Czego szukasz

#PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad z Agnieszką Wadecką

Zapraszamy Was na ostatni wywiad z cyklu #PoznajZespół Mamo Pracuj. Choć jak spełni się to czego życzą sobie dziewczyny, to może się okazać, że kiedyś tych wywiadów będzie więcej. Tym razem rozmowa ze sprawczynią całego zamieszania. To właśnie Agnieszka Wadecka wpadła na pomysł, abyśmy dały Wam się poznać. Ciekawe jesteśmy, czy to był ciekawy dla Was cykl rozmów?

Witaj Agnieszko! Jak do tego doszło, że jesteś w zespole Mamo Pracuj i od jak dawna tu jesteś?

Hej, hej. 🙂 Ta historia przewijała się już kilka razy, choć nie wiem czy dotarła do naszych czytelniczek. Jak zaszłam w trzecią ciążę, dołączyłam do małej grupy mamowej na Facebooku, poznawałyśmy się tam i dzieliłyśmy różnymi sprawami (pozdrawiam dziewczyny!). Pewnego wieczoru padł kolejny temat. Napisałam koleżance, że lubię pisać, tak dla siebie, do szufladki, czasem jakieś felietony, od podstawówki pisałam pamiętniki, w gimnazjum nawet próbowałam pisać jakieś młodzieżowe książki. To pisanie zawsze gdzieś było i w moich wyobrażeniach widziałam siebie jako dziennikarkę. 🙂

Tego samego wieczoru koleżanka napisała mi o programie aktywizującym… dla młodzieży. A ja zbliżałam się do 30-tki, miałam trójkę dzieci, Benio miał niespełna roczek. No ale miałam robić staż w Mamo Pracuj, pisać teksty, które w dodatku będą publikowane. Wow, to wydawało się tak nierealne, że mój mąż bał się, że dam się wciągnąć w jakąś kabałę. I to wszystko dało mi takiego kopa, że powiedziałam sobie

“Zrobię to! Pokażę, że matka z trójką małych dzieci, z zerowym doświadczeniem w CV ma moc”.

I pokazałaś moc! Teraz jako mama wesołej czwórki. Już nie przerywam. Mów, co było dalej.

Pod koniec 2017 roku zaczęłam staż, który trwał do marca, potem była naprawdę krótka przerwa, bo pod koniec maja napisała do mnie Asia z pytaniem, czy nie chciałabym wrócić, przede wszystkim do pomocy przy ogłoszeniach o pracę. Chciałam i wróciłam do Mamo Pracuj, potem znowu do pisania tekstów i tak oto jestem tu, w redakcyjnym teamie jako młodszy redaktor portalu. Taka tam historia, ale serio, dla mnie to jest duże WOW i jestem z siebie dumna. 🙂

Agnieszka Wadecka

A co było wcześniej, jak widziałaś swoją przyszłość? Mam na myśli zarówno te dziecięce marzenia „kim będę jak dorosnę”, jak i plan studentki na swoją zawodową ścieżkę.

Oj, to była długa droga, pełna zakrętów i nowych pomysłów na siebie. 😉 Zacznę od tego, że w moim domu muzyka była od zawsze, radio grało, mama grała na fortepianie, dziadek też, w tv oglądaliśmy regularnie “30 ton lista, lista”. Co piątek z tatą słuchałam w radiu Trójkowej Listę Przebojów Marka Niedźwiedzkiego. No cóż, chciałam zostać piosenkarką. Szczerze mówiąc to takie ciche marzenie chodziło za mną baaardzo długo, bo w szkole chodziłam na chór… Szkopuł był jeden: od zawsze byłam strasznie wstydliwa i jak musiałam coś w domu śpiewać, to chowałam się za szafą, by nikt mnie nie widział. 😉 To nie wróżyło zbyt dobrze mojej estradowej karierze. Ponoć też mój głos jest taki sobie, więc pani z chóru regularnie odmawiała mi, gdy w przypływie odwagi, prosiłam o solówki na występach.

W gimnazjum chciałam zostać psychologiem, chyba była taka moda, wtedy filmy i książki psychologiczne i taka tematyka były po prostu na czasie. W liceum szybko mi się odmieniło. Rodzice trochę mnie pchali w gastronomię, bo kucharzyłam w domu, ale to na pewno nie byłaby droga dla mnie, bo jednak nie przepadam za gotowaniem. Potem miałam plan iść na kosmetologię, ale oceny z chemii i biologii dały mi dość mocno do myślenia. W klasie maturalnej byłam już pewna, że chcę iść na studia na kierunek związany z polonistyką. Im bliżej dziennikarstwa tym lepiej. 🙂

Mała Agnieszka

Chyba nie wszystko poszło po mojej myśli, bo wylądowałam na kierunku o wdzięcznej nazwie “Informacja naukowa i bibliotekoznawstwo” i szczerze, to tylko mój tata był zachwycony, a ja rozczarowana. Może dwa przedmioty zahaczały o to co mnie interesowało. Reszta to była czysta historia i nauka jak zostać bibliotekarzem, których miały przecież wkrótce wygryźć komputery. Wytrwałam rok, choć był taki plan, by wytrwać te trzy lata i zrobić magisterkę z czego innego, ale do jednego egzaminu w sesji letniej nie zostałam dopuszczona i już wiedziałam, że to się nie uda. Do tego w moim życiu prywatnym też podziało się sporo. Odpuściłam i życie pobiegło swoim torem. I teraz docieramy do historii z poprzedniego pytania. 😉

Mamo Pracuj ma 9 lat, wiele się dzieje, ale czy jest coś co chciałabyś by się wydarzyło w Mamo Pracuj? O co byś je wzbogaciła?

Jak myślałam nad tymi pytaniami nie zastanawiałam się nad tym, że będę musiała na nie odpowiadać, to taka broń obosieczna. 😉

Właśnie tak się zastanawiałam jak będziesz odpowiadać na pytania, które sama wymyśliłaś. 🙂 Ale wróćmy do pytania.

Dzieje się, dzieje się dużo, dzieje się fajnie. Tak mi się marzy, żeby się naszemu zespołowi redakcyjnemu udało rozkręcić Instagram, ale tak, żeby to naprawdę był taki mocny i pozytywny kanał komunikacji z czytelniczkami. Jak to się uda to bardzo się będę cieszyć.

Patrząc też na to ile się dzieje, myślę, że fajnie jakby zespół się powiększył. To jest super jak siadamy na burzę mózgów i “knujemy”, a jeden pomysł napędza drugi i jest bardzo kreatywnie. Nowa osoba to nowe pomysły. I więcej do działania – i tak się to koło kręci. 😉

Od niedawna pojawił się w Mamo Pracuj dość przejrzysty podział na zespoły, powiesz naszym czytelniczkom z kim zespołu najczęściej pracujesz? I czy jest to wesoła współpraca? 😉

Mam to szczęście, że z każdym po trochę. 😉 Najczęściej z Tobą Ewa i z Agnieszką Kumorek, zwłaszcza odkąd powstał podział na zespoły. Omawiamy kwestie redakcyjne i myślę, że bardzo fajnie nam to wychodzi. Od Asi często dostaję teksty do napisania, wpisania albo jakieś inne małe zadania. Agnieszka Czmyr-Kaczanowska podsyła mi pracodawców i oferty pracy, chociaż teraz tę rolę przejęła Klaudia, więc mamy okazję powymieniać maile. I nawet Ania podsyła mi czasem oferty pracy. Bardzo to lubię, dzięki temu z każdą z Was jest jakiś kontakt, okazja do współpracy. To jest bardzo pozytywne!

A całkiem niedawno wpadłam na taki szalony pomysł zrobienia wywiadów z całym zespołem Mamo Pracuj. To też była okazja do lepszego poznania i współpracy z każdą z Was. Nie całkiem świadomie zrobiłam sobie świetny prezent. 😉

Agnieszka z Julką

Przepis na sukces, jak łączyć pracę i macierzyństwo, czyli ten owiany sławą Work-Life-Balance, jak to u Ciebie wygląda? Czy to w ogóle jest możliwe?

Różnie jest, są dni kiedy nie ma żadnego balance, zwłaszcza jak zadań jest dużo, zarówno tych zawodowych, jak i domowych. Pojawiają się jakieś trudności i wtedy mam wrażenie jakbym siedziała w totalizatorze pośród żółtych piłeczek totolotka.

Ale to nie jest tak, że ta druga strona jest idealna. Ja nigdy nie lubiłam rutyny, dni podobnych do siebie, idealnie zaplanowanych. Moje dzieci nie miały ze mną łatwo, bo nie znosiłam dostosowywania się do pór karmienia, spacerowania i spania. Lubię żywioł, lubię jak życie się dzieje. To mi daje siłę. I ogólnie jak dzieci chodzą do szkoły i przedszkola, to ja mam swój czas na pracę, najmłodsza – Ofelia śpi w tym czasie, albo się bawi, albo trochę przeszkadza i rządzi, ale nie w takim stopniu, żeby mi to zakłócić oczywiście.

Po pracy jest czas dla dzieci, męża, dom. W weekendy i dni wolne ładuję baterie. Czy to jest WLB? Nie wiem, na pewno znalazłby się ktoś kto by powiedział, że to nie jest żaden balance, ale jakiś bajzel, ale tak jest dobrze. Tylko nauka zdalna moich dzieci sprawia, że świat staje na głowie, tego nie lubię i wtedy nie ma mowy o żadnym balance, wtedy jest tragedy. 😉

Agnieszka z rodziną

Jesteś mamą Julki, Konrada, Benia i Ofelki. Zawsze wiedziałaś, że chcesz mieć większą rodzinę? I jak godzisz interesy wszystkich. Jak wygląda taki zwykły dzień u Was? Poranek?

Oj nie, zupełnie nie. U mnie w rodzinie nie było małych dzieci, najmłodsze z jakim obcowałam to moja 6 lat młodsza siostra. Bardzo okazyjnie widywałam córki cioci, która mieszka w Kanadzie. To tyle jeśli chodzi o kontakt z dziećmi. Wydawało mi się, że się do tego nie nadaję, nawet nie byłam pewna czy lubię dzieci i sądziłam, że raczej nie będę ich mieć. Jak poznałam półtoraroczną siostrzenicę mojego męża, to przepadłam. Instynkt macierzyński uderzył mi do głowy i dość szybko zostałam mamą, najpierw Julki, potem Konradka. Plan był na dwójkę dzieci. Ale plany zaczęły się poszerzać, czuliśmy, że chcemy mieć ich więcej, a nasze pociechy więcej rodzeństwa, więc po długim planowaniu pojawił się Benio, a potem Ofelka. Zresztą jak leżałam z Ofcią w szpitalu po porodzie, to dzieciaki w domu pytały Michała, kiedy się urodzi następny dzidziuś do kochania. 🙂

Jak podzielić czas dla wszystkich? Nie zawsze się da. Serio ostatnio mam wrażenie, że doba nie starcza na wszystko, ale staram się zapewnić każdemu choć trochę siebie i swojej pomocy. Uczę się odpuszczać, to dla mnie trudne, bo jeśli coś sobie zaplanuję, to jestem chora jak tego nie spełnię. Niestety nie zawsze się da i staram się rezygnować, odkładać to, co ma niższy priorytet, choćby właśnie po to, by zluzować, zatrzymać się, ofiarować każdemu trochę czasu i uwagi.

Nasz dzień? Wstaję rano, ubieram się, budzę dzieci, oni też się ubierają, jedzą śniadanie i zbieramy się na autobus. Odstawiam towarzystwo do szkoły i przedszkola, wracam z Ofelką do domu i przekładam ją z wózka do spania albo zjadamy coś szybko i ogarniamy przestrzeń – do pracy dla mnie i do zabawy dla niej, i działamy. Po pracy pędzimy znowu – przedszkole, szkoła, czasem sklep i do domu. Chwila odpoczynku, czas by coś przegryźć, porozmawiać, a potem dzieci siadają do lekcji, ja latam jak z piórem, od jednego do drugiego, czytam polecenia, tłumaczę, szukam zajęcia młodszej dwójce albo tłumaczę, że skoki ze stołu to nie jest dobry pomysł na wspólną zabawę. Potem obiad, odpoczynek, zabawy, rozmowy i wreszcie kolacja, dzieci idą się myć i kładą do łóżka, robimy też śniadanie na rano. Na koniec usypiam najmłodszą i mam chwilę dla siebie, ewentualnie idę się myć i spać. Trochę szaleństwo, nie?

Weekendy są spokojniejsze, śpimy do oporu, nie spieszymy się, więcej czasu spędzamy razem, często urządzamy sobie seanse filmowe. Jak jest śnieg to idziemy się w nim bawić, jak nie jest zimno i nie leje to idziemy na spacer.

Przeczytaj także: #PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad ze Stasią

Pozostając w temacie przepisów, zapytam o Twój przepis na odpoczynek. Jak relaksuje się Agnieszka?

Relaks? A co to takiego? 😉 Żartuję oczywiście! Bardzo lubię spacerować. Długi, nieśpieszny spacer, spędzony na rozmowie z moim mężem, obserwowaniem jak dzieci mogą biegać, odpocząć od szkoły, czy domowego „nie skacz, nie krzycz”. Jak przy tym świeci słońce, dookoła rośliny wręcz atakują kolorami i zapachami, ptaki śpiewają, to jest to co kocham.

Lubię też oglądać filmy, słuchać muzyki i robić tańce-wygłupiańce z dziećmi, przeczytać wciągającą książkę, czy zjeść coś dobrego lub wypić dobrą kawę. Takie proste, małe przyjemności. Ach, no i całą rodziną oglądamy wyścigi Formuły 1, zaczęliśmy chyba jakoś jak starszy syn się urodził, dziś jest takim ultra kibicem. Każdy z nas ma swojego faworyta, więc jako kibice rywalizujemy ze sobą.

Przyjemność też sprawia mi wyjazd z domu, czy to do rodziców, czy wycieczka w góry, albo wakacyjny wyjazd. Morze też uwielbiam, spędzałam tam wakacje co roku od urodzenia, ale ostatnio widziałam je wiele lat temu. Taki „odpoczynek od domu” i domowych spraw jest mi potrzebny, by wrócić z nową siłą.

Agnieszka z Julką, Konradem i Beniem

Wspominasz o muzyce, a ponoć muzyka łagodzi obyczaje, co zatem słychać w Twoich słuchawkach? A może zamiast muzyki wolisz podcasty?

Muzyka to nieodłączny element mojego życia. Gdy byłam już na tyle duża, by mieć swoje sprzęty, to musiałam mieć swojego boomboxa, walkmana, potem mp3, telefon z kartą pamięci na muzykę, do tego oczywiście masę kaset i płyt. Teraz na szczęście są aplikacje, w których muzyka już jest, nie trzeba nic zapychać. A jak chodzi o to czego słucham to niemal wszystkiego, chyba łatwiej wymienić to, czego nie lubię. Często mówię, że muzycznie urodziłam się w złej epoce, lubię lata 70-te i 80-te. Najczęściej słucham tego, na co mam nastrój, albo co siądzie mi w głowie. Nieraz to pop, taki do tańca i nucenia pod nosem. Czasem klasyka rocka, a bywa, że mam ochotę na ska i tu też albo takie do pogo albo jakieś weltschmerzowe smęty, czy mroczne klimaty, jak choćby Slipknot.

U nas w domu jest też muzyka poważna, filmowa, jazz i muzyka typowo dla dzieci. Bo kto powiedział, że nie można się dobrze bawić przy piosenkach o układzie słonecznym? 😉

W zeszłym roku słuchałam głównie musicalu Hamilton. Przypadkowo trafiłam na polską wersję Accantusa, dotarłam do oryginału i zaraziłam męża i dzieci. Natomiast pod koniec roku odkryliśmy sanah i ostatnio leci u nas w domu w kółko.

Przeczytaj także: #PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad z Ewą

Agnieszka z mężem

Pandemia (nie mówiąc tu o jej najgorszych aspektach) mocno pomieszała w naszych życiach, odmieniła codzienność, ale szukając pozytywów, jakie miłe wspomnienia zostaną Ci z tego okresu?

Zacznę od tego standardu, że pozytywem było to, że zwolniliśmy tempo, codziennie byliśmy wszyscy w domu, mieliśmy mnóstwo czasu dla siebie. Do tego co roku dzieciaki znosiły jakieś choróbska, wiecznie ktoś był chory, z glutem albo łapaliśmy rodzinną jelitówkę. W czasie pandemii nikt u nas nie chorował, wszyscy czuliśmy się dobrze, to był pierwszy taki praktycznie niechorobowy rok.

I miałam pierwszy epizod z wystąpieniem w telewizji. Co prawda przez skype, ale za to na żywo, mówiłam o pandemii i nauce zdalnej. Na początku w ogóle chciałam odmówić, ale „rodzinna presja” zrobiła swoje i jakoś się przemogłam. 🙂 W tym też jest mała zasługa naszych częstych rozmów na skypie, bez takiego przywyknięcia do gadania przez kamerkę nie miałabym odwagi. 😉

Agnieszka z najmłodszą córeczką Ofelką

To ja jeszcze dodam, że w naszych rozmowach często uczestniczy Twoja najmłodsza córka Ofelka. Czasem nas słucha, coś doda od siebie, a zdarzyło się, że byłyśmy z tymi naszymi „rozkminami” jak dobra kołysanka. 🙂

A wyjawisz nam jakąś mało znaną informację o sobie? Może być coś zabawnego z dzieciństwa, szalona historia z czasów liceum albo może jakiś szokujący szczegół z życia. 😉

Jestem królową wtop, stale odwalam jakieś żenujące sytuacje, albo palnę coś spontanicznie, a potem mi głupio. Na pasowaniu na ucznia w pierwszej klasie dzieci śpiewały hymn szkoły, to była melodia kolędy, tylko tekst zmieniony. Chciałam zabłysnąć i krzyknęłam, uwaga: „Wielkanoc!” 😉 Jak pani przyszła mnie uciszyć, to nie wiedziałam do kogo ma wąty i oglądałam się za siebie szukając winnego. Wszystko jest nagrane na video, straszny wstyd.

Ogólnie to ja zawsze byłam bardzo ostrożnym dzieckiem, z rozwiniętą wyobraźnią w temacie „jak źle to się może skończyć”. Nigdy nic nie złamałam, nie miałam poobijanych kolan, czy dziur na kolanach w spodniach. Przechodzenie przez płoty czy wspinanie się na drzewa były gdzieś na górze mojej piramidy lęków. A jednak raz trafiłam do szpitala ze wstrząśnieniem mózgu. Tata często huśtał mnie na pasku od spodni. Robił z niego taką huśtawkę, trzymał pas w ręce, ja siadałam i się bujałam. Raz wyczaiłam ten pasek na klamce od drzwi, weszłam na wezgłowie kanapy, przełożyłam nogi i…. drzwi odjechały, a ja wylądowałam głową na podłodze. No tym razem wyobraźnia się nie uaktywniła, chyba. 😉

Och i podobnie jak Ania, to ja też ścięłam włosy mega krótko, na jeża praktycznie. Sama, nożyczkami, głową w dół. W gimnazjum. To był błąd, którego strasznie żałowałam, bo wyglądałam koszmarnie, ale popchnęła mnie ku temu muzyczna inspiracja.

Malutka Agnieszka

Jeszcze pytanie z serii „co by było gdyby”. Co by było gdyby Mamo Pracuj nie powstało, jak myślisz, czym byś się dziś zajmowała?

Przeraża mnie ta myśl, że mogłabym być nadal niepracującą mamą z pustym CV. Może właśnie szukałabym czegoś. Nie mam pojęcia. Cieszę się, że jest, a ja jestem tego częścią.

Myślę, że i tak nie zostałabym piosenkarką. 😉

Agnieszko, to jeszcze ostatnie specjalnie dla Ciebie, jako autorki tego cyklu pytanie. Co chciałabyś robić za 10 lat?

To pewnie ma duży związek z tym co powiedziałam wcześniej, że „lubię jak się życie dzieje”. Otóż nie wiem. 🙂

Ogólnie moim wielkim marzeniem jest mieć własny dom, marzę sobie o tym po cichu. Mam nadzieję, że zawodowo i ja i Michał będziemy odnosić sukcesy i spełniać się. Wiem, że czas pędzi i 10 lat to relatywnie niedaleka przyszłość, ale z drugiej strony obecnie jestem mamą dzieciaków (mniejszych i większych, ale nadal dzieciaków), a za 10 lat w teorii mogłabym już być babcią. 😉 Nie umiem patrzeć tak daleko. Cieszę się tym co tu i teraz, każdą chwilą, kiedy mam maluchy w domu. Jak to minie, to będę bardzo mocno za tym tęsknić.

Dziękuję za odpowiedzi. 🙂

Zdjęcia: archiwum prywatne Agnieszki

Autorką pytań i pomysłodawczynią cyklu #PoznajZespół Mamo Pracuj jest Agnieszka Wadecka.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie