Czego szukasz

Pierniczyć pierniczki, czyli migawki z przedświątecznej głupawki…

Chcecie aby tradycji stało się zadość. Rozsypujecie na stolnicy mąkę. Będziecie piekli pierniczki. Oczyma wyobraźni widzicie już nieziemsko pachnące polukrowane cudeńka. Jak dotąd wszystko idzie zgodnie z planem. I nagle nadciąga huragan. Nie, nie ma na imię Ksawery…

… ma na imię Kajetan.

O, też na k – czy to zbieżność przypadkowa?

Huragan przysuwa sobie krzesełko do kuchennego blatu i jednym płynnym ruchem lokuje tyłeczek pośrodku zgrabnej kupki mąki, niczym żółtko wbijane tu, kiedy robicie kruche ciasteczka. Biały pył zasnuwa wszystko dookoła.

Widoczność ograniczona… Widoczność ograniczona… Widoczność ograniczona…

Kiedy pył opada, huragan zadaje pytanie zasadnicze: co lobimy mama? Mogę ci huraganie powiedzieć, co zamierzałam, zamierzaliśmy robić – pierniczki.

Pielniczki?

Tak.

Acha.

Ale teraz musimy cię wyjąć z mąki i ogarnąć kuchnię. Mamusia nie jest pewna czy pielniczku, tfu, pierniczki robi się z mąki i huraganu, ale chyba raczej nie.

Nie?

Nie!

Wyjąć z mąki… Jak to łatwo powiedzieć. Już tańczy na blacie wzbudzając kolejne tumany mącznego pyłu. Pierniczyć pierniczki, otrzepuj buciczki. Dobrze, że nie było kiedy dodać pozostałych składników – byłaby jazda…

Skujmy go łańcuchem!

No to jedziemy z tą tradycją. Papier kolorowy, staniol, bibuła, klej, nożyczki…

– Ale mamaooo, on mnie zaraz zabije tymi nożyczkami!

– Młody, nie bierz nożyczek! Nie zasadzaj się na siostrę, bo jej zrobisz krzywdę!

– Zlobie ksiwde, zlobie!

– Zrób lepiej z mamusią łańcuch na choinkę. Chodź zobacz – siostra nam powycina takie paseczki, a my je pozlepiamy i będziemy robić łańcuch. Idziesz?

– Nie! Wolem lobić ksiwde!

– To może my go, mamo, skujmy tym łańcuchem, co?

Cieszy się Mikołaj,

widać to po minie.

He,  zaraz wyląduje na jakimś kominie…

Ja też…

Choinko piękna jak las…

… choinko… ej, gdzieżeś wlazł?

Przemyka wprawdzie przez nasze telewizory reklama, w której widzimy ojca rodziny taszczącego choinkę i mówiącego na widok wybałuszających oczy dorastających synów: o, wiedzę, że czubki już są, ale…

Ale trzylatek próbujący wdrapać się na choinkę to nie to samo. Nadziewać się na czubek jeszcze nie próbował, ale…

Więc bańki wyłącznie nietłukące, najlepiej jadalne. Okablowanie lampek koniecznie zielone, skrzętnie ukryte przed bystrookim.

Sama choinka niemal przylutowana do podłogi i, niczym namiot, podtrzymywana dobrze napiętymi linkami. Albo ustawiona na balkonie – ale bystrooki nie dał pozwolenia.

A jak tam u Was?

Jak Wam idą przygotowania do świąt?

Bez względu na to czy najważniejszy jest dla Was ich wymiar duchowy, czy świętujecie tylko dlatego, żeby nie zrobić przykrości rodzinie, pamiętajcie: fakt, że siadamy razem do stołu i zaczynamy ze sobą rozmawiać wart jest wszelkich starań.

Nie, nie chodzi o zaciśnięcie zębów i udawanie, że jest dobrze, skoro jest źle. Raczej o to, żeby zadać sobie pytanie dlaczego jest źle.

Kiedy usiądziecie – co wcale nie wydaje się pewne, jeśli ma się małe dzieci… – patrzcie i słuchajcie. Patrzcie na innych i słuchajcie głosu własnego serca.

Naprawdę chcielibyście, żeby ich wszystkich tu nie było… żeby umilkł pisk dzieci, głos mamy nawołującej, że zaraz wszystko wystygnie; niesłyszalne stały się, rokrocznie powtarzane, żarty dziadka?

Tylko dzieci potrafią cieszyć się świętami absolutnie bezinteresownie i z taką pasją, jakby wraz z wzejściem pierwszej gwiazdki otwierało się niebo. Pełne prezentów oczywiście…

My, dorośli zwykle (zawsze?) nosimy w sercu jakieś urazy, żale. Wciąż coś nam w duszy gra: że trzeba było wtedy… że można było inaczej. Ot, dorosłość – świadomość, że życie jakie jest, każdy widzi. Ale i ta, że życie jest jedno i czasem trzeba sobie (i innym!) odpuścić.

To co – pierniczki, łańcuchy i prezenty.

A porządki…? Pierniczyć – przecież sprzątacie co dnia cztery razy po dwa razy. Posprzątacie PO świętach!

Wszystkiego dobrego na święta!

ANZ & Huragan & Siostra-której-zlobiono ksiwdę

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie