Czego szukasz

Czy każdy biznes można prowadzić online?

Koronawirus wkradł się niezauważenie. Nie da się ukryć, że najbardziej ucierpiały małe i średnie firmy. Wielu moich znajomych mówi, że ich dotychczasowe biznesy funkcjonujące tradycyjnie przechodzą niemałe zawirowania. Zanotowali wyraźny spadek przepływu klientów, a co za tym idzie, spadek sprzedaży. Musimy działać teraz i jak najszybciej. W tym wpisie znajdziesz porady, na co zwrócić uwagę, dostosowując biznesy do panującej rzeczywistości.

  • Katarzyna Radczenko - 09/12/2020
kobieta stoi za ladą własnej piekarni

Dla wielu firm priorytetem teraz jest przeniesienie biznesu do trybu online i otworzenie nowych kanałów sprzedaży. Jeśli nie myślałaś jeszcze o tym, to najwyższa pora zacząć. Dla wielu sytuacja związana z koronawirusem może być „zachęcającym bodźcem” do rozwoju i dywersyfikacji. A cały proces zmiany nie jest wcale tak skomplikowany, jak Ci się wydaje. Czasami wystarczy jeden dzień, żeby samodzielnie lub z pomocą profesjonalistów wkroczyć w nowe wyzwanie, jakim jest sprzedaż online.

Restauracja online

Cały sektor gastronomii stanął przed dość sporym wyzwaniem. Zatem to od restauratorów zależy, czy chcą zamknąć biznes, czy rozwinąć i dopasować ofertę do aktualnych warunków. Może warto przyjąć nowe wyzwanie? Przecież osoby pracujące w domu też chcą coś zjeść. ”Ukłońmy się w ich stronę” i dowieźmy smaczny obiad pod ich drzwi.

Cały proces zmian będzie wymagał poświęcenia nie tylko od właścicieli i menadżerów, ale także od pozostałych pracowników. Aby przejść na sprzedaż online na pewno konieczne będzie ich przeszkolenie. W przypadku kucharzy i pomocy kuchennych nie zmieni się zbyt wiele. Mogą jedynie zaproponować specjalną ofertę na dowóz. Natomiast mała reorganizacja będzie dotyczyła kelnerów, ale zawsze możesz im zaproponować wsparcie kucharzy, albo funkcję dostawcy. Jeśli nie chcesz zajmować się dowozami, możesz zawsze skorzystać z usług kurierskich.

Jak poinformować klientów?

Menu i wiadomość, że restauracja przechodzi do trybu online, muszą zostać umieszczone na stronie internetowej. Jeśli nie ma witryny, nie oznacza to, że trzeba ją pilnie wykonać za duże pieniądze. Sprzedaż może odbywać się za pośrednictwem firmowych stron w mediach społecznościowych. Co więcej, Twoi stali bywalcy od dawna je subskrybują, co oznacza, że ​​w najbliższej przyszłości zobaczą informacje o Twoich nowych usługach.

Bariera polega na tym, że w przypadku dostawy jedzenia nie mamy możliwości stworzenia atmosfery komunikacji, takiej jak w lokalu. Czy to może być częścią usługi?

Nic straconego! Możesz stworzyć zestawy jedzenia wraz z dobranym filmem, który zbuduje odpowiedni nastrój. To trochę jak z potrawą i winem. Jeśli to romantyczny wieczór, to do odpowiedniego zestawu jedzenia dopasuj wybraną komedię romantyczną. Możesz dołożyć zestaw pytań, które idealnie rozpoczną ten wyjątkowy wieczór. Może właśnie takimi rozwiązaniami podarujesz cząstkę klimatu, po który ludzie chodzili do restauracji.

Przeczytaj także: Jak wykorzystać zamrożenie gospodarki do rozwoju własnego biznesu?

Eventy online

Nie da się nie zauważyć, że branża zajmująca się eventami próbuje pierwszych kroków w formule online. Przez moment nastąpiło nawet małe przesycenie różnymi koncertami, spektaklami, konferencjami online. Jeśli w życiu przedcovidowym zajmowałaś się organizowaniem eventów, to teraz rób to samo i nie trać czasu na tworzenie nudnych webinarów. Ludzie pokochali Cię za to, co robiłaś do tej pory, więc nie odbieraj im tego.

Ważne było (i jest!) pokazanie dynamiki. Jak to zrobić online? Korzystaj z kilku różnych planów. Pokaż prelegentów nie tylko na scenie (i o zgrozo, nie samą gadającą głowę na ekranie), ale zaprezentuj ich przejście na scenę, sam występ z kilku kamer, a może potem jeszcze przejście do baru i wywiad z tego miejsca.

Uważa się, że niektórych formatów nie można przesyłać online. Jednym z takich przykładów jest bufet na konferencji. Pomyślmy jednak, co czujemy, gdy spotykamy się przy bufecie z osobą, której dawno nie widzieliśmy? Zapewne radość, zafascynowanie, poczucie zainteresowania.

Kameralna rozmowa przy stole w formie bufetu to sposób na przeżycie emocji, a nie okazja do wymiany informacji czy zjedzenia kanapek. Oznacza to, że jeśli myślimy nad przeniesieniem tego typu formatów do internetu, musimy sprawić, by uczestnik poczuł zainteresowanie ze strony innej osoby. Tryb online może to oddać w całkiem niezłej formie.

Kiedy komunikujemy się z kimś online, oczywiście nie przytulamy się, ale odczuwamy uwagę rozmówcy i szybko otrzymujemy od niego informację zwrotną.

A jeśli robimy wydarzenie online, musimy upewnić się, że publiczność ma możliwość intymniejszej rozmowy, niż w przypadku bycia uczestnikiem wydarzenia masowego. W tym celu możemy podzielić uczestników na grupy i wysłać do oddzielnych pokoi webinarowych. To może być taki „chat-room” dla 2-4 osób o wybranym temacie dyskusji. W ten sposób zapewnimy im komunikację niemalże twarzą w twarz.

Webinary dla biznesu

Webinary dla klientów — to szansa na promocję produktów i usług. Na blogu MyOwnConference napisaliśmy serię wpisów, o tym, jak można z nich korzystać w branży beauty, deweloperce, medycynie, IT.

Może, sprzedajesz swoje produkty firmom? Rób to nadal poprzez organizację webinarów szkoleniowych, zwłaszcza jeśli możesz opowiedzieć o swoim produkcie więcej niż dwa zdania.

Przeczytaj także: Chcesz przenieść biznes do online? Sprawdź jak to zrobiły nasze Czytelniczki!

Jakie jest założenie takiego webinaru?

Przede wszystkim musisz skupić się na rozwiązaniu problemu, z którym przychodzi do Ciebie klient. Najlepiej przyciągnąć go za pomocą reklamowania wydarzenia na grupach tematycznych. Następnie na jednej z takich grup utwórz temat do dyskusji. Pamiętaj, że nie może brzmieć jak nieudolna próba reklamy. Celem musi być dyskusja wokół konkretnego problemu.

Nie bój się prowadzić płatnych webinarów. Wtedy skupisz się na osobach naprawdę zainteresowanych. Zaproś swojego klienta jako prelegenta. W ten sposób wzbudzisz dodatkowe zainteresowanie wśród potencjalnych klientów. Na webinarze sprzedaj sam pomysł, a po webinarze sprzedasz produkt lub usługę.

Turystyka online

W przypadku sektora turystycznego problem jest nieco bardziej złożony. Jeśli zaczniemy analizować wszelkie możliwe rozwiązania ratunkowe, szybko przekonamy się, że biznes będzie wyglądał zupełnie inaczej. Trzeba pogodzić się z tym, że nie damy klientowi identycznych wrażeń, ale możemy spróbować wprowadzić rozwiązania, które pomogą przetrwać firmie.

W rzeczywistości możliwe jest wykonanie usługi „wakacje w domu”. Dlaczego nie mogę zapłacić ludziom, którzy będą dbali o to, żebym kreatywnie spędziła czas przez miesiąc? Nie muszę gotować, a oni wymyślają dla mnie program rozrywek.

Na przykład masz osobę, która zajmuje się Twoim wolnym czasem. Przygotowała dla Ciebie program na całe wakacje, dzwoni i mówi: „Dziś to robimy! Wszystko, czego potrzebujesz, jest już w drodze do Ciebie, musisz tylko odebrać paczkę od kuriera”. Oprócz gotowej oferty otrzymujesz także rekwizyty. Co można zaoferować klientowi? Ciekawy film, warsztaty rzeźbienia w glinie, albo lekcję kulinarną “Jak zrobić kurczaka na 15 sposobów”. To z pewnością nie jest turystyka. Częścią wspólną takiego biznesu i turystyki są emocje. Lepsze niż tydzień wakacji w ciepłych krajach mogą być tylko dwa tygodnie takich wakacji. Ale jeśli musimy spędzić wakacje w domu, to spróbowanie czegoś nowego nie może być złym pomysłem. Zamawiaj!

Co zrobić, żeby klienci dowiedzieli się, że działasz już online?

Załóżmy, że jesteś już gotowa do sprzedaży online i obsługi klienta. Problem w tym, że na razie nikt o tym nie wie. I nie dowie się, dopóki nie wypromujesz tego za pośrednictwem odpowiednich narzędzi. Właśnie na tym musisz się teraz skupić.

Umieść na drzwiach sklepu lub kawiarni informację, że firma będzie działała w formie zdalnej. Niżej podaj informację o tym, jak teraz będzie można dokonać zakupu Twoich produktów lub usług. Najlepiej dołącz adres internetowy serwisu sprzedaży, z którego będziesz korzystała. Możesz przyspieszyć proces podając kod QR. Dzięki temu Twoi klienci będą poinformowani o zmianach, które nastąpiły.

Nie zapominaj o swoich stałych klientach. Możesz poświęcić im szczególną uwagę, dzwoniąc i (lub) wysyłając mail z informacją o zmianie. Oczywiście możesz to zrobić tylko wtedy, kiedy będziesz miała dane kontaktowe oraz zgodę na przesyłanie treści marketingowych. Dotyczy to głównie branży usługowej — sklepy detaliczne rzadko to robią.

Uruchom reklamę kontekstową na Google Adwords. Dzięki temu użytkownicy zobaczą jednostki reklamowe w pliku danych i będą wiedzieli, że mogą kupić podstawowe towary lub skorzystać z usług online w pobliżu. Szczególną uwagę zwróć na ustawienia geolokalizacji, chyba, że swoje usługi kierujesz do odbiorców z dalekich krańców Polski. Jeśli nie, to musisz skupić się na potencjalnych klientach mieszkających niedaleko. W kontekście możesz stworzyć osobną stronę docelową lub podać link, który przekieruje do strony głównej.

Uruchom ukierunkowane reklamy w mediach społecznościowych. Sam proces jest podobny jak w przypadku reklamy kontekstowej, tylko odbywa się w popularnych społecznościach Facebook i Instagram. W związku z tym musisz szybko tworzyć tam grupy — samodzielnie lub z pomocą wynajętego specjalisty SMM.

Zadbaj o pozycjonowanie SEO. Ten sposób nie daje natychmiastowych rezultatów, ale sprawi, że strona będzie przez dłuższy czas zajmować wyższe pozycje w wyszukiwarce. W przypadku reklamy kontekstowej, jeśli płacisz pieniądze — jest ruch, jeśli nie płacisz — nie ma reklamy. Promocja SEO da Ci ruch na stronie za darmo, jeśli osiągniesz szczyty wyszukiwania.

Przeczytaj także: 16 podpowiedzi, co możesz zrobić dla swojego biznesu bez wychodzenia z domu?

Co zyskuje firma na działaniu online?

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło — mówi znane powiedzenie. Jak widzisz, w aktualnej sytuacji jednym z obowiązkowych elementów prowadzenia biznesu jest oparcie formuły na sprzedaży internetowej. Musisz podjąć radykalne kroki, żeby uratować firmę. Jest w tym jedna pocieszająca rzecz: kryzys na pewno minie, a sprzedaż online będzie opłacalna przez wiele lat.

Powstaje nowa branża biznesowa. Gdy problem z koronawirusem zniknie i goście wrócą do restauracji, firma będzie miała kolejny obiecujący kierunek rozwoju — sprzedaż online. Dzięki temu nie musisz zwalniać wszystkich swoich pracowników, a skutki kryzysu zostaną zminimalizowane.

Oferując alternatywną formę sprzedaży, udowodnisz, że jesteś lojalna wobec swoich stałych klientów. Przecież przyszłaś do nich, kiedy tego potrzebowali.

Pamiętaj, że ci, którzy nie boją się podejmowania odważnych decyzji i próbowania nowych rzeczy, wygrywają.

Wykorzystaj kryzys jako czas skoku do przodu, wejścia na nowy poziom i zaryzykowania. To Twoja szansa i nie ma lepszego czasu, żeby ją wykorzystać. Powodzenia dla Ciebie i Twojej firmy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Radczenko
Jestem autorką bloga platformy do webinarów MyOwnConference. Piszę o e-learningu, promocji wydarzeń, webinarach i marketingu. 5 lat temu wykorzystałam urlop macierzyński, by zmienić podejście do życia i pracy. Od tego czasu robię tylko to, co mi się podoba i inspiruje.

Zaufanie, zaangażowanie i rozwój – załóż wymarzony biznes z Early Stage – historia Agnieszki

Jak rozwijać się i spełniać zawodowe marzenia? Współpracować z firmą, która najpierw będzie dobrym pracodawcą, a później - partnerem biznesowym. To historia Agnieszki Gajewskiej, mamy dwóch dziewczynek, która rozpoczęła swoją pracę z Early Stage jako lektor, a teraz jest właścicielką filii szkoły w Warszawie. I nawet pandemia koronawirusa nie wpłynęła negatywnie na firmę Agnieszki! Sprawdź czy to też może być wymarzony biznes dla Ciebie – jeśli lubisz pracę z dziećmi i znasz język angielski – współpraca z Early Stage będzie strzałem w dziesiątkę!
  • Joanna Gotfryd - 28/12/2020

Myślisz o własnym biznesie? Lubisz pracować z dziećmi?

A może skorzystasz ze sprawdzonego pomysłu na biznes, który działa od 25 lat? Załóż własną szkołę Early Stage w Twoim mieście i prowadź zajęcia z języka angielskiego dla dzieci!

Przekonaj się, czy Early Stage to biznes dla Ciebie!

Zadzwoń już teraz!

Na Twój telefon czeka Weronika Trojanowska
mail: [email protected]
tel.: 734 219 412

Agnieszko, od kilku lat prowadzisz szkołę angielskiego dla dzieci i młodzieży Early Stage na warszawskiej Białołęce. Jaka była Twoja ścieżka do własnego biznesu?

Pracę w Early Stage zaczęłam jako lektorka języka angielskiego jeszcze na studiach. Uczyłam wiele grup, na różnych poziomach. Otaczały mnie niezwykle zaangażowane osoby – inni lektorzy i lektorki, metodyczki, koleżanki z biura, właścicielki – panowała między nami ludzka bliskość, bez tytułów i dystansu. To zaangażowanie było zaraźliwe – tak też i ja byłam bardzo zaangażowana, zaufałam szkole i osobom ją prowadzącym.

Szybko praca stała się moją pasją i przestrzenią na rozwój. Z biegiem lat zaczęłam pełnić obowiązki metodyczki, rozwijałam jednocześnie program kursów dla przedszkolaków i otworzyłam swoją filię Early Stage.

Początkowo samodzielnie prowadziłam grupy, jednak wraz ze wzrostem liczby uczniów i obowiązków do zarządzania filią dołączył mój mąż Krzysiek, grupy przejmowali nowi lektorzy, zatrudniliśmy też panie przyprowadzające dzieci na zajęcia i osoby dbające o czystość w naszych lokalach. I tak to wygląda obecnie – mamy 250 uczniów i zespół 15 osób!

Filia Early Stage w Białołęce

Jak prowadzi się szkołę językową? Za co jesteś odpowiedzialna na co dzień?

Prowadzimy szkołę i w zasadzie żyjemy od lat w rytmie roku szkolnego. Mobilizujemy się już w sierpniu, szkolimy się, przygotowujemy lokale, prowadzimy rekrutację uczniów, organizujemy lekcje otwarte i warsztaty dla uczniów i rodziców – szykujemy się na „wrzesień” – powrót dzieci do szkół i powrót do nas na nasze kursy języka angielskiego.

Pierwsze tygodnie września to wiele nieprzespanych nocy – układanie grafików zajęć, rozmowy z rodzicami naszych uczniów, współpraca w zespole. Telefon dzwoni cały czas. 😉 Po tym gorącym okresie przychodzi stabilizacja, każdy w zespole pracuje w określonym rytmie, poznajemy uczniów, nazywamy swoje zasoby i obszary do rozwoju – mamy przestrzeń na realizację programu Early Stage i magię na zajęciach.

Moja rola w zespole filii jest bardzo złożona. Na co dzień blisko współpracuję z metodyczką w naszej filii – Martą Jaruzel. To ona jest najbliżej lektorów, wspiera ich w rozwoju i doskonaleniu kompetencji metodycznych. Razem planujemy „następny miesiąc”, dzielimy się pomysłami i swoimi perspektywami na różne kwestie. Dzięki Marcie mam także okazję poznać bliżej naszych uczniów i lektorów.

Zdecydowanie czuję się odpowiedzialna za swój zespół – tworzenie bezpiecznego środowiska pracy, budowanie relacji, stwarzanie okazji do poznawania się, otwierania się i do rozwoju zajmuje mnie na co dzień.

Do moich obowiązków należą także obszary administracyjne jak np. prowadzenie bazy klientów i dokumentacji, bieżący kontakt z rodzicami uczniów, rozliczenia z pracownikami i klientami, wystrój lokalu (uwielbiam to robić!), porządkowanie materiałów edukacyjnych itp. W tych tematach oczywiście współdziałamy z mężem.

Zdjęcie: własność EduNation

To zapytam Cię jak wygląda Twój typowy dzień pracy? Firmę prowadzisz razem z mężem, to Wasz wspólny rodzinny biznes. Jakie zadania na Wasz czekają? I jak łączycie prowadzenie firmy z wychowywaniem Waszych córeczek?

Bardzo zależy, jaki to dzień. 😉 Jeśli wrześniowy – to jest bardzo długi i pewnie zobaczysz mnie przed laptopem, z wieloma karteczkami, notatnikami i niejedną kawą!

Jeśli natomiast chciałabyś podejrzeć dzień z ustabilizowanym rytmem pracy to zabieram Cię do zeszłego piątku. Nasz (mój i Krzyśka) piątek zaczął się już w czwartek wieczorem – siadamy do comiesięcznego rozliczenia franczyzy i sprawdzenia płatności za kurs. Przeglądamy bankowe wyciągi, uzupełniamy tabelki (w zasadzie to same się uzupełniają), redagujemy maile z przypominajkami o płatnościach – półtorej godzinki i zrobione!

Piątkowy poranek (oczywiście po kawie i śniadaniu ;)) Krzysiek zaczyna odpowiedziami na zapytania rodziców – mailowe i telefoniczne – wyjaśnia niejasności związane z płatnościami. Ja szykuję się do piątkowej kawki z lektorami na Zoomie. Tym razem jadę do jednego z lokali naszej filii na Aluzyjnej.

Pomyślałaś właśnie, że to wymarzony biznes dla Ciebie? Dołącz do Early Stage i buduj stabilny biznes ze sprawdzonym partnerem!

Mój zoomowy pokój jest otwarty od 10 do 12. Jako pierwsza wpada Milenka – dzieli się swoimi przygodami z zajęć, słyszę jej wielki entuzjazm i radość na nadchodzącą lekcję. Pokazuje mi także nowy gadżet, który kupiła na swoje zajęcia. Rozmawiamy chwilę o laurkach świątecznych od uczniów i Milenka musi już uciekać (za chwilę zaczyna lekcję).

Przez chwilę jestem sama – odpowiadam na maile, przygotowuję korespondencję do rodziców uczniów o warsztatach świątecznych i zimowych. Loguje się Piotrek – wszystko dobrze u Piotrka, nowy uczeń chodzi, ma podręczniki (nic nie trzeba domawiać).

Szukasz ciekawej pracy? Lubisz zajęcia z dziećmi i znasz świetnie język angielski? Sprawdź aktualne rekrutacje w całej Polsce i zacznij pracę jako lektor języka angielskiego!

Potem Marysia – przedszkolaki przed świętami szaleją na zajęciach – no tak – robimy burzę mózgów co mogłoby pomóc. Dołącza Marta – podrzuca nam kilka pomysłów, opowiada co u niej – dzieli się przemyśleniami o wyłączonych kamerkach na zajęciach w Zoomie. Rozmawiamy jeszcze chwilę o bieżących sprawach i wybija 12. Dziewczyny muszą lecieć i ja też.

Wkrótce ma przyjść kandydatka na lektorkę. Tak, tak – poszukujemy lektorki na 1-2 grupy od drugiego semestru. Przygotowuję CV, drukuję dokumenty do rekrutacji, zakładam maseczkę i jestem w gotowości. Po spotkaniu mam plan przygotować świąteczną tablicę w lokalu. Odszukuję dekoracje z ubiegłego roku, wycinam nowe, szukam inspiracji. Gotowe!

Jesienne liście i jeże zastąpione przez świąteczną choinkę i kolorowe „Merry Christmas”. Jestem z siebie zadowolona – wysyłam zdjęcie do Krzyśka z nadzieją, że podzieli mój entuzjazm. 😉 I choć w lokalu jestem sama to w międzyczasie rozmawiam telefonicznie z Zuzą, która potrzebuje zastępstwa (kwarantanna) w przyszłym tygodniu i Olgą Dębską-Wybraniec, z którą umawiam się na poprowadzenie warsztatu online dla nauczycieli.

Wszystko zapisuję w kalendarzu. Dokładam kolorowe kartki w pokoju lektorskim, zabieram kilka książek metodycznych (aby przygotować się do tego warsztatu dla nauczycieli) i wsiadam do samochodu. W drodze do domu oddzwaniam – to moja księgowa – rozmawiamy o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Około 17 jestem w domu 😉 … ale pytałaś jeszcze o inne kwestie.

Zgadza się, prowadzenie filii Early Stage to nasz wspólny rodzinny biznes. Prawdziwie rodzinny – bo związany z edukacją dzieci. To olbrzymia wartość dodana do wszystkich obowiązków.

Oboje jesteśmy dość świadomymi rodzicami – na bieżąco z webinariami Early Stage dla rodziców i wpisami na rodzicielskim blogu. Będąc częścią Early Stage, Będąc częścią Early Stage, uczestnicząc w tworzeniu różnych treści dla uczniów i ich rodziców, przyglądając się jak działają czerpiemy także i dla siebie – prywatnie.

Nasza starsza córka (4 lata) bardzo lubi chodzić do przedszkola, widzę że czas tam spędzony jest dla niej radosny i wartościowy. Młodsza córeczka (2,5 roku) jest bardzo samodzielną prawie przedszkolaczką, niebawem dołączy do siostry. Obecnie łączymy opiekę i zabawę z nią z pracą.

Prawdziwe puzzle biznesowo-rodzinne! Gratuluję!

Podczas naszej pierwszej rozmowy wspomniałaś, że biznes z Early Stage daje Ci dużą elastyczność – czy to właśnie ta elastyczność pomaga łączyć rolę mamy i rozwijać się zawodowo?

Zdecydowanie. Elastyczność w prowadzeniu swojej filii Early Stage to olbrzymia zaleta. Czuję jednak, że fundamentem tej elastyczności jest zespół – ludzie, z którymi współpracuję.

Dwukrotnie (w krótkim odstępie czasu) zostałam mamą. Przed narodzinami dziewczynek, nie wiedziałam „jak mi będzie” w tej nowej roli. Wiedziałam jednak, że mogę liczyć na Early Stage Alu Team. Jestem wdzięczna, że byłam na bieżąco z najważniejszymi sprawami, że „nadal pracowałam”, choć inaczej.

Poznaj także historię Magdy Kowalko, która założyła własną szkołę Early Stage w Ełku!

Obecnie, umiemy z Krzyśkiem całkiem dobrze planować nasze zadania, od czasu do czasu lubimy także pracę późnymi wieczorami – a to daje nam w bonusie takie „nasze dni” – w tygodniu – wszyscy rodzinnie razem korzystamy z elastyczności.

Z drugiej strony, jest wiele sytuacji, w których to my wykazujemy się elastycznością i gotowością – niespodziewane zastępstwo, awaria ogrzewania w lokalu, książki dla ucznia potrzebne na cito, długie rozmowy z rodzicami uczniów i współpracownikami. Taki to elastyczny układ. 😉

Kiedy w marcu zaskoczyła nas pandemia i zamknięto szkoły, Early Stage przeszło błyskawicznie w tryb nauki zdalnej. Jak poradziliście sobie z tym lockdownem?

To prawda, błyskawicznie przenieśliśmy się do świata online! Ale to był bardzo trudny moment, kiedy naprawdę baliśmy o przyszłość szkoły – ważna była nie tylko kwestia naszego biznesu, ale też możliwości utrzymania miejsc pracy.

Na szczęście siłą Early Stage jest z jednej strony wspólnota osób skupionych wokół szkoły (franczyzobiorców, metodyków, lektorów), z drugiej – ogrom energii i siły oraz otwartość na nowe wyzwania. Dzięki tym cechom (i oczywiście niezwykle ciężkiej, intensywnej pracy w pierwszych tygodniach pandemii) udało nam się tak skonstruować naszą ofertę online, że

praktycznie nie odczuliśmy negatywnych skutków wybuchu zwolnienia gospodarczego.

Wszystko to było możliwe dzięki temu, że działaliśmy razem – jak jeden wielki team zbudowany z osób, które w całej Polsce prowadzą mniejsze i większe szkoły Early Stage. Spotykaliśmy się, naradzaliśmy, wspieraliśmy. Z wielką dumą obserwowaliśmy z jakim sukcesem wszystkie nasze grupy (nawet te najmłodsze) rozpoczęły zajęcia na Zoomie.

Przejście Early Stage z wszystkimi zajęciami do świata online to nie wszystko. W czasie wiosennego lockdownu Ty współtworzyłaś anglojęzyczne przedszkole online dla dzieci – jakie to doświadczenie?

Po tym jak złapaliśmy pierwszy oddech, postanowiliśmy zbudować dodatkową ofertę online dla rodziców przedszkolaków, które jeszcze się z nami nie uczyły.

I tak powstało „Domowe Przedszkole Online z Early Stage, aby uatrakcyjnić dzieciom przebywającym w domach kontakt z językiem angielskim. W kolejnych odcinkach naszego przedszkola wraz z misiami z kursu Bear Band i Auntie Agą (to właśnie moja rola), dzieci poznawały nowe słówka, piosenki, wybierały się na wycieczki do lasu, do rodzinki, robiły projekty plastyczne itd.

Same nagrania były dla mnie wyjątkowym doświadczeniem, a efekty współpracy ze scenicznymi profesjonalistami – Agą Zaryan (misia Polly), Seanem Palmerem (miś Huggy), wspólne improwizacje i muzykowanie dały wielu dzieciom (w tym moim córeczkom) wiele radości.

Zdjęcie: Tomasz Toczek – operator kamery Domowego Przedszkola Online ES.

Agnieszko, Ty nie tylko prowadzisz biznes edukacyjny, ale jesteś też współautorką programu nauczania Early Stage dla przedszkolaków i metodykiem dla tej grupy wiekowej w szkole. Szkolisz siebie nieustannie i szkolisz innych – jak można się rozwijać pracując w szkole Early Stage lub prowadząc własny biznes z ES?

Czytając o moich obowiązkach na co dzień w filii ES można by pomyśleć, że nuda… Nuda? Nie! Ale rzeczywiście jest mi mało. 😉 Edukacja początkowa i wczesne nauczanie języka angielskiego to mój konik i właśnie w tym temacie w Early Stage prowadzę szkolenia i webinaria dla lektorów i rodziców.

Early Stage to także Pracodawca Przyjazny Rodzicom – sprawdź aktualne rekrutacje w całej Polsce i zacznij pracę jako lektor języka angielskiego!

Mam kilka obszarów do rozwoju, które sobie nazwałam i którymi chciałabym się zaopiekować w nadchodzącym roku. Olga Dębska-Wybraniec (Dyrektorka metodyczna ds. szkoleń w ES) czuwa nad ofertą szkoleń wewnętrznych i zewnętrznych dla lektorów i metodyków.

Kalendarz naszych szkoleń jest pełny wartościowych tytułów – pomagających doskonalić kompetencje metodyczne, ale także umiejętności miękkie. W ramach doskonalenia umiejętności coachingowych wspierania innych osób franczyzobiorcy i metodycy biorą także udział w grupowych warsztatach superwizyjno-rozwojowych i indywidualnych sesjach coachingowych.

Doświadczenia tych spotkań są jednymi z ważniejszych w moim rozwoju i rozwoju mojej filii.

Agnieszka Gajewska z mężem

Czym zachwyciło Cię Early Stage? Co takiego sprawiło, że zdecydowałaś się na rozwój zawodowy właśnie z tą marką?

Na początku to był program – podręczniki, rymowanki, piosenki, radość uczniów. Kolejno zachwyciły mnie (i nadal to robią 😉 ) osoby tworzące metodę – i jak wspomniałam na początku – ich zaangażowanie. Myślę, że było to takie obustronne zaufanie (jak „zakochanie” – widzisz, czujesz, wiesz 😉 ).

Widziałam materiały dla uczniów, zaplecze pomocy dla lektorów, pomysł, metodę, dobroć, słyszałam jak uczniowie śpiewają piosenki Joanny Zarańskiej, widziałam ich postępy, ich radość, czułam olbrzymi sens swojej pracy, czułam się częścią zespołu wspaniałych nauczycieli i

wiedziałam, że Early Stage to miejsce, gdzie mogę się wiele nauczyć od innych, ale także dać wiele od siebie.

Agnieszko, wyobraź sobie, że nasz wywiad czytają mamy, które myślą o przejściu na swoje, a edukacja dzieci jest im bliska. Jaką radę dałabyś im na początku tej drogi? Jaką wskazówkę?

Jeśli wywiad czytają mamy, które lubią uczyć angielskiego i myślą o franczyzie to zaprosiłabym je do Early Stage, na nasze zajęcia, 😉 a potem na spotkanie z Weroniką Trojanowską

Email: f[email protected], tel. 734 219 412.

Może i Wy się zakochacie-zaufacie. 🙂

Szybko i konkretnie! Dziękuję Ci za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego!

Jeśli chcesz skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes, który działa od 25 lat – zadzwoń i dowiedz się więcej. Załóż własną szkołę Early Stage w Twoim mieście i prowadź zajęcia z języka angielskiego dla dzieci!

Przekonaj się, że Early Stage to świetny i bezpieczny biznes dla Ciebie!

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy

early stage logo

Zdjęcie główne: Marek Wołynko.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Czy praca może pomagać realizować pasję? Tak, przeczytaj jak to możliwe!

“W pracy zawsze ważna była dla mnie niezależność oraz nienormowany czas pracy”- mówi Basia, która zaraziła się pasją do tańca od swojej córki! Teraz pasję dzieci realizuje już cała rodzina, a Basia ona wraz z mężem startują w ogólnopolskich turniejach. To nie byłoby możliwe, gdyby nie praca jaką wykonuje, która zapewnia jej pełną elastyczność. Poznaj Basię i daj się zainspirować!
  • Agnieszka Kaczanowska - 15/12/2020
Barbara Niewola w tańcu z mężem w czasie turnieju

Basiu, o pracy też porozmawiamy, ale nie mogę nie zacząć od tańca, który stał się Waszą rodzinną pasją! Jak to się zaczęło?

Od zawsze uwielbiałam taniec, niestety w dzieciństwie nie miałam możliwości trenować tej formy sportu. Zajęcia córki, która już w przedszkolu uczęszczała na balet i taniec towarzyski były dla mnie inspiracją. Pięć lat temu zdecydowaliśmy się razem z mężem na pierwszą lekcję tańca i bardzo nas to wciągnęło.

Tańczycie we dwójkę, Twój mąż jest także Twoim partnerem w tańcu. Uważam, że to wspaniałe! Jak udaje się Wam wykroić czas na wspólną pasję? Czy ona zbliża?

Dobra organizacja planu dnia. Właśnie dzięki temu, iż mój mąż jest moim partnerem tanecznym możemy spędzić więcej czasu razem, co oczywiście zbliża. Nasz syn również trenuje tę formę sportu, toteż na zajęcia jeździmy całą rodziną. Nasza szkoła tańca dysponuje dwiema przestronnymi salami, więc w jednym czasie wszyscy możemy trenować.

Barbara Niewola

W trakcie rozmowy przed wywiadem powiedziałaś, że realizacja pasji i Waszego rodzinnego hobby, jest także możliwa dzięki pełnej elastyczności, jaką masz w pracy.

Dokładanie. To dzięki specyfice mojej pracy agenta ubezpieczeniowego mogłam bardziej zaangażować się w taniec. Nie tylko treningi, ale i udział w turniejach tańca.

Zainteresowała Cię możliwość pracy dodatkowej w firmie MetLife? Sprawdź szczegóły oferty pracy jako konsultant!

Mija 12 lat Twojej pracy w MetLife, powiedz co jeszcze poza elastycznością daje Ci praca agentki ubezpieczeniowej?

Moja praca wymaga ode mnie samodyscypliny, ale daje mi możliwość dopasowania rytmu dnia do własnych potrzeb. Aktualnie najwięcej czasu poświęcam dzieciom, ponieważ sytuacja kolejny raz wymusiła na mnie bycie dodatkowo nauczycielem i po części również trenerem. Moja praca pozwala pogodzić te wszystkie role razem.

Pracuję głównie zdalnie. Z moimi klientami mam kontakt poprzez komunikatory internetowe. Moi klienci dobrze odbierają tę formę spotkań i zawieranie polis. Szczególne zainteresowanie wzbudza ubezpieczenie na życie oraz umowy zdrowotno-wypadkowe.

Barbara Niewola z mężem

Twoje dzieci mają 14 i 9 lat, czyli Twój synek urodził się gdy pracowałaś już w MetLife. Co dla Ciebie było kluczowe w tym okresie?

W pracy zawsze ważna była dla mnie niezależność oraz nienormowany czas pracy, a w czasie ciąży szczególnie. Firma MetLife dała mi tę możliwość. Dzięki temu, iż wcześniej wypracowałam swoją bazę klientów, w czasie urlopu macierzyńskiego mogłam skupić się na moim maluszku, nie martwiąc się o finanse. Ponadto sądzę, że to ważne, aby mama miała swój dochód, choćby dodatkowy do całego domowego budżetu.

Sprawdź opcję pracy dodatkowej w firmie MetLife na stanowisku konsultanta!

Na pierwszy rzut oka, może wydawać się, że praca agenta to praca samodzielna, bez zespołu. Czy tak jest?

Wręcz przeciwnie. Często uczestniczę w webinariach, szkoleniach czy spotkaniach zespołu – teraz oczywiście on-line. Zawsze mogę liczyć na moją panią menadżer, ale także z innymi agentami pomagamy sobie wzajemnie. Często są to osoby, które trafiły do nas z różnych branż lub tak zwani dwuzawodowcy.

Jakie cechy, które dostrzegasz w sobie, przydają się w roli agenta ubezpieczeniowego?

Barbara Niewola z mężem

Wspomniana wcześniej samodyscyplina, ale także łatwość nawiązywania kontaktów i umiejętność słuchania innych. Praca dobrego doradcy ubezpieczeniowego to swego rodzaju misja. Pomagam ludziom w najtrudniejszych dla nich chwilach. Jest takie powiedzenie, z którym się utożsamiam „Agent przynosi pieniądze wtedy, gdy inni wyciągają po nie ręce.” Dlatego tak ważne jest, aby dokładnie poznać potrzeby i oczekiwania klienta.

Zarabiaj dodatkowo

Jak myślisz, co zdecydowało o tym, że masz tak imponujący staż pracy w firmie MetLife?

Stabilność firmy, wspomniane już elastyczność, niezależność oraz nienormowany czas pracy. Ale przede wszystkim moja pani menadżer, która jest zawsze uśmiechnięta, życzliwa, a jednocześnie bardzo profesjonalna i rzeczowa. Od samego początku nawiązałyśmy dobrą relację.

Kiedy szukałam pracy, zależało mi na tym, aby praca nie stała mi na przeszkodzie w powiększeniu rodziny, a wówczas większość pracodawców źle patrzyło na mamy małych dzieci.

Pani menadżer powiedziała mi na spotkaniu rekrutacyjnym, że zawsze dobrze współpracowało jej się z młodymi matkami. Tym mnie ujęła. I tak współpracujemy już 12 lat.

Na koniec chciałabym Cię jeszcze zapytać, czego uczy taniec w kontekście takich umiejętności życiowych, które wspaniale mogą przydać się także w pracy?

Myślę, że samodyscypliny, nawiązywania kontaktów, umiejętności słuchania innych, a te cechy bardzo przydają się w kontaktach z klientami. Na treningu trzeba dokładnie słuchać i wykonywać polecenia trenera, ale jednocześnie konieczny jest późniejszy samodzielny trening, aby dobrze wszystko zapamiętać i wyćwiczyć.

I powiedz proszę, jakie jest Twoje marzenie zawodowe i to związane z tańcem na najbliższe miesiące, za co trzymać kciuki?

W aktualnej sytuacji, w jednym i w drugim za możliwość powrotu do normalności.

I tego i Tobie i nam wszystkim życzę! Dziekuję za rozmowę.

Bohaterką wywiadu, jest Barbara Niewola, agent ubezpieczeniowy firmy MetLife.

Chcesz połączyć obecną pracę z pracą dodatkową w ubezpieczeniach? Możesz umówić się na niezobowiązującą rozmowę i o wszystko zapytać (wysyłając zgłoszenie, wybierz rolę konsultanta)! A my trzymamy kciuki!

Poznaj jeszcze inne historie, które pokazują atmosferę pracy w firmie MetLife:

Mamo, możesz wszystko! Czyli jak w zgodzie ze sobą osiągnąć zawodowy sukces?

Mam dwie prace! Jak połączyć pracę w przedszkolu z pracą w ubezpieczeniach?

Zdjęcia: archiwum prywatne Basi.

Grafika: własność MetLife

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×