Czego szukasz

Czy warto pracować w domu z dzieckiem?

Jesteś mamą pracującą z domu i musisz sobie jakoś poradzić z tym, żeby dzieci nie skakały Ci po głowie podczas pisania maila, albo nie piszczały do słuchawki, gdy prowadzisz biznesową rozmowę? Jak pogodzić potrzeby wszystkich członków rodziny i sprawić, żeby praca z dzieckiem w domu nie była utrapieniem?

  • Joanna Baranowska - 28/03/2018
mama pracuje z domu obok siedzą dzieci

Znacie to, prawda?

Ty pewnie też wiesz jak to jest, gdy piszesz maila, a ktoś piszczy :”mamooo…”  Frustracja jest podwójna, bo kiedy już udało się usiąść do pracy i pokonać opór materii domowej, to właśnie wtedy wykonanie najprostszej rzeczy zajmuje pięć razy więcej czasu niż powinno…

Z drugiej strony czujemy się beznadziejnie jako mamy, bo jak można tak zbywać własne dzieci? … Ale przecież praca, nasza zawodowa praca jest ważna…Albo chociaż chcemy tak o niej myśleć.

Jak sobie radzić?

 Zastanów się nad tym jakie są Twoje potrzeby oraz jakie są potrzeby i możliwości Twojego dziecka i partnera.

Czyli:

Moje potrzeby i możliwości:

  • 3 godziny pracy dziennie, bez dzieci, czy może 10 minut ciszy?
  • sprawdzanie maili minimum raz na godzinę między 8 a 16, czy godzina skupionej pracy?
  • mogę w to zainwestować 10, 20 czy 50 zł tygodniowo?
  • chcę spędzać popołudnia z dziećmi, czy w tym czasie odpoczywać?
Potrzeby i możliwości dzieci:
  • bycie z mamą czy zabawa z innymi dziećmi?
  • umie zająć się same sobą przez 30 minut czy siostrą przez 10?
  • potrzebuje się wybiegać, pobawić z innymi dziećmi, czy woli rysować?
Potrzeby i możliwości taty (czyli Twojego Partnera)
  • pracuje na etacie, czy ma firmę?
  • możecie po partnersku się uzupełniać czy umówiliście się, że to Ty zajmujesz się domem i dziećmi?
  • może wziąć wolne w razie choroby dzieci, czy pracuje na 2 etaty?
  • ile potrzebuje czasu z dziećmi, a ile na swoje sprawy?

Gdy już będziesz to wiedziała, postaraj na chwilę odłożyć emocje na bok i (najlepiej z mężem/partnerem, który też odłożył swoje emocje na bok) potraktujcie to zadanie jak układankę bez wzoru.

Określcie, które potrzeby są kluczowe, a które jesteście skłonni negocjować. Powiedz o swoich emocjach i o tym, że stan obecny na tyle Cię frustruje, że potrzebujesz poszukać rozwiązania, które wszystkich zadowoli.

Aby zwiększyć siłę swoich argumentów, możesz nakreślić wizję Waszej przyszłości w sytuacji, gdy nic się nie zmieni (zazwyczaj wiemy, że będziemy bardziej, a nie mniej nerwowe, nieszczęśliwe, na czym ucierpi Wasz związek i inne kwestie).

Dla porównania opowiedz jak poprawi się Wasze życie jeśli uda Wam się znaleźć dobre rozwiązanie. Partner może poczuć, że jest to rodzaj zawoalowanej pretensji, więc warto dodać, że naprawdę zależy Ci na znalezieniu dobrego rozwiązania i wierzysz w to, że Twój partner Ci w tym pomoże, a chociaż na początku spokojnie Cię wysłucha i powie jakie sam ma oczekiwania.

Pomocna w tym zadaniu będzie kartka i długopis. Spisywanie wszystkich faktów, rysowanie, uruchamia część mózgu, która jest odpowiedzialna za logiczne myślenie i planowanie, więc łatwiej będzie zapanować nad emocjami.

Rozwiązanie dobre dla wszystkich

Wymyśl (lub wymyślcie wspólnie z partnerem) kilka scenariuszy rozwiązania i podejmij decyzję, który scenariusz wprowadzisz na próbę na jeden tydzień, lub miesiąc. Wszystkim będzie łatwiej wejść w tę zmianę jeśli założycie, że to tak na próbę i umówicie się na termin podsumowania tego eksperymentu.

Rozwiązanie, które będzie dobre dla Was wszystkich nie pojawi się z dnia na dzień. Wymyślcie takie rozwiązanie jakie wydaje Wam się najlepsze, wcielcie je w życie i sprawdzajcie co działa, a co nie działa.

U mnie to wyglądało mniej więcej tak:

Był taki okres w moim życiu kiedy myślałam, że da się pogodzić DZIECI, MNIE I PRACĘ  w jednej przestrzeni i czasie. Jednak ani moja firma się nie rozwijała, ani ja nie czułam się dobrą mamą.

Byłam potwornie sfrustrowana i z każdym dniem, kiedy zaplanowałam sobie jedno, a wychodziło mi 20 % tego czułam się gorzej… Przy okazji złościłam się na mojego synka, który po prostu był sobą….

Któregoś dnia uświadomiłam sobie, że to co zrobiłam można zrobić w 2 godziny, gdybym tylko miała wolną głowę. Gdyby w tym czasie mój synek mógł się czymś konstruktywnie zająć, byłoby bosko.

Podjęłam decyzję, że zatrudnię opiekunkę i zacznę więcej pracować, rozmawiać z klientkami miałam podczas spacerów dzieci z opiekunką. Pisać artykuły, podczas gdy niania była z nimi w drugim pokoju.

To rozwiązanie też działało tylko przez jakiś czas, bo gdy zaczęły się deszcze, katary, okazało się, że moje dzieci wchodzą do pokoju w trakcie gdy rozmawiam z klientkami. Całe szczęście moje klientki też są mamami i myślę, że rozumiały.

Dla mnie jednak oznaczało to za wiele stresu, więc poszukałam nowego rozwiązania i znalazłam.

A co robię gdy mam umówione spotkania, a akurat w tym dniu chorują dzieci i trzeba iść z nimi do lekarza? Wtedy do lekarza idzie z nimi opiekunka, albo mój mąż. Mama jest z dziećmi po swojej pracy.

Opieka dla dziecka

5 powodów, dla których tego nie robimy:

  1. „Nie stać MNIE na opiekunkę”. Ciebie? A ile Twój partner wydaje na opiekunkę dla swoich dzieci?
  2. „NIE STAĆ nas na opiekunkę”. Skoro Was, to czy uważasz, że godzina pracy Twojego męża jest warta 5 zł? A godzina Twojej pracy? To razem macie 10 zł i już Was stać, prawda? Ile godzin opieki w tygodniu potrzebujesz?
  3. „Nie mam tu babci i nic nie mogę z tym zrobić”. A może koleżanka z placu zabaw mogłaby zająć się Twoim dzieckiem przez godzinę? Może mogłybyście zajmować się swoimi dziećmi na zmianę?
  4. „Nie oddam dziecka obcej osobie”. Kto mówi, że od razu i z dnia na dzień, ale co powiesz na to, żeby stało się to stopniowo i pod Twoim czujnym okiem?
  5. „Co z tego, że zatrudnię opiekunkę, i tak nie pozbędę się dziecka z domu, a ono nie da mi pracować” – ja pracuję z domu… bezdzietnej koleżanki i czasem z kawiarni.

Czas i przestrzeń

Jeśli chcesz pracować musisz być naprawdę zdeterminowana. Zadaj sobie pytanie, czy Twoja praca jest na tyle ważna, by zainwestować 100% Twojej uwagi i może także pieniądze z domowego budżetu?

To przede wszystkim my, kobiety musimy zacząć traktować się równo i dawać sobie te same prawa do realizacji naszych potrzeb, które dajemy swojemu partnerowi.

Teraz jest czas abyś znalazła najlepsze rozwiązanie dla siebie.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Baranowska
Coach i psycholog specjalizująca się w pracy z mamami, które czują się rozczarowane swoim życiem. Stworzyła i realizuje programy kierowane do mam: Wyjdź z pieleszy; Uwolnij moc; Ogarnij dziecko; Mama bez frustracji i poczucia winy. www.joannabaranowska.pl
Podyskutuj

Najtrudniejszy pierwszy krok – wracam do pracy

A więc stało się, znalazłaś wymarzone zajęcie, jest niania, wyprasowana garsonka i nowa fryzura, w torebce wizytówki, ale nie możesz opędzić się od wątpliwości: „Jak ja sobie poradzę po przerwie spędzonej głównie z niemowlęciem, w domowym, przewidywalnym zaciszu? Jak dzieci zniosą rozłąkę? Czy odnajdę się w nowym środowisku?” O trudach powrotu do pracy i czy diabeł rzeczywiście taki straszny?
  • Marta Szyszko - 05/11/2019
kobieta szykuje się do pracy

Nerwowo rozbijam się po mieszkaniu, no gdzie ta niania powinna być za 2 minuty, a jak się spóźni? Wszystko dopięte na ostatni guzik, młode przyglądają mi się z zaciekawieniem i niedowierzaniem. Wszak widok mamy jak spod igły, zamiast w poplamionym T-shircie i dresie, zwiastuje albo uroczystość rodzinną albo inne ważne wydarzenie.

Mama – gdzie idziesz?

Pyta starsza. -„Do pracy” – odpowiadam. Niby nic wielkiego, ale brzmi przerażająco, a jednocześnie budzi ekscytację. Dzieci jak nie one, bawią się grzecznie i czekają co się wydarzy. Do niani są przyzwyczajone, dla nich to tak jakby mamusia szła na jogę, nie zauważą różnicy – pocieszam się w duchu. Mimo to stres daje znać o sobie w postaci niepohamowanego pesymizmu i obawy przed spiskiem rzeczy martwych i żywych przeciwko mnie w dniu dzisiejszym.

Piętrzące się w głowie wątpliwości

„A co jak się spóźnię, jak autobus nie przyjedzie, jak wsiądę nie w tym kierunku co trzeba, jak nie znajdę biura???” przerywa punktualna jak zwykle niania. Dzieci lgną do niej z entuzjazmem, a ja po chwili zamykam drzwi za sobą. Drzwi, ale wraz z nimi pewien etap: pełnej symbiozy z dziećmi i oddania macierzyństwu, opuszczam swoje garnki, deskę i żelazko, ruszam dziarskim krokiem do tętniącego życia społecznego. Prawdziwych wyzwań i dylematów z innej działki niż: „marchewka, czy jabłko?”.

Zalana skrajnymi emocjami nie wiem, czy śmiać się czy płakać? Ulga i nadzieja mieszają się z poczuciem winy – kompletnie nieuzasadnionym. Dzieci nie potrzebują zmęczonej rutyną, przygaszonej mamy. Nie znikam na cały dzień, ale na kilka godzin, pozostałą część wykonam w domu, bo taka specyfika nowej pracy.

Ten pierwszy dzień

Na miejscu zjawiam się pół godziny przed czasem, żaden z czarnych scenariuszy po drodze się nie sprawdził. Niepewnie uchylam drzwi biura i jak oniemiała widzę przed sobą znajomą twarz – koleżanka ze studiów. Całe napięcie mija i po krótkiej wymianie uprzejmości zabieramy się do pracy. Sypię pomysłami jak z rękawa, po pierwszym dniu czuję się z nowym zespołem jak ryba w wodzie. Ja – mama, ja – pracowniczka.

Powrót do domu

Za drzwiami roześmiane buzie – wbrew wszelkim obawom – dzieci zaopiekowane i szczęśliwe. Może im też był potrzebny ten oddech? Bo mi na pewno, a i dodatkowe pieniądze znajdą zastosowanie w domowym budżecie…

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szyszko
Mama pełną parą, która od spraw domowych i trywialnych ucieka w nałóg… pisanie. Dzieli się matczyną dolą i z innymi rodzicielkami na portalu www.niedoskonalamama.pl. Prowadzi także blogi www.takeitizi.pl oraz www.kobietawe-biznesie.pl.
Podyskutuj

Dzień Otwarty we Franklin Templeton- „spotkanie, które dodaje skrzydeł”

Tak mówiły o nim uczestniczki Dnia Otwartego dla Mam w firmie Franklin Templeton w Poznaniu. 55 Pań, 25 dzieci, ponad 16 speed interviews i ponad 20 pracowników firmy zaangażowanych w wydarzenie i najwyższe możliwe oceny spotkania! Zapraszamy do relacji!
  • Agnieszka Kaczanowska - 04/11/2019
Dzień Otwarty w siedzibie Franklin Templeton

Dzień Otwarty dla Mam w firmie Franklin Templeton w Poznaniu

Nastroje i ducha wydarzenia najlepiej oddają słowa Uczestniczek:

„Takie spotkanie jest jak trampolina, od której, po miesiącach lub latach spędzonych na wychowywaniu dzieci, można odbić się i zmienić swoje życie już na zawsze”

„Dla matki, która dłużej została w domu, zdanie sobie sprawy z potrzeb kobiety pracującej, przełamanie strachu i nabranie większej pewności siebie – idealne spotkanie”

„Okazuje się, że wszystkie pracujące i niepracujące jesteśmy takie same i mamy lub miałyśmy podobny status życiowy. Mam nadzieję, że będzie takich spotkań więcej!”

„Jedyne czego mi brakło, to mojej odwagi, aby zgłosić się do udziału w speed recruitment!”

Trzecie wspólne spotkanie we Franklin Templeton w Poznaniu

Nie jest łatwo przygotować trzecie spotkanie dla zbliżonej grupy docelowej, ale i tym razem zarówno frekwencja, jak i zaangażowanie Uczestniczek, przeszło nasze wszelkie oczekiwania.

Szczególną okazją do organizacji tegorocznej edycji Dnia Otwartego dla Mam w Poznaniu, była przeprowadzka pracowników firmy do nowego biura na Nowym Rynku.

Nowe otoczenie, jeszcze bardziej nastawione na współpracę i interakcje sprzyjało nawiązywaniu kontaktów i rozmowom, a tych ostatnich było całe mnóstwo.

Sprawdź najnowsze oferty pracy Franklin Templeton i aplikuj!

Co się działo w trakcie spotkania?

Dla naszych gości przygotowaliśmy dwie oddzielne przestrzenie, aby Panie mogły spokojnie wziąć udział w spotkaniu, a dzieci radośnie bawić się pod opieką animatorów.

Część merytoryczną wydarzenia podzieliśmy na trzy części:

  • Wystąpienie pt. „Nie taka rekrutacja straszna jak ją malują – czyli rad kilka jak przejść pozytywnie proces rekrutacji w organizacji takiej jak Franklin Templeton”, które cieszyło się ogromnym zainteresowaniem sądząc po liczbie pytań jakie padły z sali.
  • Networking, podczas którego można było wziąć udział w akcji speed recruitment, ale także niezależnie skonsultować swoje CV z rekruterami Franklin Templeton, sprawdzić znajomość języka angielskiego oraz skorzystać z okazji i zobaczyć nowe biuro Franklin Templeton. Przez cały czas pracownicy firmy byli otwarci i dostępni na rozmowy indywidualne. Jak również zespół Mamo Pracuj 🙂

Co było najważniejsze dla uczestniczek spotkania?

„Najbardziej wartościowe było odczarowanie stereotypów i możliwość rozmowy z ludźmi, którzy tam pracują. Ekipa działu HR była do dyspozycji na każdym kroku i było widać, że mają naprawdę dużo chęci do działania i dzielenia się informacjami”

„Otwartość pracowników FT (zwłaszcza rekruterów), bardzo miła atmosfera, postawa wspierająca nawet na speed recruitment”.

„Możliwość porozmawiania z obecnymi pracownikami i możliwość szybkich rekrutacji. To że dzieci miały dużą swobodę w przychodzeniu do mam jak miały ochotę, a jednocześnie animatorki starały się je tak zainteresować, aby mamy jak najwięcej usłyszały”

Dla tych z Was, które nie mogły tym razem skorzystać z możliwości spotkania z pracownikami Franklin Templeton mamy dobrą wiadomość. Kolejny Dzień Otwarty dla mam na pewno się odbędzie!

Chcesz dowiedzieć się więcej o firmie Franklin Templeton? Sprawdź profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Zdjęcia: własność Franklin Templeton

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail