Czego szukasz

W marcu jak w garncu – na Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet oddajemy głos mężczyznom… przeczytajcie… Dawno, dawno temu…

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 08/03/2013

Dawno, dawno temu…

Z okazji Dnia Kobiet, który w postaci zapamiętanej sprzed lat, świętują już chyba tylko panowie, niektórzy panowie…, postanowiłyśmy to ich właśnie wziąć w krzyżowy ogień pytań o płeć przeciwną. Precyzyjniej: płeć przeciwną pracującą.

Kwestionariusz Samca Dzieciatego Sparowanego, który podsunęłyśmy pod nos przedstawicielom gatunku, zawierał pytania podchwytliwe i drążące. Nie ukrywamy, że mile zaskakujące nas odpowiedzi, to ani nasza wina, ani zasługa – raczej specyfika naszego i młodszego pokolenia, które wreszcie przestają aktywność zawodową kobiet postrzegać jako fanaberię. Równie przyjemnie czytało się Kwestionariusz Samca Singla! Pojęcie „siedzenia w domu” zdaje się odchodzić do lamusa. Praca w domu, czy praca w korporacji, to jedna i ta sama praca: ciąg obowiązków, które wymagają zaangażowania i nakładu sił. Tylko, że jedne są realizowane gratis, drugie – za konkretne pieniądze.

W oczekiwaniu na zmiany polegające między innymi na tym, że praca domowa kobiet będzie opłacana albo/i będzie traktowana jako współudział dający kobiecie prawo do świadczeń emerytalnych, przygotowałyśmy dla Was laurkę na Dzień Kobiet – zamiast serduszek: mądre ciepłe słowa, zamiast kwiatuszków – rozsądne przemyślenia. A na koniec… no, same zobaczycie. Żeby nie było, że bajkopisarkami zostałyśmy na starość.

Mężczyzn zorientowanych w codzienności i stojących murem za swoimi kobietami, życzymy Wam Drogie Czytelniczki z okazji Dnia Kobiet, dnia, który dla wielu z nas po prostu nie istnieje. Najwidoczniej zapasy rajstop z epok minionych jeszcze gdzieniegdzie zalegają po szafach…

Bywa, że… ONI WIEDZĄ!

Po telefonie od szefa/klienta żona wybiega pędem z domu, rzucając od drzwi, że spotkanie z klientem przesunęło się o godzinę i wróci koło 21.00. W tym czasie trzeba młodego/młodą/młode nakarmić, wykąpać i położyć spać. Na kolację potomstwo jada zwykle…, w kąpieli lubi, żeby…, świeża piżama jest…, a do poduszki czytamy/śpiewamy…

Paweł, 32 lata, tata dwóch dziewczynek:

Na kolację dzieci jedzą zwykle… obiad z tatą, jeśli nie ma, to Maja najchętniej jajecznicę, Jagoda jajko na miękko lub ostatni hit: kanapka z keczupem. Jako warzywo można przemycić ogórka, choć wiadomo, że lepiej gdyby był z nutellą.
Wieczorne mycie – koniecznie kąpiel, nie prysznic. Kąpiel gorąca, duuużo wody, bez piany. Czasem płatki do kąpieli, ale rzadko. Piżamy powinny leżeć na komodzie, jeśli dzieci je tam odłożyły. Jeśli nie, cała sterta leży w szafce. Maja do spania musi mieć skarpety.
Przed snem obowiązkowe czytanie. To, co akurat mamy z nowości. Teraz akurat „Mikołajek”. Później słuchanie słuchowisk: Maja – „Dzieci z Bullerbyn”, Jaga seria o Basi.

Kobieta, która nie pracuje zawodowo i „siedzi w domu”, wykonuje podczas nieobecności pracującego męża następujące prace związane z gospodarstwem domowym i potrzebami domowników (podać co najmniej 10)

Marcin, lat 37, dwoje dzieci:

1. Sprząta po porannym szykowaniu się męża i dzieci, odkurza.
2. Zbiera po domu ubrania do prania, nastawia pranie.
3. Wkłada rzeczy do suszarki (lub wiesza), sortuje, układa, wkłada do szafek.
4. Zbiera po domu naczynia do mycia.
5. Opróżnia zmywarkę, wkłada naczynia do zmywarki.
5. Myje okna.
6. Myje lodówkę.
7. Robi zakupy, układa je w szafkach/lodówce.
8. Przygotowuje posiłki.
9. Zmienia zasłony/firanki (pierze je, prasuje itp.).
10. Sprząta przed domem (na klatce schodowej).
11. Przegląda ubrania dzieci, planuje zakup ubrań, kupuje ubrania.
12. Planuje i kupuje dzieciom przybory szkolne, książki.
13. Maluje się, dba o swój wygląd (również potrzeba domowników!).

Piotr, lat 35, troje dzieci:

Oczywiście, to podstawy podstaw:

1. Otacza dom swoim kobiecym fengshui, które sprawia, że wszystkim chce się do niego wracać.
2. Rozpoczyna tysiące ważnych przedsięwzięć, których nikt inny by nie rozpoczął i do końca świata pozostałyby nie rozpoczęte. I świat by na tym wiele stracił.
3. Przygotowuje przeróżne ambitne plany i zamierzenia dla swojego męża, żeby realizując je mógł zawsze pokazywać jej swoją nieskończoną miłość.
4. Wprowadza w domu swój unikalny ład, dzięki któremu wszystko ma swoje intuicyjne miejsce i wiadomo gdzie należy tego szukać.
5. Dba o sprzęty domowe i różne urządzenia, żeby nie przyszło im do głowy się zepsuć.
6. Karmi hojną ręką duchy domowe, aby nie odważyły się opuścić domowych pieleszy.
7. Utrzymuje ściany w pionie swoim spokojem, dzięki czemu dom w ogóle stoi.
8. Sumuje swoją kobiecość z kobiecością innych kobiet, aby pierwotna Prakobieta mogła lewitować nad czasem i przestrzenią utrzymując ludzkość od milionów lat w harmonii.
9. Przekazuje światu nowe życie.
10. No a przy okazji pierze, prasuje, gotuje, sprząta, dba o kwiaty, robi zakupy, bawi się z dziećmi, wychowuje, karmi zwierzaki i w wolnych chwilach pracuje nad swoim biznesem.

Paweł lat 26, kawaler, nie ma dzieci:

1. Budzenie rano do pracy/szkoły.
2. Zaopatrzenie lodówki.
3. Transport dzieci do żłobka/przedszkola/szkoły.
4. Ogarnięcie kuchni po przejściu porannego huraganu w postaci dzieci.
5. „Pomysł” i realizacja posiłków dla rodziny.
6. Sprawdzenie stanu szaf dzieci w celu przeprowadzenia inspekcji i ewentualnego zebrania odzieży do prania.
7. Czynny udział w życiu szkolnym dzieci(czytaj wywiadówki).
8. Nadrabianie zaległości lub przypomnienie aktualnych lektur szkolnych, pomoc pociechom w odrabianiu lekcji.
9. Wsparcie mentalne dzieci i męża/żony(dziś już należy to zaznaczać) w trudnych chwilach.
10. Zaopatrzenie szaf dzieci w niezbędne ubrania / drobne naprawy tego, co jeszcze da się wykorzystać.
11. Edukacja dziewcząt dojrzewających!
12. Spacery z psem/dzieckiem.
13. Obowiązkowo przynajmniej raz w tygodniu wychodzić z domu ze znajomymi(bez dzieci) dla zdrowia psychicznego!

Twoja żona/partnerka pracuje zawodowo, chociaż bez problemu utrzymalibyście się z jednej pensji. Robi to, bo…

Tomek, lat 35, tata dwóch dziewczynek:

… wie, że aby być dobrą Mamą, trzeba być osobą spełnioną. A że jej świat to nie tylko dbanie o dom i dzieci, więc realizuje się w też i w pracy. I na zdrowie wychodzi jej wyrwanie się z kręgu domowych spraw i czynności, uczestnictwo w spotkaniach, emocje towarzyszące kończeniu projektów czy też dyskusje z dorosłymi (a nie tylko z własnymi dziećmi). Dzięki temu czuje się pewniejsza siebie, niezależna i doceniana za szereg umiejętności, które w domu ciężko wykorzystać.

Banalne, acz kluczowe

Ile w Polsce trwa urlop macierzyński?

Tomek, lat 30, kawaler (orderu uśmiechu), przedsiębiorca – zatrudnia 4 facetów:

Urlop macierzyński trwa dzisiaj, wg mnie, 12 miesięcy dla matki i kilkanaście dni dla ojca. Rozpoczyna się w końcowym etapie ciąży. Po zakończeniu pracodawca ma obowiązek przyjąć pracownika/matkę do pracy.

Wyobrażam/nie wyobrażam sobie związania się z kobietą, która chce pracować zawodowo po urodzeniu dzieci, bo…

Jan, 32 lata, freelancer, fotograf, kawaler:

Absolutnie wyobrażam sobie, że mogłaby podjąć pracę, bo jest to jej potrzebne do samorealizacji, czy potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi itp.

A miało być tak pięknie…, łyżka dziegciu to tej beczki miodu

Najtrudniej przyzwyczaić mi się do tego, że odkąd moja żona/partnerka pracuje zawodowo, to…

… nie ma świeżego obiadu podanego „pod nos” jak wracam z pracy;

… mało się widzimy, ja muszę też zajmować się dziećmi, pilnować, pomagać w lekcjach, robić zakupy, sprzątać itp.

… że kiedyś, gdy chcieliśmy jechać gdzieś w weekend to po prostu jechaliśmy, a teraz żona często w weekendy pracuje;

… do nocnego wstawania do dzieci, wcześniej wstawała tylko żona – odkąd pracuje, wstajemy na zmianę;

… muszę pomagać w domu, wcześniej robiła wszystko żona – ja pracowałem, teraz pracujemy oboje i musimy wspólnie wszystko robić;

… jest niezależna finansowo, wcześniej to tylko ja zarabiałem i czułem sie jak głowa rodziny odkąd żona pracuje, stała się niezależna.

Nie chcę, żeby moja żona/partnerka pracowała zawodowo, bo…

… chcę być spokojny, że ona wszystko w domu zrobi i lepiej zajmie się dziećmi niż ja;

… nie chcę żeby „ktoś obcy” zajmował się naszą córką ponieważ żona robi to najlepiej;

… uważam, że powinna zająć sie wychowaniem dzieci, nie chcę żeby moje dzieci wychowywała obca osoba, a na pracę zawodową przyjdzie czas, jak dzieci podrosną.

Pamiętacie o Osieckiej?

Madonno, Polska Madonno
Panno z dzieckiem mów
Jak ty sobie radzisz
Nocą wśród złych snów?

Madonno, Polska Madonno
Skąd masz pieniądze na czynsz
Czy cię nie przeraża
Pająk albo mysz?

Damy ci kwiatek na Święto Kobiet
Czapkę na bakier i Polski obie
Damy ci wódki i bilet do kina
Kace i smutki i dwóje na szynach

Damy przyrzeczeń starych tysiące
I niedorzecznie małe pieniądze
Damy ci bełkot i stracha w polu
A dla małego miejsce w przedszkolu […]

Świętujemy?

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Idealny sernik nieidealnej Pani domu

Nadal nie wierzę, że to piszę... Ale naciski były przeogromne, więc... Nie jestem idealną Panią domu, rzadko piekę, chyba że brownie (25 minut roboty) lub inne "coś", równie prostego z gwarancją pyszności. Nie wdaję się w rozmowy na temat przepisów bo niewiele mam w tym zakresie do powiedzenia, choć... jest jeden wyjątek! Jego wysokość Sernik! 13 lat temu znalazłam przepis, którego się trzymam, który zawsze gwarantuje "ochy i achy" tych, którzy mają okazję załapać się na kawałek. Bo znika szybko...
  • Agnieszka Kaczanowska - 17/04/2019
produkty do pieczenia: mąka, mleko, masło, ser

Z dedykacją dla Marzeny 😉

Ten sernik piekę wyłącznie dwa razy do roku. Trudno nie zgadnąć, na jakie okazje, ale udaje się zawsze, a nawet jeśli nie jest idealny w wyglądzie, to smakuje zacnie! No i sam przepis napisany jest tak, że mam z tego kupę zabawy. Dodam tylko, że ja sernika sama nie jadam… nie mój smak, wolę suche ciasta np. makowiec, ale z reguły spełnieniem moich marzeń jest makowiec z cukierni, albo orzechowiec od mamy Asi, mniam.

Natomiast sernik robię z miłości do męża 😀

Składniki:

  • kilogram dobrze odciśniętego tłustego białego sera (nie może być kwaśny). Ja kupuję gotowy, mielony, ale taki, który jest w miarę suchy (bez ekstra śmietany) i zawsze twaróg sernikowy Piątnica (choć producent nic nie wie, że go polecam ;-)). To jest o tyle ważne, że inne miękkie sprawiają, że sernik pływa… Oczywiście możesz także zmielić sama ser. Ja nie mam nawet odpowiedniej maszynki…
  • 2 niepełne szklanki cukru (można ciut mniej jeśli budyń jest z cukrem i wanilia… ale nie dużo mniej, próbowałam z mniejszą ilością, ale jednak lepiej dać więcej…),
  • 8 jaj, z 7 jaj też wyszedł 😉
  • kostkę masła,
  • budyń waniliowy (z reguły daję ten z cukrem, ale przypuszczam, że nie ma tu różnicy,
  • torebkę cukru z prawdziwą wanilią (w odróżnieniu od cukru wanilinowego!) a jeszcze lepiej laskę prawdziwej wanilii, tych czarnych kuleczek oczywiście,
  • cytrynę, a dokładniej sok z jednej połówki,
  • szczypta soli,
  • bakalie: torebkę (10 dag) rodzynek, najlepiej jasne, malutkie, 3 dag płatków migdałowych, 5 dag smażonej skórki pomarańczowej (wg. mnie najlepszego składnika sernika ;-)).

Niezbędne sprzęty:

  • mikser (wiem, wiem można w makutrze, jak masz to super)
  • spora miska do ucierania masy serowej
  • garnuszek/miseczka na białka
  • rondelek na topione masło
  • duża tortownica

Dodałabym lampka dobrego wina, ale odkąd sernik piekę razem z dziećmi atrakcji dodatkowych nie potrzebuję ;-).

Sprawdzony algorytm działania

  1. W rondelku na małym ogniu topisz masło pokrojone na małe kawałki. Ciepłe masło (niech się, broń Boże, nie przypali!) odstawiasz do wystygnięcia.
  2. W tym czasie przygotowujesz bakalie, tzn. płuczesz rodzynki, odsączasz, suszysz ręcznikiem papierowym i razem z płatkami migdałowymi wsypujesz do miseczki, dodajesz skórkę pomarańczową. Zostawiasz.
  3. Smarujesz tortownicę masłem, wysypujesz bułką tartą, odstawiasz na bok, żeby nie przeszkadzała.
  4. W tym miejscu możesz skosztować tej lampki wina, jeśli już nalałaś 😉
  5. Teraz kluczowa sprawa: rozbijasz jajka nad garnuszkiem/miską, w którym potem ubijesz pianę. Białka lądują w właśnie w nim/niej, a żółtka w dużej misce.Garnek z białkami ląduje w lodówce.
  6. Do żółtek dodajesz cukier, szczyptę soli, wanilię/cukier z prawdziwą wanilią, sok z połówki cytryny.
  7. Ucierasz puszysty kogel-mogel, starając się nie podjadać…. jest pyszny…
  8. Włączasz piekarnik. Ma mieć idealnie 180 stopni C, kiedy wjedzie do niego sernik.
  9. Otwierasz wiaderko 😉 sera gotowego lub bierzesz idealnie zmielony i do kogla-mogla dodajesz łyżkami na zmianę z proszkiem budyniowym, wciąż ucierając masę mikserem. Masa ma być gładka, jasno żółta i puchata.
  10. Następnie delikatnie wlewasz zimne masło (wcześniej roztopione) i miksujesz do chwili, aż się całkowicie wchłonie.
  11. Dodajesz bakalie i już nie mikserem a łyżką z resztką masy serowej (nie pytaj dlaczego, ale działa…) mieszasz starannie ale delikatnie.
  12. Wyjmujesz z lodówki garnek/miskę z białkami i mikserem (z czystymi końcówkami) ubijasz sztywną pianę.
  13. Ważne: teraz odstawiasz mikser na bok i więcej nie wolno go użyć 😉
  14. Łyżką od sera i bakalii mieszasz białka z masą serową. Delikatnie, z czułością aż się połączą.
  15. Teraz już bez ociągania, zgarniasz masę do tortownicy, wygładzasz wierzch.
  16. I wkładasz sernik delikatnie do piekarnika w idealnej temperaturze 180 stopni. Nie używam tutaj termoobiegu, gdybyś chciała mnie o to zapytać.
  17. Teraz też jest idealny moment, aby zamiast mycia garów napić się wina bo…
  18. Od teraz przez 40 minut nie otwierasz piekarnika, nie zaglądasz co chwilę i nie myślisz o serniku.
  19. Po 40 minutach zerkasz przez szybkę, czy aby w wierzchu nie za bardzo się przypiekł. Jeśli tak, otwierasz delikatnie piekarnik i przykrywasz ciasto płatem folii aluminiowej. Szybko zamykasz drzwiczki, ale uważaj (!) aby nie klapnęły, bo sernik się może „przestraszyć” i opaść. Serio. zawsze ten fragment mnie rozczula ale nie próbowałam straszyć sernika i zawsze wychodzi 😉
  20. Gdy minie kolejne 15-20 minut a czasem dłużej (wiem, to mało precyzyjne ale lepiej dłużej, aby sernik był upieczony), wyłączasz dopływ ciepła i uchylasz drzwiczki, aby zahartować sernik i uchronić przed opadnięciem przy gwałtownej zmianie temperatury. Po kolejnych 10 minutach wyjmujesz ciasto na blat i pozwalasz ostygnąć w pokojowej temperaturze.
  21. Ja zwykle rozkrawam go na drugi dzień, wtedy brzegi sernika trzeba oddzielić ostrzem noża od brzegów tortownicy i gotowe.
  22. Idealny sernik to taki, który ma szansę stężeć w lodówce, ale nie zawsze mu się udaje…

Z życia sernika: bywa z nim różnie, czasem ma fantazyjne fale, czasem rośnie idealnie równomiernie, ale potem, kiedy wyjmuję go z piekarnika zawsze zmienia swój kształt na taki idealnie sernikowy. Bywa, że pęka… ale w smaku pozostaje idealny i wierzcie mi nikt nie narzeka.

Smacznego!

I wielkiej frajdy z pieczenia Wam życzę.

Przepis jest moją wariacją na temat przepisu znalezionego 8 lat temu w sieci, bodajże z tego linku >. Tym bardziej dziękuję jego autorce za cudowne przeżycia smakowe mojej rodziny!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Poradnik i bezradnik mamy-freelancerki

Wpatruję się w pustą kartkę. Co miałabym napisać na temat work-life balance w ujęciu pracującej mamy? Nie jestem przecież ekspertką od zarządzania czasem, nie mam żadnej recepty, sama nieraz się dziwię, jak udaje mi się to wszystko ogarnąć i nie zwariować. Nie umiałabym napisać poradnika, od udzielania rad lepiej wychodzi mi opisywanie ludzkich emocji i kreowanie rzeczywistości. Zatem może to właśnie zrobię? Opowiem moją historię.
  • Magdalena Majcher - 28/02/2019
mama freelancerka pracuje z domu, laptop na kolanach

Jeszcze pięć lat temu nie miałam pojęcia, czego chcę od życia. Miałam kilkuletniego syna i pracę, do której jeździłam, delikatnie mówiąc, niechętnie. W żadnym miejscu nie zagrzałam miejsca na dłużej. Myślałam: co jest ze mną nie tak? Miałam dopiero dwadzieścia kilka lat, a już czułam się wypalona. Nie wyobrażałam sobie, że tak miałabym żyć, pracować przez następnych kilkadziesiąt lat.

Spełniać marzenia

Po urodzeniu drugiego dziecka zrobiłam swoisty rachunek sumienia. Zastanowiłam się, gdzie popełniałam błędy, i doszłam do wniosku, że po prostu nigdy nie robiłam tego, co chciałam robić, tego, co kochałam. Czego więc bym chciała? Co potrafię? Pisać, to pierwsze co przyszło mi na myśl. Ale co mam z tym pisaniem zrobić? Że niby książkę napisać?

Wszystko fajnie, ale wydawało mi się to czynem na miarę lotu w kosmos. Każdy by chciał, ale nie każdy wie, jak. Dojrzewałam jeszcze przez chwilę, w międzyczasie prowadząc bloga i szukając pojedynczych zleceń jako copywriter. I dojrzałam, wiecie? Dojrzałam do tego, żeby pomóc marzeniom, żeby w końcu robić to, co kocham.

Nazbyt pompatycznie, prawda? Żeby nie było tak kolorowo, mój młodszy syn okazał się typowym przykładem high need baby. Każdej nocy budził się po kilkanaście razy, w dzień nie chciał spać, nawet spacery były czasem stresu i zastanawiania się, czy tym razem prześpi choć godzinę czy może raczej będzie się wydzierał wniebogłosy. I w samym środku tego szaleństwa odnalazłam swoją pasję.

Napisałam jedną książkę, drugą, zaczęłam trzecią, nie wiedząc, czy ktokolwiek mi to wyda. Dałam sobie czas do końca urlopu macierzyńskiego, w międzyczasie biorąc zlecenia jako copywriter. No i stało się. Kiedy mój młodszy syn miał jedenaście miesięcy, poleciałam w kosmos. Dostałam długo oczekiwanego maila od potencjalnego wydawcy. Kilka tygodni temu synek skończył cztery lata, a ja nadal lecę. I absolutnie nie zamierzam wracać z tej podróży!

Jestem w miejscu, w którym powinnam być

Praca w charakterze wolnego strzelca wymaga przede wszystkim… twardego tyłka i umiejętności planowania przychodów na trzy miesiące w przód. Bo wypłata nie przychodzi dziesiątego, i nie zawsze jest taka sama. Ale muszę się do czegoś przyznać. Odkąd poleciałam w ten kosmos, cały wszechświat mi sprzyja. Kiedy zamykają się drzwi, otwiera się przede mną okno. Szczęście? Być może. Ja nazywam to inaczej. Po prostu jestem w miejscu, w którym powinnam być, dlatego się układa. Robię to, do czego zostałam stworzona i chociaż pracuję jako freelancer ponad trzy lata, nadal nie potrafiłabym napisać poradnika dla osób, którym marzy się właśnie takie wolne strzelectwo.

Przede wszystkim to ja jednak żyję

Nie udzielę Wam więc gotowych rad. Nie powiem, jak to zrobić, żeby gdzieś pomiędzy rozwieszeniem prania a odebraniem dziecka z przedszkola ogarnąć siebie i zlecenia. Każda z nas musi wypracować sobie własny system pracy. Ile osób, tyle rad. Moja koleżanka pisze, kiedy wszyscy jeszcze śpią, bladym świtem. Inna pracuje do nocy. Ja od dziesiątej do szesnastej. Oddaję teksty trzy miesiące przed deadlinem, znajoma zawsze wyrabia się dzień przed terminem.

Nie sposób określić, który wariant jest najlepszy. I wcale nie zamierzam tego robić. Chcę Wam tylko powiedzieć, że work-life balance jest wtedy, kiedy robimy to, co kochamy. Wtedy to życie samo się balansuje, a wszystko się dzieje „samo”. No, prawie… Bo przecież ktoś to pranie musi rozwiesić i ktoś tę książkę musi skończyć! Ale to w tak zwanym międzyczasie. Bo przede wszystkim to ja jednak żyję.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Majcher
Pisarka, freelancerka, mama. Robi w życiu to, co kocha, czyli pisze. Aby spełniać swoje marzenia, zrezygnowała z pracy na etacie. Dziś jest autorką poczytnych i lubianych przez czytelniczki powieści, m.in. "Cudu grudniowej nocy", "W cieniu tamtych dni", "Matki mojej córki", "Stanu nie!błogosławionego", "Jeszcze jednego uśmiechu” oraz bestsellerowej sagi "Wszystkie pory uczuć". Niedługo ukaże się kolejna seria autorki.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail