Czego szukasz

Jak dobrze zaplanować każdy tydzień i mieć z tego mnóstwo radości?

Planowanie każdego dnia, ba! nawet każdego tygodnia, to konieczność każdego rodzica, ale też nie lada wyzwanie. Różnie też bywa z rodzicielską systematycznością… Agnieszko i Aniu, stworzyłyście rewelacyjne narzędzie dla całej rodziny, które pomaga planować każdy tydzień, pomaga ogarnąć wszystkie logistyczne aspekty i jeszcze to o czym zapominamy, czyli wspólne spędzanie czasu. Pewnie większość naszych Czytelniczek wie o czym mowa 😉 i zna MaMy Kalendarz. Ale tym razem nie o kalendarz chcemy pytać…

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 01/09/2013

Dziewczyny jak Wy sobie radzicie z takim planowaniem?

Agnieszko, Ty jako mamo czwóreczki, pewnie masz już swoje sposoby i wiesz jak planować, jak układać układankę rodzinną. Możesz się z nami podzielić swoimi sprawdzonymi pomysłami? No i w jakim wieku są Twoje dzieci?

Zacznę króciutko od moich dzieci. Bianka – 7 lat, właśnie rozpoczyna szkołę, Tomek – 5 lat – to będzie jego ostatni rok w przedszkolu, Kubuś – 2,5 roku zaczyna bardzo mocno akcentować swoje potrzeby i Lena – skończyła 7 miesięcy i kilka dni temu zorientowała się, że może się przemieszczać na czworakaJ.  Łatwo się zorientować, że pomimo stosunkowo niewielkiej różnicy wieku, to potrzeby każdego z dzieci są bardzo różne i razem z mężem stwierdzamy, że nie jest to proste zadanie J Jakie są moje sposoby?

Być może rozczaruję Was i Wasze Czytelniczki, ale właśnie jako mama czwórki właśnie dojrzałam do tego, aby powiedzieć…nie ma cudownej recepty ani sprawdzonego sposobu!

Tak naprawdę, u nas w domu wszystko dzieje się tak dynamicznie, że wszelkie długofalowe plany są raczej nierealne i dlatego staramy się „zarządzać” naszymi pomysłami i obowiązkami w krótkich odcinkach czasu.

I nie będę ukrywać, ba nawet pochwalę się, że z pomocą przychodzi nam nasz MaMy Kalendarz czyli tygodniowy planner.  Jak to już kiedyś powiedziałam, „potrzeba matką wynalazku”. Tygodniowa perspektywa planowania oraz potrzeba dobrej komunikacji między mną i mężem skłoniła mnie do tego, aby myśleć o tego typu kalendarzu.  Nie po to, aby zaplanować wszystko, jak w zegarku i przeżywać potem frustracje związane z brakiem realizacji jakiegoś punktu, ale po to, aby mieć poczucie, że jesteśmy na bieżąco z tym, co się dzieje w naszym domu, pracy, szkole, przedszkolu, z naszym zdrowiem i czasem wolnym.

Aniu, a Ty, jako mama pięcioletniego Emilka, masz swoje sposoby na zapanowanie nad tysiącem terminów, zajęć, pracą?

Nawet przy jednym dziecku, rozwijanie własnej firmy i realizacja dodatkowych zleceń graficznych bywały nie lada wyzwaniem. Znalazłam na to sposób używając dwóch kalendarzy: jednego na sprawy rodzinne, drugiego na sprawy zawodowe. Dla mnie ważne jest rozpisanie wszystkich zadań w perspektywie tygodniowej. Taka wizualizacja na kartach kalendarza jest dla mnie bardzo pomocna, bardziej nawet niż kalendarz w telefonie. Mamy to szczęście, że w MaMy Kalendarzu jest kolumna dla dziadków J, na których pomoc bardzo często możemy liczyć.

Czasem przy natłoku zbyt wielu aktywności warto też sobie po prostu powiedzieć stop i w sytuacji, gdy nie mamy już mocy przerobowych nie angażować się w dodatkowe aktywności.

A kiedy zbliża się nowy rok szkolny, i przed całą rodziną stoją wyzwania związane. Jak dobrze zaplanować ten czas?

Ania i Agnieszka: Komunikacja, komunikacja i jeszcze raz komunikacja w rozplanowaniu finansów, czasu zakupów i w ustaleniu logistyki: kto wstaje i robi śniadanie, kto zawozi, kto przywozi, kto pójdzie do parku, kto zrobi zakupy, kto poczyta, kto pójdzie do lekarza, a kto na zebranie i czy przypadkiem w którymś momencie nie jesteśmy potrzebni oboje? Czyli kiedy wziąć wolny dzień w pracy, a kiedy poprosić opiekunkę lub dziadków do pomocy?

Wpisujemy wszystko w kalendarz i zerkamy do niego tyle razy na dzień ile razy przechodzimy obok lodówki 😉

 

A czy macie jakieś sprawdzone sposoby na zachęcenie dzieci do przejmowania części obowiązków?

Ania i Agnieszka: Kluczowe jest mówienie dzieciom z wyprzedzeniem, co je czeka. Wtedy możemy na sucho przećwiczyć, co do kogo należy. Jeśli chodzi o stałe obowiązki, jeszcze nie mamy ich wiele, jest to raczej drobna pomoc, którą jednak jako wprawka do domowych obowiązków staramy się egzekwować.

Agnieszka: Bianka wie na przykład, że aby pójść na basen, musi pamiętać o spakowaniu do torby wszystkich potrzebnych rzeczy, starszaki pomagają czasami przy nakrywaniu do stołu i wiedzą że brudne ubrania zanosimy do pralki. Mam wrażenie, że dzieci chętniej coś robią, gdy mówię im, że jeśli zrobimy coś razem lub jeśli jedna osoba wyręczy drugą w jakimś zadaniu, to będzie dzięki temu więcej czasu na inne aktywności. Dlatego też często, gdy o coś mnie proszą, nie zostawiam wszystkiego, ale staram się dokończyć to, co robiłam, włączając je – jeśli się da – do pomocy, aby potem zrobić kolejną rzecz.

A sposoby na nagradzanie?

Ania: U nas nagrody mogą przybierać różne formy, od najprostszej, jaką jest nowa zabawka, po wspólne spędzanie czasu czy to na wspólnej wycieczce, czy w kinie, czy piekąc razem ciasto. Warto starać się, by to nie te materialne nagrody stanowiły główny bodziec do dobrego zachowania czy osiągania sukcesów dla naszego dziecka.

Agnieszka: Czasami jak w przypadku Tomka działają naklejki w kalendarzu, ostatnio kiedy sam pamiętał o umyciu zębów, poprosił, aby przykleić odpowiedni znaczek w jego kolumnie – tak aby wszyscy mogli to zobaczyć. Bianka z kolei jest teraz na etapie zdobywania kolejnych stopni samodzielności, dlatego ważne jest dla niej, gdy może sprawdzić się w jakimś zadaniu. Ostatnio jako nagrodę wybrała samodzielne zapłacenie w sklepie za przecier pomidorowy J Małe, a cieszy J Tak samo jak słodkości, które w naszym domu też akurat funkcjonują jako nagrody.

I jak to zrobić, aby w tym natłoku rodzicielskich zajęć nie zapomnieć o sobie, o swoim mężu/partnerze? Możecie coś podpowiedzieć naszym Czytelniczkom?

Zgadza się. Jako rodzice mamy bardzo dużo obowiązków i ciężar odpowiedzialności za dzieci. To bywa czasami stresujące. Dlatego musimy troszczyć się o swoją wzajemną relację i umacniać się jako małżeństwo.

Co polecamy? Na pewno systematyczne małżeńskie randki, a od czasu do czasu konferencje i warsztaty dla małżonków. Można zacząć od wykładu coraz bardziej już popularnego Marka Gungora „Przez śmiech do lepszego małżeństwa”. Filmik z jego wykładem jest dostępny w Internecie, a też co jakiś czas jest prezentowany w różnych miastach Polski na konferencjach.

Starajmy się też wygospodarować czas tylko dla siebie na: sport, spotkanie ze znajomymi, naukę języka, kosmetyczkę, co kto lubi. Nie rezygnujmy z naszych potrzeb, ale uzgadniajmy razem, kiedy jest na nie czas i przestrzeń i jak to zorganizować, aby się udało.

I jeszcze na koniec, zupełnie z ciekawości chciałam zapytać, jak Wasze dzieci reagują na Waszą pracę, na kalendarz na wspólny biznes? I czy Wasze dzieci dobrze się znają?

Nasza wspólna historia zaczęła się tak naprawdę przy tworzeniu MaMy Kalendarza. Wtedy my same poznałyśmy się lepiej, a nasze dzieci – siłą rzeczy – też. Początkowo musiałyśmy dużo tłumaczyć, dlaczego teraz mamy także pracę i potrzebujemy część czasu wygospodarować właśnie na nią. Dzieci jak to dzieci chętnie pomagają, licząc np. cienkopisy i naklejki lub wymyślając dla nich nowe zastosowania, a czasami odciągają nas od komputera czy telefonu. Praca z domu przy dzieciach na pewno nie jest łatwa 😉

W tym roku spędziłyśmy z mężami i dziećmi wspólny tydzień wakacji – w tym czasie udało nam się oderwać od pracy i z tego jesteśmy bardzo zadowolone.

A może jest jeszcze coś, czym chciałybyście się z nami podzielić?

Agnieszka: Ja tak ;-). Trochę w tajemnicy przed Anią, bo dowie się o tym, czytając ten wywiad 😉 chciałam docenić jej wkład w MaMy Kalendarz … i wspólne plany. Ania wkłada we wszystkie nasze projekty i pomysły dużo serca i dopracowuje je w najmniejszych szczegółach. Uwielbiam jej poczucie estetyki i to, że jej projekty nie są cukierkowe i banalne, jak wiele rzeczy dedykowanych obecnie dla mam. I cieszę się, że mogę na co dzień pracować z kimś, kto chce dzielić się z innymi tym, co odkrył dla siebie.

Dziękuję dziewczyny za rozmowę! I życzymy dalszych wspaniałych pomysłów!

Przypominamy, że dla Czytelniczek Mamo Pracuj – tylko do końca dnia 10 września 2013 – specjalny rabat przy zakupie kalendarza!

Wystarczy podać w miejscu na kod rabatowy: mamo pracuj!

Polecamy jeszcze teksty o samym MaMy Kalendarzu: „MaMy Kalendarz” i „Nowy Kalendarz MaMy„!

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Po co mamie prawo jazdy?

Po co Ci to? Komunikacja miejska przecież działa bez zarzutu. Jeśli się uprzesz, to z dwójką dzieci, wózkiem, psem, tornistrem i siatami spokojnie doturlasz się do najbliższego przystanku; odstoisz kilka minut, załadujesz przychówek oraz bagaż do tramwaju lub autobusu i…
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 10/02/2020
mama zapina dziecko w foteliku samochodowym

Po co mamie prawo jazdy?

Nie zawsze jest ciąg dalszy. Bywa, że nie załadujesz, bo jednak w godzinach rozwozu dziatwy do placówek opiekuńczych i edukacyjnych oraz w godzinach odbioru, komunikacja miejska jest zwykle koszmarnie zatłoczona. Tornister możesz upchnąć i siatę jedną, ale reszta się nie zmieści.

Załóżmy, że upchnęłaś. Przy odrobinie szczęścia nikt na Ciebie nie fuknie; nikt nie będzie cmokał zniesmaczony, kiedy młodsze poczuje potrzebę emigracji z wózka na ręce lub na kolana – ktoś jednak zrobił Ci miejsce…, albo padnie w ramach akcji „bunt dwu (trzy, cztero, pięcio) latka” na glebę i zacznie wrzeszczeć.

Możesz poprosić o pomoc męża: rankiem do szkoły starsze dziecko podrzuci, ale z młodszym musisz poradzić sobie sama; odebrać po lekcjach nie da rady – narady, obrady, delegacja. Zakupy? Wrócę, to pogadamy… Koleżankę chcesz odwiedzić? Odwiedzaj, kto Ci broni – pakujesz się z przychówkiem i siatą za małych ubranek do tramwaju lub autobusu i… mówisz: dość tego dobrego!

A gdyby jednak….

Wyobraź sobie, że wszystko, co zajmuje Ci teraz mnóstwo czasu, zajmie Ci kilkanaście minut. Od upakowania dziatwy do fotelików samochodowych po dotarcie do szkoły/sklepu/przychodni/przyjaciółki mija ich piętnaście. Czasem więcej – korki bywają kłopotliwe, ale nie na tyle, żeby się nimi przejmować.

Wszystko, co do tej pory tachałaś na plecach, nosiłaś w rękach albo kolanem upychałaś pod wózek tudzież wieszałaś na nim, dzięki czemu wyglądaliście – Ty i dziatwa –  jak nomadka z przytroczonym dobytkiem, masz w bagażniku.

Twój samochód jest Twoją twierdzą. Zawsze masz w zasięgu ręki wszystkie „przydasie”: od kocyka na chłód, przez pelerynę na niespodziewany deszcz po ubranie na zmianę.

Koniec z noszeniem ciężkich zakupów: bagażnik jest cierpliwy i pojemny. Twój kręgosłup – szczęśliwy. Możesz tak zorganizować wielkie zakupy, że… zapomnisz o ich uciążliwości. Poniedziałkowym rankiem wrzucasz w bagażnik zgrzewkę mleka, tonę biszkoptów i drugą mrożonek. W sklepie pusto, na parkingu pusto i jeszcze się na jakieś wyprzedaże załapałaś. Logistyczna bajka: nikt nie pyta: „po co Ci to?”, nikt nie wyje celem wyjęczenia zabawki. Szast prast i po zakupach.

Nagły wypadek? Wzywają do żłobka/przedszkola/szkoły? Minutka… może dwadzieścia. Cokolwiek złego się przydarzy, reagujesz natychmiast – torebka ląduje na przednim siedzeniu, Ty za kółkiem i naprzód.

Nikogo o nic nie prosisz.

Jesteś panią swojego czasu

Połowę spraw załatwiasz  w drodze do pracy; połowę w drodze powrotnej.

Kiedy pogoda piękna – radio na cały regulator i droga jest Twoja. Prowadzenie samochodu wycisza, wyostrza zmysły, relaksuje. Fotel kierowcy, to prawdopodobnie najwygodniejszy fotel jaki masz.

Kiedy pogoda pod psem – docenisz fakt, że nie stoisz na przystanku i nie mokniesz, nie marzniesz, nie straszna Ci wichura ani mróz.

Skończą się wymówki, że ci się nie chce, że za daleko, za późno.

Mama za kierownicą

Na naukę jazdy nigdy nie jest za późno. Kiedy już pokonasz strach i… egzaminatora, zadasz sobie pytanie: „jak to możliwe, że tyle czasu żyłam bez prawa jazdy?”. Przecież wszystko jest trudne, nim stanie się proste. Ja jeżdżę. Ty też możesz.

Ciągle jeszcze nie wiesz po co Ci prawo jazdy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

10 sposobów jak mieć więcej energii do działania

Okres jesienno-zimowy często wiąże ze spadkiem formy. Ale brak energii do działania może pojawić się o każdej porze roku. Jak sobie z tym radzić i zyskać dodatkowe pokłady mocy?
  • Joanna Szmit - 05/02/2020
kobieta z słuchawkami na uszach relaksująca się na sofie

Jak mieć więcej energii?

1. Sen

Zacznijmy od podstaw. Organizm dorosłej osoby potrzebuje 7-9 godzin snu na dobę. Oczywiście, jeśli od czasu do czasu zarwiesz nockę to nic złego się nie stanie. Mowa tutaj o permanentnym niedoborze snu, który doprowadza do wielu przykrych konsekwencji, takich jak: zmęczenie i senność w ciągu dnia, spadek koncentracji i czujności, problemy z pamięcią i koordynacją, drażliwość, huśtawka nastrojów i zaburzenia apetytu.

Istnieją również badania potwierdzające związek przyczynowo-skutkowy łączący niedobory snu z depresją. Warto zatem zadbać o higienę snu i nie przedkładać regularnie innych spraw ponad tę podstawową potrzebę ciała.

2. Relaks

Podobnie jak sen, chwila relaksu w ciągu dnia pozwala naładować akumulatory. Jeśli lubisz (i masz możliwość) uciąć sobie krótką popołudniową drzemkę to śmiało! Wystarczy 15-20 minut, ponieważ dłuższe drzemki mogą powodować odwrotny efekt, czyli spadek energii i zaburzenia snu nocnego.

Pozytywny rezultat może dać także słuchanie muzyki relaksacyjnej lub wzięcie odprężającego prysznica. Grunt to wsłuchać się w swój organizm i jego potrzeby.

3. Zdrowa dieta

W sezonie zimowym trudniej o dostarczenie odpowiedniej ilości witamin z pożywienia, można jednak wspomóc się kiszonkami oraz mrożonkami. Wspaniale, jeśli znajdujesz latem i jesienią chwilę na przyrządzenie domowych przetworów. W ostateczności można skorzystać z szerokiego wyboru suplementów z witaminami i minerałami.

Istnieje teoria, że większość osób w naszej szerokości geograficznej cierpi na niedobory witaminy D – polecam to sprawdzić i z pomocą lekarza dopasować dawkę leku. Przypływ energii powinien być widocznie zauważalny. 😊

4. Ruch (najlepiej na świeżym powietrzu)

Nic nowego, pomyślisz. Mimo wszystko nadal spotykam osoby, dla których choćby codzienny spacer to nie jest nawyk. Oczywiście, w momencie kiedy wskaźniki zanieczyszczenia powietrza wskazują, że lepiej zostać w domu to faktycznie tak jest. Wtedy krótka gimnastyka w salonie (nawet w formie wygłupów na macie z dziećmi) dostarczy odpowiedniej ilości endorfin i napędzi Cię do dalszego działania.

Tutaj również polecam wsłuchać się i poznać swój organizm. Dla jednej osoby intensywny trening (np. bieganie) wieczorem jest zbawienny, na inną natomiast może zadziałać zbyt pobudzająco i zakłócić etap zasypiania.

5. Planowanie

Co planowanie ma wspólnego z zasobami energii? Pozornie niewiele. Pomyśl jednak, ile razy zdarzyło Ci się kręcić w kółko w pracy czy w domu nie wiedząc w co włożyć ręce? Czy nie było to męczące? Dobrze rozplanowane zadania pomagają efektywniej wykorzystać nie tylko czas, ale i Twoją energię, która przecież też jest ograniczona.

Przeczytaj też: 10 porannych czynności, które odmienią Twoje życie

6. Rozpraszacze uwagi

Ten punkt powiązany jest w powyższym – brak planu powoduje rozproszenie uwagi i często skutkuje marnowaniem czasu na sprawy mało ważne, np. przeglądanie Facebooka. 😉 U mnie w tym wypadku sprawdziło się np. usunięcie skrótów do aplikacji mediów społecznościowych z głównego ekranu smartfona.

7. Wampiry energetyczne

Być może spotkałaś się już z tym określeniem. Wampir energetyczny to osoba, po kontakcie z którą czujesz się zwyczajnie zmęczona. Znasz to? Niektóre z tych osób mówią zbyt dużo i zbyt głośno, inne natomiast są tak ciche i skryte, że wszystko trzeba z nich wyciągać niemal na siłę. Jedynym znanym mi sposobem jest po prostu, w miarę możliwości, unikać takich ludzi.

8. Śmiech

Śmiech to uniwersalny lek na całe zło. Dotlenia organizm i dostarcza endorfin podobnie jak uprawianie sportu. Śmiech „na zawołanie” może nie być łatwy, zwłaszcza w chwilach gorszego humoru. Włączenie ulubionego kabaretu czy obejrzenie z kimś śmiesznego filmiku powinno pomóc.

9. Przyjazne otoczenie

Nie trzeba być do tego być specjalistą feng shui, czasem wystarczy odrobinę uporządkować przestrzeń wokół siebie, aby poczuć lepszy przepływ energii. Otoczenie się pozytywnie kojarzącymi przedmiotami (byle nie w nadmiarze) również działa stymulująco.

10. Wdzięczność i docenianie siebie

Z moich osobistych obserwacji wynika, że osoby, które mają najwięcej pozytywnej energii to te, które stosują zasadę wdzięczności i autentycznie cieszą się z najmniejszych nawet sukcesów. Nagradzanie siebie w myślach wymaga praktyki, ale można je z powodzeniem stosować na co dzień. Kiedy poczujesz się dobrze sama ze sobą, będziesz mniej podatna na negatywne bodźce i związane z tym spadki energii.

Jeśli permanentne przemęczenie towarzyszy Ci od dłuższego czasu, polecam udać się do lekarza i wykonać zalecane badania. W niektórych przypadkach brak energii może być skutkiem rozwijającego się stanu chorobowego. Warto to wykluczyć, aby ze spokojną głową wprowadzić kilka zmian w swoim życiu, otoczeniu oraz postrzeganiu siebie i w ten sposób zwiększyć swoje zasoby energetyczne.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zajrzyj też tutaj:

Doktor Ania: nie warto godzić się w życiu na bylejakość

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Szmit
Spełniona żona i mama dwójki maluchów. Freelancerka z wieloma pasjami, ambitnymi celami i marzeniami. Największe z nich właśnie spełnia budując markę https://oszczedzamczas.pl/
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail