Czego szukasz

Nie zawsze jest łatwo, ale zawsze warto – Justyna Krawczyk o tym, jak być szczęśliwą kobietą

Kiedyś żyłam i pracowałam w takim systemie, który dawał mi 20% satysfakcji i 80% skutków ubocznych i minusów. Dziś jest odwrotnie. Doszłam do ściany i postanowiłam dać sobie szansę. Początkowo nie było łatwo, dziś jednak wiem, że jeśli czegoś bardzo chcę, to mogę. Stworzyłam własną firmę, realizuję siebie, pomagam innym kobietom i żyję po swojemu. Nie zawsze jest łatwo, ale zawsze warto!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 01/02/2017
Justyna Krawczyk

Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci i cała rodzina… Jaka jest Pani recepta na szczęśliwe pogodzenie życia osobistego/rodzinnego z tym zawodowym?

Kiedyś byłam zależna od pracodawcy. Od warunków pracy, jakie mi proponował. Dziś sama jestem dla siebie szefem i to ja decyduję o tym, jak i kiedy pracuję. Dlatego pracę podporządkowuję rodzinie, a nie odwrotnie.

Dla mnie najważniejsze jest to, aby odwieźć córeczkę do przedszkola, a potem ją z niego odebrać. W normalnych godzinach, czyli nie zostawiam jej bladym świtem i nie odbieram na ostatnią chwilę, bo mam taką pracę, tylko kończę w takich godzinach, które są dla nas obydwu komfortowe.

Kiedy realizowałam duży ogólnopolski projekt szkolenia sprzedawców w salonach odzieżowych, również zabierałam ją ze sobą. Wybierałam hotele, w których jest basen i plac zabaw. Wszystko po to, abym mogła wrócić po całym dniu pracy i spotkać się z córką. To dlatego, że to jest ona dla mnie najważniejsza.

Owszem, zdarzają się takie sytuacje, że muszę pracować w weekendy, bo prowadzę szkolenia dla stylistek, czy wracam później, bo klientka mogła spotkać się ze mną tylko późnym popołudniem, ale to rzadkość.

Czy pojawiła się kiedykolwiek wątpliwość związana z pogodzeniem opieki nad dzieckiem, a pracą?

Czasem jednak jest tak, że jednego dnia wracam z Gdańska i wyjeżdżam tego samego dnia do Krakowa. Uważam, że to zbyt duży wysiłek dla dziecka. W takich momentach muszę zostawić córkę w domu i pojechać sama. Bardzo tego nie lubię, ale wiem, że ona zostaje z ukochanym tatą czy babcią.

Jak to było, od razu pracowała Pani na „swoim”, czy zasmakowała Pani korporacyjnego rygoru i zasad?

Zawsze pracowałam w dużych korporacjach. Nie wyobrażałam sobie, że można funkcjonować inaczej. Ostatnim miejscem pracy była duża amerykańska korporacja, w której przepracowałam sześć lat.

Przez długi czas wykonywałam pracę, której nie lubiłam, pracowałam z ludźmi, z którymi często wcale się dobrze nie czułam, próbowałam dostosować się do zasad, które nie były moimi zasadami. Wszystko dlatego, że świetnie zarabiałam i nigdy nie przypuszczałam, że mogę stworzyć coś swojego.

Aż do momentu, kiedy szala goryczy się przelała. Przyszedł taki dzień, w którym pomyślałam, że żadne pieniądze, wysokie stanowiska, samochód służbowy i inne dobra materialne nie zrekompensują mi utraty zdrowia.

Byłam w siódmym miesiącu ciąży, gdy zaczęłam myśleć o tym, że za chwilę przyjdzie na świat moja ukochana córka, a ja jestem sfrustrowana, załamana i znerwicowana. Wszystko dlatego, że uważałam, że praca jest tego warta. Wszystko dlatego, że miałam zbyt niską samoocenę, aby uwierzyć, że sama mogę stworzyć coś wartościowego.

Doszłam do ściany i postanowiłam dać sobie szansę. Początkowo nie było łatwo, przecież nigdy nie byłam przedsiębiorcą. Dziś jednak wiem, że jeśli czegoś bardzo chcę to mogę. Stworzyłam własną firmę, realizuję siebie, pomagam innym kobietom i żyję po swojemu. Nie zawsze jest łatwo, ale zawsze warto.

Czyli z dzisiejszego punktu widzenia, jak wychodzi Pani bilans plusów i minusów, jeśli chodzi o formę zatrudnienia/prowadzenia działalności?

Kiedyś żyłam i pracowałam w takim systemie, który dawał mi 20% satysfakcji i 80% skutków ubocznych i minusów. Dziś jest odwrotnie. W większości czuję się szczęśliwa i spełniona w tym, co robię i jak żyję. Są jednak minusy i momenty poświęcenia czy pracy ponad siły. Są, bo trzeba docisnąć, bo praca w swojej firmie często wcale nie oznacza mniej wysiłku. Praca u siebie daje wolność decydowania, ale często też ogrom pracy i zaangażowania.

Jestem zdyscyplinowana, nie trzeba mnie zaganiać do pracy. Tak bardzo zależy mi na własnej firmie, że sama doskonale wiem, co trzeba robić i nie odpuszczam.

Jednym z największych minusów w prowadzeniu własnej działalności okazał się brak talentów we wszystkich dziedzinach, które są istotne. Pracując w firmie dostawałam wsparcie innych osób w swoich działaniach. Ja odpowiadałam za administrację, a inne działy takie jak: marketing, finanse, dział handlowy za resztę, która powodowała, że firma się rozwijała i miała świetne wyniki.

Jestem kreatywna, szybka, skoncentrowana na celu, mam w głowie stratega i zdolność do szybkiego uczenia się. Nie mam jednak w sobie talentu chociażby sprzedawcy, który jest umiejętnością szalenie ważną w prowadzeniu swojej firmy.
Początkowo powodowało to frustrację bo chciałam wszystko robić sama. Z czasem jednak zrozumiałam, że nie jest to możliwe.

W Pani książce „Jak Być Szczęśliwą Kobietą – 15 kroków” jeden z opisywanych kroków brzmi: „Wyrzuć krytyka ze swojej głowy. Na nic Ci się nie przyda” – ma Pani poczucie, że kobiety są wobec siebie bardziej krytyczne, niż wobec innych osób?

Nam kobietom, nam Polkom, brakuje pewności siebie. Jesteśmy piękne, zdolne, pracowite i świetnie zorganizowane. Jednak często nie potrafimy tego dostrzec ani siebie docenić. Potrafimy mnożyć wady, braki, kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego, że talentów mamy zdecydowanie więcej.
To jest główna przyczyna poczucia nieszczęścia. Nad tym pracuję z moimi klientkami podczas coachingów. Przede wszystkim nad wiarą w siebie i nad podnoszeniem samooceny.

A jak według Pani można poradzić sobie z narzucanymi na nas od najmłodszych lat zasadami, schematami, stereotypami? Jak być szczęśliwą kobietą, żyjąc swoim życiem?

To nie jest proste. To, czyli wyjście ze schematu. Kiedyś przeczytałam bardzo ciekawą książkę „Życie poza schematem” Malcolma Gladwella, w której przeczytałam kawałek o sobie i wtedy zrozumiałam, co się dzieje.

Zrozumiałam dlaczego moi rodzice nie akceptują moich wyborów. Dlaczego wciąż powtarzają: na etacie jest bezpiecznie, jak mogłaś zrezygnować z takiej pracy. Od najmłodszych lat jest dla nas przygotowany pewien plan. Idziemy do szkoły, potem na studia. Potem należy iść do pracy, najlepiej na etacie, wziąć kredyt na mieszkanie, wyjść za mąż i mieć dzieci. Wyłamanie się z tego schematu powoduje dezorientację i niepokój, a nawet brak akceptacji. Jednak jeśli dłużej się nad tym zastanowimy to dostrzeżemy, że jest wiele możliwości jakie daje nam życie, a my mamy prawo wyboru i życia po swojemu.

A od czego zacząć? Jak zrobić ten pierwszy krok? Zbuntować się i iść własną drogą, nawet jeśli nie podoba się to np. znajomym, rodzicom?

Myślę, że najważniejsze jest to, aby zdać sobie sprawę z tego, że to jest nasze życie i sami możemy o nim decydować. Moją dodatkową motywacją jest fakt, że mam jedno życie i chcę je przeżyć po swojemu. Chcę robić rzeczy, które mnie pasjonują, porywają. Chcę spełniać swoje pragnienia i marzenia. Chcę żyć pełnią życia.

Chcę pokazać również mojej córeczce, że może decydować o sobie, może żyć po swojemu. Mogę ją do tego przekonać tylko pokazując swój przykład. Wiadomo nie od dziś, że dziecko uczy się przez obserwację.

Nie jest to łatwe, ale też nikt nie mówił, że łatwo będzie, prawda? A gdyby miała Pani podać 3 wartości, które Pani towarzyszą w życiu codziennym, także zawodowym to jakie one by były?

Pierwszą najważniejszą wartością jest rodzina. I chcę, aby nie była to teoria i mówienie, że tak jest. Chcę, aby było to widać na każdym kroku w moim życiu. Nie chcę jednak, aby było to widoczne dla innych, a dla mnie i dla mojej rodziny.

Drugą wartością jest wolność, czyli życie po swojemu i w pełni korzystanie z tego życia.

I jeszcze życie z pasją. Ale nie od czasu do czasu, gdy mogę polecieć na drugi koniec świata i nurkować. Chcę żyć z pasją i codziennie robić to, co kocham. Jestem style coachem z powołania. To moja pasja i praca w jednym. Gdy pracuję z klientami, przeprowadzam je przez metamorfozy nie tylko wyglądu, ale te wewnętrzne, to czuję, że żyję, że to ma sens i że każdy dzień może być pasjonujący.

To na koniec proszę jeszcze powiedzieć, gdzie można Panią usłyszeć, zobaczyć, znaleźć w Internecie?

Jestem bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Można mnie znaleźć na facebooku czy instagramie. Aktywnie działa również moja zamknięta grupa wsparcia dla kobiet, na którą serdecznie zapraszam tutaj >> .

Zapraszam też do kontaktu bliższego. Już 2 lutego odbędzie się mój pierwszy autorski webinar: „Czuć się wspaniale samej ze sobą. Tak, to jest możliwe!” na który serdecznie zapraszam kobiety z całej Polski bez konieczności wychodzenia z domu.
Te kobiety, które chcą się ze mną spotkać osobiście, zapraszam na szkolenia stacjonarne, które odbędą się w Warszawie, Krakowie i w Gdyni.

Szkolenia te będę prowadzić na podstawie swojej książki i można o nich poczytać tutaj >> .
Teraz, gdy sama przeczytałam ten ostatni punkt dostrzegłam, że jedno z założeń, które postawiłam sobie za punkt honoru na początku prowadzenia firmy nie uległ zmianie. Chciałam i nadal chcę wspierać kobiety. Stoję za nimi murem i jestem tu po to, aby pomagać im żyć życiem o jakim marzą.

Rozmawiała Wioleta Malawska

Zdjęcia: własność Justyna Krawczyk

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Zapanuj nad pętlą. Jak wytworzyć dobre nawyki?

Jest wiele nawyków, które ułatwiają nam życie, bez nich nasza cierpliwość szybko by się kończyła i potrzebowalibyśmy dużo więcej czasu na regenerację sił. Jest też wiele takich, które utrudniają codzienność. Jak możemy je zmieniać?
  • Małgorzata Kowalczewska - 14/01/2020
kobieta pije kawę przed pracą

Wstaję rano, idę do łazienki, myję zęby, potem się ubieram, kawa, śniadanie, wsiadam do samochodu i po krótszej lub dłuższej chwili (w zależności od korków) jestem w pracy. Wtedy kolejna kawa i nagle zaczynam się zastanawiać – jak ja właściwie się tu znalazłam? Nie pamiętam…

Nawyki, czyli czynności automatyczne

Wszystko dlatego, że działałam automatycznie. Mój mózg nie wysilał się zbytnio, bo to czynności, które wykonuję od lat i tak naprawdę nie muszę już ich kontrolować, myśleć o nich, pamiętać, czy być świadomą ich istnienia – bo stały się one nawykami.

Właśnie dzięki temu jesteśmy w stanie przetrwać dzień. Nasz mózg „odpoczywa”, gdy wykonujemy czynności automatyczne. A wyobraźmy sobie, co by było, gdybyśmy każdego dnia musieli kontrolować każdą naszą czynność. Teraz muszę chwycić szczoteczkę i ułożyć ją włosiem do góry, odkręcić tubkę – zaraz, w którą stronę to było… Albo jazda samochodem – pamiętacie Wasze pierwsze razy „za kółkiem”? Jak ogarnąć tyle działań na raz? Naciskać pedały, patrzeć na drogę, na znaki, w lusterka, zmieniać biegi… nie wspomnę o przełączaniu stacji radiowych w międzyczasie, albo ustawieniu klimatyzacji na odpowiednią temperaturę… I gdyby tak codziennie, w ten sam, analityczny sposób myć zęby, przygotowywać śniadanie, prowadzić samochód – o godzinie 10:00 rano bylibyśmy już wykończeni.

Całe szczęście kieruje nami głęboko zakorzeniony schemat. Tylko co, jeśli ten schemat zamiast pomagać, przeszkadza?

nawyki_petla

Pętla nawyku

Charles Duhigg, autor książki „Siła Nawyku” analizując badania naukowe oraz historie różnych ludzi i organizacji, doszedł do wniosku, że powyższe czynniki tworzą pętle nawyku. Jak to działa?

Otóż każde nawykowe działanie jest poprzedzone wskazówką, czyli bodźcem, który mówi nam, aby przejść w tryb automatyczny. Wskazówką może być czas, miejsce, emocja lub osoba, której widok sprawia, że nieświadomie rozpoczyna się określony zwyczaj. Na końcu jest nagroda – coś co sprawia, że nawyk ma charakter pętli.

To nagroda wywołuje w nas pragnienie, aby dany zwyczaj powtarzać. Właśnie dlatego, już na etapie wskazówki w naszym mózgu zachodzą takie reakcje, które normalnie pojawiają się w momencie otrzymania gratyfikacji.

Czas na zmianę

Zauważmy, że przeszkadza nam tylko jedna część pętli nawyku – zwyczaj. I właśnie to będziemy modyfikować. Załóżmy zatem, że nie podoba nam się codzienne podjadanie żelków. Pierwszy krok to zidentyfikowanie wskazówki. Tu czeka nas coś na kształt zabawy w odkrywcę – naszym celem będzie bowiem odkrycie wzorców, jakie nami rządzą.

W tym celu przez kilka dni warto świadomie się obserwować – gdy tylko pojawi się chęć sięgnięcia po żelka, zastanówmy się – która jest godzina, kto jest obok, gdzie jestem, co przed chwilą robiłam, jaka emocja mi towarzyszy. Gdy już wyłuskamy nasz wzorzec, niech to będzie przykładowo uczucie stresu, pora zdefiniować nagrodę. Co mi dają te żelki w obliczu stresu? Może tak się uspokajam? A może po prostu stresując się, głodnieje i potrzebna mi przekąska?

Poznaj też 7 kroków do zbudowania pewności siebie!

Dobre nawyki

Odkrycie, co tak naprawdę jest moją nagrodą wymaga eksperymentów. Jeśli odkryję, że dzięki żelkom się uspokajam (spokój=nagroda), powinnam spróbować innej techniki, np. wyjść na spacer, porozmawiać z kimś, czy posiedzieć chwilę w spokoju. Testujemy jeden sposób kilkakrotnie i zastanawiamy się, czy pragnienie żelków zniknęło. Jeśli tak, otrzymaliśmy swoją nagrodę (spokój) i znaleźliśmy nowy zwyczaj, jeśli nie – sprawdzamy kolejną możliwość.

Nowy zwyczaj

Gdy już mamy wszystkie elementy układanki, tworzymy nową pętlę nawyku: stara wskazówka, nowy zwyczaj i stara nagroda. Dodajemy trochę konsekwencji w działaniu i w efekcie zmieniamy zły nawyk na dobry. Proste? Na pewno nie… Już samo wydobycie wzorców na światło dzienne jest żmudnym procesem, a co dopiero wytrwanie w nowym działaniu.

nawyki_petla_1

Baw się zmianą

Zadanie może nam ułatwić zabawa. Jeśli potraktujemy nasze postanowienie zmiany jako grę, prawdopodobnie oszukamy nieco nasz mózg, który woli działać automatycznie.

Jak się bawić? Możemy wykorzystać kilka elementów – rywalizację, punkty, nagrody. Za każdy pojedynczy sukces (np. spacer zamiast żelków), przyznajemy sobie punkt. Wcześniej warto wyznaczyć sobie określoną liczbę punktów, za które przysługuje nam nagroda (tylko żeby nie były nią żelki…). 🙂

Ponadto warto znaleźć towarzysza – kogoś, kto również zmienia jakiś nawyk i wzajemnie się mobilizować porównując, na przykład, ilość punktów zdobytych w ciągu tygodnia.

No i chwalmy się – ogłośmy znajomym, co robimy i dzielmy się swoimi postępami (bądź ich brakiem). Taki „monitoring społeczny” ma ogromną moc. Nikt przecież nie chce być uznany za słabeusza, który nie realizuje swoich postanowień.

Jak wytworzyć dobre nawyki?

1. Zidentyfikuj zwyczaj, który Ci przeszkadza.

2. Poszukaj wskazówki, która go uruchamia.

3. Zastanów się, co jest Twoją nagrodą.

4. Wymyśl i wypróbuj nowe zwyczaje, które dadzą Ci tę samą nagrodę.

5. Zmotywuj się zabawą i wytrwaj.

Każdy z nas wie, że zmiany nie są łatwe. Pamiętając jednak o perspektywie długoterminowej, czasem warto się pomęczyć przez jakiś czas, aby w przyszłości działać „automatycznie”.

Grafiki: Autorka.

Zdjęcie tytułowe: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Kowalczewska
Coach, socjolog, specjalista ds. PR, mama 2 dzieci, zafascynowana efektywnym działaniem (w tym temacie piszę bloga www.insade.pl), psychologią społeczną, możliwościami ludzkiego umysłu. Uwielbia chodzić po górach, jeździć na nartach i leniuchować w Borach Tucholskich.
Podyskutuj

Horoskop dla Mamy. Co nas czeka w Nowym Roku?

Dlaczego lepiej nie wchodzić pod rogi Mamom spod znaku Koziorożca, na czyj widok zbaranieją Mamy urodzone w znaku Barana i dlaczego Mamy - Ryby to kobiety z ikrą? Co czeka Mamy w Nowym Roku? Horoskop na wesoło - tym razem tylko dla Mam. Przeczytaj koniecznie, żebyś potem nie żałowała!
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 30/12/2019
dziewczyna w ciepłej czerwonej czapce i rękawiczkach trzyma zimne ognie

Co czeka Mamy w Nowym Roku?

Koziorożec (22.12 – 19.01)

To nie jest typ Mamy głupiej kozy (por.: wysoka jak brzoza, a głupia jak koza) zapędzonej w kozi róg. Mama spod znaku Koziorożca to osoba waleczna, a marudzących i opóźniających jej marsz ku świetlistej przyszłości własnej oraz osobistych dzieciąt bierze na rogi. Jeszcze się taki nie urodził, co by Mamie grudniowo-styczniowej przeszkodził.

W nadchodzącym roku lepiej nie wchodzić Mamie spod znaku Koziorożca pod rękę, znaczy się rogi. Rogi to ona może komuś doprawić, jak się ten ktoś (tak, do pana mówię!) nie ogarnie i nie zacznie z Mamą grudniowo-styczniową współpracować.

Poza tym wszystko pójdzie zgodnie z planem: wrogów w kozi róg zapędzi, przyjaciół z kąta wyciągnie i zmotywuje i nie dopuści do sytuacji, w której musiałaby rzec: miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur…

Wodnik (20.01 – 18.02)

Mamy spod znaku Wodnika specjalizują się w skokach na głęboką wodę. Mają przy tym doskonałe wyczucie linii brzegowej oraz niezgłębione pokłady zdrowego rozsądku, nigdy więc nie skaczą na główkę w miejscach niebezpiecznych.

Świetnie czują się na pełnym morzu możliwości, jak i w błotnistych szuwarach codzienności. Ich pociechy są równie bardzo co Mamy styczniowo – lutowe rozgarnięte i kumate (re-re-kum-kum). Po prostu, krew nie woda…

W 2020 roku Mamy spod znaku Wodnika wypłyną na szerokie wody możliwości. Przestaną taplać się w bajorku codzienności, pozwolą wypłynąć na powierzchnię wody swoim zdolnością i talentom.

Mamy styczniowo-lutowe wiedzą, jak łatwo popłynąć chlapiąc ozorem na prawo i lewo i w tym roku chlapanie się skończy, a na efekty nie będzie trzeba długo czekać. Spotka je deszcz nagród, rzeka propozycji i ocean możliwości.

Ryby (19.02  – 20.03)

To Mamy z ikrą – zawsze w biegu, zawsze z pomysłami, zawsze z energią i wśród ludzi. Absolutnie nie są śliskie, ani żarłoczne. Zdrowe jak kwasy Omega 3 i dbające o swój narybek niczym matka natura.

Radzą sobie w każdej wodzie, zarówno w płytkiej i mętnej, jak i na oceanie podczas sztormu. Z taką matką zgubić to jak znaleźć – sto pomysłów na minutę, a co jeden to lepszy. W myśl zasady, że ryba psuje się od głowy – nie psują się nigdy.

Nadchodzący rok sprawi, że Mamy lutowo – marcowe przylutują wreszcie wszystkim maruderom i marcowym zającom, same zaś popłyną w górę rzeki w poszukiwaniu straconego czasu.

Podchowane dzieci zajmą się sobą, niepodchowane odnajdą się w towarzystwie tatusiów z ikrą (by nie rzec: z jajami…) tudzież opiekunek.

Kiedy syte wrażeń matki wrócą na rodzinne łono, okaże się, że nie są już płotkami, a rekinami (biznesu), co całej rodzinie wyjdzie na zdrowie.

Baran (21.03 – 19.04)

Nie ma Mam baranów, ale zdarza im się czasem, że baranieją na widok dokonań swoich partnerów lub dzieci. Na szczęście same coraz rzadziej kierują się owczym pędem.

Mamy urodzone w znaku Barana mają naturalną tendencję do brania byka za rogi i nie wahają się opuszczać stada, w którym barany dominują. Nie mają też żadnych oporów przed uświadomieniem baranom, że tymi  baranami są. Szczególną niechęcią obdarzają zaś capów…

2020 rok przyniesie matkom marcowo – kwietniowym mniej zbaranień, więcej zadziwień, zaciekawień i zadumań. Owczy pęd do bycia taką jak wszystkie inne oraz do robienia wszystkiego w ten sam sposób jak inne matki na zawsze ulegnie zapomnieniu. Zatem, na nowy rok przybędzie czasu, miejsca i siły na maminy barani skok.

Byk (20.04 – 22.05)

Wszystkie Mamy są bycze i na pewno żadna się nie byczy. To jest naukowo udowodnione! Mają za to skłonności do brania na siebie zbyt wielu obowiązków, które niejednego byka na dopingu rozłożyłyby na łopatki.

Często patrzą z byka na inne Mamy, nie mające tendencji sadomasochistycznych. Jednak łagodnieją, kiedy zdejmie im się z pleców nadmiar bagażu i przekona, że umycie okien na święta, ich świętym obowiązkiem nie jest.

2020 rok złagodzi obyczaje byczych Mam na tyle, że mogą nawet odpuścić swym najbliższym grzech zostawiania kubków po herbacie w niedozwolonych ku temu miejscach, bądź przymkną oko na znajdujące się w dziwnych miejscach szczątki garderoby innych domowników.

Złagodnienie skutkować będzie również znalezieniem czasu na byczenie się i patrzenie w gwiazdy, a może nawet kąpiel przy świecach w pieszczocie pian – w odstępach cyklicznych.

Bliźnięta (23.05 – 21.06)

Urodzenie pod znakiem bliźniąt oraz urodzenie bliźniąt daje Mamom niezwykłą zdolność do rozdwojenia się. Posiadają również umiejętności bilokacji, teleportacji oraz – co się często zdarza – transmutacji, czyli coś z niczego a’la DIY.

Ostatnią przydatną zdolnością zwłaszcza dla Mam bliźniąt, trojaczków i dalszych wieloraczków jest wentylacja, która szczególnie przydaje się w gronie najlepszych przyjaciółek. Taka wykształcony przez pokolenia mechanizm obronny zabezpieczający Mamy  przed przepaleniem zwojów.

Mamy majowo-czerwcowe oraz Mamy przychodzących na świat parami tudzież stadami przychówków, nareszcie odetchną.

Wraz z innymi Mamami na be (patrz wyżej) odkryją wreszcie uroki zajmowania się wyłącznie sobą w czasie i przestrzeni,  wtedy gdy w tym samym czasie dzieci zajmować się będą wyłącznie dziećmi.

Ta praca w podgrupach poskutkuje nawiązaniem nowych przyjaźni zarówno między matkami, jak i między wspomnianym przychówkiem.

Rak (22.06 – 22.07)

Mamy rak nie chodzą wspak, ani nie wycofują się rakiem z danych obietnic. Nie mają też tendencji do uszczypliwych uwag wobec innych Mam. Nie barwią się również na czerwono, gdy niebaczne dziecię wyleje na którąś gorącą i lepką zupkę lub herbatkę.

Mamy spod znaku Raka używają słów powszechnie uznanych za niewłaściwe w towarzystwie małoletnich, ale robią to z takim wdziękiem (często jeszcze w językach obcych), że nikt nie ma im tego za złe.

Rok 2020 będzie dla Mam czerwcowo – lipcowych pełnym niespodzianek. Okaże się bowiem, że spodziewana podwyżka nie nadejdzie. Nadejdą natomiast niespodziewane zlecenia na spore kwoty, co skutecznie zrównoważy domowy budżet.

Te z Mam, które po swoich dzieciach nie spodziewały się już absolutnie niczego dobrego, będą pozytywnie zaskoczone. A Mamy oczekujące dziecka doczekają się go, a Mamy nie oczekujące potomstwa –  nie doczekają się go.

Lew (23.07 – 23.08)

Lwie Mamy – to zawsze te panujące nad sytuacją, a kiedy chwila słabości sprawi, że nie panują, wtedy pokazują lwi pazur i nikt się nawet nie domyśla ich kłopotów.

Mamy urodzone w znaku Lwa bronią swych dzieci jak lwice, ale też potrafią wychować potomków płci męskiej na salonowe lwy, nie zdejmując z ich ramion trudności, które hartują kocięta w życiowych bojach.

Żeńskie potomstwo Mam lwic wyrasta na nieodrodne córeczki mamusi, co z kolei gwarantuje, że ich synowie także wyjdą na ludzi.

Rok 2020 lwice spędzą na odcinaniu kuponów, a przechadzając się kocim krokiem po włościach poczują się wreszcie na swoim miejscu.

Poczują przyjemność z dobrze spełnionych obowiązków, a oddadzą pole lwom, które będą mogły się wykazać nie tylko siłą mięśni, ale również innych struktur cielesnych. Leżąc i obserwując zaistniałą sytuację, lwice za to przypomną sobie o sobie i zajmą się sobą.

Panna (24.08 – 22.09)

Czasem zbyt poukładana Mama Panna próbuje też porządkować pokoje innych członków rodziny oraz w głowach towarzyszy życia. Gdy dotrze do niej, że nie musi matkować całemu światu – ludziom, faunie i florze – odzyskuje spokój ducha i zaczyna żyć swoim życiem.

Jednak zdarza się jej to zbyt rzadko, dlatego Mama spod znaku Panny może być nadopiekuńcza i nieco irytująca.

Nadchodzący rok będzie dla Mam sierpniowo-wrześniowych rokiem przełomowym. Otóż nastąpi długo oczekiwany w nich przełom i przestaną zbawiać wszystko i wszystkich dookoła. Zajmą się za to zabawianiem innych.

Odkryją urok nie ogarniania się, wyluzowywania, odpuszczania sobie i bliźnim oraz przecinania węzłów gordyjskich zamiast ich pedantycznego rozplątywania.

Waga (23.09 – 22.10)

Mama Waga, to ważąca słowa i lekceważąca bzdurne konwenanse istota. Ma jasno sprecyzowane poglądy oraz stanowczo wyrażone i wyważone zdanie, którego nie waha się użyć podczas sporów wszelakich.

Mama wrześniowo-październikowa pewną ręką zarządza swoim stadem, mówi to, co myśli, nigdy nie żałuje, że coś zrobiła – wyznaje zasadę lepiej grzeszyć i potem żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło.

W rok 2020 rozważne Mamy spod znaku Wagi wejdą pewnym krokiem. Poczucie sprawstwa ich nie opuści, a waga wypowiadanych przez nie świątecznych życzeń i noworocznych planów okaże się nie do przecenienia – to będą samospełniające się przepowiednie.

Wagowo się Mamy wrześniowo-październikowe nie zmienią, mogą więc nierozważnie jeść ukochane słodkości na wagę – żaden kilogram krówek, czy kasztanków w biodra im nie pójdzie.

Skorpion (23.10 – 21.11)

Na pozór łagodne Mamy spod znaku Skorpiona skłonne są do kąsania ręki, która zostanie na nie podniesiona. To samo dotyczy dzieci i innych znaczących osób.

Najbardziej bolesne bywa kąsanie werbalne, niż ewentualne wbijanie jadowego kolca. Wiadomo bowiem, że kolec ów znajduje się w odwłoku, czyli tam, gdzie Mamy październikowo – listopadowe mają wszystkich, którzy wiedzą lepiej, jak powinny żyć.

Dla Mam Skorpionów rok 2020 to spokojny, nie przerywany jadowitymi ani ostrymi słowami czas.

Zdrowie, dostatek i równowaga to słowa klucze na najbliższe miesiące. Mamy skorpionice staną się łagodne jak baranki i skłonne do współpracy, zaś osoby mające w odwłoku zaszczycą swą uwagą, czasem przeprosinami i ociepleniem stosunków. I tak będzie aż do dnia, w którym ktoś nadepnie im na ogon…

Strzelec (22.11 – 21.12)

Matki spod znaku Strzelca słyną ze strzelania kulą w płot. Zawsze chcą dobrze i zawsze wychodzi tak samo. W myśl zasady: człowiek strzela, pan Bóg kule nosi, a matki listopadowo – grudniowe często zamieniają strzały na kule i udają się na kręgle, żeby odwrócić swą napiętą jak cięciwa uwagę od pokusy uszczęśliwiania na siłę całej ludzkości oraz stworzeń żyjących na innych planetach.

Rok 2020 to dla Mam strzelających słowami i pomysłami z prędkością karabinu maszynowego czas lekkiego spowolnienia. Nieustannie, narażone są na postrzał w krzyżu, będąc jednocześnie postrzelonymi mentalnie, na wszelkie cielesne dolegliwości reagują podwójną irytacją.

Swój galop wyścigowy zmienią na galop roboczy i w końcu przestaną strzelać oczami na przystojnych brunetów, niczym nie różniących się od ich osobistych, na lasso już wcześniej schwytanych.

Zdjęcie: 123rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail