Czego szukasz

Kobieta spełniona. Czyli jaka?

Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad byciem kobietą. Właśnie skończyłam rozmowę z panią dziennikarz z lokalnej prasy kobiecej, właśnie w temacie bycia kobietą biznesu/sukcesu. Cokolwiek to znaczy. Przegadałyśmy godzinę i wniosków miałyśmy całe mnóstwo. Takich, które mogą pomóc w byciu kobietą spełnioną.

  • Anna Urbańska - 20/10/2015
Uśmiechnięta kobieta z rozwianymi włosami

Co pomaga w byciu kobietą spełnioną?

Po pierwsze.

Istnieje wokół nas tak zwana lepka podłoga, która trzymam nas w miejscu. Czasem jest nią nasz partner, czasem mamusia, teściowa albo inna osoba, która wie lepiej, co jest dla nas dobre, co powinnyśmy robić, jak się zachować i co powiedzieć. Czasem my same dla siebie stanowimy taką podłogę i niby chcemy, ale tak naprawdę jak trzeba podjąć ryzyko, to już mniej. Warto, żebyśmy miały świadomość, że można się od tej podłogi odkleić. Tylko trzeba to zrobić, tak po prostu. Czyli zadziałać, a nie tylko o tym mówić.

Po drugie, kobieta w biznesie.

Czy jest tak samo traktowana jak mężczyzna?
Moim zdaniem odrobinkę inaczej i nie ma to nic wspólnego z feministycznym podejściem do tematu. Mam wrażenie, że naszą wiedzę i kwalifikacje sprawdza się dokładniej. I bardzo dobrze, bo poza wszelkimi elementami tego, co powinien mieć facet w biznesie, kobieta powinna jeszcze dobrze wyglądać i spełniać jako partnerka i matka. Tak na marginesie, same sobie to robimy, próbując pogodzić wiele ról jednocześnie.

Wierzę, że wystarczy być wystarczająco dobrą w wybranych rolach, a nie chodzącym ideałem. Dlatego zamiast piec w nocy chleb można go kupić w ekologicznej piekarni. I wciąż warto się uczyć.
Zdobywać nowe doświadczenie i kompetencje, wzbogacać kwalifikacje, bo tego nikt nam nie zabierze. I na tym polu wspaniale możemy być kompetentne i skuteczne.

Po trzecie.

Warto dbać o swój stan wiary w siebie. Pewność siebie i świadomość tego, kim się jest, daje sporo siły, nie tylko w biznesie. Pomaga nam się podnieść, jeśli jest trudno. Wspiera nas też wówczas, gdy jesteśmy na górze. Codzienna praca nad wzmacnianiem swojej wiary w siebie to obowiązek każdej kobiety spełnionej.

Co jeszcze?

Kolejna kwestia to nasze otoczenie. To, kto znajduje się wokół nas. Siła kontaktów i to, kogo znasz, jest nie do przecenienia. Wspaniałe jest to, kiedy kobiety potrafią się wzajemnie wspierać i motywować. Kiedy gratulują sobie sukcesów i są dumne, kiedy innym paniom się udaje. Kiedy nie zazdroszczą, nie komentują złośliwie i podkreślają swoje wzajemne kompetencje. Myślę, że dziś biznes staje się w ogóle bardziej kobiecy. Delikatniejszy, bardziej sensoryczny i oparty na więzi i empatii. Dziś budowanie biznesu i budowanie silnych związków z innymi ludźmi opiera się na relacjach z nimi. Oczywiście można poudawać gwiazdę. Spowodować, aby ludzie podchodzili do ciebie z uwielbieniem i majestatem. Tylko nie to buduje prawdziwe sieci sprzymierzeńców.

Ostatnio przebywałam w gronie wyjątkowych pań, każda z nich to autorytet w swojej dziedzinie. Niejedna z pasją wykonująca swój zawód. Otwarta na nowe kontakty, świadoma tego, jak ważne są relacje w życiu i w biznesie.

A jednak jedna z nich, z tak silnym EGO własnym, szanująca w tym gronie głównie siebie, przekonana o własnej idealności i wyjątkowości. I cóż, być może autorytet w swojej dziedzinie, ale nie dla mnie. Nie zaufałam jej, nie uwierzyłam w odgrywaną rolę, nie zależy mi na tej relacji. Świadomie nie chcę. Choć szanuję za wiedzę i kompetencje.

Ale cóż, jak sama pani stwierdziła: „Nie jestem zupą pomidorowa, aby mnie wszyscy lubili”. Z szacunkiem do pomidorówki, która często gości na polskich stołach.

Jednak dla mnie moje otoczenie ma znaczenie. I nie ma znaczenia, czy osoba sprząta moje biuro, czy jest mentorem dla tysięcy. Według mnie szacunek jest każdemu należny.

Kobieta spełniona to dla mnie osoba, która wierzy w to, że w życiu nigdy nie jest na nic za późno ani za wcześnie. Nie mówi: jestem za młoda na… albo za stara i… Jest otwarta na nowe.

Chce doświadczać. W każdym momencie ma apetyt na smakowanie życia. Nie odrzuca niczego, zanim nie sprawdzi, ot tak, bo wypada lub nie wypada. Wybiera to, czego w danym momencie chce.

Pieniądze

Kolejna kwestia to obszar pieniędzy. Dla mnie pieniądze i kobieta to cudowne połączenie. A tak wiele pań uważa inaczej. Że pieniędzmi powinni zajmować się panowie. Często słyszę, że my się do tego nie nadajemy, że to zbyt skomplikowane.

Jak być zadowoloną i spełnioną, kiedy żeby pójść do fryzjera, musisz prosić swojego mężczyznę o pieniądze. Jak czuć się pewnie i budować swoją siłę wewnętrzną, kiedy wierzysz w to, że nie jesteś warta zarabiania dobrych i wysokich kwot?

Jak się rozwijać, kształcić, studiować, kupować książki, kiedy nie możesz wydać na to pieniędzy?
Dlatego jestem przekonana, że świadoma kobieta jest świadoma siły pieniądza i nie musi naiwnie zaniżać jego wartości w swoim życiu.

I jeszcze jedno, świadoma kobieta poza domem i pracą ma swój własny trzeci wymiar. Mężczyźni mają podobno swoje pudełka, do których uciekają. I nie mam tu na myśli „pudełek nicości”. A raczej te z napisem: sport, piwo, trening, samochód, mecz i wiele innych. Mam czasem wrażenie, że w życiu wielu kobiet są tylko dwa wymiary. Pierwszy to bliscy, rodzina, dom i wszystko to, co jest z nim związane. Drugi to praca, czasem własny biznes. A gdzie w tym wszystkim my? Gdzie nasza kobiecość, zadowolenie, spełnienie. Może warto znaleźć ten trzeci wymiar? Może z napisem: hobby, może czytanie, spacer, spotkanie z przyjaciółką? Cokolwiek, to coś, tylko dla nas. I nie musi to być trzeci wymiar na pełnym etacie. Czasem wystarczy chwila dziennie tylko dla nas. Wtedy jest szansa na cudowną nierównowagę.

Jestem przekonana, że każda z nas inaczej postrzega spełnienie, bycie kobietą szczęśliwą, zadowoloną. Nie ma to większego znaczenia, co to jest. Ważne, żeby po prostu było i pozwoliło czuć się spełnioną.

Zdjęcie: pixabay.com/Unsplash

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Urbańska
Master Trener Structogramu, metody rozwojowo-edukacyjnej, dzięki której ludzie prawdziwie poznają siebie i mogą być krok przed swoimi zachowaniami. Wiedzę zdobywa u takich Mentorów jak Anthony Robbins, Blair Singer, T.Harv Eker, Alex Mandossian czy Brian Tracy. Pracuje z największymi firmami międzynarodowymi. Od 17-tu lat zarządza Centrum Edukacyjno-Consultingowym CONCRET i jest wiceprezesem zarządu i partnerem Instytutu Colina Rose. Jeden z nielicznych na świecie neurocaochów.
Podyskutuj

Jesteś pracującą mamą – czego nie chciałabyś usłyszeć?

Lubię pracować. Już na studiach pracowałam, i zawsze miałam szczęście robić w życiu bardzo fajne rzeczy. Może nie super płatne, ale za to bardzo ciekawe i potrzebne. Dlatego kiedy zostałam mamą, nie miałam wątpliwości, że ja chcę pracować. Czułam, że to jest zupełnie naturalne. Ale nie wszyscy potrafią się w tej sytuacji odnaleźć… Tak stworzyłam listę tekstów, których lepiej nie mówić pracującej mamie.
  • Agnieszka Kaczanowska - 24/04/2019

A więc ja – pracująca mama… mam trójkę dzieci, o studiach już dawno zapomniałam (;-)) ale nadal bardzo lubię pracować. I przez cały ten czas łączenia życia rodzinnego i zawodowego stworzyłam sobie listę tekstów, które niejednokrotnie wprawiły mnie w osłupienie lub sprawiły przykrość, ale od jakiegoś czasu zaczynają bawić… Bo nie ma to jak wsparcie i zrozumienie, najczęściej innej kobiety.

„Acha, to Ty jesteś z tych pracujących? Ja to cenię sobie ten czas z dzieckiem”

No niby nic wielkiego. Ale tak naprawdę, od razu wartościujący podział: „te pracujące co nie cenią czasu z dzieckiem” i „te niepracujące, dla których czas z dzieckiem jest najważniejszy”.

A to nie tak. Dla mnie czas z dziećmi jest bardzo ważny, ale moja równowaga emocjonalna, umysłowa… też. Uwielbiam być z dziećmi, i uwielbiam wracać stęskniona do nich, po ciekawych, inspirujących spotkaniach w gronie dorosłych. Tego potrzebuję, jeśli Ty potrzebujesz czegoś innego, super!

„Nie oddałabym swojego dziecka obcej babie”

W domyśle pod opiekę. No tak, to nie jest łatwe. Castingi na nianię to koszmar. Zaufać obcej osobie też nie jest łatwo. Nie powiem, mam już swoje doświadczenie, nie zawsze dobrze trafialiśmy, ale na Boga, to się da zrobić. A już na pewno, nie muszę tego słuchać od kogoś, kto nigdy w życiu nie szukał niani i nie ma żadnych własnych doświadczeń w tym zakresie. Ufam niani moich dzieci, choć może nie jest to najlepsza niania na świecie.

„Ale Wasza mama biedna, taka zapracowana i zmęczona”

Ten tekst był dla mnie zaskoczeniem, nie wiedziałam jak zareagować…, ale już wieczorem było mi smutno. Bo usłyszałam go od bardzo bliskiej osoby, która często mnie wspiera w opiece nad dziećmi i chyba powiedziała mi pośrednio, że to trochę z litości mi pomaga i że ona mi bardzo współczuje. Ale przecież nie ma czego! Ja robię to, co lubię! A to, że jestem zmęczona. Fakt. Pilnuję, aby nie paść – ale to już inna sprawa.

„Tyle się słyszy strasznych historii o nianiach, a Ty swojej ufasz?”

AAAA. Nie chce słyszeć o nianiach porywających dzieci, trujących i podających im środki nasenne. Mam w sobie wiele takich obaw, nieraz myślałam „rany boskie, nie odpowiada na mój telefon, może uprowadziła mi dziecko…”, ale zawsze okazywało się, że to moje urojenia. Po co dwudziestokilkuletniej dziewczynie moje małe, płaczące dziecko?

Nawet jeśli takie historie się zdarzają, ja ich nie chcę słyszeć. Ludzie giną na pasach, w windach i rozbijają się samolotem. Dzięki Bogu jesteśmy w komplecie.

„Jak Ty z tym wszystkim sobie dajesz radę?”

No właściwie nie wiem, czy chcesz mi współczuć, czy może nie wierzysz? Ano czasem daję radę, czasem nie daję. Nie jestem na szczęście sama. Dzieci mają tatę. Nie ukrywam, że czasem nadchodzą trudniejsze chwile i po prostu potrzebuję (potrzebujemy) więcej wsparcia. Ale nie chcę, aby ktoś postrzegał mnie jako robota. Chcesz pomóc i zobaczyć jak wygląda pracująca mama? Wpadnij – zapraszam! Najlepiej z pizzą 😉

„Pracująca mama… musisz być świetnie zorganizowana!”

To jedno z milszych, ale już wiem, że nie ma czegoś takiego jak dobra organizacja, kiedy się jest rodzicem – to permanentny stan zarządzania w chaosie. Bywają chwile, kiedy wydaje mi się, że panuję nad szeregiem spraw, ale tylko mi się wydaje. Potem jedno z dzieci zaczyna chorować i cała układanka się sypie. Ale co z tego? Pamiętacie film „Jak ona to robi?”, to wiecie o czym mówię 😉

„Te pierwsze lata życia dziecka są takie cenne, nie chcę nic z tego stracić. A na pracę przyjdzie jeszcze czas”

Tak są cenne, święta racja. Tylko, że przecież ja nie znikam. Myślę sobie wtedy, moje życie, mój wybór. Twoje życie, Twój wybór. Pewnie z pracą to racja, ale znam sporo historii mam, które wracając po długiej przerwie do aktywności zawodowej musiały się nieźle nagimnastykować, a czasem przypłaciły to latami frustracji…

Ale co innego chciałam podkreślić, bo już teraz wiem, że wszystkie chwile z dzieckiem są ważne. Jasne, maluszek jest słodki, daje wiele radości, ale moje 8 letnie dziecko, wbrew temu co się myśli, potrzebuje mnie jeszcze bardziej niż półtoraroczny szkrab. Ten kto ma starsze dzieci, wie o czym mówię. Bo może jeszcze Ci trudno uwierzyć, ale „małe dzieci mały problem..”.

No i co, mam nie pracować, czytaj także nie zajmować się sobą, do 18 –tki? Każdego z całej trójki?

„Ważne, aby dzieci zawsze jadły zdrowe, domowe obiady”

Tak, bardzo ważne. Zgadzam się i bardzo się staram, aby tak było. Ale kiedy od czasu do czasu dzieci zjedzą pizzę czy coś innego na mieście, albo kanapkę w aucie, bo akurat jest dzień zajęć dodatkowych czy innych atrakcji, to nic się im nie stanie. Takie ogólne hasła rzucane w przestrzeń, zwłaszcza do pracującej mamy po prostu bolą. Bo doba ma tylko 24 h i czasem brakuje godzin na zdrowe domowe obiadki. O wypieku domowego chleba marzę od lat. Jeszcze mi się nie udało. A może znasz jakiś przepis, który nie wymaga wiele czasu, no i na pewno się uda?

„Nie wyobrażam sobie, aby w domu sprzątała mi jakaś obca baba”

A ja tak. Zrobiłam sobie kalkulację: doba ma 24 h – 7 h (na sen, przerywany jeszcze 2-3 razy…) – 2 h na gotowanie, podawanie posiłków, sprzątanie po – 6 h na pracę (z tym różnie bywa) – 1h na odprowadzenie/zaprowadzenie latorośli do placówek – 2 h na układanie do snu, czytanie bajek i wieczorną krzątaninę; zostaje mi TYLKO 6 na BYCIE z dziećmi, mężem, sobą i wszystko inne. Szkoda mi tego czasu na mycie okiem, podłogi czy szorowanie łazienki… Choć ja to lubię robić! Ja wiem, że nie codziennie trzeba myć okna, ale kiedyś trzeba. I jak znajdę chwilę na mycie okien, wolę spędzić ją inaczej, a mycie okien powierzyć fachowcom. I wtedy z radością akceptuję obce osoby krzątające się w moim domu. Wiem, że za to trzeba płacić, i przewidujemy to w domowym budżecie. Zaznaczam, że mąż też jakoś nie ma ochoty zajmować się oknami 😉

Uff. Trochę tego się nazbierało.

A co Ty dodasz do tej listy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 5: Plan działania

Plan działania i to w kilku wariantach. Ostatni krok Mamy na drodze do powrotu do pracy. Czasami już samo zapisanie swoich planów przybliża nas do ich realizacji. Czas na podsumowanie, zebranie informacji i powrót na rynek. Mamo! Do dzieła!

  • Marta Maciszewska-Malinowska - 22/04/2019
młoda kobieta planuje siedzi przy biurku i planuje swoje działania

Niektórzy rodzice mówią, że dziecko nauczyło ich, że nic nie można zaplanować. Zawsze coś może się wydarzyć niespodziewanie. Ja jednak zachęcam Cię Mamo do tego, aby swój powrót do pracy zaplanować szczegółowo i jednocześnie zastanowić się, co zrobisz w sytuacji, kiedy będzie trzeba wprowadzić zmiany.

Przeszłaś już 4 ważne kroki, znasz swoje mocne strony, obawy, potrzeby, perspektywę pracodawcy, rynku, Twoich najbliższych. Ostatni 5 krok to zaplanowanie powrotu. Weź kartkę papieru i zapisz swój plan. Pamiętaj, że spisane ustalenia mają zdecydowanie większe szanse na realizację, jeśli nie masz motywacji, aby zrobić plan, jak znajdziesz ją, aby wrócić do pracy?

Cel i termin

Zapisz u góry kartki swój cel np. wracam do swojej pracy na ¾ etatu. Dodaj datę, kiedy chcesz go osiągnąć. Szczegółowo np. 01.09.2015. Zadaj sobie pytanie: co chcę dzięki temu osiągnąć? I zapisz swoje oczekiwania obok celu. To może być przykładowo bezpieczeństwo finansowe, awans, rozwój swoich kompetencji etc. Wracaj do tych oczekiwań w trakcie realizacji planu. Jeśli będziesz mieć wątpliwości co zrobić, sprawdź czy działanie o którym myślisz pozwoli Ci osiągnąć to, co zapisałaś obok celu.

Kamienie milowe

Wyznasz sobie drogę do celu i narysuj ją na kartce. Teraz podziel ją na mniejsze kawałki, etapy. Przy każdym z nich narysuj symboliczny kamień milowy i nazwij go. Np. na drodze powrotu do pracy może Cię czekać: podpisanie umowy z opiekunką/ żłobkiem, negocjacje z szefem/szefową, ustalenie podziału obowiązków z najbliższymi, zapisanie się na zajęcia tylko dla siebie, telefon do zaufanej osoby z firmy, aby wybadać sytuację, ustalenie procedury działania na wypadek choroby dzieci. Zapisz je chronologicznie lub według ważności. Przy każdym zapisz datę realizacji tego etapu.

Mam vs potrzebuję

Przy każdym z kamieni milowych wypisz wszystko to, co już masz, aby zrealizować ten etap. Zapisz wszystko co posiadasz, także w zakresie emocji, doświadczenia etc. Przykładowo przy kamieniu milowym Podpisane umowy ze żłobkiem możesz już mieć: wizyta w żłobkach w okolicy, wybór dwóch najlepszych, opinie od innych rodziców, wsparcie w odwożeniu do żłobka nr 1 (sąsiadka), pozytywne doświadczenia z własnego dzieciństwa. Zrób tak z każdym kamieniem. Teraz dopisz to, czego potrzebujesz, aby zrealizować ten etap. Może to będzie ponowna wizyta w żłobkach, aby podjąć ostateczną decyzję, telefon do zaprzyjaźnionej Mamy z prośbą o podzielenie się doświadczeniem. Wypisz 3 kluczowe działania, jakie potrzebujesz jeszcze podjąć. Zrób to przy każdym kamieniu milowym.

Zacznij działać

Spójrz na swój plan i zacznij działać od teraz. Który etap chcesz zrealizować jako pierwszy? Polecam zacząć od tego, który jest najbliższy chronologicznie lub najtrudniejszy. Jeśli go przejdziesz reszta będzie wydawać się łatwiejsza. Powieś swój plan w widocznym miejscu lub zaglądaj do niego regularnie np. codziennie wieczorem. Planuj działania na następne dni i odhaczaj zrealizowane etapy.

Pozostaje kwestia planów awaryjnych. Znam Mamę, która świetnie przygotowała się do powrotu do pracy. Praca nad sobą, coaching, szczegółowy plan działania. Niestety kamień milowy Rozmowa z pracodawcą nie został zrealizowany po jej myśli. Pracodawca nie zgodził się na pół etatu, zaproponował wszystko albo nic. Co zrobiła?

Wybrała plan B, czyli rozstanie z tym pracodawcą na rzecz pracy freelancerskiej. Jej cel brzmiał Łączę pracę z macierzyństwem na swoich warunkach, czyli pracuję max. 5 godzin dziennie. Mogła go zrealizować inną drogą. Stwórz Mamo jeszcze minimum 2 plany działania. Nie musisz robić ich szczegółowo, zapisz sobie cel i kamienie milowe. Niech Twoja głowa wie, że jest wiele dróg, jak będzie trzeba pójść nową, masz już mapę.

Jesteś gotowa, poradzisz sobie. W trudnych momentach, które będą na pewno, możesz zawsze liczyć na inne Mamy. Jeśli masz wątpliwości, pytania, chcesz więcej wsparcia – poproś o pomoc. Bądź z siebie dumna po każdym działaniu, jakie podejmiesz. Już jesteś na drodze do celu.

Jeśli chcesz poznać poprzednie kroki, sprawdź pełną listę tekstów Marty >>> 

Zapraszamy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail