Czego szukasz

Moim szczęściem jest to, że mam szczęście do ludzi! – rozmowa z Pauliną Sommerrey

“Ludzie, których mam szczęście spotykać na swojej drodze, sprawiają, że nieważne co się dzieje, idę do przodu”- mówi Paulina Sommerrey, właścicielka Kancelarii Sommerrey & Partners. Osobiste, trudne doświadczenia oraz wsparcie, które otrzymała sprawiły, że przewartościowała swoje życie. Zapraszam do rozmowy o poczuciu spełnienia, sile do walki i ogromnej wdzięczności, dającej moc do dzielenia się dobrem z innymi!

  • Agnieszka Kaczanowska - 30/09/2020
Paulina Sommerrey właścicielka Kancelarii Sommerrey & Partners

Paulino, zaraz porozmawiamy o wspaniałych i ciekawych rzeczach, które robisz, ale też o tych trudnych momentach. Na początek jednak powiedz, jak się macie wszyscy po rozpoczęciu roku? Dajcie radę? W końcu masz dwóch synów w szkole, prawda?

Rozpoczęcie roku przyjęliśmy wszyscy z wielką radością, zarówno moi synowie, jak i ja. Po tylu miesiącach życia w domu, nauki zdalnej z dala od kolegów i znajomych z przyjemnością wróciliśmy do tzw. „normalności”. Nie tylko chłopcy potrzebowali znanej im codzienności. Dla mnie ich powrót do szkoły jest równoznaczny z poczuciem, że życie wraca do normy, może nieco innej, ale jednak normy.

Dziękuję. Mam do Ciebie tyle pytań, że nie wiem od czego zacząć! Kiedy przygotowywałyśmy się do tego wywiadu, powiedziałaś takie zdanie: „Moim szczęściem jest to, że mam szczęście do ludzi!”. I to pewnie będzie motyw przewodni naszego wywiadu.

Ja naprawdę mam „szczęście do ludzi” – choć może brzmi to dziwacznie. W moim życiu, jak u każdego zdarzają się różne etapy, raz lepsze raz gorsze. Jednak ludzie, których mam szczęście spotykać na swojej drodze, sprawiają, że nieważne co się dzieje, idę do przodu. Niektórzy inspirują, motywują swoją postawą, inni niosą realną, namacalną wręcz pomoc, jeszcze inni są pewnego rodzaju nauką czy drogowskazem. Zdecydowanie podtrzymuję to co Ci powiedziałam – „moim szczęściem, jest szczęście do ludzi”.

Przeczytaj także: Obniżka zasiłku chorobowego w ciąży w związku z Covid 19

Jesteś z wykształcenia prawniczką? Wspólnie z mężem prowadzicie kancelarię w Poznaniu. Co było pierwsze? Miłość czy wspólny biznes? 😉

Tak, ukończyłam studia na wydziale prawa, a następnie aplikację. Od wielu lat wraz z mężem prowadzimy wspólnie kancelarię w Poznaniu. To takie nasze trzecie dziecko. 🙂 Nie potrafię powiedzieć co było pierwsze, praca czy miłość. Poznaliśmy się 15 lat temu. Trochę jak w filmie – przyszłam na rozmowę o pracę do poznańskiej kancelarii, a Hubert prowadził moją rekrutację. Można by pomyśleć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia – nic bardziej mylnego!

Przez pierwsze miesiące unikałam Huberta, irytowała mnie myśl o wspólnej pracy nad poszczególnymi zleceniami. Nie miałam pojęcia dlaczego tak się dzieje – ja zawsze taka otwarta na ludzi, pewna siebie. A tu takie zaskoczenie – onieśmielał mnie. Wówczas moja mama zasugerowała mi, że ewidentnie między nami iskrzy. Ależ byłam wściekła, gdy to powiedziała, przecież to niemożliwe. I cóż… minęło 15 lat, a my jesteśmy małżeństwem z 14-letni stażem, z dwójką dzieci, kotem i psem. Chyba jednak mama miała rację…

Paulina Sommerrey

Zdecydowanie! Nie mogę nie zadać tego pytania: jak to jest pracować z mężem? Czy wspólny biznes rzutuje na Wasz czas już po pracy? Udaje się to poukładać?

Oczywiście, że udaje się to poukładać – jesteśmy przykładem pary, która łączy pracę zawodową z życiem rodzinnym. Oczywiście bywa to problematyczne, choć rzadko. My od zawsze razem pracujemy. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jakby to było, gdyby te sfery – rodzinna i zawodowa – nie przenikały się. To dla nas całkowicie naturalne. Co może jednak dziwić, nie spędzamy ze sobą dużo czasu. Pomimo pracy w jednym miejscu i życiu pod jednym dachem, każde z nas ma inne obowiązki. Są takie dni, gdy nawet się nie widzimy – każde z nas biegnie na swoje spotkanie, rozprawę, pochłonięte swoimi zadaniami. Spotykamy się dopiero wieczorem, na kanapie. I dopiero wówczas rozmawiamy, z czym każde z nas się zmierzyło danego dnia. Albo nic nie mówimy, tak sobie tylko siedzimy i odpoczywamy.

A te ostatnie miesiące pandemii? Jak one zmieniły Waszą pracę?

Początkowo był stres. Nagła zmiana na każdym polu. Dzieciaki w domu, zdalne nauczanie, cała kancelaria w trybie Home Office, zatrzymane prace w sądach, spotkania z klientami tylko on-line. I pytanie – co będzie dalej. Obawy o to, jak ta pandemia odbije się na naszej pracy zawodowej, czy „nowe”, które ze sobą przyniesie, będzie dla nas łaskawe, czy wręcz przeciwnie.

Mój mąż jest zadaniowcem, problemy go motywują i napędzają do działania. On od razu widział nowe możliwości, nowe rozwiązania. Ja początkowo byłam wystraszona, jak pogodzę pracę na Home Office ze zdalnym nauczaniem. Szybko jednak się okazało, że da się to połączyć, choć nie zawsze jest łatwo. A jak coś się da, to trzeba zacisnąć zęby i działać! Tak też zrobiliśmy!

Od pierwszych dni pandemii regularnie publikowaliście treści, rozwiązywaliście prawne wątpliwości związane z pandemią i wytycznymi rządowymi. Opowiedz proszę jak zareagowaliście, jako organizacja, na całą sytuację?

To co się nagle stało, było dla nas tak samo zaskakujące, jak dla wszystkich innych. Tak jak każdy człowiek potrzebowaliśmy chwili, aby odnaleźć się w nowej sytuacji. To co dla nas było zagrożeniem, było tym samym zagrożeniem dla innych ludzi. Uznaliśmy, że musimy wyjść naprzeciw pytaniom naszych klientów i pomóc im jak najszybciej „oswoić” to zagrożenie. Stworzyliśmy dział „covidowy” – grupę osób, która na bieżąco analizowała nowe przepisy i wytyczne. Staraliśmy się dzielić zdobytą wiedzą z innymi. Publikowaliśmy artykuły na naszym blogu, na Facebooku, prowadziliśmy bezpłatne webinary i szkolenia. Zależało nam, aby odpowiedzi na dręczące wiele osób pytania trafiały do jak największej ilości osób. Jestem przekonana, że szybka reakcja pomogła „ugasić wiele pożarów” i zminimalizować szkody, jakie niósł ze sobą lock-down.

Przeczytaj także: Czy mogę nie zgodzić się na obniżkę pensji i wymiaru czasu pracy?

Wrócę teraz do szczęścia, czyli motta naszej rozmowy. 9 lat temu, malutki Olek zmienił wszystko w Twoim życiu, prawda? Opowiedz proszę, o ile możesz, w kilku zdaniach o tym co się wydarzyło.

Oj tak, nasz Oluś przyszedł na świat z dużym hukiem. 🙂 Teraz to wspominamy z przymrużeniem oka, ale 9 lat temu nie było nam do śmiechu. Olek urodził się w 6 miesiącu ciąży, w moje urodziny. Do dziś powtarza mi, że urodził się wtedy, aby dać mi prezent, jakiego nikt nigdy mi nie da. I trudno się z tym nie zgodzić. 🙂 Najbardziej niespodziewany prezent ever! Wówczas jednak, była to dla nas sytuacja bardzo trudna.

Nagle rodzi się maluch, za wcześnie, nieprzygotowany do przyjścia na świat. Prognozy były bardzo złe. Nasz świat się zatrzymał, trzeba było nagle wszystko zmienić. Całe moje dotychczasowe życie przewartościowało się w jednej chwili. Mówiono nam, że jeżeli w ogóle przeżyje, to będzie silnie niepełnosprawny. Jednak Olek to prawdziwy Aleksander Wielki – typ wojownika, który miał ewidentnie inny plan na siebie i postanowił pokazać wszystkim, że da radę i sobie poradzi.

Walczyliśmy o jego zdrowie każdego dnia, przez kilka pierwszych lat. Tygodniami mieszkaliśmy w szpitalach, co rusz to na innym oddziale. W domu codziennie rehabilitacja. Teraz uważam, że największą robotę zrobił starszy brat Olka – Maks. Wówczas 3-letni chłopiec, nie przyjmował do wiadomości, że braciszek potrzebuje spokoju. Co chwila przychodził do niego z inną zabawką, grał mu do ucha na bębenku, czy innym ustrojstwie… pokazywał zabawki, zachęcał do aktywności. Maks był chodzącym „bodźcem”, śpiewająco-grającą atrakcją, która motywowała i inspirowała Olka do działania. Dziś mam dwóch chłopaków, którzy żyć bez siebie nie mogą (choć kłócą się czasem niemiłosiernie).

Paulina Sommerrey

Powiedziałaś coś, co bardzo mnie poruszyło, że to był także największy moment przewartościowania całego Twojego świata. Z, jak sama powiedziałaś „hej do przodu” kobiety, która ma plan i go realizuje, stałaś się osobą, której całym światem była walka o życie i zdrowie tego maleńkiego człowieka. Trudny moment. Możesz opowiedzieć o tym czasie?

To wydarzenie faktycznie zmieniło wszystko. Trzeba było nagle się zatrzymać, opracować „nowy plan”. Ten, który działał do tej pory, stał się nieaktualny. Trudno mi było odnaleźć się w nowej sytuacji, byłam przerażona. Nie wiedziałam co mam robić. Ilość powikłań, z jakimi Olek się urodził powaliła mnie na łopatki. Trzeba było działać, nie zapominając w tym wszystkim o Maksiu, że on też jest ważny, o niego też trzeba dbać i troszczyć się na równi z młodszym bratem. I tu znowu pojawiają się Ci niezwykli ludzie, o których mówiłam wcześniej. Cudowni przyjaciele, rodzina, lekarze, ludzie całkowicie mi obcy, którzy pomogli i pokazali co robić dalej, jak żyć.

Przeczytaj także: Czy to kolejny sposób na dyskryminację kobiet na rynku pracy?

I przyszedł taki moment, kiedy poczułaś, że synek jest już bezpieczny i zawalczyłaś także o siebie. Zmieniłaś też prawnicze zainteresowania. Skąd taka potrzeba? Jakim obszarem się teraz zajmujesz?

Moja mama zawsze mi powtarzała, że kobieta musi być silna i niezależna. Pomimo tego, że mam wspaniałego męża przy swoim boku, wiedziałam, że muszę zawalczyć także o siebie. Olek stawał się silniejszy, a ja walczyłam wraz z nim, aby każdego dnia iść naprzód. Ciężko pracowałam, aby zdać wszystkie egzaminy zawodowe i zdobyć tytuł radcy prawnego. Wróciłam do pracy w kancelarii. Zawsze interesowałam się prawem handlowym, gospodarczym. Ukończyłam także studia podyplomowe z podatków. Jednak doświadczenia z Olkiem uzmysłowiły mi, jak ważną dziedziną jest prawo rodzinne. Jak ta sfera życia oddziałuje na wszystko inne.

Zaczęłam specjalizować się w sprawach rodzinnych. Ukończyłam kurs mediatora sądowego i od kilku lat jestem wpisana na listę mediatorów sądowych przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Prowadzę sprawy sądowe, jak również mediacje. Głęboko wierzę bowiem, że dopóki istnieje szansa na porozumienie, na wypracowanie nowego planu (często całkowicie odmiennego niż ten, do którego moi klienci przywykli), warto próbować się porozumieć. Dzięki temu można uniknąć wielomiesięcznych bojów na sali sądowej. Jeżeli nie ma jednak przestrzeni na porozumienie, wówczas trzeba walczyć o siebie!

Kancelaria Sommerrey&Partners zdecydowała się objąć swoją pomocą naszą Fundację, ale wiem, że nie jesteśmy jedyną organizacją, którą macie pod swoją opieką. Opowiedz proszę o Waszych działaniach społecznych.

Wraz z mężem uważamy, że trzeba dzielić się z innymi tym, co dobre. Jeżeli można komuś pomóc, to trzeba to robić. My walkę o zdrowie i życie Olka wygraliśmy. Chcemy dzielić się z innymi dobrem, które nas spotkało. Współpracujemy z różnymi fundacjami, stowarzyszeniami, z ludźmi prywatnymi, którzy mają ochotę zrobić coś dla innych.

Wspólnie ze Stowarzyszeniem 100 Kobiet Pomaga, zorganizowaliśmy już trzy Wieczory Charytatywne. Podczas tych wspólnych spotkań, przepełnionych muzyką, tańcem i różnymi formami doznań artystycznych, licytowane są przedmioty ofiarowane przez znane osobistości (obrazy, fotografie, spotkania z artystami, koszulki i piłki sportowe z autografami itp.). Zebrane środki są przeznaczane na zakup potrzebnych rzeczy dla różnych organizacji. Raz zakupiony został samochód dla Centrum Wspierania Rodziny „SWOBODA”, które prowadzi dom małego dziecka w Poznaniu, innym razem został zakupiony samochód dla Hospicjum Palium w Poznaniu, a ostatnio uzbierana kwota przeznaczona została na wybudowanie groty solnej dla dzieci głęboko upośledzonych przy Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym EMEDEA w Poznaniu.

To są duże akcje, w których mamy możliwość brać udział nie tylko jako kancelaria, ale również jako Fundacja „Parasolka”, którą prowadzimy. Na co dzień jednak, pamiętamy o tych drobnych gestach i drobnej pomocy, którą staramy się dzielić lokalnie.

Współpracujemy też ze Stowarzyszeniem „Motopomocni”. Hubert, jako zapalony motocyklista, działa także na rzecz organizacji motocyklowych. Oj, dużo jest tego. Nawet nie zdawałam sobie chyba sprawy …

Przeczytaj także: Zwolnienia i redukcje etatów – czy dotyczą mam na urlopie macierzyńskim i wychowawczym?

I jeszcze z Fundacją Mamo Pracuj – dziękujemy!

To teraz najtrudniejsze pytanie: work-life balance czy work-life blending? Jak sobie radzisz z taką mamową codziennością, aby połączyć te różne sfery? Masz jakieś swoje tajemne sposoby na przetrwanie najtrudniejszych chwil?

Zdecydowanie work-life blending, ale taki zakręcony blending. Mamowo-zawodowa codzienność to moja „normalność”. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej. Pomimo tego, że moja praca jest mocno absorbująca i stresująca, to bardzo ją lubię. Nie wyobrażam sobie, abym mogła robić coś innego. Czasami, gdy jestem zmęczona, marzę o tym, aby poświęcić się tylko jednej sferze swojego życia, ale po chwili dochodzę do wniosku, że nie potrafię żyć inaczej.

Dzieci to sens mojego życia, kocham je totalnie. Z kolei praca daje mi poczucie spełnienia. Czuję, że to co robię ma bezpośredni wpływ na życie innych osób. Wieczorami, gdy zmęczona kładę się spać, dochodzę do wniosku, że to był dobry dzień. Może nie łatwy, ale dobry. Tajemne sposoby na przetrwanie? Takie „ładowanie baterii”, tak? Ładują się same, w domu, gdy spędzam czas z bliskimi. Odpowiedź może i oklepana, ale cóż mogę zrobić, tak właśnie jest.

Serdecznie dziękuję za rozmowę!

Redakcja: Klaudia Urban

Zdjęcia: archiwum prywatne Pauliny Sommerrey

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Akcja biznesowa mama – jak wrócić na rynek pracy po urodzeniu dziecka

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim to dla większości matek trudna decyzja. Wiele z nich chciałoby zostać w domu i zajmować się dzieckiem, ale z drugiej strony powrót do aktywności zawodowej zapewnia niezależność finansową i jakże ważny czas bez rodziny. Dlatego podjęcie tej decyzji nie jest łatwe, więc warto rozważyć wszystkie za i przeciw, ale także znać możliwości jakie ma mama wracająca na rynek pracy.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 02/03/2021
mama pracuje przy komputerze obok siedzi dziecko


Przerażające statystyki – matki na rynku pracy

Aktywność zawodowa Polek maleje od 2016 roku. Według danych GUS, wskaźnik aktywności zawodowej kobiet to ok. 48%. To jeden z najniższych wyników w EU. Dlatego tak ważne jest poznanie przyczyn tego zjawiska i zapobieganie jego skutkom.

„Badania ze stycznia 2020 roku (dane IBS, raport „Jak zwiększyć aktywność zawodową kobiet w Polsce?”) mówią, że mamy w Polsce 1,5 mln kobiet w wieku 25 – 49 lat, które są bierne zawodowo. Co ważne, aż 75% kobiet z nich wskazuje opiekę nad dziećmi, jako przyczynę bierności zawodowej. Równocześnie 37% z nich podkreśla, że gdyby miały opiekę nad dzieckiem, bardzo chętnie podjęłoby pracę.” – mówi Agnieszka Czmyr – Kaczanowska, współzałożycielka i Wiceprezes Fundacji Mamo Pracuj.

Szacuje się, że 2 na 3 gminy nie dysponują żadnymi miejscami opieki nad dziećmi do 3. roku życia! Jedynie 10% maluchów ma jakiekolwiek szanse na miejsce w żłobku. W terenach wiejskich do przedszkoli chodzi zaledwie połowa dzieci. A jeśli weźmiemy pod uwagę lukę płacową między kobietami a mężczyznami, która w Polsce wynosi ok. 20% okazuje się, że powrót do pracy po prostu nie opłaca się finansowo.

Akcja #bizneSOWAmama

Akcja bizneSOWA mama, zainicjowana przez Szkołę Policealną PRO Civitas, ma złamać stereotypowe myślenie i pomóc zrozumieć, jak ważna w życiu jest równowaga oraz aktywność zawodowa. Celem akcji jest zachęcenie mam do powrotu na rynek pracy, podnoszenia kompetencji i edukacji.

Młode matki często obawiają się podjęcia tej decyzji, gdyż nie chcą „zostawiać dziecka” lub nie widzą korzyści z aktywności zawodowej. Akcja ma pomóc zaplanować powrót do pracy.

Inicjatywa bizneSOWA mama to inspirujące, fascynujące i pouczające wywiady z kobietami, które już to przeszły. Przedstawimy realne historie pokazujące, że można spełniać się w kilku rolach – prywatnej jako mama czy partnerka, zawodowej – w pracy lub firmie oraz związanej z pasją i zainteresowaniami. Wszystkie wywiady pojawią się na blogu procivitas.edu.pl

Co po urlopie macierzyńskim?

Urlop macierzyński przysługuje każdej kobiecie, która urodzi dziecko, a zatrudniona jest na umowie o pracę. Czas jego trwania to 20 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka, 31 tygodni jeśli urodzi się dwójka dzieci. Zasiłek za ten okres to 100% średniego wynagrodzenia kobiety z ostatnich 12 miesięcy. Każda matka musi podjąć decyzję co zrobi po zakończeniu urlopu macierzyńskiego.

Możliwości są dwie – może wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim. Jednak wiele kobiet decyduje się na wzięcie urlopu rodzicielskiego, który trwa minimum 32 tygodnie. Warto wiedzieć, że urlop ten może wziąć zarówno mama, jak i tata.

Dlaczego wyjście mamy z domu wydaje się być problematyczne?

W początkowym okresie po porodzie wychowanie dziecka i obowiązki domowe wypełniają czas kobiety po brzegi. A powrót do pracy czy szkoły wywraca całą tę układankę do góry nogami, ale po czasie jest wyczekiwaną chwilą. To wyzwanie dla całej rodziny i wiąże się z wieloma emocjami, co jest zrozumiałe.

Dlatego kluczowe jest zaangażowanie taty dziecka, mądry podział zadań domowych i wzajemne uzupełnianie się w opiece, ale także wsparcie dziadków czy osób bliskich. To moment kiedy kobieta musi nauczyć się prosić o pomoc, dzielić zadaniami, wyzbyć się perfekcjonizmu i robienia wszystkiego samemu.

W dzisiejszych czasach wiele matek ma pracę lub firmę, która przynosi dochód, ale także jest ich pasją. W takim przypadku podjęcie decyzji o wyjściu z domu nie jest aż tak trudne. Ważne, aby dobrze przemyśleć ten wybór i wrócić do pracy wtedy, kiedy naprawdę jest się na to gotowym. Decyzja ta powinna być podjęta przez oboje rodziców, uwzględniając sytuację życiową.

Pamiętajmy jednak, że nadal istnieje stereotypowe postrzeganie roli kobiet, (aż 77% Polaków tak uważa), że to ona zajmuje się pracami domowymi i opieką nad dziećmi. Wiele osób myśli, że skoro kobieta wraca do pracy, to nadal na jej barkach będą spoczywały wszystkie obowiązki. To prosta droga do ogromnego zmęczenia, pracy ponad siły, a nawet depresji. Ale wcale nie musi tak być. Można na nowo poukładać życie rodzinne, tak aby rodzice mogli się realizować zawodowo i prywatnie.

Jak zmienić myślenie, że nie robisz nic złego?

Podczas powrotu do pracy mogą pojawiać się wyrzuty sumienia. Ale pojawiłyby się one również wtedy, gdy decydujemy się zostać z dzieckiem w domu. Frustracja i zmęczenie prędzej czy później wyjdą. Dlatego musimy zaufać intuicji i wsłuchać się swoje potrzeby. Jeśli czujemy, że to jest dobry moment na powrót, na szukanie nowej pracy czy rozwój własnego biznesu, to znajdźmy sojuszników, rozmawiajmy z partnerem i działajmy.

Jak zorganizować opiekę i przygotować dziecko na zmianę?

Jedną z możliwości jest zapisanie dziecka do żłobka lub przedszkola, gdzie maluch ma stosowną opiekę, a rodzice mają pewność, że zajmą się nim wykwalifikowane osoby.

Dofinansowanie do żłobka 2021 to opcja dla każdej placówki przedszkolnej i żłobkowej, a także dla klubów malucha. Program Maluch+ 2020 umożliwia otrzymanie dotacji na opiekę nad dziećmi do 3 roku życia. Warto wiedzieć o tym, że środki finansowe są dla mam, które wracają do pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka.

Dofinansowania i ułatwienia dla kobiet po urlopie macierzyńskim są bardzo ważnym aspektem w kwestii decydowania się na dziecko. Pozwalają rodzicom podjąć świadomą decyzję, bez strachu o to, co zrobią po zakończeniu okresu urlopu.

Kolejnym aspektem jest przygotowanie dziecka do rozłąki. Jeśli dziecko jest już duże, wystarczy wytłumaczyć mu pewne kwestie podczas rozmowy i przedstawić to jako coś dobrego i ekscytującego. Można zachęcić malucha tym, że częściej będzie przebywał u dziadków lub będzie mógł bawić się w przedszkolu ulubionymi zabawkami czy poznać nowych kolegów i koleżanki. Istotne jest stopniowe przygotowanie dziecka, a nie rzucanie go na głęboką wodę, bo to może wywołać negatywne emocje.

Możliwości edukacyjne dla mam po długiej nieobecności na rynku pracy:
Ciekawą opcją dla mam, które zdecydują się na powrót do aktywności po dłuższej przerwie lub zmianę zawodu są bezpłatne szkoły policealne bądź medyczne, gdzie można zdobyć kwalifikację już w rok. Wiele kierunków odbywa się w weekendy co 2 tygodnie bądź obecnie zdalnie, co pozwala na zorganizowanie sobie czasu. Edukacja zaoczna może być świetnym pomysłem na wyjście z domu i sukcesywne przyzwyczajanie dziecka do rozstań.

Ewa Potocka-Kaleta

„Bardzo popularne są kierunki medyczne, zwłaszcza w dobie pandemii, gdyż na pracowników w tych zawodach jest dzisiaj zapotrzebowanie. Ale dużym zainteresowaniem cieszy się również technik usług kosmetycznych czy opiekunka dziecięca.

Słuchaczki kierunku kosmetycznego mogą wreszcie poczuć się piękne i zadbane – co po okresie siedzenia w domu z dzieckiem jest budujące. Ile z nas jako młode matki przynajmniej czasem nie snuło się po domu w porozciąganym dresie, nieuczesane, nie mówiąc o makijażu. Dzięki nauce na tym kierunku możemy dowiedzieć się jak zadbać o siebie nie potrzebując do tego dużych nakładów czasowych czy finansowych. Nauczymy się jak pielęgnować ciało, co ma wpływ na wygląd naszej cery czy nawet jak poprawić samopoczucie.

Ale są też inne zawody popularne wśród młodych matek: technik sterylizacji medycznej, asystentka stomatologiczna, higienistka stomatologiczna, opiekun medyczny, technik masażysta czy terapeuta zajęciowy. Zapisy kończą się 31 stycznia, a nauka rozpoczyna się od lutego.
Dlatego warto się zastanowić i postawić na rozwój, zwłaszcza w dzisiejszych niełatwych czasach, dając sobie szansę na lepsze życie oraz bycie spełniona i szczęśliwą mamą… Bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.” – zachęca Ewa Potocka – Kaleta – dyrektor Szkoły Policealnej PRO Civitas.

Powrót do pracy po urlopie nie jest tak straszny, jak się wydaje. Odpowiednie planowanie, rozsądne decyzje i rozmowa z bliskimi odgrywa tu kluczową rolę. Najważniejsze, aby nie bać się zaryzykować, omówić temat z rodziną i zaplanować powrót. Dobrze przeprowadzony przyniesie wymierne korzyści zarówno dla mamy, jak i dla dziecka.

Szkoła Policealna PRO Civitas
Ul. Paderewskiego 9
25-017 Kielce
https://procivitas.edu.pl/
41 240 64 26, +48 728 245 923

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

W którym tygodniu ciąży widać płeć dziecka?

Ciąża to jedna z najpiękniejszych chwil dla kobiet. Wyczekiwane przez 9 miesięcy dziecko to prawdziwy skarb dla rodziców. Wielu z nich nie może doczekać się poznania płci dziecka, dlatego też w czasie badań prenatalnych proszą o informację dotyczącą zbadania płci. W którym tygodniu ciąży widać płeć dziecka? Co warto wiedzieć o takich badaniach?
  • Dominika Kamińska - 26/02/2021

USG i poznanie płci dziecka

Dlaczego tak naprawdę rodzice decydują się na wcześniejsze poznanie płci? Otóż bardzo często jest to spowodowane chęcią rozpoczęcia przygotowań pokoju i wyprawki dla malucha. Gdy znana jest płeć dziecka, można bez problemu dopasować kolorystycznie ubranka i wystrój pokoju. Jednak istnieje wiele zwolenników niespodzianek, którzy czekają z tym do chwili porodu. Zapewne większość przyszłych rodziców zastanawia się, jak wyglądają badania, na których to można poznać płeć dziecka.

Jest to oczywiście badanie USG. Kiedy w takim razie widać płeć dziecka? Warto tutaj zaznaczyć, że na początku rozwoju płodu, genitalia rozwijają się w taki sam sposób, co oznacza, że niemożliwe jest rozpoznanie chłopca czy dziewczynki. Dopiero w 9 tygodniu ciąży rozpoczyna się rozwój penisa u chłopców, natomiast w przypadku dziewczynek- łechtaczki. Czy oznacza to, że płeć dziecka można poznać już w 9 tygodniu ciąży? Niestety nie.

Rodzice powinni bowiem zaczekać do 16 tygodnia. Ginekolodzy jednak twierdzą, że badania USG pozwalają w 100 procentach poznać płeć dziecka w 18 tygodniu ciąży. Te terminy są jednak dość umowne i nie sprawdzają się w przypadku kobiet, których ciąża przebiega w dość nietypowy sposób. Jednak czy płeć dziecka można poznać tylko za pomocą badania USG?

Badania prenatalne

USG umożliwia poznanie płci dziecka, jednak nie jest to jedyna możliwość. Badania prenatalne z krwi umożliwiają rozpoznanie płci dziecka już w 11 tygodniu ciąży. Co więcej, wyniki takich badań są w 100 procentach pewne. Taki rodzaj badań pozwala także wykryć schorzenia u dziecka czy inne wady wrodzone.

Warto jednak zaznaczyć, że jest kilka kwestii, które wpływają na termin poznania płci dziecka. Ogromny wpływ ma tutaj fakt, która z kolei jest to ciąża. Czasem zdarzają się przypadki, kiedy to kobiety będące w drugiej ciąży, szybciej poznają płeć dziecka. Ułożenie dziecka również może przyczynić się do tego terminu. Kobiety, które chcą poznać płeć malucha, powinny udać się do dobrego i polecanego lekarza, który wykona odpowiednie badania.

Zaplanowanie płci dziecka

W wielu gazetach czy na stronach internetowych można spotkać się z artykułami, które twierdzą, że płeć dziecka można zaplanować. Czy jest to zgodne z prawdą? Sposoby na zaplanowanie płci dziecka nie zostały w żaden sposób sprawdzone i potwierdzone. Podobno ma na to wpływ sposób penetracji. Jeśli małżeństwo pragnie mieć dziewczynkę, to penetracja powinna być płytka.

W przypadku chłopców wygląda to inaczej. Można spotkać się także ze stwierdzeniem, które mówi, że aby urodziła się dziewczynka, wskazane jest współżycie do 40 godzin przed nastąpieniem jajeczkowania. Oczywiście spotkać można jeszcze więcej naturalnych metod. Jednak pytanie, czy są one potrzebne. Liczy się przede wszystkim to, aby dziecko urodziło się zdrowe.

Rozwój medycyny sprawił, że rodzice mogą już w pierwszych tygodniach ciąży poznać płeć dziecka. Oczywiście wiele par woli żyć w nieświadomości aż do momentu porodu. Tym niecierpliwym rodzicom można zatem polecić wykonanie USG czy udanie się na badania prenatalne. Warto jednak mieć na uwadze przede wszystkim zdrowie dziecka i przyszłej mamy.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronie:
https://planetadziecka.pl/w-ktorym-tygodniu-widac-plec-dziecka/

Materiał powstał we współpracy z partnnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×