Czego szukasz

Zapiski z czasu zarazy – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

„Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły: dwoje żywych dzieci, dwa żywe koty, męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji. Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da”. Przedstawiamy Wam pracę Zuzanny Angelosanto, laureatki III miejsca w naszym konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki. Życzymy miłej lektury!

  • Listy do Redakcji - 13/07/2020
dziecko i kot leżą na podłodze

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

“Słyszałam, że 2020 ma szansę stać się rokiem wzrostu przypadkowych ciąż, rozwodów oraz separacji. Zobaczymy. Z tego co mogłam zaobserwować, to na pewno już jest rokiem najpiękniejszych ogrodów i balkonów.”

Jak funkcjonowaliśmy dotychczas?

To, że dla dwójki dorosłych, dwóch małych chłopców oraz dwóch kotów – którym wydaje się, że są psami – mamy niecałe czterdzieści metrów kwadratowych sprawia, że zostaliśmy miejskimi nomadami.

Zwykle wychodzimy wcześnie rano. Starszy syn do przedszkola, mąż prowadzić zajęcia, kiedy młodszy syn i ja na zakupy, spotkania z przyjaciółmi i spacery. Mieszkanie jest naszą bazą wypadową. Zwykle nie spędzamy w nim dużo czasu.

Perspektywa całkowitego zamknięcia nas wszystkich w czterech ścianach na nieokreślony okres, jest co najmniej przerażająca. Moje życie zorganizowane jest obecnie wokół zajęć starszego syna i jego dodatkowych terapii. Jeździmy do i z przedszkola, potem na fizjoterapię, terapię widzenia, techniki prebrailowskie. Po drodze staramy się wciskać wizyty w naszych ulubionych miejscach, placach zabaw i kawiarniach dla dzieci. Jedynie w soboty, dla równowagi i relaksu chodzi z tatą (Szkotem) na muzyczne zajęcia po angielsku. Teraz wszystko stanęło.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Zapiski matki podczas zarazy

11 marca

Rząd zamyka przedszkola, ale nie wytrąca mnie to z równowagi.

Pierwsze dni chaosu dały mi siłę związaną z nowym początkiem. Zanurzyłam się w tym co mi wychodzi najlepiej – planowaniu. Na stole porozkładane mam wszystkie narzędzia:

  • Planer posiłków razem ze spisem zawartości spiżarni, lodówki i zamrażarki.
  • Planer sprzątania mieszkania plus tygodniowe zadania pozbywania się niepotrzebnych przedmiotów.
  • Planer zabaw edukacyjnych dla obu chłopców.
  • Planer moich mini projektów, które wreszcie będę miała czas zrealizować.

14 marca

Wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego w Polsce.

Irytuję się kiedy po raz kolejny ktoś czegoś ode mnie chce. Jeść. Pić. Mogę pada? Siku. A gdzie jest kot? Poproszę daktyla. A dlaczego ta elektryczna hulajnoga ma alarm? Mamo? Kiedy to młodszy zaczął mówić, zastanawiam się z nad tabelek.

18 marca

Odwołali Eurowizję.

Nie zrobię corocznej blachy nachos. Wszystko jest kwestią organizacji, więc jak tylko to ogarnę będzie dobrze. Gdyby tylko dali mi skończyć…

Spinka trwa od kilku dni. Muszę odpuścić, bo wszyscy zrobiliśmy się nerwowi. Łącznie z kotami. Biedaki nie rozumieją, dlaczego tak dużo czasu spędzamy nagle na ich terenie.

21 marca

Netflix i YouTube obniżają jakość przesyłu swoich filmów w UE ze względu na wzrost obciążenia sieci.

Wieczorem, kiedy wszyscy poszli spać, wpełzłam do jedynego miejsca w naszym mieszkaniu, które zawsze mnie uspokajało. Do wanny wypełnionej wodą. Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły:

  • dwoje żywych dzieci,
  • dwa żywe koty,
  • męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji.

Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da.

30 marca

W telewizji podobno jest nowy program komediowy – Szkoła w TVP.

Wstałam rano z chłopcami. Wbrew rozpisce zrobiliśmy serowe placki z jogurtem i dżemem gruszkowo-borówkowym. Potem do południa leżałam z nimi w małym pokoju, czytając na głos “Findus się wyprowadza” myśląc – cholera, ja też bym chciała, chociaż na kilka godzin. Zawiesiłam hamak z chusty pod łóżkiem piętrowym i uśpiłam w nim młodszego.

16 kwietnia

Wprowadzono konieczność noszenia masek.

Z nowych rzeczy mężowi zaczęła się, jak to zwykle o tej porze roku, alergia na wszystko co lubię, czyli kwitnące krzewy, kwiaty, drzewa, trawy i nie wiem co jeszcze.
Kicha, dmucha, nos ma zatkany, oczy czerwone i wszystko go wkurza. A on wkurza mnie.

Tak sobie myślę, że nawet gdyby złapał grypę to pewnie i tak by tego nie zauważył przez tę alergię. Wzdycham podając mu wapno z kwercetyną.

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

8 maja

Unia Europejska ogłosiła, że przedłuży zamknięcie swoich zewnętrznych granic do połowy czerwca.

Z przedszkola dostaję codziennie maile z zadaniami do wykonania w domu. Terapeuci wrzucają pomysły na ćwiczenia. Czytanie tego wszystkiego zajmuje dużo czasu i napawa mnie dodatkowymi lękami:

  • czy będę w stanie wskazać młodemu odpowiednią pozycję języka podczas wymawiania głoski L?
  • skąd mam wziąć pióra do zrobienia bociana na jutro?
  • czy zdążą przyjść figurki zwierząt do tematu tygodnia “na farmie”?

Zastanawiam się, czy jak wszystko wróci do normy to dostanę papiery potwierdzające nowe kompetencje. Stałam się bowiem nagle logopedą i tyflopedagogiem. Dobrze, że przynajmniej zadania z angielskiego mogę sobie odpuścić bez wyrzutów sumienia – myślę i przestaję otwierać maile z przedszkola.

15 maja

Niestety dostaję zaproszenie do grupy stworzonej przez mamy z przedszkola.

Wysyłają jak wyglądają prace plastyczne wykonane przez ich dzieci, a ja zastanawiam się dlaczego stylem tak bardzo różnią się od tych, które widziałam na tablicy w przedszkolu. Widać, że na kwarantannie małolaty lepiej radzą sobie z niemalowaniem poza liniami, klejeniem i posługiwaniem nożyczkami. Szacun. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dysfunkcje wzroku. Podejrzenie, że to dorośli, a nie dzieci wykonali prace jest przecież śmieszne.

24 maja

Usuwam aplikację komunikatora z telefonu i wychodzę na spacer, bo już można.

30 maja

Dzwonię do przyjaciółki. Jest lekarzem w dużym szpitalu.

  • Co jej powiedziałaś?! – parsknęłam w słuchawkę opluwając koszulkę kawą.
  • No, że może to dobry moment, aby zacząć uczyć dzieci, jak mają bawić się same – powtórzyła nieco speszona.
  • Życie ci nie miłe? Cholera! Rozumiem, że w szpitalu jesteś na pierwszej linii frontu każdego dnia. Zrobili o tobie mural i wszyscy są w podziwie, ale to?
  • No wiem, ale ile można słuchać, że ma już dość.

1 czerwca

Do 26 czerwca, czyli końca zajęć dydaktycznych będzie realizowane kształcenie na odległość.

Nadal prawie nie otwieram laptopa. Odbieramy z Paczkomatu piłki z dzwonkami dla chłopców i idziemy wypróbować je w naszym sekretnym miejscu przy Łazienkach.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Niepewna przyszłość. W jakie umiejętności warto inwestować?

Jaka będzie przyszłość? W najbliższym czasie chyba nieprzewidywalna. Może trudna. A może będzie wstępem do czegoś nowego? A może to czas właśnie na nowe umiejętności?
  • Stasia Serwińska - 03/08/2020
młoda kobieta siedzi przy biurku z laptopem i pełnym dokumentów

Zdaję sobie sprawę, że czas izolacji spowodował totalny przewrót u wielu z nas. Mało tego, zapowiada się, że ten czas jeszcze chwilę potrwa, a do tego zbliżają się wakacje. Kiedyś można było większość spraw zaplanować, teraz czuję że poczucie stabilności i przewidywalności odebrała nam niepewna przyszłość.

Niepewna przyszłość

Mam w sobie tyle emocji. Setki pytań i codziennie inne odpowiedzi. Każdego dnia zastanawiam się co dalej, co czeka nas we wrześniu, czy dzieci wrócą do szkół?

Ba, nawet zaczęłam się zastanawiać nad edukacją domową, bo mój syn w domu odkrył w sobie pasję do gotowania. Wcześniej nie było na to czasu, bo w szkole spędzał większą część dnia, potem jakieś zajęcia, lekcje i dobranoc. Ale edukacja domowa, to też niełatwa sprawa. No i też nie wiemy, co przyniesie przyszłość.

Walka o przetrwanie

Czasami się tak właśnie czuję. Mój dom to prawdziwe pole bitwy. Bywają dni, że walczę tylko o to żeby po prostu przetrwać, żeby wykonać moją pracę najlepiej jak potrafię, pomimo tego, że trudno jest się skoncentrować, kiedy ciągle ktoś czegoś potrzebuje. I świadomość, że kolejne miesiące mogą być podobne, nie pomaga, wręcz stresuje.

Szukałam różnych możliwości, jedne się sprawdzały tylko na chwilę, inne nie. Coraz częściej moje baterie szybko się rozładowują. I niby wiem jak je naładować, ale to wszystko jest chwilowe. Szukam tych chwil żeby nie zwariować, żeby doczekać się ciszy, kiedy wszyscy już śpią. Nikt niczego nie chce, nikt nic nie mówi, nikt nie płacze, nie stęka i nie krzyczy.
A o co walczą moje dzieci? Wiadomo! O pilota od telewizora. 🙂

Przeczytaj też: Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

I choć bardzo nie chcę skupiać się na temacie pandemii, to jednak na chwilę obecną jest ona częścią naszego życia. I zdarza mi się też ponarzekać, bo nie mogę wielu rzeczy zrobić, które doładowałyby moje baterie. Ale wiem też, że ten czas to dobry moment na rozwój. Słabsze dni są i będą, a niepewna przyszłość może stresować. Dlatego czuję, że to czas na zadbanie o nowe umiejętności. Zwłaszcza, że mamy takie możliwości.

Rozwijaj swoje umiejętności

Jakiś czas temu natknęłam się na książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari, który wymienia 4 umiejętności, których powinniśmy się uczyć:

  • krytycznego myślenia
  • komunikacji
  • kooperacji
  • kreatywności

I zgadzam się z tym, ale pandemia pokazała, że powinniśmy się jeszcze w dzisiejszych czasach uczyć innych umiejętności, tj:

  • przystosowywania się do zmian
  • uczenia się nowych rzeczy, a oduczania starych
  • szybkiego reagowanie na zmiany
  • proaktywności
  • budowania odporności psychicznej
  • oszczędzania

Myślę również, że kluczowa jest znajomość siebie, swoich mocnych stron i tych słabych też. Wtedy łatwiej jest nam działać. Ale to często nie przychodzi samo, trzeba podjąć pewien wysiłek, pewną pracę nad sobą. Ale jeśli potraktujemy to jako przygodę, to może się okazać ona wspaniałą wyprawą po to co najlepsze w nas, a świat może tylko skorzystać.

Dzisiaj w ramach inspiracji chciałabym Wam właśnie polecić książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari. Wiele inspiracji i ciekawostek na temat przyszłości.

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Pandemiczne dzienniki ciążowe – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach". Zapraszamy Was do lektury dziennika Marty Wycisło, laureatki naszego wyróżnienia w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki.
  • Listy do Redakcji - 31/07/2020
młoda kobieta w zaawansowanej ciąży stoi przy oknie

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Marzec, kwiecień 2020

Mój pierwszy trymestr, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Całodniowych Wymiotów, płynnie przeszedł w czas pandemii, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Odzyskiwania Sił (po całodniowych wymiotach). Oznacza to, że w tym roku zaliczyłam nie jeden, a dwa OFF-Festivale, w których niestety mniej chodziło o muzykę, a bardziej o bycie off.

Wieści o „jakimś tam koronawirusie” zastały mnie w kiepskiej formie, nad muszlą klozetową (zwaną dalej: porcelanową misą rozpaczy), z mózgiem zajętym procesowaniem zupełnie innych wiadomości niż te z pierwszych stron starych i nowych mediów.

Moją głowę wypełniała szalona radość, że będziemy mieć bobasa, a mój przełyk wypełniała cofająca się treść pokarmowa. Układ trawienny zaatakował Wymiot-19 (bo do dziewiętnastego tygodnia ciąży dawał mi naprawdę w kość), więc na Covid-19 nie było już po prostu miejsca. Dodatkowo, to nie wirus stał się przyczyną zmian w moim ówczesnym życiu czy tam stylu życia (jak zwał tak zwał). Zmian polegających między innymi na zaprzestaniu tak zwanego bywania, „pójściu na chorobowe” w pracy i myśleniu tylko o tym „co to będzie?”.

Przeczytaj dziennik laureatki III nagrody!

Kiedy rząd naszego kraju wprowadzał pierwsze restrykcje i zamykał ludzi w domach- ja, już od dłuższego czasu miałam swój ciążowy lockdown. Dodatkowo, byłam z tej grupy, która nie straciła źródła dochodu, mąż działa w jednej z niewielu branż, na którą wirus prawie w ogóle nie miał wpływu, nasi bliscy byli zdrowi i zabezpieczeni finansowo… Mój mózg nie kodował tej pandemii.

Z perspektywy czasu, patrzę na to nie bez lekkiego wyrzutu do samej siebie. Samolub, no. W momencie, w którym w końcu zaczynamy się uczyć jak ważny jest dla człowieka nie tylko jego mały świat i czubek nosa, ale świat w ogóle – ja, cofnęłam się ze swoją świadomością o dobrych kilkadziesiąt lat.

Istniały tylko moje 34 metry kwadratowe, z których wychodziłam raz na dwa tygodnie do lekarza, a reszta globu- z testami, potwierdzonymi przypadkami, niepotwierdzonymi przypadkami, masą wyzwań i problemów, statystykami, brakującymi respiratorami, śmiercią… to była jakaś inna galaktyka. Ale może to pokazuje jaką nieokiełznaną siłą jest instynkt macierzyński już w ciąży? Jak bardzo kobieta potrafi się zahibernować we własnym ja (my), we własnym ciepełku, żeby absolutnie nic złego nie stanęło na drodze rozwoju nowego, maleńkiego i bezbronnego żyćka.

Przeczytaj dziennik laureatki II nagrody!

Kiedy jestem pytana czy myślę, że coś przez „to” straciłam, długo milczę. Nie potrafię się pozbyć takiego silnego przekonania, że ja, to akurat bardzo zyskałam. Dostałam możliwość żeby się tak naprawdę, tak porządnie, po sam czubek głowy zanurzyć w tej ciąży i w tym co czuję, i w tym co lubię, i w tym czego potrzebuję. I podobało mi się to nurzanie. Ale czy mogę się do tego przyznać? Boję się to rozkminiać i powiedzieć na głos. Mogę strzelić czymś niedelikatnym albo obraźliwym, bo mam taką dziwną, zaburzoną perspektywę.

Dodatkowo, wewnętrzna łagodność w stosunku do drugiego człowieka, nie leży w mojej naturze i dla mnie, bycie wyrozumiałą i empatyczną dla innych to jest ciągła praca. Praca i decyzja podejmowana przy każdej interakcji, podczas każdej rozmowy. Ale podejmowana z radością. I chociaż szkoda, że nie przychodzi mi to z automatu, to jednak widzę, że łagodność i współczucie (albo współodczuwanie?) da się po prostu wypracować. Niestety w przypadku moich pandemicznych przemyśleń czuję się tak nieprzystająca do ogółu, że jednak towarzyszy mi strach, że moje wnioski i moja wdzięczność za tamten czas mogą sprawić komuś przykrość.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Maj 2020

Ciągnąc dalej temat niewygodnych i niepoprawnych myśli, niedawno uświadomiłam sobie, że to w jaki sposób wszystko razem umiejscowiło się na osi czasu, sprawiło, że mój mózg nie łączył pandemii z ograniczeniami tylko ograniczenia z ciążą. I że w jakiś irracjonalny sposób czekałam na poród jakby to narodziny mojego dziecka miały „to wszystko” zakończyć.

Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach. Skutek był taki, że w mojej głowie koniec sierpnia miał wyglądać następująco: rodzę, dochodzę do siebie, biegnę do dziadków tej nowej, małej dziewczynki żeby ich ze sobą poznać, staję się stałą bywalczynią okolicznych parków, spotykam się w kawiarniach #babyfriendly z innymi mamami i dzielimy się ze sobą planami na podbicie świata na macierzyńskim, bo przecież to „urlop”.

Wiadomo – wirus, rząd i cały kosmos, tak jak ja, tylko czekają aż urodzę… Ale w którymś momencie chyba zmienił się koktajl hormonalny w moim organizmie i dotarło do mnie, jak bardzo rzeczywistość może się różnić od tego co podpowiada mi hologram za różowymi okularami. Szukam rzetelnych i obiektywnych informacji na temat świata – próżno.

Czerwiec 2020

Już nic nie myślę. Jestem pytajnikiem, oczekiwaniem i niecierpliwością. „Przebieram nóżkami” trzymając je najczęściej wysoko w górze, żeby w przerwach od leżenia mieścić się we własne buty. Trochę na wyrost, bo przecież przed nami jeszcze dobre 10 tygodni. Pandemia nadal u nas nie istnieje. I nadal mówienie o tym głośno przychodzi ciężko.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail