Czego szukasz

Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe. Historia Patrycji – projekt Mommypreneurs

„Na dzień dzisiejszy, dzięki projektowi malutkimi kroczkami sama buduję swoje social media. Czy było coś zaskakująco łatwe? Chyba nie, ale za to po udziale w projekcie wiele rzeczy już jest” – tak wspomina swój udział w projekcie Mommypreneurs, Patrycja Kijewska-Paszczyk, którą szkolenia zmotywowały do działania, czego efektem jest własna marka. Poznaj historię Patrycji!

Patrycja Kijewska-Paszczyk

Patrycjo, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?”

Bardzo lubię się rozwijać i staram się korzystać ze wszystkich dostępnych projektów, które mogą mi w tym pomóc. Tak też było w przypadku Przedsiębiorczej Mamy. Zachęcające tematy i możliwość spotykania się z ambitnymi kobietami, które były w podobnej sytuacji jak ja – to musiało skończyć się udziałem w projekcie (śmiech).

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed zajściem w ciążę pracowałam na budżetowym etacie, w instytucjonalnej pieczy zastępczej, a dokładniej w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Jest to trudna i zarazem piękna praca. Bardzo ją lubiłam, jednakże obowiązywał w niej system zmianowy i dyżury w święta. Mając już swoje dziecko, nie wyobrażałam sobie spędzać wigilii czy śniadań wielkanocnych w pracy.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Wchodząc do projektu, nie miałam skonkretyzowanych oczekiwań i wyobrażeń. Największą trudność stanowiły dla mnie zagadnienia związane z marketingiem internetowym. Wcześniej absolutnie się tym nie interesowałam i nie wiedziałam, jak się za to zabrać.

Na dzień dzisiejszy, dzięki projektowi malutkimi kroczkami sama buduję swoje social media (uśmiech). Czy było coś zaskakująco łatwe? Chyba nie, ale za to po udziale w projekcie wiele rzeczy już jest.

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Tak, zdecydowanie było łatwiej. Projekt pozwolił mi holistycznie spojrzeć na temat zakładania i prowadzenia firmy, mimo że od lat obserwowałam męża, który prowadzi własny biznes i miałam już o tym pojęcie.

Z samego początku najbardziej pamiętam ogrom pracy i ten dreszczyk emocji związany z wchodzeniem w coś zupełnie nowego i to na własny rachunek. Jednakże satysfakcja i duma z samej siebie są tego warte.

Poznaj również historię Zuzanny!

A dzisiaj – po kilku miesiącach, które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

Na zajęciach Mommypreneurs poznałam wiele wspaniałych kobiet, które także, w dużej mierze dzięki projektowi, przedsiębiorczo pędzą do przodu. Stanowimy dla siebie motywację do dalszych działań. Podobnie sytuacja ma się z osobami, które prowadziły nas przez projekt. Są to ludzie z ogromną wiedzą i doświadczeniem, którzy mimo zakończonego projektu są dla nas wsparciem, możemy zwracać się do nich w potrzebie.

W temacie korzyści mogę jeszcze nadmienić, że projekt zmobilizował mnie do działania, czego efektem jest moja EDUella.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Oczywiście. Droga mamo, pamiętaj o tym, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i cały dom. Dla mojej córki pójście do przedszkola w wieku trzech lat było największym prezentem, jaki mogła dostać. Nie wyobraża sobie teraz siedzenia w domu. Rozwija się przepięknie i jest szczęśliwa.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Mamo, jeśli czujesz, że to czas na zmiany, to już można Tobie gratulować. Często sam fakt uświadomienia sobie, że nadszedł czas, by coś zmienić, jest kluczowy dla podjęcia działania.

Pamiętaj droga mamo również o tym, że wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe!

Grunt, żeby trafić na fajne osoby, które będą dla Ciebie wsparciem. Jeśli w domu, czy w najbliższym otoczeniu nie masz takich osób, to nie jest koniec świata. Zapisz się do jakiejś grupy dla babeczek albo weź udział w fajnym projekcie, gdzie spotkasz osoby, które mają podobny cel jak Ty i będziecie się wzajemnie wspierać i dopingować.

Nie ma złotej recepty i gwarancji na to, że każde nasze działanie skończy się sukcesem. Jednak jeśli nie spróbujemy, to się nie przekonamy, a to może właśnie na Ciebie czeka świat! Pamiętaj też, droga mamo, że nie po to buduje się statki, żeby tylko stały w bezpiecznym porcie. Zatem jeśli tylko chcesz, to rozwiń żagle i płyń!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Patrycji

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie