Czego szukasz

Jak zacząć zarabiać na własnej pracy? Naucz się ją dobrze wyceniać!

Jak często zastanawiałaś się na ile wycenić swoją pracę? Jeśli działasz w branży kreatywnej, jesteś freelancerem, to zapewne niejeden raz. To trudna kwestia, i zaniedbana. Większość z nas zaczyna działać na rynku, a potem uczy się na własnych błędach. A gdyby można było… inaczej? Na nasze pytania odpowie Jacek Kłosiński, który twierdzi, że zarabiania trzeba (i można) się nauczyć.

  • Agnieszka Kumorek - 22/01/2019
Jacek Kłosiński

Jacek Kłosiński stworzył kurs, dzięki któremu nauczysz się wyceniać własną pracę i zaczniesz na niej zarabiać! Sprawdź szczegóły >>>

Jacku, opowiedz o sobie w kilku słowach. Czym się obecnie zajmujesz? Zawodowo i prywatnie? 🙂

Cześć! Nazywam się Jacek Kłosiński i to, co robię nazywam pomocą w kreatywnej pracy. Co dokładnie mam na myśli? Przede wszystkim prowadzę bloga i nagrywam materiały video. Podpowiadam w nich jak lepiej planować i realizować własne cele oraz jak skutecznie prowadzić własny biznes w branży kreatywnej. Ale jest też sporo innych inspiracji związanych głównie z tym zawodowym życiem.

Oprócz tego jestem też mocno aktywny „edukacyjnie”. Prowadzę szkolenia, mam dwa własne kursy online, występuję na konferencjach, a czasami wcielam się też w rolę nauczyciela na studiach podyplomowych na kilku uczelniach. Po prostu lubię dzielić się wiedzą i doświadczeniami, i robię to na bardzo wiele sposobów.

Prywatnie większość czasu poświęcam rodzinie – żonie i synkowi. W wolnym czasie staram się oderwać od komputera. Kocham piłkę nożną, a ostatnio bardzo polubiłem treningi na siłowni. Staram się też regularnie podróżować i poznawać nowe kraje. Koniecznie z aparatem w ręku. 😉

Twoja historia jest bardzo ciekawa. Już od liceum byłeś sam sobie panem 😉 Freelancing, własna firma – co było dla Ciebie najtrudniejsze? Co dzisiaj zrobiłbyś inaczej?

Tak, myślę, że słowo „wolność” najlepiej opisuje moje priorytety jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Od zawsze pociągała mnie swoboda, którą daje praca na własny rachunek i zacząłem to robić tak szybko, jak tylko się dało. Zacząłem już w liceum, tworząc strony internetowe dla okolicznych firm, zarabiając przy tym naprawdę fajne pieniądze, jak na nastolatka. Kiedy skończyłem szkołę średnią pomyślałem, że trzeba ten pomysł rozwijać i, mimo studiów dziennych, coraz aktywniej działałem jako freelancer. Już na ostatnim roku założyłem własną agencję, którą prowadziłem przez 6 lat. Poczułem jednak silne powołanie do uczenia innych i skupiłem się na blogu i tworzeniu własnych produktów.

Przez te wszystkie lata największym wyzwaniem było dla mnie zatrudnianie ludzi i zarządzanie zespołem mojej agencji. Po kilku latach pracy jako freelancer, nagle musiałem wziąć odpowiedzialność za pracę innych, przydzielać obowiązki i rozliczać ich realizację. Nigdy się w tym zbyt dobrze nie odnalazłem i było to jednym z argumentów dla których postanowiłem wrócić do samodzielnej pracy. Ale absolutnie nie mogę powiedzieć, że żałuję tego etapu i dziś zrobiłbym inaczej. To była dla mnie fajna lekcja zarządzania projektami, organizacji pracy i szkoła odpowiedzialności.

We własnym biznesie wspaniała jest elastyczność. Jest masa modeli i sposobów, w ramach których można działać. Każdy może dopasować to do swojego stylu działania i preferencji. Przyjemnie było mieć duże biuro i zespół pracowników, ale niezależność daje mi najwięcej satysfakcji.

Dalej działasz w branży kreatywnej, chociaż nieco zmieniłeś grupę docelową. Co sprawiło, że zamieniłeś strony www na… ludzi? 😉 Co Ci to dało? Teraz jest trudniej czy łatwiej?

Teraz jest inaczej. 😉 Może zabrzmi to górnolotnie, ale główną inspiracją tej zmiany było poczucie wnoszenia czegoś wartościowego w życie innych ludzi, pomaganie im.

Przez pewien okres miałem dwa etaty. Jednocześnie prowadziłem agencję i bloga. We własnej firmie musiałem często pracować nad projektami, w których nie widziałem wielkiego sensu. Pomagałem tworzyć strony internetowe, czy identyfikacje wizualne dla produktów, w które nie wierzyłem i nie uważałem za wartościowe. To był dobry biznes, ale nie było w tym misji. Nie czułem, że robię coś wartościowego.

Z kolei na blogu co chwilę spotykałem się z ludźmi, którzy deklarowali, że poprzez moje treści wyraźnie pomogłem im w ich pracy, decyzjach, ułatwiłem różne zadania i pokazałem kierunki do rozwoju. Uczenie innych, praca z ludźmi dają mi po prostu większe poczucie sensu tego, co robię. Czuję, że ktoś tego potrzebuje i to docenia. Widzę, że tworzy to jakąś wartość, z której mogę być dumny.

Jacek Kłosiński

Stworzyłeś kurs, który jest oparty o Twoje wieloletnie doświadczenie – „Wycena pracy w branży kreatywnej”. Czy mamy z własną firmą lub freelancerki (lub dopiero myślące o tym) mogą skorzystać? Co zyskają?

Można powiedzieć, że ten kurs jest zrobiony dokładnie dla takich osób, jak właścicielki małych firm i freelancerki. 🙂 Opowiadam w nim o trzech krokach, które trzeba przejść, żeby dobrze wycenić własną pracę.

Zaczynamy od podstaw. Uczymy się liczyć koszty, szacować własne oczekiwania finansowe i czas pracy. W kursie daję gotowe arkusze kalkulacyjne i kalkulatory, które w pewnym sensie wykonują za uczestnika „czarną robotę”.

W drugim rozdziale przechodzimy do „nadbudowania” tego o dodatkową wartość. Podpowiadam w nim kilkanaście pytań i kwestii które trzeba uwzględnić, żeby dobrze wycenić własną pracę. To właśnie ten moment, który pozwala oszacować wartość, tego co oferujemy, ale też zminimalizować ryzyko tego, że nasza stawka będzie zbyt niska lub nie będzie zabezpieczała nas przed różnymi czarnymi scenariuszami.

Trzeci rozdział opowiada o tym, jak tę wycenę prezentować. Podpowiadam kilka sprawdzonych sposobów, które wynikają głównie z psychologii. Są to informacje o zapisie cen, konstrukcji oferty, metodach prezentacji kosztorysu itd.

W skrócie: uczymy się szacować podstawową stawkę, potem nadbudowujemy ją o rozsądny margines i na końcu dbamy o to, żeby była dobrze przedstawiona.

Łącznie jest to ponad 40 lekcji. Bonusem są też kwestie prawne, związane np. z wycenianiem praw autorskich. Jest też gotowy wzór umowy o przeniesienie tych praw.

Kurs ukończyło już ponad 400 osób, a średnia ocen uczestników to 9,3 pkt. na 10 możliwych. Dla mnie taka odpowiedź zwrotna to sygnał, który pokazuje, że ta metoda się sprawdza i naprawdę ułatwia proces wyceny.

Mówisz, że zarabiania trzeba się nauczyć, że wyceniania własnej pracy trzeba się nauczyć. Dlaczego to takie ważne i jak to robić? Uchyl rąbka tajemnicy 🙂

Tak, wycenianie własnej pracy to umiejętność, jak każda inna. Opiera się o zasady, metody i pewien proces, których po prostu da się nauczyć. Kiedy zaczynałem, byłem w tym totalnie beznadziejny.

Podawałem stawki wyssane z palca i pozwalałem je stargować o połowę w pół minuty. To był mój bardzo słaby punkt i postanowiłem coś z tym zrobić.

Zacząłem czytać, eksperymentować, pytać innych osób z większym doświadczeniem i zauważyłem, że samo wycenianie jest już czynnością, która pozwala zarabiać więcej. Dzięki określonym technikom, sposobom obliczeń, zapisu ceny, czy przedstawienia ich klientom, można wyraźnie zwiększyć swoje szanse na to, że klient taką wycenę zaakceptuje albo nie będzie jej kwestionował. Działa tutaj głównie psychologia, którą od kilku lat także mocno się interesuję.

Inną sprawą jest też to, że wiele początkujących biznesów upada, ponieważ ich twórcy źle podchodzą do strategii cenowej. Określają stawki, które nie pozwalają im zarabiać na tyle dużo, żeby się rozwijać. Wierzę w to, że nasze produkty są warte tyle, ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. Uważam, że powinniśmy wyceniać wartość, którą dajemy klientowi, a nie czas pracy, czy koszty, które ponosimy. I właśnie tego staram się uczyć. Opowiadam jak podchodzić do oceny tej wartości, jak przekonywać do niej klienta. Stawka godzinowa, nasze wydatki, oczekiwania finansowe itp. są ważne, ale to właśnie „nadbudowanie” tego o dodatkową marżę wynikającą z wartości naszej pracy jest najważniejsze.

Jacek Kłosinski

Często na końcu zadajemy pytanie o dobrą radę – co mógłbyś powiedzieć mamie, która chciałaby zacząć działać w branży kreatywnej, otworzyć własny biznes? Trochę z perspektywy męża i ojca, i związanych z tym dodatkowych obaw.

Z perspektywy męża i ojca, ale też kogoś, kto własną firmę ma już prawie 10 lat mogę powiedzieć, że trzeba być cierpliwym.

Bycie na swoim to duża radocha, ale też ogromna lekcja pokory.

Wszystko z reguły idzie wolniej, niż tego byśmy chcieli i wymaga więcej pracy, niż zakładamy.

Nie chcę oczywiście nikogo zniechęcać i jestem ostatnią osobą, która będzie odradzała własną działalność. Wprost przeciwnie! Warto jednak pamiętać, żeby nie trzymać się wyłącznie optymistycznych scenariuszy. Trzeba planować z zapasem i patrzeć na zyski (jakkolwiek by je rozumieć) długofalowo. Własna firma to maraton, a nie sprint. Lubimy zachwycać się startupami, które w kilka miesięcy zyskują wartość kilku milionów dolarów, ale większość przedsiębiorstw buduje się długimi latami.

To sposób na życie dla ludzi, którzy lubią tworzyć coś przez dłuższy czas, eksperymentować i ulepszać. To zgoda na styl życia, który zakłada ciągłą zmianę i szukanie okazji. Lubię porównywać to do mentalności rolnika i myśliwego. Przedsiębiorca jest raczej tym drugim. Nie może osiąść w jednym miejscu i liczyć, że za rok również coś wyrośnie. Musi ciągle szukać, próbować i nigdy tak naprawdę nie ma pewności, czy coś się uda.

Wszystko zależy od tego, jaki styl życia jest dla Ciebie bardziej komfortowy. Jedni nie wyobrażają sobie życia bez tej nutki adrenaliny i nieprzewidywalności, nuda i rutyna ich zabija. Inni muszą mieć stabilizację i 100-procentową pewność przyszłości. Żadna z tych opcji nie jest lepsza od drugiej, są po prostu inne. Która lepiej Cię opisuje?

Dziękuję Ci za rozmowę!

Jeśli chciałabyś nauczyć się dobrze wyceniać własną pracę i zacząć na niej zarabiać, to zachęcam Cię do wzięcia udziału w kursie przygotowanym przez Jacka Kłosińskiego.

Kurs nie jest drogi, jest za to profesjonalnie przygotowany i oparty na wieloletnim doświadczeniu. Zyskać możesz nie tylko nowe umiejętności i wyższe zarobki, ale także większą niezależność 🙂

Tak, chcę zacząć zarabiać na swojej pracy! Zobacz szczegóły >>>

Zdjęcia: własność Jacek Kłosiński

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Code4Life Academy: Wystartuj w branży lub restartuj swoją karierę w IT

Myślisz o karierze w branży IT? Chciałbyś stawiać pierwsze kroki pod czujnym i życzliwym okiem mentora? Interesuje Cię nie tylko szkolenie, ale też praca w branży? Jeśli tak, to koniecznie przeczytaj o ciekawym programie jakim jest Code4Life Academy. Opowiada o nim Magda Wójcik, Recruitment Lead w Roche Global IT Solution Centre.
  • Anna Łabno - Kucharska - 26/07/2019
Kobieta trzymająca identyfikator Code4Life Academy

Magdo, cieszę się, że znalazłaś chwilę czasu, żeby porozmawiać o Code4Life Academy. Opowiesz o nim za chwilę, ale powiedz skąd pomysł na takie działanie w Roche Global IT Solution Centre?

To dobre pytanie. Na rynku pracy istnieje wiele programów rozwojowych skierowanych do absolwentów studiów wyższych. W Roche Global IT Solution Centre rozszerzyliśmy tę formułę i naszemu dotychczasowemu programowi stażowemu “Graduate” nadaliśmy nowy wymiar. Tę nową formułę kierujemy nie tylko do absolwentów, ale również osób zmieniających ścieżkę kariery oraz wracających po dłuższej przerwie do pracy. Tak powstało Code4Life Academy, czyli program umożliwiający zdobycie pierwszych doświadczeń w branży IT. Chcemy rozwijać osoby, które dopiero startują lub “restartują” swoją karierę.

Wspieracie rozwój kobiet już od dawna. Organizujecie w swoich biurach warsztaty i spotkania dla osób zainteresowanych pracą w branży medycznej i IT. Czy wasi goście są dla Was źródłem inspiracji do kolejnych działań?

Zdecydowanie! Często podczas organizowanych przez nas konferencji i meetupów spotkamy inspirujące panie. To osoby, które postanowiły rozpocząć przygodę z IT ucząc się project managementu lub języków programowania. Część z nich zdecydowało się na zmianę ścieżki kariery po urlopie rodzicielskim czy wychowawczym. Wspieramy takie decyzje oferując program, który umożliwi im merytoryczny i efektywny start w IT w ramach wybranej ścieżki rozwoju – technicznej lub projektowej.

Więcej informacji o inspirujących spotkaniach w Roche Global IT Solution Centre znajdziesz TU>>

A jak wygląda Code4Life Academy od kuchni?

Po pierwsze, proponujemy program szkoleniowy rozpisany specjalnie dla tej grupy na kilka pierwszych miesięcy pracy. Dodatkowo uczestniczki i uczestnicy programu zdobywają doświadczenie pod okiem dedykowanego mentora, pracując przy projektach, które łączą naukę i technologię. Wspierają one obszary badań, rozwoju, produkcji i dystrybucji leków Roche na całym świecie. Program sygnujemy marką Code4Life, bo dzieląc się naszą ekspertyzą rozwijamy przyszłych specjalistów, którzy będą tworzyć rozwiązania IT zwiększające komfort życia pacjentów.

Co ważne, Code4Life Academy trwa 12 miesięcy a po tym czasie istnieje możliwość przedłużenia współpracy. Zatrudnienie oparte jest o umowę o pracę, na cały bądź ¾ etatu. Miesięczne wynagrodzenie przy pełnym etacie wynosi 5800 zł brutto.

A kiedy zaczynacie najbliższe działania?

Pierwsza tura rusza już 1 sierpnia! Kolejne zatrudnienia planujemy na 1 października. Zapraszam serdecznie – obecnie otwarte są jeszcze poniższe pozycje, na które trwa nabór:

Code4Life Academy – Junior Project Manager
Code4LifeAcademy – Junior Data Integration Engineer
Code4LifeAcademy – Junior Business Intelligence Engineer
Code4LifeAcademy – Junior in Data Management

Więcej ogłoszeń, już wkrótce na it.roche.pl

Roche - Code4Life Academy

Dowiedz się więcej o Roche Global IT Solution Centre i zapoznaj się z profilem firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie >>>

Dziękuję za rozmowę.

Logo Roche

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Dlaczego zero waste to nie chwilowa moda, a konieczność?

Nasza planeta nie jest ostatnimi czasy w najlepszej kondycji. Doskwiera jej szereg niekorzystnych zjawisk związanych z globalnym ociepleniem. Na naszych oczach maleje powierzchnia pokrywy lodowej, podnosi się poziom mórz i oceanów, bezpowrotnie giną kolejne gatunki i zanikają naturalne siedliska, np. rafy koralowe, regiony polarne. Obserwujemy częściej ekstremalne zjawiska pogodowe: burze, powodzie, fale upałów, susze, wichury, pożary. Następstwem tych anomalii będą w dalszej kolejności masowe migracje ludności i związane z nimi ogromne straty ekonomiczne.
  • Małgorzata Krzyworączka - 25/07/2019
naturalne produkty do pielęgnacji

Zero waste to nie chwilowa moda

Ta dynamiczna zmiana klimatu, której jesteśmy świadkiem związana jest przede wszystkim z przemysłową działalnością człowieka. Bezpośrednią przyczyną nagłego wzrostu temperatury jest spalanie węgla, ropy, gazu – paliw potrzebnych do produkcji energii elektrycznej oraz transportu. Skutkiem jest uwalniane się do atmosfery dodatkowych ilości gazów cieplarnianych, które powodują podwyższanie się średniej globalnej temperatury.

Rozwój światowego przemysłu i towarzysząca temu emisja gazów cieplarnianych doprowadziła do wzrostu średniej temperatury Ziemi o 1ºC w stosunku do stanu sprzed rewolucji przemysłowej (1780-1800 r.). Naukowcy alarmują, że punkt krytyczny osiągniemy, gdy temperatura podniesie się o 1,5°C. Szacuje się, że nastąpi to około roku 2030, co będzie skutkowało nieodwracalnymi zmianami w ekosystemie. Zatem czasu na działanie jest niewiele.

Setki tysięcy ofiar na Haiti każdego roku z powodu powodzi. Kraj ten został niemalże całkowicie pozbawiony formacji leśnych. Źródło: www.meteoprog.pl

Zmiany klimatyczne

Do zmian klimatycznych na Ziemi przyczyniła się także rabunkowa gospodarka leśna prowadzona przez człowieka. Wycinka lasów, głównie tropikalnych, doprowadziła do bezpowrotnej utraty wielu naturalnych ekosystemów, a także spowodowała szybsze nagrzewanie się Ziemi. Dopiero niedawno człowiek zdał sobie sprawę z roli, jaką odgrywają lasy.

Zdaniem naukowców, tereny leśne są istotnym elementem w zwalczaniu skutków zmian klimatycznych. Lasy posiadają niesamowite właściwości samoregulujące i mają istotny wkład stabilizacyjny w klimat ziemski. Szczególnie lasy równikowe Amazonii (tzw. zielone płuca Ziemi), które tak masowo się wycina, znacząco wpływają na zmiany klimatu w skali globalnej.

Wszechobecny plastik

Kolejnym palącym problemem jest zanieczyszczenie naszego środowiska plastikiem. Jest to tworzywo sztuczne wynalezione ponad sto lat temu. Powstaje w procesie destylacji ropy naftowej. Ten cudowny materiał – lekki, wytrzymały, giętki, higieniczny – wytwarzany codziennie w niewyobrażalnych ilościach, okazał się zgubą, za sprawą bardzo długiego czasu rozkładu.

Tony plastikowych odpadów na lądzie i w oceanach dowodzą temu, że nie przemyślano do końca kwestii ich utylizacji. Plastikowa butelka na wodę, słomka do picia, plastikowe sztućce, czy torba foliowa na zakupy to niechlubne symbole naszych czasów. Najbardziej absurdalnym zjawiskiem jest fakt, że większość plastikowych śmieci to przedmioty jednorazowego użytku, których używamy przez kilka minut i wyrzucamy. Jeśli nie trafią do recyklingu, będą zalegać w środowisku przez setki lat, gdy nas już tu nie będzie. A przecież bez tych przedmiotów da się żyć. Zapytajcie kogoś, kto ma więcej niż 50 – 60 lat, jak to było w czasach bez plastiku.

Źródło: turystyka.wp.pl

Plastikowe odpady, zalegające na lądach, zostają zbierane przez prądy wodne do oceanu. Są nie tylko uciążliwym zanieczyszczeniem na plażach, ale stanowią też spore zagrożenie dla zwierząt. Dla żółwia plastikowa reklamówka przypomina meduzę. Stworzenia morskie giną z głodu z powodu kawałków plastiku, rozpychających ich żołądki. Plastik pod wpływem promieni słonecznych rozpada się na bardzo drobne frakcje zwane mikroplastikiem, które pochłaniają organizmy żywiące się planktonem.

Źródło: nt.interia.pl

Chcesz zmiany? Bądź nią!

Degradacja środowiska postępuje w bardzo szybkim tempie. Naukowcy oraz organizacje proekologiczne wzywają nas do natychmiastowego przyspieszenia działań na rzecz klimatu. Wszystkie kraje świata muszą podjąć wspólne działania, aby do 2030 roku wyhamować postępujące zmiany klimatycznie. Dużo się też mówi o plastikowym zagrożeniu, gdyż świat tonie w plastiku.

Przeciętnemu Kowalskiemu wydaje się, że nic nie może zrobić, bo wszystko leży w rękach politycznych przywódców. Zwiększenie energii odnawialnej, powstrzymanie wylesiania i szereg restrukturyzacji, to działania na szeroką skalę, w które muszą zaangażować się rządy państw. Potrzebna transformacja musi się jednak wiązać ze zmianą świadomości w społeczeństwie i wymaga mentalnego przełomu.

Pierwsze kroki w kierunku ekologii

Okazuje się, że społeczna świadomość zagrożenia rośnie. Potrzeba zmiany również. Jeszcze niedawno trudno było uwierzyć, że działanie jednej osoby mogłoby realnie wpłynąć na środowisko naturalne. Z pewnością każdy z nas zastanawiał się: co znaczy jedna plastikowa butelka mniej w nieskończonym oceanie plastiku? Przecież to tylko jedna, nic nieznacząca kropla. Co da jeżdżenie do pracy rowerem, skoro na ulicy i tak kłębi się od spalin, a aut wciąż przybywa? Po co kupować ekologiczne środki czystości, skoro wszyscy wokół używają tych zwykłych, nafaszerowanych chemią i na dodatek tańszych? Jaki ma sens przygotowywania posiłków w domu, skoro można kupić gotowe jedzenie na wynos, opakowane w plastik, który wyrzucamy i nie martwimy się zmywaniem?

Takie dylematy prawdopodobnie ma każdy, kto stawia pierwsze kroki w kierunku ekologii. Bo wydaje się, że życie ekologiczne, zgodne z naturą jest trudniejsze, droższe, niedorzeczne i wbrew wszystkim dookoła, a nasze wybory i tak nie ocalą planety. W końcu jednak znajdzie się ktoś, kto będzie Cię naśladował. To nasze decyzje prowadzą do zmian – najpierw wpłyną na nasze życie, a potem zaczną oddziaływać na innych. W końcu znajdzie się ktoś, kto będzie powielał nasze wybory.

Jak widać, życie ekologiczne zaraża. Na całym świecie powstają ruchy i społeczności, które nie czekają na regulacje ze strony rządów czy polityków i rozpoczynają w swojej skali działanie proekologiczne. Na uwagę zasługuje młodziutka szwedka – Greta Thunberg, która zainicjowała falę protestów organizowanych przez młodych aktywistów przeciwko zmianom klimatycznym, które wynikają ze szkodliwej działalności człowieka.

Greta rozpoczęła w 2018 roku swój jednoosobowy protest przed budynkiem szwedzkiego parlamentu. Jej postawa wpłynęła na młodzież z całego świata. Dzięki niej wiele młodych osób zainteresowało się ekologią. Akcja dotarła też do Polski. 15 marca na ulice wyszło mnóstwo uczniów, którzy domagali się zmian w polityce. Okazuje się, nasze postępowanie silnie oddziaływuje na innych i ma dalekosiężne skutki. Działanie jednostki ma sens.

Źródło: www.pfaelzischer-merkur.de

Greta Thunberg (na zdjęciu) zamiast w ławce szkolnej siedziała pod parlamentem z wypisanym na wielkim kartonie hasłem: „Szkolny strajk dla klimatu”. Doprowadziła do międzynarodowego ruchu w obronie klimatu i przeszłości dla naszej planety.

Niewątpliwie nastał czas ekologii. Bycie eko jest bardzo na topie, szczególnie wśród młodych ludzi, co mnie bardzo cieszy. Im więcej osób podąża tą drogą, tym większa szansa, że efektem kuli śnieżnej kolejne osoby przyłączą się do ruchu i uznają, że bycie eko jest warte naśladowania. Potrzebna jest przede wszystkim zmiana mentalna ludzi, która doprowadzi do wypracowania nowych nawyków, nowych sposobów myślenia i życia w zgodzie z naturą.

Lipiec bez plastiku

W sieci jest wiele inspiracji i blogów związanych z postawami proekologicznymi, czy z życiem wolnym od plastiku. Jeśli brakuje ci pomysłów, czy odwagi aby zrobić swój pierwszy krok w kierunku ekologii, możesz poszukać w Internecie grup, które dzielą się swoimi doświadczeniami.

Wiele mówi się o plastikowym zagrożeniu, powstają kampanie promujące życie “zero waste” (minimalizacja śmieci). Trzeba działać szybko, więc warto też zacząć wprowadzać zmiany we własnym otoczeniu, we własnym domu.

Z racji tego, że mamy teraz lipiec, warto wspomnieć jedną z nich – blog plasticfreejuly.org promujący ograniczanie plastiku w lipcu. Akcję zapoczątkowała australijska organizacja Plastic Free Foundation, która zachęca do ograniczenia używania tworzyw sztucznych jednorazowego użytku. W wydarzeniu bierze udział ponad dwa miliony ludzi z ponad 150 krajów na całym świecie! Jest to pewnego rodzaju wyzwanie, w którym rejestrujesz się na stronie i deklarujesz ograniczenie użycia tworzyw sztucznych przez dzień, tydzień lub cały miesiąc.

Portal mamopracuj.pl również chce dołączyć do tego proekologicznego ruszenia. Chcemy mieć udział w działaniach na rzecz ochrony naszej Planety, dlatego
tym artykułem rozpoczynamy cykl tematyczny dotyczący ochrony środowiska. Jednocześnie chcemy pokazać naszym czytelnikom, że nie jest to tymczasowy trend, jednosezonowa moda, lecz potrzeba wypracowania nowych standardów.

Wszelkie trudne zmiany w ludzkiej świadomości najlepiej wprowadzać małymi krokami. Łatwiej przekonać ludzi do rezygnacji z czegoś na rzecz innego rozwiązania, niż naciskać, aby z czegoś zupełnie zrezygnowali… nawet jeśli idea jest w 100% słuszna.

W kolejnych artykułach będziemy się dzielić pomysłami na proekologiczne wersje przedmiotów codziennego użytku. Pokażemy nasze pomysły na bycie eko… i nie będzie to przeprowadzka na wieś 🙂

Śledź nasze posty. Niebawem “Pielęgnacja w stylu ZERO WASTE”

Zdjęcie główne i zdjęcie książki: Małgorzata Krzyworączka – fasja.com/pl/; pozostałe zdjęcia: podane źródła

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Krzyworączka
Mama dwójki wspaniałych dzieci - Ani i Tomka. Prowadzi sklep internetowy z naturalnymi kosmetykami Fasja.pl
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail