Czego szukasz

#PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad z Anią

Nie wiem jak Wy, ale my jeszcze pozostajemy w świątecznym nastroju, a klimat 9 Urodzin Mamo Pracuj udzielił nam się tak mocno, że świętujemy je nadal – i to jeszcze nie koniec. Dziś pora na czwarty urodzinowy wywiad z serii #PoznajZespół Mamo Pracuj. Jego bohaterką jest Ania Łabno – Kucharska. Chcesz się dowiedzieć jaką odjechaną rzecz zrobiła Ania w młodości? Albo jak Darth Vader stał się częścią jej rodziny? Zapraszamy do lektury!

  • Agnieszka Wadecka - 30/12/2020
Ania Łabno-Kucharska uśmiechnięta stoi w jasnym ubraniu, w tle kolorowe pomieszczenie w Ambasadzie Krakowian

Witaj Aniu. Jak do tego doszło, że jesteś w zespole Mamo Pracuj i od jak dawna?

Jak się znalazłam w Fundacji? Hmm … to długa historia, więc postaram się ją skrócić. Przed Mamo Pracuj pracowałam w innej organizacji – ciekawe projekty, niesamowici ludzie, pełni zapału i energii. Praca była super, ale niestety na tamten moment, nie tak elastyczna/zdalna jak potrzebowałam tego i ja i moja rodzina. Wtedy też moja Córa weszła w apogeum swoich chorób i różnych rozwojowych wyzwań. Zdecydowałam się odejść z pracy – z jednej strony z bólem serca, a z drugiej strony z przekonaniem, że ta decyzja jest dobra dla mnie i moich najbliższych.

A jak to się stało, że jestem w Mamo Pracuj? Znałam z Asią i Agnieszką od pewnego czasu. Powiedzmy, że „dorywczo” miałam przejąć obszar pozyskiwania środków na realizację projektów społecznych. Najpierw, na moją prośbę, współpracowałam z Fundacją na podstawie umów cywilno – prawnych, aż w końcu Dziewczyny przeprowadziły ze mną poważną rozmowę: że już koniec tych zleceń, bierzemy Cię z całym dobrodziejstwem, 😉 a dajemy możliwość pracy zdalnej i dużą elastyczność. Dla mnie – po prostu raj! Ja dla równowagi życiowej potrzebuję działać.

Przeczytaj także: #PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad ze Stasią

A co było wcześniej, jak widziałaś swoją przyszłość? Mam na myśli zarówno te dziecięce marzenia „kim będę jak dorosnę”, jak i plan studentki na swoją zawodową ścieżkę.

Takie najwcześniejsze wspomnienie jakie mam, jest związane z tym, że chciałam zostać lekarką, ale miałaby to być specyficzna specjalizacja mianowicie: patologia i szukanie przyczyn chorób. Natomiast studia wybrałam bardzo świadomie i naprawdę myślałam, że po nich zrealizuję swoje marzenie, czyli będę wspierać kobiety w zakładach karnych oraz te wychodzące na wolność, w ponownej socjalizacji.

Życie zweryfikowało moje plany bardzo szybko. I tak pierwsza z moich poważnych prac była związana z administracją publiczną, kolejna z prywatnym sektorem, szkoleniami, działaniami rekrutacyjnymi. A później wsiąknęłam w świat organizacji pozarządowych. Już na żywym organizmie doświadczałam tego, że NGOs NGOsowi nierówny. Natomiast z perspektywy czasu widzę, że bardzo zależało mi na tym, żeby robić zawodowo coś, co ma dla mnie sens. Chyba po prostu „byłam skazana” na Mamo Pracuj. 😉

Pierwsza podróż z (jeszcze nie) Mężem – Praga.

Mamo Pracuj ma 9 lat, wiele się dzieje, ale jest coś co chciałabyś by się zadziało w Mamo Pracuj? O co byś je wzbogaciła?

To prawda, wiele się u nas dzieje u nas. Czasami zastanawiam się, czy to w ogóle na zewnątrz widać. A czasami z kolei, mam poczucie, że wyskakujemy z przysłowiowej lodówki. Pamiętam, kiedy zaczęłam pracę w Fundacji Asia Gotfryd powiedziała, że zazwyczaj dużo się dzieje, ale wakacje to taki czas wyhamowania. Ja powiem tak, że jeszcze tego okresu spokoju nie udało mi się doświadczyć. ;). Ale to dobrze, to pokazuje, że po pierwsze nasze działania są potrzebne, a po drugie mają sens.

Wspieramy mamy, rodziców, kobiety, ale też pracodawców – co czasami umyka niektórym osobom. Zmieniamy rynek pracy w Polsce i nie ma w tym cienia przesady. Współpracujemy ze wspaniałymi firmami, a tworzą je ludzie otwarci na zmiany i potrzeby rodziców na rynku pracy.
W 2021 będziemy realizować kilka nowych i ciekawych projektów. Na jeden z nich czekam z niecierpliwością, ale o tym jeszcze … ciii. Myślę, że znów namieszamy na rodzimym rynku pracy i bardzo mnie to cieszy. 🙂

Zobacz też: To Ty decydujesz o swoim rozwoju – zmień branżę z Akamai Technical Academy!

Od niedawna pojawił się w Mamo Pracuj dość przejrzysty podział na zespoły, powiesz naszym czytelniczkom z kim z zespołu najczęściej pracujesz? I czy jest to wesoła współpraca? 😉

Ja w sumie od początku działań w Mamo Pracuj najściślej współpracowałam z Agnieszką Czmyr – Kaczanowską, czy to przy konkursach i projektach społecznych, czy później, przy kampaniach employer brandingowych i rekrutacyjnych dla różnych firm. Natomiast realizacja projektów społecznych ma to do siebie, że czuwają nad nimi małe zespoły projektowe. I tak działam ściśle zarówno z Asią Gotfryd, jak i przy projektach Odważ się mamo! współpracowałam ze Stasią Serwińską.

Nie oznacza to, że nie działam z Ewą Moskalik – Pieper – redaktorką portalu, czy z Agnieszką Kumorek, Klaudią Urban czy z Tobą Agnieszko. Wygląda to zazwyczaj tak, że proszę Was o pomoc przy różnych działaniach. 🙂 Mamy też grupę dziewczyn, które mniej lub bardziej regularnie współpracują z nami przy okazji programów mentoringowych czy projektów międzynarodowych.

Cieszę się, że mamy już jasny podział na zespoły. On był, ale mniej formalnie. Moja intuicja jednak mi podpowiada, że mogą tu jeszcze zajść pewne zmiany.

Studenckie czasy.

Przepis na sukces, jak łączyć pracę i macierzyństwo, czyli ten owiany sławą Work-Life-Balance, jak to u Ciebie wygląda? Czy to w ogóle jest możliwe?

O wiele bliżej mi do work – life blending czy też work – life integration niż work – life balance. Ten ostatni często jest rozumiany jako 8h pracy – 8h dla rodziny/rozwoju – 8h na spanie. Moim zdaniem to tak nie działa, a już na pewno nie sprawdza się u rodziców. Bardzo lubię planowanie, ale macierzyństwo nauczyło mnie elastyczności (rodzicielski agile) i odpuszczania, odpuszczania, odpuszczania, i raz jeszcze odpuszczania. Brudne okna nie robią na mnie wrażenia, nie pamiętam kiedy prasowałam, gotowanie i tzw. codzienne ogarnianie domu mam z mężem dopracowane tak, że wiele rzeczy „samo się robi”.

Podział obowiązków jest kluczowy do zachowania jako takiej równowagi rodzinnej, zawodowej, emocjonalnej i społecznej. Ten podział, moim zdaniem, nie oznacza jednak, że wszystko dzielimy 50%-50%. Czasem jest tak, że ja biorę 70% obowiązków na siebie, a potem jest na odwrót. To wszystko zależy od tego w jakim momencie życia, czy nawet tygodnia jesteśmy. Jak ja mam zajęcia na uczelni czy szkolenia, to mąż bierze na siebie więcej. Jak on przygotowuje się do specjalistycznych egzaminów, to ja przejmuję zadania.

Tak jak wspominałam wcześniej, wiele planów było weryfikowane przez zdrowie, a raczej choroby mojej Córy. Były takie miesiące, gdy co chwilę jeździliśmy nocą do szpitala lub na nocną opiekę. To w sumie trwało ponad 4 lata, zatem elastyczność to było nasze drugie imię. I nie ukrywam, że właśnie ta elastyczność, którą znalazłam w Mamo Pracuj i duże zrozumienie, pozwoliło mi na bycie aktywną zawodowo.

No to pozostając w temacie przepisów, zapytam o Twój przepis na odpoczynek. Jak relaksuje się Ania?

Najszybciej, najlepiej i najefektywniej ładuję swoje baterie nad morzem. I to nad naszym Bałtykiem. Uważam, że to jakiś błąd lub chichot losu, że ja urodziłam się na południu, ponieważ moje serce mocniej bije na Kaszubach. Na szczęście mój Mąż i Córa też pokochali morze całym sercem, więc myślę, że spełnimy swoje marzenie dotyczące przeprowadzki. Po prostu jeszcze trochę będę ćwiczyła swoją cierpliwość. 😉

Natomiast tak na co dzień, relaksują mnie dłuuugie spacery, taniec – wygłupianiec z Córą i książki – nawet jak stos tych do przeczytania robi się coraz większy. Lubię jogę, ale ćwiczę ją po swojemu i często zapominam o oddechu. 🙂 Natomiast w tym pandemicznym czasie ratują mnie seriale, chociaż zdarza się, że jedyne co pamiętam to napisy początkowe. Marzy mi się wypad na kawę bez maseczki, ale za to z przyjaciółmi. Głęboko wierzę, że to kwestia czasu i naszej samodyscypliny.

Dawno temu w drodze do Edynburga.

Ponoć muzyka łagodzi obyczaje, co zatem słychać w Twoich słuchawkach? A może zamiast muzyki wolisz podcasty?

Ja jestem muzycznym dinozaurem. Uwielbiam całą sobą Depeche Mode. Pamiętam jak odkryłam ich w czasie mojego nastoletniego, mocno metalowego okresu muzycznego i tak jak miłość do cięższej muzyki nieco przybladła, tak do DM nie. I jeszcze Queen, David Bowie, Iggy Pop, Pearl Jam, często utwory orkiestr symfonicznych – tego słucham. Tym ostatnim, czyli orkiestrami, zaraził mnie Mąż (on sam gra na trąbce). Słuchamy klasyki lub różnych eksperymentów symfoniczno – rockowych, jak ja to nazywam. Mamy kilka „swoich” utworów Arethy Franklin, Moloko czy Elvisa Presleya, które są dla nas ważne. Z tych bardziej współczesnych nut, to niestety nie mam ulubionych, ale nie uciekam z krzykiem nawet od muzyki z dobrego radia.

Bardzo lubię słuchać też ciekawych rozmów czy monologów TEDexowych. Polecam – można dowiedzieć się interesujących rzeczy, a jednocześnie poćwiczyć język angielski.

Aniu, z tego co wiem Twoja córka jest fanką Gwiezdnych Wojena, a konkretnie samego Dartha Vadera. W dzieciństwie zakochałam się w tych filmach i miłość do tego universum trwa do dziś. Czy macie taki rodzinny fanclub, czy to tylko Tosiowe zainteresowania? Skąd to się wzięło? 🙂

Skąd ten zachwyt Star Wars? Przyznam szczerze, że nie pamiętam jak to się zaczęło. Córa miała skończone trzy lata i zaczęła mówić składnią podobną do Mistrza Yody. W przedszkolu dzieci czasem wspominały o Star Wars, Tosia dopytywała co to. Chyba tak naturalnie pojawiły się u nas w domu książeczki dla dzieci i komiksy związane z Gwiezdnymi Wojnami.

Natomiast do tej pory, a teraz ma siedem lat, nie obejrzała filmów. Uważam, że to zdecydowanie za wcześnie. Pomimo tego, że filmy niosą ze sobą duży ładunek komizmu (tu się pewnie narażę kilku osobom ;)), to jednak są też tam sceny bitew i agresja. Ma jeszcze na to czas. Wracając do sedna – na samym początku to właśnie Yoda królował w życiu Tosi. Dostała zabawkę, z którą jeszcze do niedawna zasypiała i latarkę w kształcie Mistrza, wszędzie ją ze sobą zabierała. Przez jakiś czas jedna z Babć miała ksywkę Lord Vader (ma czarne włosy i lubi ubierać się na czarno).

Później Darth Vadder zdetronizował Yodę, ponieważ jak to kiedyś ujęła moja Córa – Vadera nikt nie lubi, ponieważ jest zły, a tak naprawdę jest samotny i trudno mu się z kimś zaprzyjaźnić (podobnie mówiła o Buce z Muninków). Zatem ona się z nim zaprzyjaźni. I tak już Darth Vader jest częścią naszej rodziny. 😉

Pandemia (nie mówiąc tu o jej najgorszych aspektach) mocno pomieszała w naszych życiach, odmieniła codzienność, ale szukając pozytywów, jakie miłe wspomnienia zostaną Ci z tego okresu?

Pamiętam, jak po kilku dniach, czy paru tygodniach zamknięcia, moja Córa powiedziała, że spełniło się jej marzenie. Chodziło jej o to, że wszyscy byliśmy cały czas razem. Teraz już o tym nie wspomina. 😉 Myślę, że coraz trudniej dzieciom przyzwyczaić się do izolacji (mniejszej lub większej) i pewnie wyzwaniem będzie powrót do względnej normalności, jeśli szkoły zostaną otwarte. Natomiast rzeczywiście doceniłam ten czas rodzinny. Pierwszy raz spędziliśmy Święta Wielkanocne bez dziadków i bliskich, wzbogaciliśmy się o nowe planszówki, przycichły infekcje dziecięce. Za nami też Boże Narodzenie w takim samym, kameralnym gronie.

A zawodowo? Zawodowo w pandemii dużo dobrego się zadziało – chociaż wiem, że to może brzmieć dziwnie. Po pierwsze cały projekt „Odważ się mamo – program mentoringowy” został przeniesiony do sfery online, co było dużym wyzwaniem. Mentorki, Mentorzy wraz z Mentees pracowali zdalnie i wszyscy mamy duże sukcesy. Śmiem twierdzić, że to jeszcze nie ostatnie zdanie. Zrobiłyśmy też dużo innych ważnych i wspierających rzeczy, takich jak warsztaty czy szkolenia online dla mam, rodziców i pracodawców. Powstało kilkadziesiąt tekstów, które cały czas są dostępne na portalu. Pracowałyśmy więcej i jako Zespół sprawdziłyśmy się w sytuacji kryzysowej, trudnej też osobiście i rodzinnie dla nas. Myślę, że to było bardzo ważne.

Przeczytaj: Muzyką w pandemię! Jak zadbać o emocje swojej rodziny na co dzień i w święta?

Wyjawisz nam jakąś mało znaną informację o sobie? Może być coś zabawnego z dzieciństwa, szalona historia z czasów liceum albo może jakiś szokujący szczegół z życia. 😉

Jestem introwertyczką i szaleństwo nie leży w mojej naturze. Może wystarczy to, że w czasach wczesnej młodości ogoliłam głowę prawie na łyso. To się nada? 😉 Albo to, że w sumie po miesiącu bycia parą, zdecydowaliśmy się na ślub z moim (teraz już od 8 lat 😉 ) Mężem? Ale nie, nie wzięliśmy go tak od razu, żeby nie było. 😉

Jeszcze dawniej – żłobek

Na koniec pytanie z serii “co by było gdyby”. Co by było gdyby Mamo Pracuj nie powstało, jak myślisz, czym byś się dziś zajmowała?

Jestem przekonana, że tym co teraz, czyli wspieraniem, pomaganiem, po prostu byciem blisko. Być może nie dotyczyłoby to kobiet, mam powracających na rynek pracy czy pracodawców. Może na pierwszy plan wysunęłyby się ponownie osoby przewlekle chore? W czasie pandemii, ze względu na obostrzenia znacznie trudniej wspierać mi osoby chore onkologicznie, tym bardziej, że ostatnio działałam głównie społecznie w tym zakresie. A może, gdyby nie Mamo Pracuj, to zrobiłabym coś szalonego? Na przykład razem z rodziną przeprowadziłabym się na Karaiby i w końcu nauczyłabym się surfować. Albo uczyłabym się tanga w Argentynie? Lub w Antwerpii podszkoliłabym swój język francuski i otworzyłabym maleńką kawiarnię z pyszną kawą?

PS. A tak naprawdę Mamo Pracuj mi w tych marzeniach totalnie nie przeszkadza, ponieważ z każdego miejsca na świecie można pracować zdalnie. 😉

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi 🙂

Zdjęcia: archiwum prywatne Ani

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

#PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad z Agnieszką Czmyr-Kaczanowską

Pierwsza i najważniejsza Agnieszka w zespole - spokojnie można tak powiedzieć, bo bez niej nie byłoby Mamo Pracuj. :) Na pewno o niej słyszeliście, inaczej być nie może. Z okazji urodzin Mamo Pracuj, a również z okazji swoich urodzin, dzieli się z nami smaczkami ze swojego życia i odsłania kulisy powstania Mamo Pracuj.
  • Agnieszka Wadecka - 14/01/2021
uśmiechnięta Agnieszka w białej bluzce i różowej kurtce stoi na tle żółtej, drewnianej ściany

Witaj Agnieszko! Jesteś matką współzałożycielką – dobrze mówię? 🙂 – Mamo Pracuj. Jak to się wszystko zaczęło? Jaka była geneza powstania portalu i fundacji?

Tak jestem i jestem z tego dumna! Choć powiem Ci, że wiele osób nie wierzyło, że nasz wspólny pomysł z Asią Gotfryd wypali! I nawet ktoś kiedyś otwarcie się przyznał, że nie wierzył, a teraz podziwia!

Wracając do Twojego pytania. Mam wrażenie, że już wiele razy o tym mówiłam i że się powtarzam, więc jak ktoś już wie – to niech pominie ten fragment. 😉

W 2011 roku, jakoś tak, a może 2010?, zaczęłyśmy z Asią zastanawiać się jak to jest, że ja mam pracę zdalną, elastyczną (pracowałam wtedy w innej fundacji, bo całe moje zawodowe życie jest związane z organizacjami pozarządowymi, czekaj… to już 20 LAT!), i że to takie rewelacyjne rozwiązanie, a tak mało kobiet, mam, może z niego korzystać.

Pojawiało się więcej pytań: gdzie są pracodawcy, którzy są gotowi takie elastyczne podejście stosować, albo już stosują, czy kobiety wiedzą, że tak można? I wtedy zaczęłyśmy myśleć, co my możemy z tą wiedzą zrobić. Zupełnie przy okazji znalazłyśmy w Londynie organizację workingmoms.co i to było to! Wiedziałyśmy, że to genialne w swojej prostocie! Napisałam taki mail do Asi – mam go do dziś:

“Zobacz to! To Ty rób, a ja Ci pomogę!” 😉

Wiedziałyśmy na pewno: po pierwsze, że nie chcemy działać lokalnie, tylko na całą Polskę, i że chcemy jak najwięcej robić on-line, bo to dawało nam elastyczność, której młode podwójne matki potrzebowały. No i tak zostało. Krok po kroku zaczęłyśmy robić mamopracuj.pl.

A Fundacja powstała dużo później. Dlaczego? Dlatego, że mając moje doświadczenia w działaniach społecznych bardzo się bałam, aby nasza działalność od samego początku nie była traktowana jako społeczna. Bo to nie tak! Kobiety, matki są fenomenalnymi pracownikami i ich zatrudnienie to wspaniała inwestycja, a nie pomoc społeczna. Na tamte czasy to było ambitne założenie, ale dziś wiemy, że bardzo ważne. Fundacja powstała wtedy, kiedy miałyśmy klientów, potrafiłyśmy utrzymać firmę i wiedziałyśmy, że to nam może pomóc, ale nie będzie uzależniało naszej działalności od grantów. I tak jest! I to napawa nas wielką dumą.

Trzy pokolenia kobiet w naszej rodzinie 😉

A co było wcześniej, jak widziałaś swoją przyszłość? Mam na myśli zarówno te dziecięce marzenia „kim będę jak dorosnę”, jak i plan studentki na swoją zawodową ścieżkę.

Kiedy byłam mała, moja mama pracowała w biurze turystycznym – może ktoś jeszcze pamięta markę “Gromada” – to było coś. 😉 Gdy przychodziłam do niej do pracy i widziałam plakaty z Tajlandii, Włoch, Grecji i innych pięknych miejsc, było dla mnie jasne, że będę pracować w takim biurze, aby je wszystkie zobaczyć. 😉 Może tak zrodziła się moja ciekawość świata i miłość do podróży? Praca mamy w biurze dawała naszej rodzinie także szansę na podróżowanie, choć jeszcze nie do Tajlandii, ale miałam kilka lat i odwiedziłam już 5 krajów!

Gdzieś w podróży 😉

Pytasz o czasy studenckie i moje plany, takie bardziej „poważne”. Od zawsze wiedziałam, że chcę pomagać innym i to był mój kierunek. Nie istniało w Polsce jeszcze wtedy pojęcie wolontariatu, a ja chodziłam po organizacjach pomagających dzieciom i pytałam czy nie potrzebują pomocy. Serio. Odchodziłam z kwitkiem – tylko pracownicy mogli pracować, a ja nie byłam jeszcze dla nich ciekawa. Ale czasy szybko się zmieniały, a ja na pracę magisterską na ekonomii (serio serio!) obrałam temat praw dziecka. I to był de facto mój kierunek dalszego rozwoju i pracy, bo jeszcze kończąc pracę magisterską znalazłam pracę w Fundacji w Krakowie, której szef, bardzo charyzmatyczny człowiek, powiedział, że potrzebuje pomocy i trzeba ogarniać współpracę zagraniczną! No pewnie, że chciałam. Z wypłatą było gorzej, 😉 ale mnie nie o wypłatę chodziło.

Pamiętam, jak pracowaliśmy na jednym komputerze, jednej skrzynce mailowej, załatwiając już sama nie wiem co! Pamiętam, że raz jechałam autobusem do Brukseli na spotkanie w sprawie praw dziecka, a potem w tygodniu sprzątałam po zabawie dzieci, w takiej mini świetlicy na Starym Podgórzu w Krakowie. Robiłam niesamowite rzeczy. 😉 Np. organizowałam, koordynowałam wyjazd, tanecznych zespołów dzieci niesłyszących z Polski do Odessy na festiwal piosenki! I byłam ich “KO-wcem” – mając może 22 lata! Słowem, przygód było mnóstwo, ale to pewnie na osobny wywiad. 😉

Skracając historię, kolejnym zawodowym przystankiem była współpraca z międzynarodową organizacją ATD Quarte Monde. Tutaj znowu w moim życiu pojawiły się podróże i praca w różnych miejscach, bo w ramach działań dla ATD pracowałam w Niemczech, Polsce, Belgii i Francji. Zawsze robiąc bardzo różne rzeczy od pracy z dziećmi na ulicach Belgii i czytania im książeczek, po spotkania w Parlamencie Europejskim w imieniu organizacji. Jestem też jedną z współzałożycielek polskiego Stowarzyszenia ATD Czwarty Świat. Piękny i ważny etap mojego życia. Później przez wiele lat pracowałam w warszawskiej Fundacji Inicjatyw Społeczno – Ekonomicznych, zajmując się wspieraniem biznesów społecznych, czyli takich podmiotów jak nasze Mamo Pracuj.

Praca w tych organizacjach ukształtowała mnie bardzo mocno. Uwierzyłam wtedy, że nawet najtrudniejsze pomysły można realizować. Potrzeba w nie wierzyć, mieć sojuszników i działać! Tak, wraz z ekipą ATD zorganizowaliśmy w Warszawie spotkanie/konferencję dla osób najbiedniejszych, w tym osób bezdomnych z 30 krajów świata! I uwaga, wszyscy przez kilka dni nocowali u Warszawiaków w domach! I to było wspaniałe doświadczenie. A ja byłam w centrum tego zamieszania! Rozgadałam się. 😉

Góralka (miałam jakiś roczek)

Mamo Pracuj ma już 9 lat, a mówi się, że własny projekt czy firma jest jak dziecko. Czy jesteś dumna z tego dziecka? 🙂 A może zdradzisz, co jeszcze chciałabyś by zadziało się w Mamo Pracuj? O co byś je wzbogaciła?

Jestem bardzo dumna! I uczę się doceniać to co mamy, siebie także. Bo to nie jest coś co mi łatwo przychodzi, wiem, że nie jestem wyjątkiem, ale nad dobrymi rzeczami potrafię szybko przejść do porządku dziennego, a błędy, porażki, rozpamiętuję i przeżywam.

Ale Mamo Pracuj to moje życie. Oczywiście mam rodzinę, trójkę wspaniałych dzieci i fajnego męża, kota i chomika, 😉 ale wiem, że mamopracuj.pl jest w naszej rodzinie ważnym elementem. Moje córki czasem się śmieją, że będą pracować w Mamo Pracuj. 😉

Pytasz o plany. Są bardzo ambitne. Dużo nowych projektów przed nami, choćby kolejna edycja #MotherEmpower we współpracy z firmą Bosch, trzecia już edycja wspólnego programu ze State Street Bank Polska – „Odważ się Mamo!”. Każdy z naszych pracodawców z Bazy Pracodawców Przyjaznych Rodzicom – ma z nami wspólne plany. Będzie i mega ciekawy ebook z Nokią w ramach #MamoPracujwIT, nowa edycja #MamyPlan z Franklin Templeton, ale też spotkania i wydarzenia, webinary i sporo nowości.

A do tego tworzymy zupełnie nową markę, której rolą będzie bardzo konkretne i precyzyjne wspieranie wszystkich kobiet, które szukają pracy! Także zaglądanie na naszą stronę, FB i LinkedIn to całkiem dobry pomysł! 😉

Przeczytaj także: PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad z Agnieszką Kumorek

Przepis na sukces jak łączyć pracę i macierzyństwo, czyli ten owiany sławą Work-Life-Balance, jak to u Ciebie wygląda? Czy to w ogóle jest możliwy?

Nie mam jednej odpowiedzi. Albo mam, ale nie zawsze o tym pamiętam, nie zawsze to jest możliwe: czyli LUZ. Natomiast ja wychodzę z założenia, że WLB to bardzo indywidualna sprawa, że to zależy od tego czego potrzebujemy. Ja potrzebowałam elastycznej pracy, takiej, którą mogę przerwać i zająć się dziećmi, ale za cenę tego, że pracuję w różnych dziwnych porach – bo zadania tego wymagają.

I to mój work-life-balance. I on mi jest też potrzebny do realizacji moich marzeń o podróżowaniu! 😉 Ale pewnie do tego wrócimy!

Od niedawna pojawił się w Mamo Pracuj dość przejrzysty podział na zespoły, powiesz naszym czytelniczkom z kim zespołu najczęściej pracujesz? I czy jest to wesoła współpraca? 😉

Zespół to dla mnie najważniejsza sprawa. Ja wiem, że aby pracować najlepiej potrzebuję zespołu. Dlatego gdybym miała sama robić mamopracuj.pl, już dawno bym się poddała. Także ja się cieszę, że nasz zespół jest coraz silniejszy!

Z kim pracuję najczęściej? Z Anią Łabno-Kucharską, bo wspólnie realizujemy kampanie dla pracodawców, ale też projekty społeczne (tutaj bardziej szefową jest Ania), a ja bardziej odpowiadam za współpracę z pracodawcami, ale ponieważ mamy płaską strukturę – to się dzielimy zadaniami. Mam wrażenie, że z Anią się rozumiemy czasem bez słów, to jest wspaniałe, no i ogromnie lubię z Anią rozmawiać. Łapię się na tym, że zatracamy wtedy poczucie czasu. 😉

Od września pracuję także bardzo blisko z Klaudią Urban, i bardzo się cieszę, bo szybko i sprawnie weszła w zespół, choć jej rola był trudna, bo miała wspierać mnie w zadaniach, a ja mądrego delegowania uczę się cały czas.

I oczywiście z Asią Gotfryd, bo jako zarząd i fundatorki wiecznie mamy mnóstwo tematów do przegadania. Poza tym łączy nas więź aktu notarialnego, 😉 założycielskiego Fundacji Mamo Pracuj.

Dla mnie relacje w zespole są bardzo ważne, czasem zjadają mnie różne troski z tym związane. Ważne jest dla mnie abyśmy się rozumiały, lubiły, bo jesteśmy razem nie tylko do wykonywania zadań, ale też aby nam było wesoło, dobrze, abyśmy miały przyjemność z pracy razem. I udaje nam się nam to. Nie uważam jednak, że zawsze musi być idealnie, są lepsze i trudniejsze momenty. I każde z nich są ważne. A jeśli na koniec dnia, tygodnia, roku, widzimy wspólną radość, dumę, to jest to wyznacznik zgranego, świetnego zespołu.

Z Asią, zaraz po tym, jak ktoś powiedział nam, że góry to nie w tą stronę 😉

Pozostając w temacie przepisów, zapytam o Twój sposób na odpoczynek. Jak relaksuje się Agnieszka?

Spaceruję. Gdzie tylko mogę. Czytam książki, ostatnio częściej rozwojowe, ale pilnuję, aby nie tylko. 😉 Marzę. I gorąca kąpiel, ona pomaga mi kiedy czuję wielkie przygnębienie. A co sprawia największą przyjemność? Rozmowa z kimś ciekawym. Uwielbiam. Nawet teraz w pandemii – są rozmowy, które mnie uskrzydlają. Wiem wiem, że pytasz o relaks, ale u mnie relaks jest blisko przyjemności.

Zobacz też: A kto jest Twoim kretem? – moich 10 sposobów na organizację czasu

Ponoć muzyka łagodzi obyczaje, co zatem słychać w Twoich słuchawkach? A może zamiast muzyki wolisz podcasty?

Muzyka poprawia mi nastrój. Mam na Spotify swoje listy: Chillout – który pomaga mi się dobrze nastroić na dobry dzień, łagodzi moje emocje. Energizer – na pobudzenie, do tańca, do radowania się. Mam też listę podcastów i wiele czasu im poświęcam, bardzo lubię. Najczęściej dotyczą pracy lub „okołopracy”, 😉 ale ja swoją pracę bardzo lubię, więc chyba to nie ma znaczenia. No i listy z medytacjami, bo odkrywam je od kilku miesięcy i dobrze mi z tym.

Pandemia (nie mówiąc tu o jej najgorszych aspektach) mocno pomieszała w naszych życiach, odmieniła codzienność, ale szukając pozytywów, jakie miłe wspomnienia zostaną Ci z tego okresu?

Ja najlepiej odczułam brak dojazdów porannych do szkoły i przedszkola, a właściwie tego pośpiechu, który był, a nie wiedziałam, że tak bardzo mi przeszkadzał.

I dwa, czas dla dzieci bez MUSZĘ. Nagle wszystko zniknęło, pośpiech, zajęcia dodatkowe, czekanie, logistyka i układanka domowa, i dobrze mi było. Do czasu. 😉 Bo już się nam po pewnym czasie zaczęło nudzić i tęsknota za normalnym, tamtym życiem się pojawiła.

Przeczytaj: Rzucić wszystko i wyjechać z rodziną do Indii? Ty chyba oszalałaś…

Z wywiadu z Asią wiem, że lubisz podróże. 😉 Wyjechałaś z rodziną na kilka miesięcy do Indii i to jeszcze w czasie trwania pracy i roku szkolnego. Można spokojnie nazwać Cię prekursorką trybu zdalnego, zgodzisz się? O wszystkich pozytywach Waszej wyprawy napisałaś tekst, a nawet dwa, wobec tego ja zapytam co było najtrudniejsze? Czy były chwile zwątpienia?

Już wiesz, że podróżowałam od zawsze, a to wszystko przez pracę mamy. 😉 Żarty żartami, ale podróżowanie to naprawdę moje ja! Cytując Vaianę, którą też uwielbiam (ciekawe czemu ;-)). A że już 13 lat pracuję zdalnie, wiem, że miejsce nie ma takiego znaczenia. I dopóki nie stworzyliśmy z mężem rodziny, tych podróży było wiele. Później zaczęły się podróże w nieznane z dziećmi, a to jak wiesz jest wystarczająco ekscytujące zajęcie i tak mijały lata.

Oczywiście podróże były cały czas z nami, ale ja w głębi duszy marzyłam, aby tak jak dawniej, pojechać mieszkać, pracować, trochę się zakorzenić, poczuć życie w danym miejscu. I nadszedł moment, kiedy taka możliwość się pojawiła – mąż zakończył jedną pracę, nowa była zdalna, elastyczna i wtedy powiedział: “jestem gotowy, aby wyjechać na nieco dłużej, gdzieś daleko” – a ja do dziś pamiętam to uczucie! Poczułam ogromną energię, szczęście, radość i moc. To był koniec czerwca 2018 r. a już 5 stycznia 2019 r. o 11:00 byliśmy w samolocie do Dubaju, a potem dalej do Indii, zapakowani na 3 miesiące 😉 całą rodziną.

Goa, marzec 2019 z mężem Tomkiem i synkiem – Krzysiem.

A to pół roku to było jak działanie z turbodopalaniem. I choć po drodze było mnóstwo przeszkód, śmiem twierdzić, że wizja realizacji marzenia dodała mi takiej siły do działania, że nic nie było w stanie mnie powstrzymać. 😉

Te trzy miesiące były dla naszej rodziny piękną przygodą. Dzieci w szkole i przedszkolu, a my pracowaliśmy prawie normalnie. Tyle, że przesunięcie czasu ok. 4 godziny dawało nam szansę na poranną jogę, kąpiel w morzu zanim mój zespół się obudził. 😉

Marzę o powtórzeniu tego, oj bardzo. Nawet było blisko…

Goa, luty 2019 (z dziećmi i moją mamą, która zawsze odwiedza mnie w świecie)

Wyjawisz nam jakąś mało znaną informację o sobie? Może być coś zabawnego z dzieciństwa, szalona historia z czasów liceum albo może jakiś szokujący szczegół z życia. 😉

Ale trudne pytanie. Mam wrażenie, że ja tyle opowiadam, że chyba już wszystko gdzieś opowiedziałam, albo Asia to zrobiła. 😉 Bo sporo tych szalonych podróży mamy na koncie.

To może opowiem jak w Bachczysaraju, na Krymie sprzątałam rzeczkę Czuruk-Su (w ramach programu ekologicznego) wraz z przyjaciółmi z Polski i Tatarami Krymskimi. I jak wyciągaliśmy z niej (szerokość rzeczki może metr…) starego moskwicza i tony śmieci! Sama się śmieję na to wspomnienie. 😉 Aby dodać smaczku całości, to wśród uczestników, którzy sprzątali razem ze mną był Tomek Kot – tak, tak, TEN Tomek Kot. Nawet film nakręcił o tej naszej dość absurdalnej przygodzie. Cała przygoda była nie z tej ziemi, piękne, nieznane tereny, życie wśród Tatarów (oczywiście mieszkaliśmy w ich domach), sprzątanie… a potem spacery po ogrodzie Chanów Krymskich.

Albo, kiedy podróżowałyśmy z Asią po Skandynawii, we dwie z małą ilością gotówki, to pamiętam, że dzieliłyśmy wszystko na pół: batona “Grześka”, orzecha włoskiego, co się zaplątał w plecaku i rodzynki, po równo.

Byłam też dzieckiem, którego wszędzie było pełno, ciagle w ruchu i pewnie dlatego miałam co chwilę coś złamane (dziś współczuję mojej mamie). Najzabawniejsza była chyba sytuacja, kiedy jako może 12/13 latka, z urodzin koleżanki, na których graliśmy w butelkę, po skończonej grze wróciłam do domu z połamanymi 4 palcami!

No dobra, przyznam się jeszcze, że uwielbiam naprawiać rzeczy. W kuchni mam śróbokręt wśród ważnych gadżetów. Naprawiam w domu co trzeba i o ile potrafię. 😉 Wraz z Zosią (moją córką) zrobiłyśmy remont pokoju z malowaniem! Przymierzam się do odnowienia fotela starego i skrycie marzę o wiertarce, ale nie mówię głośno, bo jeszcze się okaże, że minęłam się z powołaniem…

Jeszcze chwila i okaże się, że jestem jak Kwiatkowska, co żadnej pracy się nie boi!

Na Krymie, jeszcze z nie-mężem 😉

Na koniec pytanie z serii „co by było gdyby”. Co by było gdyby Mamo Pracuj nie powstało, jak myślisz, czym byś się dziś zajmowała?

Pracowałabym w jakiejś organizacji pozarządowej, tak myślę, bo to moje życie. I może kiedyś mamopracuj.pl nie będzie mnie potrzebować i uda mi się połączyć potrzebę podróżowania z pracą dla jakiejś organizacji?

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi! 🙂

Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Agnieszki.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć Agnieszki z Indii? Zerknij nasz Instagram: tu, tu i tu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

10 ciekawych, polskich podcastów: dla rozwoju, motywacji i czystej przyjemności słuchania

Popularność podcastów ciągle rośnie, co w sumie jest jak najbardziej zrozumiałe – dzięki nim można sięgnąć po solidną porcję wiedzy czy humoru podczas jazdy samochodem, pracy w ogrodzie czy sprzątania mieszkania. Jeśli też je lubisz, to koniecznie zerknij na poniższą listę i dowiedz się, czego słuchać – tym razem dla rozwoju osobistego i zwiększenia motywacji. Jeśli natomiast nigdy nie słuchałaś podcastów… zerknij tym bardziej!
  • Karolina Wojtaś - 13/01/2021
młoda dziewczyna stoi w kuchni z kubkiem w ręce i ma założone słuchawki

Co to są podcasty?

Większość z Was zapewne doskonale wie, czym są podcasty – i ta grupa może spokojnie opuścić ten akapit. Jeśli jednak jakoś tak się złożyło, że nie masz pewności, o czym mowa (choć pewnie sam termin „podcast” obił Ci się już o uszy), to od razu wyjaśniamy.

Podcast to bezpłatna publikacja dźwiękowa, która zazwyczaj składa się z kilku, kilkunastu albo nawet kilkudziesięciu odcinków. Podcasty nagrywają różni ludzie zajmujący się różnymi rzeczami, stąd i tematy nagrań są różnorodne: niektóre bawią, inne uczą, a są i takie, które motywują i rozwijają. I tymi ostatnimi zajmiemy się właśnie dzisiaj. Daj im szansę, a przekonasz się, że mądrego naprawdę miło posłuchać!

1.”Z pasją o mocnych stronach”

Cykl autorstwa Dominika Jaszczuka. Aktualnie to ponad 150 odcinków, w których autor opowiada o tym, jak odkrywać swoje mocne strony, jak podejmować decyzje na ich podstawie, jak być bardziej produktywnym i efektywnym oraz jak poszerzyć własne horyzonty. Jeśli uważasz, że jesteś wyjątkowym „beztalenciem”, a Twoje poczucie wartości nie imponuje wzrostem 😉, to koniecznie posłuchaj. Naprawdę warto, zwłaszcza że całość jest bardzo lekka, swobodna, bez tzw. „spiny” i górnolotnych frazesów.

Posłuchaj także: [8] Podcast: Brakująca połowa dziejów, czyli o roli kobiet we wszystkich aspektach życia

2. „Pani Swojego Czasu”

W tym podcaście Ola Budzyńska radzi, jak budować własną markę i sprawiać, że każdego dnia będzie ona silniejsza. Nie są to jednak czysto techniczne informacje. Znajdziesz tu także porady bardziej życiowe, czyli na przykład wskazówki, jak pogodzić prowadzenie biznesu i życie rodzinne (a to, jak wie każda z nas, najłatwiejsze nie jest). Wiele cennych, drobnych podpowiedzi, po których aż chce się zadać sobie pytanie: „Dlaczego na to nie wpadłam?”. Bardzo polecamy.

Posłuchaj także: [07] Rynek pracy w trakcie i po pandemii. Możliwe scenariusze, szanse i ryzyka

3. „Więcej niż oszczędzanie pieniędzy”

Coś dla wszystkich, którzy czują, że pieniądze przeciekają im przez palce. Fantastycznie podane porcje wiedzy na temat zarabiania, oszczędzania i ogólnej przedsiębiorczości. Znajdziesz tu nie tylko dużo konkretów i liczb, ale także sporo informacji o błędach, które popełnia większość z nas. Charyzmatyczny Michał Szafrański zawłaszczy Twoją uwagę na wiele godzin, za co będziesz mu później naprawdę wdzięczna.

4. „Stacja Zmiana”

Podcast prowadzony przez Katarzynę Michałowską i Tomasza Nadolnego. To cykl ciekawych i inspirujących rozmów z osobami, które zdecydowały się dokonać zmian w swoim życiu. „Stacja Zmiana” jest świetną propozycją dla tych, którzy czują, że w obecnym życiu jest im trochę „niewygodnie”, które za kilka lat z chęcią widziałyby się w innym miejscu. Nie wiesz, w którą stronę postawić swój „pierwszy krok” do zmian i w sumie to trochę (albo bardzo) się boisz? To słuchawki w uszy i słuchaj.

5. „Podcast charyzmatyczny”

Kolejna porcja wywiadów, tym razem od Dawida Straszaka. Wcale nie chodzi tylko o to, żeby po wysłuchaniu być bardziej charyzmatyczną – to również wiedza o własnych emocjach, pułapkach umysłu, manipulacjach, zarządzaniu, a nawet… o atakach paniki. Czy to coś dla Ciebie? Tak, jeśli wieczorem leżysz w łóżku i magle przypominasz sobie swoją beznadziejną publiczną wypowiedź z 2013 roku. Tak, jeśli po spotkaniu ze znajomymi czujesz, że nie wypadłaś tak, jak chciałabyś. Tak, jeśli Twoja pewność siebie ma rozmiary biedronki, choć może nie dajesz po sobie tego poznać. Uśmiechasz się, bo to cała Ty? Wiesz zatem, co robić.

6. „Słuchaj i działaj”

Bardzo fajny cykl autorstwa Marcina Osmana. Motywujący, dodający energii, o biznesie i nie tylko. Posłuchaj, jak radzić sobie z rozczarowaniami i przegraną, jak zmotywować się do działania, gdy się zwyczajnie nie chce, jak uczyć się na własnych błędach i w końcu – jak małymi kroczkami dojść do sukcesu.

Posłuchaj także: [06] Czy franczyza to dobry sposób na biznes dla mamy?

7. „Więcej niż zdrowe odżywianie”


Nie zniechęcaj się – to naprawdę nie podscast o przewadze chipsów jabłkowych nad paprykowymi! To sporo wiedzy na temat tego, czego dostarczać organizmowi, żeby w końcu poczuć się lepiej: zdrowo, na siłach, z energią. Na sam początek: historia autora, Michała Jaworskiego, który opowiada, jakim cudem schudł 20 kilogramów i utrzymuje nową wagę od… wielu lat. Kuszące? To miłego słuchania.

8. „Rozwój osobisty dla każdego”


Cykl Wojciecha Strózika. To przede wszystkim ogromna ilość informacji, które przydadzą się każdemu, kto planuje swój biznes lub już go prowadzi. Między tematami takimi jak „Zarządzanie zadaniami” czy „Co dają różnice w zespole” znajdziesz informacje o urządzeniu swojego biurowego kącika albo porady fizjoterapeuty. Przydatne i pomocne.

9. „Biedrzycka Publikuje (Nie)poradnik”

Klaudia Biedrzycka porusza tematy, o których mówić nie lubimy. „Tyka” cechy osobowości, do których nie chcemy się przyznawać, a które nas bolą i niszczą. Niezwykle charyzmatyczne, dosadne i szczere publikacje o tym, jak nie dać się wewnętrznemu krytykowi, jak wyjść z roli ofiary i w jaki sposób dbać o swoje wewnętrzne dziecko. Te podcasty to ciepły kocyk, którym można okryć wrażliwą duszę. Bardzo polecamy

10. „Przekonajmy się”

Na sam koniec – choć kolejność jest tu zupełnie przypadkowa, cykl publikacji Andrzeja Tucholskiego. To prawie 30 odcinków o motywacji i rozwoju osobistym. Bardzo lekko podane porady i wskazówki, a do tego liczne przemyślenia autora. Dowiedz się, jak nie marnować godzin na plany, których i tak nigdy nie zrealizujesz (brzmi znajomo, prawda?). Posłuchaj, co możesz zrobić z opinią innych ludzi. W końcu sprawdź, czy według autora lepsze jest życiowe stanowisko pt. „całkowita olewka”, czy może jednak dobrze byłoby stać się guru odpowiedzialności. Miłego słuchania!

Posłuchaj także: [5] Plusy i minusy pracy zdalnej. Czy znasz je wszystkie?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×