Czego szukasz

Wracać czy nie wracać? Oto jest pytanie!

Odpowiedź na tytułowe pytanie nie jest ani łatwa, ani oczywista. Rozważasz w myślach ile uśmiechów Twojego dziecka Cię ominie i czujesz, że tęsknota będzie Ci doskwierać, ale też brak Ci towarzystwa osób dorosłych i innych zajęć. Zanim jednak podejmiesz decyzję, zapytaj samą siebie, co sprawia, że jesteś szczęśliwa. Bo „dobra mama to szczęśliwa mama”.

  • Dominika Cienkiewicz - 14/12/2011

Dylemat decyzji

Wiele kobiet, które chcą wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim czy wychowawczym, zastanawia się, czy na pewno jest to właściwa decyzja. Im dłużej przebywają z dziećmi, tym dylemat jest silniejszy. Pojawiają się setki myśli: czy sobie poradzę, czy nie wypadłam już z rynku, czy moja decyzja nie zaszkodzi dziecku, bo przecież będę musiała je zostawić na kilka godzin dziennie z kimś innym, jak, i czy w ogóle, poradzę sobie z tęsknotą? Te i inne pytania często prowadzą do punktu wyjścia – odkładania decyzji o kolejne kilka tygodni a nawet miesięcy. Bywa, że kobieta przedkłada dobro dziecka ponad samorealizację i w konsekwencji rezygnuje z zawodowych marzeń, które jeszcze niedawno były siłą napędową jej życia. I tu pojawia się pytanie o spełnienie – takie pełne, obejmujące zarówno życie prywatne, jak i zawodowe. Idąc dalej, pojawia się pytanie o wspomniane marzenia – czy trzeba z nich rezygnować?

Pogodzenie „bycia najlepszą mamą” z pracą zawodową nie należy do najłatwiejszych, ale jest możliwe i wykonalne. Codziennie miliony kobiet na całym świecie udowadniają, że można. Klucz leży w słowie: wybór. Jak pisał Jack Welch (Dyrektor Generalny GE) „Osiąganie równowagi między pracą a życiem osobistym jest związane z wyborami i kompromisami, których konsekwencje ponosimy później. To takie proste i takie skomplikowane”. Dlatego warto poświęcić czas na przemyślenia i decyzje, by owych wyborów i ich konsekwencji nie żałować.

Wybrać znaczy określić strategię

W przedsięwzięciu pod nazwą „powrót do pracy” istotne jest przygotowanie i dobra strategia. Warto przedyskutować ją z partnerem, ponieważ decyzja o powrocie mamy do pracy dotyczy całej rodziny, szczególnie zaś taty. Oznacza dla niego zwiększenie zaangażowania w opiekę nad potomkiem. Może też okazać się dobrym punktem wyjścia dla rozmowy o wzajemnych oczekiwaniach, potrzebach czy wizji związku w przyszłości.

Zacznijmy jednak od motywacji. Dlaczego chcę wrócić do pracy? – Szczera odpowiedź na to pytanie daje możliwość osadzenia się w rzeczywistości, zweryfikowania swoich aspiracji, a w dalszej konsekwencji – oszacowania bilansu zysków i strat, poznania swoich zasobów – mocnych i słabych stron. Motywacje mogą być tak różne, jak różne jest macierzyństwo!

I żadna nie jest niewłaściwa. Każda wynika bowiem z osobistych potrzeb i celów. Do niektórych jest się trudniej przyznać, bo wydają się nie na miejscu – na przykład chęć kontaktu z innymi ludźmi wynikająca ze zmęczenia i monotonii w opiece nad maluszkiem.

Zupełnie niepotrzebnie. Może się bowiem okazać, że chęć powrotu do pracy jest racjonalizacją takich właśnie potrzeb emocjonalnych. W zasadzie nie chodzi tyle o pracę, co o zmianę, chęć, lub nawet potrzebę, wymiany zaplamionego zupką dresu na elegancką sukienkę. Wtedy wystarczy, żeby mama mogła poświęcić trochę czasu tylko dla siebie, odpocząć, wybrać się na kurs tematyczny czy zwyczajne plotki, podczas gdy dzieckiem zajmie się niania lub babcia. To pewien rodzaj profilaktyki wypalenia macierzyńskiego. Warto zdać sobie z tego sprawę, oszczędzając sobie frustracji i rozczarowania pracą, do której tak na prawdę wcale nie chciało się wracać, a dziecku niepotrzebnej w tym przypadku rozłąki.

Inaczej jest, jeśli powodem naszej decyzji jest chęć realizacji zawodowych dążeń. W tym przypadku szczególnie ważne jest rozpoznanie swoich mocnych i słabych stron. Poszukiwanie pracy odpowiadającej aspiracjom statystycznie wymaga większego nakładu czasu, przygotowania i pracy nad sobą. Tutaj, w fazie przygotowań warto jest zapytać siebie: kim jestem dziś? Jaki mam pomysł na siebie? Jakie są moje zawodowe cele?

Portfolio aspiracji

Odpowiadając na te pytania budujemy niejako portfolio swoich aspiracji, a co ważniejsze, możemy skonfrontować swoje ambicje z możliwościami i umiejętnościami. Może się przecież zdarzyć, że po przerwie związanej z urlopem macierzyńskim czy wychowawczym, konieczne jest podniesienie kwalifikacji, np. językowych. Naturalną konsekwencją nie używania języka obcego jest jego zapominanie. Wiedząc to, łatwo i szybko można temu zaradzić uczęszczając na kursy, szkolenia czy poświęcając choćby kilku chwil tygodniowo na „odświeżenie języka”.

Łatwiej będzie również na etapie przeglądania ofert pracy – znając swoje cele i umiejętności, znaleźć te, na które warto odpowiedzieć – ich selekcja będzie efektywniejsza. Taka wiedza jest również niezbędna w dobrym przygotowaniu się do późniejszej rozmowy kwalifikacyjnej.

Motywacją podjęcia pracy mogą być po prostu względy finansowe. Wtedy też często pojawia się poczucie winy, że nie poświęca się dziecku wystarczającej ilości czasu, że zwykła codzienność, potrzeby życiowe przewyższają dobro dziecka.
Nic bardziej mylnego. Nie ilość a jakość spędzanego czasu z dzieckiem jest ważna. Godzina poświęcona tylko i wyłącznie dziecku na zabawę z nim jest o wiele cenniejsza dla budowania więzi, zapewnienia o swojej uwadze i miłości oraz poznawania swojego maluszka, niż kilka godzin spędzonych w domu obok dziecka, kiedy przy okazji opieki nad nim zajmujemy się tysiącem spraw związanych z prowadzeniem domu.

Dlatego właśnie tak potrzebna jest świadomość motywów powrotu do pracy. Świadoma i przemyślana decyzja, w porozumieniu z drugą, bliską osobą pozwala uniknąć wyrzutów sumienia i poczucia winy. Łatwiej też poradzić sobie z rozstaniem i często nieznanymi emocjami, wynikającymi z nowej sytuacji.

Jaka praca?

Tu dochodzimy do kolejnej kwestii charakterystycznej dla młodych mam wracających do pracy po długiej przerwie. Wiele kobiet zaniża wartość swoich umiejętności i kompetencji (szczególnie te, których urlop macierzyński, potem wychowawczy trwał kilka lat). Obawa przed sprawdzeniem się w roli pracownika bywa tak duża, że kobiety podejmują pracę poniżej swoich realnych możliwości, albo przynajmniej nie aspirują do pozycji uznawanych za wyższe. A przecież opieka nad dzieckiem nie tylko nie odbiera pewnych zdolności, ale pozwala wypracowywać nowe, bardzo cenne dla pracodawcy: świetne zorganizowanie, cierpliwość, wysoką motywację i zaangażowanie, głód wiedzy i uczenia się czy odpowiedzialność. Ważne, że pracująca mama ma świadomość po co jest w pracy – wie, że musi ten czas wykorzystać w pełni – nie ma możliwości zostania po godzinach. Jest bowiem ktoś, kto z niecierpliwością czeka na nią w domu.

Dlatego drogie mamy – odwagi! Każda praca powinna się wiązać z wyzwaniem! Każda nowa praca powinna skłaniać do rozwoju! Dlaczego? Bo dzięki rozwijaniu się, poszerzaniu wiedzy i zdobywaniu nowych umiejętności, nie przestaje się być zaangażowanym i pełnym zapału. Ponadto, przy założeniu wywiązania się z powierzonych obowiązków, można mieć pewność wzmocnienia poczucia własnej wartości. Świadomość radzenia sobie i uczenia się dodaje energii i przekłada się na radość z której czerpać może też Twoje dziecko.

Dziecko

Przygotowanie siebie do powrotu do pracy to jedna rzecz. Równie ważne jest też przygotowanie dziecka do rozłąki, zapewnienie i organizacja właściwej opieki. Pewność, że zostawia się dziecko w dobrych rękach daje spokój i możliwość skoncentrowania się na pracy. Oczywiście, powierzenie opieki nad naszym maluszkiem ukochanej a niepracującej cioci czy dziadkom jest rozwiązaniem z ogromem obopólnych korzyści. Nie wszyscy rodzice mają szanse na takie rozwiązanie. Dlatego nie warto szczędzić czasu na poszukiwanie dobrej niani czy sprawdzenie okolicznych żłobków lub klubów malucha. Spotkania z potencjalnymi nianiami, a w przypadku żłobków – osobiste odwiedzenie placówek i porozmawianie z personelem, wydaje się być niezbędnym krokiem dla podjęcia właściwej decyzji. Niezależnie jednak czy wybierzemy żłobek czy nianię, warto przez pierwsze dni towarzyszyć dziecku w nowej sytuacji. To zredukuje stres i sprawi, że dziecko łagodniej i szybciej zaakceptuje nowe otoczenie.

Zmiana

Sytuacja, w jakiej znajduje się cała rodzina kiedy mama wraca do pracy, jest zmianą która generuje różne emocje – od euforii i radości, po frustrację i złość. Te pierwsze są oczywiście bardziej pożądane niż drugie. Niezależnie jednak od przeżywanych emocji, warto dać sobie na nie przyzwolenie, ponieważ są naturalną konsekwencją reorganizacji życia rodzinnego. Dobrze jest też rozmawiać o nich z dzieckiem, by pomóc mu zrozumieć to co widzi i czego samo doświadcza. Malec tak samo odczuwa nie tylko tęsknotę, ale i złość wynikającą z rozstania. Oczywiście, im starsze dziecko, tym łatwiej jest się porozumieć. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet najmłodsi milusińscy doświadczają emocji, obserwują
i doskonale wyczuwają uczucia rodziców. Trzeba o tym pamiętać i zwracać na to uwagę.

Warto też dopuścić do siebie fakt, że nie od początku wszystko będzie się układać „jak w szwajcarskim zegarku”, i taki stan może trwać kilka czy kilkanaście tygodni. Zmęczenie, nowy plan i organizacja życia rodzinnego, nowe obowiązki, zarówno mamy, jak i taty, mogą zachwiać dotychczasową równowagą. Dlatego właśnie dobre przygotowanie, uzgodniona strategia, wzajemne wsparcie i współdziałanie są kluczem do tego, by przejść przez zmianę możliwie najłagodniej i z pożytkiem dla wszystkich.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Cienkiewicz
Psycholog i certyfikowany trener. Od przeszło 6 lat związana z obszarem Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Specjalizuje się w rozwijaniu potencjałów ludzi i ich "umiejętności miękkich". Fanka gór wysokich i podróży. Wróciła do pracy kiedy synek skończył pierwszy roczek.
Podyskutuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj

Czy dziecko przekreśla karierę? Wcale nie!

Ciąża to czas szczególny, a zarazem nośny temat, wokół którego jednak narasta wiele mitów. Jeden z nich mówi o zmniejszeniu zdolności intelektualnych lub nawet pewnym regresie, któremu czoło muszą stawić wszystkie przyszłe mamy. Nic bardziej mylnego! Co więcej, wykorzystanie błogosławionego stanu na naukę i doszkalanie się to najlepszy sposób, w jaki można spożytkować okres oczekiwania na przyjście naszego dziecka.
  • Małgorzata Słoma - 16/04/2019
kobieta w ciąży czyta książkę

Jesteś w ciąży? Twój mózg pracuje wydajniej!

Wydaje się, że biologicznie nie ma lepszego czasu dla kobiety na podnoszenie swoich kompetencji zawodowych i zdobywanie wiedzy jak okres ciąży. Może to brzmieć jak demagogia, szczególnie dla tych z nas, które wciąż wspominają bądź nadal przeżywają nudności, osłabienie czy wahania nastrojów.

Prawda jest jednak taka, że choć z naturalnych przyczyn ciąża często osłabia organizm, ma jednocześnie niesamowicie zbawienny wpływ na procesy myślowe. Wraz ze zmieniającym się ciałem także i mózg „przeprogramowuje” się, przygotowując tym samym na przyjście potomka. Organizm przyszłej mamy przechodzi prawdziwą hormonalną rewolucję, która pozytywnie oddziałuje na mózg, stymulując jego funkcjonowanie m.in. poprzez wyostrzanie się zmysłów, rozwijanie spostrzegawczości oraz podzielności uwagi. Celem tych zmian ma być przygotowanie kobiety do trudnej sztuki zorganizowania czasu, gdy na świecie pojawi się wyczekiwany maluch.

Dobre rozwiązanie dla przyszłych mam, którym okres ciąży upływa w większym stopniu na zwolnieniu chorobowym lub po prostu siedzeniu w domu to właśnie nauka, która z jednej strony jest lekiem na nudę, z drugiej zwiększy atrakcyjność zawodową kobiety. Wiele kobiet decyduje się w tym czasie na podszlifowanie języka obcego lub poznanie nowego, udział w szkoleniach i kursach, które rozszerzają ich horyzonty czy samodzielne dokształcanie się z wybranych dziedzin.

Ciąża i kariera?

Czy znaczy to jednak, że panie w stanie błogosławionym zmuszone są do ciągłego biegania między uczelnią a domem? Absolutnie nie! Obecnie, żądne nowej wiedzy ciężarne mogą wybierać wśród szeregu dostępnych metod, pomagającym im w przyswajaniu wiadomości.

Największy w tym udział ma rozwój nowych mediów i rynku nowych technologii, dzięki którym zdobywanie informacji i dokształcanie się stało się nie tylko bardziej dostępne, ale również niezwykle komfortowe i… sympatyczne. Bo któż zaprzeczy, że np. uczenie się języka obcego, słuchając audiobooka podczas spaceru nie jest połączeniem przyjemnego z pożytecznym? Albo uczenie się podczas kursu e-learningowego, który można włączyć i przerwać o dowolnej porze dnia i nocy?

Zaletą szkoleń on-line jest, oprócz wygody, możliwość dopasowania ich stopnia zaawansowania do poziomu wiedzy kursanta. Ponadto w przypadku pozytywnego przejścia danej ścieżki szkoleniowej, względnie zaliczenia egzaminu końcowego, uczestnik otrzymuje certyfikat poświadczający zdobyte przez niego umiejętności, które może śmiało dodać do swojego CV i zapunktować tym samym u obecnego bądź przyszłego pracodawcy.

Ty sobie lepiej odpocznij…

Wydaje się, że ciąża, zwłaszcza spędzona w domowym zaciszu, to okres zmniejszonej aktywności kobiety, w tym również intelektualnej. Nacisk społeczeństwa na to, by przyszła mama dużo odpoczywała, nie nadwyrężała się, często prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której ciężarna zaczyna czuć się w obowiązku… nic nie robić czy wręcz się nudzić.

Warto wyprowadzić przyszłe mamy z tego błędnego toku myślenia i podpowiedzieć im, że czas oczekiwania na potomstwo mogą spędzić konstruktywnie, z pożytkiem nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie, nabywając nowe umiejętności, a nawet przekwalifikowując się. Oferta dostępnych na rynku kursów i szkoleń e-learningowych i pomocnych w nauce e-booków niemal z każdej dziedziny jest na tyle obszerna i interesująca, że każda kobieta z łatwością znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Słoma
Jest doświadczoną i pełną pasji edukatorką pracującą dla firmy teb.pl, która po dniu spędzonym w biurze wraca do domu, gdzie z radością i uśmiechem stawia czoła swojej drugiej, pełnoetatowej pracy, jaką jest wychowywanie swoich dwóch córeczek, Basi oraz Jagody.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail