Czego szukasz

Koniec wakacji – 11 powodów, dla których nadal warto żyć ;)

Za chwilę pierwszy dzwonek, dzieci wrócą do szkoły, przyjdzie jesień, krótkie i zimne dni… brrr… zaraz, zaraz, koniec wakacji wcale nie musi oznaczać końca świata, chociaż tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Znalazłam 11 prawdziwych powodów, dla których warto cieszyć się, że idzie nowe. Jakie są Twoje powody do radości?

Koniec wakacji - początek roku szkolnego

Chociaż uwielbiam lato i na pierwszy rzut oka wcale nie cieszę się na myśl o wrześniu – wiecie już, że nie cierpię wcześnie wstawać i walczyć z dziećmi, które nie mają ochoty wystawić nosa spod kołdry – to pomyślałam sobie, że nowy sezon przecież musi mieć jakieś zalety.

Nawet jeśli minusy przesłaniają nam widoczność…

  • wcześniejsze wstawanie i budzenie dzieci
  • codzienne wyprawianie do szkoły i odprowadzanie do przedszkola (to w 100% moje zadanie, bo mąż codziennie o 5 rano wychodzi do pracy)
  • pilnowanie odrabiania lekcji, zajęć z logopedą i zebrań w placówkach
  • regularne wizyty u lekarzy specjalistów (zawieszone na czas wakacji)
  • korki w mieście i tłok w komunikacji miejskiej…

… no dobra, przecież miało być o plusach końca wakacji

Przeczytaj także: Jak dobrze zacząć nowy rok szkolny ? 9 rzeczy, które warto mieć

Nikt się nie cieszy?

Postanowiłam zapytać inne mamy. Wysłałam maila z krótkim pytaniem do około 40 zaprzyjaźnionych mam. Odpowiedziały mi tylko 4. Trzy napisały, że wcale się nie cieszą, a tylko jedna odpowiedziała pozytywnie (Aneta, dziękuję).

Reszta nawet nie odpisała w stylu – Aśka, coś ty oszalała, z czego się tu cieszyć… tym bardziej postanowiłam przekonać siebie i Was, że koniec lata ma jednak swoje plusy. Chociaż niektóre z nich trudno dostrzec od razu…

Lecimy:

1. Stały rytm

Życie wróci do normalności. Dzieci będą miały stałe zajęcia (w szkole i przedszkolu), a dzień swój ustalony i przewidywalny rytm. Koniec wakacji – koniec z wyjazdami, noclegami w różnych miejscach, nieregularnych porach posiłków i braku obowiązków. Biedne dzieci, tak je męczyłam wakacyjnymi atrakcjami… ach… Psychologowie & S-ka od zawsze powtarzają, że dzieci potrzebują stałego rytmu dnia, to będą je miały! Czy ja potrzebuję stałego rytmu dnia? Chyba też dobrze mi zrobi, przynajmniej na jakiś czas.

2. …koniec wakacji

hmmm…. musi być coś jeszcze… Mam!

2. Upraszczamy życie

A dokładniej – śniadania. Codzienne przygotowywanie śniadań dla dzieci, czasem oznaczało u nas jajecznicę 7 razy w tygodniu, bo akurat była taka faza jajeczna u dzieci, albo z chleb z masłem, bo miały focha. – Co chcecie dzisiaj na śniadanie – nie wiem – nic nie chcę – obojętne, tylko nie to  – jak to nie ma w lodówce kabanosów???

A przecież śniadanie zjeść trzeba (o tym do znudzenia powtarzają inne mądre głowy), kanapki z żółtym serem wydają mi się dość nudne, domowych dżemów dzieci nie lubią, a nutelli nie kupujemy…

Dlatego postanowiłam, w imię upraszczania sobie życia, że przynajmniej 2 dni w tygodniu śniadania będą z góry narzucone. Jak w barze – szef kuchni poleca śniadanie dnia. Trzeba zjeść, nie wolno grymasić. We wtorki owsianka, a we czwartki … jajecznica, albo cokolwiek innego, na co umówię się z dziećmi. W ten sposób 2 dni wymyślania – co dzisiaj na śniadanie – mam z głowy! Jupi! Jeśli ten patent się sprawdzi, rozszerzymy go na inne dni.

Przeczytaj także: Jak z rozmachem rozpocząć nowy rok szkolny?

3. Noworoczne postanowienia

Początek września to u mnie czas „noworocznych” postanowień. Łatwiej zabrać mi się za nie, kiedy widzę, że dzieci też zaczynają nowe zajęcia. Mam okazję, zacząć od nowa i nie czekać do stycznia. Co to będzie? 2 tematy postaram się potraktować poważnie. Trzymajcie kciuki.

4. Biznes w górę

Sprawy biznesowe wrócą na „normalne tory”, dzieci wrócą do szkoły, a klienci wrócą z urlopów. Łatwiej będzie umówić spotkanie, albo zastać decyzyjną osobę w biurze. Będzie też więcej pracy. 🙂

5. Kuchnia na bogato

Sierpień i wrzesień to prawdziwe szaleństwo w kuchni. Owoce i warzywa są tak pyszne, piękne, zdrowe, pachnące i tanie jak nigdy. Kiedy jeść pomidory jak nie teraz właśnie? Folgujemy sobie na talerzu, dopóki jedzenie smakuje tak, jak lubimy najbardziej. Bakłażany, cukinie, papryki, śliwki, dynie, winogrona, brzoskwinie i nasze ulubione gruszki!!! Mniam! Niektóre smaki zamykam w słoikach, żeby i na zimę coś zostało.

6.  Więcej książek

Nasza osiedlowa biblioteka wreszcie będzie czynna codziennie w „normalnych” godzinach. Nie mogę się doczekać kolejnej porcji książek do połknięcia, jupi!

7. Spotkania towarzyskie

Koniec wakacji oznacza mniej wyjazdów i więcej czasu spędzonego w Krakowie. Dobrze i źle równocześnie. Źle, bo kocham wyjazdy. Dobrze, bo będzie czas na różne towarzyskie spotkania, całymi rodzinami, albo tylko w babskim gronie. Nareszcie wszyscy wrócą do miasta.

8. Italia, arrivo!

We wrześniu mam zaplanowany kilkudniowy, bardzo dziewczyński wyjazd z moją starszą córką do kraju, którego mieszkanką byłam w poprzednim życiu. 🙂 Bilety kupione kilka miesięcy temu, a wyjazd coraz bliżej. I jak tu się nie cieszyć z jesieni? Chociaż wyjazd dopiero za kilka tygodni, chyba już jutro zaczniemy się pakować!

9. Góry… moje miejsce na ziemi

Jesień w górach jest piękna podwójnie. Koniec wakacji oznacza mniej ludzi na szlakach. Może wreszcie odważymy się pojechać w polskie Tatry, bo latem to by chyba była pomyłka. A widoki kuszą nowymi kolorami i upały nie przeszkadzają w wędrówce. Połapiemy jesienne słońce i kolejne punkty do trzeciej odznaki GOT.

10. Nowe ciuchy

Wyciągnę z szafy kilka ulubionych, miękkich i cieplejszych jesiennych ubrań albo kupię sobie coś nowego. Gdybym bardziej interesowała się modą, ten punkt byłby na pierwszym miejscu i miałby kilka podpunktów. Na pewno można znaleźć więcej zalet nowego sezonu w modzie. Nowe ciuchy oznaczają też obowiązkowe zakupy z dziećmi, które bankowo wyrosły z zeszłorocznych ubrań, butów i plecaków. Ale to akurat nie jest za duży powód do radości dla rodziców. 🙂

11. Następne wakacje

Im krótszy, ciemniejszy i zimniejszy dzień (przynajmniej do końca roku), tym bliżej do następnych wakacji!

A co Ciebie cieszy w nowym roku szkolnym? Napisz w komentarzu! Może nie widzę bardziej oczywistych zalet września i „piździernika”?

Przeczytaj także: Początek roku szkolnego – jak go zaplanować, żeby nie zwariować?

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie