Czego szukasz

Jak zaangażować dzieci w przygotowania do Świąt?

Boże Narodzenie nadciąga wielkimi krokami. Jeśli kiedyś mamy znów poczuć się dziećmi, teraz jest najlepszy czas. Dlaczego warto obudzić swoje wewnętrzne dziecko? Chociażby po to, żeby łatwiej podjąć współpracę z własnymi latoroślami, które nie zawsze skore są do pomocy.

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 14/12/2017
dzieci robią pierniczki

Ja pierniczę!

Jeśli weźmiemy cały ciężar przygotowań do Świąt na siebie, raczej marnie się to skończy: nasze rozgoryczenie będzie zbyt duże, żeby poczuć pozytywne emocje związane z tym rodzinnym i pełnym wzruszeń czasem.

Poświęcając się bez ograniczeń będziemy żywić do wszystkich pretensje i z trudem przyjdzie nam uśmiechać się do ludzi, którzy odmówili nam pomocy. Warto więc zaangażować rodzinę do współpracy – zwłaszcza dzieci.

Nie ma nic gorszego niż mama, która zamiast delektować się barszczem z uszkami i niecierpliwić przed rozpakowaniem prezentu, siedzi rozdrażniona i ma pretensje, że została w przedświątecznym rozgardiaszu sama.

Jak zaangażować dzieci w przygotowania do Świąt?

Przełom listopada i grudnia to ostatnia chwila, żeby przygotować ciasto na dojrzewający piernik. Miód, pszenna mąka, aromatyczne przyprawy jak cynamon, imbir czy… pieprz – piernikowe ciasto powinno zacząć dojrzewać około trzy tygodnie przed Świętami.

Na każdym etapie produkcji pierniczków warto zaangażować dzieci. Od zakupów począwszy, przez ugniatanie ciasta po wycinanie kształtów. Nawet po upieczeniu smakołyków maluchy będą miały jeszcze coś do roboty: początkowo pierniki są twarde, ale w ciągu 3-7 dni stają się coraz miększe i łatwiejsze w konsumpcji.

Doglądanie piernikowej inwestycji to plan na cały okres przedświąteczny! Obok manufaktury pierników dzieci mogą otworzyć też manufakturę kruchych ciasteczek.

Ciasto również możemy zagnieść z wyprzedzeniem, podzielić na porcje i zamrozić. W miarę wolnego czasu albo w miarę potrzeb (np. jeśli chcemy obejść wszystkich sąsiadów z życzeniami zanim rozjedziemy się na Święta) pieczemy kolejne partie słodkości.

Główny Inspektorat Nadzoru nad Świątecznymi Ciasteczkami znajduje się oczywiście w pokoju dziecięcym. Co ważne, w ramach nadzoru mogą ze sobą współpracować i przedszkolaki, i nastolatki. W ramach podjadania – też…

Stroimy się!

Się i cały dom. Już na początku grudnia możemy powoli zacząć stwarzać świąteczny klimat. Stroiki, świeczki, lampiony, girlandy światełek, szopka z figurkami, aniołki, renifery, śniegowe płatki – każdą rzecz, każdy drobiazg można kupić, ale można też zrobić własnoręcznie.

Umiejętnie wyważmy proporcje między gotowcami oraz samodzielnie zrobionymi ozdobami i… dajmy dzieciom wolną rękę. Niech wystroją dom wedle uznania.

Możemy pomagać przy oświetleniu, ale nie interweniujmy w wygląd aniołków czy wzory na serwetkach, które maluchy planują położyć obok wigilijnych talerzy.

Niech te ozdoby będą autentyczne: nie wszystko na świecie musi być made in China.

Pakuj się!

Zamiast w popłochu kupować byle jakie prezenty masowej produkcji, zaangażujmy dzieci do robienia prezentów dla najbliższych członków rodziny własnoręcznie.

DIY – do it yourself czyli zrób to sam: oto najlepsze rozwiązanie dla kreatywnych i plastycznie niewyżytych dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Do nas należeć będzie jedynie zaopatrzenie małoletnich w materiały: filc, tekturę, kolorowe taśmy, wstążki, koraliki, modelinę, masę solną albo masę porcelanową, wszelkiej maści kleje, brokaty, farby…

Jeśli produkcja prezentów ruszy pełną parą, zaangażujmy starsze dzieci do ich pakowania. Wystarczy zwykły szary papier i… YouTube – niech dziatwa szuka tutoriali i podkrada pomysły.

Rękodzieło artystyczne jest w cenie zwłaszcza w kręgach babciowo-dziadkowych oraz mamowo-tatowych. To ten rodzaj prezentów, który przechowuje się z czułością przez lata.

Podziel się!

Okres przedświąteczny to czas wielu akcji charytatywnych. Obok zaangażowania np. w akcję Szlachetna Paczka, zaangażujmy nasze dzieci w bezpośrednią pomoc komuś znajomemu.

Może to być samotna sąsiadka albo… najbardziej nielubiane dziecko w klasie. Przygotowanie dla takiej osoby drobnego upominku, zaproszenie do degustacji samodzielnie upieczonych pierniczków albo jakikolwiek miły i niespodziewany gest pomoże dzieciom zrozumieć magię Świąt i spotkać Ducha Bożego Narodzenia.

To doskonała lekcja żywej – a nie teoretycznej – empatii i serdeczności.

Pamiętajmy, że w czasie Bożego Narodzenia najważniejsze jest dawanie siebie innym i czerpanie od nich tego, czego nam najbardziej potrzeba: czułości, zrozumienia, akceptacji.

Żaden drogi prezent i wielki telewizor zagłuszający myśli nie staną się miłym wspomnieniem – a wspólny koncert kolęd tak.

O, to kolejny pomysł – podpowiedzcie dzieciom, żeby taki koncert przygotowały. Niech sięgną po swoje cymbałki, flety, gitary. Urokowi młodych wokalistów nie oprze się nawet największy rodzinny ponurak…

Świętujcie z pieśnią na ustach!

Zdjęcie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Mama mamie…wilkiem, a raczej wilczycą?

Kiedy dopada nas jakiś kryzys, trudny czas, potrzebujemy empatii, zrozumienia i wsparcia. A czy my w takich sytuacjach jesteśmy dla innych oparciem? Czy choć w części jesteśmy w stanie zrozumieć innych, czy może łatwiej jest nam oceniać? Przeczytaj!
  • Anna Łabno - Kucharska - 27/05/2020
piękna młoda kobieta

Ostatnio dopadła mnie (i to dosłownie) refleksja. Zauważyłam, że w czasie kwarantanny powstało nowe zjawisko w „internetach”. Było już ocenianie kobiet i decydowanie czy ktoś jest dobrą mamą na podstawie tego, czy: któraś z nich urodziła siłami natury, czy poprzez cesarskie cięcie, czy karmi piersią czy mieszanką, czy wraca do aktywności zawodowej po „urlopie” macierzyńskim, czy decyduje się zostać dłużej z dziećmi.

Teraz surowej ocenie podlega to, czy jakaś mama ośmieli się ponarzekać i napisać, że jest jej trudno połączyć rolę mamy, nauczycielki, opiekunki, lekarki, kucharski, świetnej i efektywnej pracowniczki, dobrej żony, wspaniałej przyjaciółki i … długo by jeszcze wymieniać. Również pod postami na naszym fanpage’u zaczęły pojawiać się bardzo oceniające i krzywdzące opinie. Na początku czytając komentarze było mi przykro, ale szybko ten stan zmienił się w złość. Ba! Powiedzieć, że byłam wkurzona to zdecydowanie za mało. Mama mamie… przysłowiową wilczycą?!

Każda sytuacja jest inna

Rozumiem, że nie wszystkie mamy są aktualnie aktywne zawodowo (z różnych powodów). Część mam pracuje zdecydowanie więcej – zarówno zawodowo (często zdalnie), jak i realizując obowiązki domowe.
Rozumiem, że część mam przebywa całe dni (albo i tygodnie) z dziećmi, bez wsparcia męża, partnera, rodziny, opiekunki.

Rozumiem, że nie dla wszystkich sytuacja zamknięcia i odizolowania jest trudna. Ja też cieszę się, że mam więcej czasu dla rodziny. Co nie zmienia faktu, że wolałabym spędzać ten czas na przykład nad Bałtykiem. I nie oszukujmy się – nie każdą sekundę spędziłabym z nimi nad tym morzem.

Przeczytaj też: Jak naładować swoje wewnętrzne baterie, nie tylko w czasach koronawirusa

Czego nie rozumiem?

Oceniania, pokazywania swojej wyższości i wspaniałości oraz stwierdzeń w stylu „jeśli ja połączyłam pracę zdalną i opiekę nad dzieckiem, to każda matka może”; „nienormalne jest to, że mama mówi, że ma dość ciągłego siedzenia z dziećmi”; „jak można nie chcieć patrzeć jak dziecko się rozwija i wspólnie wymyślać kreatywnych zabaw? Co to za matka?”. I długo by jeszcze wymieniać.

Po pierwsze – praca zdalna pracy zdalnej nie jest równa. Niektórzy online piszą teksty, inni nagrywają nowe podcasty lub kursy. Jeszcze inni piszą kody, a jeszcze inni mają kilka rozmów z ważnymi klientami.

Po drugie – wyobrażam sobie, że na przykład 4 osobowa rodzina zamknięta na 45 metrach w bloku, z 2 komputerami, które mają służyć w tym samym czasie do pracy i do nauki po prostu ma siebie serdecznie dość.

Po trzecie – zdecydowanie widzę oczyma swojej wyobraźni mamy małych dzieci, które w pocie czoła przeszukują internet. Tylko po to, aby znaleźć mega kreatywne i rozwojowe zabawy. Przygotowują wszystkie składniki, tworzą i zachęcają do kreatywności swoje dzieci a one…po 3 minutach zachwytu chcą robić coś innego.

I tak, zdecydowanie rozumiem to, że żeby się umyć, przygotować coś do jedzenia lub w spokoju usiąść na 5 minut, włącza się Świnkę Peppę i to niekoniecznie w języku angielskim, żeby „dziecko obyło się z językiem”.

Mamo pamiętaj, jeśli…

  • jesteś zmęczona,
  • nie masz ochoty na kolejną kreatywną zabawę,
  • nie masz siły być efektywną pracowniczką, najlepszą nauczycielką dla swoich dzieci oraz kucharką rodem z restauracji z wszelkimi, możliwymi gwiazdkami Michelin,
  • masz ochotę krzyczeć i płakać.

To wszystko – Nie czyni z Ciebie złej mamy!

  • to nie znaczy, że nie kochasz swoich dzieci!
  • to nie znaczy, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz!

To oznacza, że jesteś w sytuacji, której jeszcze kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał!

W sytuacji, w której dostosowujemy się do nowych warunków, ale jesteśmy zmęczeni niepewnością. Boimy się o zdrowie i życie naszych bliskich.
Jeśli sobie świetnie radzisz w tym dziwnym czasie, to wspaniale. Jeśli odkrywasz w sobie nowe talenty związane z zarządzaniem wszelakim, dziel się swoją wiedzą i wskazówkami z innymi! Podpowiadaj, co się u Ciebie sprawdza.

Ale miej też świadomość, że jeśli coś działa u Ciebie, nie koniecznie będzie działać w innej rodzinie. Mama mamie też może pomóc!

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Bądźmy dla siebie dobre

Nikt z nas nie wie w jakiej sytuacji jest ta druga osoba. Co już przeżyła. Czy jej „internetowe narzekanie”, to jedyna chwila odskoczni. A może mechanizm obronny, albo takie wołanie o wsparcie i pomoc?

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Bądź też dobra dla siebie.

Doceń siebie – nawet małymi gestami czy wzmacniającymi myślami.
Głęboko wierzę właśnie w te drobne gesty. A także w to, że warto zastanowić się dwa lub nawet trzy razy zanim się coś napisze lub powie. I nie, nie oznacza to naruszania wolności słowa. 😉

I na koniec zostawiam Cię z fragmentem piosenki mojego ulubionego zespołu:

Depeche Mode – „Walking in my shoes”:

„Now I’m not looking for absolution
Forgiveness for the things I do
But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes
Try walking in my shoes”

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Bolesne, drobne urazy wśród dzieci

Ból jest obronną reakcją fizjologiczną organizmu na pochodzący z zewnątrz drażniący bodziec. Odczuwanie bólu jest zależne od wyspecjalizowanych struktur – receptorów bólu, zwanych nocyceptorami. Ból może pojawiać się z różnych przyczyn. Wśród dzieci powstaje on często na skutek drobnych urazów w czasie zabaw i gier. Nie należy bagatelizować problemu w takich przypadkach, dlatego każdy uraz powinien być opatrzony i dokładnie przeanalizowany.
  • Alicja Zielińska - 26/05/2020
mama opatruje córce kolano

Przyczyny bólu

Wśród dzieci ból pojawia się – oprócz innych rzadkich powodów – często na skutek drobnych urazów. Uraz unerwionej okolicy, np. skóry, skutkuje kaskadą impulsów elektrycznych rozpoczynających się w receptorze bólu, przebiegających przez tylne rogi rdzenia kręgowego, aż do kory czuciowej w obrębie mózgowia.

Impuls elektryczny może w następnej kolejności przebiec do ruchowych włókien nerwowych, co skutkuje pojawieniem się szybkiego odruchu, takiego jak ucieczka ręką od gorącej powierzchni. Sam ból w momencie zdarzenia pozwala zatem na adekwatną reakcję organizmu dziecka na potencjalnie groźny czynnik.

Bodźcem pobudzającym receptory bólu może być każdy drobny uraz w trakcie zabaw. Fizjologiczny odbiór impulsu zasadniczo nie różni się bardzo bez względu na to, czy wywołujące efekt zdarzenie to upadek z roweru, czy pełna poświęceń interwencja bramkarza podczas meczu w piłkę nożną. Bez względu na przyczynę bólu zawsze niezbędna jest reakcja opiekuna mająca zapobiec uczuciu dyskomfortu. Należy pamiętać, że uczucie bólu zależy od wielu czynników. Nie zmienia to faktu, że każdy ból sprawiający nieprzyjemne doznania należy łagodzić.

Łagodzenie bólu

Najistotniejszym elementem łagodzenia bólu jest prewencja. Przygotowanie odpowiednich warunków do zabaw ruchowych dziecka, czy to poprzez sprawdzenie sprawności sprzętu sportowego, czy wyznaczenie bezpiecznej przestrzeni do zabawy jest kluczowym aspektem pozwalającym ograniczyć pojawienia się bólu. Nie do przecenienia jest nawyk stosowania adekwatnej do uprawianego wysiłku odzieży ochronnej.

Utrzymanie skóry w dobrej kondycji

Podczas aktywności fizycznej dziecka warto zapewnić mu bezpieczeństwo, ale również zadbać o jego skórę. Warto skorzystać z preparatu, który w składzie posiada naturalne składniki. Przykładem takiego preparatu jest emulsja żelowa Fastum Junior, która zapewnia skórze komfort i pozwala utrzymać ją w dobrej kondycji.

Emulsja zawiera m.in. trokserutynę, która chroni naczynia krwionośne, a także składniki kojące skórę jak boswellia czy bromelaina. Dodatkowo w składzie jest mentol, który chłodzi i przynosi natychmiastową ulgę. Preparat szybko się wchłania i nie pozostawia tłustych plam. Jest niezawodnym pomocnikiem każdego rodzica, dlatego warto, aby na stałe zagościł w każdej domowej apteczce.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail