Czego szukasz

Jak napisać dobre CV w 9 krokach?

Co powinno zawierać CV, które pomoże Ci znaleźć pracę Twoich marzeń? Czego nie musisz uwzględniać przy tworzeniu swojego CV, a co koniecznie należy w nim zawrzeć? O co rekruter może Cię zapytać, a o co nie i dlaczego? Sprawdź i jeśli czujesz, że Twoje CV nie jest jeszcze idealne weź udział w naszej akcji i skonsultuj swoje CV z naszymi ekspertkami całkowicie bezpłatnie!

  • Magdalena Białowąs i Dominika Różycka - 08/08/2017
młoda kobieta wręcza swoje CV rekruterom

Zapraszamy Cię do naszej nowej bezpłatnej akcji! 

Wypełnij ten formularz on-line i bezpłatnie skonsultuj swoje CV z ekspertami przez Skype.

Era drukowania CV i zanoszenia ich osobiście do firmy, w której staramy się o pracę minęła bezpowrotnie. Dlatego CV, które wysyłamy mailem jest jedyną szansą na zrobienie dobrego pierwszego wrażenia, które może okazać się ostatnim… Wiadomo, że nasz życiorys to nie powieść obyczajowa, podczas pisania której możemy popuścić wodze fantazji i ubarwiać historię tak, aby wciągnęła każdego czytelnika.

Jednak od sposobu w jaki ujmiemy fakty z naszego doświadczenia, może zależeć czy rekruter w ogóle na CV zwróci uwagę. Pisząc swoje CV warto poświęcić na to chwilę czasu, zastanowić się gdzie staramy się o pracę, jakie są nasze mocne strony i które elementy z doświadczenia zawodowego czy edukacji wydają nam się najbardziej istotne pod kątem stanowiska, o które się staramy. Zatem należy zorganizować chwilę wolnego czasu i w ciszy i spokoju, zacząć.

1. Gotowy szablon czy samodzielnie napisane CV?

Często pojawia się pytanie „jak zacząć” i tutaj wiele osób próbuje szukać gotowych szablonów CV w Internecie. Jest to metoda na pewno szybka, ale czy dobra?

Rekruter, który widzi dany wzór po raz setny może nie wyłapać najważniejszych rzeczy, przeoczyć kilka informacji z CV, ponieważ wydaje mu się, że już je widział i zna je na pamięć. Nie jest to regułą, być może są osoby, które po latach pracy nie zauważają już niczego poza informacjami, które są istotne dla stanowiska, na które szukają pracownika.

Jednak dobrze napisane CV (zarówno pod względem treści, jak i strony wizualnej) ma dużo większe szanse być zauważonym w gąszczu innych aplikacji.

Zachęcamy zatem do samodzielnego napisania CV – być może nie będzie ono tak barwne i zaawansowane graficznie, ale jedno jest pewne, będzie ono Wasze, co jest dużo bardziej korzystne dla autentyczności Waszej kandydatury.

2. Dane osobowe

Art. 22 par. 1 Kodeksu Pracy 1 jasno opisuje jakich danych pracodawca może żądać od kandydata ubiegającego się o stanowisko. Zdjęcie nie jest jedną z tych danych. Wśród osób, z którymi rozmawiamy często pojawia się dylemat – umieszczać zdjęcie w CV czy nie? Najlepszą, naszym zdaniem, odpowiedzią na to pytanie jest: to zależy. Od tego czy kandydat chce zdjęcie umieścić czy nie. Brak zdjęcia w CV nie może dyskwalifikować kandydata jako potencjalnego pracownika.

Należy jednak pamiętać, że jeżeli już zdecydujemy się na zdjęcie, to nie może to być pierwsza lepsza fotografia znaleziona w folderze ze zdjęciami. Brak zdjęcia nie dyskwalifikuje, jednak umieszczenie takiego z wakacji w bikini albo kawałka fotografii z wesela koleżanki sprawia, że rekruter może nie potraktować takiej osoby poważnie. Podsumowując, jeśli zdjęcie, to tylko profesjonalne – wykonywane do dowodu czy innego dokumentu lub zrobione na potrzeby CV.

Jeżeli chodzi o inne dane osobowe, tak naprawdę nie są one potrzebne na wstępnym etapie selekcji. To co najważniejsze to imię i nazwisko kandydata, adres e-mail oraz telefon kontaktowy i miejsce zamieszkania. Miejsce zameldowania, stan cywilny czy miejsce urodzenia to dane, które nie mają dla pracodawcy znaczenia.

Na podstawie art. 221. § 1. pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie podania danych osobowych obejmujących:

  • imię (imiona) i nazwisko,
  • imiona rodziców,
  • datę urodzenia,
  • miejsce zamieszkania (adres do korespondencji),
  • wykształcenie,
  • przebieg dotychczasowego zatrudnienia

2. Wykształcenie

Informacje, które zamieszczamy w części wykształcenie powinny być zamieszczone chronologicznie (od najnowszego lub najwcześniejszego). Często można spotkać się z tym, że kandydaci wpisują w CV szkołę podstawową czy ukończone liceum. Te dane z perspektywy rekrutera są nie istotne. Jeżeli ktoś ukończył studia wyższe logiczne jest, że wcześniejsze etapy edukacji ma już za sobą.

Jednak jeżeli dana osoba jest dopiero na początku swojej kariery zawodowej i ukończyła jedynie szkołę zawodową lub liceum warto o tym napisać – wtedy potencjalny pracodawca otrzymuje informację o posiadanym średnim wykształceniu.

Kolejną wątpliwość mogą budzić kursy i szkolenia dodatkowe. Jeżeli posiadasz dodatkowe kwalifikacje zawsze warto o tym napisać, szczególnie jeśli są związane ze stanowiskiem, o które się ubiegasz. Miejsce umieszczenia ich w CV nie jest szczególnie istotne, jednak dla lepszej czytelności dokumentu warto umieścić je w dodatkowej sekcji np. o nazwie kursu i szkoleniach dodatkowych.

3. Doświadczenie zawodowe

Opis doświadczenia zawodowego to z punktu widzenia rekrutacji najczęściej najbardziej istotna część CV. Dobrze jest opisać dokładnie każde stanowisko, w kolejności chronologicznej, uwzględniając również główne obowiązki na każdym z nich.

Dlaczego nie wystarczy wpisać np. kierownik sklepu, sieć handlowa XYZ, w latach 1-2? Dlatego, że nazwa stanowiska w wielu firmach może być taka sama, ale już zakres obowiązków na nim niekoniecznie. Warto więc sprawdzić w ogłoszeniu jakich kompetencji czy doświadczenia wymaga pracodawca, a następnie zastanowić się, które z tych rzeczy już robiłaś.

Następnie opisując swoją historię zawodową można pod zajmowanymi stanowiskami dopisać w podpunktach główne obowiązki. Nie musi to być dużo pozycji przy każdym stanowisku. Ważne, żeby pokazać co dokładnie należało do Twoich głównych zadań i że posiadasz doświadczenie w najbardziej relewantnych kwestiach.

A co w przypadku, gdy dopiero zaczynasz swoją karierę zawodową? Zrób atut z innych części CV niż doświadczenie. Opisz dokładnie edukację, pokaż jakie kursy zrobiłaś. A może masz doświadczenie, które było jedynie pracą dorywczą, ale dało Ci potrzebne kompetencje np. wakacyjna praca kelnerki nauczyła Cię pracy w grupie, punktualności oraz odpowiedniego nawiązywania kontaktów z klientami?

Pamiętaj, że wszystko może mieć wartość dodaną, ale zależy to od tego jak ubierzesz to w słowa.

4. Dodatkowe informacje

Kandydaci często, aby zapełnić swoje CV i pokazać się z jak najlepszej strony umieszczają wiele dodatkowych informacji. Czy warto? Tak, jeżeli to co chcesz przekazać jest związane ze stanowiskiem, na które aplikujesz. Jeżeli ukończyłaś kursy, szkolenia wymagane w opisie stanowiska, jak najbardziej jest to wartość dodana. Jeżeli natomiast chcesz jedynie wypełnić puste miejsce na stronie A4 polecamy zrezygnować z tego pomysłu. Nic to nie wniesie w ogólnym rozrachunku, a jedynie spowoduje chaos, przez który te ważne i wartościowe informacje mogą być mniej czytelne.

Kolejnym istotnym punktem jest znajomość języków obcych i forma ich zapisania. Najważniejsza rzecz – pisz prawdę. Jeżeli Twój angielski nie jest biegły, ani nawet średniozaawansowany, a mówienie sprawia Ci trudność nie pisz, że masz poziom C1.

Podczas rozmowy rekrutacyjnej i tak zostaniesz poproszona o chwilę rozmowy w języku angielskim (jeżeli jest on wymagany w ogłoszeniu). Znasz dobrze inne języki? To super! Koniecznie napisz o tym w CV.

Niestety bardzo często spotykamy się w pracy z sytuacją, gdy kandydat wypisze szereg języków i dopisze znajomość na poziomie podstawowym. Po raz kolejny jest to strata czasu i miejsca w CV. Jeżeli nie potrafisz w miarę swobodnie posługiwać się danym językiem po prostu nie umieszczaj takiej informacji. Znajomość norweskiego na poziomie podstawowym nikogo niestety nie interesuje.

5. Zainteresowania

Jest to część, która w dalszym ciągu wśród polskich kandydatów jest uważana za istotną. Wychodzimy z założenia, że jeżeli nie wpiszemy hobby, którym najczęściej jest muzyka, film, książka to pracodawca pomyśli, że kandydat bez pasji jest kandydatem gorszym od tego, który się czymś interesuje w wolnym czasie. Jest to błąd już w samym założeniu.

Po pierwsze, jeżeli interesujesz się czymś, co jest związane z Twoim profilem wykształcenia, czy doświadczeniem, to jak najbardziej możesz umieścić tę informację. Jeżeli natomiast nie będziesz potrafiła odpowiedzieć na pytanie, jaką książkę ostatnio przeczytałaś, albo co interesuje Cię w najnowszych technologiach, to polecamy jednak pominąć tą część.

6. Za długie? Za krótkie?

Musimy obalić kolejny mit. CV nie musi być na jedną stronę! Ciężko będzie osobie z 20 letnim doświadczeniem opisać je na jednej stronie A4. Zmniejszenie czcionki też nie pomoże, a wywoła jedynie frustrację osoby, która będzie musiała je przeczytać. Lepiej skupić się na jakości przekazywanych informacji i nie martwić się, że mamy 2, 3 czy 4 strony. Jeżeli są to ważne informacje, to należy je umieścić.

7. Luka w zatrudnieniu – jak zrobić z niej atut?

Jak wyjaśnić luki w zatrudnieniu? Najlepiej mówiąc prawdę już na etapie pisania i wysyłania CV. Poprzedni pracodawca rozwiązał z Tobą umowę z powodu redukcji stanowisk? Napisz to w CV. Podjęłaś decyzję o półrocznej przerwie w zatrudnieniu i realizacji swoich marzeń? Napisz to w CV. Miałaś przerwę na urlop macierzyński? Jeżeli dalej jesteś zatrudniona w firmie, nie musisz umieszczać takiej informacji. Natomiast jeżeli Twoja umowa wygasła, to lepiej napisać taką informację, niż zostawiać informację o rocznej przerwie w zatrudnieniu.

Nie mniej niezależnie czy zdecydujesz się pozostawić lukę w swoim CV, czy wpiszesz powód przerwy w zatrudnieniu – pamiętaj! Pracodawca czy rekruter podczas spotkania nie ma prawa pytać Cię o Twoje prywatne plany, ilość dzieci, plany na kolejne lub czy dasz radę pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem potomstwa. Jest to dyskryminacja i podczas rozmowy masz prawo odmówić odpowiedzi na to pytanie i jasno zaznaczyć, że jest ono dyskryminujące.

8. Zgoda na przetwarzane danych osobowych

Ostatnim już, najważniejszym pod względem formalnym, punktem w CV jest wstawienie zgodny na przetwarzanie danych osobowych. Bardzo łatwo ją znaleźć w Internecie, a brzmi ona tak:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. 2016 r. poz. 922).

Z prawnego punktu widzenia, bez tej informacji, żaden rekruter nie powinien w ogóle kontaktować się z kandydatem. Pamiętajmy więc o tej małej, ale jakże istotnej kwestii.

9. I pamiętaj, że…

Nie ma idealnego CV. Nie ma jednego szablonu, który przykuje uwagę rekrutera i spowoduje, że to właśnie Twoje CV spośród innych zostanie wybrane do dalszego etapu rekrutacji. Ważne jest jednak, aby CV było napisane czytelnie, zawierało prawdziwe informacje.

Jeśli czujesz, że Twoje CV jeszcze nie jest idealne zapraszamy Cię do naszej nowej bezpłatnej akcji! 

Wypełnij ten formularz on-line i bezpłatnie skonsultuj swoje CV z ekspertami przez Skype.

A my trzymamy kciuki za Ciebie!

Zdjęcie: 123rf

jak_znaleźć_dobrą_pracę_po_przerwie_banner

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Białowąs i Dominika Różycka
Magdalena Białowąs​ - pasjonatka HR i Employer Brandingu. Od kilku lat zawiązana z rekrutacją głównie w przemyśle motoryzacyjnym. Praca jest jednocześnie jej pasją, a w wolnych chwilach chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem.Dominika Różycka​ - socjolożka i specjalistka od rekrutacji w branży IT czego najlepszym dowodem jest jej mąż – informatyk.  Mama dwóch chłopców, którzy nieustająco pomagają jej podnosić kwalifikacje w zakresie wielozadaniowości oraz zarządzania zespołem. :)
Podyskutuj

Nie bój się zmian – mówi Kasia, uczestniczka I edycji projektu Odważ się mamo

Proces poszukiwania pracy często wymaga działania na wielu frontach. Wymaga cierpliwości i proaktywności, a także wiedzy jak się do tego przygotować! Poznaj historię Kasi i przeczytaj co zrobiła, żeby wrócić do aktywności zawodowej!
  • Stasia Serwińska - 22/09/2020
kobieta przed komputerem

Kasia jest uczestniczką I edycji projektu pn.: Odważ się mamo i wróć z nami do pracy! Wiele lat spędziła za granicą, a wracając do Polski nie znała tutejszego rynku pracy. Kasia ma dwójkę dzieci i czuła, że chce w Polsce wrócić do aktywności zawodowej. Sprawdź jak Kasia znalazła pracę i co jej w tym pomogło. Nie bój się zmian – zainspiruj się i działaj!

Kasiu bardzo Ci dziękuję, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać! Pod koniec 2019 roku wzięłaś udział w pierwszej edycji projektu pn.: Odważ się mamo i wróć z nami do pracy! Jak to się stało, że wysłałaś swoje zgłoszenie?

Dziękuję za propozycję tej rozmowy. Parę miesięcy po moim powrocie z Wielkiej Brytanii przyjaciółka przysłała mi zaproszenie do grupy na Facebooku – Jak łączyć życie rodzinne i zawodowe? Wskazówki i wzajemne wsparcie. Od czasu do czasu sprawdzałam, co się na tej grupie dzieje. I tak w lecie 2019 pojawiła się informacja o naborze do projektu. W tym właśnie momencie byłam poniekąd na rozdrożu, bo minął rok od powrotu z wysp.

Byłam świeżo po ukończeniu studiów i nadszedł czas na szukanie pracy. Nie miałam kompletnie pojęcia co chcę robić i jak się w ogóle za to zabrać. Nigdy nie szukałam pracy w Polsce, nie wiedziałam jakie są realia, oczekiwania pracodawców i jak w ogóle rozmawiać o pieniądzach. W Anglii w ofercie masz napisane ile będziesz zarabiać. Pamiętam, że zgłoszenie wysłałam dzień przed końcem naboru.

Przeczytaj też: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować!

Jaka była Twoja reakcja kiedy dowiedziałaś się, że wchodzisz do projektu?

Szczerze, to nawet nie spodziewałam się telefonu od Was. Miałam świadomość tego, że na pewno jest wiele dziewczyn, które są w takiej samej sytuacji jak ja albo nawet jeszcze trudniejszej. Rozmowa z Tobą i Anią Łabno -Kucharską była zaskoczeniem, ale też naprawdę fajnym doświadczeniem. W momencie kiedy otworzyłam maila z wiadomością od Mamo Pracuj, że dostałam się do projektu, byłam chyba na zakupach z moim mężem i trudno było powstrzymać emocje i nie krzyczeć z radości.

Projekt trwał 3 miesiące (wrzesień-listopad 2019). Jako uczestniczka korzystałaś z warsztatów stacjonarnych, spotkań online, Kursu online Mamo Pracuj, a także indywidualnych konsultacji z naszymi ekspertkami. Który z tych elementów był dla Ciebie najbardziej pomocny i wartościowy?

Każdy z tych elementów jest ważny w procesie. Spotkania stacjonarne były czymś czego wyczekiwałam każdego tygodnia. Czasu, kiedy można było się spotkać z dziewczynami, pogadać jak minął tydzień i jaki mają pomysł na dalsze działania. Warsztaty z ekspertami otworzyły mi oczy na wiele zagadnień, o których nie miałam pojęcia, że są aż tak ważne przy szukaniu pracy. Człowiek nabrał po tych spotkaniach większej pewności do działania.

Konsultacja z Magda Seroką była chyba najbardziej trudna. Magda jest osobą, która czeka aż ty powiesz o co ci chodzi, a ona tylko zadaje pytania żeby Cię nakierować. Z materiałów online korzystałam jeszcze długo po ukończeniu kursu. Koleżanki zgłaszały się do mnie z pomocą w przygotowaniu się do rozmów o nową prace, bo jak twierdziły, ja jestem na bieżąco z tym jak to wygląda. 🙂

Przeczytaj też: Rynek pracy w trakcie i po pandemii. Możliwe scenariusze, szanse i ryzyk

Wiem też, że w projekcie poznałaś dziewczyny, z którymi macie kontakt do dzisiaj. W jaki sposób kontakt z mamami w podobnej sytuacji wpłynął na Ciebie i Twoje samopoczucie w procesie nauki, zmian, poszukiwań zawodowych?

Podczas naszej rozmowy, przed rozpoczęciem projektu mówiłam, że chciałabym poznać inne dziewczyny, które są na tym samym etapie życia co ja. Wracają po dłuższej przerwie lub chcą się przebranżowić. Wszystkie moje koleżanki, które poznałam przed wyjazdem z Polski, czyli jeszcze w czasach liceum miały już ustabilizowaną sytuację zawodową, jak i rodzinną. Tak więc liczyłam na nowe znajomości. No i trafiłam w 10!!

Imiona się przyciągają i z Kasią B. naprawdę się zżyłyśmy. Nie tylko ze względu na to, że mamy dzieciaki w podobnym wieku, ale mamy również podobne doświadczenia zawodowe, bo ona też pracowała za granicą i nigdy nie szukała pracy w Polsce. Była tak samo zielona jak ja w tym temacie. Mamy wiele wspólnych tematów do rozmów, wymiany doświadczeń i nawet pojechaliśmy razem na rodzinne wakacje.

Kontakt z innymi dziewczynami, tak różnymi pod wieloma względami, a z drugiej strony tak podobnymi, spowodował iż popatrzyłam na swoją sytuację z innej perspektywy. Każda z nich wniosła coś innego w moje życie. Jestem pełna podziwu jak sobie świetnie radzą i wiem jak dużo je to kosztuje. Ale się nie poddają i to dodaje mi siły napędowej do działania.
Super jest to, że w dalszym ciągu spotykamy się od czasu do czasu i dalej wymieniamy się doświadczeniami związanymi z nową praca i próbami balansowania w nowej rzeczywistości.

Kasiu, Twoja historia wiąże się z powrotem z zagranicy wraz z rodziną. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w adaptacji na nowo w Polsce?

Wyjechałam w wieku 21 lat, można powiedzieć “za chłopakiem”. :). Nim się obejrzałam minęło 13 lat. Ślub i pojawiła się dwójka dzieci. W UK pracowałam w różnych miejscach. Od pubu, gdzie Szkot uczył mnie “prawdziwego” angielskiego przez różnego rodzaju sklepy, w tym 10 lat w sklepie wolnocłowym na lotnisku w Bristolu. Tam było całe nasze życie: przybrana angielska rodzina, przyjaciele, praca, studia, stabilizacja.

Jednak zawsze wiedzieliśmy, że wrócimy do Polski. Plan był na rok 2019, ale pewne koleje losu przyspieszyły naszą przeprowadzkę na lato 2018. Od początku też wiedzieliśmy, że nie chcemy od razu rzucać się w wir poszukiwania pracy, przystosowywania się do nowej rzeczywistości i wykańczania domu. Daliśmy sobie rok na spokojną adaptację do polskich realiów. Ja miałam także studia do skończenia, więc nawet było mi to na rękę.

Dzieciaki poszły do polskiego przedszkola, zawiązywali nowe przyjaźnie i uczyli się polskiego. Wydaje mi się, że takie podejście oszczędziło nam dużo stresu i nie żałowaliśmy decyzji o powrocie. Najtrudniejszą częścią adaptacji było przystosowanie naszego podejścia do życia, którego nauczyliśmy się w Anglii, do polskich realiów. Bywało i nadal czasami jest mi z tym trudno.

Przeczytaj też: Zmień się albo zgiń! Poznaj 7 kompetencji przyszłości

Jak u Ciebie wyglądał proces poszukiwania pracy? Co pomogło Ci w końcu otrzymać propozycję pracy, a ostatecznie zatrudnienie?

Jak wróciłam do Polski zastanawiałam się intensywnie, co chciałabym robić. Miałam skończone studia i kurs visual merchandisingu, ale byłam świadoma tego, że praca w sklepie jako merchandiser będzie ode mnie wymagała nieregularnych godzin pracy. Konto na Linkedin miałam już założone w języku angielskim i wiedziałam, że działa, bo w Anglii kontaktowała się ze mną rekruterka z Apple. Musiałam je jedynie przerobić na język polski i z pomocą Agnieszki dopracować szczegóły. Miałam także profil na różnych portalach i tam przeglądałam oferty. Wysłałam kilka zgłoszeń, ale niestety nikt nie odpowiedział.

Zanim przystąpiłam do projektu bałam się zaszufladkowania, że jak wróciło się z zagranicy i zna się język to automatycznie ląduje się w korpo. Dzięki Ani zmieniłam zdanie. Powiedziała mi, że mogę potraktować środowisko korporacyjne jako początek drogi. Drugą rzeczą, którą wzięłam sobie do serca było: rozmawiajcie ze znajomymi! Tak więc skontaktowałam się z koleżanką mojej siostry, która pracuje w agencji rekrutacyjnej i mówiła, żeby się do niej zgłosić, jak będę szukać pracy.

Czyli zaczęłaś działać!

Tak. Dostałam propozycję w jednej z firm zajmującej się przewozem. Praca miała polegać na procesowaniu faktur i wyliczania sumy cła do zapłacenia. Pierwszym etapem była rozmowa telefoniczna, na którą Ania pomogła mi się przygotować. Drugim było spotkanie w biurze rekrutacyjnym, a następnie w biurze firmy. W efekcie wszystkie przeszłam pomyślnie, ale nie zaakceptowałam propozycji, bo nie czułam, że to miejsce dla mnie. Poza tym okazało się, że w ofercie nie były podane ważne detale, jak na przykład dni pracy. Niestety teraz wiem, że pracodawcy nie zawsze podają wszystkie szczegóły w ofercie.

W międzyczasie w dalszym ciągu poszukiwałam. Przeglądając oferty natrafiłam na dużą ilość ofert z Campgemini. Skontaktowałam się ze znajomym, który kiedyś tam pracował, żeby podpytać o atmosferę i inne szczegóły. Z rozmowy wyszło, że już tam nie pracuje, ale w firmie gdzie pracuje jego szwagierka i gdzie on kiedyś pracował, poszukują ludzi do HR-ów. Powiedział praktycznie wszystko o firmie, na temat zarobków, kulturze pracy i innych rzeczach, których normalnie się nie dowiesz.

Ustaliliśmy, że wyślę mu moje CV, a on je sprawdzi pod kątem tego czego poszukują. I w tym przypadku był 3 – etapowy proces rekrutacji. Pierwsza rozmowa z rekruterem po polsku i angielsku, potem rozmowa z native speakerem i testy z Excela, logicznego myślenia i angielskiego, a na końcu spotkanie z managerem prowadzącym w siedzibie firmy.

Atmosfera była wspaniała, a managerka okazała się wspaniałą osobą. Tydzień po rozmowie zaoferowano mi pracę!! Właśnie mija 10 miesięcy, a ja jestem w dalszym ciągu zadowolona z decyzji.

Przeczytaj też: Jak wspierać bliską osobę, która straciła pracę?

Jak łączysz życie rodzinne z zawodowym?

Powiem szczerze, że pierwszy raz w życiu mam pracę od poniedziałku do piątku i w normalnych godzinach. Uczę się balansu w dalszym ciągu, co szczególnie było trudne w czasie kwarantanny, gdzie pracowałam zdalnie i nadal tak pracuję. Priorytetem jest weekend, który zawsze spędzamy razem, rodzinnie we czwórkę.

Jaką radę dałabyś dzisiaj dziewczynom, które są w podobnej sytuacji, w której Ty byłaś przed podjęciem pracy?

Nie bój się zmian – to podstawa! A także nie bój się prosić o pomoc. Może się okazać, że właśnie znajomy znajomego może mieć dla Ciebie pracę marzeń. Wiem, że czasami boimy się, że nie podołamy oczekiwaniom, ale życie jest po to, żeby próbować i nic nas na siłę nas nigdzie nie trzyma. Tak więc powodzenia!

Dziękuję za rozmowę!

Projekt pn.: Odważ się mamo i wróć z nami do pracy! był realizowany przy współpracy State Street Bank Polska.

Zobacz profil State Street Bank Polska w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom i poznaj najnowsze oferty pracy!

Rozmawiała: Stasia Serwińska

Zdjęcie: prywatne archiwum Kasi.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Przedszkole dla dzieci pracowników. Jak przekonać zarząd i dlaczego warto?

Przedszkole i żłobek to temat, który wzbudza ogromne emocje wśród rodziców. Dlaczego? Dobra opieka nad dziećmi to marzenie, ale też warunek konieczny, aby połączyć rolę rodzica i pracownika. Franklin Templeton jest jedną z niewielu firm w Polsce, która, wsłuchując się w potrzeby swoich pracowników, stworzyła placówkę, do której rodzice ustawiają się w kolejce! Jak przekonać zarząd do takiej inwestycji i dlaczego warto?
  • Agnieszka Kaczanowska - 13/09/2020

Przedszkole dla dzieci pracowników. Jak przekonać zarząd i dlaczego warto?

Do rozmowy o przedszkolu dla dzieci pracowników poznańskiej firmy Franklin Templeton, zaprosiłam Agnieszkę Idczak–Stysiak, HR Manager we Franklin Templeton i Annę Przybylak–Bonczyk, Benefits Consultant we Franklin Templeton.

Przedszkole przy firmie, czy dofinansowanie do opieki nad dzieckiem to jedno z największych marzeń wielu pracujących rodziców. Jak ten projekt związany z przyzakładowym przedszkolem powstał w Waszej firmie? Skąd pomysł?

Agnieszka: Temat firmowego przedszkola pojawił się podczas planowania przydatnych dla pracowników udogodnień w nowym biurze. Franklin Templeton w Poznaniu do niedawna jeszcze wynajmował powierzchnię biurową w dwóch miejscach, natomiast w związku z dynamicznym rozwojem i długoterminową strategią firmy związaną z rozwojem polskiego biura, zapadła decyzja o wybudowaniu nowej siedziby dla pracowników w Poznaniu.

I tak od sierpnia 2019 jesteśmy razem w nowej lokalizacji na Nowym Rynku, w samym centrum miasta, niedaleko dworca PKP. Nasza nowa siedziba to 4-kondygnacyjny, nowoczesny i ekologiczny budynek, w którym pracuje ponad 1000 osób.

Aranżacja nowego biura była dla nas okazją, żeby zapytać pracowników, jakie są ich potrzeby w kontekście funkcjonalności biura. Z informacji zwrotnych uzyskanych od pracowników dowiedzieliśmy się, że benefity, których oczekują to kantyna, siłownia, prysznice, taras na dachu, a także żłobek i przedszkole firmowe właśnie. Zatem, mówiąc krótko, jest to odpowiedź na potrzeby zgłaszane przez naszych pracowników.

Agnieszka Idczak-Stysiak

Świetne podejście! A jak został przyjęty przez pracowników? Jakie były głosy?

Agnieszka: Otwarcie placówki spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem przez naszych pracowników, choć na początku zabawne było takie lekkie niedowierzanie, a czasem nawet zaskoczenie, że firma naprawdę zdecydowała się i otwiera firmowe przedszkole. 🙂

Wyobrażam sobie, w Polsce wciąż niewielu pracodawców decyduje się na takie rozwiązanie! To porozmawiajmy teraz o samej placówce. Zdecydowaliście się na specjalny program nauczania maluszków, dwujęzyczny, co przeważyło? I co jeszcze warto wiedzieć o Waszej placówce?

Zależało nam, aby nasza placówka charakteryzowała się możliwie najlepszą jakością opieki i nauczania. Jako firma, w której każdy z nas na co dzień posługuje się językiem angielskim, było to bardzo ważne dla nas kryterium, żeby umożliwić dzieciom takie „zanurzenie się” w języku angielskim już od najmłodszych lat, gdy proces przyswajania nowego języka zachodzi zupełnie naturalnie i bez wysiłku.

Zależało nam, żeby godziny otwarcia placówki odpowiadały jak najbardziej godzinom pracy naszych pracowników – pracujemy według różnych harmonogramów, dlatego przedszkole czynne jest od godz. 7.15 do 18.15, co oczywiście nie oznacza, że dzieci przebywają tam cały ten czas. Przedszkole jest czynne przez cały rok kalendarzowy, bez przerw wakacyjnych (temat znany jako mocno problematyczny wszystkim pracującym rodzicom). Firma, która prowadzi dla nas tę placówkę, duży nacisk kładzie też na wykształcenie odpowiednich nawyków żywieniowych od małego i stawia na jedzenie makrobiotyczne.

Anna Przybylak-Bonczyk

Wyobrażam sobie, że od pomysłu do realizacji minęło wiele miesięcy, może lat. Znam nieco przepisy 😉 i to nie jest łatwe zadanie. Jak Wy zabraliście się za opracowywanie planu działania w związku z otwarciem placówki?

Agnieszka: Od samego początku wiedzieliśmy, że będziemy chcieli powierzyć prowadzenie placówki doświadczonemu operatorowi, który specjalizuje się w tego typu przedsięwzięciach. Analizując możliwe opcje i modele takiej współpracy, po wielu rozmowach, sprawdzaniu referencji etc. zdecydowaliśmy się na współpracę z firmą Kids&CO., która cały czas jest naszym partnerem, a na etapie planowania otwarcia przedszkola, budowy czy podczas definiowania zasad i regulaminów, była dla nas nieocenionym wsparciem dzielącym się swoją olbrzymią wiedzą i bogatym doświadczeniem.

Co przeważyło, o powstaniu placówki? Jakie argumenty?

Agnieszka: Punktem wyjścia były potrzeby naszych pracowników. Jako organizacja zatrudniamy aktualnie ponad 1000 osób, nasza średnia wieku to ok. 30 lat, ze zdecydowaną przewagą młodych osób, w tym szczególnie kobiet. Bardzo skrupulatnie wykorzystywaliśmy te dane metryczne w rozmowach z finalnymi decydentami.

Kolejnym argumentem była ciągle jeszcze niska dostępność żłobków w Polsce – cały czas bardzo trudno jest dostać miejsce w państwowym żłobku, z kolei placówki prywatne, nawet jeśli dysponują wolnymi miejscami i oferują wysokiej jakości opiekę, są bardzo kosztowne, tak samo, jak wynajęcie opiekunki do dziecka. Zależało nam, żeby osoby po zakończeniu urlopów związanych z rodzicielstwem mogły płynnie wrócić do pracy z pełnym komfortem, wiedząc że ich maluszek jest pod dobrą opieką tuż obok. Pomocnym był również fakt, że rozwiązania dotyczące wsparcia w opiece nad dziećmi wdrożono także w innych lokalizacjach, np. w Indiach.

Czy możecie opowiedzieć, jak wygląda proces zapisywania dziecka do przedszkola? Dużo chętnych?

Ania: Oj tak. Zainteresowanie jest bardzo duże. Co ciekawe, rodzice już kilka tygodni po narodzinach dziecka dokonują zapisu do żłobka, aby mieć pewność, że do dnia ukończenia przez malucha pełnego roku (żłobek jest dostępny dla dzieci, które ukończyły 12 miesięcy) znajdzie się dla niego miejsce w grupie. Mamy też sporo zapytań od pracowników, którzy dopiero są na etapie przygotowań do rodzicielstwa.

Przedszkole otworzyliśmy w sierpniu 2019 roku, a już po 6 miesiącach funkcjonowania niemal 100% miejsc w najmłodszych grupach zostało zapełnionych. Proces zapisu wygląda podobnie jak w innych placówkach: rodzic wypełnia formularz aplikacyjny, zapoznaje się z regulaminem przedszkola i podpisuje umowę z placówką. Dla nowych dzieci odbywają się również Dni Adaptacyjne. Do grup żłobkowych prowadzimy rekrutację stałą, z kolei do grup przedszkolnych są zapisy.

A jaki feedback dostajecie od pracowników? Dla nich to rozwiązanie wspierające? A jak z opłatami, jaką część finansuje pracodawca, a jaką pracownik?

Ania: Otrzymujemy bardzo pozytywny feedback. Idealnym dowodem zadowolenia jest, jak już wspomniałam, wysokie zainteresowanie placówką. Dla niektórych mam możliwość skorzystania z przedszkola jest jednym z głównych warunków powrotu do pracy. Bliskość miejsca pracy, dobrej jakości opieka nad dziećmi, nowoczesne, ciepłe wnętrza oraz stabilny zespół „cioć”, dają rodzicom poczucie, że ich dzieci są w dobrych rękach. Poczucie bezpieczeństwa ułatwia podjęcie decyzji o powrocie do pracy.

Dofinansowanie do firmowego przedszkola w Poznaniu plasuje się na poziomie 50% miesięcznego kosztu pobytu dziecka w placówce. Oprócz biura w Poznaniu mamy również swój oddział w Warszawie. Jest to małe biuro, przy którym nie posiadamy firmowego przedszkola, ale pracujemy obecnie nad rozwiązaniami dotyczącymi wsparcia dla rodziców w zakresie żłobka i przedszkola, także i w tej lokacji.

Gdyby ktoś zapytał Was, dlaczego warto podjąć ten trud, taką wymagającą inwestycję, to co byście odpowiedziały? Jakich argumentów użyły?

Agnieszka: Wprowadzenie takiego benefitu, jak firmowy żłobek i przedszkole (w tym szczególnie żłobek, który ze względu na podleganie bardzo restrykcyjnym przepisom, jest droższym i trudniejszym do wdrożenia rozwiązaniem) jest świetnym pomysłem dla firm naprawdę dbających o swoich pracowników.

Cały czas pozostaje dużym wyróżnikiem wśród pracodawców (szczególnie żłobek – z powodów opisanych już powyżej :)), świetnie przyciąga do firmy nowe talenty, ułatwia młodym rodzicom powrót do aktywności zawodowej po przerwie związanej z urlopami rodzicielskimi, bardzo dobrze działa jako narzędzie retencyjne i jednoczy grupę pracowników z podobnymi potrzebami, oferując wsparcie w rozwiązaniu bardzo konkretnego wyzwania, jakim jest umiejętne połączenie pracy zawodowej z opieką nad małymi dziećmi. A na co dzień widok poważnego Managera, który z czułością żegna się ze swoim maluchem – bezcenne. 🙂

Ania: Żyjemy szybciej, aktywniej, ambitniej – firmowe przedszkole jest odpowiedzią na aktualne potrzeby rodziców. Wygodne godziny funkcjonowania placówki, opcja skorzystania z parkingu pod budynkiem, obecność dziecka kilka pięter niżej, to tylko kilka z pozytywów, które zdecydowanie ułatwiają organizację dnia i pomagają zaoszczędzić czas, a ten, jak wiemy, bywa na wagę złota.

Jakie muszą być spełnione warunki w firmie, aby taki projekt, pomysł spotkał się ze zrozumieniem zarządu?

Agnieszka: Ważne jest odpowiednie pokazanie realnej potrzeby, ujęcie jej z perspektywy korzyści dla organizacji, ale też dokładnie policzonych kosztów. Ważny jest też pewien poziom dojrzałości i społecznej odpowiedzialności firmy, która poprzez wprowadzenie konkretnych rozwiązań, autentycznie troszczy się o swoich pracowników i odpowiada na ich potrzeby.

Bardzo dziękuję za te słowa! Jeszcze raz gratuluję pomysłu i realizacji!

Po więcej informacji o firmie Franklin Templeton i do ich najświeższych ofert pracy, zapraszamy na profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

A także do innych wywiadów, które doskonale pokazują atmosferę pracy w firmie:

Wsparcie męża i wyrozumiałość pracodawcy – bez tego nie dałabym rady pracować i opiekować się dziećmi

Jak pracodawca może wspierać powrót do pracy po urlopie macierzyńskim?

Być mamą, pracować i podróżować. Jak to można pogodzić?

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Zdjęcia: własność Franklin Templeton i Kids&CO

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail