Czego szukasz

Motywacja – moja przyjaciółka w biznesie

Jako że ostatnio były na topie igrzyska olimpijskie, to patrząc na wyniki różnych sportowców i tego, co ich niesie, pomyślałam o bliskiej przyjaciółce każdego z nich – motywacji. Wyobraziłam ją sobie jako osobistą trenerkę, która wyciąga ich z łóżka, wtedy kiedy nawet nie mają ochoty na trening, albo kibicuje im dzielnie w każdym momencie ich zmagań, zachęca do sięgania po zwycięstwo, a także szepcze wzmacniające słowa do ucha, gdy jest ciężko.

  • Magdalena Nowacka - 20/08/2012

Motywacja – tak, tak odwieczna, dobra przyjaciółka każdego człowieka. Wywodzi się od łacińskiego słowa MOVERE  – znacząc tyle, co wprawiać w ruch, poruszać, pobudzać i zachęcać. To właśnie ono  było pierwowzorem słowa motywować. Dzięki motywacji jesteśmy w stanie osiągać założone cele, zmieniać się i poprawiać każdy aspekt swojego życia.

I wiem, że jest ona także obecna wśród kobiet, które prowadzą własne firmy. Bez niej w ogóle nie zakładałyby żadnego biznesu. Ja sama pamiętam ten moment decyzji o własnej firmie i motywacji, która za nią stała: „Mieć poczucie sensu tego, co się robi, pracować tylko z tymi, z którymi się chce, pomagać kobietom w ich osobistym rozwoju”. To był i jest mój motor napędowy. Co więcej przekłada się on na konkretne działania i cele wyznaczane w biznesie. Jeżeli zapytacie którąkolwiek z kobiet, która prowadzi swój własny biznes, dlaczego to robi, to idę o zakład, że ich odpowiedź pokaże Wam dokładnie to, co je motywuje. 😉

O CO CHODZI Z TĄ MOTYWACJĄ?

Motywacja to potężna siła, napędzająca nas do działania i osiągania rezultatów nie tylko w naszym życiu prywatnym, ale też biznesowym. Daje nam wskazówki, gdzie i w którym kierunku iść, żeby móc się realizować. Tylko razem z nią możemy osiągnąć sukces w każdym obszarze. Bez niej raczej nie ruszymy z miejsca, zwiesimy nos na kwintę, zamkniemy biznes na kłódkę, nie zrealizujemy jakiegokolwiek z zakładanych celów.

 

Tamara Lowe, ekspert w dziedzinie motywacji, określiła następujące zasady rządzące motywacją:

  • Każdy motywuje się inaczej.
  • Każda osoba ma swój wyjątkowy i niepowtarzalny typ motywacyjny (zestaw różnych czynników, które powodują, że działamy i osiągamy rezultaty).
  • To, co motywuje jedną osobę, może demotywować inną.[1]

Żeby jeszcze tego było mało, to mamy 2 rodzaje motywacji:  wewnętrzną i zewnętrzną. Ta pierwsza to wszelkie czynniki, które są w nas (pragnienia, postawy, wartości, emocje) i powodują, że działamy. Natomiast motywacja zewnętrzna to wszelkie działania innych osób, które powodują, że wykonujemy polecenia czy prośby innych.

Warto na samym początku zakładania własnej firmy poświęcić trochę czasu, żeby zbadać, jakie czynniki wewnętrzne i zewnętrzne nas motywują. Możemy zapytać same siebie np.: po co to robimy? dlaczego ustanawiamy sobie takie cele, a nie inne? kiedy będziemy się czuły spełnione we własnej firmie? czym dla nas będzie sukces? Odpowiedzenie sobie na te i podobne pytania ułatwi nam określenie działań i kierunku, w którym ma iść nasza firma.

Ostatnio pracowałam z klientką, która działała w obszarze marketingu usług profesjonalnych. Twierdziła, że marketing to jej pasja i życie, ale powiedziała, że czegoś obecnie tam „nie czuje”. Kiedy przyjrzałyśmy się bliżej temu zagadnieniu, odkryła ona, że to, co naprawdę ją motywuje do pracy w marketingu, to wymyślanie różnych projektów/rzeczy, które ułatwiają ludziom życie. Tego jej właśnie brakowało w obecnej pracy i czuła się przez to wypalona.

NAKRĘCONA JAK CHOMIK W KOŁOWROTKU

Kiedy startujesz z własną firmą masz motywację na 200% normy 😉  Możesz góry przenosić, możesz pracować 24 godziny na dobę, nie zrażasz się np.: formularzami do wypełnienia przy staraniu się o dotację unijną – wszystko jest możliwe. Jest tak, jakbyś pędziła w rakiecie wprost na Wenus. Widziałam wiele kobiet, które stawiały swoje pierwsze kroki w biznesie i o żadnej z nich nie mogłabym powiedzieć, że nie miała motywacji.

Jednak im dłużej prowadzimy biznes, tym robi się bardziej wyboisto. Zaczynają się pojawiać sytuacje, które powodują, że nasza motywacja spada np.: nie mamy tylu klientów, ilu byśmy chciały; albo usługi nie sprzedają się tak dobrze, jak na początku; nie wygrałyśmy przetargu w którym startowałyśmy; odeszła wspólniczka, z która zaczynałyśmy itp.

Wtedy też najczęściej pojawiają się osoby, które określam „zabójcami motywacji”. Dość często zdarza się, że są to nasi najbliżsi, przyjaciele i tzw. wielepy (wiem lepiej, chociaż nigdy nie prowadziłam/em własnej firmy).  Osoby te służą Tobie, jak to określają, „dobrą radą” i możesz usłyszeć na przykład coś takiego :

  • „No nie wiem, weź się zastanów czy ta firma to dobry pomysł?”.
  • „ A może jednak wrócisz na etat, to pewniejsze niż własny biznes”.
  • „ Zaharujesz się w tej firmie, a pamiętaj, że masz jeszcze dzieci, męża”.
  • „Słuchaj, a powinnaś jeszcze robić to i to, bo to przynosi kasę, a nie to co sobie wymyśliłaś”.
  • „Biznes jest dla tych co są dobrze zorganizowani, a Ty przecież do takich nie należysz”.

Znasz możesz takie teksty?;) W rzeczywistości czujesz się po nich, jak przepuszczona przez wyżymaczkę i bez wszelkiej ochoty na działanie, a przyjaciółka motywacja pakuje już walizki i odjeżdża. I wtedy bywa naprawdę ciężko. Ale pamiętacie, na początku mogłyśmy góry przenosić, więc zdecydowanie możemy wrócić do tego stanu.

MOTYWACJO TRWAJ!

Co więc zrobić kiedy nasza motywacja pokazuje biała flagę? Po pierwsze przyjąć ze spokojem to, co się dzieje i pamiętać, że tak może się zdarzać. To co się dzieje z naszą motywacją jest związane z tym, co się dzieje z nami. A skoro u nas w biznesie idzie tak sobie, to i u naszej przyjaciółki też może nie być za różowo. Jednak na wszystko jest jakaś metoda, a więc na naszą motywację też.

W tym miejscu chciałabym się podzielić z Wami kilkoma sprawdzonymi sposobami na podniesienie motywacji.

1. OSOBISTA INSPIRACJA

Dla mnie przypomina ona taką wewnętrzną melodię, dzięki której wszystko gra. Jest niezbędna do tego, żeby w ogóle mieć motywację i utrzymywać ją. Jeżeli to, co robisz powoduje, że z ogromną energią prowadzisz swoją firmę i jeszcze daje Tobie to mnóstwo radości, to po prostu to rób. Od tej osobistej inspiracji się wszystko zaczyna.

2. MOTYWACYJNE „GADŻETY”, INSPIRUJĄCY LUDZIE

Jeżeli zauważyłaś, że są takie filmy, książki, sztuki, które motywują Cię do działania, to trzymaj je blisko przy sobie i wracaj do nich w chwilach, gdy jest ciężko. Mogą to też być różnego rodzaju cytaty, które powiesisz sobie na ścianie i kiedy na nie spojrzysz, będziesz od razu czuła przypływ energii. A mogą to być nawet rekomendacje od Twoich klientów albo zdjęcia, przypominające o jakiś cudownych momentach w życiu. Cokolwiek, co daje Tobie pozytywną energię jest dozwolone.

Jeżeli z kolei masz osoby, które Cię inspirują lub motywują do działania we własnym biznesie, to spotykaj się z nimi, rozmawiaj, słuchaj ich. Wybierz sobie swoich własnych mentorów. Polecam też zajrzeć na TED.COM, gdzie można znaleźć bardzo ciekawe i ogromnie inspirujące osoby.

3. CELE, CELE, CELE

Żaden biznes nie ma przyszłości i nie wie w którym kierunku iść, jeżeli nie ma jasno zdefiniowanych celów. A co już mówić o motywacji, jeżeli nawet nie wiadomo dokąd zmierzamy 😉 Ona lubi wiedzieć do czego ma nas zagrzewać i w czym nas wspierać.

Cele w firmie muszą być i koniec kropka. W dodatku muszą być  określone, spisane i podzielone na krótko oraz długookresowe. Czasami kobiety mówią mi, że po co im w firmie cele, przecież wiedzą co chcą robić, a nie potrzebują tego korporacyjnego „bełkotu”. No to super, że wiecie, ale spiszcie je jeszcze proszę, bo cele w biznesie są jak nasza mapa drogowa. To one wyznaczają nam konkretne zadania, plany i organizują nasz czas. I wtedy nasza motywacja wie, gdzie i kiedy ma nas wspierać.

4. NETWORKING

Bądź w kontakcie z osobami, które tak jak Ty prowadzą swoje firmy. Odwiedzaj kluby dla takich osób, wybieraj się na spotkania networkingowe, uczęszczaj na konferencje. Sama możesz dużo zdziałać, ale będąc w grupie możesz zyskać jeszcze więcej. Poza tym wśród takich osób możesz dostać wsparcie w ciężkich biznesowo momentach, jakieś inspiracje do rozwoju firmy, pomysły na nowe produkty, albo nawet rozwiązania swoich problemów. Wspólne wsparcie daje ogromną energię dla naszej motywacji i tym samym jest łatwiej Tobie prowadzić biznes.

5. ĆWICZ, TAŃCZ, BIEGAJ

Jakakolwiek aktywność fizyczna przynosi nam dużo dobrego dla naszej motywacji. Nawet jeżeli będziecie tylko codziennie chodzić np.: na 30-minutowy spacer. Ruch powoduje, że wraca nam energia do działania, a jednocześnie daje też ujście stresowi i oczyszcza głowę. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że np.: po godzinie zajęć z zumby miałam już pomysł na to jak rozwiązać dany problem, albo w ogóle energię na to, żeby się z nim zmierzyć.

6. NAGRADZAJ SIEBIE

Osoby prowadzące własne firmy zawsze pracują ciężko na swój wynik. A jak znam kobiety, to one we własnych firmach pracują dwa razy ciężej. Jednak, kiedy jest tylko ciężka praca i nie ma żadnej nagrody za nią, to jest niezła „orka na ugorze”. Można się po prostu wykończyć. To też doskonała okazja do tego, żeby nasza motywacja momentalnie zaczęła manewr pt. ewakuacja. Dlatego ważne jest to, abyśmy pamiętały, żeby siebie nagradzać. I to nie raz od wielkiego święta, ale CZĘSTO. Nie muszą to być od razu jakieś wielkie nagrody jak podróż dookoła świata, ale takie małe rzeczy jak np.: masaż, zakup książki, odkładane już od dawna spotkanie z przyjaciółką, wyjście do teatru. Cokolwiek co dla Was będzie nagrodą, będzie również doskonałym prezentem dla Waszej motywacji.

CAŁA NAPRZÓD…

Pamiętajcie, że motywacja to nasz motor napędowy wszelkich działań, nie tylko tych biznesowych. Dbajcie o nią – jak o swoją najlepszą przyjaciółkę – dawajcie jej prezenty, wspierajcie dobrym słowem, energią pochodzącą z ćwiczeń. A wtedy ona odwdzięczy się Wam i pozwoli na pokonanie każdej góry, osiągnięcie każdego celu.

Jeśli chciałabyś, aby Magdalena Nowacka poprowadziła Cię za rękę w Twoim biznesie, krok po kroku pokazała od czego zacząć, polecamy „Kurs na biznes. Praktyczni poradnik dla kobiet, jak odnieść sukces w biznesie”. To audiobooki i ebook, który wskaże Ci najlepszą drogę do satysfakcji w biznesie. Twoim biznesie!

 


[1] Tamara Lowe „ Zmotywuj się”, wyd. Rebis 2010

Zdjęcie: sxc.hu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Nowacka
Trenerka i kobiecy doradca zawodowy. Pracuje z kobietami nad ich rozwojem osobistym i zawodowym. Prowadzi szkolenia i doradztwo indywidualne dla kobiet, które mają własne firmy. Od 2002 zajmuje się zawodowo pracą trenerską. Prowadzi własną firmę doradczo-szkoleniową.
Podyskutuj

Urodzenie dziecka lub choroba – czy wymagają zawieszenia działalności gospodarczej?

Każdy przedsiębiorca wie, że zawieszenie działalności może się wiązać z zachwianiem jego pozycji na rynku. Co robić gdy prowadzimy działalność i zachorujemy lub urodzimy dziecko? Na szczęście nie oznacza to wcale konieczności zawieszenia działalności firmy.
  • Daria Milewska - 14/09/2020
mama pochylona nad dokumentami

Aktualizacja – 14.09. 2020 r.

Zasiłek macierzyński i chorobowy

Osoby prowadzące własną działalność gospodarczą są uprawnione do otrzymywania zasiłku chorobowego (w przypadku choroby) oraz macierzyńskiego (w przypadku urodzenia dziecka lub przyjęcia dziecka na wychowanie). Oczywiście uprawnienie takie zależy od tego, czy przedsiębiorca zgłosił się do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. Opłacanie akurat tej składki nie jest bowiem obowiązkowe, natomiast jest konieczne, jeżeli przedsiębiorca chce uzyskać zasiłek chorobowy albo macierzyński.

I tutaj uwaga – jeśli korzystacie z którejś z form ulgi w opłacaniu składek, zwykle oznacza to, że nie podlegacie ubezpieczeniu chorobowemu! Więcej informacji na ten temat znajdziesz w jednym z naszych artykułów.

Urlop macierzyński i zasiłek macierzyński to nie to samo

Bardzo często urlop macierzyński kojarzony jest automatycznie z zasiłkiem macierzyńskim. Jednak w przypadku mam będących przedsiębiorcami pojęcia te nie powinny być w ogóle ze sobą utożsamiane. Urlop macierzyński wynika z kodeksu pracy, który nie dotyczy osób prowadzących jednoosobowe działalności.

Natomiast zasiłek macierzyński jak najbardziej przysługuje przedsiębiorczej mamie i to przez okres 52 tygodni. Co więcej, jego otrzymywanie jest niezależne od kontynuowania czy zawieszenia działania firmy. Co to oznacza w praktyce? Otóż wcale nie musisz zawieszać swojej działalności po urodzeniu dziecka. Możesz też swobodnie wystawiać faktury. Nie ma tutaj znaczenia wysokość dochodów jakie przynosi działalność – nie ma ona żadnego wpływu na możliwość otrzymywania zasiłku macierzyńskiego oraz jego wysokość.

Dodatkowym atutem bycia przedsiębiorczą mamą jest fakt, że w okresie pobierania zasiłku macierzyńskiego opłaca się jedynie składkę zdrowotną – pozostałe składki są pokrywane z budżetu państwa przez cały okres pobierania zasiłku macierzyńskiego.

Prowadzenie firmy na L4 – zasiłek chorobowy wyklucza pracę

W przypadku choroby sytuacja przedsiębiorcy wygląda inaczej. Ubezpieczony wykonujący w okresie niezdolności do pracy pracę zarobkową lub wykorzystujący zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia, traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres tego zwolnienia – i to nawet gdyby wykonywanie pracy było zalecane i miało się przyczynić do poprawy stanu zdrowia.

Pod pojęciem „pracy zarobkowej” należy rozumieć wszelką aktywność, która zmierza do uzyskania zarobku, nawet gdyby miała ona polegać na czynnościach nieobciążających przedsiębiorcę w istotny sposób. A więc samo napisanie pisma lub uszycie poduszki, jeśli ma związek z prowadzoną działalnością, zostanie potraktowane jak praca zarobkowa.

Choroba nie powoduje automatycznie konieczności zawieszenia działalności. Jednakże skoro nie ma możliwości jej faktycznego wykonywania, a niezdolność do pracy trwa przez jakiś czas, większość przedsiębiorców będzie szukała oszczędności. Taka sytuacja dotyczy szczególnie osób, które nie zatrudniają pracowników, a więc nie ma im kto pomóc w prowadzeniu biznesu w czasie choroby. Należy pamiętać, że zawieszenie jest możliwe tylko w wypadku gdy przedsiębiorca nikogo nie zatrudnia lub co prawda zatrudnia pracowników, ale wszyscy przebywają na urlopach: macierzyńskim, na warunkach macierzyńskiego, wychowawczym, rodzicielskim.

Na jak długo możemy przerwać funkcjonowanie firmy? Ustawa określa tylko okres minimalny, czyli 30 dni. Działalność można też zawiesić na czas nieokreślony.

Podsumowując, ani choroba, ani tym bardziej przyjście na świat nowego członka rodziny nie wymusza na mamie zawieszenie działalności gospodarczej. Jednak może się to okazać nieuniknione w razie dłuższej niezdolności do pracy, ze względu na problemy techniczne w prowadzeniu własnego biznesu.

Przeczytaj także: L4 w ciąży – wszystko co powinnaś wiedzieć

Wersja artykułu z 22.01.2013r.

Pytanie od Czytelniczki

Prowadzę jednoosobową działalność o charakterze produkcyjnym. Obecnie jestem na urlopie macierzyńskim. Czy w czasie urlopu mogę kupować potrzebne do pracy materiały na fakturę? Czy wolno mi sprzedawać moje produkty? Co w sytuacji gdybym pobierała zasiłek chorobowy? Beata

Odpowiedź prawnika:

Świadczenia pieniężne z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, obejmują m. in. zasiłek macierzyński i zasiłek chorobowy.

Osoby prowadzące działalność gospodarczą jeśli są ubezpieczone mają prawo do zasiłku macierzyńskiego. Zasiłek macierzyński przysługuje bowiem osobie ubezpieczonej, która w okresie ubezpieczenia chorobowego, albo w okresie urlopu wychowawczego urodziła dziecko (lub przyjęła dziecko na wychowanie). Jeśli więc prowadzi Pani działalność gospodarczą, a nie jest Pani zatrudniona w innym miejscu, nie ma Pani prawa do urlopu macierzyńskiego, a jedynie do zasiłku macierzyńskiego.

W doktrynie przedmiotu ugruntowany jest pogląd, zgodnie z którym prawa do zasiłku macierzyńskiego nie traci się w przypadku podjęcia nowego zatrudnienia w okresie urlopu macierzyńskiego. Niewykluczone jest więc także kontynuowanie działalności gospodarczej przez osobę pobierającą zasiłek macierzyński będącą przedsiębiorcą. Pogląd wynika z regulacji ustawowej zasiłku macierzyńskiego nie odsyłającej do przepisów dotyczących utraty prawa do zasiłku chorobowego.

Odmiennie bowiem wygląda sytuacja w przypadku pobierania zasiłku chorobowego.

Zasiłek chorobowy przysługuje ubezpieczonemu, który stał się niezdolny do pracy z powodu choroby w czasie trwania ubezpieczenia chorobowego. Ubezpieczony wykonujący w okresie orzeczonej niezdolności do pracy pracę zarobkową lub wykorzystujący zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres tego zwolnienia.

Praca zarobkowa wykonywana w okresie zwolnienia lekarskiego powoduje utratę prawa do zasiłku chorobowego za cały okres zwolnienia, chociażby wykonywanie pracy było zalecane i przyczyniło się do poprawy stanu zdrowia. W okresie korzystania ze zwolnienia lekarskiego pracownik może wprawdzie wykonywać pewne prace niepowodujące utraty prawa do zasiłku chorobowego, pod warunkiem jednak, że nie mają one charakteru zarobkowego.
Jest tu mowa o pracy w potocznym tego słowa znaczeniu, w tym także wykonywanie i prowadzenie własnej działalności gospodarczej, samozatrudnienie.

Wykonywanie przez osobę prowadzącą działalność gospodarczą w trakcie pozostawania na zwolnieniu lekarskim czynności związanych z tą działalnością stanowi wykorzystywanie przez nią zwolnienia od pracy w sposób niezgodny z jego celem i jako takie powoduje utratę prawa do zasiłku chorobowego. W tym sensie pod pojęciem pracy zarobkowej należy rozumieć wszelką aktywność ludzką, która zmierza do uzyskania zarobku, nawet gdyby miała ona polegać na czynnościach nieobciążających przedsiębiorcę (i zarazem pracownika pozostającego na zwolnieniu lekarskim) w istotny sposób. Taka interpretacja omawianej regulacji wypływa z konieczności ścisłego stosowania przepisów prawa ubezpieczeń społecznych, w którym przeważa – z uwagi na bezwzględnie obowiązujący charakter norm prawnych – formalistyczne ujęcie uprawnień ubezpieczonych.

Ponadto, świadczenia z chorobowego ubezpieczenia społecznego mają rekompensować straty w dochodach uzyskiwanych z prowadzonej działalności. Niedopuszczalne jest pobieranie tych świadczeń w razie uzyskiwania przez ubezpieczonego dotychczasowych dochodów ze względu na kontynuowanie przez niego działalności w nieumniejszonym zakresie, mimo iż wykonywanie tej działalności nie obciąża w istotny sposób organizmu.

Jeśli zatem pobiera Pani zasiłek macierzyński ma Pani możliwość podpisywania faktur i sprzedaży swoich produktów. Natomiast w przypadku pobierania zasiłku chorobowego taka możliwość jest wyłączona.

Przeczytaj także – Czy mogę pracować na urlopie rodzicielskim?

Podstawa prawna: Art. 6, 17, 31 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 9 czerwca 2009 r., II UK 403/08,  Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 11 grudnia 2009 r., I UK 145/07

Powyższy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i został przygotowany w oparciu o stan faktyczny opisany w opublikowanym pytaniu. Zamieszczonych w nim treści nie należy traktować jako porady prawnej w konkretnej sprawie ani źródła prawa. W celu uzyskania bardziej szczegółowych informacji lub indywidualnej porady prawnej z gwarancją odpowiedzialności, należy skontaktować się z prawnikiem.

W pierwotnej wersji autorką tekstu była Magdalena Maziarz.

Przeczytaj także: Mama pracuje na umowie na zastępstwo

Zdjęcie: 123 rf

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Daria Milewska
Adwokat oraz mama kilkunastomiesięcznej Basi – absolutnego wulkanu energii. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie pod marką Milewska Legal. Wspiera od strony prawnej polskich i zagranicznych przedsiębiorców, a także fundacje i stowarzyszenia. Prywatnie miłośniczka podróży, zumby i języków obcych.
Podyskutuj

Prowadzę szkołę językową w Polsce, a mieszkam w Zurichu – Mamy kupują u Mam

Chcemy dziś opowiedzieć historię kolejnej wyjątkowej mamy, Iwony Braun – Nowak, która jest właścicielką szkoły językowej Eklektika – Language Means Business. Iwona wspiera działania Mamo Pracuj od kilku lat. Od dłuższego czasu namawiałyśmy ją, żeby opowiedziała nam nie tylko historię swojej firmy w ramach akcji #MamyKupująUMam, ale żeby przede wszystkim podzieliła się z nami opowieścią o inspirującej zmianie w swoim życiu i biznesie, która zdarzyła się kilka miesięcy przed pandemią.
  • Listy do Redakcji - 09/09/2020
Iwona Braun-Nowak, właścicielka Eklektiki

Iwona Braun-Nowak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Mama i przedsiębiorczyni

Nazywam się Iwona. Mam 39 lat. Jestem mamą 11- letniej Zosi i 8 – letniego Mirona oraz przedsiębiorczynią – prowadzę szkołę językową Eklektika – Language Means Business, która specjalizuje się w kursach angielskiego
z zakresu IT, Digital oraz e-commerce.

Stworzyliśmy jedyną na świecie, autorską platformę języka angielskiego English for IT & eCommerce, z której dzisiaj korzystają pracownicy naszych globalnych Klientów zarówno w Polsce, jak i za granicą. Od prawie roku mieszkam w Zurichu, gdzie przeniosłam się wraz z rodziną po tym, jak mój mąż Paweł przyjął tam propozycję pracy, w globalnej, amerykańskiej firmie IT z czterokolorowym logo. 🙂

Decyzję o wyjeździe do Szwajcarii podjęliśmy dość szybko. Nie była ona oczywiście spontaniczna, bo trudno jest mówić o spontaniczności przy dwójce dzieci uczęszczających do szkoły i własnym biznesie z główną siedzibą w Polsce, ale w zasadzie po trzech miesiącach od momentu propozycji pracy dla męża, już byliśmy spakowani.

Przyznam, że byłam w takim momencie pracy zawodowej, gdzie potrzebowałam z jednej strony odpoczynku, a z drugiej nowych wyzwań, zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Uważałam też, że to jest dobry moment na to, żeby dzieci nauczyły się nowego języka.

Przeczytaj także: Współtworzę przestrzeń, w której … Mamy kupują u Mam

Gotowi na zmianę

Wydaje mi się, że ta propozycja pracy przyszła w momencie, kiedy byliśmy na nią mentalnie gotowi, także w październiku 2019 wylądowaliśmy
na lotnisku w Zurichu.

Na początku zorganizowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy – szkołę, opiekę medyczną najbliżej domu, zajęcia dla dzieci. Chciałam też solidnie odświeżyć swój niemiecki, dlatego zapisałam się na intensywny kurs, dzieci naturalnie uczyły się niemieckiego w szkole. Na kursie poznałam koleżanki, które były w podobnej zawodowej i życiowej sytuacji do mojej, co sprawiło, ze szybko się polubiłyśmy i zaczęłyśmy wspierać.

To bardzo ważne, żeby mieć w nowym miejscu zaufane osoby, które w razie potrzeby pomogą, doradzą nawet w tak prozaicznych sprawach jak chociażby to, gdzie warto robić zakupy, a gdzie pojechać na weekend
w okolicy. Z czasem przyszedł moment na organizację życia towarzyskiego. 🙂

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Muszę przyznać, że Szwajcaria sprzyja spędzaniu czasu na łonie natury. Z miejscowości, w której mieszkamy, mamy niespełna dziesięć minut nad piękne jezioro z kąpieliskiem, a pół godziny samochodem w góry. Jeździmy na wycieczki, kiedy tylko pozwala na to pogoda. Krajobrazy zapierają dech w piersiach – są lepsze niż na reklamach czekolady Milka. 😉

Bardzo podoba mi się fakt, że szkoły dbają o aktywność fizyczną dzieci. Przez cały rok, również zimą, dzieci mogą bez ograniczeń wychodzić na przerwie na szkolne podwórko. Przy każdej szwajcarskiej szkole jest co najmniej plac zabaw czy tor przeszkód po to, żeby dzieci mogły się wybiegać. Wielokrotnie widziałam dzieci, które na przerwie odbijały piłkę od szkolnej ściany rakietą do tenisa, wspinały się po ściance czy „wisiały” na szkolnym pająku.

Dużą wagę przywiązuje się w Szwajcarii do kształtowania samodzielności dzieci. Od najmłodszych lat dzieci same mogą chodzić ze do szkoły i ze szkoły. Noszą specjalne oznaczenia (neonowe szelki), które świadczą o tym, że dziecko maszeruje samo. Trochę mi to przypomina wioskę plemienną – tych dzieci właściwie pilnuje cała okoliczna społeczność. Co ciekawe, dzieje się tak zarówno w małych miejscowościach, jak i w samym Zurichu. Zobaczyć w polskim dużym mieście sześciolatka idącego bez opieki? Niemożliwe, wręcz z tego co wiem, karalne.

Podjęłam się też dodatkowych wyzwań zawodowych w Zurychu. 🙂 W czerwcu tego roku zostałam wybrana na 2-letnią kadencję audytora finansowego w fundacji Zharity, która istnieje od 2015 r. i koncentruje swoje działania na pomocy uchodźcom (pomoc humanitarna w miejscach ogarniętych kryzysem uchodźczym), pomocy lokalnym mikrofirmom (doradztwo, consulting) przy partnerstwie z firmami międzynarodowymi, z siedzibą w Zurychu oraz wspieraniu działań związanych z ekologią, zdrowym stylem życia, zero waste.

Moja córka Zosia też już się powoli angażuje w działalność non profit co mnie bardzo cieszy. Jest pomysłodawczynią sekcji młodzieżowej Zharity Youth.

Przeczytaj także: Spełniam prezentowe marzenia moich klientów – Mamy kupują u Mam

Jak radziliśmy sobie podczas pandemii?

Nie bałam się podjąć decyzji o zostawieniu biznesu w Polsce i zdalnej pracy. Mam dobrze przeszkolony zespół, zaufane osoby, które dbają o firmę jak o swoją, chętnie angażują się w przeróżne inicjatywy, wychodzą z pomysłami dla naszych partnerów biznesowych. Podstawą dobrej organizacji pracy jest planowanie – na kluczowe spotkania przylatywałam do Polski, niektóre spotkania mogłam odbywać online. W czasie pandemii naturalnie odbywaliśmy już wyłącznie spotkania online, które przebiegały sprawnie.

Zespół jedynie wzmocnił moje poczucie, że mogę na nich liczyć w każdej, nawet tak trudnej jak lockdown sytuacji. Przestawienie się na pracę zdalną w związku z pandemią nie było dla mnie żadną przeszkodą, bo nasza szkoła od kilku lat już w ten sposób funkcjonuje w zakresie kursów języka angielskiego online. Byliśmy przygotowani zarówno jeśli chodzi o same kursy, jak i o przeszkolenie zespołu. Nasi Klienci z kolei od razu przeszli w 100% na zdalne kursy angielskiego. Są to w dużej mierze firmy związane z branżą IT, dlatego pewnie ta transformacja przebiegła sprawnie, ale muszę powiedzieć, że i mniejsze przedsiębiorstwa poradziły sobie z tym nowym trybem nauczania bardzo prężnie.

Już na samym początku kryzysu zadaliśmy Klientom pytanie jakich narzędzi do nauki i jakiego typu wsparcia językowego potrzebują. Przeprowadziliśmy ankietę, w której oprócz narzędzi służących do bieżącego wsparcia biznesu, takich jak np. webinary, pojawiły się również tematy z zakresu wellness czy redukcji stresu – to na takie rozwojowe tematy, ale też inne niż sama pandemia, kursanci chcieli rozmawiać.

W przypadku osób indywidualnych odnotowaliśmy znaczny wzrost zapytań o doradztwo z zakresu pisania CV po angielsku czy też wsparcia językowego w procesach rekrutacyjnych. Przygotowaliśmy e-poradniki, dodatkowe, otwarte kursy Angielskiego w eCommerce dla Klientów.

A jak jest dzisiaj?

Kilka miesięcy po wybuchu pandemii, pokusiliśmy się o pierwsze popandemiczne analizy biznesowe. Widzimy na przykład to, że zapisy kobiet na nasze regularne kursy Angielskiego dla IT, w podziale na kobiety
i mężczyzn, wynoszą ok. 50%, co można czytać dość optymistycznie. Oznacza to, że kształci się znacznie więcej kobiet niż mężczyzn (biorąc pod uwagę fakt, że branża IT jest raczej zdominowana przez mężczyzn).

Podczas pandemii odnotowaliśmy aż 47% wzrost zapytań o kursy online, a także 200% wzrost zamówień na kursy na naszej autorskiej platformie www.english4ecommerce.com. To zdecydowanie największy hit ostatnich miesięcy. Widać, że pracodawcy i pracownicy poszukują nowych kompetencji i w tej chwili kompetencje z dziedziny online i e-commerce stały się wręcz kluczowe.

W trakcie pandemii okazało się, jak ważne są kompetencje cyfrowe. Ze względu na naszą specjalizację IT oraz eCommerce nie mogło zabraknąć naszego wsparcia dla akcji niesienia pomocy kobietom, które chciałyby podnieść kwalifikacje i wejść do sektora IT. W tym roku wspieramy akcję #WomanUpdate prowadzoną przez Future Collars, która pomaga kobietom się przebranżowić i uzyskać kwalifikacje w dziedzinie IT! Oferujemy tam w ramach współpracy nie tylko bieżące doradztwo językowe, wszelkiego rodzaju poradniki na „nowe czasy”, ale przede wszystkim innowacyjne kursy programowania i kompetencji cyfrowych.

Z przyjemnością wspieramy też Mamo Pracuj oferując wsparcie językowe.
Wspólnie organizowaliśmy naukę języka angielskiego w Grupie #MamoPracujwIT, w ramach akcji #AGILE ENGLISH, gdzie mamy mogły uczyć się kluczowych słówek w IT. 🙂

Przeczytaj także: Stworzyłam miękką gondolę dla dzieci – Mamy kupują u Mam

Zapraszamy do śledzenia naszego profilu firmowego na Facebooku oraz LinkedIn, gdzie na bieżąco informujemy o naszych akcjach partnerskich i naszych kursach!

Zdjęcia: prywatne archiwum Iwony

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail