Czego szukasz

Rzucić wszystko i wyjechać z rodziną do Indii? Ty chyba oszalałaś…

Znasz taki stan, kiedy podskórnie czujesz, że to zwariowany pomysł, że na pewno nie można zaklasyfikować go jako „rozsądny”, że jest milion powodów, dla których lepiej tego nie robić? Ale wiesz, że właśnie tego chcesz. Dla siebie, dla dzieci, dla całej rodziny? I w końcu robisz to?! Wiesz jak to jest?

  • Agnieszka Kaczanowska - 26/03/2019

No chyba trochę oszalałam 😉 Ale nie tylko ja, mój mąż i dzieci też. Ale to takie pozytywne!

Szaleństwo kontrolowane

Tak było w naszym przypadku. Oczywiście to nie jest tak, że TYLKO ja chciałam. Owszem chciałam podróżować już 11 lat temu – ale mój mąż nie był na to gotowy. Nie rozumiał mojej potrzeby (czytaj „fanaberii”) i nie było takiej opcji. Ale czekałam… nie twierdzę, że wyłącznie pokornie czekałam, nie raz nie dwa mieliśmy o to różne kłótnie, ale jak to kłótnie o wartości…. Bez sensu.

Aż nadszedł ten moment… Może pomogło przekroczenie 40 – stki, może wielka zmiana zawodowa u męża, a może po prostu do tego dojrzał (w końcu ;-)) i temat wypłynął na nowo. I to z jego ust…

Tylko na to czekałam

Uczepiłam się tego pomysłu i drugi raz nie musiał mi powtarzać 😉 Nie pozwoliłam, aby temat zasypały domowe wyzwania, kolejne przeszkody i problemy. A było ich całkiem sporo po drodze. Suma sumarum jesteśmy!

Tyle, że my nic nie rzuciliśmy, może poza zimą w Polsce. Jesteśmy razem, pracujemy tam, gdzie pracowaliśmy (tylko zdalnie), dzieci nadal są zapisane do szkoły w Polsce i wyjechaliśmy „tylko” na trzy miesiące, nie na zawsze. Wkrótce wrócimy. Jestem ciekawa co się zmieni…

Goa, nasz raj?

Właśnie mija trzeci miesiąc odkąd żyjemy w regionie Indii Goa – (patrz mapa Google >>). Powoli nawet zbliża się czas wyjazdu. To nie są, ani nie były wakacje, już jesteśmy tutaj zakorzenieni. Mamy swoje rytuały; bułki tu, mleko tam, to lubimy a tego nie. To nam przeszkadza a to już zupełnie. Dziewczynki (Zosia 11 lat i Hela 9 lat) w szkole (mają 100 metrów), a Krzyś (prawie 5 lat) w przedszkolu.

Mają swoich kolegów, koleżanki, drzewa, na które się wspinają i gekony w domu, a małpy w szkole i przedszkolu. A my pracujemy zdalnie, aby później być razem albo na plaży, albo w domu (nadrabiając zaległości z polskiej szkoły), a to zwiedzając, załatwiając coś lub spędzając czas ze znajomymi. I tak dzień za dniem.

Nadal nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę… Patrzę na palmy kokosowe obok domu, pana/kapłana co chodzi i odprawia modlitwy koło mojego domu, uśmiechniętych ludzi na ulicy, którzy prowadzą proste życie, choć zdaję sobie sprawę, że mają swoje problemy, o których ja – turystka – nic nie wiem… Krowy co zaglądają mi przez okno, taki mikrokosmos.

Dzieci uczą się angielskiego, odkrywają świat o jakim nawet nie miały pojęcia, że istnieje. Spotykają ludzi tak różnych, tak kolorowych, że patrzą z zachwytem. Są szczęśliwe, radosne. No i mamy też dla nich więcej czasu. Choć oczywiście pozostają sobą i czasem foch jest… Nie ma lekko 😉

Staram się opisywać dla Was nasze wrażenia i przeżycia, ale nie zawsze mi się to udaje. Brakuje mi słów, którymi mogłabym wszystko opisać.

Jeśli chcesz zobaczyć jak się nam żyje, jak wygląda nasza codzienność, co jest trudne zwłaszcza dla Krzysia… zerknij na nasz Instagram:

Jeśli masz jakieś pytania? Pisz – chętnie odpowiem.

A może masz swoje marzenia podróżnicze, którymi chciałabyś się podzielić? Napisz. Kto wie co wydarzy się za rok? A może się spotkamy gdzieś po drodze?

Ja uczę się tutaj, że warto czekać, że warto podążać za marzeniami…

Namaste 😉

Zdjęcia: Agnieszka Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail