Czego szukasz

Mama na wakacjach

W życiu każdej pracującej mamy, przychodzi taki moment (przynajmniej mam taką nadzieję), kiedy mama wybiera się na zasłużone wakacje. Początek stycznia dobry czas, aby rodzice, którzy chcą wybrać się gdzieś dalej na letni wyjazd, rozpoczęli poszukiwanie biletów lotniczych. W związku z tym, że wiele się ostatnio mówi o dalekich podróżach z dziećmi i nadal jest to temat sporów (rodzicom zarzuca się egoizm, spełnianie własnych fanaberii, a przy tym niepotrzebne narażanie dziecka na niebezpieczeństwa), chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami i przemyśleniami na temat wypraw z maluszkiem.

  • Katarzyna Adamczyk-Tomiak - 14/01/2015

Po narodzinach

Gdy w naszej rodzinie pojawił się mały Krzyś, osiem tygodni po jego narodzinach zabraliśmy go na jego pierwszą wyprawę po Europie. Odwiedzając po drodze stolice Słowacji i Wiednia, dotarliśmy do Wenecji, a następnie nad morze, skąd odwiedzaliśmy fantastyczne włoskie miasta i miasteczka. Mimo wielu obaw, taka forma wyprawy okazała się być strzałem w dziesiątkę. Nasz synek był maleńki i większość czasu spędzonego w samochodzie przesypiał, a my staraliśmy się tak dobierać odcinki przejazdów, żeby nie były za długie. Dbaliśmy też
o przerwy żeby maluch mógł odpocząć, popełzać po trawie i pozwiedzać otoczenie w naszych ramionach. W czasie włóczenia się po miastach  Krzyś znajdował się w chuście, z której oglądał otoczenie, a kiedy się zmęczył, zapadał w sen, będąc cały czas blisko mamy. Nocowaliśmy w hostelach, a raz nawet na couchsurfingu (czyli u ludzi, znalezionych przez portal couchsurfing.org). Maluszek przez większość czasu był zadowolony, przede wszystkim z tego, ze cały czas spędzał z obojgiem rodziców (szczęśliwych rodziców, dodajmy), a pierwszy problem pojawił się dopiero po powrocie do domu, gdzie trzeba było wrócić do codziennego życia i brakowało takiej ilości bodźców. Myślę też, że duży wpływ na zły nastrój synka było to, że musieliśmy go ubierać w znienawidzone dodatkowe warstwy ubrań (w kraju powitała nas wyjątkowo chłodna jesień).

Małpy i motyle

W kolejnym roku, czuliśmy się o wiele pewniej i postanowiliśmy odwiedzić dobrze nam znaną z wcześniejszych podróży Azję. Wybór Singapuru i  Malezji był nieprzypadkowy – wiedzieliśmy, że są to kraje jak najbardziej rekomendowane dla dzieci, nie ma tam właściwie obszarów malarycznych (na Borneo zdecydowaliśmy się nie lecieć, właśnie ze względu na obecność takich obszarów), a dostęp do opieki medycznej jest bardzo dobry. Rocznego Krzysia, przed wyjazdem, zaszczepiliśmy dodatkowo tylko na żółtaczkę typu A. Naszym największym zmartwieniem był lot, co okazało się zupełnie niepotrzebne. Z miesięcznej wyprawy synek zniósł najgorzej kilkugodzinny przejazd samochodem do stolicy. W samolocie opcje poruszania się były dużo większe, więc mały swobodnie bawił się przez 4 godziny, a pozostałe 8 spał w specjalnym kojcu podwieszanym przed naszymi siedzeniami. Na miejscu Krzyś otworzył się na nowe doznania: próbował egzotycznych potraw, cieszyły go skaczące po drzewach i dachach małpy i latające kolorowe motyle, szczególnie natomiast ulubił sobie gonienie maleńkich krabów oraz popijanie mleczka kokosowego. Spotkani Azjaci okazali się być ogromnie pomocni, co więcej, nawet zupełnie nieznani nam ludzie zaczepiali małego, żeby się z nim pobawić, zrobić sobie zdjęcie czy po prostu dać mu cukierka – jasnowłosy chłopczyk okazał się być nie lada atrakcją. Spaliśmy hotelikach i na Couchsurfingu, przemieszczaliśmy się autobusami, jedliśmy to co akurat serwowano w okolicy. Zaskoczyło  nas, że w każdej, nawet najmniejszej jadłodajni znajdowaliśmy fotelik dla dziecka. Środki higieniczne dostępne były wszędzie, mleko w proszku znaleźliśmy w niezliczonej ilości odmian. Jedyne z czym mieliśmy odrobinę problemu to kaszka. Dostępna była jednej firmy i tylko w niektórych sklepach.

Wspomnienia

Ktoś powie, że nie warto, bo i tak nie będzie pamiętał, ale czy Wy pamiętacie jak wyglądała Wasza Wigilia, powiedzmy siedem lat temu? Pewnie nie, ale czy to znaczy, że nie warto było brać w niej udziału? Być może on też nie będzie pamiętał naszych wypadów, ale nie zmienia to faktu, że czas w podróży był dla niego fantastyczny, pełen radości, nowych doznań i jedynych w swoim rodzaju doświadczeń. Co więcej, uważam, że podjęty trud całego przedsięwzięcia zbliżył nas do siebie i bardzo umocnił więzi w naszej rodzinie, a to zostaje na wiele dłużej niż wspomnienia. A jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?

Na relacje i zdjęcia z podróży zapraszam na www.vanillaisland.pl .

 

Prowadzisz bloga? Chcesz się nim pochwalić na łamach Mamo Pracuj? Dowiedz się jak to zrobić!

Zdjęcie: archiwum prywatne autorki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Adamczyk-Tomiak
Autorka bloga www.vanillaisland.pl, mama półtorarocznego Krzysia, na codzień straszna Pani od fizyki na uczelni wyższej. Od pojawienia się w jej życiu małego człowieka, robi wszystko co może, żeby pokazać mu świat w jego najpiękniejszej postaci.
Podyskutuj

Jaki termometr wybrać dla dziecka?

Gorączka u dziecka to zazwyczaj pierwszy sygnał dla rodzica wskazujący na infekcję i chorobę. Zwłaszcza małe dzieci, nie mogą określić swoich dolegliwości w artykułowany sposób, i w takiej sytuacji podwyższona temperatura to często pierwszy, konkretny znak, że z dzieckiem coś jest nie tak.
  • Jagoda Jasińska - 03/06/2020
pluszowe misie, termofory i termometry

Dobry termometr to podstawowe wyposażenie każdej domowej apteczki. Termometr jest jednym z najczęściej używanym i niesamowicie przydatnym urządzeniem medycznym. Zwłaszcza rodzic małego dziecka powinien być zatem wyposażony w solidny termometr, na którym może polegać. Gorączka bardzo często pojawia się w nocy – nie dopuśćmy zatem do sytuacji, w której nerwowo szukamy nocnej apteki, by zakupić termometr.

Jaki rodzaj termometru wybrać?

Przede wszystkim musimy zwracać uwagę na dokładność pomiaru, jaki gwarantuje nam dany rodzaj termometru. Zastosowanie odpowiedniego termometru do pomiaru temperatury u naszego dziecka to pierwszy krok, umożliwiający nam podjęcie dalszych działań. Prawidłowy i rzetelny wynik pozwoli nam więc zareagować odpowiednio do sytuacji.

Wybór termometru może jednak nie być taki łatwy, gdy spotykamy się z bardzo szeroką ofertą, jaką proponują nam dziś producenci. Jaki zatem termometr wybrać dla naszego maluszka? Szklany, elektroniczny ze sztucznego tworzywa, bezdotykowy na podczerwień? Każdy z nich ma swoich zwolenników. Dzięki ofercie sklepu SANITY.pl odpowiedni dla siebie model znajdzie nawet najbardziej wymagający klient.

Proste i ekonomiczne rozwiązanie

Uniwersalnym i tanim rozwiązaniem jest termometr elektroniczny dotykowy. Może być on stosowany przez całą rodzinę. Dla małych dzieci należy wybrać model z miękką końcówką, co zapewni nam wygodę i bezpieczeństwo użycia. Niebagatelną zaletą termometrów elektronicznych dotykowych jest ich niska cena. Są przy tym jednocześnie łatwe w użytkowaniu i trwałe. Nie zawierają również żadnych szkodliwych substancji, dzięki czemu możesz mieć pewność, że pomiar odbędzie się w bezpiecznych dla malucha warunkach.

Termometr dotykowy umożliwia pomiar temperatury w ustach, pod pachą lub w odbycie. Świetnym termometrem w tym segmencie jest termometr cyfrowy BasicTemp oferowany przez SANITY.pl. Minusem termometrów dotykowych, jeśli chodzi o użytkowanie przez dzieci, jest niestety stosunkowo długi czas pomiaru, około kilkudziesięciu sekund. Dla dorosłego to chwilka, dla rozdrażnionego gorączką malucha może to jednak stanowić wyzwanie.

Idealne dla malucha

Problem pomiaru temperatury u wiercących się, chorych dzieci rozwiązuje bezdotykowy termometr Sanity. Wyższa cena rekompensowana jest przez niesłychaną łatwość użytkowania i szybkość pomiaru. Dostępne są już takie modele termometrów bezdotykowych, które pozwalają na pomiar temperatury z dokładnością nawet do ±0,02°C – jak na przykład bestsellerowy model od SANITY.pl, termometr BabyTemp.

Został on stworzony z myślą o najmłodszych dzieciach, które niechętnie trzymają termometr pod pachą. Dzięki zaawansowanej technologii rodzice mogą bez narażenia maluszka na stres zbadać temperaturę dosłownie w sekundę, bez kontaktu z ciałem. Dzięki temu jest to również bardzo higieniczne rozwiązanie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

Domowa izolacja w czasie pandemii koronawirusa pomogła nam trochę się do siebie zbliżyć. Wyraźnie widzimy jednak, że nowy rytm naszego życia negatywnie wpłynął na samopoczucie naszych dzieci. Mamy też trudności z pogodzeniem pracy z domowymi obowiązkami.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 01/06/2020
rodzina w czasie kwarantanny

Jak w ostatnich miesiącach wyglądało życie Polaków? Odpowiedzi na to pytanie poszukała firma wnętrzarska VOX, która w swoim nowym badaniu przygląda się m.in. takim kwestiom, jak życie rodzinne, praca zdalna oraz balans pomiędzy czasem wolnym a domowymi obowiązkami podczas izolacji.

Życie toczy się wolniej, ale obowiązków jest więcej

Jak wynika z raportu, blisko co trzecia osoba twierdzi, że w ostatnim czasie poprawiły się jej relacje z domownikami. Gdy prawie całe nasze życie toczyło się w czterech kątach, mogliśmy poświęcić nieco więcej uwagi dzieciom oraz poszukać nowych sposobów na wspólne spędzanie wolnego czasu. Dla niemal 6 na 10 badanych życie w izolacji płynęło wolniej niż przed wybuchem pandemii. 44% dostrzegło, że miało też więcej czasu dla siebie.

Rytm naszych dni w dużej mierze zależał jednak od naszej sytuacji życiowej. Niemal 4 na 10 ankietowanych w wieku 35-44 – czyli najczęściej osób godzących pracę z opieką nad dziećmi – twierdzi, że spędzając niemal cały czas w swoich czterech kątach, miało więcej obowiązków.

Wielu rodziców musiało bowiem stawić czoła nowym wyzwaniom, próbując pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą w domu. Blisko 60% Polaków wychowujących dzieci przyznało, że nie jest to łatwe. W raporcie czytamy, że izolacja zmieniła sporo zwłaszcza w życiach polskich kobiet, które w ostatnich miesiącach swój czas wolny częściej niż mężczyźni poświęcały na domowe obowiązki: sprzątanie i gotowanie.

– Ciężko jest mi pogodzić opiekę nad dziećmi, gdzie różnica wieku to 5 lat. Mimo wszystko cieszę się z tego doświadczenia, pewnie nieprędko się coś takiego powtórzy. Widzę dobre strony – pisze jedna z osób, które wzięły udział w badaniu.

Przeczytaj także: Co robić w czasie kwarantanny?

Rodzice i dzieci przed ekranami

Rodzice zauważyli też, że izolacja odbiła się na samopoczuciu ich dzieci. Aż 7 na 10 osób twierdzi, że ich pociechy mają już dość siedzenia w domu i wyraźnie tęsknią za szkołą oraz rówieśnikami. 64% martwi się też, że w ostatnich miesiącach dzieci spędzają znacznie więcej czasu przed ekranem komputera, telefonu czy telewizora.

„Podczas pandemii zdecydowanie bardziej wolimy zwolnić tempo niż skupić się na rozwoju osobistym, choć co szósta osoba stara się podejmować w domu aktywność fizyczną” – pisze VOX.

Jak twierdzi Konrad Maj, psycholog społeczny z SWPS, w tym trudnym czasie rozrywka pomaga nam uporządkować myśli.

– Gdy na zewnątrz jest niebezpiecznie, w domu możemy się zrelaksować i zrobić wszystko, by trochę uspokoić nerwy. Naszą przestrzeń domową konstruujemy w końcu w taki sposób, by była nastawiona przede wszystkim na odpoczynek – mówi. – Obok rozrywki i pracy mogło nie starczyć już miejsca na rozwój osobisty. Inwestycje w siebie, dodatkowe kursy czy szkolenia w sytuacji tak dużej niepewności zostały odłożone na inne czasy.

Praca w domu, czyli zatarte granice

Autorzy raportu sprawdzili również, jakie jest nastawienie Polaków do pracy zdalnej. Choć w naszych roboczych kącikach niczego nam nie brakuje (47% pracujących zdalnie ocenia swoje stanowisko jako wygodne, a 49% – jako funkcjonalne), to jednak większość z nas nie zamieniłaby biura na dom na dłużej. Tylko co piąta osoba twierdzi, że zdalnie pracuje jej się lepiej niż dotychczas. Blisko połowa zdecydowanie bardziej woli pracować poza domem.

– Praca zdalna jest diametralnie inna niż ta wykonywana „normalnie”. Wymaga innych narzędzi, nie daje poczucia kontroli i jest o wiele bardziej absorbująca – pisze jeden z uczestników badania.

To właśnie ten brak poczucia kontroli doskwiera nam najbardziej. Czujemy, że praca zdalna zaciera granicę pomiędzy życiem zawodowym a osobistym. Brakuje nam też prywatności, bo koncentrację na zawodowych obowiązkach utrudnia obecność innych domowników.

I rzeczywiście – gdy salon lub sypialnia nagle muszą zmienić się w gabinet (to właśnie jedno z tych dwóch pomieszczeń najczęściej wykorzystujemy do pracy), po zakończeniu pracy trudniej nam poczuć wyraźną różnicę. Co ciekawe, blisko co trzecia osoba, która z powodu pandemii rozpoczęła pracę w domu, nie ma w swoich czterech kątach stałego stanowiska z biurkiem i fotelem. Takie osoby najczęściej pracują przy kuchennym stole, na kanapie lub w łóżku. Wiele z nich w ciągu tygodnia zmienia swoje domowe miejsce pracy, znajdując dla siebie nowy kącik w kolejnych pomieszczeniach.

Więcej o życiu Polaków w domowej izolacji w nowym raporcie VOX: https://www.vox.pl/artykul-raport-zycie-polakow-podczas-izolacji

VOX to marka wnętrzarska, która od 1989 roku konsekwentnie umacnia się na pozycji jednej z najbardziej innowacyjnych firm z branży meblarskiej w Polsce. W swojej ofercie posiada unikatowe i uzupełniające się produkty oraz usługi związane z urządzaniem mieszkań i domów.

Przeczytaj także: Jak dbać o kondycję fizyczną w czasie kwarantanny?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail