Czego szukasz

Kobieca mobilizacja czy rywalizacja?

Bycie razem w gronie zaprzyjaźnionych kobiet bywa potrzebne do życia jak powietrze. Pozwala naładować baterie, złapać głębszy oddech czy zachować równowagę pomiędzy: domem, pracą, mężem, dzieckiem, psem czy kotem…, bo zdarza się, że to wszystko za dużo dla jedej osoby…

W kobiecym gronie

Bycie razem, w kobiecym gronie, jest dla mnie ważne. Jest mi potrzebne do życia jak powietrze. Nie neguję wartości męskiego wsparcia, ale po prostu nie o tym chcę teraz pisać. Fascynują mnie kobiety. Bardzo lubię ich towarzystwo. Na co dzień spotykam wiele kobiet. Matki, pisarki, kobiety z korporacji, artystki, nauczycielki, szefowe własnych firm, tłumaczki, trenerki, liderki, terapeutki. Myślę o nich, jak o nieformalnej grupie wsparcia. Moja grupa, to kobiety które znam, z którymi jestem blisko. Z niektórymi tworzymy jedną gromadę, ale nierzadko one nie znają się nawzajem. Przyjaźnimy się, kolegujemy, wspieramy i inspirujemy. Z Asią piszę bajki dla rodziców i ich dzieci w duchu Porozumienia bez przemocy (teoria według Marshalla Rosenberga). Bez niej być może nie zaczęłabym pisać. Patrycja zaszczepiła w mnie chęć (jeszcze nie zrealizowaną) do biegania. Ona przypomina mi, że warto zdrowo jeść. Joanna jest ze mną od lat. Widziała jak się zakochuję i odkochuję, zakochuję i odkochuję…. Jest jak siostra. Z Magdą prowadzę grupy rozwojowe dla kobiet. Jest jeszcze: Żaneta, Iza, Justyna… Mogłabym wymieniać długo i przepraszam wszystkie te Panie, o których nie wspomniałam. Wszystkie one dają mi siłę. Czuję wdzięczność i radość, że są.

Mylę, że zawdzięczam to mamie i długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. To ona pokazała mi, że warto jest mieć przyjaciółki, koleżanki, kobiety wokół siebie. Ona miała także ukochana siostrę, której ja nie mam, ale to już inna historia. Dzięki mamie kobiety były wokół mnie zawsze. Ja to nazywam siostrzeństwem albo wspólnotą kobiet. Rozmawiały, płakały, śmiały się, razem lepiły pierogi na święta. Myślę, że te relacje pozwoliły mamie zawsze być sobą. Z innymi kobietami była po prostu kobietą, bez etykietek i ról: matka, żona, pracownica, itd. Nie było w ich byciu razem nic przeciwko mężczyznom. Nie spotkały się by knuć, plotkować czy obgadywać facetów. One spotykały się dla siebie nawzajem. Celem czy potrzebą było: BYĆ RAZEM.

Dawanie i branie

Pamiętam słowa Marshalla Rosenberga (autora metody Porozumienie bez przemocy), które w wolnym (i moim) tłumaczeniu brzmiały mniej więcej tak: Najwięcej dostaję od ciebie, gdy daję ci uwagę, gdy cię słucham, gdy z Tobą jestem. Dziś myślę, że to dość naturalne czy oczywiste, że kobiety spotykają się z kobietami, żeby być razem tak jak robiły to nasze babki, prababki, kobiety przez tysiące lat. Kobiety świadomie sięgają po wsparcie, tworzą sobie przestrzeń, gdzie mogą czuć się bezpiecznie i mogą wzmacniać siebie. A gdy połączy się te babskie spotkania z warsztatami, wykładami czy choćby ze wspólnych przysłowiowym ‘darciem pierza’ tworzy się przestrzeń i atmosfera do uczenia się, inspirowania czy dzielenia. Ja bardzo dobrze czuję się w gronie kobiet. Moje ciało także lubi ten stan: zwykle rozluźniam się, czuję  jest tak jakbym wypełniała swoje ciało po brzegi i mościła się w nim.

Moja codzienność to dom, rodzina i praca. Nieustannie wyrywam czy wykrajam kawałki czasu tylko dla siebie, czasu gdy mogę skupić się na sobie, wrócić do siebie, mogę czytać….. Takim czasem jest też chwila z innymi kobietami. Czuje jakbym wracała do siebie. Wystarczy, że ktoś słucha tego co mówię, a słowa wypowiadane wracają do mnie jakby przetłumaczone. Lepiej siebie rozumiem.

Kobieca mobilizacja czy kobieca rywalizacja

Uczenie się wspólne działania. Pamiętam spotkanie, na które zaprosiła mnie koleżanka. Spotkałam kilka fantastycznych kobiet, matek i nie tylko, które spotkały się by podzielić się pomysłami: jak wrócić do pracy, gdy się ma 1, 2 i więcej dzieci. Dziś, te same dziewczyny prowadzą fundację.

Kobieca rywalizacja! Nie wiem czy jest, ja jej nie znam. Wyobrażam sobie, że wiedzą, co mówią ci, którzy o niej wspominają. Jednakże według mnie, warto jest szukać wspólnoty kobiet. Ona daje napełnienie, inspirację oraz większą akceptację siebie i świata.

Zdjęcie: 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem doradcą wizerunku i trenerką komunikacji niewerbalnej, a także projektantką ubioru i autorką. Zapraszam na moją stronę: www.anetaryfczynska.com. Współtworzę bloga Przyjaciele żyrafy. W maju 2014 roku ukazała się książka "Przyjaciele żyrafy", której jestem współautorką.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie