Czego szukasz

Zadbaj o swoją niezależność – rozmowa z Kamilą Rowińską

Jak skutecznie osiągać swoje cele w życiu i nie zniechęcać się przy pierwszym niepowodzeniu? Dlaczego powinnyśmy doceniać siebie i nagradzać? I wreszcie dlaczego koniecznie powinnyśmy zadbać o swoją niezależność – rozmawiam z Kamilą Rowińską, jedną z najpopularniejszych trenerek rozwoju osobistego w Polsce, coachem i autorką kilku książek.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 03/07/2017
na zdjęciu Kamila Rowińska

Kamilo dlaczego tak bardzo leży Ci na sercu niezależność kobiet?

Gdyby to mężczyźni mieli problem z niezależnością finansową, to leżałaby mi na sercu niezależność mężczyzn. Leży mi na sercu niezależność kobiet, ponieważ to głównie one w Polsce są ofiarami przemocy ekonomicznej. To wciąż kobiety – kiedy okazuje się, że nie mają już męża, bo się rozwiedli, czy dlatego, że mężczyzna umarł – pozostają bez środków do życia. To wciąż kobiety w przypadku rozwodu zostają z dziećmi. To kobiety mają wtedy mniejszą możliwość zarabiania pieniędzy, muszą liczyć na alimenty.

W Polsce ściągalność alimentów jest na dramatycznym poziomie, a ich wysokość jest tak śmieszna, że to jest zwyczajnie nieprzyzwoite. Dlatego tak bardzo ważne jest dla mnie to, aby zarówno mężczyźni, ale oni już akurat niezależni finansowo są, jak również kobiety, byli po prostu ludźmi, którzy stanowią sami o sobie, którzy są samodzielni.

Nie chodzi mi o to, że kobieta nie potrzebuje mężczyzny do życia, a mężczyzna nie potrzebuje kobiety i tak dalej. Chodzi mi o to, żeby po prostu każde z nich mogło być samodzielne finansowo.

Tak samo, jak mężczyzna, który nie jest ubezwłasnowolniony, może gdzieś pojechać samochodem i nie musi czekać, aż kobieta go podwiezie. Może sobie sam wyprać ubrania albo zatrudnić kogoś, kto mu je wypierze czy przygotuje posiłek i nie jest uzależniony od kaprysu żony, tak samo kobieta nie powinna w takiej ważnej sytuacji, jaką są finanse, ani też w żadnej innej, być uzależniona od kogoś. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna powinni być współzależni, powinni współzależeć między sobą, jeżeli żyją razem, ale nie powinni być zależni od siebie.

Jak przekonałabyś kobiety, mamy czytające dzisiaj naszą rozmowę, szukające siebie i stojące przed życiowymi wyborami do zawalczenia o swoją niezależność?

Chciałabym, żeby takie kobiety wyobraziły sobie sytuację, że ich mężczyzna, który dzisiaj płaci kredyt za dom, za samochód, opłaca czynsz, mieszkanie, przynosi pieniądze do domu, nagle znika. I co wtedy?

Dla mnie to jest skrajnie nieodpowiedzialna postawa, kiedy myślimy sobie, że wszystko będzie dobrze, a nie mamy żadnego powodu, żeby tak było. Ja jestem osobą, która myśli optymistycznie, ale naprawdę trzeba być szalonym, żeby nie dbać o swoją niezależność finansową.

Użyłaś określenia „zawalczenia o swoją niezależność”, ja tego tak nawet nie postrzegam. Nie uważam, że to jest coś, o co trzeba walczyć. To jest coś, co jest naturalne. Kobieta chodzi do pracy, dba o swoją sytuację finansową lub prowadzi swój biznes, mężczyzna też pracuje czy prowadzi swoją firmę. Każde z nich dba o swoją sytuację finansową.

Czy Polki łatwo namówić i przekonać do zmian? Czy jesteśmy elastyczne?

Jesteśmy coraz bardziej elastyczne, Polkom coraz łatwiej przychodzi samodzielne myślenie. Dotychczas bardzo mocno opierały się na konwenansach, na kulturze, na tym co zostało już ustalone, powiedziane, na tym, co sąsiedzi powiedzą, rodzina, teściowa. Tak naprawdę, nawet jeżeli nie realizowały własnego planu, to nie dawały sobie, przynajmniej niektóre z nich, prawa, żeby zacząć go realizować, bo wtedy czułyby się oceniane.

Polki mają bardzo duże poczucie winy względem siebie i ogromne wymagania. Chcą być najpiękniejsze, a jak nie są, to już czują się brzydkie. Jeśli nie są przynajmniej takie, jak jakaś tam miss świata, to już się czują nieatrakcyjne. Porównują się do pań z reklam bielizny, które w ogóle nie istnieją w takiej formie, w jakiej są na obrazku. Chcą być idealnymi gospodyniami domowymi, fantastycznymi jak na filmie kochankami, mamami takimi, jak w reklamie jakiegoś mleka albo proszku do prania.

Chciałabym, żeby polskie kobiety mniej wymagały od siebie, a częściej dbały o siebie, o siebie jako o kobietę i dały sobie trochę więcej luzu.

W rozmowach z Tobą przejawia się motyw nagradzania siebie. Okazuje się to być bardzo ważne, żeby być dobrą dla siebie i samą siebie nagradzać w procesie zmian.

Tak, to prawda. To chyba też kolejna lekcja do odrobienia, bo kobiety często wobec siebie są bardzo krytyczne i wymagające. Niestety nie zawsze idzie to w parze z rozwojem, raczej z podcinaniem sobie skrzydeł. Skąd to się w nas bierze? Wychowaliśmy się w takiej kulturze, która jest bardzo wymagająca, która jest skąpa w pochwały. W to, żeby docenić kogoś. W to, żeby zobaczyć, że ktoś robi coś dobrego albo jest w czymś świetny.

Kiedy jeden Amerykanin spotka drugiego, zawsze sobie powiedzą coś miłego, Polacy raczej powiedzą: „Co słychać?”, a ten drugi powie: „Stara bieda”. Na pewno jest to uwarunkowanie kulturowe, ale można nad tym po prostu pracować. I tak! Uważam, że bardzo często trzeba nagradzać siebie, właściwie codziennie.

Nasze życie powinno być naszą jedną wielką nagrodą. Właściwie to nią jest.

Od czego zacząć, jeśli nie wiemy, jakich zmian powinniśmy dokonać w życiu? W jakim kierunku iść, kiedy czujemy wielki dyskomfort i potrzebę odmienienia swojego życia?

Myślę, że tak naprawdę każdy z nas wie, jakich zmian powinien dokonać w swoim życiu, bo gdyby nie wiedział, to by w ogóle nie czuł dyskomfortu. A jeżeli ten dyskomfort odczuwamy, to znaczy, że on wynika z czegoś. Najczęściej odczuwamy dyskomfort, bo ktoś na przykład jest skrajnie wyczerpany, a jest skrajnie wyczerpany dlatego, że bardzo dużo pracuje albo źle się odżywia, albo brakuje mu ruchu fizycznego. Albo czuje dyskomfort, bo z zeszłorocznych ubrań pasuje tylko szalik na zimę. Taka osoba doskonale wie, jakiej zmiany powinna dokonać. Sęk w tym, żeby jej dokonywać po prostu etapami, dojrzeć do tej zmiany i zacząć ją stopniowo wdrażać.

Co jest najtrudniejsze w zmianach, postanowieniach? Co powinno nami kierować, gdy chcemy dokonać w naszym życiu jakiegoś przełomu i chcemy wytrwać w naszym postanowieniu?

W postanowieniach dla każdego coś innego jest trudne. Najczęściej ludzie boją się porzucić taki status quo, czyli sytuację, która jest dla nich znana, jasna i komfortowa. Każda zmiana postanowień generuje pewnego rodzaju, zwłaszcza na początku, dyskomfort. Kiedy chcemy dokonać jakiegoś przełomu – co powinno nami kierować?

Przede wszystkim troska o nasze wartości, wytyczenie naszych wartości, troska o ich realizację, przynajmniej mną to zawsze kieruje. Jeżeli chcemy wytrwać w naszym postanowieniu, to na pewno trzeba rozpocząć od tego, żeby to nasze postanowienie rozpisać jako cel. Ja zawsze to rozpisuję poprzez podstawowy model coachingowy, który proponuję i udostępniam bezpłatnie w formie zeszytu ćwiczeń, można go pobrać na mojej stronie. 

Jeżeli rozpiszemy swój cel, rozważymy do jakiego miejsca zmierzamy, jak chcemy tam dotrzeć, jakich kompetencji potrzebujemy, kto nas może wspierać oraz jakie mogą nastąpić trudności (większość osób zakłada, że nie będzie żadnych trudności i potem są zdziwieni i zniechęceni) i jak możemy tym trudnościom sprostać, wtedy, odrabiając takie zadanie domowe, będzie nam na pewno prościej wytrwać w postanowieniu.

Jak budować poczucie własnej wartości i wiary we własne możliwości?

Można ją budować, oczywiście. Jednak każdy z nas w chwili obecnej ma jakieś zbudowane. Najczęściej ono się buduje w dzieciństwie. Natomiast jeżeli mamy świadomość, że jest ono u nas na bardzo, bardzo, bardzo niskim poziomie i przeszkadza nam w sprawnym funkcjonowaniu, to na pewno taka osoba, która ma np. traumy z przeszłości albo coś się wydarzyło w jej życiu takiego trudnego, że trzeba nad tym popracować, to powinna pójść i skorzystać z terapii.

Później, jeżeli ktoś już jest człowiekiem, mocnym i zdrowym psychicznie, może pracować nad tym przy użyciu coachingu, opierania się o swoje mocne strony, badaniu swoich mocnych stron i talentów, pielęgnowaniu ich i dobieraniu sobie zajęć, celów i nawet biznesów, takich, które będą spójne z naszymi mocnymi stronami. To będzie jeszcze bardzo je umacniało.

Większość osób, które dopiero zaczynają taką drogę, chciałoby mieć poczucie wiary we własne możliwości, ale chciałoby mieć je w każdej sytuacji, jaka tylko zaistnieje i mylą  to z byciem perfekcyjnym we wszystkim. Wiedzą, że mają jakieś mocne strony, ale nie pracują nad tym, żeby je pielęgnować, tylko koncentrują się nad tym, żeby swoje słabsze obszary podnieść tak, aby być idealnym. To jest niemożliwe. Każdy z nas ma jakieś atuty i jakieś rezerwy. Możemy mieć wiarę we własne możliwości, gdy opieramy się głównie na naszych atutach, a nie koncentrujemy się tylko i wyłącznie na rezerwach.

Jaki masz sposób na wytrwanie w swoim postanowieniu? Co Cię najbardziej determinuje, motywuje?

Szczerze mówiąc, nie mam za bardzo problemów z wytrwaniem w moich postanowieniach, bo ja ogólnie żyję tak, jak chcę i nie wymyślam postanowień, które do mnie nie pasują. Próbuję nowych rzeczy, żeby sprawdzić, czy to jest dla mnie i jeżeli okazuje się, że mi to nie sprawia radości, nie czuję potrzeby robienia tego, to po prostu daję sobie do tego prawo. Nawet teraz jako dorosła osoba, bo to nie jest coś, co jest tylko i wyłącznie zarezerwowane dla dzieci, że mogą spróbować, czy chcą chodzić na judo, a jak nie poczują weny, to mogą zrezygnować. To też przywilej osób dorosłych.

Natomiast jak już dobiorę sobie postanowienie, które będzie spójne z moimi wartościami, czyli np. jeżeli moją wartością jest zdrowie i wybiorę uprawianie sportu, to wybiorę taką formę uprawiania sportu, będę tak długo szukać, aż znajdę taką, która mi odpowiada i sprawia radość. Są ludzie, którzy nie mogą wytrwać w postanowieniu, bo wymyślili sobie, że np. będą chodzić na zumbę, bo koleżanka chodzi. Potem się okazuje, że zumba nie jest dla nich, rezygnują i wyrzucają sobie, że nie wytrwali w postanowieniu. A tak naprawdę to było głupie postanowienie, do momentu, kiedy nie okaże się, że polubią na przykład uprawianie sportu. Wtedy powinni poszukać czegoś innego np. spróbować biegania, jogi, czegokolwiek innego, żeby różnymi sposobami, ale jednak ten swój cel osiągać.

Ludzie bardzo często są tacy zerojedynkowi. Postanawiają sobie, że będą biegać, bieganie im się nie spodoba, odrzucają je i później nie szukają już  innej drogi. Ja wytyczam sobie ogólny kierunek, w którym chcę zmierzać, a potem szukam drogi, która będzie mi odpowiadała i która będzie spójna ze mną.

Mam taki przykład: język angielski. Wciąż się tego języka uczę, żeby władać nim tak naprawdę idealnie. Bardzo często, kiedy podejmowałam lekcje, to szukałam sposobu na siebie. Na początku, kiedy chodziłam na lekcje grupowe, okazywało się, że to nie jest dla mnie i przestawałam chodzić. Niektórzy ludzie pomyśleliby: a, to znaczy, że nie wytrwała w swoim postanowieniu. Tyle, że moim postanowieniem nie było chodzić na angielski, tylko się jego nauczyć. A jak to zrobię, w jaki sposób dojdę do celu, to sprawa drugorzędna. Próbowałam konsultacji z native’m, z kimś jeszcze, i z kimś jeszcze. W końcu znalazłam takiego nauczyciela, który mi odpowiada, a właściwie paru nauczycieli, którzy mi odpowiadają. Jeden mnie uczy jednej części angielskiego, drugi mnie uczy drugiej i to jest dopiero ten moment, w którym jestem w stanie realizować swoje postanowienie.

Czy zawsze udaje Ci się osiągnąć swój założony cel? Co, jeśli się zdarzy, że coś jednak nie wypali? Jak radzisz sobie z porażką, czy jest ona motywacją do dalszego rozwoju?

W moim zawodzie zawsze powodziło mi się lepiej niż planowałam. Nie wiem, czy ja jestem mało ambitna czy świat mnie za bardzo docenia, ale generalnie zawsze te cele swoje osiągam. Czasami są one tylko i wyłącznie przesunięte po prostu w czasie, co jest zupełnie naturalne i nie można się sztywno tego trzymać. Trzeba robić wszystko, żeby móc zrobić to w czasie, który jest nam dany, ale jeżeli przychodzą sytuacje, które są niezależne od nas, no to trzeba się im poddać.

Największą porażką, doświadczeniem, kiedy nie osiągnęłam celu w czasie, w którym chciałam, był moment, kiedy miałam dwadzieścia sześć lat i zmarła moja mama. Realizowałam swój bardzo duży biznesowy plan. Nie miałam siły go po prostu dokończyć. Przez mniej więcej rok byłam, że tak powiem, do niczego, jeżeli chodzi o swoją pracę. Wykonywałam tylko i wyłącznie te czynności albo te rzeczy, które trzeba. Nie mogłam się po tym wszystkim tak szybko podnieść, jak chciałam, więc mój cel został osiągnięty później niż planowałam. Przesunął się o dwa lata. Później jeszcze przyszła w moim życiu inna trudna sytuacja, śmierć ojczyma, moja choroba.

Tak się potoczyło, że zamiast osiągnąć pewien cel w wieku dwudziestu ośmiu lat, osiągnęłam go w wieku trzydziestu lat, ale to też było w porządku. Oczywiście w tamtym czasie było mi smutno, było mi przykro, ale kiedy tak się dzieje, mam dużą pokorę do życia. Nawet, jeżeli na początku się wkurzam, denerwuję, to akceptuję to, że życie jest takie, jakie jest i jeżeli czuję, że ja dałam z siebie wszystko, co mogłam, to nie mam dużych wyrzutów sama do siebie.

Gdy zdarzy się, że coś nie wypali, to po prostu przesuwam to na najbliższy możliwy termin. Wielokrotnie chciałam, żeby np. książka mojego autorstwa ukazała się w takim, a nie innym terminie. Żeby w takim, a nie innym terminie wróciła z redakcji i tak dalej. Jednak nie wróciła, więc to, co robiłam, to po prostu cisnęłam wszystkich wokół, że mają to zrobić jak najszybciej, byłam jak by to powiedzieć, nieustępliwa.

Dziękuję bardzo za rozmowę i do zobaczenia na szkoleniu „Kobieta Niezależna” w Krakowie.

Dziękuję i do zobaczenia!

Jeśli rozmowa z Kamilą Rowińską zainspirowała Was do działania – zacznijcie od bezpłatnego e-booka „7 kroków do osiągania ambitnych celów”.

A jeśli chcecie dowiedzieć się jak naprawdę być niezależną kobietą – do zobaczenia na szkoleniu Kobieta Niezależna

12 sierpnia w Krakowie

i 26 listopada w Warszawie

Rozmawiała: Ewa Moskalik -Pieper

Zdjęcia: własność Kamila Rowińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Pełnoetatowa mama dwóch chłopców. Miłośniczka dobrego smaku, kina, muzyki i książek. Koneserka wszystkiego co dobre, piękne i prawdziwe. Absolwentka filmoznawstwa i fotografii.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail