Czego szukasz

Jak zacząć zarabiać na własnej pracy? Naucz się ją dobrze wyceniać!

Jak często zastanawiałaś się na ile wycenić swoją pracę? Jeśli działasz w branży kreatywnej, jesteś freelancerem, to zapewne niejeden raz. To trudna kwestia, i zaniedbana. Większość z nas zaczyna działać na rynku, a potem uczy się na własnych błędach. A gdyby można było… inaczej? Na nasze pytania odpowie Jacek Kłosiński, który twierdzi, że zarabiania trzeba (i można) się nauczyć.

  • Agnieszka Kumorek - 22/01/2019
Jacek Kłosiński

Jacek Kłosiński stworzył kurs, dzięki któremu nauczysz się wyceniać własną pracę i zaczniesz na niej zarabiać! Sprawdź szczegóły >>>

Jacku, opowiedz o sobie w kilku słowach. Czym się obecnie zajmujesz? Zawodowo i prywatnie? 🙂

Cześć! Nazywam się Jacek Kłosiński i to, co robię nazywam pomocą w kreatywnej pracy. Co dokładnie mam na myśli? Przede wszystkim prowadzę bloga i nagrywam materiały video. Podpowiadam w nich jak lepiej planować i realizować własne cele oraz jak skutecznie prowadzić własny biznes w branży kreatywnej. Ale jest też sporo innych inspiracji związanych głównie z tym zawodowym życiem.

Oprócz tego jestem też mocno aktywny „edukacyjnie”. Prowadzę szkolenia, mam dwa własne kursy online, występuję na konferencjach, a czasami wcielam się też w rolę nauczyciela na studiach podyplomowych na kilku uczelniach. Po prostu lubię dzielić się wiedzą i doświadczeniami, i robię to na bardzo wiele sposobów.

Prywatnie większość czasu poświęcam rodzinie – żonie i synkowi. W wolnym czasie staram się oderwać od komputera. Kocham piłkę nożną, a ostatnio bardzo polubiłem treningi na siłowni. Staram się też regularnie podróżować i poznawać nowe kraje. Koniecznie z aparatem w ręku. 😉

Twoja historia jest bardzo ciekawa. Już od liceum byłeś sam sobie panem 😉 Freelancing, własna firma – co było dla Ciebie najtrudniejsze? Co dzisiaj zrobiłbyś inaczej?

Tak, myślę, że słowo „wolność” najlepiej opisuje moje priorytety jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Od zawsze pociągała mnie swoboda, którą daje praca na własny rachunek i zacząłem to robić tak szybko, jak tylko się dało. Zacząłem już w liceum, tworząc strony internetowe dla okolicznych firm, zarabiając przy tym naprawdę fajne pieniądze, jak na nastolatka. Kiedy skończyłem szkołę średnią pomyślałem, że trzeba ten pomysł rozwijać i, mimo studiów dziennych, coraz aktywniej działałem jako freelancer. Już na ostatnim roku założyłem własną agencję, którą prowadziłem przez 6 lat. Poczułem jednak silne powołanie do uczenia innych i skupiłem się na blogu i tworzeniu własnych produktów.

Przez te wszystkie lata największym wyzwaniem było dla mnie zatrudnianie ludzi i zarządzanie zespołem mojej agencji. Po kilku latach pracy jako freelancer, nagle musiałem wziąć odpowiedzialność za pracę innych, przydzielać obowiązki i rozliczać ich realizację. Nigdy się w tym zbyt dobrze nie odnalazłem i było to jednym z argumentów dla których postanowiłem wrócić do samodzielnej pracy. Ale absolutnie nie mogę powiedzieć, że żałuję tego etapu i dziś zrobiłbym inaczej. To była dla mnie fajna lekcja zarządzania projektami, organizacji pracy i szkoła odpowiedzialności.

We własnym biznesie wspaniała jest elastyczność. Jest masa modeli i sposobów, w ramach których można działać. Każdy może dopasować to do swojego stylu działania i preferencji. Przyjemnie było mieć duże biuro i zespół pracowników, ale niezależność daje mi najwięcej satysfakcji.

Dalej działasz w branży kreatywnej, chociaż nieco zmieniłeś grupę docelową. Co sprawiło, że zamieniłeś strony www na… ludzi? 😉 Co Ci to dało? Teraz jest trudniej czy łatwiej?

Teraz jest inaczej. 😉 Może zabrzmi to górnolotnie, ale główną inspiracją tej zmiany było poczucie wnoszenia czegoś wartościowego w życie innych ludzi, pomaganie im.

Przez pewien okres miałem dwa etaty. Jednocześnie prowadziłem agencję i bloga. We własnej firmie musiałem często pracować nad projektami, w których nie widziałem wielkiego sensu. Pomagałem tworzyć strony internetowe, czy identyfikacje wizualne dla produktów, w które nie wierzyłem i nie uważałem za wartościowe. To był dobry biznes, ale nie było w tym misji. Nie czułem, że robię coś wartościowego.

Z kolei na blogu co chwilę spotykałem się z ludźmi, którzy deklarowali, że poprzez moje treści wyraźnie pomogłem im w ich pracy, decyzjach, ułatwiłem różne zadania i pokazałem kierunki do rozwoju. Uczenie innych, praca z ludźmi dają mi po prostu większe poczucie sensu tego, co robię. Czuję, że ktoś tego potrzebuje i to docenia. Widzę, że tworzy to jakąś wartość, z której mogę być dumny.

Jacek Kłosiński

Stworzyłeś kurs, który jest oparty o Twoje wieloletnie doświadczenie – „Wycena pracy w branży kreatywnej”. Czy mamy z własną firmą lub freelancerki (lub dopiero myślące o tym) mogą skorzystać? Co zyskają?

Można powiedzieć, że ten kurs jest zrobiony dokładnie dla takich osób, jak właścicielki małych firm i freelancerki. 🙂 Opowiadam w nim o trzech krokach, które trzeba przejść, żeby dobrze wycenić własną pracę.

Zaczynamy od podstaw. Uczymy się liczyć koszty, szacować własne oczekiwania finansowe i czas pracy. W kursie daję gotowe arkusze kalkulacyjne i kalkulatory, które w pewnym sensie wykonują za uczestnika „czarną robotę”.

W drugim rozdziale przechodzimy do „nadbudowania” tego o dodatkową wartość. Podpowiadam w nim kilkanaście pytań i kwestii które trzeba uwzględnić, żeby dobrze wycenić własną pracę. To właśnie ten moment, który pozwala oszacować wartość, tego co oferujemy, ale też zminimalizować ryzyko tego, że nasza stawka będzie zbyt niska lub nie będzie zabezpieczała nas przed różnymi czarnymi scenariuszami.

Trzeci rozdział opowiada o tym, jak tę wycenę prezentować. Podpowiadam kilka sprawdzonych sposobów, które wynikają głównie z psychologii. Są to informacje o zapisie cen, konstrukcji oferty, metodach prezentacji kosztorysu itd.

W skrócie: uczymy się szacować podstawową stawkę, potem nadbudowujemy ją o rozsądny margines i na końcu dbamy o to, żeby była dobrze przedstawiona.

Łącznie jest to ponad 40 lekcji. Bonusem są też kwestie prawne, związane np. z wycenianiem praw autorskich. Jest też gotowy wzór umowy o przeniesienie tych praw.

Kurs ukończyło już ponad 400 osób, a średnia ocen uczestników to 9,3 pkt. na 10 możliwych. Dla mnie taka odpowiedź zwrotna to sygnał, który pokazuje, że ta metoda się sprawdza i naprawdę ułatwia proces wyceny.

Mówisz, że zarabiania trzeba się nauczyć, że wyceniania własnej pracy trzeba się nauczyć. Dlaczego to takie ważne i jak to robić? Uchyl rąbka tajemnicy 🙂

Tak, wycenianie własnej pracy to umiejętność, jak każda inna. Opiera się o zasady, metody i pewien proces, których po prostu da się nauczyć. Kiedy zaczynałem, byłem w tym totalnie beznadziejny.

Podawałem stawki wyssane z palca i pozwalałem je stargować o połowę w pół minuty. To był mój bardzo słaby punkt i postanowiłem coś z tym zrobić.

Zacząłem czytać, eksperymentować, pytać innych osób z większym doświadczeniem i zauważyłem, że samo wycenianie jest już czynnością, która pozwala zarabiać więcej. Dzięki określonym technikom, sposobom obliczeń, zapisu ceny, czy przedstawienia ich klientom, można wyraźnie zwiększyć swoje szanse na to, że klient taką wycenę zaakceptuje albo nie będzie jej kwestionował. Działa tutaj głównie psychologia, którą od kilku lat także mocno się interesuję.

Inną sprawą jest też to, że wiele początkujących biznesów upada, ponieważ ich twórcy źle podchodzą do strategii cenowej. Określają stawki, które nie pozwalają im zarabiać na tyle dużo, żeby się rozwijać. Wierzę w to, że nasze produkty są warte tyle, ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. Uważam, że powinniśmy wyceniać wartość, którą dajemy klientowi, a nie czas pracy, czy koszty, które ponosimy. I właśnie tego staram się uczyć. Opowiadam jak podchodzić do oceny tej wartości, jak przekonywać do niej klienta. Stawka godzinowa, nasze wydatki, oczekiwania finansowe itp. są ważne, ale to właśnie „nadbudowanie” tego o dodatkową marżę wynikającą z wartości naszej pracy jest najważniejsze.

Jacek Kłosinski

Często na końcu zadajemy pytanie o dobrą radę – co mógłbyś powiedzieć mamie, która chciałaby zacząć działać w branży kreatywnej, otworzyć własny biznes? Trochę z perspektywy męża i ojca, i związanych z tym dodatkowych obaw.

Z perspektywy męża i ojca, ale też kogoś, kto własną firmę ma już prawie 10 lat mogę powiedzieć, że trzeba być cierpliwym.

Bycie na swoim to duża radocha, ale też ogromna lekcja pokory.

Wszystko z reguły idzie wolniej, niż tego byśmy chcieli i wymaga więcej pracy, niż zakładamy.

Nie chcę oczywiście nikogo zniechęcać i jestem ostatnią osobą, która będzie odradzała własną działalność. Wprost przeciwnie! Warto jednak pamiętać, żeby nie trzymać się wyłącznie optymistycznych scenariuszy. Trzeba planować z zapasem i patrzeć na zyski (jakkolwiek by je rozumieć) długofalowo. Własna firma to maraton, a nie sprint. Lubimy zachwycać się startupami, które w kilka miesięcy zyskują wartość kilku milionów dolarów, ale większość przedsiębiorstw buduje się długimi latami.

To sposób na życie dla ludzi, którzy lubią tworzyć coś przez dłuższy czas, eksperymentować i ulepszać. To zgoda na styl życia, który zakłada ciągłą zmianę i szukanie okazji. Lubię porównywać to do mentalności rolnika i myśliwego. Przedsiębiorca jest raczej tym drugim. Nie może osiąść w jednym miejscu i liczyć, że za rok również coś wyrośnie. Musi ciągle szukać, próbować i nigdy tak naprawdę nie ma pewności, czy coś się uda.

Wszystko zależy od tego, jaki styl życia jest dla Ciebie bardziej komfortowy. Jedni nie wyobrażają sobie życia bez tej nutki adrenaliny i nieprzewidywalności, nuda i rutyna ich zabija. Inni muszą mieć stabilizację i 100-procentową pewność przyszłości. Żadna z tych opcji nie jest lepsza od drugiej, są po prostu inne. Która lepiej Cię opisuje?

Dziękuję Ci za rozmowę!

Jeśli chciałabyś nauczyć się dobrze wyceniać własną pracę i zacząć na niej zarabiać, to zachęcam Cię do wzięcia udziału w kursie przygotowanym przez Jacka Kłosińskiego.

Kurs nie jest drogi, jest za to profesjonalnie przygotowany i oparty na wieloletnim doświadczeniu. Zyskać możesz nie tylko nowe umiejętności i wyższe zarobki, ale także większą niezależność 🙂

Tak, chcę zacząć zarabiać na swojej pracy! Zobacz szczegóły >>>

Zdjęcia: własność Jacek Kłosiński

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Czy na zleceniu dostaniesz zasiłek macierzyński?

Pracując na umowę zlecenie kobiecie może być przyznany zasiłek macierzyński na takich samych prawach jak kobieta zatrudniona na etat. Są jednak pewne warunki, które należy spełnić. Jakie? Przeczytaj artykuł i dowiedz się czego powinnaś dopilnować, aby otrzymać zasiłek w takiej samej wysokości jak kobieta na etacie!
  • Aneta Socha - Jaworska - 07/06/2019
mama bawi się z dzieckiem

Czym jest umowa zlecenie?

Umowa zlecenie zawierana jest między dwoma stronami – zleceniodawcą i zleceniobiorcą. Jest to umowa starannego działania, gdzie miejsce i czas wykonywania zlecenia nie mają większego znaczenia.

Zazwyczaj zleceniodawca jest firmą i po jego stronie jest wyliczenie oraz opłacanie składek i zaliczek na podatek za zleceniobiorcę. Może być też sytuacja taka, że umowa zlecenie zawierana jest między dwoma osobami prywatnymi. Wówczas podatek zobowiązany jest rozliczać zleceniobiorca (wykonawcę), a składki zleceniodawca (zlecającego).

Kiedy otrzymam zasiłek macierzyński?

Aby otrzymać zasiłek macierzyński trzeba podlegać pod ubezpieczenie chorobowe. Dla zleceniobiorcy składka chorobowa jest dobrowolna, zatem musi on zgłosić chęć jej opłacania zleceniodawcy. Najlepiej informację tą przekazać w formie pisemnej.

Osoba wykonująca zlecenie może od początku zawarcia umowy podlegać pod to ubezpieczenie, ale może także po pewnym czasie zgłosić się z takim wnioskiem.
Zasiłek macierzyński przysługuje bez okresu wyczekiwania, czyli nie musi minąć czas, by otrzymać świadczenie, wystarczające jest samo zgłoszenie do ubezpieczenia chorobowego.

Składka chorobowa w wysokości 2,45% opłacana jest z funduszy zleceniobiorcy, zatem po opłaceniu dobrowolnie tej składki, wynagrodzenie będzie nieco niższe.
Jakie dokumenty muszę złożyć?

Aby otrzymać zasiłek macierzyński z tytułu umowy zlecenie, trzeba:

  • być zgłoszonym do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego,
  • złożyć zaświadczenie lekarskie o przewidywanej dacie porodu – w przypadku występowania o zasiłek macierzyński za okres przed porodem (max 6 tygodni przed planowaną datą),
  • lub odpis skrócony aktu urodzenia dziecka lub jego kopia potwierdzona przez płatnika składek albo ZUS za zgodność z oryginałem – w przypadku występowania o zasiłek macierzyński za okres od dnia porodu,
  • przekazać druk Z-3a – ale tylko, gdy to ZUS będzie wypłacał zasiłek.

Czy otrzymam inne świadczenie, jeśli nie będę mieć prawa do zasiłku?

Jeśli zdarzy się tak, że kobieta urodzi dziecko, ale nie będzie mieć prawa do zasiłku macierzyńskiego, to może starać się o świadczenie rodzicielskie w wysokości 1000 zł. Co więcej mama, która otrzyma zasiłek mniejszy niż 1000 zł, może złożyć wniosek o wyrównanie go do kwoty 1000 zł netto.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Socha - Jaworska
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż: IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj). Więcej na: www.infakt.pl

Mamo Pracuj partnerem programu Facebook Pomaga w Rozwoju!

Nasza Fundacja obok Pracuj.pl i Harvard Business Review Poland, została partnerem programu "Facebook Pomaga w Rozwoju". Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałożycielka naszego portalu wzięła udział w spotkaniu prasowym w związku ze startem platformy w Polsce. Program Facebook'a to szereg bezpłatnych kursów online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do poszukiwania pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich. Każda mama, która chcę się rozwijać w tym zakresie, znajdzie coś dla siebie!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 06/06/2019
Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj wraz z portalem Pracuj.pl oraz magazynem Harvard Business Review Poland, została partnerem programu „Facebook Pomaga w Rozwoju”!

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj została jednym z trzech partnerów nowego programu rozwojowego Facebook’a.

Program Facebook pomaga w rozwoju pozwala na udział w bezpłatnych kursach online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do procesu rekrutacyjnego przy poszukiwaniu pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich.

Nasze materiały podpowiadające, jak wracić na rynek pracy po przerwie, zasilają wiedzowo platformę.

Z badania opinii, które zrealizowaliśmy wśród przedsiębiorców, wiemy, że 72% menedżerów określa kompetencje cyfrowe jako ważne w procesie rekrutacji – ważniejsze nawet niż to, jaką szkołę ukończył kandydat.

„Widzimy, że podnoszenie kompetencji cyfrowych jest niezbędne dla dalszego rozwoju gospodarczego Polski. Dlatego wspieranie mieszkańców Polski w tym zakresie jest jednym z naczelnych celów Przestrzeni. Uruchamiając program “Facebook pomaga w Rozwoju” podejmujemy kolejny duży krok w jego realizacji” – wyjaśnia Jakub Turowski z Facebook’a

Program Facebook pomaga w Rozwoju to kursy obejmujące zagadnienia:

  • marketingu społecznościowego,
  • bezpieczeństwa w sieci,
  • analizy danych,
  • oraz porady na temat skutecznego planowania kariery.

Platforma jest dostępna dla każdego, dlatego zachęcamy do uczestnictwa osoby chcące się rozwijać lub planujące się przekwalifikować.

Polska w tyle krajów Europy

Zaledwie 40% Polaków posiada podstawowe kompetencje cyfrowe, a Polska znajduje się na 24 miejscu wśród 28 państw członkowskich UE (Dane Indeksu gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego Komisji Europejskiej DESI).

Program dostępny jest pod adresem rozwoj.fb.com i zawiera obecnie cztery kursy w dwóch ścieżkach. Pierwsza dotyczy marketingu cyfrowego i podzielona jest na dwa stopnie: „Pierwsze kroki” i „Idź dalej”. Druga związana jest karierą i oferuje kurs przygotowawczy do procesu rekrutacyjnego „Jak znaleźć pracę” i program „Zabłyśnij w pracy”, zajmujący się tematami współpracy w zespole i ćwiczeniem kompetencji miękkich. Kolejne programy mają rosnąc z czasem.

Odpowiedź na potrzeby konkretnych grup społecznych

Z rozwoju i poszerzania swoich umiejętności chcą korzystać również osoby, które powracają na rynek pracy. Jedną z takich grup są właśnie mamy, które szukają zatrudnienia.

„Przed kobietami wracającymi na rynek pracy po przerwie stoi wiele wyzwań. Muszą się mierzyć zarówno z nowymi obowiązkami domowymi, ale także inną rzeczywistością w firmie, zmianami technologicznymi czy nowymi wymaganiami i oczekiwaniami pracodawców. Często także ze stereotypowym podejściem do pracy kobiet. Dlatego tak ważne jest zrozumienie potrzeb kobiet na rynku pracy, mądre wspieranie ich i umożliwienie ciągłego rozwoju, a przede wszystkim uelastycznienie form pracy” – Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałozycielka portalu mamopracuj.pl i Wiceprezes Fundacji Mamo Pracuj tłumaczy

Dostęp do platformy jest całkowicie bezpłatny. Wymaga zalogowania się przez platformę Facebook, za pomocą numeru telefonu bądź adresu e-mail. 

Facebook pomaga w Rozwoju - przemawiająca Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Start programu ogłoszono 31 maja 2019 roku. W maju upłynął także rok od otwarcia Przestrzeni from Facebook, czyli centrum społeczności Facebooka w Warszawie, w którym odbywają się różnego rodzaju wydarzenia poświęcone debacie publicznej i rozwojowi kompetencji cyfrowych. W pierwszym roku działalności odbyło się tam ponad 350 wydarzeń, a miejsce odwiedziło przeszło 15 tysięcy osób.

Facebook pomaga w Rozwoju - Agnieszka Czmyr-Kaczanowska oraz prowadząca

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Źródło: na podstawie materiałów prasowych

Zdjęcia: własność Facebook, autor: Bartek Bartosiński, fantasmatic.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail