Czego szukasz

W marcu jak w garncu – na Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet oddajemy głos mężczyznom… przeczytajcie… Dawno, dawno temu…

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 08/03/2013

Dawno, dawno temu…

Z okazji Dnia Kobiet, który w postaci zapamiętanej sprzed lat, świętują już chyba tylko panowie, niektórzy panowie…, postanowiłyśmy to ich właśnie wziąć w krzyżowy ogień pytań o płeć przeciwną. Precyzyjniej: płeć przeciwną pracującą.

Kwestionariusz Samca Dzieciatego Sparowanego, który podsunęłyśmy pod nos przedstawicielom gatunku, zawierał pytania podchwytliwe i drążące. Nie ukrywamy, że mile zaskakujące nas odpowiedzi, to ani nasza wina, ani zasługa – raczej specyfika naszego i młodszego pokolenia, które wreszcie przestają aktywność zawodową kobiet postrzegać jako fanaberię. Równie przyjemnie czytało się Kwestionariusz Samca Singla! Pojęcie „siedzenia w domu” zdaje się odchodzić do lamusa. Praca w domu, czy praca w korporacji, to jedna i ta sama praca: ciąg obowiązków, które wymagają zaangażowania i nakładu sił. Tylko, że jedne są realizowane gratis, drugie – za konkretne pieniądze.

W oczekiwaniu na zmiany polegające między innymi na tym, że praca domowa kobiet będzie opłacana albo/i będzie traktowana jako współudział dający kobiecie prawo do świadczeń emerytalnych, przygotowałyśmy dla Was laurkę na Dzień Kobiet – zamiast serduszek: mądre ciepłe słowa, zamiast kwiatuszków – rozsądne przemyślenia. A na koniec… no, same zobaczycie. Żeby nie było, że bajkopisarkami zostałyśmy na starość.

Mężczyzn zorientowanych w codzienności i stojących murem za swoimi kobietami, życzymy Wam Drogie Czytelniczki z okazji Dnia Kobiet, dnia, który dla wielu z nas po prostu nie istnieje. Najwidoczniej zapasy rajstop z epok minionych jeszcze gdzieniegdzie zalegają po szafach…

Bywa, że… ONI WIEDZĄ!

Po telefonie od szefa/klienta żona wybiega pędem z domu, rzucając od drzwi, że spotkanie z klientem przesunęło się o godzinę i wróci koło 21.00. W tym czasie trzeba młodego/młodą/młode nakarmić, wykąpać i położyć spać. Na kolację potomstwo jada zwykle…, w kąpieli lubi, żeby…, świeża piżama jest…, a do poduszki czytamy/śpiewamy…

Paweł, 32 lata, tata dwóch dziewczynek:

Na kolację dzieci jedzą zwykle… obiad z tatą, jeśli nie ma, to Maja najchętniej jajecznicę, Jagoda jajko na miękko lub ostatni hit: kanapka z keczupem. Jako warzywo można przemycić ogórka, choć wiadomo, że lepiej gdyby był z nutellą.
Wieczorne mycie – koniecznie kąpiel, nie prysznic. Kąpiel gorąca, duuużo wody, bez piany. Czasem płatki do kąpieli, ale rzadko. Piżamy powinny leżeć na komodzie, jeśli dzieci je tam odłożyły. Jeśli nie, cała sterta leży w szafce. Maja do spania musi mieć skarpety.
Przed snem obowiązkowe czytanie. To, co akurat mamy z nowości. Teraz akurat „Mikołajek”. Później słuchanie słuchowisk: Maja – „Dzieci z Bullerbyn”, Jaga seria o Basi.

Kobieta, która nie pracuje zawodowo i „siedzi w domu”, wykonuje podczas nieobecności pracującego męża następujące prace związane z gospodarstwem domowym i potrzebami domowników (podać co najmniej 10)

Marcin, lat 37, dwoje dzieci:

1. Sprząta po porannym szykowaniu się męża i dzieci, odkurza.
2. Zbiera po domu ubrania do prania, nastawia pranie.
3. Wkłada rzeczy do suszarki (lub wiesza), sortuje, układa, wkłada do szafek.
4. Zbiera po domu naczynia do mycia.
5. Opróżnia zmywarkę, wkłada naczynia do zmywarki.
5. Myje okna.
6. Myje lodówkę.
7. Robi zakupy, układa je w szafkach/lodówce.
8. Przygotowuje posiłki.
9. Zmienia zasłony/firanki (pierze je, prasuje itp.).
10. Sprząta przed domem (na klatce schodowej).
11. Przegląda ubrania dzieci, planuje zakup ubrań, kupuje ubrania.
12. Planuje i kupuje dzieciom przybory szkolne, książki.
13. Maluje się, dba o swój wygląd (również potrzeba domowników!).

Piotr, lat 35, troje dzieci:

Oczywiście, to podstawy podstaw:

1. Otacza dom swoim kobiecym fengshui, które sprawia, że wszystkim chce się do niego wracać.
2. Rozpoczyna tysiące ważnych przedsięwzięć, których nikt inny by nie rozpoczął i do końca świata pozostałyby nie rozpoczęte. I świat by na tym wiele stracił.
3. Przygotowuje przeróżne ambitne plany i zamierzenia dla swojego męża, żeby realizując je mógł zawsze pokazywać jej swoją nieskończoną miłość.
4. Wprowadza w domu swój unikalny ład, dzięki któremu wszystko ma swoje intuicyjne miejsce i wiadomo gdzie należy tego szukać.
5. Dba o sprzęty domowe i różne urządzenia, żeby nie przyszło im do głowy się zepsuć.
6. Karmi hojną ręką duchy domowe, aby nie odważyły się opuścić domowych pieleszy.
7. Utrzymuje ściany w pionie swoim spokojem, dzięki czemu dom w ogóle stoi.
8. Sumuje swoją kobiecość z kobiecością innych kobiet, aby pierwotna Prakobieta mogła lewitować nad czasem i przestrzenią utrzymując ludzkość od milionów lat w harmonii.
9. Przekazuje światu nowe życie.
10. No a przy okazji pierze, prasuje, gotuje, sprząta, dba o kwiaty, robi zakupy, bawi się z dziećmi, wychowuje, karmi zwierzaki i w wolnych chwilach pracuje nad swoim biznesem.

Paweł lat 26, kawaler, nie ma dzieci:

1. Budzenie rano do pracy/szkoły.
2. Zaopatrzenie lodówki.
3. Transport dzieci do żłobka/przedszkola/szkoły.
4. Ogarnięcie kuchni po przejściu porannego huraganu w postaci dzieci.
5. „Pomysł” i realizacja posiłków dla rodziny.
6. Sprawdzenie stanu szaf dzieci w celu przeprowadzenia inspekcji i ewentualnego zebrania odzieży do prania.
7. Czynny udział w życiu szkolnym dzieci(czytaj wywiadówki).
8. Nadrabianie zaległości lub przypomnienie aktualnych lektur szkolnych, pomoc pociechom w odrabianiu lekcji.
9. Wsparcie mentalne dzieci i męża/żony(dziś już należy to zaznaczać) w trudnych chwilach.
10. Zaopatrzenie szaf dzieci w niezbędne ubrania / drobne naprawy tego, co jeszcze da się wykorzystać.
11. Edukacja dziewcząt dojrzewających!
12. Spacery z psem/dzieckiem.
13. Obowiązkowo przynajmniej raz w tygodniu wychodzić z domu ze znajomymi(bez dzieci) dla zdrowia psychicznego!

Twoja żona/partnerka pracuje zawodowo, chociaż bez problemu utrzymalibyście się z jednej pensji. Robi to, bo…

Tomek, lat 35, tata dwóch dziewczynek:

… wie, że aby być dobrą Mamą, trzeba być osobą spełnioną. A że jej świat to nie tylko dbanie o dom i dzieci, więc realizuje się w też i w pracy. I na zdrowie wychodzi jej wyrwanie się z kręgu domowych spraw i czynności, uczestnictwo w spotkaniach, emocje towarzyszące kończeniu projektów czy też dyskusje z dorosłymi (a nie tylko z własnymi dziećmi). Dzięki temu czuje się pewniejsza siebie, niezależna i doceniana za szereg umiejętności, które w domu ciężko wykorzystać.

Banalne, acz kluczowe

Ile w Polsce trwa urlop macierzyński?

Tomek, lat 30, kawaler (orderu uśmiechu), przedsiębiorca – zatrudnia 4 facetów:

Urlop macierzyński trwa dzisiaj, wg mnie, 12 miesięcy dla matki i kilkanaście dni dla ojca. Rozpoczyna się w końcowym etapie ciąży. Po zakończeniu pracodawca ma obowiązek przyjąć pracownika/matkę do pracy.

Wyobrażam/nie wyobrażam sobie związania się z kobietą, która chce pracować zawodowo po urodzeniu dzieci, bo…

Jan, 32 lata, freelancer, fotograf, kawaler:

Absolutnie wyobrażam sobie, że mogłaby podjąć pracę, bo jest to jej potrzebne do samorealizacji, czy potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi itp.

A miało być tak pięknie…, łyżka dziegciu to tej beczki miodu

Najtrudniej przyzwyczaić mi się do tego, że odkąd moja żona/partnerka pracuje zawodowo, to…

… nie ma świeżego obiadu podanego „pod nos” jak wracam z pracy;

… mało się widzimy, ja muszę też zajmować się dziećmi, pilnować, pomagać w lekcjach, robić zakupy, sprzątać itp.

… że kiedyś, gdy chcieliśmy jechać gdzieś w weekend to po prostu jechaliśmy, a teraz żona często w weekendy pracuje;

… do nocnego wstawania do dzieci, wcześniej wstawała tylko żona – odkąd pracuje, wstajemy na zmianę;

… muszę pomagać w domu, wcześniej robiła wszystko żona – ja pracowałem, teraz pracujemy oboje i musimy wspólnie wszystko robić;

… jest niezależna finansowo, wcześniej to tylko ja zarabiałem i czułem sie jak głowa rodziny odkąd żona pracuje, stała się niezależna.

Nie chcę, żeby moja żona/partnerka pracowała zawodowo, bo…

… chcę być spokojny, że ona wszystko w domu zrobi i lepiej zajmie się dziećmi niż ja;

… nie chcę żeby „ktoś obcy” zajmował się naszą córką ponieważ żona robi to najlepiej;

… uważam, że powinna zająć sie wychowaniem dzieci, nie chcę żeby moje dzieci wychowywała obca osoba, a na pracę zawodową przyjdzie czas, jak dzieci podrosną.

Pamiętacie o Osieckiej?

Madonno, Polska Madonno
Panno z dzieckiem mów
Jak ty sobie radzisz
Nocą wśród złych snów?

Madonno, Polska Madonno
Skąd masz pieniądze na czynsz
Czy cię nie przeraża
Pająk albo mysz?

Damy ci kwiatek na Święto Kobiet
Czapkę na bakier i Polski obie
Damy ci wódki i bilet do kina
Kace i smutki i dwóje na szynach

Damy przyrzeczeń starych tysiące
I niedorzecznie małe pieniądze
Damy ci bełkot i stracha w polu
A dla małego miejsce w przedszkolu […]

Świętujemy?

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Zmiany w życiu – o co powinnaś zadbać po 20-tce, 30-tce i 40-tce?

20-latka może powiedzieć: „nie mam pieniędzy ani warunków na zmiany, to teraz niemożliwe”. 30-latka: „Nie mam czasu. Dzieci, dom na głowie, praca". A 40-latka stwierdzi: „Teraz? Zmiany? Chyba jest już za późno, żeby eksperymentować". A to nieprawda! Co możesz zmienić, kiedy masz 20 lat? Jakie zmiany są w zasięgu Twoich możliwości, gdy masz lat 30 albo 40? Sprawdź... i zrób to, co już dawno chciałaś zrobić!
  • Karolina Wojtaś - 18/05/2020
rudowłosa dziewczyna stoi z założonymi rękami i patrzy na nas

Zmiany po 20-tce: myśl o swojej przyszłości

„Ja mam dwadzieścia lat, ty masz dwadzieścia lat, przed nami siódme niebo!” – śpiewał Kossakowski i pewnie miał trochę racji. 20-tka to wiek młodości, radości i energii. Łatwo uwierzyć, że mamy przed sobą całe morze możliwości i tak właściwie nie musimy jeszcze wiele robić – przecież ledwie co wyszliśmy z okresu nastoletniego!

Życie jednak z tym „siódmym niebem” zazwyczaj niewiele ma wspólnego – wiedzą o tym już trzydziestolatki, które żałują, że dziesięć lat wcześniej czegoś nie spróbowały, czegoś nie dopilnowały lub nie zaczęły. A zatem co warto zmienić już w tak młodym wieku?

Zacznij budować swoją zawodową drogę, będąc jeszcze na studiach

Jeśli tylko masz taką możliwość, zacznij budować swoją zawodową drogę na studiach – choćby pracując na stażu. Szukaj okazji, interesuj się, angażuj. Czy oznacza to, że masz całkowicie zatracić się w obowiązkach i porzucić luz związany z tym charakterystycznym okresem życia? Nie.

Pozwalaj sobie na „smakowanie życia” w postaci przespanej niedzieli – ale już w sobotę czy piątek działaj. Dzięki temu po studiach będziesz miała bogate CV, co może całkowicie odmienić Twoją zawodową ścieżkę życia.

Szukaj pracy, która będzie ciekawa i pełna wyzwań

Jeśli już pracujesz, nie tkwij przez kilka lat w pracy, której nie lubisz – a pierwsza praca zazwyczaj nie jest spełnieniem naszych marzeń. Przeglądaj oferty, chodź na spotkania rekrutacyjne, bądź otwarta na oferty innych pracodawców. Zmiany pracy to także rozwój.

Przeczytaj także: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować!

Marzysz o biznesie – załóż firmę!

Czy wiesz, czego żałuje tysiące kobiet w Polsce? Tego, że w młodości nie założyły własnej działalności. Że nie spróbowały rozwijać się w dziedzinie, która ich „przyciąga”, w której czuły się mocne. Z czasem, gdy pojawiają się dzieci, kredyty i obowiązki, trudno o taki odważny krok.

Przeczytaj także: 12 pomysłów jak założyć biznes bez pieniędzy

Zacznij oszczędzać

Zapytasz pewnie: „Ok, ale z czego?” – to zrozumiałe. Większość dwudziestolatek ledwie wiąże koniec z końcem. Jednak tu nie chodzi tylko o odłożenie 15 tysięcy w ciągu roku. Odkładaj chociaż sto złotych miesięcznie, dzięki czemu wyrobisz sobie nawyk zabezpieczania się na przyszłość. To bardzo ważne.

Dbaj o zęby – to nie żart 😉

Tyle pięknych szóstek, siódemek, a nawet piątek poszło na zmarnowanie tylko dlatego, że młodość „zawsze ma czas!”. To oczywiście pół żartem. A bardziej serio – dbaj o swoje zęby. Później, jako trzydziestolatka czy czterdziestolatka z pięknym uzębieniem i pełniejszym portfelem na pewno będziesz sobie za to wdzięczna.

Ucz się gotować

Nie chodzi o to, że jesteś kobietą, więc taka Twoja rola. Ucz się gotować, żeby móc o siebie zadbać, przygotowując zdrowe posiłki. Nie pakuj w siebie chemii, nie odżywiaj się świństwami z tanich fast-foodów. Wyniki badań wskazują, że to właśnie niezdrowe jedzenie w dużym stopniu przyczynia się do rozwoju nowotworów.

Przeczytaj także: 4 pomysły na zdrowe i szybkie jedzenie do pracy

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Podróżuj

W dobie koronawirusa to ryzykowna rada, niemniej z czasem, gdy wszystko się uspokoi, zacznij przyglądać się światu z bliska. Nie musisz wydawać na to mnóstwa pieniędzy – podróżuj z przyjaciółmi, śpijcie w tanich hotelach albo pod namiotem. Później (prawdopodobnie) nie będzie to już tak proste.

Zmiany po 30-tce: pomyśl o swoim zdrowiu i zacznij żyć teraz

Jak zazwyczaj można określić życie przeciętnej 30-latki? To czas, w którym życie galopuje – większość z nas nawet nie wie, kiedy mijają kolejne dni. A jednak warto na chwilę się zatrzymać i pomyśleć o zmianach.

Przeczytaj także: Zmiana zawodu po 30-tce? Nie daj sobie wmówić, że jest za późno!

Zastanów się, co możesz zrobić, by czuć się lepiej

Istnieje mnóstwo rzeczy, które możesz zrobić dla swojego dobrego samopoczucia teraz i lepszego zdrowia w przyszłości. To na przykład rzucenie palenia, ograniczenie alkoholu, wysypianie się i zadbanie o odpowiednie ilości aktywności fizycznej.

Zastanów się, co „uwiera Cię” najmocniej i zacznij z tym walczyć. Nie odkładaj tego na później.

Jeśli jeszcze nie oszczędzasz – zacznij robić to już teraz

Z dużym prawdopodobieństwem emerytura jaką będzie wypłacał Ci ZUS, nie będzie wystarczała Ci na godne i wygodne życie. Teraz masz 30 lat, więc to idealny moment, aby w sposób niemal nieodczuwalny zadbać o swoją przyszłość. Pomyśl o prywatnym filarze i zacznij oszczędzać pieniądze.

Rób badania profilaktyczne

Szkoda nerwów na przytaczanie statystyk. Podsumujmy je tak: tysiące 30-latków umiera każdego roku. Nie daj się złudzeniu, że jesteś za młoda na coroczną cytologię, USG piersi czy brzucha. Regularnie się badaj. To może uratować Ci życie.

Naucz się cieszyć swoim życiem

W wieku 30 lat, czyli w okresie, gdy zyskujemy już pewną stabilizację, naturalnie zaczynamy porównywać swoje osiągnięcia do osiągnięć innych osób. Nie rób tego – zacznij cieszyć się swoim życiem i doceniać je. Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, postaraj się coś zmienić, ale nie pogrążaj się w dołującym porównywaniu – tę energię przeznacz na działanie.

Pamiętaj, by nie wpadać w pułapkę myślenia: „Będę szczęśliwa, gdy…”. To nie tak, że będziesz szczęśliwa, gdy np. stworzysz związek. Właściwa kolejność wygląda tak: gdy będziesz szczęśliwa w swoim życiu, zaczniesz przyciągać do siebie ludzi – i dopiero wtedy zyskasz szanse na dobrą relację.

Zmiany po 40-tce: najwyższy czas na wyjście ze strefy komfortu

Czterdziestka to dziwny czas. Z jednej strony wewnątrz wciąż czujemy się młodymi kobietami, z drugiej – wydaje się, że już za późno na wszelkie zmiany. Nic bardziej mylnego – tylko zamiast myśleć, zacznij działać.

Zadbaj o swoje życie osobiste

To tutaj najczęściej nas boli – bo jest nudno w związku, monotonnie w życiu, często samotnie. Co możesz zrobić? To proste – zadbaj o odświeżenie atmosfery. Do tej pory wyjeżdżaliście tylko na SPA? Jedźcie więc w góry.

Przeczytaj także: Jak budować dobre relacje w związku?

Pomęczcie się, pośmiejcie z siebie. Nabierzcie innych doświadczeń. Idźcie na kurs tańca albo pływania. Absolutnie nic tak dobrze nie działa na związek, jak wspólne, nowe doświadczenia. To nuda i monotonia zabijają miłość.

Stwórz plan na resztę swojego życia

Usiądź i zastanów się przez chwilę, czego pragniesz od życia. Może byłby to dom? Inna praca? Własna firma? Wyjazd do Indii? Stwórz swoje plany, określ marzenia. A następnie spróbuj myśleć nie w kategoriach: „Dlaczego to zły pomysł?”, ale „Jak mogłabym stopniowo to osiągnąć?”.

Przeczytaj także: Wolisz marudzić czy sięgać po swoje marzenia?

Przeczytaj także: Podróż z dziećmi do Indii? 7 zachwytów, 7 niespodzianek i 3 rozczarowania

Zrób coś nowego

Jeśli gdzieś w środku czujesz strach przed tym, że każdy twój dzień wygląda tak samo – przerwij to. Zrób cokolwiek, żeby wyjść ze swojej strefy komfortu, która prawdopodobnie oznacza bierny odpoczynek po pracy.

Co możesz zrobić? Cokolwiek! Zacznij uczyć się języka. Idź na kurs gotowania. Wyjedź gdzieś sama i posłuchaj własnych myśli. Możesz nawet zacząć chodzić do pracy, zamiast jeździć samochodem. Albo zwyczajnie zmienić trasę. Zacznij działać.

Zmień swoją dietę

Nie tylko dla zdrowia, ale też dla figury – niestety, Twoja przemiana materii zwalnia. Tu nie ma co narzekać na zły los czy fatalne geny – od narzekania nic się jeszcze nigdy nie zmieniło. Od diety – jak najbardziej.

Przeczytaj także: Jak schudnąć w każdym wieku?

Czas na zmiany? Zawsze!

20-latka może powiedzieć: „nie mam pieniędzy ani warunków na zmiany, to teraz niemożliwe”. 30-latka: „Nie mam czasu. Dzieci, dom na głowie, praca – teraz nie w głowie mi zmienianie czegokolwiek.” A 40-latka stwierdzi: „Teraz? Zmiany? Chyba jest już za późno, żeby eksperymentować – do nowej pracy nikt mnie nie zatrudni, a na jodze będę wyglądała głupio”.

Jeśli i Ty będziesz wymyślała wymówki, żeby nie zmienić tego, co Ci przeszkadza i nie zaczniesz realizować swoich planów teraz, to nie zrobisz tego nigdy. Bo na zmiany zawsze jest czas – trzeba tylko ich chcieć.

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Jak pokonać kryzys w związku?

Miłość Ci wszystko wybaczy? Patrząc na statystyki, warto od razu powiedzieć: nie. Kierując się zdrowym rozsądkiem, trzeba orzec: zdecydowanie nie. Są tacy, którzy zdają sobie z tego sprawę i tacy, co lekceważą każdy sygnał ostrzegawczy. Niezależnie jednak od tego, jak bardzo człowiek by się nie starał, kryzys prędzej czy później dosięgnie każdą parę. Jak wyjść z niego obronną ręką?
  • Kinga Gąska - 14/05/2020
para stoi nad brzegiem morza

Przyczyn kryzysów jest wiele. Tak samo jak sytuacji, w których do niego dochodzi. Z problemami mogą borykać się młodzi małżonkowie, ale też pary z wieloletnim stażem. Są badania, które wskazują, że dochodzi do niego np. gdy minie okres zakochania, czyli po 2-3 latach, po 7 latach, po narodzinach pierwszego dziecka, po opuszczeniu przez dorosłe dzieci domu… Nie oznacza to jednak, że każda relacja musi napotykać na trudności właśnie w tym momencie, ani że w innych można czuć się całkowicie bezpiecznie.

Nie, nie należy panikować. Bo chorobliwe doszukiwanie się problemów faktycznie je przyciągnie. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że każdy człowiek jest indywidualnością i każda relacja rządzi się swoimi prawami.

Jeżeli dopada Was właśnie kryzys, nie udawaj, że problemu nie ma. Zamiatanie niezałatwionych spraw pod dywan zwykle źle się kończy, bo prędzej czy później trzeba zmierzyć się z hałdami śmieci. Mała kupka piasku jest łatwiejsza do uprzątnięcia, niż hałda gratów sięgająca sufitu. A jej, nawet najpiękniejszy dywan nie przykryje.

Szczera ocena sytuacji

Najważniejsze to być szczerym ze samym sobą. Pierwsze podstawowe pytanie, które należy sobie zadać, to czy chcę wyjść z kryzysu? Czy zależy mi na tej drugiej osobie? Czy to, co nas łączy, jest dla mnie coś warte? Ile i dlaczego? Czy jestem gotowa/gotowy zmienić coś w sobie, swoim zachowaniu, swoim podejściu? Czy raczej będę wymagać tylko od tej drugiej strony? Jeżeli dojdziesz do wniosku, że naprawdę chcesz o Was zawalczyć, dopiero wówczas przejdź do drugiego etapu.

Gdy macie poważny problem, wycofywanie się w połowie drogi niczego nie uzdrowi, a może tylko pogorszyć sprawę. Jeśli czujesz, że poczucie krzywdy przerasta Twoje możliwości zrozumienia, wybaczenia – daj sobie spokój. Przynajmniej do czasu, gdy naprawdę zechcesz naprawić sytuację. Jest tylko jeden problem – nie można odwlekać tej decyzji w nieskończoność i raczej masz na zdecydowanie się mniej niż więcej czasu. Dlatego – nie zmarnuj tego.

Przeczytaj także: 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

Rozmowa

Do tanga trzeba dwojga. To prawda stara jak świat, a wielu z nas lubi ją ignorować. Wszelkie wątpliwe kwestie musisz przedyskutować ze swoją drugą połową. Podstawą udanej relacji jest rozmowa. Nie ma co liczyć, że ON się domyśli, ani że ONA powie, jak coś będzie nie tak. Owszem, są wyjątki, ale tylko potwierdzają regułę. Szczera rozmowa to podstawa w każdym związku, a już tym bardziej w momencie, gdy coś zaczyna iść nie po Waszej myśli. Tylko ktoś musi ją zainicjować.

Gdy już do tego dojdzie, warto jednak odłożyć na bok złośliwości, zadawnione żale i chęć wygranej. Kopiecie do tej samej bramki. Musicie sobie nawzajem pomagać, a nie ze sobą konkurować. Często dzięki omówieniu pewnych spraw, przypomnieniu, co jest dla Was ważne, można zrobić pierwszy krok do wyjścia z kryzysu. Czasami jednak i to się nie udaje, co wówczas?

Pomoc

Nie warto wstydzić się poprosić o nią kogoś z zewnątrz. Jeżeli czujesz, że sami nie dacie rady pokonać trudności, które się przed Wami spiętrzyły, warto zwrócić się do fachowca. Psychologa, psychoterapeuty, mediatora. Kogoś, kto spojrzy na Wasz związek obiektywnie, ma doświadczenie w rozwiązywaniu problemów i nie będzie angażował się emocjonalnie w spór. Tylko znowu – ta decyzja musi zostać zaaprobowana przez oboje partnerów. Ciągnięcie drugiej połówki za uszy, pasek od spodni czy wymykającą się rękę nic nie da. Jeżeli partner nie zrozumie, że terapia jest Wam obojgu potrzebna, trudno będzie posunąć się naprzód. A chyba o to chodzi, prawda?

I jeszcze jedna uwaga – lepiej w swoje sprawy nie angażować bliskich. Nie mają oni odpowiedniego dystansu ani wiedzy, by wspomóc Waszą walkę o lepsze jutro. Trzeba kierować się przede wszystkim swoim rozsądkiem, a nie ulegać namowom innych. Owszem, warto posłuchać dobrej rady, ale mimo wszystko, lepiej gdy sformułuje ją fachowiec, a nie siostra, teściowa, kuzyn, kolega z pracy.

Te osoby zazwyczaj znają sytuację tylko z perspektywy jednego z partnerów, dodatkowo są z jedną ze stron silniej związani – nie przerzucajmy na nich naszych problemów i nie oczekujmy, że je za nas rozwiążą. To prosta droga do rezygnacji nie tylko z partnera, ale także z bliskich nam osób. Bo gdy sprawy ułożą się nie po naszej myśli, do kogo będziemy mieć żal? Tak, zazwyczaj nie do siebie, choć sami przede wszystkim powinniśmy odpowiadać za to, co dzieje się w naszym życiu.

Czas

Na wszystko potrzebny jest czas. Nie oczekujmy, że problemy, które czasami
nawarstwiały się latami, zostaną natychmiast rozwiązane. Dawne urazy, ale też przekonania są w nas silnie zakorzenione. Niełatwo przyznajemy się do własnych win przed samym sobą, a co dopiero przed tą drugą stroną. Zwłaszcza jeśli nadal nie rozumiemy, że chodzi o wspólne dobro, a nie jednostkową wygraną. Wyciągajmy do siebie rękę raz za razem, doceniajmy drobne gesty i z optymizmem patrzmy w przyszłość. Czarnowidztwo, choć kuszące, na pewno nie pomoże uporać się z kryzysem.

Spędzajmy także ten czas wspólnie. Na tym, co kiedyś sprawiało nam radość. Przypomnijmy sobie, co nas w tej drugiej osobie zafascynowało, na co czekaliśmy z niecierpliwością, a odrzućmy to, co rani i wywołuje niesmak. Pomyślmy, co jeszcze wspólnie możemy osiągnąć? Jakie nowe cele czekają na nas? W jaki sposób możemy razem z radością witać każdy kolejny dzień. Gdy przepracujemy najtrudniejsze sprawy, może odkryjemy siebie na nowo? I z kryzysu wyjdziemy wzmocnieni, pewniejsi siebie, drugiej osoby, uczucia nas z nią łączącego.

Przeczytaj także: Co zrobić, aby poprawić relacje w związku?

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Gąska
Wierzy w moc słowa, uważa, że na świecie jest sporo zła do opisania, a ludziom warto dodawać otuchy lub przynajmniej skłaniać ich do uśmiechu. Z książkami jest związana od zawsze. Zadebiutowała powieścią „Miłość aż po rozwód”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia. Pracuje jako nauczycielka i redaktorka. Jest wegetarianką, miłośniczką zwierząt, szczególnie kotów, a w ramach odstresowania biega. (Lub mieli kawę, którą uwielbia i pija nałogowo.)
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail