
  • okresie, przez który dane będą przetwarzane bądź kryteriach ustalania tego okresu,
  • przysługujących jej prawach do żądania dostępu do danych, w tym otrzymania ich kopii, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania,
  • prawie do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem (jeżeli dane są zbierane na podstawie zgody),
  • prawie wniesienia skargi do Prezesa UODO,
  • dobrowolności lub obowiązku podania danych i konsekwencjach ich niepodania.

Jak długo pracodawca może przechowywać nasze dane?

Okres przechowywania danych kandydata do pracy powinien być dostosowany do zasad przetwarzania danych i z góry określony przez administratora. Z reguły przyjmuje się, że po zakończonym procesie rekrutacji i po podpisaniu z pracownikiem umowy, pracodawca, czyli administrator dokonuje trwałego zniszczenia danych, które posiada w związku z rekrutacją. Przechowywanie ich i dalsza archiwizacja, musi być podyktowana ważnymi powodami. Pracownik powinien zostać o tym powiadomiony, a pracodawca powinien uargumentować dalszą potrzebę przechowywania tych danych.

Niedopuszczalne jest przetwarzanie danych tylko w celu zabezpieczenia się przed ewentualnym przyszłym i niepewnym roszczeniem osoby, której dotyczą. W toku rekrutacji nie powstaje żaden stosunek zobowiązaniowy pomiędzy kandydatem do pracy, a pracodawcą. Brak jest dokonania wzajemnych rozliczeń lub możliwości zarzucenia drugiej stronie niewykonania umowy lub nieprawidłowego jej wykonania.

Za każdym razem zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Bardzo często dochodzi do tego, że pracodawca w czasie trwania zatrudnienia, będzie potrzebować naszych danych, aby móc je udostępnić na zewnątrz, np. kierując na szkolenie. W każdej takiej sytuacji pracodawca musi mieć podstawę prawną zarówno do udostępnienia danych pracownika, jak i żądania ich od innego podmiotu.

Jakich danych pracodawca nie może przetwarzać?

Pracodawca nie może żądać od kandydata danych wykraczających poza zakres, który został wskazany w przepisach prawa, np.:

  • orientacji seksualnej,
  • wyznaniu,
  • poglądach politycznych,
  • poglądach religijnych,
  • zamiarach związanych z planowaniem rodziny,
  • stanie cywilnym.

Dane takie nie mają żadnego związku z zatrudnieniem, a co więcej, mogą prowadzić do dyskryminacji potencjalnego kandydata. Posiadanie takich danych w żaden sposób nie świadczy o posiadanych przez kandydata kompetencjach czy umiejętnościach. Są jego osobistą sprawą, której nie ma obowiązku ujawniać.

Podsumowanie

Starając się o nowe stanowisko pracy, powinniśmy wiedzieć jakie dane osobowe możemy podać i jakich będzie wymagać od nas potencjalny pracodawca. Przekroczenie uprawnień do przetwarzania danych osobowych oraz podanie przez nas ich w nadmiarze, może prowadzić do przykrych dla nas konsekwencji. Dane, które trafią w ręce osób nieodpowiednich mogą zostać gromadzone w miejscach do tego nieprzeznaczonych, bez naszej wiedzy i zgody.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Izabela Kaźmierczak-Kamiennik
Prawnik, wolontariusz w fundacji Prawo dla mam. Ukończyłam kurs zdobywając tytuł Specjalisty ds kadr i płac. Prawo pracy to moja pasja. Moim celem jest pomoc ludziom w jego rozumieniu. Swoje bogate doświadczenie zdobyłam pracując przez kilka ostatnich lat w kancelariach radcowskich i komorniczych. Moim największym marzeniem jest prowadzenie własnego biznesu w zakresie prawa pracy i ochrony danych osobowych. Otwarcie własnej działalności gospodarczej pomoże mi łączyć macierzyństwo z rozwojem osobistym i zawodowym. Tak na co dzień, kiedy znajduję chwilę dla siebie, jestem pasjonatką czytania książek oraz biegania. Prywatnie jestem żoną Tomasza, mamą Bartusia i maluszka w brzuchu :)
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail