Czego szukasz

5 powodów, dla których marzę o tym, żeby być tatą!

Czy liczyłaś kiedyś ile razy dziennie Twoje dzieci wołają „mama”??? Ja próbowałam liczyć ze 3 razy, ale szybko gubiłam się w rachunkach, choć te zawsze były moją mocną stroną. Dlatego między innymi zamarzyłam, żeby choć na jeden tydzień być tatą… Znalazłam 5 realnych, ważnych powodów, dla których powinno się tak stać. I jak sądzę, Tobie też nie zaszkodzi. Czy dołączysz do mnie? Te pięć powodów to…

  • Joanna Gotfryd - 23/06/2017
tata z dzieckiem na łące

Mamo w co mam się dzisiaj ubrać, mamo czy mogę wyjść na podwórko, mamo czy mogę wrócić o 19, mamo czy Iga może dzisiaj do mnie przyjść, mamo czy zrobisz mi jajecznicę na śniadanie, mamo czy… Do taty pytań jest zdecydowanie mniej. Kiedy mnie nie ma, to pytają: tato, a kiedy wróci mama?

Polka galopka…

…trwa w najlepsze. Koniec roku szkolnego, przygotowania do wyjazdów, ostatnie przeglądy zdrowia dzieci i pierdyliard innych spraw do załatwienia. Wierzę, że wiesz z własnego doświadczenia o czym mówię 🙂

I choć w naszym domu dzielimy się obowiązkami, to wciąż mam za dużo na głowie. Nie wiem czy to kwestia podziału, czy liczby spraw do zrobienia w ogóle…

Dlatego dzisiaj rano palnęłam, że chciałabym być tatą. I zaraz się okaże, że Ty także nie pogardzisz. Oto 5 najważniejszych powodów 😉

Powód nr 1 – odpowiedzialność – bo tata myślał, że dziecko wie a ono nie wiedziało…

Poniedziałek. Idę ze starszą córką do lekarza po południu, trzeba przed wakacjami zaleczyć ranę, która nie chce się goić. Po lekarzu wysyłam ją z tatą do składnicy harcerskiej, żeby kupili brakujące elementy ekwipunku na obóz. Między innymi większą spódnicę do munduru, bo ze starej już wyrosła. Uzgadniam z Martą (a raczej jak się okazało na końcu, tylko mi się wydaje, że uzgadniam), że kupi spódnicę o 2 rozmiary większą niż obecnie, żeby posłużyła dłużej niż tylko na 1 sezon. Sprawdzam w sklepie stacjonarnym, że wszystko jest na stanie i wysyłam ich do sklepu. Sama w tym czasie z młodszą córką załatwiam inne, bardzo ważne sprawy w mieście.

Wieczorem wszyscy spotykamy się w domu. Spódnica kupiona. W rozmiarze… za małym! Bo dziecko myślało, że o jeden rozmiar więcej wystarczy (nie słuchała jak mówiłam), a tata myślał, że dziecko wszystko wie, co trzeba kupić.

Powód nr 2 – priorytety – bo płot to ważna rzecz, a matka zawsze da radę!

Wtorek. Jadę na spotkanie biznesowe. Po spotkaniu nadkładam drogi i idę wymienić spódnicę. Chyba całkiem przerzucę się na zakupy on-line, również akcesoriów harcerskich. Po południu tata po pracy jedzie stawiać płot na naszej działce ROD, i nikt z nas go nie może zastąpić, więc ja ten czas spędzam z dziećmi. Starsze biega po osiedlu, sprawdzam tylko czy zjadła obiad i umawiamy się, że do 19 wróci do domu. Młodszą odbieram z przedszkola, przygotowuję coś do jedzenia i na 18 idziemy razem na zebranie do szkoły. W szkolnej ławce wytrzymuje 3 minuty, resztę zebrania hasając na dywanie z tyłu sali. Wieczorem idziemy z koleżanką się przejść i wygadać, bo nam czachy dymią.

Powód nr 3 – nadgodziny – kto wyrabia ich więcej?

Środa. Galopem wracam z pracy (w środy pracujemy w biurze coworkingowym), o 15.30 dzieci mają wizytę u fryzjera. Przed wakacjami trzeba im „posprzątać” na głowach 🙂 Mam opóźnienie, tramwaje się ślimaczą, proszę starszą córkę, żeby poszła sama do fryzjerki i zaczęła strzyżenie, a ja w tym czasie lecę do przedszkola, odbieram młodszą i zaprowadzam do fryzjera. Zostawiam obie dziewczyny u pani Moniki i idę do bankomatu, bo w portfelu tylko echo, a za strzyżenie nie mogę zapłacić kartą. Wracam, po drodze kupując chleb. Po strzyżeniu zaprowadzam młodszą na zajęcia plastyczne (na szczęście ostatnie w tym roku szkolnym) i ze starszą wracamy do domu. Jem obiad i właśnie jest pora, żeby wrócić po młodszą, bo zajęcia plastyczne właśnie się kończą. Zabieram książki do biblioteki, żeby nie było pustych przebiegów. Na „nieszczęście” pożyczam jakieś 7 kolejnych do przeczytania dla siebie i 4 dla dzieci 🙂 Wracamy z Ritą do domu. Tata, który dzisiaj miał zaplanowane nadgodziny w pracy, właśnie dotarł do domu i znowu jedzie na działkę. Do Rity przychodzi koleżanka. Ekstra bawią się przez 2 godziny i chociaż nie mam ciszy w domu, to chwilowo nic nie muszę (oprócz nastawienia prania i zrobienia dzieciom deseru z truskawek i kolacji).

Powód nr 4 – wszystko przygotowane – no może prawie wszystko 😉

Dzisiaj Czwartek. Tata zajmuje się po południu dziećmi, ja „tylko” pójdę ze straszą córką coś mu kupić na dzień ojca (jeszcze nie wiemy co), potem na 2 spotkania do miasta, w domu będę około 22. Tata wie, że ma odebrać młodszą córkę z przedszkola, starszą wyprawić na zbiórkę harcerską, a potem iść na sypanie kwiatków z młodszą. Strój na sypanie przygotowany, kwiatki też. Obiadu tylko nie ma. Będą musieli coś wykombinować.

Aha, zapomniałabym, Marta już za kilka dni jedzie na obóz harcerski i oprócz nowej spódnicy, którą kupowaliśmy w składnicy we troje, na raty 🙂 potrzebuje nowych butów, które kupuje się w Decathlonie. Mówię: Marta, to po zbiórce harcerskiej jedźcie z tatą i kupcie. Ja dzisiaj nie zdążę (buty musimy kupić na asapie, żeby je rozchodziła przed wyjazdem).

Marta mówi: o nie mamo, nie chcę z tatą. Znowu kupimy nie ten rozmiar co trzeba!

Przechodzi na listę to do na piątek dla mnie 🙁

Powód nr 5 – 345 287 czynności, o których tata może nie wiedzieć…

Piątek. „Tylko” rozdanie świadectw. Kupię kwiaty dla nauczycielki i przygotuję strój galowy na zakończenie roku szkolnego. Młodszą córkę zaprowadzę do przedszkola.

Po południu zamierzam wypić szampana. Za to, że przeżyłam kolejny rok szkolny jako mama. Bo nie wiem czy wiesz, 10 lat temu wygrałam przetarg na zajmowanie się dziećmi rano. Tata o 5 rano wychodzi do pracy. Budzenie, robienie śniadania, pomoc w ubieraniu, czesanie, podawanie leków, przypominanie o umyciu zębów, odprowadzanie do przedszkola. Wszystkie 345 287 czynności, które są rano do zrobienia, w mojej rodzinie robię ja – mogę się wykazać.

Niestety nie dostanę dzisiaj żadnego świadectwa, ani z paskiem, ani bez paska, stąd ten szampan. I chyba jeszcze truskawki. To, co świętujemy Dzień Ojca razem?

Naprawdę chciałabym być tatą. Chociaż przez jeden tydzień.

Wszystkiego dobrego na Dzień Ojca, dla wszystkich Tatów!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

jedną rzecz może zrobić każdy mąż, żeby pomóc żonie wrócić do pracy

Amerykańska profesor Rosabeth Moss Kanter zdradza prosty sekret, który zadziała w każdej rodzinie. Odkryła jedną, jedyną rzecz, bardzo prostą, którą może zrobić każdy mąż, niezależnie od sytuacji rodzinnej, materialnej i zawodowej, żeby pomóc żonie wrócić do pracy. Dowiedz się co to jest i sprawdź, czy zadziała u Ciebie!
  • Joanna Gotfryd - 20/09/2017
Para na łące, siedzą na rowerze

Mama jedynaka, dwójki, trójki lub czwórki dzieci. Z wykształceniem średnim, wyższym, albo MBA. Sprzedawczyni, pielęgniarka, urzędniczka, nauczycielka, developerka, prezeska, krawcowa, marketingowiec, księgowa. W domu z dziećmi przez kilka lat, wracająca po roku do pracy lub taka, która pracuje non stop. Mieszkająca w wielkim mieście, w małej wiosce, lub na emigracji. Każda z nas jest inna.

Co nas łączy, oprócz faktu bycia mamą? Większość z nas wychowuje dzieci wspólnie z mężem czy partnerem. No a do urodzenia dziecka to w ogóle ta druga połówka była niezbędna 🙂

Razem wracamy do pracy

Zatem czy powrót mamy do pracy też może zależeć od obojga rodziców?

Sheryl Sandberg w książce „Lean In. Włącz się do gry”, o której już pisałam tutaj – Czy negocjowałabyś z amerykańskim prezydentem powrót do pracy? – uważa – i ja się z nią zgadzam – że”

„najważniejszą decyzją ZAWODOWĄ, jaką musi podjąć kobieta, jest to, czy będzie miała życiowego partnera i kto nim będzie.”

Sandberg mówi to wbrew powszechnej opinii, że tylko kobiety, które nie założyły rodzin robią kariery. Na 28 kobiet, które zajmowały najwyższe stanowiska w firmach z rankingu Fortune 500, aż 26 z nich było mężatkami, jedna była rozwiedziona a jedna nie wyszła za mąż.*

Wiele z tych kobiet przyznało, że nigdy nie osiągnęłyby sukcesu, gdyby nie pełne zaangażowanie mężów w wychowaniu dzieci i pracach domowych.

Radź sobie sama

Tak samo jak wsparcie męża jest trampoliną do powrotu do pracy, tak samo jego brak często jest powodem rezygnacji z pracy zawodowej przez kobietę. Przykłady mam w bardzo bliskim otoczeniu. Kiedy „ważniejsza” praca męża rodzi oczekiwania, że żona zajmie się domem, dziećmi, obiadami, sprzątaniem, a nawet koszeniem trawnika. Oczywiście kochanie, „możesz sobie wrócić do pracy, ale tak, żeby to nie kolidowało z dotychczasowym naszym życiem”. Wiecie co zrobiła mama? Oczywiście zrezygnowała z pracy…

Badania amerykańskich naukowców 🙂 tylko to potwierdzają – 60%* kobiet, które zrezygnowały z pracy, przyznaje, że mężowie mieli znaczący wpływ na ich decyzję. Ten wpływ to brak dzielenia się obowiązkami domowymi, oczekiwania panów, że to wyłącznie kobiety zajmą się opieką i wychowywaniem dzieci itp.

Ta jedna rzecz, którą on może zrobić dla Twojej kariery

Profesor Rosabeth Moss Kanter z Harvard Business School, zapytana podczas jednej konferencji, co mężczyźni mogliby zrobić, żeby przyspieszyć awans kobiet na wysokie rangą stanowiska – a ja myślę, że również bardziej ogólnie – żeby pomóc kobietom w ogóle wrócić do pracy – odpowiedziała bardzo krótko:

Pranie.

Niby nic, a jak się okazuje… wciąż jest wiele do zrobienia. Panowie, pralki to takie duże urządzenia, zwykle stojące w łazience, które potrafią stertę brudnych ubrań zmienić w czyste. Przekonajcie się sami. Działajcie. Potraficie, bo kto jak nie Wy!

* wyniki badań i cytaty pochodzą z książki S.Sandberg „Lean In. Włącz się do gry”, Wydawnictwo Sonia Draga, 2013

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

2 odpowiedzi na “Tę jedną rzecz może zrobić każdy mąż, żeby pomóc żonie wrócić do pracy”

  1. Renata napisał(a):

    Tak bardzo ten artykuł jest prawdziwy.Jestem mamą trójki dzieci i nie mam pojęcia jak to się dzieje ,że wszystko mam na głowie i jeśli mi coś umknie to po prostu nie będzie to załatwione.Ile razy słyszę” mamo” nawet nie liczę ;-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy mamy żyć od wakacji do wakacji, od weekendu do weekendu?

Przed każdym wyjazdem moja młodsza córka codziennie rano pyta mnie - mamo, ile jeszcze dni do wyjazdu? I za każdym razem na paluszkach odlicza, że jest ich coraz mniej. I się cieszy. Ja też się cieszę, ale czy to znaczy, że te mamy żyć od urlopu do urlopu, albo od jednego do drugiego weekendu? A co z całym tym życiem pomiędzy?
  • Joanna Gotfryd - 31/08/2017
szczęśliwa kobieta siedzi na szczycie góry

Cała garść dobrych chwil

W tamtym roku miałam słoiczek (coś w tym stylu jak tu na Pinterest), przygotowałam sobie małe karteczki i wpisywałam na nim wszystkie miłe chwile, zdarzenia i spotkania.

Żeby potem mieć dowód  – lubię takie rzeczy 😉 – że nawet jeśli rok nie obfitował w ekscytujące wyjazdy, wydał nam się zwyczajny, to było w nim mnóstwo dobrych chwil.

Słoiczek stał kilka miesięcy, wrzuciłam do niego około 30-40 kartek – spotkania ze znajomymi, jednodniowe wycieczki w góry, rodzinne wyjścia na pizzę, itp.

Potem słoiczek się stłukł. Sam się stłukł… pozamiataliśmy okruchy szkła i tyle by było zbierania wspomnień (ale karteczki zachowałam).

365 powodów do radości

W tym roku zrobiłam inaczej. Wzięłam kalendarzyk, taki kieszonkowy i postanowiłam, że każdego dnia znajdę coś fajnego co robiłam, gdzie byłam itp, co warto wpisać.

I jak na razie dobrze mi idzie! Kalendarz się nie stłucze, leży na półce nad biurkiem i co kilka dni (nie rzadziej, bo się zapomina) wpisuję wszystkie miłe chwile, spotkania, wyjścia i wyjazdy. Żebym potem nie mogła narzekać, że „moje życie jest takie zwyczajne, nic ciekawego się nie dzieje”.

Nie byłam na Mauritiusie, ani w SPA Ireny Eris (ale nie pogardzę jakby co 😉 ), ale zamiast tego uzbieram (mam nadzieję) 365 innych powodów do radości i miłych wspomnień.

Bo fajne życie to nie tylko wakacje, długie weekendy i wielkie atrakcje. Życie to tu i teraz. Nie jest pomiędzy czymś. Jest codziennie. I też może dawać radość, nawet jeśli wakacje się kończą, obowiązki się mnożą, a konto w banku każe nam zapomnieć o podróży na Mauritius.

Czy Ty też umiesz cieszyć się chwilą i małymi rzeczami? Jak to robisz? Co Cię cieszy? Jeśli masz ochotę, to napisz do mnie.

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail