Czego szukasz

Zadbaj o swoją niezależność – rozmowa z Kamilą Rowińską

Jak skutecznie osiągać swoje cele w życiu i nie zniechęcać się przy pierwszym niepowodzeniu? Dlaczego powinnyśmy doceniać siebie i nagradzać? I wreszcie dlaczego koniecznie powinnyśmy zadbać o swoją niezależność – rozmawiam z Kamilą Rowińską, jedną z najpopularniejszych trenerek rozwoju osobistego w Polsce, coachem i autorką kilku książek.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 03/07/2017
na zdjęciu Kamila Rowińska

Kamilo dlaczego tak bardzo leży Ci na sercu niezależność kobiet?

Gdyby to mężczyźni mieli problem z niezależnością finansową, to leżałaby mi na sercu niezależność mężczyzn. Leży mi na sercu niezależność kobiet, ponieważ to głównie one w Polsce są ofiarami przemocy ekonomicznej. To wciąż kobiety – kiedy okazuje się, że nie mają już męża, bo się rozwiedli, czy dlatego, że mężczyzna umarł – pozostają bez środków do życia. To wciąż kobiety w przypadku rozwodu zostają z dziećmi. To kobiety mają wtedy mniejszą możliwość zarabiania pieniędzy, muszą liczyć na alimenty.

W Polsce ściągalność alimentów jest na dramatycznym poziomie, a ich wysokość jest tak śmieszna, że to jest zwyczajnie nieprzyzwoite. Dlatego tak bardzo ważne jest dla mnie to, aby zarówno mężczyźni, ale oni już akurat niezależni finansowo są, jak również kobiety, byli po prostu ludźmi, którzy stanowią sami o sobie, którzy są samodzielni.

Nie chodzi mi o to, że kobieta nie potrzebuje mężczyzny do życia, a mężczyzna nie potrzebuje kobiety i tak dalej. Chodzi mi o to, żeby po prostu każde z nich mogło być samodzielne finansowo.

Tak samo, jak mężczyzna, który nie jest ubezwłasnowolniony, może gdzieś pojechać samochodem i nie musi czekać, aż kobieta go podwiezie. Może sobie sam wyprać ubrania albo zatrudnić kogoś, kto mu je wypierze czy przygotuje posiłek i nie jest uzależniony od kaprysu żony, tak samo kobieta nie powinna w takiej ważnej sytuacji, jaką są finanse, ani też w żadnej innej, być uzależniona od kogoś. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna powinni być współzależni, powinni współzależeć między sobą, jeżeli żyją razem, ale nie powinni być zależni od siebie.

Jak przekonałabyś kobiety, mamy czytające dzisiaj naszą rozmowę, szukające siebie i stojące przed życiowymi wyborami do zawalczenia o swoją niezależność?

Chciałabym, żeby takie kobiety wyobraziły sobie sytuację, że ich mężczyzna, który dzisiaj płaci kredyt za dom, za samochód, opłaca czynsz, mieszkanie, przynosi pieniądze do domu, nagle znika. I co wtedy?

Dla mnie to jest skrajnie nieodpowiedzialna postawa, kiedy myślimy sobie, że wszystko będzie dobrze, a nie mamy żadnego powodu, żeby tak było. Ja jestem osobą, która myśli optymistycznie, ale naprawdę trzeba być szalonym, żeby nie dbać o swoją niezależność finansową.

Użyłaś określenia „zawalczenia o swoją niezależność”, ja tego tak nawet nie postrzegam. Nie uważam, że to jest coś, o co trzeba walczyć. To jest coś, co jest naturalne. Kobieta chodzi do pracy, dba o swoją sytuację finansową lub prowadzi swój biznes, mężczyzna też pracuje czy prowadzi swoją firmę. Każde z nich dba o swoją sytuację finansową.

Czy Polki łatwo namówić i przekonać do zmian? Czy jesteśmy elastyczne?

Jesteśmy coraz bardziej elastyczne, Polkom coraz łatwiej przychodzi samodzielne myślenie. Dotychczas bardzo mocno opierały się na konwenansach, na kulturze, na tym co zostało już ustalone, powiedziane, na tym, co sąsiedzi powiedzą, rodzina, teściowa. Tak naprawdę, nawet jeżeli nie realizowały własnego planu, to nie dawały sobie, przynajmniej niektóre z nich, prawa, żeby zacząć go realizować, bo wtedy czułyby się oceniane.

Polki mają bardzo duże poczucie winy względem siebie i ogromne wymagania. Chcą być najpiękniejsze, a jak nie są, to już czują się brzydkie. Jeśli nie są przynajmniej takie, jak jakaś tam miss świata, to już się czują nieatrakcyjne. Porównują się do pań z reklam bielizny, które w ogóle nie istnieją w takiej formie, w jakiej są na obrazku. Chcą być idealnymi gospodyniami domowymi, fantastycznymi jak na filmie kochankami, mamami takimi, jak w reklamie jakiegoś mleka albo proszku do prania.

Chciałabym, żeby polskie kobiety mniej wymagały od siebie, a częściej dbały o siebie, o siebie jako o kobietę i dały sobie trochę więcej luzu.

W rozmowach z Tobą przejawia się motyw nagradzania siebie. Okazuje się to być bardzo ważne, żeby być dobrą dla siebie i samą siebie nagradzać w procesie zmian.

Tak, to prawda. To chyba też kolejna lekcja do odrobienia, bo kobiety często wobec siebie są bardzo krytyczne i wymagające. Niestety nie zawsze idzie to w parze z rozwojem, raczej z podcinaniem sobie skrzydeł. Skąd to się w nas bierze? Wychowaliśmy się w takiej kulturze, która jest bardzo wymagająca, która jest skąpa w pochwały. W to, żeby docenić kogoś. W to, żeby zobaczyć, że ktoś robi coś dobrego albo jest w czymś świetny.

Kiedy jeden Amerykanin spotka drugiego, zawsze sobie powiedzą coś miłego, Polacy raczej powiedzą: „Co słychać?”, a ten drugi powie: „Stara bieda”. Na pewno jest to uwarunkowanie kulturowe, ale można nad tym po prostu pracować. I tak! Uważam, że bardzo często trzeba nagradzać siebie, właściwie codziennie.

Nasze życie powinno być naszą jedną wielką nagrodą. Właściwie to nią jest.

Od czego zacząć, jeśli nie wiemy, jakich zmian powinniśmy dokonać w życiu? W jakim kierunku iść, kiedy czujemy wielki dyskomfort i potrzebę odmienienia swojego życia?

Myślę, że tak naprawdę każdy z nas wie, jakich zmian powinien dokonać w swoim życiu, bo gdyby nie wiedział, to by w ogóle nie czuł dyskomfortu. A jeżeli ten dyskomfort odczuwamy, to znaczy, że on wynika z czegoś. Najczęściej odczuwamy dyskomfort, bo ktoś na przykład jest skrajnie wyczerpany, a jest skrajnie wyczerpany dlatego, że bardzo dużo pracuje albo źle się odżywia, albo brakuje mu ruchu fizycznego. Albo czuje dyskomfort, bo z zeszłorocznych ubrań pasuje tylko szalik na zimę. Taka osoba doskonale wie, jakiej zmiany powinna dokonać. Sęk w tym, żeby jej dokonywać po prostu etapami, dojrzeć do tej zmiany i zacząć ją stopniowo wdrażać.

Co jest najtrudniejsze w zmianach, postanowieniach? Co powinno nami kierować, gdy chcemy dokonać w naszym życiu jakiegoś przełomu i chcemy wytrwać w naszym postanowieniu?

W postanowieniach dla każdego coś innego jest trudne. Najczęściej ludzie boją się porzucić taki status quo, czyli sytuację, która jest dla nich znana, jasna i komfortowa. Każda zmiana postanowień generuje pewnego rodzaju, zwłaszcza na początku, dyskomfort. Kiedy chcemy dokonać jakiegoś przełomu – co powinno nami kierować?

Przede wszystkim troska o nasze wartości, wytyczenie naszych wartości, troska o ich realizację, przynajmniej mną to zawsze kieruje. Jeżeli chcemy wytrwać w naszym postanowieniu, to na pewno trzeba rozpocząć od tego, żeby to nasze postanowienie rozpisać jako cel. Ja zawsze to rozpisuję poprzez podstawowy model coachingowy, który proponuję i udostępniam bezpłatnie w formie zeszytu ćwiczeń, można go pobrać na mojej stronie. 

Jeżeli rozpiszemy swój cel, rozważymy do jakiego miejsca zmierzamy, jak chcemy tam dotrzeć, jakich kompetencji potrzebujemy, kto nas może wspierać oraz jakie mogą nastąpić trudności (większość osób zakłada, że nie będzie żadnych trudności i potem są zdziwieni i zniechęceni) i jak możemy tym trudnościom sprostać, wtedy, odrabiając takie zadanie domowe, będzie nam na pewno prościej wytrwać w postanowieniu.

Jak budować poczucie własnej wartości i wiary we własne możliwości?

Można ją budować, oczywiście. Jednak każdy z nas w chwili obecnej ma jakieś zbudowane. Najczęściej ono się buduje w dzieciństwie. Natomiast jeżeli mamy świadomość, że jest ono u nas na bardzo, bardzo, bardzo niskim poziomie i przeszkadza nam w sprawnym funkcjonowaniu, to na pewno taka osoba, która ma np. traumy z przeszłości albo coś się wydarzyło w jej życiu takiego trudnego, że trzeba nad tym popracować, to powinna pójść i skorzystać z terapii.

Później, jeżeli ktoś już jest człowiekiem, mocnym i zdrowym psychicznie, może pracować nad tym przy użyciu coachingu, opierania się o swoje mocne strony, badaniu swoich mocnych stron i talentów, pielęgnowaniu ich i dobieraniu sobie zajęć, celów i nawet biznesów, takich, które będą spójne z naszymi mocnymi stronami. To będzie jeszcze bardzo je umacniało.

Większość osób, które dopiero zaczynają taką drogę, chciałoby mieć poczucie wiary we własne możliwości, ale chciałoby mieć je w każdej sytuacji, jaka tylko zaistnieje i mylą  to z byciem perfekcyjnym we wszystkim. Wiedzą, że mają jakieś mocne strony, ale nie pracują nad tym, żeby je pielęgnować, tylko koncentrują się nad tym, żeby swoje słabsze obszary podnieść tak, aby być idealnym. To jest niemożliwe. Każdy z nas ma jakieś atuty i jakieś rezerwy. Możemy mieć wiarę we własne możliwości, gdy opieramy się głównie na naszych atutach, a nie koncentrujemy się tylko i wyłącznie na rezerwach.

Jaki masz sposób na wytrwanie w swoim postanowieniu? Co Cię najbardziej determinuje, motywuje?

Szczerze mówiąc, nie mam za bardzo problemów z wytrwaniem w moich postanowieniach, bo ja ogólnie żyję tak, jak chcę i nie wymyślam postanowień, które do mnie nie pasują. Próbuję nowych rzeczy, żeby sprawdzić, czy to jest dla mnie i jeżeli okazuje się, że mi to nie sprawia radości, nie czuję potrzeby robienia tego, to po prostu daję sobie do tego prawo. Nawet teraz jako dorosła osoba, bo to nie jest coś, co jest tylko i wyłącznie zarezerwowane dla dzieci, że mogą spróbować, czy chcą chodzić na judo, a jak nie poczują weny, to mogą zrezygnować. To też przywilej osób dorosłych.

Natomiast jak już dobiorę sobie postanowienie, które będzie spójne z moimi wartościami, czyli np. jeżeli moją wartością jest zdrowie i wybiorę uprawianie sportu, to wybiorę taką formę uprawiania sportu, będę tak długo szukać, aż znajdę taką, która mi odpowiada i sprawia radość. Są ludzie, którzy nie mogą wytrwać w postanowieniu, bo wymyślili sobie, że np. będą chodzić na zumbę, bo koleżanka chodzi. Potem się okazuje, że zumba nie jest dla nich, rezygnują i wyrzucają sobie, że nie wytrwali w postanowieniu. A tak naprawdę to było głupie postanowienie, do momentu, kiedy nie okaże się, że polubią na przykład uprawianie sportu. Wtedy powinni poszukać czegoś innego np. spróbować biegania, jogi, czegokolwiek innego, żeby różnymi sposobami, ale jednak ten swój cel osiągać.

Ludzie bardzo często są tacy zerojedynkowi. Postanawiają sobie, że będą biegać, bieganie im się nie spodoba, odrzucają je i później nie szukają już  innej drogi. Ja wytyczam sobie ogólny kierunek, w którym chcę zmierzać, a potem szukam drogi, która będzie mi odpowiadała i która będzie spójna ze mną.

Mam taki przykład: język angielski. Wciąż się tego języka uczę, żeby władać nim tak naprawdę idealnie. Bardzo często, kiedy podejmowałam lekcje, to szukałam sposobu na siebie. Na początku, kiedy chodziłam na lekcje grupowe, okazywało się, że to nie jest dla mnie i przestawałam chodzić. Niektórzy ludzie pomyśleliby: a, to znaczy, że nie wytrwała w swoim postanowieniu. Tyle, że moim postanowieniem nie było chodzić na angielski, tylko się jego nauczyć. A jak to zrobię, w jaki sposób dojdę do celu, to sprawa drugorzędna. Próbowałam konsultacji z native’m, z kimś jeszcze, i z kimś jeszcze. W końcu znalazłam takiego nauczyciela, który mi odpowiada, a właściwie paru nauczycieli, którzy mi odpowiadają. Jeden mnie uczy jednej części angielskiego, drugi mnie uczy drugiej i to jest dopiero ten moment, w którym jestem w stanie realizować swoje postanowienie.

Czy zawsze udaje Ci się osiągnąć swój założony cel? Co, jeśli się zdarzy, że coś jednak nie wypali? Jak radzisz sobie z porażką, czy jest ona motywacją do dalszego rozwoju?

W moim zawodzie zawsze powodziło mi się lepiej niż planowałam. Nie wiem, czy ja jestem mało ambitna czy świat mnie za bardzo docenia, ale generalnie zawsze te cele swoje osiągam. Czasami są one tylko i wyłącznie przesunięte po prostu w czasie, co jest zupełnie naturalne i nie można się sztywno tego trzymać. Trzeba robić wszystko, żeby móc zrobić to w czasie, który jest nam dany, ale jeżeli przychodzą sytuacje, które są niezależne od nas, no to trzeba się im poddać.

Największą porażką, doświadczeniem, kiedy nie osiągnęłam celu w czasie, w którym chciałam, był moment, kiedy miałam dwadzieścia sześć lat i zmarła moja mama. Realizowałam swój bardzo duży biznesowy plan. Nie miałam siły go po prostu dokończyć. Przez mniej więcej rok byłam, że tak powiem, do niczego, jeżeli chodzi o swoją pracę. Wykonywałam tylko i wyłącznie te czynności albo te rzeczy, które trzeba. Nie mogłam się po tym wszystkim tak szybko podnieść, jak chciałam, więc mój cel został osiągnięty później niż planowałam. Przesunął się o dwa lata. Później jeszcze przyszła w moim życiu inna trudna sytuacja, śmierć ojczyma, moja choroba.

Tak się potoczyło, że zamiast osiągnąć pewien cel w wieku dwudziestu ośmiu lat, osiągnęłam go w wieku trzydziestu lat, ale to też było w porządku. Oczywiście w tamtym czasie było mi smutno, było mi przykro, ale kiedy tak się dzieje, mam dużą pokorę do życia. Nawet, jeżeli na początku się wkurzam, denerwuję, to akceptuję to, że życie jest takie, jakie jest i jeżeli czuję, że ja dałam z siebie wszystko, co mogłam, to nie mam dużych wyrzutów sama do siebie.

Gdy zdarzy się, że coś nie wypali, to po prostu przesuwam to na najbliższy możliwy termin. Wielokrotnie chciałam, żeby np. książka mojego autorstwa ukazała się w takim, a nie innym terminie. Żeby w takim, a nie innym terminie wróciła z redakcji i tak dalej. Jednak nie wróciła, więc to, co robiłam, to po prostu cisnęłam wszystkich wokół, że mają to zrobić jak najszybciej, byłam jak by to powiedzieć, nieustępliwa.

Dziękuję bardzo za rozmowę i do zobaczenia na szkoleniu „Kobieta Niezależna” w Krakowie.

Dziękuję i do zobaczenia!

Jeśli rozmowa z Kamilą Rowińską zainspirowała Was do działania – zacznijcie od bezpłatnego e-booka „7 kroków do osiągania ambitnych celów”.

A jeśli chcecie dowiedzieć się jak naprawdę być niezależną kobietą – do zobaczenia na szkoleniu Kobieta Niezależna

12 sierpnia w Krakowie

i 26 listopada w Warszawie

Rozmawiała: Ewa Moskalik -Pieper

Zdjęcia: własność Kamila Rowińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Agentki do zadań specjalnych, czyli jak pogodzić pracę na etacie z życiem rodzinnym?

Na takie pytanie nie ma jednej odpowiedzi, dlatego do rozmowy o tym jak pogodzić macierzyństwo z pracą zawodową zdecydowaliśmy się zaprosić Marinę i Agnieszkę, prywatnie mamy łącznie 6 dzieci, a zawodowo związane z ProService Finteco. Co im pomaga? Co doceniają? Jakie rozwiązania może wprowadzić pracodawca, aby wspierać swoich pracowników-rodziców? Sprawdźcie!
  • Agnieszka Kaczanowska - 12/03/2018

Marino, niedawno wróciłaś do pracy po urodzeniu drugiego synka. Jak się przygotowałaś do powrotu?

Sprawdziłam rozkład jazdy mojego autobusu numer 189 w kierunku biura. A tak na poważnie, w moim przypadku należało przede wszystkim zdecydować, co robimy z najmłodszym synkiem. Stanęłam przed dylematem – żłobek czy opiekunka? Długo się nie zastanawiałam – padło na żłobek, bo przecież tam też są panie, które zaopiekują się moim synkiem 🙂 Poza tym wydaje mi się, że dziecko w środowisku innych dzieci zupełnie inaczej się zachowuje i rozwija. Oczywiście, wysyłając malucha do żłobka, musiałam się liczyć z tym, że może częściej chorować. Przyznam, że tego obawiałam się najbardziej.

A jak Twoje odczucia związane z powrotem? Czy miałaś jakiekolwiek obawy?

W trakcie trwania mojego urlopu macierzyńskiego byłam w stałym kontakcie z zespołem HR, koleżankami i kolegami z firmy. Bardzo mile się zaskoczyłam, kiedy z okazji narodzin synka dostałam od ProService Finteco przepiękny kocyk dziecięcy i zestaw kosmetyków. W trakcie urlopu docierały do mnie informacje „co nowego”! Dowiedziałam się też, że firma zmienia siedzibę i wrócę do pracy już w nowym biurze.

Z mojego punktu widzenia zakończenia urlopu obawiałam się bardziej po urodzeniu się mojego drugiego dziecka – ilość obowiązków przy dwójce dzieci jest dwukrotnie większa… To dało nam motywacyjny zastrzyk do tego, by na nowo się przeorganizować – ustalić podział, kto zawozi dzieci do przedszkola i żłobka, a kto je odbiera. Wychodzę skoro świt z domu podczas gdy mąż zajmuje się chłopcami rano i zawozi ich do przedszkola. Ja z kolei odbieram dzieciaki po pracy.

Jeśli chodzi o moje odczucia związane z powrotem do firmy, to są one bardzo pozytywne. Przede wszystkim ogromne wsparcie po powrocie otrzymałam od mojej przełożonej. Muszę przyznać, że spotykam się w firmie z dużą wyrozumiałością i to jest dla mnie bardzo komfortowe!

Powiedz nam, czy korzystasz z jakiś rozwiązań typu krótszy czas pracy albo elastyczne godziny? A może coś innego, co Tobie akurat pomaga najbardziej?

Kiedy zbliżał się mój powrót do pracy, postanowiłam że skorzystam z prawa, które przysługuje mamom karmiącym. Jest to dla mnie dużym udogodnieniem. Do 17:15 muszę odebrać dzieci, bo tak pracują placówki publiczne. Kończąc pracę o 16:00 i stojąc w korkach czasami jest to prawdziwe wyzwanie! Byłoby świetnie rozpoczynać pracę od 7:00, lecz niestety nie zawsze jest taka możliwość. Nasza firma bardzo się rozwija – kto wie, być może w przyszłości pojawi się żłobek lub przedszkole w naszej siedzibie lub bardzo blisko niej 🙂

Co mi pomaga najbardziej? Myślę że to, że moja przełożona i mój zespół wykazują ogromne zrozumienie, kiedy dzieci mają gorączkę i muszę zostać w domu. To jest bardzo cenne. Jestem im za to ogromnie wdzięczna.

Dowiedziałam się, że masz nowe zadania, sporo się uczysz. Czym się zajmujesz po powrocie do pracy?

Zaraz po powrocie z urlopu wykonywałam te obowiązki, które należały do mnie przed urlopem – zajmowałam się kontrolą i realizacją płatności, związanych z rozliczeniem transakcji uczestników funduszy inwestycyjnych. Dłuższa przerwa w pracy robi swoje – wiele rzeczy musiałam sobie przypomnieć. Po miesiącu dowiedziałam się, że w moim Wydziale Kontroli Rozliczeń Pieniężnych tworzy się nowy zespół, który będzie odpowiedzialny za naliczanie prowizji. Otrzymałam wtedy propozycję wsparcia nowego zespołu. Przyjęłam!

Obecnie do moich nowych zadań należą m.in. naliczanie prowizji od aktyw i zleceń dla dystrybutorów, kontrolowanie poprawności naliczenia, analiza nowych wymagań, kontrola raportów w PC i samo raportowanie z PC, a także ścisły kontakt z siecią dystrybucji. Czasami mam wrażenie, że zmieniłam branżę ☺. Muszę jednak powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona. Codziennie uczę się nowych rzeczy. Podoba mi się, że w wykonywaniu moich nowych obowiązków nie ma powtarzalności. Jestem zadowolona z moich nowych zadań i cieszę się, że mogę pracować w miejscu, gdzie panuje przyjemna atmosfera i gdzie pracują życzliwi ludzie.

Co według Ciebie jest kluczem do tego, aby połączyć życie rodzinne i zawodowe?

Hmm (zastanawia się). Myślę, że powinno się być bardzo zorganizowanym i mieć pozytywne nastawienie, nie tylko do pracy, ale i do świata, który nas otacza. Połączenie życia zawodowego z rodzinnym na ogół nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy dziadkowie mieszkają w innym mieście. Mimo wszystko jest to możliwe. Za to nic nie sprawia mi tak większej satysfakcji jak to, kiedy w sobotę rano, leżąc w łóżku, słyszę jak w moim kierunku drepczą małe stópki. Starszy syn prowadzi młodszego za rączkę mówiąc:”Chodź, tu jest mamusia”…

A które z benefitów firmy/rozwiązań doceniasz najbardziej?

W firmie pracujemy od poniedziałku do piątku, a więc każdy weekend mogę zarezerwować tylko dla rodziny. Jestem zadowolona z pakietu medycznego, który jest w całości opłacony przez pracodawcę. Mogę nim objąć moją rodzinę. Mam możliwość skorzystać z kwoty w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, którą mogę przeznaczyć na sportowe zakupy albo np. bilety do kina. Ten fundusz może dofinansować również wyjazd lub kolonię dla mojego dziecka. Firma organizuje wydarzenia dla rodzin, jak np. rodzinne warsztaty zdobienia pierniczków lub pisanek. To dobra okazja do tego, by pokazać swoim pociechom jak wygląda miejsce, do którego każdego ranka jedzie ich mama☺ Organizowane są również konkursy dla pracowników i ich dzieci. Są również inne możliwości, jednak dla mnie to właśnie te są najcenniejsze.

Bardzo Ci dziękuję!

Agnieszko, Ty pracujesz w trybie zadaniowym. Co to oznacza?

Zadaniowy tryb pracy oznacza, że mam wyznaczone zadania, które wykonuję w czasie mojej pracy. Sama organizuję sobie czas ich wykonania. Staram się, by powierzone mi polecenia realizować między 7.00 a 15.00. W trakcie rozmowy z moim przełożonym wskazałam, że takie rozwiązanie byłoby dla mnie najdogodniejsze. Po tym czasie przekazuję obowiązki innym pracownikom, którzy pracują w dopasowanych do swojego trybu życia godzinach.

Czy taka możliwość pomaga Ci lepiej połączyć życie rodzinne z zawodowym?

Zdecydowanie tak, możliwość wyboru godzin w jakich pracuję pozwoliło mi na podjęcie zatrudnienia. Kończąc pracę o 15.00 mogę odebrać dziecko z przedszkola. Z uwagi na to, że mój mąż kończy pracę późno, ja mam pewność, że odbiorę malucha na czas. Po powrocie do domu zajmuję się życiem rodzinnym i jestem do dyspozycji moich dzieci. Bardzo komfortowe jest to, że pracujemy od poniedziałku do piątku przez co cały weekend mogę spędzić z moją rodziną i poświęcić czas na nasze rytuały 🙂

Czy mogłabyś nam więcej opowiedzieć o swojej pracy? O Twoich obowiązkach?

Pracuję w Wydziale Rozliczeń. Do moich głównych obowiązków należy obsługa transakcji i operacji rynku finansowego zawartych na rzecz funduszy inwestycyjnych, sporządzanie projekcji przepływów finansowych funduszy, realizacja płatności.

Które z benefitów firmy są Twoim zdaniem najważniejsze w kontekście łączenia życia rodzinnego i zawodowego?

Świetnym benefitem jest dofinansowanie kart sportowych dla członków rodziny. Karty, które mogę zamówić dla całej rodziny są kosztem, który nie obciąża tak mocno domowego budżetu. W pewnym okresie miałam wykupione karty basenowe dla moich dzieci i dla siebie. Była to dla nas prawdziwa mobilizacja, aby częściej chodzić razem na basen. Dzięki temu mogliśmy wspólnie spędzić czas w aktywny sposób! Jako rodzic cenię również opiekę medyczną.

A możesz opowiedzieć jaka atmosfera panuje w trakcie imprez dla dzieci firmowych, jak np. pieczenie pierniczków, i czy dzieci lubią chodzić do mamy do pracy?

Świąteczne ozdabianie pierniczków jest cudowne, moje dzieci uwielbiają tę imprezę i chętnie w niej biorą udział. Nasze koleżanki z HR zawsze przygotowują wszystkie niezbędne rzeczy do zdobienia. Jedna z nich samodzielnie wypieka wszystkie pierniczki właśnie na tę imprezę! Muszę przyznać, że zarówno dzieciaki jak i ich rodzice, którzy przychodzą są bardzo zadowoleni i świetnie się bawią 😉

Jest jeszcze jedna ciekawa inicjatywa, która skradła serce moim pociechom – konkurs „Świąteczna Kartka z Dziecięcą Fantazją”. Zabawa polegająca na zrobieniu rysunku o tematyce bożonarodzeniowej. Najlepsza praca jest drukowana w formie kartki pocztowej celem wsparcia Fundacji Dziecięca Fantazja. Córka i syn biorą udział w tym konkursie i są przepełnieni dumą, kiedy przychodzimy razem do pracy na zdobienie pierniczków, a ich prace razem z pracami wszystkich uczestników konkursu zdobią korytarz w Firmie, a my możemy je podziwiać.

Dziękuję Wam serdecznie za rozmowę, i równocześnie zapraszam do pełnego poznania profilu ProService Finteco w naszej Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie, a także sprawdzenie wszystkich aktualnych ofert pracy.

Kilka słów o naszych Bohaterkach:

Marina Jaraszek jest Starszym Specjalistą w Wydziale Kontroli Rozliczeń Pieniężnych, jest także mamą dwóch wspaniałych chłopców. Niedawno wróciła po przerwie związanej z urodzeniem drugiego synka. Otrzymała nowe zadania i uczy się nowych rzeczy. Chętnie dzieli się również wiedzą i doświadczeniem z innymi pracownikami firmy.

Agnieszka Hladyk pracuje jako Młodszy Specjalista w Wydziale Rozliczeń w Departamencie Administracji i Wyceny Aktywów. Agnieszka pracuje w zadaniowym czasie pracy. Jest mamą czwórki cudownych dzieci. Chętnie angażuje się w życie firmy. Bierze udział w różnych inicjatywach jak np. rodzinne dekorowanie pierniczków czy pisanek.

 

 

https://web.facebook.com/ProServiceFinteco/

https://www.linkedin.com/company/18138011/

https://bulldogjob.pl/companies/profiles/593-proservice-finteco-sp-z-o-o

Zdjęcia: własność ProService Finteco

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej?

Przed Tobą rozmowa o pracę? Gratulacje! To oznacza, że Twoje CV przeszło wstępną selekcję i jesteś w gronie kilku wybranych Kandydatów. Przed Tobą kolejny krok do celu jakim jest nowa praca, czyli rozmowa rekrutacyjna. Jak przygotować się do rozmowy o kwalifikacyjnej?
  • Katarzyna Radecka - 27/02/2018
kobieta i mężczyzna w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej podają sobie ręce

Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej?

O tym, że rozmowa o pracę może być stresująca wiedzą chyba wszyscy, którzy w takich rozmowach brali udział, szczególnie jeśli jest to pierwsza rozmowa tego typu od dłuższego czasu i dotyczy pracy, na której nam zależy.

Zanim spotkamy się z naszym potencjalnym pracodawcą, warto się do takiego spotkania przygotować – to zminimalizuje stres oraz sprawi, że poczujemy się pewniej i zwiększymy swoje szanse na dobre zaprezentowanie naszych umiejętności.

O czym powinniśmy pamiętać przed spotkaniem? Oto lista najważniejszych rzeczy:

1) Czy wiesz o jakim stanowisku będziesz rozmawiać? Jeśli nie pamiętasz, koniecznie sprawdź ogłoszenie lub opis stanowiska przed spotkaniem. Sytuacja, w której Kandydat nie jest pewien na jakie stanowisko kandyduje jest niedopuszczalna. Jeśli szukasz aktywnie pracy i wysyłasz dziesiątki cv, prowadź rejestr ofert, trzymaj maile w osobnym folderze, słowem zrób coś, co pozwoli Ci w szybki sposób sprawdzić szczegóły danej rekrutacji.

2) Wcześniej opracuj drogę dojazdu na spotkanie – być może firma znajduje się w trudno dostępnym miejscu albo właśnie na głównej drodze dojazdowej jest remont i musisz inaczej rozplanować trasę. Punktualność jest bardzo ważna, lepiej być kilka minut wcześniej i poczekać, niż w ostatniej chwili w stresie biec na spotkanie i wpaść na nie zdyszanym jak po przebiegnięciu maratonu.

Upewnij się też, że wiesz z kim będziesz rozmawiać oraz jaką funkcję ta osoba pełni w danej firmie. Czy jest to np. specjalista ds. rekrutacji czy może Twój potencjalny szef? Informacja na temat Twojego rozmówcy powinna pojawić się w momencie zaproszenia, jeśli tak się nie stanie dopytaj o to.

3) Koniecznie zapoznaj się z profilem pracodawcy, wejdź na jego stronę internetową, poczytaj o tym czym się zajmuje firma, jakie są jej aktualne projekty. Zupełnie inaczej odbierany jest na rozmowie Kandydat, który wie coś o firmie, od tego, którego to w ogóle nie interesuje. Jeśli zapoznaliśmy się z profilem danej firmy, świadczy to o naszej motywacji, o tym, że zależy nam na zatrudnieniu i że możemy być zaangażowanymi pracownikami. Poza tym możliwe, że pracowaliśmy już w firmie z tej samej branży i fakt ten będzie bardzo dobrym punktem wyjścia w rozmowie, a także pozwoli nam wskazać konkretne doświadczenie, spójne z oczekiwaniami potencjalnego pracodawcy.

4) Przed spotkaniem odpowiedzmy sobie na bardzo ważne pytanie: dlaczego interesuje mnie akurat ta firma i to stanowisko? Takie pytanie na pewno padnie na spotkaniu, więc warto się do niego przygotować. Czy chodzi o firmę – bo zawsze marzyliśmy o pracy właśnie tutaj? A jeśli tak, dlaczego? Czy może idealnie spełniamy wymagania pracodawcy? Jeśli tak, to dlaczego? Im więcej podamy faktów i nawiążemy do naszych umiejętności, tym większa szansa na przekonanie drugiej strony do naszej kandydatury. Wykorzystajmy takie pytanie na pokazanie naszej motywacji do pracy w tej konkretnej firmie.

5) Spójrz jeszcze raz na swoje cv pod kątem tej konkretnej oferty. Które z Twoich kompetencji odpowiadają wymaganiom potencjalnego pracodawcy? Jakie są Twoje mocne strony, o których możesz wspomnieć? Pomyśl o konkretnych sytuacjach, w których znalazły zastosowanie Twoje umiejętności, na których zależy też tej konkretnej firmie. Upewnij się też, że pamiętasz szczegóły na temat historii swojego zatrudnienia.

6) Zwróć uwagę na dress code – podczas spotkania o pracę należy zadbać o swój wygląd i dostosować go do sytuacji. Swetry, dżinsy, bardzo krótkie spódnice czy mocny makijaż zostawiamy na inne okazje😊

7) Pomyśl, o co chcesz zapytać podczas spotkania – to bardzo dobra okazja, żeby przyjrzeć się szczegółom i doprecyzować różne kwestie. Czy na pewno rozumiesz obowiązki na danym stanowisku? Jakie oczekiwania ma potencjalny pracodawca? Czy wiesz jak wygląda zespół i z kim będziesz współpracować? Warto też dopytać o ramy czasowe rekrutacji i o to, kiedy możesz spodziewać się informacji zwrotnej.

8) Przygotuj się też na pytanie o oczekiwane zarobki, najlepiej podać widełki czyli przedział w jakim chcesz się poruszać. Zaznacz czy chodzi o umowę o pracę czy może kontakt B2B. Jeśli ta informacja nie pojawi się wcześniej, dopytaj o premie i świadczenia pozapłacowe.

9) Pamiętaj o uśmiechu, pozytywnym nastawieniu i utrzymywaniu kontaktu wzrokowego podczas rozmowy. Twoje wypowiedzi powinny być spójne i dłuższe niż pojedynczo rzucane słowa. Nasz rozmówca powinien mieć przekonanie, że rozmawia z osobą kompetentną i kulturalną. Pamiętaj, to jedyna szansa, żeby przekonać do siebie drugą stronę, więc wykorzystaj to w pełni!

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Radecka
Rekruterka, coach kariery. Od 2008 roku związana z branżą rekrutacyjną. Posiada 18-letnie doświadczenie biznesowe z obszaru szkoleń i sprzedaży. Obecnie realizuje projekty rekrutacyjne i aktywnie wspiera osoby szukające pracy, m.in. prowadzi warsztaty dotyczące przygotowania CV oraz efektywnej prezentacji podczas rozmów o pracę. Prowadzi coaching kariery. Więcej informacji na www.hr-inspire.pl
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail