Czego szukasz

Chcesz znaleźć dobrą pracę? Zaprzyjaźnij się z LinkedIn!

Masz już swój profil na LinkedIn? Czy jest Ci potrzebny? LinkedIn to międzynarodowy serwis społecznościowy skupiający całą rzeszę specjalistów, z którego korzysta prawie 500 mln osób na świecie. Jeśli jeszcze nie masz swojego konta na LinkedIn, dowiedz się już teraz, jak sprawnie je założyć.

  • Anna Lisowska - 24/09/2017
uśmiechnięta, młoda kobieta zapisuje coś na tablecie

Po co tworzyć profil?

Aby dostać nową pracę nie trzeba mieć profilu na LinkedIn, ale na pewno warto. Dlaczego? LinkedIn to największy na świecie portal skupiający przeróżnych specjalistów. Obecnie korzysta z niego ponad 467 milionów użytkowników w 200 krajach i terytoriach na całym świecie.

Jednak samo stworzenie profilu nie spowoduje, że zaczniesz dostawać kilka ofert pracy tygodniowo/miesięcznie. Portal ten służy bowiem m.in. do budowania własnej marki jako eksperta w swojej dziedzinie.

Za jego pomocą można także nawiązywać ciekawe, branżowe znajomości i dzielić się doświadczeniem, wiedzą, spostrzeżeniami, obserwować interesujące firmy oraz prowadzić działalność komercyjną i pozyskiwać klientów.

Jak wygląda idealny profil na LinkedIn?

Najlepiej jest wypełnić swój profil w 100%. LinkedIn podpowiada, w jakim stopniu uzupełniłaś informacje na swój temat. Zwiększają się wówczas Twoje szanse na znalezienie Cię przez potencjalnego, przyszłego pracodawcę. Rekruter powinien też móc łatwo odszukać interesujące go informacje.

LinkedIn jest portalem międzynarodowym, dlatego myślę, że lepiej wypełniać go w języku angielskim. Jedną z najważniejszych zasad prowadzenia profilu na LinkedIn jest jego bieżąca aktualizacja! W końcu to takie Twoje „internetowe CV”. Aktualne ma być dosłownie wszystko.

Jeśli wpisujesz nowe informacje do swojego CV, zaznacz je również na swoim profilu. Drugą bardzo ważną zasadą jest pisanie prawdy. Kłamstwo ma krótkie nogi i w dzisiejszych czasach łatwo sprawdzić informacje, którymi się chwalimy.

Słowa kluczowe

Są to słowa, z którymi chcesz, aby Cię kojarzono. Dobrze jest jeśli są to słowa określające Twoje obszary zawodowe, kompetencje czy też zainteresowania. Należy pamiętać o nich tworząc zwłaszcza nagłówek, podsumowanie, nazwy i opisy zajmowanych stanowisk oraz opisując doświadczenie/projekty. Zwracając uwagę na te szczególne słowa, zwiększysz swoje szanse na znalezienie Cię przez przyszłego pracodawcę.

Zdjęcie

Posiadanie zdjęcia profilowego podnosi Twoją wiarygodność. Zadbaj o to, aby zdjęcie było aktualne, wyraźne, dobrze skadrowane. Wszelkie selfie, zdjęcia z wakacji, logo firmy możesz sobie tutaj darować 🙂 Na LinkedIn obowiązuje pełna profeska. Fajnie jak zdjęcie jest wykadrowane od ramion w górę, a 50% obszaru zajmuje Twoja uśmiechnięta twarz.
Jeśli chcesz, za swoim zdjęciem możesz zamieścić również tło – background photo.

Kto Cię odwiedził?

Zawsze możesz sprawdzić, kto oglądał Twój profil, liczbę wyświetleń Twoich wpisów oraz Twojego profilu w wynikach wyszukiwania w danym czasie:

Osoby, które posiadają płatny, rozszerzony profil na LinkedIn mogą anonimowo zaglądać na inne profile, a także mają dostęp do wszystkich gości odwiedzających ich profil, a nie tylko do tych ostatnich. Warto zaglądać w to miejsce, ponieważ może to być pierwszy krok do pozyskania wartościowego kontaktu – taką osobę możesz zaprosić do swojej sieci znajomych.

Jeśli chcesz zaprosić kogoś do swojej sieci znajomych, warto napisać coś więcej niż automatyczne zaproszenie o treści: „Chciałbym Cię dodać do swojej sieci profesjonalnych kontaktów na LinkedIn”.

Poświęć chwilę na spersonalizowanie zaproszenia. Nie rozsyłaj spamu 😉

Informacje o aktualnościach

Wszelkie informacje o zaproszeniach do kontaktów, nowych postach i wiadomościach, rocznicach zatrudnienia znajomych itd. Będą pojawiały się tutaj:

 

Vanity URL

Jest to unikalny link, po którym będzie łatwo Cię znaleźć. Można go również wykorzystać np. w stopce maila czy na własnej stronie www lub blogu. URL powinien być prosty, czyli najlepiej składający się z Twojego imienia i nazwiska: https://www.linkedin.com/in/imie-nazwisko. Taki link ma znaczenie z punktu widzenia SEO – Twój profil wyświetli się wyżej w wynikach wyszukiwania Google i znacznie ułatwi znalezienie Ciebie wśród licznych kandydatów.

Nagłówek

To pierwsza rzecz, jaką widzą ludzie odwiedzający Twój profil. Pojawia się on w wynikach wyszukiwania zaraz obok Twojego imienia i nazwiska. To właśnie po nim i po nazwie Twojego stanowiska rekruterzy najczęściej wyszukują kandydatów. Możesz tu wpisać słowa kluczowe, po których chcesz zostać znaleziona, np. zarządzanie strategiczne. Jeśli sama nie wybierzesz tych słów, wówczas LinkedIn domyślnie wstawi tam najświeższe informacje dotyczące Twojego doświadczenia – nazwę stanowiska i firmy, w której pracujesz. Oprócz tych informacji w nagłówku pojawiają się dane dotyczące Twojego wykształcenia (nazwa uczelni), miejsca zatrudnienia (miasto i kraj) oraz ilość kontaktów.

Podsumowanie profilu

W jednym lub kilku zdaniach opisz siebie i swoje osiągnięcia. Zawrzyj tu naprawdę najważniejsze informacje i słowa kluczowe, po których chciałabyś zostać wyszukana. Idealne podsumowanie opowiada pewną historię o Tobie. Jeśli nie wiesz co napisać, sprawdź, jaką propozycję stworzył dla Ciebie LinkedIn, klikając przycisk: See summary.

Doświadczenie

Opisz je dokładnie tj. wpisz nazwę stanowiska, nazwę firmy, zakres obowiązków i okres zatrudnienia. Najlepiej przenieś informacje ze swojego CV, aby nie powstały żadne rozbieżności między Twoim profilem, a Twoją aplikacją.

Wykształcenie

Dodając informacje o ścieżce edukacji, Twój profil ma szansę zostać wyświetlony 11 razy częściej.

Rekomendacje

Możesz poprosić swoich byłych przełożonych, współpracowników, podwładnych, klientów itd. o rekomendacje:

Obok każdej wypowiedzi na Twój temat pojawi się miniaturka zdjęcia oraz imię i nazwisko danej osoby. Pozytywnie odbierane są referencje od osób znanych w danej branży.

Języki

Wypisz znane Ci języki i określ stopień ich znajomości (masz do wyboru 4 poziomy):

Publikacje

Możesz zyskać 7 razy więcej odsłon, jeśli dodasz do profilu informacje o swoich publikacjach. Zaznacz tu przede wszystkim tytuł artykułu, miejsce publikacji i załącz link.

Umiejętności

Warto w swoim profilu odnotować posiadane umiejętności, które później mogą być potwierdzane przez osoby z Twojej sieci kontaktów. Im więcej masz poparcia dla określonej zdolności od swoich znajomych, tym większe prawdopodobieństwo, że trafisz w wynikach wyszukiwania, gdy ktoś szuka właśnie tej umiejętności, np.: 79 osób potwierdziło, że znasz metodykę Scrum. Kiedy rekruter poszukuje kandydatów ze znajomością Scrum, to jest bardziej prawdopodobne, że Twój profil wyświetli się gdzieś na jednej z pierwszych stron z wynikami wyszukiwania. Potwierdzanie umiejętności jest też pewnego rodzaju rekomendacją udzieloną w inny sposób niż opisowy.

Posty/Aktywność

Na LinkedIn masz opcję zamieszczania własnych postów lub udostępniania wpisów innych osób, możesz także je polubić. W każdym z tych przypadków Twoi znajomi zobaczą Twoją aktywność. Zwiększasz wówczas zasięg danego wpisu, a także liczbę odwiedzin Twojego profilu.

Pamiętaj, posty powinny mieć charakter merytoryczny. LinkedIn nie jest drugim Facebookiem.

Wolontariat / organizacje

W tej sekcji możesz pokazać swoje zaangażowanie w ważne dla Ciebie inicjatywy i społeczności. Obecnie CSR (społeczna Odpowiedzialność Biznesu) jest praktykowana przez wiele firm, dlatego Twoje doświadczenie wolontaryjne będzie odebrane na pewno bardzo pozytywnie.

Okazuje się, że dla wielu pracodawców Twoje doświadczenia pozazawodowe są równie istotne co te komercyjne. W ten sposób budujesz pozytywny obraz własnej osoby.

Dane kontaktowe

Jeśli chcesz, aby rekruter mógł się z Tobą skontaktować, zamieść te dane w swoim profilu. Jeśli tego nie zrobisz, to kontakt może być utrudniony. Dotyczy to sytuacji, kiedy potencjalny pracodawca nie ma konta rekruterskiego / rozszerzonego (konto Premium), nie ma Cię również w swojej sieci kontaktów. Wówczas możliwe jest wysłanie zaproszenia do kontaktów wraz z naprawdę bardzo krótką wiadomością, która może zostać przez Ciebie przeoczona.

Kursy, szkolenia, certyfikaty, nagrody

Profile osób, które zamieściły informacje np. o swoich certyfikatach, są odwiedzane 5 razy częściej. Warto na bieżąco wpisywać ukończone szkolenia, kursy, webinary, itd.

Projekty

Zachęcam do stworzenia oddzielnej sekcji dotyczącej projektów na swoim profilu, zwłaszcza jeśli jesteś konsultantką lub freelancerem. Dodając tę sekcję, możesz wprowadzić nazwę i adres URL projektu, zapraszając tym samym osobę odwiedzającą Twój profil do szczegółowego przyjrzenia się temu, co zrobiłaś.

Grupy

Znajdź grupy, które odpowiadają Twoim zainteresowaniom zawodowym i dołącz do nich. Warto zapisać się do tych, które mają jak najwyższą ilość uczestników. Dlaczego? Otóż będąc w tej samej grupie co rekruter, wówczas jest większe prawdopodobieństwo, że Twój profil zostanie wyświetlony wyżej w jego wynikach wyszukiwania. Dodatkowo do członków grupy można pisać bezpłatnie długie wiadomości bez zapraszania ich do sieci kontaktów. W takich grupach możesz aktywnie uczestniczyć poprzez dzielenie się swoją wiedzą. Jeśli jej nie posiadasz, a temat Cię interesuje – zadaj pytanie! Świadczyć ono będzie o Twojej chęci uczenia się.

Wyszukiwarka

Wyszukiwarka LinkedIn to całkiem fajne narzędzie. Możesz wyszukiwać ludzi, posty, firmy itd. Ludzi możesz filtrować za pomocą kryteriów (stopień kontaktu, słowa kluczowe – lista rozwijalna, zainteresowania non profit) oferowanych przez portal (po prawej stronie):

Posiadając konto Premium, LinkedIn udostępni Ci różne ciekawe filtry wyszukiwania, np. po ilości lat doświadczenia, zainteresowaniach itd.

Nie czekaj! Stwórz swój profil na LinkedIn już teraz  i wykorzystaj w pełni potencjał komunikacyjny tej międzynarodowej platformy.

Grafika: LinkedIn

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Lisowska
Od ponad 7 lat pracuje w HR – głównie w branży IT, obecnie jako HR Business Partner w firmie Objectivity. Mama kilkumiesięcznego Janka. Co ją cieszy? Podróże z jej megamężem i nowa książka na półce. Chciałaby być najlepsza w projekcie „dziecko”, ale do jej potomka nie dodali instrukcji obsługi.
Podyskutuj

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl

"Chcę dla swoich dzieci fajnego świata" - mówi Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka. A ja się pod tym podpisuję! Zapraszam Was do rozmowy z niezwykle ciekawą, odważną i mądrą kobietą, która nie boi się marzyć i spełniać swoje marzenia, przyznawać do błędów i słabości, która jest do bólu autentyczna, i można ją albo pokochać albo... Przekonaj się sama!
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/04/2019
Dagmara Hicks blogerka całareszta.pl z rodziną

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl – kim jest? O czym marzy a czego się boi? I skąd czerpie siłę?

Dagmaro, Ty nie ściemniasz, prawda? Kawę na ławę. Piszesz o trudnych momentach macierzyństwa, czasem o takich emocjach, które wiele z nas ukrywa… Skąd czerpiesz siłę i odwagę?

Boję się bardzo wielu rzeczy, ale niestety na te, których boję się najbardziej, mam niewielki wpływ. Jeśli zaś chodzi o słowo, którym się na co dzień posługuję – wierzę w wolność wypowiedzi. Nie boję się powiedzieć tego, co większość myśli. Czego miałabym się bać? Już dawno przestałam się przejmować jednostkowymi krytycznymi opiniami.

Mam nadzieję, że społeczność, którą zbudowałam, to osoby podobne do mnie – mogę poznać każdy światopogląd, przyjaźnię się z osobami o skrajnie różnych poglądach, innych niż moje własne, potrafię to rozdzielić. Nudno by było, gdybyśmy wszyscy myśleli identycznie. Poznawanie innych opinii czy sądów często skłania do myślenia i mam nadzieję, że tak jest w przypadku mojego bloga, który wychodzi poza ramy parentingu, zahacza o publicystykę, bywa dziennikiem.

Ludzie, którzy czytają mnie regularnie, znają moje poglądy na temat Kościoła, homoseksualizmu, aborcji, małżeństw jednopłciowych, polityki. Wydaje mi się to naturalne, że poruszam takie tematy. Pisanie o kocykach i smoczkach mnie nie interesuje. Wraz z urodzeniem dzieci nie pozbawiłam się umysłu, wręcz odwrotnie – chcę dla swoich dzieci fajnego świata. Te mamy, do których piszę, tworzą ten świat w głowach swoich dzieci, w domu, w swoim środowisku.

Zmiany trzeba zacząć od tych najmniejszych. Jeśli moje słowo skłoni kogoś do przemyśleń – cudownie.

A kim jest Dagmara Hicks? Pytam trochę przewrotnie, bo ja mogę napisać, że mamą trojaczków, żoną i mieszkasz w Australii ale jak sama o sobie napiszesz to będzie bardziej ciekawe! 😉

Jestem kobietą, obywatelką świata, dumną mamą, Polką, biegaczką, miłośniczką kina i jedzenia. Jak to powiedziała Madeleine Albright – jestem optymistką, ale zatroskaną. Noszę w sobie sprzeczności. Potrafię w jednym zdaniu wypowiedzieć dwie wykluczające się tezy i uznać je za słuszne. Bywa to męczące, podobnie jak mój charakter, który każe mi się nie zatrzymywać, przeć do przodu, jak to typowy Strzelec.

Zawsze byłaś taka odważna i bezpośrednia?

Bezpośrednia chyba tak.

Bardzo rzadko zapala mi się czerwona lampka, nie aplikuję filtra, nie bywam dyplomatką, nie znoszę fałszu, udawania, podstępów. Niektórzy to we mnie kochają, inni nienawidzą.

Nie mogę nadal uwierzyć w to, że ludzie w 2019 roku wolą piękne kłamstwo od prawdy.

Sama ponad wszystko cenię sobie szczerość. Wolę konfrontację i oczyszczenie atmosfery niż kiszenie się w żalach i frustracjach. Uwielbiam jasne sytuacje. Wydaje mi się, że gdybyśmy nauczyli się szczerości, świat stałby się dużo prostszy.

Nie uważam się za osobę odważną. Boję się rekinów, pająków, węży. To dlatego mieszkam w Australii. Hahahaha. A tak na serio – nie boję się żyć po swojemu, ale z tego, co widzę, przychodzi to chyba z wiekiem i doświadczeniem, więc pewnie nie jest to nic szczególnie w moim przypadku wyjątkowego.

Ja wiem, że moje dzieci dodały mi odwagi, takiej pewności, waleczności i gotowości do…. wszystkiego. A skąd Australia?

Mój mąż jest Australijczykiem. Mieszkał 10 lat w Polsce, teraz czas na mnie, żeby się tu trochę „pomęczyć”. Chcieliśmy, aby dzieci nauczyły się angielskiego i pomieszkały w swoim drugim domu, w Polsce akurat sytuacja polityczna nieciekawa, w moim ukochanym Krakowie smog, więc mieszkamy chwilowo blisko Oceanu, w kraju wiecznego słońca.

Ja uwielbiam Twojego bloga, i czasem wystarczą mi Twoje leady 😉 aby wiedzieć „kurcze, ale ma rację kobieta!” – gratuluję! Teraz blog to Twoja praca, prawda? Lubisz? Zamieniłabyś na inną?

Bardzo lubię, bo kocham pisać, ale chętnie „wyszłabym z domu” i coraz częściej szukam takiej opcji. A jednocześnie za każdym razem, kiedy o tym myślę, lista plusów, które ma w sobie ten rodzaj pracy jest oszałamiająca i ciężko z tego zrezygnować. Niemniej jednak chciałabym czasami wyjść z domu, do biura, do znajomych z pracy.

Niestety aktualnie wymagałoby to ogromnych poświęceń całej naszej rodziny, więc robię to, co lubię i co nam pasuje najbardziej. Nie mogę myśleć już tylko o sobie. Gdybym wróciła na etat, pisanie musiałabym odłożyć, a mam wrażenie, że nie postawiłam jeszcze ostatniej kropki.

A jak to jest z hejtem, dostajesz czasem? Jak sobie z nim radzisz?

Bardzo rzadko, właściwie wcale. Kasuję komentarz (często całego nawet nie czytam), blokuję użytkownika i tyle się tym przejmuję. Osoby, które uprawiają hejt, marzą o słownej potyczce, nie daję im tej satysfakcji. Zablokowałam też osoby, które szukały dziury w całym, ciągle się czepiały, ironizowały na granicy bezczelności.

Szkoda mi na takich ludzi czasu i energii. Niech sobie idą gdzie indziej psuć klimat. Hejt mnie nie dotyka, bo do absolutnie wszystkiego można się przyczepić. Trzeba być twardym i wiedzieć swoje, a nie przejmować się innymi. Przecież nawet w rodzinie musimy wykazać się asertywnością.

Pracowałaś w korporacji, prawda? Przed erą dzieci, czy po? No i opowiedz proszę jaka była Twoja droga do bloga – ale rym… o matko! Kiedy z bloga dla siebie stworzyłaś swoje miejsce pracy? Po jakim czasie? A może od razu plan był – bloguję bo chcę mieć z tego swoje pieniądze?

Pracowałam w korpo i przed i po dzieciach. Na dłuższą metę nie dałam rady pogodzić pracy na pełny etat z byciem mamą. Oboje z mężem byliśmy na kierowniczych stanowiskach w wielkich firmach, które wymagają od pracownika elastyczności, czytaj: ciągłych nadgodzin i dyspozycyjności 24/7. Byłam jedyną osobą na 100 osób w naszym biurze, która miała dzieci, mimo najszczerszych chęci, nikt nie rozumiał moich problemów.

Niektórzy ludzie są pracoholikami i nie wiedzą co to równowaga pomiędzy pracą a życiem. Ja wiem. Niestety uważam, że to prawda, że od kobiet oczekuje się, aby pracowały tak, jakby nie miały dzieci, a wychowywały dzieci tak, jakby nie pracowały. Kobiety nadal są dyskryminowane.

W przedszkolu oczekuje się, że mama będzie siedziała w pierwszym rzędzie na przedstawieniu, które organizuje się o godzinie 13 we wtorek. Jednocześnie w tym samym czasie ma w pracy prowadzić konferencję z pracownikami w 4 różnych krajach. To były moje realia.

Nawalałam na obu frontach, a z mężem mijałam się w drzwiach. Poza tym dzieci mi chorowały, nie mogliśmy znaleźć niani dla trojaczków w podkrakowskiej wsi z kiepskim dostępem do publicznego transportu, czułam się zmęczona wiecznym rozkrokiem – nigdzie nie byłam na 100%.

Bloga pisałam już wcześniej, bardziej jako pamiętnik, na pamiątkę i dla znajomych, żeby wiedzieli, co u nas słychać, ale jak zaczęłam myśleć o rezygnacji z pracy, rozwinęłam go. Właściwie nie miałam wtedy pojęcia co z tego wyjdzie, nie miałam planów na uczynienie go pracą. Stało się to jakby samo z siebie, naturalnie i w miarę szybko. Nadal nie mam biznes planu, bo ten blog to dla mnie wielka, życiowa pasja, nie maszynka do robienia pieniędzy.

Nie brakuje Ci czasem zespołu, osób „z pracy”? A może masz kogoś z kima stale współpracujesz?

Bardzo mi tego brakuje! Szczególnie od czasu, kiedy przeprowadziłam się na drugi koniec świata i nie bywam na spotkaniach z fanami, konferencjach, branżowych eventach itp. No ale przecież nie można mieć wszystkiego. Nie mam na przykład głupiego szefa, czy to nie plus? 😊

No ba! I To jaki! 😉 Zawsze chciałam o to zapytać: jak wygląda dzień znanej blogerki? 😉 Ile czasu zajmuje Ci praca nad blogiem? Masz jakieś „złote rady” dla innych mam, początkujących blogerek?

Praca nad blogiem nigdy się nie kończy. Zawsze szukam pomysłów, zapisuję różne inspiracje. Bywa, że pracuję 10h dziennie kilka dni pod rząd, bywa, że nie pracuję w ogóle przez 3 dni, choć takiego czasu już nie pamiętam. Blog nigdy nie śpi, nie robię sobie urlopów, bo to właśnie na wakacjach materiał jakby sam się robi, bez wysiłku.

Konkurencja jest ogromna, a fani chimeryczni. Trzeba publikować, pisać, codziennie o sobie przypominać i co krok szukać sposobów na przybicie się w masie blogów. Blog to codzienna praca, a jego powodzenie uzależnione od tylu czynników, że to temat na odrębną rozmowę. Wiele osób sądzi, że tu się komuś coś udaje, ma szczęście, farta, czy zna odpowiednie osoby. No nie.

To praca, czasami żmudna i niewdzięczna, piszesz tekst kilka dni, a on potem nikomu się nie podoba. Zamiast się obrażać, trzeba na następny dzień znowu pisać, może inaczej, może na inny temat?

Kiedy nie jesteś z dziećmi, nie pracujesz nad blogiem, to co robisz? Jak się relaksujesz?

Ćwiczę. Uwielbiam sport, dużo biegam, chodzę codziennie na siłownię. Moją miłością jest kino. Lubię też gotować, choć ostatnio trochę zaniedbałam tą pasję, co zauważyli nawet czytelnicy – upominają się o przepisy. Tęsknię za górami, ale tutaj niestety nie mam tej przyjemności.

Myślisz, że mamy a Australii są bardziej wyluzowane niż w Polsce?

Myślę, że na pewno dorosły już do zawieszenia broni i raczej się wspierają, zamiast oceniać i wszystkim ciągle udowadniać, że w macierzyństwo na pewno umieją lepiej. To jest głęboko zakorzenione tutaj w osobowości, wypijane z mlekiem matki – Australijczycy są po prostu pewni siebie, znają swoją wartość, nie muszą jej więc zdobywać dokopując innym. Matki mają jednak i tutaj swoje bolączki. Macierzyństwo, według mnie, stawia przed kobietami na całym świecie bardzo podobne dylematy.

A jakie masz plany? O czym marzysz?

Chciałabym wejść na Mont Blanc, napisać książkę, przebiec maraton w Nowym Jorku, wybudować dom, kupić psa, zrobić sobie kolejny tatuaż, pojechać na narty do Francji, mieć dom w górach, posłuchać Dawida Podsiadło na żywo, zobaczyć kwitnąca wiśnię i Japonię śladami Murakamiego.

Marzę o tym, aby mój blog niósł nadzieję i głębsze przesłanie. Nie jesteśmy w tym same. Jest nas więcej, wszystkie mamy tak samo, możemy, mimo trudności, żyć tak, jak nam pasuje, nawet wtedy, jeśli wybieramy życie dla innych trudne do zaakceptowania, jest nasze, jedyne, najlepsze jakie będziemy miały. Chcę, żeby moje dzieci były ze mnie dumne, a mąż kochał do końca. Marzę o tym, aby mieć już taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi…

Dziękuję za rozmowę! No i spełnienia marzeń!

Zdjęcia: wszystkie zdjęcia własność Dagmary Hicks, autorki bloga calareszta.pl, niektóre pochodzą z Facebook’a, inne z Instagrama.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

10 mitów pracy z domu, z którymi się zmierzysz

Na temat pracy w domu istnieje mnóstwo wyobrażeń, dla wielu ludzi to tylko dodatkowe zajęcie. Jeśli przedstawi się im, że to główne źródło dochodu, to zakładają swoje dziwne i błędne teorie na ten temat. Choć zapewne każdy, kto rozpoczynał pracę zdalną sam miał wyobrażenia zupełnie odbiegające od rzeczywistości.
  • Agnieszka Wadecka - 10/04/2019
młoda kobieta siedzi pracuje na laptopie w swojej kuchni

10 mitów na temat pracy w domu

1. Praca w domu jest łatwa

Wszystkim się wydaje, że praca w domu to taka prosta, niewymagająca zaangażowania sprawa. Jasne, wszystko zależy od wykonywanego zajęcia, jeśli jest to coś, co lubimy, to jest lżej, ale mimo wszystko, to nadal praca i nie ma większego znaczenia czy wykonujemy ją w biurze czy w domu. Praca w domu wymaga ogromnej samodyscypliny i świetnej organizacji oraz odporności na różne pokusy typu: a tylko wstawię pranie, zajmie mi to sekundę, albo wstawię tę zupę przecież ona sama się będzie gotować. Nie da się tak pracować. To wszystko odciąga nas od naszych zadań i wybija z rytmu, do którego często trudno jest wrócić.

2. Masz mnóstwo czasu na wszystko

Masz czas na sprzątanie, gotowanie, zakupy, no na wszystko, bo przecież… pracujesz w domu. Takich pokus może być wiele, ale pracując w domu należy sobie wyznaczyć czas, w którym tylko pracujemy i mocno się tego trzymać inaczej nie zrobisz nic i będzie nadrabiać po nocach.

3. To takie wspaniałe, że nie masz nad sobą szefa

Cisza, spokój i brak konieczności wyjścia poza próg mieszkania są pewnym luksusem, którego doświadczamy pracując z domu, ale uwierzcie, są minusy. Czasem musimy zapytać przełożonego, jak wykonać konkretne zadanie, a internet nie pozawala na idealną komunikację. Są też takie dni, że zwyczajnie potrzebujemy towarzystwa i oddałybyśmy wiele za dzień w biurze.

4. Nie masz problemu, gdy zachoruje Ci dziecko

Nie musisz brać zwolnienia, bo przecież pracujesz w domu, a i do lekarza możesz iść w każdej chwili, bo nie musisz siedzieć w pracy – powiedział człowiek, który nigdy nie pracował przy chorym maluchu. To wcale nie jest tak, że idziemy do lekarza kiedy chcemy. Jeśli wyjdziemy w czasie, przeznaczonym na pracę, to później to odrabiamy, często późnym wieczorem, albo nocą i często kosztem zadań domowych.

5. Masz lepiej, niż ludzie, którzy muszą dojeżdżać do pracy

Fakt, nie musimy stać w korkach, zbierać się rano w popłochu i w zasadzie nawet nie musimy robić makijażu i wyskakiwać z dresu, co niewątpliwie jest ogromną zaletą. Jednak łączy się to z tym, że tak naprawdę w miejscu pracy jesteśmy całą dobę. Po dniu pracy nie zamykamy drzwi biura, nie wychodzimy do normalnego świata, a przez skype’a czy maila jesteśmy dostępne tak długo, jak długo mamy włączony laptop czy internet w telefonie.

6. Możesz się legalnie obijać

Możesz iść na zakupy, do kosmetyczki, albo spotkać się z koleżanką na kawę, przecież pracujesz w domu, czyli zapewne nie masz określonych godzin pracy. Jasne… My odpoczywamy, a praca sama się zrobi.

7. Masz wygodę, bo możesz pracować przy małym dziecku

Wyobraź sobie, że siedzisz nad ważnym projektem, albo właśnie masz wenę do napisania artykułu, gdy nagle z twórczego zamyślenia wyrywa Cię płacz dziecka. Mały, słodki szkrab, który właśnie potrzebuje jeść, pić albo trzeba mu zmienić pieluchę. Niby jest super, bo pracujesz, masz dziecko przy sobie, nie płacisz za żłobek, ale jest mnóstwo rzeczy, które Cię rozpraszają i odrywają od pracy nieraz w najważniejszym momencie.

8. Nie da się pracować z dzieckiem w domu

Sama wpadłam w pułapkę tego mitu. Wydawało mi się, że nie będę w stanie pracować w domu z dzieckiem. Co więcej, byłam pewna, że nikt nie zatrudnia takich mam. Na szczęście okazało się, że jest zupełnie inaczej. Pomimo, że praca przy dziecku, a zwłaszcza przy chorym dziecku jest trudna i wymaga bardzo dobrej organizacji i samodyscypliny, to jest możliwa. Do tego daje ogromną satysfakcję.

9. Praca w domu trwa krótko

Wszystkim się wydaje, że praca w domu nie trwa długo, kilka godzin, odbębnienie obowiązków na szybko i po wszystkim. Praca lżejsza od snu, można powiedzieć. Sprawy mają się zupełnie inaczej. Jest określony czas na wykonanie zadań, średnio 6-8 godzin dziennie, ale często zaangażowanie w różne projekty czy Webinary wymaga pracy po godzinach albo nawet na urlopie.

10. Praca zdalna nie może być odpowiedzialna i wysoko zarobkowa

Jeszcze można spotkać się ze stereotypem, że praca w domu polega na skręcaniu długopisów, a praca przez internet to tylko wypełnianie ankiet i klikanie w reklamy. Do tego nie da się na tym nic zarobić. To błędne myślenie. Praca zdalna staje się coraz bardziej popularna i obejmuje wiele dziedzin, również tych bardzo poważnych, odpowiedzialnych i wysoko zarobkowych.

Jak widać praca z domu, to praca wykonywana na takich samych zasadach co praca w biurze, z tą tylko różnicą, że nie trzeba wychodzić z mieszkania. Tu również masz deadliny i zadania do wykonania, z których musisz się rozliczyć, o które ktoś się kiedyś upomni. Jeśli to nie szef, który jest nad Tobą, to bank, w którym spłacasz kredyt, bo nawet jeśli jesteś freelancerem, czy blogerką to rachunki musisz płacić, a na to trzeba zarobić pieniądze. Warto obalać mity, które jej dotyczą i pokazywać ludziom, że tak da się zarabiać.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail