Czego szukasz

Chcesz przenieść biznes do online? Sprawdź jak to zrobiły nasze Czytelniczki!

W obliczu pandemii internet stał się nieodłącznym elementem praktycznie każdej firmy. Dla wielu przedsiębiorców jedynym ratunkiem było przeniesienie biznesu do sfery online. Często wszystko działo się na gorąco, bez doświadczenia i przygotowania. Zaprosiłyśmy trzy przedsiębiorcze mamy – psychoterapeutkę Elizę Sobuta-Wajdi, Magdalenę Kosmowską – Ceo Targów Fotorekwizyty i Monikę Czuchraj-Kupisz – logopedkę, żeby opowiedziały jak przeniosły swoją działalność do sieci.

Jaką innowacyjną zmianę musiałaś wprowadzić do swojego biznesu w obliczu pandemii?

Eliza: W marcu, mogę śmiało powiedzieć, nastąpiła rewolucja w moim dotychczasowym trybie pracy. Zmiana była całkowita! Mój biznes w ogóle był dotąd bardzo mało „cyfrowy”. Swoją pierwszą firmę zarejestrowałam w dniu odebrania dowodu…a to było prawie 30 lat temu. To jakoś trudno sobie dzisiaj wyobrazić, ale nie było wtedy powszechnie internetu i komórek. W zasadzie każdy biznes był wtedy stacjonarny. Rozwijanie się on-line jakoś mnie wcześniej nigdy nie dotyczyło. W mojej branży – gdzie pracuję terapeutycznie i zabiegowo z emocjami i ciałem, nie wyobrażałam sobie pracy, bez osobistego kontaktu, dotyku, wykonania zabiegu. Kiedy stopniowo rozwijał się Internet i zaczęłam z niego korzystać, to zrobiłam tylko taką „hand-made” stronę WWW, która służyła jako „tablica informacyjna” dla moich pacjentów oraz fanpage na Facebooku z aktualnościami.

Pierwszy, większy krok w tę stronę zrobiłam niedawno, będąc na macierzyńskim. Brakowało mi pracy w gabinecie, a jednocześnie chciałam spędzać jak najwięcej czasu z córeczką. Zwłaszcza, że nie wyobrażam sobie budowania z nią innych relacji, niż w duchu rodzicielstwa bliskości. Zaczęłam się więc zastanawiać, czy można by to jakoś pogodzić przez pracę zdalną.

Muszę przyznać, że pandemia poprowadziła mnie z wersji light, spokojnego testowania różnych możliwości, do wersji hard pt.: „trzeba zmian natychmiast”. W gabinecie miałam kilka rozpoczętych terapii. Stres i problemy lockdownu, spowodowały, że większa liczba pacjentów prosiła o spotkania. Dotąd pracowałam głównie z problemami emocjonalnymi, przewlekłym stresem, wypaleniem zawodowym, nierównowagą hormonalną i z problemami z odpornością. Teraz te tematy okazały się kluczowe, bo stres i problemy emocjonalne nasiliły się, a doszły jeszcze trudności, jak radzić sobie w rodzinie, kiedy jesteśmy wszyscy przymusowo razem – 24 godziny na dobę.

Początkowo udzielałam nieodpłatnie wsparcia przez telefon. Wydawało się, że to będzie przejściowe, jednak czas pokazał, że nie będzie… Kiedy zorientowałam się, że teraz po prostu nie ma innej opcji, zdecydowałam się przejść również z terapią i konsultacjami do internetu. Idąc za moją ulubioną sentencją „gram praktyki jest lepszy niż kilogram teorii” pomyślałam, że jeśli taka forma będzie pomocna dla klientów, to trzeba spróbować.

Pierwsze zmiany wiązały się niestety z niemałymi inwestycjami, których trzeba było dokonać: poprawienie jakości połączenia internetowego oraz przekształcenie strony WWW w swoje miejsce pracy. Musiała stać się miejscem: kontaktu, szkoleń, wymiany informacji z klientami i pacjentami oraz sprzedaży. Należało przygotować dokumenty, wywiady, testy, karty pacjentów do nowej formuły pracy zdalnej. Zdigitalizować materiały kursowe. Teraz jestem na etapie nagrywania treści do kolejnych szkoleń.

Magda: Pandemia najbardziej uderzyła w działalność firm realizujących targi. Aż 98% firm organizujących wydarzenia w Polsce i za granicą wstrzymało działalność. Branża eventowa jeszcze nigdy nie potrzebowała takiej dawki kreatywności i różnorodności rozwiązań…

„Czerwcowe targi się nie odbędą”… gdy pisałam wiadomość do moich Wystawców, coś we mnie pękło. Nie mogłam pogodzić się z myślą, że się poddajemy, że pół roku przygotowań pójdzie na marne. Wtedy wpadła mi do głowy myśl, aby zorganizować TARGI ONLINE! „Kontakt twarzą w twarz jest kluczowy – buduje biznes – spotykamy się, ale na razie on-line. Wydarzenie organizujemy PRO BONO.” – napisałam.

Na drugi dzień miałam komplet niesamowicie odważnych Wystawców na 4 – dniowe Targi ONLINE i głowę pełną pomysłów. Z pomocą YT w kilka godzin nauczyłam się sekretnych funkcjonalności FB i Instagrama, których wcześniej nie używałam.

Pierwsza wirtualna edycja Targów Foto Rekwizyty ONLINE wzbudziła ogromne zainteresowanie, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć!

Podczas wydarzenia uczestnicy mogli korzystać ze specjalnych promocji i rabatów. Wystawcy zaskoczyli mnie swoją kreatywnością. Większość z nich do tej pory nie pokazywała się osobiście w Internecie, nakręcenie filmików było dla nich ogromnym stresem i wyzwaniem. Musieli się nauczyć nowych aplikacji i narzędzi do tworzenia i cięcia filmików, a przede wszystkim trudnej sztuki autoprezentacji.

Bardzo ważne było dla mnie, by pomimo nowej formy, zachować atmosferę targów. Każdy Wystawca miał za zadanie zbudować stoisko w swoim domu/pracowni/ogrodzie/itp., niektórzy opowiadali o produktach siedząc na pomoście nad jeziorem! Byłam pod ogromnym wrażeniem jak bardzo wszyscy zaangażowali się w produkcję materiałów filmowych (telefony od wystawców dzwoniły nawet o godz. 24:00 🙂 ).

Dodatkowo przygotowaliśmy dla „zwiedzających” niespodzianki, które nie mogłyby się odbyć podczas spotkania na żywo: np. wizyta w studio znanej na świecie fotografki ciążowej i noworodkowej – Marty Ponsko. Wyobraźcie sobie prawie 2500 osób na 40 m2 w jej studio. 🙂 Równolegle na Instagramie działał hasztag #targifotorekwizyty

Monika: Jeszcze w marcu, chociaż już zużywając nieprzeciętne ilości środków do dezynfekcji, pracowałam jako logopeda. Głównie w żłobkach i przedszkolach, prowadząc zajęcia grupowe oraz indywidualne. Dodatkowo popołudniami przyjmowałam pacjentów prywatnie. Niestety, wraz z zamknięciem placówek i wprowadzeniem kwarantanny, straciłam źródło utrzymania.

Część moich koleżanek i kolegów po fachu zdecydowało się na prowadzenie terapii indywidualnych zdalnie. Mówi się, że metodę należy dobrać do pacjenta, a nie pacjenta do metody. Moi podopieczni to w większości malutkie dzieci. Analizując ich potrzeby i wiedząc na jakim są etapie terapii, stwierdziłam, że spotkania on-line nie są dla nich. Zatrzasnęły mi się drzwi, prowadzące do jakiegokolwiek zarobku. Na szczęście, jak to zwykle bywa, otworzyło się okno. 🙂

W głowie od dłuższego czasu kiełkował mi pewien pomysł, ale wiadomo – praca, dom, dziecko… Doba jak zwykle była za krótka, by zabrać się za konkretne działania. A tu, niespodziewanie, kwarantanna ofiarowała mi to, czego wiecznie brakowało – czas.

Wreszcie mogłam zrealizować swój pomysł. Nawet jeśli trzeba było pracować po nocach, bo przecież w dzień byłam instytucją edukacyjno rozrywkową z funkcją karmienia i ogarniania przestrzeni, to nie musiałam tych nocy spędzać na laminowaniu i wycinaniu pomocy, przygotowywaniu zajęć i materiałów dla moich pacjentów czy wypełnianiu dokumentacji. Zdecydowałam, że wreszcie na poważnie zabiorę się za tworzenie logopedycznych kart pracy, które specjaliści będą mogli zakupić, a następnie wykorzystać w pracy zdalnej ze swoimi pacjentami. Aby to się udało, musiałam przenieść swój biznes do internetu.

Przeczytaj także: Jeśli nie własna firma, to co? 4 pomysły dla aktywnej mamy

Czy przeniesienie biznesu do online wiązało się z Twoim rozwojem zawodowym? Musiałaś się szkolić, rozwijać swoje umiejętności? Jakie?

Eliza: Tak, oczywiście. Właśnie od macierzyńskiego zaczęłam się szkolić zarówno w kwestiach związanych z budowaniem biznesu on-line, jak i poszerzać swoje kompetencje zawodowe w nieco innym kierunku. Kompetencje zawodowe rozwijałam cały czas, bo taka jest specyfika pracy wszystkich „specjalistów od zdrowia i emocji”. Ciągłe kształcenie jest wpisane w nasz kodeks etyki zawodowej, zarówno psychoterapeuty, jak i terapeuty TMC. Jednak zaczęłam częściej sięgać po te umiejętności, które mogły być przydatne w pracy on-line.

Natomiast przygoda ze szkoleniami jak prowadzić biznes on-line rozpoczęła się równo rok temu. W Bawialni M. w Krakowie, gdzie chodziłyśmy z córeczką, trafiłam na warsztaty organizowane przez Anię i Karolinę, które tworzyły wtedy Mamaacademy. Pomyślałam: „ciekawe, trzeba to zobaczyć”.

To spotkanie mnie zaskoczyło, bo trochę się czułam, jakbym się dowiedziała o istnieniu świata równoległego, o którym nie miałam pojęcia. Pomyślałam, że chyba muszę jeszcze jedne studia skończyć… aby mieć pojęcie o specyfice biznesów on-line, blogach, SEO, Instagramach, influencerach, hasztagach, ad-sach!

Dalej nie byłam przekonana jak przetransformować moją pracę na on-line, choć powstał pomysł zrobienia kursu. Wszystko jednak rozbijało się o potrzebę zrobienia oferty bardziej uniwersalnej, bo ja od lat pracuję bardzo indywidualnie, w oparciu o dokładną diagnostykę. Nadal więc pracowałam stacjonarnie i powoli oswajałam się z nowymi możliwościami. Zapisałam się do Mamaacedemy (i znowu zostałam studentką!), która była dla mnie swoistym kompasem. I tak z powolnej ewolucji, w kierunku on-line, przeszłam marcową rewolucję. Wtedy też skończyłam kurs podstaw grafiki on-line i copywritingu, uczestniczyłam w konferencji o biznesie on-line, zapisałam się do kilku tematycznych grup, uczestniczyłam w mastermindach.

Monika: Przeniesienie biznesu do sieci wymagało ode mnie wyjścia ze strefy komfortu. Zmusiło do poszukiwania nowych rozwiązań i poszerzania swoich kompetencji. Facebook, Instagram, fanpage, lajki… Coś co kiedyś było rozrywką, teraz miało się stać pracą. Do tego sklep internetowy, blog, domeny, hostingi, programy graficzne, licencje, prawa autorskie, sprzedaż, reklama… Zaliczyłam przyspieszony kurs funkcjonowania w wirtualnej rzeczywistości. Dużo czytałam, oglądałam webinary, szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, zwracając się o pomoc do specjalistów w konkretnych dziedzinach.

I nagle okazało się, że oprócz tego, że jestem logopedą, jestem też, między innymi, początkującym grafikiem, specjalistą od social mediów czy reklamy. Cały czas się rozwijam, każdego dnia uczę się czegoś nowego i pewnie za rok będę się łapała za głowę, gdy pomyślę o błędach, które w tym czasie popełniłam… Ale o to chodzi! Nawet jak dziś zrobię dwa kroki w tył, to jutro postaram się postawić trzy do przodu.

Przeczytaj także: Tarcza antykryzysowa – jak ratować swój biznes?Najważniejsze informacje

Czy ta zmiana przyniosła wymierne efekty? Jakie? Czy Twój biznes na tym skorzystał?

Eliza: Po pierwsze, teraz wiem, że da się tak pracować. Ta przymusowa zmiana spowodowała, że przetestowałam to, i działa. Można tak skutecznie pomagać i szkolić. Po drugie, paradoksalnie, widzę teraz więcej możliwości, których nie ma w pracy stacjonarnej. Mogę promować wiedzę o tym, jak sobie radzić z problemami emocjonalnymi, jak stosować skuteczną profilaktykę. Zrodził się pomysł pisania Balance Lettera, Balance Booków – czyli moją wiedzą mogę się podzielić ze znacznie większą ilością osób.
Częściej mogę oferować przysłowiową wędkę – czyli uczyć metod pozwalających na pomaganie sobie lub bliskim, bez konieczności ciągłego chodzenia po różnych terapiach. No i więcej osób może skorzystać z oferty, bo jednak koszt kursu on-line jest zawsze niższy niż suma kosztów za stacjonarną terapię. Oszczędza się również czas na dojazdy. Mogę teraz uczyć i pomagać bardziej wszechstronnie.

Magda: Oczywiście, że TAK. Dotychczas Targi Foto Rekwizyty odbywały się w największych polskich miastach, gdzie przyciągały tysiące miłośników fotografii noworodkowej, dziecięcej i ciążowej głównie z Polski. Założeniem targów online było dotarcie do odbiorców z całego świata i się udało!

27.09 odbędą się TARGI FOTO REKWIZYTY XMAS w całkiem nowej, hybrydowej formule – połączenie spotkań online z targami stacjonarnymi. Wydarzenie będzie zatem jeszcze bardziej ekscytujące.

Monika: Sklep internetowy działa, blog jeszcze raczkuje, ale mam nadzieję szybko postawić go na nogi. Mam coraz więcej stałych klientów, którzy wracają po kolejne produkty i motywują mnie do dalszej pracy. Niektóre placówki przywróciły już zajęcia, ale co będzie się działo jesienią – nie wiadomo. Na ten moment wszyscy dyrektorzy przedszkoli i żłobków są chętni do współpracy, ale jeśli placówki znów zostaną odgórnie zamknięte, to niestety taka chęć nie wystarczy. Przeniesienie części biznesu do sieci pozwoliło mi uzyskać pewien spokój i poczucie stabilizacji, również w kwestii finansowej.

Przeczytaj także: Gdzie szukać wsparcia na start własnego biznesu?

Gdy dzisiaj z perspektywy czasu patrzysz na swoje działania, czy coś byś zmieniła, poprawiła?

Eliza: Może częściej korzystałabym z profesjonalnej pomocy, ja mam naturę poszukiwacza i tak naprawdę lubię uczyć się sama różnych rozwiązań, jednak myślę, że czasem można coś zrobić szybciej, sprawniej, mniejszym kosztem poświęconego czasu, bez wyważania otwartych drzwi.

Niestety trochę czasu minęło, zanim dowiedziałam się do kogo zwrócić się po pomoc techniczną i trochę dałam się zwieść różnym ofertom. Dlatego uważam, że warto równolegle szkolić się samemu w tej branży, chociażby po to, żeby wiedzieć, co jest możliwe, a co nie. No i ostatecznie niezależnie od tego, ile usług kupimy u specjalistów od pracy online, to my kształtujemy prawdziwą, indywidualną „duszę” swojej marki.

Magda: Nic! Myślę, że Wystawcy i Zwiedzający również podzielają moje zdanie. Ogromnie się cieszę, że mogłam pomóc „Propsiarzom”i Fotografom w tym dziwnym i trudnym czasie. Cieszę się, że nie odwołałam targów, lecz jedynie dopasowałam je do nowej rzeczywistości.

Monika: Mam to wielkie szczęście, że w moich poczynaniach mocno wspierał mnie mąż, który ciągle powtarzał: „Nie gadaj, tylko rób”. Robiłam, ale bardzo niepewnie i powoli. Dziś działałabym bardziej zdecydowanie. I częściej stosowałabym radę, którą usłyszałam od Oli Budzyńskiej (Pani Swojego Czasu), że zrobione jest lepsze od doskonałego. Nie skupiałabym się tak bardzo na szczegółach, wiecznych poprawkach. Bo to, że ja się ciągle waham, czy to logo powinno być bardziej błękitne czy turkusowe, nie powinno sprawić, że sklep zacznie działać dwa tygodnie później.

Przeczytaj także: 16 podpowiedzi, co możesz zrobić dla swojego biznesu bez wychodzenia z domu?

Co poradziłabyś innym przedsiębiorczym kobietom, które stoją w obliczu takich zmian?

Eliza: Na pewno poradziłabym, żeby spróbować swoich sił, bo z każdym wyzwaniem pojawiają się nowe możliwości. A każdy problem, który trzeba rozwiązać, jest tak naprawdę nową okazją do zmiany.

To oczywiście wygląda różnie w poszczególnych branżach, ale wiele można zrobić bez kosztów, samodzielnie, małymi krokami. Warto korzystać ze szkoleń, konferencji on-line (często darmowych!), grup tematycznych, gdzie można znaleźć wiele odpowiedzi i wsparcie. Ja poznałam tą drogą wiele fantastycznych i przedsiębiorczych osób, a nawet zrodziło się kilka wspólnych pomysłów i projektów na przyszłość.

Poradziłabym też, już bardziej z mojej perspektywy jako terapeuty, aby pamiętać, że praca zdalna to też praca! I że tu też obowiązuje Work & Life Balance. Łatwiej wrócić do domu i odciąć się od pracy, jeśli zamykamy za sobą drzwi biura. Trudniej, gdy to biuro jest w domu, w komórce, w komputerze i zawsze możemy do niego zaglądnąć. Chodzi więc o to, żeby nie dać się zwieść, że skoro jestem w domu, to ta praca jest jakoś inna – lżejsza czy też mniej ważna. Zwłaszcza Mamy mają taką tendencję, traktowania czasu, jaki spędzają w domu czy macierzyńskiego, jak czasu kiedy trzeba coś koniecznie zrobić, niejako przy okazji. Owszem można, ale nie za wszelką cenę i nie kosztem zdrowia czy czasu z dziećmi.

A jeśli ktoś potrzebuje dodatkowej motywacji, aby jednak zadbać o swoje zdrowie i równowagę, to ja trochę przewrotnie mówię: Mamo zadbaj o siebie dla dobra swoich dzieci! Bo dzieci nigdy nie robią tego, co im każemy, ale to, co widzą, że my same robimy. Dlatego jeśli chcemy mieć zdrowe i szczęśliwe dzieci (a która mama nie chce), to droga wiedzie przez nas same. Przez to, czy będą widziały szczęśliwą i dbającą o swoje zdrowie oraz równowagę Mamę. I tylko od swojej Mamy mogą się nauczyć prawdziwego Life & Health & Work Balance.

Magda: Działaj! Nie zatrzymuj się nawet na chwilkę.

Monika: Działać, próbować i się nie zrażać. Sukcesami się cieszyć, a porażki przyjmować z pokorą i wyciągać z nich naukę na przyszłość.

Bardzo dziękuję Wam za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Od pracy dodatkowej po własną firmę – historia Kasi, właścicielki oddziału Socatots – Piłkarskie Maluszki

Kasia Bogochwalska-Kryś jest mamą 8-letniego Antka i właścicielką oddziału Socatots w Policach. To jej druga firma. Pierwszą zamknęła, bo nie miała wsparcia w biznesie. Teraz łączy pracę z dziećmi, czyli coś co lubi najbardziej, z przedsiębiorczością. Lubisz dzieci i sport? Chciałabyś rozwijać się zawodowo? Zobacz jaką drogę przeszła Kasia i spróbuj swoich sił zakładając oddział Socatots w Twoim mieście!
Katarzyna Bogochwalska - Kryś właścicielka oddziału socatots

Załóż własny oddział Socatots – piłkarskie maluszki i organizuj zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci w swoim mieście

Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj! Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

SOCATOTS szuka partnerów biznesowych w: województwie śląskim (istnieje możliwość przejęcia od franczyzodawcy własnych, funkcjonujących oddziałów w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu oraz Chorzowie), oraz w Krakowie, w Warszawie (wybrane dzielnice), Radomiu, Płocku, Olsztynie, Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze, a dodatkowo w każdej miejscowości powyżej 10.000 mieszkańców, w której nie ma jeszcze naszego oddziału.

Kasiu, od 6 lat prowadzisz zajęcia sportowe z dziećmi w ramach SOCATOTS – najpierw jako trenerka, a od 2 lat jako właścicielka oddziału w Policach. Na czym dokładnie polegają te zajęcia sportowe, jak wyglądają?

Socatots to zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci (do 5 roku życia) z elementami piłki nożnej. Natomiast zajęcia same w sobie nie są stricte piłkarskie – ćwiczymy równowagę, koordynację, a także doskonalimy naukę kolorów czy cyferek.

Ważna jest też socjalizacja dzieci podczas zajęć – dzieci, szczególnie te młodsze z grup 0-1 i 1-2, które nie uczęszczają jeszcze do żłobków czy przedszkoli poznają siebie oraz swoje zachowania. Co ważne, zajęcia odbywają się z aktywnym udziałem rodzica.

Czy Twój synek Antek też brał udział w zajęciach z Tobą?

Tak, oczywiście Antoś przeszedł prawie cały program Socatots. Dziś w wieku ośmiu lat gra już w klubie. Po zajęciach Socatots miał świetny start, ponieważ posiadał już opanowaną koordynację, równowagę i prowadzenie piłki, co rzadko się zdarza u pięciolatków świeżo rozpoczynających swoją przygodę z piłką nożną.

Na pewno dużo dało mi to, że mogłam brać udział w zajęciach jako rodzic. Dzięki temu dzisiaj wiem, czego rodzic może oczekiwać na zajęciach.

Czy trzeba mieć wykształcenie, doświadczenie związane ze sportem (np. uprawnienia trenera), żeby założyć oddział SOCATOTS?

Nie, ja jestem po studiach kosmetologii, ale amatorsko grałam w piłkę nożną przez 8 lat. Na pewno dodatkowym ułatwieniem jest doświadczenie w tej dziedzinie, ale franczyzę może poprowadzić każdy kto lubi, kocha pracę z dziećmi oraz przede wszystkim, ma właściwe podejście do dzieci i cierpliwość. 🙂 Oczywiście przy starcie każdy franczyzobiorca czy trener musi przejść szkolenie wewnętrzne w centrali.

Wielu franczyzobiorców, tak jak ja, jest równocześnie właścicielami firmy i trenerami, ale można zatrudnić trenerów i nie prowadzić zajęć samodzielnie. Natomiast zamiłowanie do sportu i ruchu jest mile widziane u każdego właściciela oddziału. 🙂

Od 6 lat jesteś związana z SOCATOTS. Jak zaczęła się Twoja współpraca z firmą?

Kiedy mój synek miał 2 lata, ja rozglądałam się za pracą, którą mogłabym wykonywać w niepełnym wymiarze godzin, elastyczną. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, z którą grałam w piłkę i która była (i do dzisiaj jest) trenerką w Socatots w Szczecinie. Spytała, czy nie chciałabym spróbować sił w zajęciach z maluszkami.

Pomyślałam – czemu nie, tym bardziej, że dodatkowo mogłam także uczestniczyć z Antkiem w takich zajęciach. Na początku prowadziłam 2 godziny zajęć tygodniowo oraz tzw. „zastępstwa” na wypadek absencji innego trenera. Idealna praca dla mnie na początek.

Wraz z kolejnymi sezonami tych godzin przybywało i w pewnym momencie miałam ich już 12. Później trafiłam również do biura oddziału Socatots w Szczecinie. Pełniłam jednocześnie funkcję trenera i pracownika biurowego, co znacznie ułatwiało mi komunikację z rodzicami. Po dwóch latach zostałam koordynatorem i w zasadzie pozostał mi ostatni krok, czyli franczyzobiorca.

Przeczytaj także: Chcesz aby pasja stała się Twoją pracą? Załóż własną firmę

A co wpłynęło na Twoją decyzję – teraz pora założyć własny biznes? Po drodze jeszcze miałaś etap trenerski – szkoliłaś innych trenerów, także na międzynarodowych szkoleniach. Stopniowo sięgałaś po coraz więcej…

Tak, w międzyczasie prowadziłam szkolenia dla trenerów, także brałam udział w szkoleniach międzynarodowych.

Skoro już mogłam się dzielić swoją wiedzą z innymi trenerami i znałam zajęcia od podszewki, pomyślałam, że w zasadzie nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć i jest to odpowiedni czas na otworzenie własnej franczyzy.

Dodatkowym bodźcem było to, że z Polic dojeżdżali rodzice ze swoimi dziećmi. Często rozmawialiśmy przed zajęciami i rodzice trochę „namówili mnie” na założenie własnego oddziału w Policach – żeby wszyscy mieli bliżej. 🙂

Przed urodzeniem synka już prowadziłaś firmę w innej branży, którą zamknęłaś i powiedziałaś sobie – nigdy więcej własnej firmy – co zdecydowało, że jednak zmieniłaś zdanie?

Prowadziłam firmę z zaopatrzeniem kosmetycznym i jak się potem okazało, za dużo było na mojej głowie. Nie byłam ekspertem z marketingu, nie wiedziałam jak przebić się na rynku. Byłam sama odpowiedzialna za wszystko – administrację, zakupy, sprzedaż. Stąd też moje zniechęcenie do własnego biznesu.

Ale jak wspomniałam, zajęcia Socatots znałam od podszewki, dużo się nauczyłam – również w biurze. Nie ma co ukrywać,

dobrze poprowadzone zajęcia bronią się same.

Duże znaczenie także ma to, że za mną stoi cały sztab ludzi z centrali, którzy wiedzą jak prowadzić biznes. Znają się na marketingu oraz innych tematach i pomagają mi w tym.

Jak wygląda Twój dzień pracy – czym zajmujesz się w firmie? Czy prowadzisz także zajęcia?

Police to nieduże miasto i na razie sama zajmuję się i firmą i zajęciami. Z reguły do południa zajmuję się sprawami bieżącymi, czyli tzw. praca biurowa na komputerze czy z telefonem. Znacznie bardziej wolę zajęcia z dziećmi, które prowadzę kilka dni w tygodniu po południu, ale też rano.

Prowadzę 6 grup (4 w Policach i 2 w Szczecinie) – mam pod opieką aż 46 dzieci na zajęciach.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Oj, mogłabym mówić i mówić.:)

Najbardziej lubię spontaniczność maluszków oraz to jak w prosty sposób potrafią pokazać np. że cię lubią.

Jeżeli naprawdę wkładasz dużą pracę w prowadzenie zajęć – bardzo szybko się to zwróci, jeśli nie w formie sympatii, to na pewno w formie postępów jakie robi dziecko.

I kontakt z rodzicami. Jeżeli masz świetnych rodziców na zajęciach (a ja takich mam :)) to przychodzenie na zajęcia jest czystą przyjemnością.

Jesteś niezależną przedsiębiorczynią, ale działasz we współpracy z centralą SOCATOTS. Jak firma wspierała Cię przy zakładaniu oddziału i jak wspiera teraz na co dzień?

Przede wszystkim dostałam całe know-how – od początku do końca w zasadzie w praktyce, a także w przypadku jakiś niejasności czy wątpliwości zawsze mogłam zadzwonić dopytać o szczegóły.

To moja firma, ale nie jestem w niej sama.

Dziś, szczególnie w ostatnim trudnym czasie powstała tzw. e-platforma dla dzieci, które przez pandemię nie mogą uczestniczyć w zajęciach. Oczywiście nie jest to zastąpienie prawdziwych zajęć, ale przynajmniej jakaś namiastka.

Także podczas lockdownu sprzed roku mocno działał firmowy Facebook ogólnopolski, który aktywizował rodziców i nie pozwalał im o nas zapomnieć.

Wspomniałaś o pandemii – co zmieniła w Twoim biznesie? Jak na niego wpłynęła? Przecież przez długi czas nie mogłaś prowadzić żadnych zajęć.

Na pewno spowolniła rozwój mojego oddziału w Policach. Myślę, że dziś było by nas więcej – około 70. Bardzo się cieszę i dziękuję tym rodzicom, którzy ze mną zostali i mnie wspierali, bo to bardzo budujące.

Powiedz proszę jakie masz plany albo marzenia związane z rozwojem własnej firmy?

Marzy mi się mieć coraz więcej i więcej podopiecznych oraz żeby każdy, ale to każdy mieszkaniec Polic wiedział czym są zajęcia Socatots i jak doskonale się bawimy. 🙂

Na koniec – jaką wskazówkę dałabyś mamom, które myślą o założeniu własnej firmy?

Żeby się nie bały zrobić pierwszego, najtrudniejszego kroku. Siedzenie z własnym maluszkiem w domu niekoniecznie musi być mozolne i męczące (jak nam mamom się czasami wydaje). Połączenie franczyzy Socatots oraz macierzyństwa może dać mnóstwo korzyści dla mamy jak i dla maluszka.

Dziękuję za rozmowę.

Spodobała Ci się praca Kasi? Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj –
Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Firma jest dla mnie fantastyczną przygodą – historia Justyny, przedsiębiorczej mamy i założycielki CosmIQ

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy – mówi Justyna Kalwat, mama dwóch córek, która założyła CosmIQ, firmę kosmetyczną, produkującą kremy najwyższej jakości oparte na substancjach aktywnych pochodzenia konopnego. Jaka była jej droga od etatu do własnej firmy, dlaczego zdecydowała się na markę kosmetyczną? Poznaj jej historię i zainspiruj się do działania. Możesz także otrzymać kremy CosmIQ do testowania!
Justyna Kalwat założycielka firmy kosmetycznej CosmIQ

Witaj Justyno – Twoja historia pokazuje, że macierzyństwo budzi w nas kobietach potencjał i siłę. Jesteś mamą, która po urodzeniu dziecka założyła własny biznes. Jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy kosmetycznej CosmIQ?

Dość zaskakująca dla mnie samej. 🙂 Ja bardzo lubiłam swoją pracę i zapewne po urlopie macierzyńskim wróciłabym do korporacji. Jednak na skutek splotu różnych okoliczności, w tym zmiany miejsca zamieszkania, ostatecznie zrezygnowałam z etatu.

Kilka następnych lat poświęciłam głównie opiece i wychowaniu dzieci. W tym czasie wprawdzie nie rozwijałam swojej własnej ścieżki kariery, jednak starałam się wspierać męża w prowadzeniu założonej przez niego spółki chemicznej.

Czyli pomysł na Twój biznes pojawił się dzięki pracy z mężem?

Tak. Miałam dużo czasu i możliwości, aby zagłębić się w tematy dotychczas mi obce, ale niezwykle ciekawe. Szczególnie zainteresował mnie potencjał konopi włóknistych, które mają bardzo szerokie zastosowanie, a (wykorzystane w sposób rzetelny) w kosmetykach dają możliwości tworzenia produktów o wyjątkowo dobrym dla skóry działaniu.

Zawsze lubiłam kosmetyki o dobrym składzie, co niekoniecznie znaczy bardzo drogie. Wnikliwie czytałam etykiety starając się wybierać polskie marki. Kiedy zostaliśmy producentem kannabinoidów, czyli substancji aktywnych pochodzenia konopnego, założenie firmy kosmetycznej stało się dla mnie naturalną pochodną tych czynników.

Czy nie myślałaś, żeby po urlopie macierzyńskim jednak wrócić na „bezpieczniejszy” etat?

Na szczęście miałam tę komfortową sytuację, że nie czułam presji szybkiego powrotu do pełnoetatowej pracy. Priorytetem dla mnie była i jest dyspozycyjność. Prowadzenie własnej działalności daje mi dużą elastyczność, choć jest bardzo absorbujące, gdyż właściwie w pracy jest się cały czas.

Trochę już powiedziałaś, dlaczego założyłaś firmę kosmetyczną. Ale myślę, że to bardzo wymagający biznes – konieczne atesty, badania w laboratorium. Co Cię napędzało do działania? Czy masz także wykształcenie związane z chemią / kosmetologią?

Jestem absolwentką Akademii Ekonomicznej, moje wykształcenie jak i doświadczenie zawodowe związane są z ubezpieczeniami gospodarczymi. Im bardziej jednak zagłębiałam się w tematy związane z branżą konopno-kosmetyczną, tym mocniej czułam się tym zafascynowana a perspektywa powrotu do dotychczasowej pracy się oddalała.

Mając młodych kibiców w domu i bezpośredni dostęp do wysokiej jakości składników aktywnych, postanowiłam podjąć wyzwanie i założyć spółkę produkującą kosmetyki.

To rzeczywiście trudne przedsięwzięcie, wymagające dużego zaangażowania, wiedzy specjalistycznej, dostępu do profesjonalnego sprzętu.

Za marką CosmIQ nie stoję sama, współpracuję z kilkoma osobami, profesjonalistami w swoich dziedzinach. Część pracy wykonujemy we własnym laboratorium, następnie testy produktu przeprowadzamy w niezależnych, bardzo doświadczonych laboratoriach zewnętrznych. Korzystamy również z firmy zewnętrznej jeśli chodzi o samą produkcję.

My koncentrujemy się na produkcji składników aktywnych, doborze składów, kontroli surowców, procesu produkcyjnego i samego produktu gotowego.

CosmIQ istnieje od kilku miesięcy i w ofercie macie krem do twarzy, który jest inny niż wszystkie – na opakowaniu można przeczytać „to jest kosmetyk z mądrym składem” czym zatem się wyróżnia i co jest jego siłą?

O tym mogłabym długo opowiadać, ale mówiąc krótko to przede wszystkim bogactwo substancji aktywnych pochodzenia konopnego: kannabidiol (czyli CBD), kannabichromen (czyli CBC) i kannabigerol (czyli CBG) w połączeniu z olejem z pestek malin oraz kwasem hialuronowym.

Jest to prawdopodobnie pierwszy w Europie krem o takim składzie, w szczególności ze ściśle określonymi zawartościami kannabinoidów. Nowością jest zastosowanie CBG (to tzw. komórki macierzyste konopi) i CBC oraz ich ilość i proporcje. Połączenie tych trzech kannabinoidów tworzy dodatkowy efekt synergii.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre nazwy składników brzmią dość obco, na naszej stronie internetowej znajduje się opis ich działania oraz linki do publikacji naukowych szerzej je opisujących Krem Konopny Full Spectrum – CosmIQ.

Dodam jeszcze, że skuteczność kremu oraz jego łagodny charakter dla skóry wrażliwej zostały potwierdzone w Jagiellońskim Centrum Innowacji badaniami:

  • aplikacyjnymi w zakresie: nawilżania, regeneracji, wzmocnienia oraz poprawy elastyczności, wyglądu i kondycji skóry, łagodzenia podrażnień, zapobiegania pojawianiu się zmarszczek, działania przeciwtrądzikowego
  • aparaturowymi w zakresie: redukcji przebarwień oraz łagodzenia zaczerwień

Przy okazji naszej rozmowy chciałabym pochwalić się przyznaną nagrodą dla marki CosmIQ: Konsumencki Lider Jakości – DEBIUT ROKU 2021

Cieszę się ogromnie, że nasz wysiłek włożony w pracę nad innowacyjnością i wysoką jakością kosmetyków spotkał się z uznaniem i pozytywnym przyjęciem na tak nasyconym i wymagającym rynku.

Serdecznie gratuluję Ci nagrody! Wiem, że zależy Ci na zebraniu opinii rynku i oferujesz kremy do przetestowania – jak można się do Ciebie zgłosić, żeby Twój krem przetestować?

Chętnie podzielę się kremami konopnymi full spectrum i oraz kremami CBD do rąk z czytelniczkami portalu mamopracuj.pl. Dla pierwszych dziesięciu osób, które się do mnie zgłoszą z radością prześlę darmowe egzemplarze do przetestowania. Zależy mi jednak na szczerych i obiektywnych opiniach zwrotnych.

Zapraszam do kontaktu mailowego: [email protected]

Super, liczę na to, że nasze czytelniczki pomogą Ci w badaniach rynkowych. Powiedz, jakie kolejne produkty chcesz wprowadzić na rynek?

W przygotowaniu mamy kolejne dwa kosmetyki na bazie kannabinoidów: krem pod oczy oraz serum do twarzy. Myślę, że na rynku pojawią się w drugiej połowie czerwca.

Pracujemy też nad serią peelingów kwasowych w wersjach light oraz PRO.

Kończymy także prace nad nowym składnikiem kosmetycznym, jednak przed nami długa droga do wprowadzenia na rynek kosmetyków z jego zastosowaniem. Na początku rejestracja w bazie COSING/INCI, następnie miesiące w laboratorium… tworzenie receptur i znowu badania…

Badania nad pierwszym kremem i rozkręcanie firmy trwały aż półtora roku – jak sobie radziłaś z trudnościami, zniechęceniem, zwątpieniem?

To była długa droga do punktu wyjścia. Zdarzały się trudności, nie jeden raz jako zespół się z nimi mierzyliśmy… ale nigdy nie czułam zwątpienia czy zniechęcenia.

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy.

Uważam, że tworzymy nową jakość kosmetyków, bazujemy na surowcach najwyżej jakości, wręcz pionierskich.

Kiedy blisko dwa lata temu rozpoczynałam ten projekt, nie miałam jeszcze pojęcia jak fantastyczną to będzie przygodą. Praca stała się moją wielką pasją. Kiedy jest piątek, piąteczek, piątunio ja czekam już na poniedziałek 😊

Dziewczyno, zarażasz optymizmem! Porozmawiajmy jeszcze o Twoim powrocie do pracy – mówiłaś, że macierzyństwo Cię „uśpiło zawodowo” na kilka lat. Czy teraz czujesz się silniejsza? Czujesz, że więcej możesz jako mama i jako przedsiębiorcza kobieta?

Kilka lat poświęconych głównie dla dzieci było wyjątkowym czasem w moim życiu, bardzo też potrzebnym do tego, aby być dziś w tym miejscu, w którym teraz jestem.

Właśnie dzięki dzieciom zrozumiałam, iż mając duże plany i pomysły, drogę do ich realizacji często przysłania nam wyszukiwanie powodów, dla których tak łatwo i szybko z nich rezygnujemy. Dzieci szukają sposobów sięgania po swoje marzenia…

Córki są dla mnie inspiracją i siłą napędową do działania. Uczestniczą aktywnie w budowaniu marki CosmIQ poprzez wymyślanie haseł marketingowych, tworząc plakaty reklamowe, układając scenariusze spotów itp. 😊 Okazują mi wiele zrozumienia, ale czasem i zniecierpliwienia, kiedy zamiast poświęcić im uwagę, muszę zająć się pracą.

Pandemia zatrzymała nas w domu, kazała zwolnić. Pracujemy z domu i życie jeszcze bardziej miesza się z pracą. Po tym roku lockdownu szczególnie potrzeba nam dobrego odpoczynku i resetu – jaki masz patent na odpoczynek i czas tylko dla siebie?

Najbardziej cenię sobie aktywne formy wypoczynku takie jak góry czy rower. Tak przyjemne chwile lubię dzielić z rodziną i przyjaciółmi. W tym roku planujemy wakacyjny przejazd rowerami z Międzyzdrojów na Hel.

Do trzech razy sztuka, już dwa razy mieliśmy wszystko zaplanowane, spakowane, bilety na pociąg wykupione i za każdym razem to samo – dzień wcześniej córka łamała rękę. W tym roku do końca będziemy trzymać datę wyjazdu w tajemnicy 😊

Moją pasją od blisko już 20 lat są też nocne rajdy terenowe na orientację. Mam nadzieję, że już niedługo uzbrojona w kompas i czołówkę będę zastanawiać się czy to już właściwa słabo widoczna ścieżka lub rozwidlenie przy którym należy obrać kolejny azymut.

Przeczytaj także: Praca na etacie czy własna firma? Jak znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie?

Powiedz jeszcze jakie masz marzenia związane z własną firmą? Jak chciałabyś ją rozwijać?

Chciałabym aby marka CosmIQ kojarzyła się z innowacyjnością i wysoką jakością, aby była jednym z pierwszych wyborów do pielęgnacji skóry dla wymagających klientów.

To IQ w nazwie nie określa nas, a naszych klientów, którzy kupują produkt świadomie, znając jego skład a my właśnie ten skład podajemy wprost, szczegółowo, łącznie z ilością i określaną procentowo zawartością składników aktywnych.

Ludzie szukają wartości, dokładnie czytają etykiety, rośnie świadomość klientów.

Myślę, że coraz mniej liczą się hasła marketingowe, bo ludzie chcą zajrzeć do środka. To właśnie nasza zaleta, w tym zakresie jesteśmy transparentni i tacy zamierzamy pozostać.

A co powiedziałabyś mamom, takim jak Ty – zawodowo uśpionym przez macierzyństwo, które już czują potrzebę działania – jaką wskazówkę, radę chciałabyś im przekazać?

Mówiąc żargonem biznesowym uważam, że czas dla dzieci to najlepiej zainwestowany w życiu czas.

Przeczytaj także: Prosta strategia na dobry początek dla małego biznesu

Czas ten można wspaniale wykorzystać spełniając się zarówno jako rodzic, ale też podnosząc swoje kompetencje (np. w ćwiczeniu cierpliwości 😊hihi)
Warto obserwować dzieci, bo od nich również można się wiele nauczyć, na nowo odkryć w sobie wiele cech jak np. odwaga, wiara we własne możliwości.

Myślę jednak, że przede wszystkim należy słuchać własnej intuicji i działać w zgodzie ze sobą.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Śledź CosmIQ w social mediach:
Cosmiq – kosmetyki z mądrym składem | Facebook
https://www.instagram.com/cosmiq_pl/

www.cosmiq.pl

Zdjęcia: prywatne archiwum Justyny

Wywiad powstał w ramach współpracy partnerskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×