Czego szukasz

Równowaga czy chaos? 7 podpowiedzi jak znaleźć równowagę w życiu

Równowaga między pracą, a rodziną to wybór. Możesz mieć albo równowagę albo chaos. Wybierając to pierwsze wprowadzasz do swojego życia porządek i spokój, jesteś w stanie łączyć potrzeby ciała, umysłu, duszy, z relacjami z innymi. Możesz zadbać o siebie. A jeśli to zrobisz, będziesz wydajniej pracować oraz opiekować się swoją rodziną. Poznaj 7 praktycznych sposobów jak to zrobić.

  • Marta Szelejak - 08/06/2016
Dziewczyna siedzi na tarasie i spogląda na ogród

Brak równowagi to brak energii na to, co ważne

Nie mam tutaj na myśli podzielenia doby na równe części, ale określenie, w jakich proporcjach chcę, aby w moim życiu była obecna praca, rodzina i czas dla siebie. Jak chcę to łączyć, aby dawało mi satysfakcję i abym nie miała wrażenia, że regularnie zaniedbuję np. relację z samą sobą. Chciałabym, abyś określiła, co dla Ciebie znaczy taka równowaga i pomyślała, jak ją wcielić w życie.
Wiem, nie jest to proste do realizacji, ale możliwe. Domyślam się, że możesz zareagować np. od razu stwierdzeniem „Tak, łatwo powiedzieć, a ja ledwo zdążę wszystko ogarnąć, żyję w ciągłym pośpiechu, ganiam z miejsca na miejsce i nawet nie mam kiedy odpocząć”. Można tak myśleć, ale można też spróbować skorzystać z moich podpowiedzi poniżej.

Co zatem może pomóc?

1. Poznaj samą siebie

Dla mnie jest to kluczowe, jeśli chodzi o jakiekolwiek działania mające przynieść zmianę na lepsze. Dopóki nie odpowiesz sobie na pytania: Kim jestem? Co jest dla mnie ważne? Według jakich zasad chcę żyć i układać moje rodzinne i zawodowe relacje? Jakie mam potrzeby?, nie będziesz wiedzieć, na czym ma się opierać Twoja życiowa równowaga. Bo jeśli nie wiesz, co jest dla Ciebie ważne, to jak masz z tego uczynić priorytet?

2. Odpuść perfekcjonizm

Czy zdarza Ci się mówić o sobie z dumą, że jesteś perfekcjonistką? Jeśli tak, to być może właśnie znalazłaś odpowiedź, dlaczego brakuje Ci w życiu balansu. Nie twierdzę, że chęć wykonania czegoś jak najlepiej czy dążenie do ciągłego samorozwoju jest złe i musisz to zmienić, ale czasami bywa tak, że bardzo skupiamy się na szczegółach i tracimy z oczu to, co ważne. Poprzez dążenie do bycia idealną matką i pracownikiem być może gubisz samą siebie. Pamiętaj, matka – Polka czy Perfekcyjna Pani Domu to mit. Być może wydaje Ci się, że wokół wszystkie mamy są perfekcyjne, tylko nie Ty. Uwierz mi, to nieprawda.

3. Panuj nad swoim czasem

Naucz się zarządzać sobą w czasie. Spróbuj kiedyś spisywać przez dwa – trzy dni czynności, które wykonujesz wraz z czasem, jaki Ci to zajmuje. Będziesz zaskoczona, ile go marnujesz. Zamiast siedzieć na Facebooku mogłabyś w tym czasie zrobić coś, co będzie z korzyścią dla Ciebie i Twojej rodziny. Dla mnie wypróbowaną metodą jest planowanie w okresie jednego tygodnia. Wypisuję, co mam zrobić, nadając od razu priorytety pewnym czynnościom. Gdy coś robię, zadaję sobie pytanie, czy to ma sens i po co to robię. Pamiętaj, że mnóstwo czasu ucieka na rzeczy, które robisz, a tak naprawdę nikt tego nie widzi i gdybyś przestała to robić, nic by się nie stało.

4. Wyznaczaj cele

Praca i rodzina często pozostają w konflikcie. Nie możesz być w dwóch miejscach jednocześnie, chyba, że pracujesz w domu, ale to już zupełnie inna historia (wiem to z własnego doświadczenia). Gdy cele dotyczące tych dwóch obszarów wzajemnie się wykluczają, zrozum, że ich nie pogodzisz. Określ więc takie, które będą naprawdę możliwe do osiągnięcia. Tylko wtedy unikniesz rozczarowań i frustracji oraz jest bardziej prawdopodobne, że je osiągniesz. Wyznacz osobne cele dla życia zawodowego i prywatnego. Możesz zrobić to zgodnie z modelem SMART, czyli powinny być konkretne, mierzalne, stanowiące wyzwanie, ale realistyczne oraz koniecznie określone w czasie. I na piśmie, inaczej po prostu nie będziesz o nich pamiętać.

5. Szukaj sprzymierzeńców

Rozejrzyj się wokół Ciebie i pomyśl, kto może Ci w czym pomóc. Zrób to i dla strefy zawodowej i dla osobistej. Sprawdź, które obowiązki może przejąć mąż i podzielcie się nimi. Najlepiej na piśmie, żeby nie było nieporozumień – kto, jak, za co – jest odpowiedzialny. Być może partner do tej pory Ci nie pomagał, bo widział, że sobie świetnie ze wszystkim radzisz i nawet nie pomyślał, że warto Cię trochę odciążyć? Rozmawiałaś z nim o tym? W wielu domach jest tak, że kobieta pracuje na dwa etaty – zawodowy i domowy, wszystko ogarnia, tylko jak ma w tym mieć czas wyłącznie dla siebie? Podzielcie się też opieką nad dziećmi. Podobnie zrób w pracy, sprawdź, czy są zadania, w których ktoś może Cię wesprzeć lub nawet całkowicie przejąć.

6. Zapanuj nad stresem

Tak, wiem, też lubię ten tekst lekarzy – „Proszę prowadzić życie bez stresu”. Dobre sobie. Stresu nie da się wyeliminować z życia, ale można się nauczyć sobie z nim radzić. Pamiętaj, że stres zawodowy odbije się prędzej czy później na rodzinie i odwrotnie. Spróbuj przeanalizować swoje stresory, czyli to, co wywołuje u Ciebie stres oraz zbadaj swoje reakcje na nie. Co sprawia, że się spinasz, kiedy konkretnie, co wtedy robisz? Temat stresu to oczywiście materiał na wiele książek, ale uświadom sobie, że dopóki to on będzie Tobą rządził, nie osiągniesz równowagi. Poszukaj w Internecie sposobów na złagodzenie skutków i dobierz najbardziej właściwy dla Ciebie. To, że mi pomaga np. mindfulness, nie oznacza, że dla Ciebie to też będzie właściwa forma. Szukaj swojej i naprawdę zacznij stosować.

7. Otwórz się na zmianę

Wprowadzanie zmian w życie nie jest łatwe, wiem. Dlatego zanim zaczniesz, zadaj sobie pytanie, jak bardzo potrzebujesz zmiany i co się wydarzy, jeśli nie nastąpi. Tak długo, jak będziesz się jej opierać, ona po prostu nie przyjdzie, to oczywiste. To naturalne, że czujesz przed nią lęk. Czasami trwamy w okolicznościach, z którymi nam niewygodnie, ale przyzwyczajamy się do nich. Ponarzekamy sobie trochę, ale nie robimy nic, aby cokolwiek zmienić. A gdy jednak zdecydujemy się coś zrobić, wówczas dopadają nas wątpliwości, obawy, szepty innych. I trwamy nadal tak, jak byliśmy. Jeśli obecnie brakuje Ci równowagi życiowej, zdecyduj, że to zmienisz. Określ co dokładnie musi być inaczej, żebyś czuła, że żyjesz zgodnie z Twoją własną definicją równowagi.

Na koniec posłużę się metaforą, która bardzo mi pasuje do tematu równowagi:

Wyobraź sobie jabłonkę. Aby przynosiła owoce, musi być regularnie podcinana. Te gałęzie, które się za bardzo rozrosły i zabierają innym światło, są usuwane po to, aby na innych pojawiły się kwiaty i owoce. Twoje życie jest taką jabłonką i Ty decydujesz, co należy uciąć, a czemu dać prawo wzrostu.

Więc za co się bierzesz, a co odpuszczasz?

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szelejak
Pomagam kobietom przejść przez fazę utknięcia w prowadzeniu firmy. Dzięki pracy ze mną zaczynają bardziej wierzyć w siebie i działać z odwagą. Wspieram poprzez indywidualne sesje coachingowe, mastermindy oraz warsztaty. marta.szelejak.pl
Podyskutuj

Projekt Mamo Pracuj laureatem nagrody Employer Branding Excellence Awards!

Kampania wizerunkowo-rekrutacyjna, przygotowana we współpracy z Capgemini Polska, a skierowana do mam wracajacych do pracy, otrzymała główną nagrodę w konkursie EBExcellence Award w kategorii "Kampania rekrutacyjna off-line"! Rozdanie nagród odbyło się 5 czerwca 2019 roku podczas Gali konkursu. To dla Nas ważna chwila! I dzięki, za Wasze zaufanie do tego co robimy!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 13/06/2019
Nagroda Employer Branding Excellence Awards, na zdjęciu Angelika Gawlik-Gajda, Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Projekt Mamo Pracuj laureatem nagrody Employer Branding Excellence Awards!

Employer Branding Excellence Awards 2019  to uroczysta gala, podczas której zostały wręczone nagrody dla pracodawców, którzy prowadzili najlepsze działania employer brandingowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Ideą konkursu organizowanego przez HRM Institute jest nagrodzenie i zaprezentowanie najlepszych praktyk employer brandingowych w Polsce, które mogą stać się wzorem i inspiracją dla innych. Nagrody zostały wręczone już po raz ósmy. Do zdobywców głównych nagród trafiły statuetki łucznika, specjalnie zaprojektowane i ręcznie wykonane na tę okazję.

Employer Branding Excellence Awards Prelegrnci

W tym roku do konkursu wpłynęło 150 zgłoszeń. Z każdym rokiem jest coraz więcej dobrych kampanii i działań employer brandingowych, coraz więcej firm angażuje się w budowanie marki pracodawcy, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem. Dobre kampanie robią nie tylko duże firmy, posiadające równie duże budżety, ale także mniejsze organizacje.

Nagrody w konkursie przyznawane są w siedmiu kategoriach:

  • Strategia,
  • Kampania rekrutacyjna off-line,
  • Kampania internetowa,
  • Wewnętrzna kampania wizerunkowa,
  • Innowacja EB,
  • Film rekrutacyjny / wizerunkowy,
  • Strona / Zakładka kariera / Landing page.

Nasz wspólny projekt z Capgemini Polska otrzymał główną nagrodę w kategorii Kampania rekrutacyjna off-line 2019

Wkrótce opiszemy projekt w szczegółach!

A tymczasem zapraszamy do profilu Capgemini Polska w naszej Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie! 

Wyróżnienia w tej kategorii należą do: IKEA Retail, PZU, Toyota Motor Manufacturing Poland.

Serdecznie gratulujemy!

Employer Branding Excellence Awards statuetki

Nagrodzeni w pozostałych kategoriach to:

Kategoria Strategia EB 2019
Zwycięzca: Netguru
Wyróżnienie: Freightliner PL, Eko-Okna, McDonald’s Polska, Lidl Polska

Kategoria Kampania internetowa 2019
Zwycięzca: AmRest
Wyróżnienie: Budimex, Empik, EY, mBank

Kategoria Wewnętrzna kampania wizerunkowa 2019
Zwycięzca: Credit Agricole Bank Polska, McDonald’s Polska
Wyróżnienie: Data Art, Deloitte Polska, Accenture, Roche Polska

Kategoria Innowacja EB 2019
Zwycięzca: PwC
Wyróżnienie: Accenture, Capgemini Polska, Solaris Bus & Coach

Kategoria Film rekrutacyjny / wizerunkowy 2019
Zwycięzca: Atos Global Delivery Center Polska
Wyróżnienie: Lidl Polska, Performante, Edge One Solutions, EY

Kategoria Strona / Zakładka kariera / Landing page 2019
Zwycięzca: DGS Poland
Wyróżnienie: Danone, Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka, Aviva

Wszystkim zwycięzcom, wyróżnionym oraz uczestnikom serdecznie gratulujemy!

Każdemu należą się ogromne brawa!

Źródło i zdjęcia: HRM Institute oraz archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą - ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? - Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę - opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/06/2019
Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail