Czego szukasz

#TataNaUrlopie – nie zamieniłbym tego czasu nawet na roczną pensję

Zaczynamy cykl rozmów #TataNaUrlopie. To wywiady z tatami, którzy zdecydowali podzielić się ze swoimi partnerkami opieką nad dzieckiem. Marceli rok temu przeszedł na urlop, by zająć się córką Lilą. Lila ma dziś już 3 lata i chodzi do przedszkola, a Marceli wraca do pracy. Jak wspomina ten okres i co oboje wynoszą z tego wspólnie spędzonego czasu? “Urlop wychowawczy to inwestycja w przyszłe szczęście Waszego dziecka, a czy może być coś bardziej cennego? Odkryłem również, że po całym dniu sprzątania, gotowania, robienia zakupów, bawienia się z córką i odpowiadania na setki (jeśli nie tysiące) jej pytań, wieczorem jestem padnięty i jedyne czego pragnę, to cisza i spokój. To naprawdę ciężka praca i jedynie taka “zamiana ról” pozwala to sobie w pełni uzmysłowić.” – opowiada Marceli Nowakowski. Zapraszamy do przeczytania całej rozmowy!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/10/2020
Marcel Nowakowski z żoną i córeczką Lilą

Marceli, jesteś tatą 3 – letniej Lili. W listopadzie 2019 r. poszedłeś na urlop wychowawczy, który właśnie teraz we wrześniu się skończył. Opiekowałeś się Lilą prawie rok. Teraz Lila chodzi do przedszkola, a Ty przygotowujesz się do powrotu do pracy. Jak wspominasz pierwsze dni z Lilą w domu?

Pierwsze dni były cudowne! Odpoczywałem od pracy biurowej, mój kręgosłup dziękował mi za brak wymuszonej pozycji siedzącej, a moja córka była zachwycona, że spędza więcej czasu z tatą. Chodziłem z Lilą na zakupy, do biblioteki, wspólnie gotowaliśmy, czytaliśmy, zwiedzaliśmy miasto i spotykaliśmy się z babciami i dziadkami. Oczywiście z czasem okazało się, że nie każdy dzień jest usłany różami i każdy kij ma dwa końce.

Dzisiaj po roku bynajmniej nie żałuję podjętej decyzji i nie zamieniłbym tego czasu na nic, nawet na roczną pensję. (śmiech)

Czy miałeś jakieś oczekiwania, wyobrażenia wobec tego wspólnego czasu? I jak wyglądały one w zderzeniu z rzeczywistością?

Mój cel był prosty: “odpocząć” od pracy i spędzić z córką więcej czasu, aby jeszcze lepiej ją poznać i wzmocnić naszą relację. Relację, która w mojej ocenie i tak była bardzo dobra, bo od urodzenia Lili dzieliliśmy się z Izą opieką nad dzieckiem po równo. Zderzeniem z rzeczywistością okazał się temperament mojej córki oraz jej ówczesny etap rozwojowy (2 lata). Wszystkie przeczytane wcześniej książki Jespera Juul’a i warsztaty kompetencji rodzicielskich zawiodły w zderzeniu z atakami złości mojej córki, która potrzebowała czasem pełnej godziny, aby się uspokoić. A ja potrzebowałem dużo więcej czasu, aby nauczyć się ją cierpliwie uspokajać.

Drugim zderzeniem była oczywiście pandemia i zamknięcie w czterech ścianach (tu książka już przyszła z pomocą i dzięki manualnym zabawom Montessori, balkonowi i kupionej na allegro huśtawce, daliśmy radę to przetrwać).

Marceli Nowakowski z córką Lilą w Pieninach

Powiedz z czego wynikała Wasza decyzja o tym, że podzielicie się opieką nad Lilą?

Wstępny plan był taki, że po roku urlopu macierzyńskiego Iza wróci do pracy, a Lila pójdzie do żłobka. Przygoda ze żłobkiem skończyła się jednak po niecałym miesiącu i miała traumatyczny przebieg dla nas wszystkich. Córka nie była jeszcze emocjonalnie gotowa na rozstanie, bardzo płakała i na dodatek się rozchorowała. Doszliśmy wtedy do wniosku, że żona przedłuży swój urlop o rok, a potem ja wezmę jeszcze dodatkowy roczny urlop, aby oszczędzić Lili całkowicie żłobka i poczekać aż będzie gotowa na pójście do przedszkola. Teraz, z perspektywy czasu wiemy, że była to słuszna decyzja.

Iza z początku wahała się przed wzięciem dodatkowego urlopu wychowawczego, bo nie chciała być na moim utrzymaniu. Uzgodniliśmy jednak, że przez rok to ja będę jedynym żywicielem rodziny, a następnie się zamienimy i ona będzie nas utrzymywała, gdy ja będę na rocznym urlopie

Zatem pierwsze dwa lata Lila spędziła z mamą, a potem rok z Tobą? Za co cenisz sobie ten czas najbardziej?

Najbardziej podobała mi się wolność, jaką poczułem. Codziennie razem decydowaliśmy, co będziemy robili. Razem, wspólnie, to słowa kluczowe, bo może Lila nie będzie większości potem pamiętała, ale ukształtowało to naszą relację i bezpowrotnie zmieniło nas obydwoje. W moim odczuciu, jedynie na lepsze. Lila nauczyła się nazywać swoje emocje i powoli opanowuje trudną sztukę samokontroli i zdrowych sposobów odreagowywania złości. A ja nauczyłem się od niej, że asertywność nie jest czymś złym i należy walczyć o swoje granice i potrzeby.

Przypomniałem sobie też, że w życiu potrafią cieszyć drobne rzeczy i wszystko może zachwycać, o ile przyjmiemy perspektywę dziecka. Dlatego ta relacja, jak każda moim zdaniem wartościowa, może i nie jest chwilami łatwa, ale piękna, bo na pewno rozwojowa.

A miałeś jakieś obawy, takie związane z opieką nad dzieckiem przed udaniem się na urlop?

Nie, ponieważ zmiana pieluch, karmienie, usypianie i wspólna zabawa, to wszystko było już dla mnie wcześniej codziennością, tyle, że w mniejszym wymiarze czasowym. Udawałem się zatem na urlop raczej beztrosko. Oczywiście życie szybko to zweryfikowało i okazało się, że opieka nad dzieckiem na “cały etat” ma również swoje mroczne strony.

Jak już wspomniałem, moja córka ma wybuchowy temperament i podczas ataków złości nie bierze jeńców. Musiałem się nauczyć jak ją uspokajać, samemu zachowując cierpliwość i kontrolując swoje własne emocje (musiałem się w tym celu trochę dokształcić i książki o samoregulacji emocjonalnej okazały się tu choć trochę przydatne). Odkryłem również, że po całym dniu sprzątania, gotowania, robienia zakupów, bawienia się z córką i odpowiadania na setki (jeśli nie tysiące) jej pytań, wieczorem jestem padnięty i jedyne czego pragnę, to cisza i spokój. To naprawdę ciężka praca i jedynie taka “zamiana ról” pozwala to sobie w pełni uzmysłowić.

Przeczytaj także: 10 pomysłów na zabawy z tatą, które pokocha Twoje dziecko

Marceli z Lilą – agroturystyka w Beskidzie Niskim

Z jakimi reakcjami otoczenia się spotkałeś? Czy to była akceptacja, zrozumienie, czy może wręcz przeciwnie? Jak reagowali koledzy, koleżanki?

W większości spotkałem się z pozytywnymi reakcjami. Kobiety były wręcz zachwycone takim pomysłem i żartowały, że muszą namówić na to swoich mężów. Mężczyźni również mówili, że to super sprawa, byli jednak bardziej sceptyczni. Mówili: “odważny jesteś, ja to bym nie dał rady”. Jeden z moich przyjaciół podejrzewał nawet, że będę miał dość już po miesiącu i z chęcią wrócę wcześniej do biura.

Powiedziałeś mi w czasie naszej wcześniejszej rozmowy, że w trakcie urlopu „czułeś się panem swojego losu”, że dziecko trochę modyfikuje te wszystkie nasze plany, ale to Ty decydujesz kiedy i co robicie. Czy to było fajne?

To wspaniałe uczucie móc wybrać się na spacer do parku w środku dnia lub wskoczyć w pociąg i odwiedzić rodzinę w innym mieście w środku tygodnia. Albo pójść do biblioteki jak nie ma tłoku, albo do muzeum z dziadkiem jak jest wolny wstęp… albo siedzieć rano na kanapie i po prostu obejrzeć jakiś film (oczywiście w drodze wyjątku. 😉 No i kto powiedział, że ten urlop wychowawczy trzeba spędzić w domu? Znacznie łatwiej planuje się rodzinne wyjazdy, gdy tylko jeden z rodziców musi wziąć urlop i tak oto udało nam się: wyjechać na wakacje do Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz zwiedzić Pieniny i Beskid Niski, zobaczyć Jantar, Sopot i Hel.

Marceli z Lilą – rejs na Hel

Wasz wspólny, piękny czas przypadł na okres pandemii. Pewnie jak my wszyscy musieliście wiele zmienić w swoich planach.

Zmiany w planach długoterminowych były proste, po prostu zrezygnowaliśmy z wyjazdów zagranicznych i zostaliśmy na wakacje w kraju. Trudniej nam było pogodzić się z nową codziennością, pozbawioną przez pewien czas jakichkolwiek wyjść z domu i kontaktu z innymi dziećmi i dorosłymi. Na szczęście mamy balkon, a po pewnym czasie zaczęliśmy jeździć do lasu i na rodzinny ogródek działkowy.

To jeszcze zapytam o pracę. Lila poszła do przedszkola, więc naturalną koleją rzeczy jest, że Ty wracasz do pracy. To będzie powrót do starej pracy? Czy szukasz czegoś nowego? Jak przygotowujesz się do tego procesu?

Odchodząc na urlop wychowawczy miałem wsparcie mojej szefowej, poczucie bezpieczeństwa i plan powrotu do tej samej firmy. Wiedziałem, że dużo może się zmienić przez cały rok, ale pandemia oczywiście wprowadziła dodatkowe komplikacje. Moje stare stanowisko nie jest już dostępne, ale zaproponowano mi inne. Odbyłem już rozmowę kwalifikacyjną wewnątrz firmy i wszystko wygląda na to, że obejmę nowe stanowisko i tam zostanę.

Gratuluję! To bardzo dobra wiadomość!

Wrzesień przeznaczyłem na spokojną adaptację Lili w przedszkolu i odbierałem ją wcześniej. Od początku października Lila zostaje w przedszkolu dłużej, a ja mam czas na naukę. Zawodowo zajmuję się employer brandingiem, czyli zarządzaniem marką pracodawcy. Jest to szczególny rodzaj marketingu, który łączy się z działaniami HR oraz rekrutacją. Skupiłem się na aktualizacji swojej wiedzy w tym zakresie: czytam książki fachowe o mediach społecznościowych, śledzę najnowsze trendy EB w internecie i robię szkolenia online z cyfrowego marketingu.

Marceli z Lilą

Gdy mówimy naszym Czytelniczkom o powrocie do pracy, to pytamy czy mają plan B, bo dzieci chorują i to w najmniej oczekiwanych momentach (pomijam już pandemię). Czy Wy macie plan B, na wypadek (odpukać) choroby Lili. Kto z Was wtedy będzie brał opiekę? Będziecie się dzielić? 🙂

Dzielimy się wszystkimi obowiązkami, więc nie widzę powodu dlaczego tutaj miałoby być inaczej i podzielilibyśmy się opieką nad Lilą tak, aby żadne z nas nie miało zaległości w pracy. Na szczęście obydwoje z żoną mamy możliwość pracy z domu i możemy też lekko dostosować godziny pracy do naszych potrzeb. Na chwilę obecną najbardziej obawiamy się całkowitego zamknięcia przedszkoli. W takim wypadku musielibyśmy zapewne poprosić o pomoc którąś z babć (oczywiście po wcześniejszej dwutygodniowej, “poprzedszkolnej” kwarantannie Lili w domu).

Przeczytaj także: Tata ma głos, czyli jak pandemię koronawirusa przeżywają ojcowie?

Co Twoim zdaniem mogłoby sprawić, że więcej mężczyzn zdecydowałoby się na skorzystanie z takiego rozwiązania? Jak zachęciłbyś innych ojców?

Muszę przyznać, że jest to najtrudniejsze pytanie, bo problem jest złożony i wielopoziomowy. Po pierwsze problemem są moim zdaniem różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn – czasem jest to prosta decyzja oparta o budżet rodziny i na urlop udaje się ta osoba, która mniej zarabia. Na szczęście z żoną mamy zbliżone zarobki i nie mieliśmy takiego dylematu.

Gdy uporamy się z “pay gap” pozostają jeszcze kwestie kulturowe i społeczne: zarówno stereotypy związane z rolami płciowymi, jak i powszechny w naszej kulturze konsumpcjonizm. Moim zdaniem rozwiązaniem jest partnerstwo w związku i równy podział obowiązków, żaden z rodziców nie ma z góry przypisanej większej kompetencji rodzicielskiej, wszystko bierze się z praktyki i czasu spędzonego z dzieckiem.

Jeśli zaś chodzi o pęd za dobrami materialnymi, to jest to już bardziej skomplikowana kwestia i wymaga zmiany nastawienia i autorefleksji: jeśli pójście na urlop nie będzie się wiązało z drastycznym pogorszeniem sytuacji życiowej, to chyba warto zainwestować w relacje rodzinne i przy okazji trochę odetchnąć od codziennej gonitwy za pieniądzem? Moim skromnym zdaniem lepiej kolekcjonować wspomnienia, a nie przedmioty.

Marceli z Lilą

Innych ojców chciałbym zachęcić moją szczerą historią.

Nie jest to tak naprawę urlop w tradycyjnym rozumieniu tego słowa i nie każdy dzień będzie usłany różami, ale dzięki temu odkryjecie bardzo dużo, nie tylko o swoim dziecku, ale i o sobie samym.

Dodatkowym atutem takiego urlopu jest również coś, co w psychologii nazywane jest modelowaniem, czyli uczeniem się poprzez obserwację zachowań. Wasze dziecko, obserwując Was, samodzielnie zbuduje sobie definicję dobrego ojca i w przyszłości będzie do tego dążyło lub takiego partnera poszukiwało, czyli tak naprawdę urlop wychowawczy to inwestycja w przyszłe szczęście Waszego dziecka, a czy może być coś bardziej cennego?

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Przeczytaj także: Lubię być zaangażowanym tatą – mówi Kamil Nowak z Blog Ojciec

Zdjęcia: archiwum prywatne Marcela

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Co robić z dziećmi w domu przed Świętami: pomysły na wspólne aktywności

Święta zbliżają się wielkimi krokami, a nasze pociechy zaczynają się nudzić z dala od kolegów i koleżanek ze szkoły. Jeśli Ty i Twoje dzieci nie wiecie czym się zająć w długie, ciemne wieczory w domu, przygotowaliśmy pomysły na wspólne przedświąteczne aktywności, które pokochają wszyscy domownicy.
  • Alicja Zielińska - 17/11/2020

Napiszcie list do św. Mikołaja

Mamy nadzieję, że Twoja pociecha wciąż wierzy w świętego Mikołaja! Jeśli tak, nie ma chyba lepszego pomysłu na przedświąteczną nudę niż wspólne pisanie listu z życzeniami do tego białobrodego ulubieńca wszystkich dzieci. Dzieci, które jeszcze nie potrafią pisać, mogą swoje wymarzone prezenty narysować. Zachęć je też do kreatywnego ozdobienia listu pieczątkami lub naklejkami z motywami świątecznymi. Ciekawym rozwiązaniem będzie wykorzystanie gotowego szablonu, który z łatwością wydrukujesz w domu. Przy pisaniu listu zadbajcie o nastrój – włączcie świąteczne piosenki i przygotujcie gorące kakao.

Zróbcie ozdoby bożonarodzeniowe

To chyba najbardziej tradycyjny pomysł na przedświąteczną zabawę. Przecież większość z nas pamięta łańcuchy z kolorowego papieru, które robiliśmy, będąc dziećmi. Nawet choinkę można zastąpić własnoręcznie zrobioną konstrukcją przy użyciu drabiny czy trójkątnej tablicy.

Świetnym grudniowym zajęciem mogą też być kolorowanki ze świątecznymi motywami, możecie je wyciąć i na sznureczku zawiesić na choince. A może w tym roku kupicie małą choinkę dla dziecka, którą udekoruje samo? Przygotowanie ozdób i łańcuchów będzie dla niego z pewnością wielką frajdą i kreatywnym zajęciem.

Upieczcie razem świąteczne ciasteczka

Święta kojarzą się wielu z nas z korzennym zapachem pierniczków. Dobra wiadomość jest taka, że są one całkiem proste w wykonaniu, więc będą idealnym sposobem na zaangażowanie najmłodszych. Najważniejsze dla naszych pociech będą oczywiście foremki. Tradycyjne kształty to ludziki, choinki i gwiazdy, ale obecnie można zdobyć foremki dosłownie w każdym kształcie, np. postaci z filmów rysunkowych.

Zbudujcie razem namiot tipi w pokoju dziecięcym

Wspólne budowanie tipi będzie wspaniałą aktywnością na zimowe dni w domu. Postarajcie się, aby taki namiot był magiczną i bezpieczną przestrzenią dla dzieci, który pobudzi ich wyobraźnię. W środku nie może zabraknąć miękkich poduszek, koca oraz ulubionych zabawek.

Możecie też zamontować światełka i zawiesić papierowe gwiazdki. Taki namiot będzie idealnym miejscem do zabawy, ale też do wyciszających zajęć, np. słuchania audiobooków lub czytania bajek.

Zorganizujcie świąteczny maraton filmowy

Nie ma to, jak świąteczny film, by wprowadzić wszystkich milusińskich w magiczny bożonarodzeniowy nastrój. Możecie też zrobić własne bilety na seans, które wraz z popcornem Twoi najmłodsi będą musieli „kupić”, używając do tego cukierków w zaimprowizowanym stoisku. Co do selekcji filmów to polecamy ulubione klasyki, takie jak: „Kevin sam w domu”, „Ekspres polarny”, „Klaus, Grinch: świąt nie będzie”, „Elf”, „Opowieści z Narni”, „Cud na 34 ulicy”, „Opowieść wigilijna” lub „Opowieść wigilijna muppetów”.

Przeczytajcie piękną baśń

Filmy to nie jedyny sposób na rozbudzenie wyobraźni najmłodszych przed Świętami. Literatura obfituje w piękne baśni i bajki, które najlepiej czyta się razem właśnie w grudniu. My polecamy zwłaszcza ,,Opowieść Wigilijną’’ Charlesa Dickensa. Ten klasyk powinien znać każdy maluch, a jego przesłanie o poświęceniu dla innych jest bardzo mądrą przedświąteczną lekcją.

Mamy nadzieję, że spodobały się Wam nasze pomysły na przedświąteczne aktywności z dziećmi i wspólnie kreatywnie spędzicie czas. Sprawcie, aby grudniowe dni były naprawdę magiczne, przytulne i na długo zapadły w pamięć Waszych dzieci.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia i grafika: partnera portalu.

Załączniki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska

Choinka do pokoju dziecka – poznaj nasze propozycje

Coraz więcej osób decyduje się na więcej niż jedną choinkę do domu, szczególnie jeśli mowa o dwupiętrowej zabudowie. Wtedy większe choinki sztuczne umieszcza się w centralnym punkcie, np. salonie, w którym serwowana będzie wigilia, a przykładowo w pokoju dziecka ustawia się mniejsze drzewko. W jaki sposób przyozdobić choinkę na pniu, aby podobała się naszej pociesze? Mamy kilka propozycji.
  • Alicja Zielińska - 10/11/2020
prezenty pod choinką

Zabawa z choinką

Zanim zaczniesz się zastanawiać na poważnie, w jaki sposób chciałbyś lub chciałabyś przyozdobić choinkę na pniu w pokoju dziecięcym, zadaj sobie pytanie, czy Twoja pociecha jest już na tyle duża, aby móc się ten temat wypowiedzieć. To w końcu ona powinna się tą dekoracją najbardziej cieszyć, warto zatem pamiętać o jej guście.

Sprawdzonym i uniwersalnym trendem dekoracyjnym w okresie Bożego Narodzenia są motywy ze św. Mikołajem. Szczególnie dzieciom kojarzy się on z najmilszym momentem wigilijnego wieczoru, w którym rozdawane są wyczekiwane długo prezenty. Jeśli chcesz sprawić swojemu dziecku przyjemność, na pewno na drzewku nie powinno zabraknąć bombek z podobizną św. Mikołaja lub postaciami elfów, reniferów, prezentów, sań itp. Liczba motywów świątecznych z tą zgrają wesołków jest naprawdę ogromna, dlatego z pewnością znajdziesz coś dla siebie!

Równie popularne są ozdoby przywołujące na myśl mroźne zimy, zatem w sklepach znajdziesz cały asortyment śnieżynek, bałwanków, łyżew czy sopli lodu. Nie brakuje także motywów zwierzęcych – zabawnych wiewiórek, sprytnych lisków czy też mądrych sów.

Bajkowe drzewko

Sprawdzonym motywem dekoracyjnym w przypadku dzieci są od zawsze ich ulubione bajki. W sklepach nie brakuje dekoracji rodem z Cartoon Network lub serii filmów Disney’a, którymi można przyozdobić sztuczne choinki jak żywe. Młodsze dzieci z pewnością zachwyci drzewko w stylu świnki Peppy lub Kici Koci, ewentualnie Psiego Patrolu. Starszaki z pewnością będą wolały motywy z poważniejszych bajek, np. Scooby Doo czy też Carmen Sandiego.

Sprawdzone przez wielu rodziców motywy przewodnie związane z księżniczkami lub samochodami, mogą sprawdzić się także w Twoim domu. Pytanie tylko czy różowa choinka sztuczna lub ta z motywem piłki nożnej to nie za dużo? Decyzja oczywiście należy do Ciebie i Twojego dziecka. Czasami warto przymknąć oko na własne upodobania estetczne, aby sprawić radość dzieciom.

Sztuczne choinki na pniu

Sztuczne choinki na pniu to doskonała dekoracja pokoju dziecięcego. Sprawdzą się szczególnie u tych dzieci, które nie lubią spać w totalnych ciemnościach – ozdobne lampki dodadzą otuchy i pozwolą czuć się bezpieczniej. Najważniejsze jednak jest to, aby dziecko zachęcić do ozdabiania drzewka razem z nami – warto już od małego pozwalać mu wyrażać własne preferencje i pozwalać, aby wybrało swoje ulubione ozdoby. W ten sposób wychowamy malucha w duchu akceptacji i pewności siebie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×