Czego szukasz

#TataNaUrlopie – nie zamieniłbym tego czasu nawet na roczną pensję

Zaczynamy cykl rozmów #TataNaUrlopie. To wywiady z tatami, którzy zdecydowali podzielić się ze swoimi partnerkami opieką nad dzieckiem. Marceli rok temu przeszedł na urlop, by zająć się córką Lilą. Lila ma dziś już 3 lata i chodzi do przedszkola, a Marceli wraca do pracy. Jak wspomina ten okres i co oboje wynoszą z tego wspólnie spędzonego czasu? “Urlop wychowawczy to inwestycja w przyszłe szczęście Waszego dziecka, a czy może być coś bardziej cennego? Odkryłem również, że po całym dniu sprzątania, gotowania, robienia zakupów, bawienia się z córką i odpowiadania na setki (jeśli nie tysiące) jej pytań, wieczorem jestem padnięty i jedyne czego pragnę, to cisza i spokój. To naprawdę ciężka praca i jedynie taka “zamiana ról” pozwala to sobie w pełni uzmysłowić.” – opowiada Marceli Nowakowski. Zapraszamy do przeczytania całej rozmowy!

Marcel Nowakowski z żoną i córeczką Lilą

Marceli, jesteś tatą 3 – letniej Lili. W listopadzie 2019 r. poszedłeś na urlop wychowawczy, który właśnie teraz we wrześniu się skończył. Opiekowałeś się Lilą prawie rok. Teraz Lila chodzi do przedszkola, a Ty przygotowujesz się do powrotu do pracy. Jak wspominasz pierwsze dni z Lilą w domu?

Pierwsze dni były cudowne! Odpoczywałem od pracy biurowej, mój kręgosłup dziękował mi za brak wymuszonej pozycji siedzącej, a moja córka była zachwycona, że spędza więcej czasu z tatą. Chodziłem z Lilą na zakupy, do biblioteki, wspólnie gotowaliśmy, czytaliśmy, zwiedzaliśmy miasto i spotykaliśmy się z babciami i dziadkami. Oczywiście z czasem okazało się, że nie każdy dzień jest usłany różami i każdy kij ma dwa końce.

Dzisiaj po roku bynajmniej nie żałuję podjętej decyzji i nie zamieniłbym tego czasu na nic, nawet na roczną pensję. (śmiech)

Czy miałeś jakieś oczekiwania, wyobrażenia wobec tego wspólnego czasu? I jak wyglądały one w zderzeniu z rzeczywistością?

Mój cel był prosty: “odpocząć” od pracy i spędzić z córką więcej czasu, aby jeszcze lepiej ją poznać i wzmocnić naszą relację. Relację, która w mojej ocenie i tak była bardzo dobra, bo od urodzenia Lili dzieliliśmy się z Izą opieką nad dzieckiem po równo. Zderzeniem z rzeczywistością okazał się temperament mojej córki oraz jej ówczesny etap rozwojowy (2 lata). Wszystkie przeczytane wcześniej książki Jespera Juul’a i warsztaty kompetencji rodzicielskich zawiodły w zderzeniu z atakami złości mojej córki, która potrzebowała czasem pełnej godziny, aby się uspokoić. A ja potrzebowałem dużo więcej czasu, aby nauczyć się ją cierpliwie uspokajać.

Drugim zderzeniem była oczywiście pandemia i zamknięcie w czterech ścianach (tu książka już przyszła z pomocą i dzięki manualnym zabawom Montessori, balkonowi i kupionej na allegro huśtawce, daliśmy radę to przetrwać).

Marceli Nowakowski z córką Lilą w Pieninach

Powiedz z czego wynikała Wasza decyzja o tym, że podzielicie się opieką nad Lilą?

Wstępny plan był taki, że po roku urlopu macierzyńskiego Iza wróci do pracy, a Lila pójdzie do żłobka. Przygoda ze żłobkiem skończyła się jednak po niecałym miesiącu i miała traumatyczny przebieg dla nas wszystkich. Córka nie była jeszcze emocjonalnie gotowa na rozstanie, bardzo płakała i na dodatek się rozchorowała. Doszliśmy wtedy do wniosku, że żona przedłuży swój urlop o rok, a potem ja wezmę jeszcze dodatkowy roczny urlop, aby oszczędzić Lili całkowicie żłobka i poczekać aż będzie gotowa na pójście do przedszkola. Teraz, z perspektywy czasu wiemy, że była to słuszna decyzja.

Iza z początku wahała się przed wzięciem dodatkowego urlopu wychowawczego, bo nie chciała być na moim utrzymaniu. Uzgodniliśmy jednak, że przez rok to ja będę jedynym żywicielem rodziny, a następnie się zamienimy i ona będzie nas utrzymywała, gdy ja będę na rocznym urlopie

Zatem pierwsze dwa lata Lila spędziła z mamą, a potem rok z Tobą? Za co cenisz sobie ten czas najbardziej?

Najbardziej podobała mi się wolność, jaką poczułem. Codziennie razem decydowaliśmy, co będziemy robili. Razem, wspólnie, to słowa kluczowe, bo może Lila nie będzie większości potem pamiętała, ale ukształtowało to naszą relację i bezpowrotnie zmieniło nas obydwoje. W moim odczuciu, jedynie na lepsze. Lila nauczyła się nazywać swoje emocje i powoli opanowuje trudną sztukę samokontroli i zdrowych sposobów odreagowywania złości. A ja nauczyłem się od niej, że asertywność nie jest czymś złym i należy walczyć o swoje granice i potrzeby.

Przypomniałem sobie też, że w życiu potrafią cieszyć drobne rzeczy i wszystko może zachwycać, o ile przyjmiemy perspektywę dziecka. Dlatego ta relacja, jak każda moim zdaniem wartościowa, może i nie jest chwilami łatwa, ale piękna, bo na pewno rozwojowa.

A miałeś jakieś obawy, takie związane z opieką nad dzieckiem przed udaniem się na urlop?

Nie, ponieważ zmiana pieluch, karmienie, usypianie i wspólna zabawa, to wszystko było już dla mnie wcześniej codziennością, tyle, że w mniejszym wymiarze czasowym. Udawałem się zatem na urlop raczej beztrosko. Oczywiście życie szybko to zweryfikowało i okazało się, że opieka nad dzieckiem na “cały etat” ma również swoje mroczne strony.

Jak już wspomniałem, moja córka ma wybuchowy temperament i podczas ataków złości nie bierze jeńców. Musiałem się nauczyć jak ją uspokajać, samemu zachowując cierpliwość i kontrolując swoje własne emocje (musiałem się w tym celu trochę dokształcić i książki o samoregulacji emocjonalnej okazały się tu choć trochę przydatne). Odkryłem również, że po całym dniu sprzątania, gotowania, robienia zakupów, bawienia się z córką i odpowiadania na setki (jeśli nie tysiące) jej pytań, wieczorem jestem padnięty i jedyne czego pragnę, to cisza i spokój. To naprawdę ciężka praca i jedynie taka “zamiana ról” pozwala to sobie w pełni uzmysłowić.

Przeczytaj także: 10 pomysłów na zabawy z tatą, które pokocha Twoje dziecko

Marceli z Lilą – agroturystyka w Beskidzie Niskim

Z jakimi reakcjami otoczenia się spotkałeś? Czy to była akceptacja, zrozumienie, czy może wręcz przeciwnie? Jak reagowali koledzy, koleżanki?

W większości spotkałem się z pozytywnymi reakcjami. Kobiety były wręcz zachwycone takim pomysłem i żartowały, że muszą namówić na to swoich mężów. Mężczyźni również mówili, że to super sprawa, byli jednak bardziej sceptyczni. Mówili: “odważny jesteś, ja to bym nie dał rady”. Jeden z moich przyjaciół podejrzewał nawet, że będę miał dość już po miesiącu i z chęcią wrócę wcześniej do biura.

Powiedziałeś mi w czasie naszej wcześniejszej rozmowy, że w trakcie urlopu „czułeś się panem swojego losu”, że dziecko trochę modyfikuje te wszystkie nasze plany, ale to Ty decydujesz kiedy i co robicie. Czy to było fajne?

To wspaniałe uczucie móc wybrać się na spacer do parku w środku dnia lub wskoczyć w pociąg i odwiedzić rodzinę w innym mieście w środku tygodnia. Albo pójść do biblioteki jak nie ma tłoku, albo do muzeum z dziadkiem jak jest wolny wstęp… albo siedzieć rano na kanapie i po prostu obejrzeć jakiś film (oczywiście w drodze wyjątku. 😉 No i kto powiedział, że ten urlop wychowawczy trzeba spędzić w domu? Znacznie łatwiej planuje się rodzinne wyjazdy, gdy tylko jeden z rodziców musi wziąć urlop i tak oto udało nam się: wyjechać na wakacje do Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz zwiedzić Pieniny i Beskid Niski, zobaczyć Jantar, Sopot i Hel.

Marceli z Lilą – rejs na Hel

Wasz wspólny, piękny czas przypadł na okres pandemii. Pewnie jak my wszyscy musieliście wiele zmienić w swoich planach.

Zmiany w planach długoterminowych były proste, po prostu zrezygnowaliśmy z wyjazdów zagranicznych i zostaliśmy na wakacje w kraju. Trudniej nam było pogodzić się z nową codziennością, pozbawioną przez pewien czas jakichkolwiek wyjść z domu i kontaktu z innymi dziećmi i dorosłymi. Na szczęście mamy balkon, a po pewnym czasie zaczęliśmy jeździć do lasu i na rodzinny ogródek działkowy.

To jeszcze zapytam o pracę. Lila poszła do przedszkola, więc naturalną koleją rzeczy jest, że Ty wracasz do pracy. To będzie powrót do starej pracy? Czy szukasz czegoś nowego? Jak przygotowujesz się do tego procesu?

Odchodząc na urlop wychowawczy miałem wsparcie mojej szefowej, poczucie bezpieczeństwa i plan powrotu do tej samej firmy. Wiedziałem, że dużo może się zmienić przez cały rok, ale pandemia oczywiście wprowadziła dodatkowe komplikacje. Moje stare stanowisko nie jest już dostępne, ale zaproponowano mi inne. Odbyłem już rozmowę kwalifikacyjną wewnątrz firmy i wszystko wygląda na to, że obejmę nowe stanowisko i tam zostanę.

Gratuluję! To bardzo dobra wiadomość!

Wrzesień przeznaczyłem na spokojną adaptację Lili w przedszkolu i odbierałem ją wcześniej. Od początku października Lila zostaje w przedszkolu dłużej, a ja mam czas na naukę. Zawodowo zajmuję się employer brandingiem, czyli zarządzaniem marką pracodawcy. Jest to szczególny rodzaj marketingu, który łączy się z działaniami HR oraz rekrutacją. Skupiłem się na aktualizacji swojej wiedzy w tym zakresie: czytam książki fachowe o mediach społecznościowych, śledzę najnowsze trendy EB w internecie i robię szkolenia online z cyfrowego marketingu.

Marceli z Lilą

Gdy mówimy naszym Czytelniczkom o powrocie do pracy, to pytamy czy mają plan B, bo dzieci chorują i to w najmniej oczekiwanych momentach (pomijam już pandemię). Czy Wy macie plan B, na wypadek (odpukać) choroby Lili. Kto z Was wtedy będzie brał opiekę? Będziecie się dzielić? 🙂

Dzielimy się wszystkimi obowiązkami, więc nie widzę powodu dlaczego tutaj miałoby być inaczej i podzielilibyśmy się opieką nad Lilą tak, aby żadne z nas nie miało zaległości w pracy. Na szczęście obydwoje z żoną mamy możliwość pracy z domu i możemy też lekko dostosować godziny pracy do naszych potrzeb. Na chwilę obecną najbardziej obawiamy się całkowitego zamknięcia przedszkoli. W takim wypadku musielibyśmy zapewne poprosić o pomoc którąś z babć (oczywiście po wcześniejszej dwutygodniowej, “poprzedszkolnej” kwarantannie Lili w domu).

Przeczytaj także: Tata ma głos, czyli jak pandemię koronawirusa przeżywają ojcowie?

Co Twoim zdaniem mogłoby sprawić, że więcej mężczyzn zdecydowałoby się na skorzystanie z takiego rozwiązania? Jak zachęciłbyś innych ojców?

Muszę przyznać, że jest to najtrudniejsze pytanie, bo problem jest złożony i wielopoziomowy. Po pierwsze problemem są moim zdaniem różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn – czasem jest to prosta decyzja oparta o budżet rodziny i na urlop udaje się ta osoba, która mniej zarabia. Na szczęście z żoną mamy zbliżone zarobki i nie mieliśmy takiego dylematu.

Gdy uporamy się z “pay gap” pozostają jeszcze kwestie kulturowe i społeczne: zarówno stereotypy związane z rolami płciowymi, jak i powszechny w naszej kulturze konsumpcjonizm. Moim zdaniem rozwiązaniem jest partnerstwo w związku i równy podział obowiązków, żaden z rodziców nie ma z góry przypisanej większej kompetencji rodzicielskiej, wszystko bierze się z praktyki i czasu spędzonego z dzieckiem.

Jeśli zaś chodzi o pęd za dobrami materialnymi, to jest to już bardziej skomplikowana kwestia i wymaga zmiany nastawienia i autorefleksji: jeśli pójście na urlop nie będzie się wiązało z drastycznym pogorszeniem sytuacji życiowej, to chyba warto zainwestować w relacje rodzinne i przy okazji trochę odetchnąć od codziennej gonitwy za pieniądzem? Moim skromnym zdaniem lepiej kolekcjonować wspomnienia, a nie przedmioty.

Marceli z Lilą

Innych ojców chciałbym zachęcić moją szczerą historią.

Nie jest to tak naprawę urlop w tradycyjnym rozumieniu tego słowa i nie każdy dzień będzie usłany różami, ale dzięki temu odkryjecie bardzo dużo, nie tylko o swoim dziecku, ale i o sobie samym.

Dodatkowym atutem takiego urlopu jest również coś, co w psychologii nazywane jest modelowaniem, czyli uczeniem się poprzez obserwację zachowań. Wasze dziecko, obserwując Was, samodzielnie zbuduje sobie definicję dobrego ojca i w przyszłości będzie do tego dążyło lub takiego partnera poszukiwało, czyli tak naprawdę urlop wychowawczy to inwestycja w przyszłe szczęście Waszego dziecka, a czy może być coś bardziej cennego?

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Przeczytaj także: Lubię być zaangażowanym tatą – mówi Kamil Nowak z Blog Ojciec

Zdjęcia: archiwum prywatne Marcela

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Czy będzie trudniej o zasiłek macierzyński? ZUS planuje kolejne zmiany i ograniczenia

Zapowiadane są kolejne zmiany w wypłacaniu zasiłków z ZUS-u. Wymierzone są znów wprost w rodzinę, a także w przewlekle chorych. Zmiany niosą za sobą większe trudności w przejściu na zwolnienie lekarskie. Czy młode mamy stracą możliwość wyboru wysokości wypłacanego macierzyńskiego? Sprawdź!
ZUS chce wprowadzić zmiany, które uderzą w młode mamy

Czy będzie trudniej o zasiłek macierzyński?

Kilka tygodni temu wiceminister rodziny Stanisław Szwed zwrócił uwagę, na rosnące w ostatnich latach sumy przeznaczane na wypłaty zasiłku chorobowego przez ZUS. Uważa, że te dane przedstawiają ogromny problem, a w systemie należy dokonać modyfikacji.

Zmiany w zasiłkach

W pierwszym pakiecie zmian, który już jest gotowy, planowane jest wliczenie wszystkich zwolnień lekarskich do jednego okresu zasiłkowego. Możliwe więc będzie pobieranie zasiłku chorobowego przez 182 dni w roku. Następnie musi nastąpić przerwa trwająca przynajmniej 60 dni. Po niej pracownikowi znowu będzie przysługiwało płatne L4.

Co z zasiłkiem macierzyńskim?

Aktualnie nie ma okresu wyczekiwania w odniesieniu do urlopu macierzyńskiego. Jednak ZUS chce to zmienić. Na razie nie wiadomo czy okres wyczekiwania wynosiłby również 30 dni. Jeśli jednak młoda mama nie miałaby wymaganego okresu pracy do momentu upłynięcia okresu wyczekiwania, dostawałaby 1000 złotych. Takie świadczenie rodzicielskie obecnie przysługuje niepracującym rodzicom. Natomiast po upływie tego czasu nabywałaby prawo do zasiłku. Dotyczyłoby to również zasiłku opiekuńczego.

Przeczytaj także: Ograniczenia w wypłacie macierzyńskiego. Nowy pomysł ZUS

Młode mamy stracą wybór?

W tym momencie młoda mama może wybrać, czy chce otrzymywać przez cały rok 80 procent wynagrodzenia w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego, czy 100 procent przez pierwsze pół roku i 60 procent w drugiej połowie. Natomiast zgodnie z nowym planem, kobiety przez pierwsze pół roku dostawałyby 100 procent pensji. Natomiast przez kolejne pół – 80 procent. Według ZUS-u to usprawni wyliczanie zasiłku.

Co jeszcze się zmieni?

Prawo do zasiłku chorobowego dla osób zwolnionych z pracy. Po zmianie przysługiwałoby jedynie przez 30, a nie jak dotąd 182 dni. ZUS wyjaśnia, że ten zasiłek ma wyrównać utracone wynagrodzenia za czas choroby i ochrona ubezpieczeniowa powinna trwać tyle co w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego, czyli 30 dni.

Przeczytaj także: Ojcowie mają być chronieni przed zwolnieniem

Czy rząd zgodzi się na taką reformę? Na razie nie wiemy. Jednak już słychać głosy, że te zmiany nie będą zachęcać do posiadania dzieci. Wydają się być to założenia odwrotne do planów resortu rodziny. Całkiem niedawno prezentowano przecież projekty, jak choćby Strategia Demograficzna 2040, które miałyby zachęcać młodych ludzi do zakładania rodziny.

Głównym celem proponowanych zmian jest uproszczenie zasad prawa do zasiłków i ich obliczania, a także odciążenie pracodawców,

– To ogólne propozycje, które są konsultowane z przedsiębiorcami. Nie jest jeszcze przesądzone czy wszystkie proponowane rozwiązania wejdą w życie. Najpierw chcemy poznać zdanie osób prowadzących firmy, których de facto będą obejmowały ewentualne zmiany. W tym czasie może się jeszcze wiele wydarzyć. Niewykluczone, że z niektórych propozycji trzeba będzie zrezygnować albo niektóre dodać – wyjaśnia Paweł Żebrowski rzecznik ZUS.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Źródło: fakt.pl

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Świeżo upieczona żona, absolwentka szkoły artystycznej, posiadająca wrażliwe i wnikliwe spojrzenie, dbająca o detale, ceniąca kreatywne podejście. W wolnych chwilach poświęca się fotografii, celebruje picie kawy, zachwyca się pięknem otaczającego świata.

Jak wycisnąć lato jak cytrynkę? Jak docenić to, co lato nam przynosi?

Już od stycznia wszystkie czekamy na lato. Oczyma wyobraźni widzimy piękne, zielone drzewa, niebieskie niebo, niemal już słyszymy śpiew ptaków i czujemy zapach grilla. A potem przychodzą te upragnione, ciepłe dni i… nawet nie wiadomo, kiedy mijają. Co gorsze – być może masz (jak wiele z nas) poczucie, że nie zdołałaś się nimi nacieszyć, docenić ich. Jak zatem wycisnąć jeszcze trwające lato jak cytrynkę? Co zrobić, by zacząć się nim mocniej cieszyć, mocniej je poczuć? Oto kilka pomysłów.

1.Stwórz sobie letnie miejsce do relaksu

Jako posiadaczka ogrodu możesz zrobić to bez trudu – wystarczy mała altanka, bujany fotel, kilka lampionów dla dekoracji oraz doniczki z kwiatami. Co jednak, jeśli mieszkasz w bloku? I na to jest rozwiązanie – wykorzystaj balkon.

To zaskakujące, jak często zmieniamy nasze balkony w graciarnie i zaniedbujemy je, podczas gdy mogą one tworzyć prawdziwą letnią oazę. Posiadanie pięknego balkonu ma ten wielki plus, że umożliwia zregenerowanie sił nawet po bardzo pracowitym dniu, gdy już nie ma się sił na jakąś specjalną aktywność.

Co będzie Ci potrzebne? Na początek – chęci. ? Nawet mały balkon można świetnie urządzić. Przekonasz się o tym, wchodząc na którąś z facebookowych grup o urządzaniu wnętrz i wpisując w lupkę „balkon”.

Czeka tam na Ciebie tysiące zdjęć i podpowiedzi. Jeśli jednak chcesz czegoś na już, to nie ma sprawy: zmobilizuj się w wolny dzień, wyrzuć graty, połóż sztuczną trawę, zamontuj fotel-hamak, postaw kilka donic z kwiatami, dekoracyjne lampki i już. Oto miejsce, w którym będzie czuć lato. Choćby przez 15 minut dziennie!

Przeczytaj także: Ogródki działkowe znowu modne – czy warto mieć ogródek działkowy i na co zwrócić uwagę?

2. Ruszaj się

Ok, ta porada brzmi banalnie. Ale powiedzmy sobie szczerze – jak masz poczuć lato, jeśli ciągle siedzisz za kółkiem? Mobilizuj się do wyjścia i aktywności, pomóc może Ci np. zakup pięknego, miejskiego roweru albo wygodnych rolek. Zmuś się do wyjścia, zabierz dzieciaki i cieszcie się przyjemnym spędzaniem czasu. Albo po prostu jedź do pracy na hulajnodze elektrycznej.

3. Kup sobie piękny kostium kąpielowy

Nadeszła chwila prawdy. ? Odpowiedz szczerze na pytanie: czy bez problemu rozbierasz się na plaży, czy jednak siedzisz w sukience, bo „akurat dziś nie masz ochoty popływać” (akurat dziś = zawsze)? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jesteś w tej drugiej grupie. A to oznacza, że odbierasz sobie fantastyczne doświadczenie, jakim jest swobodne plażowanie!

Koniec z tym. Kup sobie piękny, a jeszcze lepiej – dopasowany do Twojej sylwetki kostium kąpielowy. Niech zakrywa, co ma zakrywać i podkreśla to, co w sobie lubisz. Tutaj mała uwaga: ZAPOMNIJ o tanich kostiumach z sieciówek. Udaj się do profesjonalnego sklepu z bielizną i poproś o poradę. Serio, to robi wielką różnicę.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

4. Czas na piknik

Ile razy obiecywałaś sobie (lub dzieciom) piknik, a potem nic z tego nie wyszło? Zapewne całe mnóstwo. A przecież posiedzenie na kocu przy akompaniamencie polnych owadów, zajadanie się przekąskami i gra w badmintona to prawdziwa kwintesencja lata! Koniec z wymówkami. Kup porządny koc piknikowy, kosz i ruszajcie świetnie się bawić.

Przeczytaj także: Pomysły na lekkie obiady na upał

5. Letnie menu

Pietruszka i szczypiorek z własnego ogrodu (lub własnej doniczki), soczyste arbuzy, aromatyczna mięta, świeży, mięciutki bób, ciasto z rabarbarem, koktajl ze świeżych truskawek – te typowo letnie przysmaki można by wymieniać bez końca. Chcesz poczuć lato? Zadbaj, by przez te dwa miesiące codziennie zjeść lub wypić coś „letniego”. Bo tę porę roku odczuwamy nie tylko poprzez ciepełko na skórze – lato odbiera się wszystkimi zmysłami!

6. Poszalej z wyglądem

Ciągle bladoróżowe paznokcie, wiecznie grzeczny makijaż w odcieniach beżu, brązu i szarości, zawsze ten sam odcień włosów – nuuuuuda! Kobieto, kiedy stałaś się taka poprawna? Gdzie ta dziewczynka, która latem cieszyła się, że może zrobić sobie kolorowe włosy i obiecywała, że w dorosłości zawsze będzie takie miała?

Ok, wiadomo – nie zawsze jest to mile widziane w pracy. Ale przecież nikt nie mówi, że masz sobie postawić na głowie irokeza w kolorach tęczy. Poszalej i idź na letni manicure, np. taki z grafiką arbuza. Pomaluj sobie końcówki włosów na ciemny róż. Nałóż żywy, zielony cień na oko albo chociaż niebieski eyeliner. Poczuj znów tę cudowną swobodę.

7. Zjedz lody w wersji „de luxe”

Kiedyś złapałam się na tym, że nigdy nie kupuję sobie lodów w pucharkach. Takich wiesz, z bajerami, bitą śmietaną, górą owoców – lody „de luxe”. Nie kupowałam, bo zawsze jakoś szkoda mi było kasy. W końcu zorientowałam się, że lata mijają, a ja wciąż nie wiem, jak smakuje taki wypasiony deser – choć kosztuje tylko 20 złotych!

Jeśli masz podobnie, to chyba już wiesz, co chcę Ci powiedzieć. Ja już swoje luksusowe lody zjadłam tego lata. Były obłędne!

8. Praktykuj letnie mindfulness

Czy wiesz, dlaczego lato przecieka Ci między palcami? Bo się na nim nie skupiasz. Tęsknisz za nim zimą, a potem jakoś tak się dzieje, że przyzwyczajasz się do jego pięknych darów i przestajesz je zauważać. Zmień to. Po przeczytaniu tego tekstu otwórz szeroko okno. Wyjdź na balkon albo do ogrodu i zacznij rozkoszować się tym, że nie musisz wkładać zimowej kurtki. Poczuj to cudowne ciepło, ciesz się nim, gdy jest. Rozejrzyj się – widzisz, jak soczysta jest zieleń na drzewach? Zamknij oczy i wsłuchaj się w śpiew ptaków – słychać je nawet w dużym mieście. Jest lato, moja droga. To lato, na które tak długo czekałaś. Od tej pory uświadamiaj sobie to codziennie, poświęcając choć 15 minut na trening uważności. Naprawdę warto.

Przeczytaj także: 10 przepisów na orzeźwiające letnie napoje!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie