Czego szukasz

Od czego zacząć poszukiwanie pracy?

Jak ocenią moje cv? Co w nim napisać, by dobrze wypaść? Czym przyciągnąć uwagę do mojej aplikacji? Dziesiątki, setki pytań kłębią się w głowie osoby poszukującej pracy.
I nie ma znaczenia czy jest to absolwent wkraczający dopiero na rynek pracy, czy kobieta powracająca do życia zawodowego po dłuższej przerwie, czy po prostu osoba chcąca zmienić dotychczasowe miejsce zatrudnienia.

  • Marta Pyzik - 06/12/2011

Na dobry początek

Stresu można uniknąć lub chociaż mocno go osłabić jeśli dobrze przygotujemy się do poszukiwania pracy. Co ważne, przygotowanie się do tego zadania wpłynie na efektywność podjętych działań. Warto więc poświęcić trochę czasu i przemyśleć swoje oczekiwania wobec pracy; zastanowić się czy możemy sobie pozwolić na pracę w pełnym wymiarze godzin, czy chcielibyśmy mieć dni wolne w tygodniu czy w weekendy, a może najlepszym wyjściem byłaby telepraca? Jasne określenie swoich oczekiwań pozwoli dobrze selekcjonować oferty pracy oraz jasno przedstawić swoje oczekiwania przyszłemu pracodawcy.

Najbardziej popularnym miejscem poszukiwania pracy jest oczywiście Internet. Wiele osób kieruje swoje „kroki” na strony pracuj.pl, jobrapido.pl, careerjet.pl, travit.pl czy gazetapraca.pl. Inną drogą są ogłoszenia w gazetach. Gazeta Wyborcza i niektóre dzienniki lokalne mają specjalne dodatki poświęcone budowaniu kariery, sytuacji na rynku pracy, ogłoszeniom pracodawców.

Wiedząc, że nasze umiejętności i doświadczenie bardzo dobrze pasują do profilu działalności danej firmy, można odważnie wysłać lub zanieść samodzielnie swoje zgłoszenie. Najprościej zrobić to przez Internet. Bardzo często duże korporacje mają osobną zakładkę na swojej stronie internetowej, zatytułowaną np. „Kariera”, „Dołącz do nas”, gdzie można wypełnić formularz aplikacyjny lub znaleźć adres elektroniczny, na który należy przesłać cv.

Poprawne CV

Kiedy zdecydujmy się już aplikować na dane stanowisko, należy zadbać, aby CV, czyli nasza wizytówka, było dobrze przygotowane i zainteresowało pracodawcę. Jak więc poprawnie je przygotować? Najlepiej dzieląc je na kilka bloków.

Dane osobowe:

Imię, nazwisko, datę urodzin, adres zamieszkania, a także kontakt – numer telefonu oraz e-mail. Dobrze widziane jest, aby adres e-mail zawierał imię i nazwisko, w żadnym razie natomiast nie powinien zawierać on kolokwializmów czy zdrobnień w stylu anusia18. Bardzo ważne jest również aktualne, pogodne, a co najważniejsze, profesjonalne zdjęcie.

Wykształcenie: 

Pełna nazwa uczelni oraz kierunek i specjalność, jaką się ukończyło). Podaje się je w następującej kolejności:

  • Studia podyplomowe
  • Studia magisterskie
  • Studia licencjackie

Jeżeli ukończyłaś liceum, którego profil cię wyróżnia, albo jest zgodny z dalszym wykształceniem, warto to zaznaczyć. W innych przypadkach nazwa ukończonej szkoły średniej nie ma znaczenia. Informacje o ukończonym gimnazjum lub szkole podstawowej są całkowicie zbędne.

Ukończone kursy i szkolenia: 

Adekwatne do stanowiska, na jakie się aplikuje. Warto wspomnieć o znaczących certyfikatach lub szczególnych uprawnieniach związanych z odbyciem wymienionych kursów, szkoleń.

Doświadczenie zawodowe:

Sedno każdego CV. Tu jest miejsce na bardzo dokładne przedstawienie naszych umiejętności, jakie będą mogły być wykorzystane przez przyszłego pracodawcę. Należy podać nazwy firm w jakich pracowaliśmy, wymienić zajmowane stanowiska oraz zakres odpowiedzialności i obowiązki. Warto napisać absolutnie wszystko, co może być istotne, wg schematu:

Sierpień 2011 – obecnie

Nazwa firmy, stanowisko, zakres obowiązków

Luty 2007 – lipiec 2011

Nazwa firmy, stanowisko, zakres obowiązków

Jeżeli zdobyte doświadczenie jest na tyle bogate, że jest to bardziej istotna informacja niż posiadane wykształcenie, kolejność ta może być zamieniona.

Umiejętności dodatkowe:

Warto zawrzeć tu informacje o posiadaniu prawa jazdy, znajomości języków obcych z zaznaczeniem konkretnego poziomu. Bardzo dobrze, jeśli można się pochwalić znajomością jak kilku języków obcych, ale należy pamiętać, że pracodawca może na rozmowie poprosić, aby część rozmowy odbyła się w zadeklarowanym języku obcym. Lepiej więc wpisać te którymi faktycznie się posługujemy i są one naszym atutem. Należy unikać wpisywania znajomości pięciu języków jedynie na poziomie podstawowym. Może to być bowiem informacja dla pracodawcy, że zaczynasz wiele rzeczy, ale ich nie kończysz.

Zainteresowania:

Nie jest to niezbędny punkt CV, jednak informacje tam zawarte można wykorzystać na swoją korzyść w trakcie rozmowy rekrutacyjnej. Systematyczne uprawianie jakiegoś sportu może świadczyć o wytrwałości i ciężkiej pracy. Znajdowanie czasu na hobby, realizacje zainteresowań podczas zajmowanie się dzieckiem przez mamę, może wskazywać na dobrą samoorganizację, dobre zarządzanie czasem.

Na końcu każdego CV obowiązkowo musi znaleźć się klauzula o zgodzie na przetwarzanie zawartych w nim danych osobowych na potrzeby rekrutacji. Bez tego zapisu pracodawca nie będzie miał prawa skorzystać z adresu e mailowego czy numeru telefonu. Przygotowując aplikację należy uważnie przeczytać oferty pracy. Niektóre firmy mogą prosić o załączanie swojej własnej klauzuli.

Część firm, zwłaszcza duże korporacje, wymagają wypełnienia formularza zgłoszeniowego, znajdującego się na ich stronie internetowe. Formularz zazwyczaj zawiera pytania o konkretne sytuacje w jakich wykazaliśmy się niezbędnymi w pracy cechami, poradziliśmy sobie w stresowej sytuacji oraz badają naszą motywację do podjęcia danej pracy. Jest to pierwszy kontakt z pracodawcą i często jedyna szansa na zaprezentowanie tego wszystkiego, co w nas najlepsze. Trzeba sprawić, by nasza aplikacja została zapamiętana. Warto więc poświęcić więcej czasu i dobrze przemyśleć odpowiedzi.

Jak się przygotować do rozmowy?

W ramach przygotowań do rozmowy wskazane jest „odświeżenie” języka obcego, którym się posługujemy, zaznajomienie się z podstawowymi informacjami o firmie, do której się startuje. Koniecznie trzeba sobie przemyśleć i poprzeć argumentami, swoje mocne strony, jakie chcemy zaoferować pracodawcy.

Nie daj się także zaskoczyć innymi pytaniami. Na przykład, przemyśl swoją motywację do pracy, zastanów się dlaczego aplikujesz właśnie do tej firmy, co możesz do niej wnieść oraz jakiego wynagrodzenia oczekujesz. Przede wszystkim wykorzystaj swój zapał do pracy, nowe pokłady energii oraz gotowość do podjęcia wyzwania i chęć powrotu do aktywnego życia zawodowego.

Powodzenia!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Pyzik
Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, z ukończoną specjalnością Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Na co dzień pracuje w branży szkoleniowej, gdzie najbardziej ceni sobie współpracę z ludźmi. Wcześniej miała okazję być liderem grupy wolontariuszy akcji charytatywnej Szlachetna Paczka oraz sprzedawać książki edukacyjne w bezpośrednim kontakcie z klientem w Stanach Zjednoczonych. Wolny czas najchętniej poświęca na tenisowy relax i szusowanie po stokach narciarskich.
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 5: Plan działania

Plan działania i to w kilku wariantach. Ostatni krok Mamy na drodze do powrotu do pracy. Czasami już samo zapisanie swoich planów przybliża nas do ich realizacji. Czas na podsumowanie, zebranie informacji i powrót na rynek. Mamo! Do dzieła!

  • Marta Maciszewska-Malinowska - 22/04/2019
młoda kobieta planuje siedzi przy biurku i planuje swoje działania

Niektórzy rodzice mówią, że dziecko nauczyło ich, że nic nie można zaplanować. Zawsze coś może się wydarzyć niespodziewanie. Ja jednak zachęcam Cię Mamo do tego, aby swój powrót do pracy zaplanować szczegółowo i jednocześnie zastanowić się, co zrobisz w sytuacji, kiedy będzie trzeba wprowadzić zmiany.

Przeszłaś już 4 ważne kroki, znasz swoje mocne strony, obawy, potrzeby, perspektywę pracodawcy, rynku, Twoich najbliższych. Ostatni 5 krok to zaplanowanie powrotu. Weź kartkę papieru i zapisz swój plan. Pamiętaj, że spisane ustalenia mają zdecydowanie większe szanse na realizację, jeśli nie masz motywacji, aby zrobić plan, jak znajdziesz ją, aby wrócić do pracy?

Cel i termin

Zapisz u góry kartki swój cel np. wracam do swojej pracy na ¾ etatu. Dodaj datę, kiedy chcesz go osiągnąć. Szczegółowo np. 01.09.2015. Zadaj sobie pytanie: co chcę dzięki temu osiągnąć? I zapisz swoje oczekiwania obok celu. To może być przykładowo bezpieczeństwo finansowe, awans, rozwój swoich kompetencji etc. Wracaj do tych oczekiwań w trakcie realizacji planu. Jeśli będziesz mieć wątpliwości co zrobić, sprawdź czy działanie o którym myślisz pozwoli Ci osiągnąć to, co zapisałaś obok celu.

Kamienie milowe

Wyznasz sobie drogę do celu i narysuj ją na kartce. Teraz podziel ją na mniejsze kawałki, etapy. Przy każdym z nich narysuj symboliczny kamień milowy i nazwij go. Np. na drodze powrotu do pracy może Cię czekać: podpisanie umowy z opiekunką/ żłobkiem, negocjacje z szefem/szefową, ustalenie podziału obowiązków z najbliższymi, zapisanie się na zajęcia tylko dla siebie, telefon do zaufanej osoby z firmy, aby wybadać sytuację, ustalenie procedury działania na wypadek choroby dzieci. Zapisz je chronologicznie lub według ważności. Przy każdym zapisz datę realizacji tego etapu.

Mam vs potrzebuję

Przy każdym z kamieni milowych wypisz wszystko to, co już masz, aby zrealizować ten etap. Zapisz wszystko co posiadasz, także w zakresie emocji, doświadczenia etc. Przykładowo przy kamieniu milowym Podpisane umowy ze żłobkiem możesz już mieć: wizyta w żłobkach w okolicy, wybór dwóch najlepszych, opinie od innych rodziców, wsparcie w odwożeniu do żłobka nr 1 (sąsiadka), pozytywne doświadczenia z własnego dzieciństwa. Zrób tak z każdym kamieniem. Teraz dopisz to, czego potrzebujesz, aby zrealizować ten etap. Może to będzie ponowna wizyta w żłobkach, aby podjąć ostateczną decyzję, telefon do zaprzyjaźnionej Mamy z prośbą o podzielenie się doświadczeniem. Wypisz 3 kluczowe działania, jakie potrzebujesz jeszcze podjąć. Zrób to przy każdym kamieniu milowym.

Zacznij działać

Spójrz na swój plan i zacznij działać od teraz. Który etap chcesz zrealizować jako pierwszy? Polecam zacząć od tego, który jest najbliższy chronologicznie lub najtrudniejszy. Jeśli go przejdziesz reszta będzie wydawać się łatwiejsza. Powieś swój plan w widocznym miejscu lub zaglądaj do niego regularnie np. codziennie wieczorem. Planuj działania na następne dni i odhaczaj zrealizowane etapy.

Pozostaje kwestia planów awaryjnych. Znam Mamę, która świetnie przygotowała się do powrotu do pracy. Praca nad sobą, coaching, szczegółowy plan działania. Niestety kamień milowy Rozmowa z pracodawcą nie został zrealizowany po jej myśli. Pracodawca nie zgodził się na pół etatu, zaproponował wszystko albo nic. Co zrobiła?

Wybrała plan B, czyli rozstanie z tym pracodawcą na rzecz pracy freelancerskiej. Jej cel brzmiał Łączę pracę z macierzyństwem na swoich warunkach, czyli pracuję max. 5 godzin dziennie. Mogła go zrealizować inną drogą. Stwórz Mamo jeszcze minimum 2 plany działania. Nie musisz robić ich szczegółowo, zapisz sobie cel i kamienie milowe. Niech Twoja głowa wie, że jest wiele dróg, jak będzie trzeba pójść nową, masz już mapę.

Jesteś gotowa, poradzisz sobie. W trudnych momentach, które będą na pewno, możesz zawsze liczyć na inne Mamy. Jeśli masz wątpliwości, pytania, chcesz więcej wsparcia – poproś o pomoc. Bądź z siebie dumna po każdym działaniu, jakie podejmiesz. Już jesteś na drodze do celu.

Jeśli chcesz poznać poprzednie kroki, sprawdź pełną listę tekstów Marty >>> 

Zapraszamy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail