Czego szukasz

5 biznesów, które nie powstałyby, gdyby nie choroba dziecka

Te 5 pomysłów na rozwój zawodowy i biznes powstało z wielkiej potrzeby. Z troski o zdrowie własnego dziecka, z chęci podzielenia się ze światem swoim problemem, a również własnym doświadczeniem i wiedzą, jak można podnieść się w sytuacji, gdy na swojej drodze spotykasz się z poważną chorobą dziecka.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/10/2018
na pomoście siedzi mały chłopczyk, a naprzeciw pluszowy miś

5 biznesów, które nie powstałyby gdyby nie choroba dziecka

Zdarzają się życiu sytuacje, kiedy czujemy się postawieni pod ścianą. Kiedy wydaje nam się, że już nic nas nie czeka, kiedy tracimy nadzieję na szczęście i radość w życiu. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się żebym była w stanie oddać słowem stan uczuć i emocji, które targają rodzicem, gdy dowiaduje się, że jego dziecko jest poważnie chore.

Każda sytuacja jest odmienna, każdy na swój sposób przeżywa chorobę dziecka. Jednak nie chcę Was zasmucać, raczej dodać otuchy i przytoczyć przykłady, kiedy to właśnie choroba dziecka wyzwoliła tak niesamowitą energię w kobiecie/mamie, że stała się przyczyną rewolucji w życiu zawodowym. Historie prawdziwe i budujące, bo niosące pozytywny przekaz dla innych.

Powstały biznesy, które wspierają mamy będące w podobnych sytuacjach. Dające bogatą wiedzę, bo ich zapleczem jest wypracowane na własnym podwórku doświadczenie dotyczące konkretnej choroby

1. Od diety do książki

Książki autorstwa Julity Bator “Zamień chemię na jedzenie”, “Święta bez chemii” powstały pod wpływem ciągłego zmagania się autorki z chorobami swoich dzieci. W kółko powtarzające się infekcje wirusowe i bakteryjne, nie pozostawiające też suchej nitki na rodzicach, sprawiły, że Julita Bator zaczęła szukać przyczyny tych chorób m.in. w diecie. Badania niczego nie wykazywały, eliminowanie niektórych pokarmów też nie dawało efektów.

Dopiero wakacyjny wyjazd na Kretę, gdzie żywność jest mniej przetworzona, i gdzie podczas pobytu rodzina pozwoliła sobie na zupełną swobodę w jedzeniu, dał do zrozumienia, że problem może właśnie dotyczyć przetwarzania żywności i dodawanych do niej substancji polepszających np. smak czy trwałość produktu.

Autorka postawiła wszystko na jedną kartę i rozpoczęła badania na własną rękę. Okazało się, że jej dzieci wykazują silną alergię na wszelkie “polepszacze” smaku i konserwanty, tak nagminnie dodawane dziś do jedzenia.

Efektem tych badań i poszukiwań są książki – bestsellery. Można powiedzieć, że są one kompendium wiedzy na temat żywności przetworzonej i tego, czego należy unikać w trakcie zakupów w sklepie. Jak czytać etykiety i czego absolutnie nie należy jeść. Jednocześnie autorka przekonuje, że warto powrócić do tradycyjnej polskiej kuchni i pokazuje jak przemycać w potrawach wartościowe produkty.

2. Obudzić dziecko

Wszystkim znana z teatru oraz z małego i dużego ekranu – Ewa Błaszczyk – aktorka i pieśniarka. Jej historię pewnie każda z Was zna.

Po tym jak jej – wówczas 6 – cio letnia córeczka Ola –  zachłysnęła się popijając tabletkę wodą, która dostała się do płuc i dziewczynka zapadła w śpiączkę, Ewa Błaszczyk nie poddała się. Założyła fundację “Akogo?”, która działa na rzecz rehabilitacji dzieci po ciężkich urazach neurologicznych.

Od początku celem fundacji było założenie Kliniki Neurorehabilitacji “Budzik” przy Centrum Zdrowia Dziecka. Jest to pierwsza w Polsce klinika dla dzieci po ciężkich urazach mózgu. Pomimo, że córka Ewy Błaszczyk nadal nie wybudziła się ze śpiączki, pojawia się, dzięki różnym kontaktom kliniki, również nadzieja dla Oli.

Budujące jest również to, że co jakiś czas słyszymy w mediach o tym, że w klinice “Budzik” dziecko wybudziło się ze śpiączki.

Może ktoś powiedzieć, że Ewa Błaszczyk miała łatwo, bo to osoba znana, bo aktorka. Może jest w tym jakieś ziarno prawdy, ale tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo w obliczu choroby dziecka, każdy z nas jest sam ze swoimi myślami, uczuciami i emocjami. W obliczu choroby dziecka podźwignąć się i stworzyć coś nowego, chcieć się dzielić tym z innymi, znaleźć w sobie taką siłę, dla każdego będzie ogromnym wysiłkiem.

3. Lokalna żywność

Córka Sylwii Modic cierpi na autyzm i wymaga stosowania szczególnej diety, m.in. z powodu silnej reakcji alergicznej na konserwanty. Poszukiwanie zdrowych produktów w sklepach i na bazarach niestety skończyło się fiaskiem. Okazało się, że do większości tzw. “zdrowej żywności”, dodawana jest cała masa substancji, które absolutnie nie powinny się w niej znaleźć.

Sylwia Modic wraz z mężem postanowili się nie poddawać i wzięli sprawę w swoje ręce. Potrzeba znalezienia prawdziwie ekologicznej i nieszkodzącej zdrowiu swojego dziecka żywności, wzbudziła w małżeństwie ogromną determinację, której efektem jest powstanie platformy Lokalny Rolnik. Okazało się, że pewność co do jakości produktu można mieć tylko wtedy, gdy kupujemy go bezpośrednio od wytwórcy. A przecież nie każdy może poświęcić czas na jeżdżenie po targach, bazarach.

Lokalny Rolnik to wirtualne targowisko, na którym rolnicy/wytwórcy mając do dyspozycji własne firmowe podstrony, reklamują swoje produkty, ustalają ceny oraz uzyskują informację i opinię klientów. To internetowa wersja społeczności kupująca wspólnie produkty od rolników.

Lokalny Rolnik to bardzo intensywnie rozwijająca się platforma będąca miejscem spotkań wytwórców i konsumentów zdrowej żywności, ale również idea wspierania i tworzenia lokalnej społeczności.Więcej o tym jak narodził się ten biznes i na czym polega możecie przeczytać j tutaj >>>

4. Pomysł na aplikację

“Mówi się, że najlepsze projekty rodzą się z autentycznej i silnej życiowej potrzeby. Tak właśnie jest z aplikacją Hospi Care. To nowoczesne narzędzie, którego koncepcja zrodziła się w domu małej, chorej dziewczynki Alicji, która od kilku lat jest pod opieką dziecięcego hospicjum domowego” –  cytat ze strony Hospi Care.

Jest to aplikacja, dzięki której wszystkie informacje na temat leczenia danej osoby znajdują się w jednym miejscu. Może mieć do niej dostęp każdy, czy to lekarz, czy np. opiekun/rodzic, zajmujący się chorym.

Często dokumentacja dotycząca leczenia osób przebywających np. w domowych hospicjach jest w wielu różnych miejscach, utrudnia to do niej dostęp, trzeba robić notatki, wykonywać setki telefonów. Aplikacja zawiera wszystkie dane o wynikach badań, aktualnym leczeniu. Oszczędza cenny czas i ogranicza i tak już duży stres.

Mama Alicji – Eliza Kugler szukała sposobu, aby usprawnić działania zespołu medycznego opiekującego się jej chorą córeczką i tak zrodził się pomysł na powstanie aplikacji HospiCare. Aplikacja dostępna jest on – line przez komputer, tablet, telefon. Aplikacja usprawnia komunikację między rodziną, czy opiekunami, a lekarzami, rehabilitantami, pielęgniarkami.

To nie jest projekt komercyjny. Hospicja dostaną tę aplikację za darmo. To projekt, który ma nie tylko leczyć, ale również zachęcać ludzi do realizacji takich społecznych projektów.

5. Historia jak z filmu

“ Kiedy choruje Twoje dziecko, żyjesz chorobą dziecka 24 godziny na dobę. Inne życie nie istnieje. Blogi okazały się być fantastycznym nośnikiem wiedzy o życiu codziennym, o ludziach, którzy, jak ja są więźniem choroby we własnym domu. Mój pierwszy wpis blogowy powstał pod wpływem impulsu, nie umiałam sobie poradzić z wydarzeniami, w których brał udział mój syn. Od razu wylała się na mnie fala hejtu, co paradoksalnie utwierdziło mnie w pisaniu. Chyba z poczucia skrywanej misji, że trzeba mówić, pisać o trudnych sprawach. Niech ludzie wiedzą, że problem jest złożony, niejednoznaczny, wielowątkowy. Pojawiły się zapisy moich rozmów z synem. Ocenę tych wpisów zostawiam czytelnikom. Blog piął się w górę rankingach popularnych blogów. Pojawiały się propozycje publikacji fragmentów w gazetach, w pracach doktorskich, magisterskich, wystąpień w TV, mam swój udział w powstaniu książki” – opowiada Małgorzata Skolankiewicz, mama Emila, którego codzienne zmagania z chorobą stały się inspiracją do powstania bloga.

Na podstawie bloga powstał również scenariusz filmowy “Magnetyczny Henio”, który zdobył nagrodę Script Pro 2016 podczas konkursu scenariuszowego na festiwalu Netia Off Camera w Krakowie. Istnieje duża szansa, że powstanie fajny film, z bohaterem jakiego jeszcze w polskim kinie nie było.

“Co daje mi pisanie bloga? Znajomości internetowe przeniosły się do życia realnego, poczucie trwania w chorobie, dystans do ludzi, świata oraz niebywałą przyjemność. A przyjemności są w życiu najważniejsze” – mówi Małgorzata.

Może chcesz podzielić się z nami swoją historią? Może też prowadzisz blog lub stronę, na której dzielisz się z innymi swoim doświadczeniem, a może wyszłaś z „cienia” choroby dziecka i prowadzisz jakiś rodzaj działalności, dla niego, dla siebie. Możesz do nas napisać!

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Poznaj miasta przyjazne rodzinom z dziećmi

W ostatnich kilkudziesięciu latach obserwuje się migrację ludzi do lokalnych metropolii. To właśnie tam możemy liczyć na najlepsze zarobki czy wysoki poziom edukacji publicznej. Co jeszcze miejscowości w Polsce oferują rodzinom? Które z nich zapewniają najlepsze warunki do rozwoju? Sprawdź wyniki rankingu i dowiedz się jakie miasta przyjazne rodzinom z dziećmi uzyskały najwięcej punktów i dlaczego!
  • Agnieszka Kumorek - 17/07/2019
Rodzina z dzieckiem

Portal ikalkulator.pl stworzył ostatnio Ranking Miast Przyjaznych Rodzinom 2019. Do jakich wniosków doszedł? Które z polskich miast zapewniają najlepsze warunki dla rodzin z dziećmi?

Miasta przyjazne rodzinom z dziećmi – wyniki

1. Warszawa – 83 pkt.
2. Poznań – 80,5 pkt.
3. Gdańsk – 72,5 pkt.
4. Łódź – 72 pkt.
5. Białystok – 70,5 pkt.
6. Wrocław – 69 pkt.
7. Bydgoszcz – 67,5 pkt.
8. Kraków – 66,5 pkt.
9. Lublin – 62,5 pkt.
10. Szczecin – 56 pkt.

Krótko podsumowując: zwycięzcą całej klasyfikacji została Warszawa (chociaż Poznań uzyskał zaledwie 2,5 pkt. mniej). Natomiast najsłabiej wśród miast wypadł Szczecin.

Za co przyznawane były punkty?

Rodziców z całej Polski zapytano o najważniejszy według nich czynnik (materialny) w przypadku przeprowadzki do innego miasta. Trzeba było wskazać jeden.

Najczęściej padały odpowiedzi: dostęp do publicznej edukacji, wysokość zarobków w danym mieście oraz ceny mieszkań w regionie.

Pod uwagę brane były także: poziom bezpieczeństwa, komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki.

Jak zatem wypadały miasta w poszczególnych kryteriach?

Wyniki, które przedstawiłam wyżej zmieniają się nieco, gdy porównujemy duże miasta w Polsce pod względem poszczególnych czynników, mających wpływ na zamieszkujące w nich rodziny z dziećmi. Przyjrzyjmy się więc bliżej jak wypadły w każdym z nich.

Dostęp do edukacji

Wczesna edukacja jest bardzo ważna dla przygotowania dziecka do życia w społeczeństwie. W tym rankingu wzięta została pod uwagę liczba mieszkańców, którzy przypadają na państwowe żłobki, przedszkola i szkoły podstawowe. Według tego kryterium przyznawane były punkty.

Najlepsza sytuacja według tego czynnika panuje w Poznaniu. Na drugim miejscu znalazła się Warszawa.

Zarobki

W jakich miastach można liczyć na najwyższe średnie zarobki? W tym zestawieniu na pierwszym miejscu znalazła się nasza stolica, gdzie ludzie mogą liczyć na około 700 zł większe pensje niż w pozostałych częściach kraju.

Następne w kolejności są Gdańsk i Wrocław. Najsłabiej wypadły natomiast Bydgoszcz i Białystok.

Poziom bezpieczeństwa

W tym punkcie klasyfikacja została oparta na wybranych danych z raportu „Bezpieczne i otwarte miasta”, przygotowanego przez polski oddział Fundacji Roberta Schumana. Pod uwagę wzięte zostały: liczba wykrytych i rozwiązanych przestępstw, indywidualnie odczuwane bezpieczeństwo, sytuacja na drogach i otwartość na innych.

Pierwsze trzy miejsca w tym zestawieniu zajęły Bydgoszcz, Kraków i Warszawa. Natomiast najmniej bezpiecznie czują się mieszkańcy Łodzi.

Mieszkania

Najniższe (a przez to też najkorzystniejsze dla rodzin) ceny wynajmu i kupna mieszkania znajdziemy w Łodzi, Bydgoszczy i Białymstoku. Mniej korzystna sytuacja jest oczywiście w większych miastach wojewódzkich.

Warszawa wypadła najsłabiej – średnia cena za metr kwadratowy wynosi w stolicy ponad 10 tysięcy złotych.

Komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki

W rankingu zostały wzięte pod uwagę także czynniki ściśle powiązane z posiadaniem dzieci. I tak na przykład za korepetycje i zajęcia dodatkowe najwięcej zapłacą rodzice w Warszawie, a najmniej na Podlasiu i Kujawach.

Za to na darmową komunikację miejską dla najmłodszych mogą liczyć mieszkańcy Wrocławia, Lublina, Warszawy i Poznania.

Pod uwagę w przyznawaniu punktów w tej części zestawienia wzięte zostały także m.in. stopa bezrobocia (tutaj wygrywa Poznań) oraz wysokość czesnego w prywatnych placówkach: przedszkolach, żłobkach i podstawówkach (najtańszy okazał się Białystok).

Do jakich wniosków doszli twórcy rankingu?

Żadne z miast nie odbiega znacząco od średniej liczby punktów uzyskanych w zestawieniu. Można przez to założyć, że poziom życia pod względem udogodnień dla rodzin z dziećmi jest raczej podobny w każdym z nich.

Prawie trzy czwarte pytanych rodziców jest zadowolonych z dotychczasowego miejsca zamieszkania. Może to oznaczać, że poziom życia we wszystkich polskich metropoliach jest co najmniej dobry.

W linku poniżej zobaczysz pełny raport. Znalazło się w nim szczegółowe omówienie poszczególnych miast.

Źródło: www.ikalkulator.pl/blog/ranking-miast-przyjaznych-rodzinom-2019/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Mama kupuje swój pierwszy używany samochód – obowiązki i wyzwania

Jakiś czas temu stanęłam przed wyzwaniem zakupu samochodu. Dlaczego wyzwaniem? Choć należę do kobiet, które poradzą sobie z wbiciem przysłowiowego gwoździa w ścianę, to jednak samodzielny zakup pierwszych w życiu czterech kółek wymagał ode mnie dużego zaangażowania. Spisałam swoje wnioski i przemyślenia. Może przydadzą się i Tobie, gdy staniesz przed taką decyzją, a może dodasz coś od siebie?! Chętnie skorzystam, bo wiem, że nie był to ostatni mój zakup auta.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/07/2019
mama z córką oglądają samochód

Tak się składa, że w mojej czteroosobowej rodzinie to ja jestem jedynym kierowcą. Owszem mogłam liczyć na wsparcie męża, ale bardziej w zaakceptowaniu mojej decyzji, niż doradztwie. Dlatego pytałam, czytałam, rozglądałam się po ulicach i skreślałam w myślach te pojazdy, które najczęściej spotykałam na pasie awaryjnym.

Za kilka lat, gdy dorośnie nasz starszy syn pewnie sytuacja się zmieni, ale dzisiaj to na mnie spada obowiązek dbania o wszelkie sprawy związane z samochodem. Dotyczą one przeglądów, napraw, tankowania, opłat związanych z ubezpieczeniem, sezonową zmianą opon, czyli ogólnie wszystkiego co dotyczy amortyzacji samochodu.

Śmiem twierdzić, że samochód to niemalże członek rodziny. Nie chcę wychodzić na dziwaczkę, ale każdą długą i wyczerpującą podróż kwituję lekkim klepnięciem kierownicy i głośnym podziękowaniem, że dotarliśmy cali i szczęśliwi do celu podróży. Niby to maszyna, nic nie czuje, ale w końcu pod maską jest ileś tam tych słynnych koni mechanicznych 😉

Jaki kupić samochód?

Oczywiście, jak to kobieta, najchętniej kierowałabym się tylko wyglądem i kolorem etc., ale już jako żona i mama dwóch chłopców czułam dużą odpowiedzialność. Dlatego też podpytywałam tu i ówdzie. Jedni mówili – tylko niemieckie auto, inni, że to musi być japończyk, ktoś trzeci zachwalał auta francuskie. A dla mnie najważniejsze było bezpieczeństwo i niezawodność oraz żeby się nie “rozkraczył” na trasie, żebym nie musiała z nim latać częściej do mechanika, niż z dziećmi zimą i jesienią do lekarza.

Chciałam też żeby był szybki. Dlaczego? Bo nie lubię trąbiących za mną niecierpliwych kierowców, że poruszam się jak żółw i jednak zdecydowanie częściej jeżdżę po mieście, gdzie czasem trzeba szybko zmienić pas, czy wstrzelić się w lukę, bo inaczej nikt Cię nie wpuści. Z tą uprzejmością na drodze niestety nadal u nas krucho.

Najważniejszym kryterium jest wiek auta

Zawsze byłam ciekawa samochodów, nie tak, żeby zaraz zaglądać pod maskę, ale przysłuchiwałam się rozmowom, znałam nazwy i modele marek samochodów. Nie byłam wielką znawczynią, ale ignorantką też nie. Kiedyś ktoś mi powiedział, że warto kupować auta dwu, trzyletnie, bo są jeszcze na gwarancji, ale cena jest bardzo korzystna. Często mają też niewielki przebieg, a to już bardzo dobrze rokuje. I właśnie na to zwracałam uwagę.

Inną ważną kwestią było dla mnie spalanie. Wiedziałam, że będę dużo poruszać się po mieście, na krótkich odcinkach, ale jednak dość często, więc musiał to być samochód z elastycznym silnikiem i małym spalaniem w trybie miejskim. Na takich trasach silnik na ropę zimą szybko by się nie zagrzał, postawiłam więc na benzynę. Doradzano mi również przerobienie auta na gaz, ale na to rozwiązanie się nie zdecydowałam, bo wiedziałam, że auto może trochę stracić na szybkości, a przecież na niej też mi zależało.

Do czego mi ten samochód?

Zanim kupisz samochód zastanów się do czego ma Ci służyć. Dla mnie sprawa była prosta. Wiedziałam, że nie nabiję dużego przebiegu, więc nie potrzebowałam diesla. Wiedziałam też, że auto nie musi być ogromne, bo na wakacyjne wyjazdy mogę zaopatrzyć się w bagażnik dachowy i box, co też zaraz po zakupie samochodu uczyniłam. Dwa, góra trzy razy w roku nasz samochód staje się autem wakacyjnym i tylko wtedy potrzebujemy większej przestrzeni do pakowania. Pozostałe trasy pokonujemy z wykorzystaniem fabrycznej ładowności naszego samochodu.

Kierując się wyborem auta stawiałam na bezpieczeństwo, niezawodność, funkcjonalność, zwrotność, szybkość i wygodę prowadzenia. Kupiłam samochód o sportowej sylwetce, który sprawdza mi się jako samochód rodzinny. Może jak chłopcy podrosną, to zaczną narzekać na brak miejsca na tylnej kanapie, ale póki co, to dylemat odległy w czasie.

Pojemność silnika vs pojemność portfela

Okazuje się, że pojemność silnika ma nie tylko znaczenie dla spalania i zużycia paliwa w naszym samochodzie. Wybierając silnik benzynowy, w sumie z niewielkim silnikiem 1.8 wykazałam się sporą intuicją. Dość szybko przekonałam się, że pojemność silnika może mieć odzwierciedlenie w opłatach za ubezpieczenie samochodu. Tak, to kolejny krok zaraz po zakupie. Musisz ubezpieczyć samochód i trzeba to zrobić jak najszybciej.

Wnioski. O czym muszę pamiętać po zakupie auta?

Mój samochód miał już swojego pierwszego właściciela, więc pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić było przerejestrowanie auta. Mamy na to 30 dni. U mnie z tymi formalnościami poszło względnie szybko. Panie w urzędzie widząc, że to moje “pierwsze podejście” chętnie tłumaczyły wszelkie procedury.

Drugim wyzwaniem po zakupie samochodu okazał się wybór ubezpieczyciela. Wiedziałam, że ubezpieczenie OC przechodzi na nowego właściciela. Ja jednak chciałam zmienić towarzystwo ubezpieczeniowe, ponieważ polisa poprzedniego właściciela była dla mnie za droga.

Wybrałam jeden z produktów LINK 4. Oprócz ubezpieczenia OC, zdecydowałam się na ubezpieczenie Smart Casco. To sprytne rozwiązanie dla osób, które nie potrzebują pełnego AC. Ubezpieczasz auto tylko od ryzyk, których obawiasz się najbardziej. Wiesz, że jesteś dobrym kierowcą, jeździsz bezszkodowo, ale obawiasz się kradzieży swojego auta lub gradu, który zniszczy lakier, więc wybierasz ubezpieczenie Smart Casco wariant Żywioły i Kradzież. Wygodne, prawda?

5 najważniejszych elementów przy zakupie używanego auta

Tak naprawdę wszystko można podsumować w pięciu punktach. Kupując używany samochód trzymaj się zasady, żeby nie przywiązywać się szczególnie do swojego pierwszego wyboru. Możesz przeoczyć wtedy naprawdę fajne auto, o którym wcześniej nie pomyślałaś. Przy zakupie samochodu pamiętaj, że najważniejsze są:

  • wiek,
  • przeszłość,
  • przebieg.

Po zakupie samochodu zadbaj o:

  • przerejestrowanie auta,
  • ubezpieczenie.

Szerokiej drogi!

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail