Czego szukasz

Mama w korporacji…

Czy korporacje to dobre miejsce pracy dla matek? Wspierają rodzicielstwo, oferując różne udogodnienia, czy nie są przychylne matkom, bo wymagają dyspozycyjności i ciągle trzeba pracować po godzinach? Napisała do nas Ewa z Warszawy, mama zatrudniona w korporacji.

A jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? Napiszcie, czekamy na Wasze listy pod adresem: [email protected]

  • Listy do Redakcji - 13/03/2013

W korporacjach przepracowałam ponad 13 lat a dokładnie mówiąc w dwóch. W pierwszej 12 lat, w drugiej pracuję od roku. Ta pierwsza była zdominowana przez panów. Swego czasu przez ponad rok byłam jedyną kobietą. Ta francuska firma nie oferowała żadnych udogodnień dla matek, bo siłą rzeczy ich nie było. Niestety w momencie, w którym ja zostałam matką mój szef wykorzystał ten fakt, żeby się mnie pozbyć – wcześniej brakowało mu argumentów (będąc w ciąży usłyszałam, że w takim stanie firma nie może na mnie liczyć…). Wiem jednak o tym, że w centrali tej firmy we Francji matki mają bardzo dużo przywilejów. Mogą pracować z domu lub dostosowywać czas pracy do obowiązków domowych. Ciąża nie jest powodem do zwolnienia, bo gdyby tak było wiele z tych kobiet pewnie nie rodziłoby po 3 lub więcej dzieci a tak właśnie tam jest. Nigdy też nie spotkałam się z opinią, że muszą nagminnie zostawać po godzinach lub są dyskryminowane z powodu swojego macierzyństwa.

W drugiej korporacji pracuję ponad rok. Tym razem to firma niemiecka, która również nie oferuje „specjalnych” programów dla matek. Jednak z tego co wiem, wszystkie mamy, które urodziły pracując właśnie w tej firmie, wróciły do niej po urlopie macierzyńskim. Zachowały miejsce pracy. Ciąża nie jest tu stanem przeklętym dla pracodawcy, co z pewnością powoduje, że kobieta, która zachodzi w ciążę nie musi się oblewać potem ze strachu przed powiadomieniem o tym fakcie swojego przełożonego. Myślę, że gdyby zaszła potrzeba zmniejszenia wymiaru pracy czy częściowego jej wykonywania z domu, też nie byłoby problemu. Nigdy też nie spotkałam się z tym, żeby trzeba było zostawać po godzinach.

Zdarzyło się kiedyś, że musiałam jechać nagle w czasie pracy do przedszkola do córki, bo bolał ją brzuch. Z obawą pobiegłam do szefa, żeby go powiadomić o tym, że niestety muszę wyjść. Szef nawet nie chciał wysłuchać moich tłumaczeń do końca, bo jak tylko usłyszał, że trzeba jechać do dziecka usłyszałam „niech pani natychmiast jedzie”, a na drugi dzień przyszedł z rana i zapytał, jak czuje się moja córka.

Nie ma też  problemu, kiedy dziecko jest chore lub kiedy trzeba pojechać z nim rano na badania czy do lekarza. Nigdy nie spotkałam się z krzywym spojrzeniem czy poleceniem, że ten czas muszę odpracować. Jednym słowem mam jak pączek w maśle i oby tak zostało.

Ewa z Warszawy, mama 4-letniej Marysi.

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Allegretto – chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki

Jestem Muzykiem. Zawsze nim byłam. Jestem też Mamą. Od ośmiu lat! Tak się potoczyło, że od 3 lat jestem Mamą Samotną. A od 6 lat jestem też Przedsiębiorcą. Założyłam Autorską Szkołę Muzyki Allegretto we Wrocławiu. I właśnie o byciu Przedsiębiorczą Mamą Muzykiem, chcę Wam opowiedzieć - napisała do nas w swoim liście Urszula Polak z prośbą o pomoc, o wsparcie nie dla siebie, ale dla miejsca, które stworzyła, z wielką pasją i zaangażowaniem. Miejsca, w którym dzieci spotykają się z muzyką. Zobacz jak możesz wesprzeć Urszulę!
  • Listy do Redakcji - 09/07/2019
 dzieci na zajęciach w szkole muzycznej allegretto

Pasja do muzyki

Zakładając Allegretto przyświecał mi konkretny cel: chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki, najlepiej już od samych narodzin. Bazowałam na nowatorskiej metodzie opartej o koncepcję Edwina Eliasa Gordona. Udało się wynająć małą salkę w prywatnym punkcie przedszkolnym, zorganizować ulotki, plakaty oraz reklamę na jednym z portali społecznościowych i tak się zaczęło.

Ruszyłam z 4 grupami dla dzieci od urodzenia do 3 roku życia, jedną grupą przedszkolną oraz 4 uczennicami gry na pianinie. Na tym etapie wszystkiego brakowało: uczniów, miejsca, a przede wszystkim finansowania. Mimo to, dawałam radę! Miałam ogromny zapał! Zaczęli pojawiać się uczniowie z polecenia, poczta pantoflowa zaczęła działać. Z czasem małych słuchaczy przybywało, zatrudniłam pierwszego pracownika, przeszkoliłam – śpiewaliśmy razem. Następnie zaczęłam organizować mini koncerty dla dzieci od 0 do 3 lat. Szło naprawdę nieźle.

Kiedy idzie nieźle, to czas na zmiany

Jest kilka rzeczy, których się nauczyłam, będąc Przedsiębiorcą. Oto jedna z nich. Kiedy idzie nieźle, znaczy, że czas na zmiany. Niektóre z nich jesteśmy w stanie przewidzieć, a inne totalnie nas zaskakują. Te drugie są zazwyczaj bardzo kosztowne pod każdym względem.

Więcej uczniów oznacza potrzebę większej sali, większej ilości wyspecjalizowanej kadry, a to wszystko oznacza większe nakłady finansowe. Jednocześnie, chcąc zapewnić synowi nowoczesną, alternatywną edukację, zdecydowałam się na otworzenie wraz z koleżanką wolnościowej szkoły podstawowej – Horyzonty Wyobraźni.

W tym celu wynajęłyśmy trzy duże sale. Dość szybko okazało się, że ta współpraca nie układa się i nasze drogi się rozeszły (Horyzonty nadal funkcjonują), a ja nie mogłam utrzymać tak dużych przestrzeni.

Nieszczęścia chodzą parami

W tym samym czasie kiedy Allegretto straciło lokal, moje małżeństwo legło w gruzach. Myślę, że dla każdej z Was byłoby to ciosem, trudnym do udźwignięcia. Ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk stanęłam na skraju rozpaczy. Za wszelką cenę chciałam ratować Allegretto, jakby nie patrzeć – moje drugie dziecko. Wydawałoby się, że znalezienie nowego lokalu w tak dużym i serdecznym miejscu, jakim jest Wrocław, nie stanowi najmniejszego problemu.

Szansa na rozwój

Oto kolejna rzecz, jaką nauczyło mnie prowadzenie własnego biznesu. W nieoczekiwanych zwrotach akcji, szukaj szansy na rozwój. Ostatecznie udało się wygrać wyścig z czasem i Allegretto otworzyło się zgodnie z moimi obietnicami sprzed ówczesnych wakacji. Wynajęłam starą willę na Karłowicach. Prawda jest taka, że nigdzie indziej nie chciano mieć szkoły muzycznej za sąsiada lub lokatora. Jak na tamte potrzeby, willa była w sam raz, ale wynajem drogi. Układ budynku, jego niezależność, pozwoliło znacznie rozszerzyć ofertę. To jednak wymagało sporych inwestycji, a zatem kredytów, a więc (jak część z Was już wie) stresów.

Ostatecznie odświeżyłam i przygotowałam do użytku trzy sale do nauki, dwie łazienki, sekretariat, kuchnię oraz przedpokój. Zakupiłam instrumenty, podręczniki i inne pomoce naukowe. Zatrudniłam pracowników i przeszkoliłam z koncepcji E.E. Gordona oraz z NVC (Nonviolent Communication). Wszystkie te działania z jednej strony kosztowały mnie olbrzymią ilość pracy i mocno nadszarpnęły moje zszargane nerwy. Z drugiej strony pozwoliły mi poradzić sobie z tym złym stanem psychicznym i uwierzyć we własne siły. Jako Przedsiębiorcy, jako Muzykowi, jako Matki.

Druga szansa

Obecnie odbieram kolejną lekcję. Dawanie drugiej szansy. Allegretto pod nowym adresem rozwinęło skrzydła! Mamy (nie sposób pisać dalej w liczbie pojedynczej :)) 250 dzieci pod opieką; prowadzimy zajęcia dla dzieci od urodzenia; uczymy grać na pianinie, wiolonczeli, skrzypcach i gitarze; stworzyliśmy dwa chóry dla dzieci przedszkolnych i starszych (które zdobywają nagrody!); uczymy dzieci o różnych schorzeniach, które nie mogłyby skorzystać z tradycyjnej edukacji muzycznej; przygotowujemy koncerty naszych wychowanków oraz koncerty dla maluszków co pół roku; w wakacje wyjeżdżamy na muzyczne kolonie; w weekendy szkolimy kadrę nauczycielską… Brzmi fantastycznie! I jest fantastyczne! I jestem dumna z każdego mojego wychowanka! Moja Szkoła napawa mnie dumą! Dla takich efektów wart był cały ten trud i stres!

Jednocześnie każdego dnia spotykają mnie (tu niestety wraca liczba pojedyncza) niby malutkie problemy: niezrozumienie zasady ciszy opiekuna podczas zajęć, wchodzenie w butach na teren szkoły, zatkane toalety i inne usterki, pretensje sąsiadów o źle zaparkowane auta, roszczenia rodziców na temat odrabiania zajęć niezgodnie z umową, nieopłacone zajęcia, rozstrojone instrumenty, choroby kadry, zmęczeni lub sfrustrowani uczniowie… Kamyczek do kamyczka, a nagle czuję się, jakbym dźwigała ciężki wór gruzu! Która kobieta tego nie zna? Mimo to, staram się zrozumieć każdą sytuację i zastanowić się zanim coś powiem. Zawsze szukam pojednania, zawsze daję drugą szansę, choć czasem nie jest łatwo! Dziś ja szukam drugiej szansy.

Proszę o Wasze zrozumienie i wsparcie:

https://zrzutka.pl/pkvdaj

Cała droga, którą pokonałam wraz z Allegretto, spowodowała zaciągnięcie olbrzymich długów. Czy można było postąpić inaczej, aby znaleźć się tu, gdzie jestem? Może. Może gdybym była Przedsiębiorczą Matką Ekonomistką, albo gdybym nie była Samotną Matką, albo gdybym nie była Matką?

Fakty są takie, że miesięczne raty zobowiązań sięgają 7 tysięcy złotych. Sami nie wydostaniemy się ze spirali kredytów, które umożliwiły mi stworzenie tego wyjątkowego miejsca. Bez tych rat, szkoła jest rentowna. Z nimi zatonie, a wraz z nią ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk.

Zdjęcie: archiwum Urszuli Polak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Dostałam pracę! – list od Agnieszki

Od takich słów serce nam rośnie i dostajemy ogromną dawkę energii do działania. Agnieszka podzieliła się z nami wspaniałą wiadomością - dostała pracę, a przyczynił się do tego w dużym stopniu nasz Kurs Online Mamo Pracuj, w którym brała udział. W dodatku wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Zresztą sama przeczytaj!
  • Listy do Redakcji - 25/02/2019
uśmiechnięta kobieta z kubkiem w rękach

Zaczynam pracę

Właśnie mail do Was wisi mi w roboczych już od tygodnia, bo ciągle biegam. A koniecznie chciałam opowiedzieć, co się u mnie wydarzyło 😉

W poniedziałek zaczynam pracę i jestem bardzo podekscytowana 😉 Oczywiście stresuję się, jak ja to teraz wszystko ogarnę, jak pogodzę życie rodzinne i pracę, ale cała rodzina jest postawiona na nogi do pomocy, mąż pociesza, że damy radę, więc tylko pozostaje mi w to uwierzyć 😉

Trzymajcie za mnie kciuki

Co do samych poszukiwań, to poszło takim migiem, że byłam w szoku. Był bardzo duży odzew na moje cv, codziennie chodziłam na jakieś rozmowy. Ostatecznie dostałam propozycje pracy w 5 firmach, z czego 2 były na mojej top liście 😉 Wybrałam firmę, w której stanowisko i zakres obowiązków są dl mnie najciekawsze, w której pracują na najnowocześniejszych narzędziach i wychodzą naprzeciw oczekiwaniom pracownika.

Cały proces szukania pracy trwał niecały miesiąc, bardzo krótko!

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za wszystko! Pomogłyście mi uwierzyć, że nie jestem jeszcze totalnie przegrana na rynku pracy i na spotkaniach czułam się dobrze przygotowana i pewna siebie.Osiągnęłam zamierzony cel, chociaż nie wierzyłam, że się uda;) dzięki dzięki dzięki!

Stworzyłyście bardzo fajny projekt i ciągle o Was mówię komuś, kto tak jak ja wraca do pracy po dłuższym czasie, albo kisi się gdzieś, gdzie nie czuje się doceniany. Mam nadzieję, że będziecie się rozrastać i docierać do coraz większej liczby odbiorców.

Od redakcji: Agnieszko, cieszymy się razem z Tobą i dziękujemy za miłe słowa!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail