Czego szukasz

10 powodów dlaczego rola ojca w wychowaniu dziecka jest ważna

Nie da się ukryć, że ojciec to niezastąpiona osoba w życiu dziecka. Choć czasem nadal pokutuje przekonanie, że to więź matka – dziecko jest tą najważniejsza, wiemy już, że rola taty jest nie mniej ważna. Dlaczego rola ojca jest tak istotna w wychowaniu dziecka?

  • Kinga Pukowska - 21/06/2018
tata z dzieckiem na kolanach

Jasper Juul w swojej książce „Być mężem i ojcem” mówi, jak trudno może być współczesnym ojcom odnaleźć się w zmieniającym bardzo świecie wysokich oczekiwań. Często sami mając za wzór tak zwanego „ojca nieobecnego” (który głównie zajmował się zabezpieczeniem finansowym całej rodziny), nie zawsze zdają sobie sprawę, jak wiele mają i mogą zaoferować swoim dzieciom.

Poniżej podaję 10 powodów dlaczego rola ojca w wychowaniu dziecka jest ważna, jednak tych punktów może być zdecydowanie więcej.

1. Obecność już od pierwszych dni życia

Wydaje się, że pierwsze dni i tygodnie po narodzinach to czas silnej relacji z mamą, czas poznawania się „od drugiej strony”, po 9 miesiącach kontaktu przez skórę brzucha. Hormony towarzyszące mamie w czasie ciąży i porodu wspierają ją w budowaniu silnej emocjonalnej więzi.

U ojca sprawa wygląda nieco inaczej. Kiedyś przyjęło się mówić, że tata „pojawia się” w życiu dziecka, kiedy ono może zacząć z nim coś robić: zagrać w piłkę, zbudować karmnik dla ptaków albo wybrać się na wyprawę.

Obecne pokolenie młodych ojców już wie, że angażowanie się od pierwszych chwil, wręcz od momentu pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym to „lokata kapitału” na przyszłość. Spacer z wózkiem, przewijanie, kąpanie –to proste czynności, które z łatwością budują silną relację ojciec – dziecko.

2. Szacunek i wsparcie

Mówi się, że najlepsze co ojciec może zrobić dla swoich dzieci to kochać ich matkę. To ważne lekcje dla syna i córki, jak wyglądają relacje damsko-męskie. Tu nie potrzeba słów, to nauka przez obserwacje i przyjmowanie pewnych postaw jako oczywiste.

Szacunek i wrażliwość na potrzeby najważniejszej osoby w życiu dzieci (a przynajmniej na pewnym etapie najważniejszej), zapewnia dzieciom poczucie bezpieczeństwa i spokój. Bo przecież to, czego najbardziej pragną dzieci to szczęśliwa mama i szczęśliwy tata.

A nawet gdy coś pójdzie nie tak i wspólne drogi rodziców muszą się rozejść, a miłość niestety gdzieś przepadnie, szacunek może pozostać, wręcz powinien. I choć to „wyższa szkoła jazdy”, to jednak przez wzgląd na kształtowanie się charakteru i doświadczenia najmłodszych, warto zadbać o wzajemność, uważność i spokój w relacjach.

3. Pierwsza lekcja komunikacji i tolerancji

Mama jest mamą, a tata tatą. Mają inną wrażliwość, temperament, osobowość. Wywodzą się też z różnych rodzin, różnych tradycji. Czasem zgadzają się ze sobą co do joty, lecz częściej mogą mieć odmienny pogląd, szczególnie na sprawy mniejszej wagi.

Dla dzieci to pierwsza lekcja, jak żyć w zgodzie ze sobą, jednocześnie szanując odmienność innej osoby. To także szkoła komunikacji i kompromisów. Dzieci nie potrzebują zawsze zgodnych rodziców, lecz autentycznych i wrażliwych na odmienność tej drugiej strony.

4. Partnerstwo

Nie ma lepszej inwestycji na przyszłość, niż stworzenie takiego domu, w którym tata i mama są partnerami, wspólnie dzielą się obowiązkami domowymi, dając sobie przestrzeń na rozwój zawodowy i samorealizację.

Czas sztywnego podziału, gdy troska o dom spoczywała głównie na barkach kobiety, mamy nadzieję bezpowrotnie minął. I choć nadal badania pokazują, że to głównie matki zajmują się gotowaniem, sprzątaniem czy praniem, to jednak coraz więcej ojców widzi potrzebę zmiany i pokazania swoim dzieciom, że można inaczej.

Zatem budując od początku swoją małą komórkę społeczną, warto na każdym kroku zastanowić się, czy chcę aby w przyszłości życie mojej córki wyglądało jak życie jej mamy?

5. Ekspert

Często zapracowani ojcowie nie mają zbyt wielu okazji do spędzania czasu ze swoim małym dzieckiem. Niektórzy wybierają swego rodzaju specjalizację: stają się ekspertami od codziennych kąpieli (nikt tak dobrze nie poradzi sobie z kąpielą niemowlaka jak silne ręce taty!) albo wieczornych rytuałów.

Takie elementy dnia, które najlepiej działają właśnie z tatą budują wyjątkowo bliską więź, ale i poczucie wartości ojca. Tata też świetnie potrafi zatroszczyć się o potrzeby swojego dziecka!

6. Czas z tatą jest inny niż czas z mamą

Nie popadając w stereotypy, nie chodzi tu o pieczenie świątecznych pierniczków z mamą (tata może być przecież mistrzem kuchni!), a oprawianie choinki z tatą (mamy też świetnie sobie radzą z piłą i młotkiem, a niektóre nawet lubią brudzić się żywicą).

Jednak najczęściej inne aktywności wypełniają czas spędzony z każdym z rodziców. To świetna okazja do dzielenia wspólnych pasji, a dziecko ma okazję spojrzeć na otaczającą go rzeczywistość z różnej perspektywy. Bo przecież inaczej świat pokazuje tata, a inaczej mama!

7. Męski wzorzec

Wszyscy już wiedzą, że dzieci uczą się przez przykład. Żadne słowa nie zastąpią czerpania z obserwacji życia codziennego. Przyglądając się rodzicom dowiadują się jak wygląda relacja kobiety i mężczyzny, na czym polega rola matki i ojca, jak to jest być kobietą i mężczyzną.

Wydaje się, że to już ugruntowany pogląd, że ojciec jest dla córki pierwszym wzorcem męskim – dzięki niemu kształtuje swój stosunek do płci odmiennej, uczy się jak powinna być kochana przez mężczyzn, czy jak powinna ich traktować. Dla syna tata jest niezwykle ważny dla psychicznej separacji od matki, nauki odpowiedzialności i szacunku dla kobiet.

8. Granice

Niejednokrotnie panie w przedszkolu proszą, aby szczególnie w pierwszych tygodniach to ojcowie przyprowadzali swoje dzieci, bo rozstania są wtedy łatwiejsze (choć bywają wyjątki).

Nie znaczy to absolutnie, że ojcowie kochają mniej, czy mniej się przejmują emocjami swoich dzieci. Jednak męskie granice są często inne niż te żeńskie, wyraźniej zarysowane.

W późniejszych latach to ojcowie często są bardziej konsekwentni, wymagają i oczekują, wysoko stawiając poprzeczkę. Choć łatwo można przesadzić oczekując zbyt dużo. Jednak troska i wrażliwość na dziecięce możliwości połączona z ojcowską wiarą „wiem, że dasz radę” dodają skrzydeł i pomagają osiągać to, co z pozoru wydawało się niemożliwe!

9. Męska wrażliwość

Macierzyństwo „rozmiękcza”: młode mamy płaczą na widok maleńkich stópek, czy w czasie niektórych reklam. A co z mężczyznami? Niejednokrotnie narodziny dziecka wyzwalają w nich niespodziewane lawiny emocji, a zdjęcia wzruszonych do łez młodych ojców z sal porodowych obiegają internet.

Łzy w oczach ojca przestały być niemęskie. Wyrażanie emocji, do niedawna tabu szczególnie w męskim gronie, staje się tematem publicznych dyskusji. Dziś już wiemy, że nie trzeba ich ukrywać, że można je konstruktywnie wyrażać, a mokre oczy to nie powód do wstydu.

Tata może też pokazać swoim dzieciom jak radzić sobie z tymi trudnymi emocjami, tak aby nie ranić najbliższych, a jednocześnie zatroszczyć się o siebie. Po prostu, jak wziąć za swoje emocje odpowiedzialność.

10. Sojusz z nastolatkiem

Nadchodzi taki moment w życiu każdego człowieka, kiedy wydaje mu się, że nikt go nie rozumie i każdy jest przeciwko niemu – to okres dorastania. To czas kiedy kończy się wychowanie. To jak wyglądają relacje nastolatka z rodzicami zależy od wielu czynników, ale nie da się ukryć, że pracuje się na nią już wiele lat wcześniej.

Niezależnie, czy w wiek dorastania wchodzi córka, czy syn, konfrontacje z męskim, ojcowskim punktem widzenia znaczą bardzo wiele. Czas kontestowania i odkrywania własnej tożsamości to wyzwanie nie tylko dla nastolatka, ale i dla jego rodziców.

Dobrze jest gdy mama z tatą są dla siebie wsparciem w tym czasie. Jeśli sami pamiętają swoje doświadczenia z okresu dojrzewania mogą stać się również dużą pomocą dla swojego zmagającego się z burzą hormonów potomka.

Tata to dla dziecka parter, przyjaciel, wzór, ale i ktoś z kim można się konstruktywnie spierać, pokłócić się, a czasem rywalizować. Mądry ojciec to taki, który w tym wszystkim znajdzie złoty środek, umiar i równowagę.

Rodzicielstwo to ścieżka ogromnego rozwoju osobistego. Starając się być jak najlepszym rodzicem sięgamy do swoich najgłębszych i najcenniejszych zasobów.

Bycie tatą to rola życia, choć nie zawsze łatwa. Wspieranie syna w jego wzrastającej męskości i towarzyszenie córce w rozwijającej się kobiecości, to doświadczenia, których nie można z niczym porównać.

Warto być świadomym i obecnym tatą, począwszy od pierwszych dni życia naszych dzieci. Bo choć dzieci nie do końca są naszym przedłużeniem, to jednak każde z nich niesie w sobie cząstkę mamy i taty.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Podróż z dziećmi do Indii: 7 zachwytów, 7 zaskoczeń i 3 rozczarowania

Dzisiaj mijają dwa tygodnie odkąd znów jesteśmy w Polsce. Indyjska przygoda za nami… choć nadal trudno nam w to uwierzyć. „Jak to, że już „po”?” - tyle przygotowań, niepewności, potem nowości i wspaniałych przeżyć i to już koniec? Postanowiłam spisać moje zachwyty, zaskoczenia i rozczarowania, aby nic nam nie umknęło - i podzielić się nimi z Tobą!
  • Agnieszka Kaczanowska - 16/04/2019
Podróż z dziećmi do Indii - Agnieszka z dziećmi

Podróż z dziećmi do Indii, a dokładniej trzy miesiące w Goi (poprawnie) – na Goa (potocznie)

Trzy miesiące. I mało i krótko zarazem. Mogłabym godzinami opowiadać 😉 Ale nie bój się, nie zanudzę Cię, bo postanowiłam podzielić się tylko najważniejszymi zachwytami, zaskoczeniami i rozczarowaniami z naszej podróży. Miałam sporo wyobrażeń, pewnie tak jak i Ty, ale też różnych lęków i obaw myśląc o Indiach. Gotowa?

Zachwyt 1: Pogoda

Dla mnie cudowna. Słońce praktycznie każdego dnia (2 dni, w trakcie 3 miesięcy były bardziej pochmurne), temperatura 26-33 stopnie i nie było gorąco! No dobra, ja uwielbiam ciepło 😉 Lekki wiaterek wiał, a powietrze było suche. Dla mnie idealnie. Dopiero ostatnie dni marca, tuż przed naszym powrotem, było coraz cieplej i ciało cały czas było lekko wilgotne. W maju zawita tam monsun… Podobno teraz jest już za gorąco…

Zachwyt 2: Jedzenie

Wiedziałam, że lubię kuchnię indyjską, choć znałam ją wyłącznie w wersji polskiej… ale pokochałam. Masale w niezliczonych odsłonach, i moja ulubiona paneer butter masala, do tego ryż tak sypki i długi jakiego w życiu nie widziałam, przepyszne warzywa w surówkach czy na ciepło. Raj dla wegetarian 😉 Bo w tej części Indii, w której byliśmy łatwiej znaleźć restaurację wegetariańską niż no-veg! Choć nie ukrywam, że chętnie podjadałam dzieciom ich ukochane butter chicken masala 😉

Mój mąż nie podziela mojego zachwytu – więc to bardzo subiektywne…

Zaskoczenie 1: Chili

Nie wiedziałam, że jedzenie ostrych potraw to taka przyjemność. Kiedy w ustach czuć przyjemne pieczenie, oczy lekko łzawią i z nosa leci 😉 A myślałam, że ja nie lubię ostrych potraw! Co więcej dzieci też polubiły i całkiem zmienił się nam smak… Teraz każdy prosi, aby dodawać więcej chili do jedzenia!

Rozczarowanie 1: Śmieci

Są wszędzie. Jest ich dużo. To dla Europejczyka spory szok. Przez dwa tygodnie miałam ochotę zbierać je po drodze, choć i tak za chwilę pojawiłyby się nowe. To jest o tyle ciekawe, że każdego ranka w hinduskich domach i przed nimi, odbywa się rytuał sprzątania, a przed wejściem do domu obowiązkowo zdejmuje się buty. A śmieci są wszędzie. Nawet pan, który zbiera śmieci (segregując) gubi je po drodze i zupełnie się tym nie przejmuje… Nie raz nie dwa było tak, że coś wyrzuciłam do kosza, a potem znajdowałam to po drodze… Po 3 tygodniach pobytu nauczyliśmy się po prostu nie patrzeć na śmieci, ale chyba zawsze nas to będzie ruszać.

Zaskoczenie 2: Indian time

Lubię mieć różne sprawy pod kontrolą, zaplanować, przemyśleć i przewidzieć co i jak. W Indiach się nie da. Po prostu. Zbyt wiele rzeczy dzieje się nie w czasie umówionym, ale wtedy kiedy się dzieje… „Indian time”. Skuter ma być dzisiaj? Ok. Nie ma? Acha. A kiedy będzie? Jutro. Acha. I tak czekałam ze dwa tygodnie 😉 I wiesz, już po pierwszym tygodniu poczułam przyjemną ulgę, że wcale nie muszę kontrolować, denerwować się czy wkurzać. I że jak coś idzie nie tak, jak miało być, to nie jest problem, tylko inna opcja i tyle. Ileż stresów mnie w ten sposób ominęło! Teraz próbuję zatrzymać tą umiejętność choć nie jest łatwo…

Zachwyt 3: Morze

Morze Arabskie. Piękne. Plaża pias(czysta), z palmami i bardzo pusta (w części, w której mieszkaliśmy). Godzinami mogłam gapić się na fale 😉 A myślałam, że jestem bardziej „górska”.

Zaskoczenie 3: Internet

Wiele razy słyszałam, że w Indiach słabo z internetem. Ale wiedziałam też, że muszę go mieć – choćby nie wiem co – aby pracować! No i się udało. Czasem był w telefonie, czasem przez WiFi, czasem go nie było… Wtedy ratowałam się internetem w knajpkach 😉 Raz nie było nigdzie, bo ktoś strajkował! A kilka razy nie było internetu, bo była „bad weather” i słaby sygnał… Ale dałam radę! A właściwie to dałyśmy radę, bo mój internet miał nieraz wpływ na cały „mamopracowy” zespół.

Zaskoczenie 4: Ruch lewostronny

Nie byłam na to gotowa. Wiedziałam, że czeka mnie nauka jazdy na skuterze, ale nie wiedziałam (pewnie mogłam się domyślić), że w Indiach jest ruch lewostronny. Bałam się, ale zastosowałam opcję „jakoś to będzie” i było! Bardzo dobrze. No może kilka razy prawie wylądowałam na murze, albo rowie czy krowie, ale obyło się bez wypadków – na szczęście 😉 Wiatr rozwiewał mi włosy, trójka dzieci mogła jechać ze mną i było super! Szkoda, że w Krakowie skuterem zbyt niebezpiecznie, no i z trójką dzieci daleko bym nie zajechała…

Rozczarowanie 2: Angielski

No dobrze. Przyznam się. Miałam nadzieję, że podszkolę się w angielskim. Wygrzebię go z czeluści mojego mózgu, ale niestety. Nie było takiej potrzeby. Codzienna komunikacja była bardzo prosta, wielu Hindusów słabo mówi po angielsku (choć to język urzędowy), więc czasem musiałam mówić bardzo prostym językiem, abyśmy się zrozumieli, a i to nie gwarantowało powodzenia 😉 Podsumowując, może trochę przewietrzyłam nieco swój angielski – ale nie za dużo! A szkoda.

Rozczarowanie 3: Słodycze

Nie uwierzysz ale przez 3 miesiące nie jadłam dobrego deseru… no chyba, że upiekłyśmy brownie 😉 Serio. Słodycze indyjskie zupełnie nam nie smakowały. Być może nie trafiliśmy na nic dobrego – nie przekreślam wszystkich deserów w Indiach – ale te, które próbowaliśmy były tak słodkie, twarde, suche że aż niedobre… Generalnie cukru jest sporo w napojach, ciastkach i cukierkach, dużo więcej niż w tych samych produktach w Europie.

Za to owoce… bajka!

Zaskoczenie 5 i zachwyt 4: Dziewczynki w szkole

Zosia i Helenka nie bez obaw szły pierwszego dnia do szkoły. Zastanawiały się: jak to będzie rozmawiać tylko po angielsku? A czy wszystko zrozumieją? A co jeśli nie będą wiedziały o co chodzi?

Ja myślałam: A nie za gorąco tam? W końcu lekcje w szałasach… Czy nie zapomną o piciu wody? No i czy aby to bezpieczne, że cały dzień będą na plaży beze mnie (piątek był beach day?). Jak się okazało były też inne Polki, więc polski był w ruchu, a o wszystko inne dbali nauczyciele 😉 wracały zmęczone i szczęśliwe!

Zaskoczenie 6: Krzyś w przedszkolu

To było trudne. Nasz Krzyś (l. 5) w Polsce rok adaptował się do przedszkola, i nie lubił się z nami rozstawać. Dość naiwnie założyłam, że w Indiach może będzie inaczej… Nie było. I choć miał w przedszkolnej grupie trzech kolegów z Polski, a na terenie placówki kolejną piątkę polskich dzieci (siostry były w innej szkole), to każdy poranek był trudny. Nie pomagały przytulaski, dużo czasu razem popołudniami, zapewnienia o naszej miłości. Było ciężko. Choć wracał radosny i pełen opowieści o zabawach w błocie, małych małpkach, które regularnie ich odwiedzały, rzucaniu kamieni i bazach, które zbudował; rozstania były trudne.

Do czasu, aż…

Zachwyt 5: Córka

Zosia sama zdecydowała się zmienić szkołę, aby być z Krzysiem. Aby jemu było raźniej! To było bardzo piękne i dojrzałe, choć wcale nie takie łatwe dla niej. Jak się później okazało, ta zmiana była i dla niej korzystna. W pierwszej szkole obyła się z językiem i spokojnie się komunikowała, używając oczywiście także rąk i nóg ;-). W nowej szkole trafiła do klasy ze starszymi dziećmi od siebie, mówiła wyłącznie po angielsku, uczyła się matematyki, geografii, angielskiego i francuskiego – oczywiście po angielsku. I choć wracała jeszcze bardziej zmęczona i brudna, to widziałam w oczach dumę z samej siebie!

Helenka też stanęła na wysokości zadania i choć została w szkole bez siostry, czego się bała (w końcu we dwie raźniej) bardzo dzielnie i odważnie zaprzyjaźniała się z coraz większą grupą dzieci z całego świata!

Zachwyt 6: Ludzie

Moje doświadczenia wskazują na to, że Hindusi to bardzo dobrzy ludzie. Lubią dzieci, są serdeczni, uśmiechnięci i choć wielu z nich wiedzie bardzo skromne, lub nawet biedne życie, są pogodni. Przynajmniej my takich spotykaliśmy każdego dnia. Bałam się o bezpieczeństwo dzieci w obcym i dalekim kraju, a to było zupełnie niepotrzebne.

Zachwyt 7: Zaufanie

Przed wyjazdem bałam się, że ktoś nas może chcieć oszukać, okraść czy naciągnąć. Ale przebywając wśród Hindusów, dając się wozić, leczyć czy powierzając swoje dzieci, czułam się najbezpieczniej w życiu.

Może mieliśmy szczęście do ludzi? Może po prostu nic złego nas nie spotkało? No chyba, że ktoś nas tak oszukał, że dotąd się nie zorientowaliśmy 😉

Zaskoczenie 7: Praca zdalna

Miałam nadzieję, że się uda. Takie było założenie. Ale też sporo obaw. A okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. To nie tak, że nie było kłopotów, czy jakiś trudniejszych momentów – były. Zespół w Krakowie, a ja daleko, 4,5 h różnicy czasu. Dziewczyny dopiero się rozkręcały z działaniami ok. 10:30, a ja już kończyłam, bo zbliżała się 15:00 i czas odbierać dzieci. Ale wypracowałyśmy sobie rytm pracy. Planowałyśmy lepiej rozmowy, i czy był dobry czy zły internet, dawałyśmy radę rozmawiać i prowadzić wszystkie działania. A ja upewniłam się, że mamy super zespół! Dzięki dziewczyny!

To był niesamowity czas. Bardzo bogaty w doświadczenia i przeżycia. Czy coś się zmieniło w nas na lepsze? Zobaczymy!

A jeśli jesteś ciekawa, gdzie jest Goa, i upewnić się, że to nie jest wyspa 😉 kliknij tutaj >>>

A wiesz jak tam trafiliśmy? Jeśli nie, to zapraszam jeszcze tutaj 😉

Chcesz o coś zapytać napisz do mnie: [email protected]

Zdjęcia: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Wynagrodzenie po urlopie macierzyńskim

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań na etapie powrotu do pracy po urlopie, jest kwestia wynagrodzenia. Na jakie wynagrodzenie może liczyć? Co z dodatkami i premiami? Czy nadal przysługuje samochód służbowy?
  • Marzena Pilarz-Herzyk - 14/04/2019
mama z córeczką

W powyższej sytuacji należy rozpatrzyć kilka różnych sytuacji.

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim

W sytuacji, w której wracasz do pracy po urlopie macierzyńskim/rodzicielskim pracodawca ma obowiązek zapewnienia Ci wynagrodzenia takiego, jakie byś posiadała nie mając przerwy w pracy spowodowanej urlopem. W praktyce więc przysługują Ci również podwyżki, które otrzymałabyś, gdybyś nie była na urlopie.

Poniżej sprawdź kilka przykładów.

W czasie, gdy przebywałaś na urlopie, Twój zespół otrzymał 5% podwyżkę. Nie miały na nią wpływu wyniki indywidualne. Czy taka podwyżka wynagrodzenia powinna zostać uwzględniona po powrocie do pracy? TAK.

Przed przerwą urlopową miałaś wypracowane wyniki, przeszłaś pozytywnie ocenę roczną, ale zmiany umów nastąpiły w czasie, gdy Ty byłaś już na urlopie.
Czy Twoja umowa mogła zostać zmieniona podczas urlopu? TAK. Zmiana umowy może zostać dokonana w czasie urlopu. Podwyżka jednak nie przełożyłaby się na  wysokość zasiłku.

Czy Twoje wynagrodzenie powinno zostać zmienione po urlopie? TAK. Jeśli Twoja umowa nie została zmieniona w czasie urlopu, powinno to zostać zrobione tuż po Twoim powrocie do pracy.

Przed urlopem awansowałaś na stanowisko managerskie i zgodnie ze stopniami awansu w firmie od tego stanowiska przysługuje samochód. Po powrocie do pracy zmieniono Ci stanowisko pracy, ale w nowym dziale nie ma samochodów służbowych. Co z Twoim samochodem? Pamiętaj, że nadal masz ten sam stopień managerski, gdyż po powrocie nie można obniżyć stanowiska pracy (nowe stanowisko musi być zgodne z kompetencjami). To oznacza więc, że nadal zachowujesz
prawo do korzystania z samochodu służbowego.

Przed urlopem otrzymywałaś premię za określone dodatkowe zadania, zlecane przez przełożonego. Po powrocie z urlopu nie otrzymujesz już tych zadań, z racji powiększenia zespołu pracowniczego. Czy premia nadal Ci przysługuje? NIE. Nawet jeśli przed urlopem był to długi okres, mimo wszystko były to zadania ponad Twój standardowy zakres obowiązków i z tym wiązała się premia. Jeśli pracodawca nie ma w tej chwili dodatkowych zadań premiowanych dla Ciebie, premia nie będzie przysługiwała.

Powrót do pracy po urlopie wychowawczym

Nieco inaczej, niż powyżej wygląda sytuacja Twojego powrotu po urlopie wychowawczym. Tutaj bowiem, pracodawca nie może obniżyć Twojego wynagrodzenia. Nie ma jednak obowiązku uwzględniania ewentualnych podwyżek, które otrzymałabyś, gdybyś nie przebywała na urlopie.
A co zrobić w sytuacji, gdy bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, wykorzystałaś urlop wychowawczy? Czy podwyżki za ten czas przysługują? Przepisy nie regulują wprost tej sytuacji.

Moim zdaniem należy jednak uwzględnić podwyżki, które przysługiwałyby za czas urlopu macierzyńskiego, natomiast już nie za okres urlopu wychowawczego.
Nie ma tutaj znaczenia, że formalnie wracasz z urlopu wychowawczego, gdyż wykorzystałaś go bezpośrednio po macierzyńskim.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Pilarz-Herzyk
Na co dzień mama dwóch synów Oskara i Oliwiera. Z wykształcenia prawnik. Z zamiłowania artystka. Zawodowo przez kilka lat związana z zarządzaniem przedsiębiorstwami, procedurami prawnymi i finansowymi. Od 2018 postanowiła zawodowo zająć się doradztwem prawnym przede wszystkim kobietom, mamom, rodzicom, ale również mniej świadomym swoich obowiązków pracodawcom. Prowadzi stronę mamaprawniczka.pl.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail