Czego szukasz

Jedna kobieta, dwa biznesy, trzy branże…

Poznajcie Joannę, która ma tysiąc pomysłów na minutę, a z domu nie rusza się bez notatnika i długopisu, gdzie zapisuje te najciekawsze z nich. Na szczęście znajduje też czas na ich realizację 😉 Zobaczcie jak ona to robi!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 08/11/2013

Joanno, prowadzisz firmę, w której zajmujesz się dwiema, ba nawet trzema, różnymi branżami, masz mnóstwo nowych pomysłów. Jak Ty to robisz?

Mogę powiedzieć, że po prostu – robię i już :). Lubię, a nawet uwielbiam robić rzeczy, związane z moimi zainteresowaniami i pasjami.  Przy prowadzeniu firmy połączyłam to, co kocham robić, to, czego się nauczyłam, i to, co chcę pokazywać oraz propagować.

A pomysły przychodzą same. Jest dzień, że mam taki natłok myśli, że nie mogę skupić się na konkretach, biorę wtedy mój „notes dobrych pomysłów” i zapisuję wszystko, co chodzi mi po głowie. Nauczyłam się nie wychodzić bez długopisu i notatnika w dłoni, ponieważ myśli bywają bardzo ulotne.

Oczywiście są też dni, kiedy panuje cisza. Wtedy na spokojnie zaglądam do notatnika i analizuję oraz przygotowuję plan do realizacji wcześniejszych pomysłów.

No i oczywiście jesteś mamą. W jakim wieku są Twoje dzieci?

Tak, jestem pełnoetatową mamą dwóch dziewczyn: jedenasto- i trzylatki. Bycie mamą to duże wyzwanie, chyba nawet większe niż prowadzenie własnego biznesu.

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z własnym biznesem?

Zaczęłam w 2008 roku po wielkiej burzy, która sporo mnie kosztowała, ale też bardzo dużo nauczyła. Moja pierwsza branża, z jaką wystartowałam pod własnym szyldem, to niewielki portal turystyczny. Potem dołączyłam do tego prowadzenie warsztatów, do których wróciłam po kilku latach przerwy, a w tym roku doszło jeszcze otwarcie w moim mieście biura coworkingowego, dzięki któremu mam swoje biurko do pracy. [Biuro coworkingowe Joanny bierze udział w akcji „Biurko dla mamy” – przyp.  Red.]

Dodatkowo dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z przedsiębiorczością na blogu, który jest właśnie w trakcie wielkich zmian. Można by powiedzieć, że jedna osoba nie jest w stanie prowadzić tylu rzeczy na raz. Ja nigdy nie miałam z tym większego problemu. Nawet teraz, gdy zajmuję się portalem, biurem coworkingowym i jeżdżę po kraju jako trener, myśli krążą wokół nowych idei :). Na szczęście wszystkie obracają się w tematach, którymi się zajmuję.

Co daje ci praca właśnie w takiej formie? I czy to dobre rozwiązanie dla mamy?

Własny biznes daje mi swobodę, elastyczność, możliwość sprawnego łączenia pracy z domem i dziećmi. Mogę wyrażać siebie, wdrażać pomysły, realizować pasje, rozwijać się w tych dziedzinach, które mnie interesują, a także pomagać innym. Najważniejsze jednak jest to, że mam możliwość patrzeć, jak rosną moje dziewczyny, spędzać z nimi popołudnia, pomagać w lekcjach, chodzić na zakupy. Po prostu być z nimi wtedy, kiedy mnie potrzebują.

Osobiście mogę powiedzieć, że jest to idealne rozwiązanie dla mamy chcącej pracować, rozwijać się i nie utracić kontaktu z dziećmi. Jeśli tylko nauczymy się dobrej organizacji i będziemy mieć  w sobie determinację i chęci do działania, to „wybuchowe” połączenie prowadzenia własnego biznesu i wychowywania dzieci jest do ogarnięcia.

Jakie plusy, jakie minusy?

Minusy, hmmm… chyba ich nie ma :). Może czasami brak możliwości rozciągnięcia doby.

Za to jest ogrom plusów: robię to, co kocham, uczestniczę w domowym życiu (nieczęsto miewałam taką okazję na etacie), poznaję nowych fantastycznych ludzi, uczę się na własnych błędach, za które odpowiadam sama… Wymieniałabym bez końca.

A w kim znajdujesz wsparcie i na czyją pomoc możesz liczyć?

To mój mąż wciąż powtarzał, że powinnam otworzyć swoją firmę. To w nim znajduję wsparcie. Pomaga, doradza, podtrzyma na duchu, gdy coś się nie uda, jak potrzeba to nawet ochrzani.

I nie mogę zapomnieć o mojej najukochańszej mamie, która wspiera nas zawsze swoim ramieniem i zajmuje się dziewczynami, gdy tylko potrzeba.

Twoim zdaniem, czy dzieci są „przeszkodą” czy wręcz odwrotnie motywacją do bycia aktywną?

Chyba nigdy nie mogłabym powiedzieć, że dzieci były kiedykolwiek przeszkodą dla mnie w realizacji planów. Wręcz odwrotnie. Moje dziewczyny dają mi energię do działania, są pierwszymi osobami, które albo krytykują, albo popierają moje czasami szalone pomysły.

Pamiętam, jak tuż po urlopie macierzyńskim dostałam zlecenie przeprowadzenia miesięcznych warsztatów. Miałam ogromny dylemat, ponieważ nie miałam z kim zostawić córki na tak długi okres. Wpadłam na dość nietypowy pomysł. Dogadałam się z firmą zlecającą (trafiłam na fantastycznych ludzi, którzy przystali na mój szalony plan).  Następnie w pierwszy dzień szkolenia porozmawiałam z uczestniczkami i zrobiłam dzień próbny z dzieckiem na sali. Na szczęście moja córa jeszcze wtedy była śpiącym aniołkiem i udało mi się przeprowadzić całe szkolenie bezawaryjnie. Moje kursantki chyba do tej pory pamiętają trenerkę, która przychodziła z dzieckiem, wózkiem, torbą pełną mleka, butelek, pieluch i zabawek. Ja też nie zapomnę tych warsztatów i najcudowniejszych dziewczyn, które w przerwach bawiły półroczne dziecko. Samo życie :).

A jak wygląda Twój przykładowy dzień pracy?

Zaczynam z samego rana, gdy wszyscy są już w szkole, pracy, przedszkolu. Otwieram biuro coworkingowe i siadam przy jednym z biurek w otwartej przestrzeni wśród coworkerów :).  Z nosem przed komputerem oraz stertą notatników i kalendarzy na biurku pracuję mniej więcej do godziny 14. Potem przestawiam się na życie domowe, czyli obiad, pranie sprzątanie, lekcje, zajęcia dodatkowe, zabawa. Do pracy wracam wieczorem, kiedy mąż przejmie obowiązki domowe.

Przez ostatnie 4 lata pracowałam w domu. Nie mówię, że nie jest to dobre rozwiązanie. Wiem na pewno, że nie na dłuższą metę. Biurko w przestrzeni coworkingu i praca wśród ludzi, którzy mają zupełnie inne podejście do działania, którzy robią coś innego niż ja, którzy podzielą się wrażeniami, doradzą lub też poproszą o pomoc to najlepszy styl pracy, z jakiego może skorzystać freelancerka bądź mały przedsiębiorca.

A co najbardziej cenisz w swojej pracy?

Niezależność  – to jest chyba najfajniejsze. I próba realizowania czasami bardzo nietypowych, wręcz „nierealnych” pomysłów, które mogą nawet nie ujrzeć światła dziennego, ponieważ już na etapie wstępnego rozeznania przekonuję się, że nie będzie miało to racji bytu. Choć niekiedy niewielka cząstka z jakiegoś pomysłu trafia do innego.  Jeden nieudany uzupełnia drugi albo nawet kilka i w ten sposób jakaś myśl, projekt nie umiera.

A czy jest jeszcze coś, czym chciałabyś podzielić się z naszymi Czytelniczkami?

Oczywiście :). Bycie mamą nie przekreśla możliwości prowadzenia własnej firmy, wręcz przeciwnie. Pracująca mama to dobrze zorganizowana bizneswoman, kobieta pełna inspiracji, dobra organizatorka i logistyk, to zadowolona i zmęczona (pozytywnie) mama, a także wzór do naśladowania dla swoich dzieci.

Jeśli masz pomysł na własny biznes, to najważniejsze jest znaleźć w sobie siłę na realizację. Reszta się po prostu będzie toczyć. Własna firma + dom + dzieci + znalezienie choć odrobiny czasu dla siebie to ciężka orka, ale dająca mnóstwo satysfakcji i poczucia spełnienia :)))))).

Dziękuję za rozmowę! Powodzenia!

Bohaterką wywiadu jest Joanna Kurzawa właścicielka portalu turystycznego, biura coworkingowego, trener i szkoleniowiec oraz Mama!

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

 


Zdjęcie: Archiwum bohaterki wywiadu. 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail