Czego szukasz

Wyciągnij na wierzch pewność siebie i osiągaj swoje cele

Do książki Tima Sandersa „Moc pewności siebie. Osiągaj zamierzone cele i poczuj siłę spełnienia” podeszłam z rezerwą: kolejny poradnik jakiegoś amerykańskiego guru, który będzie mi wciskał amerykańską receptę na cudowne życie, które mogę mieć na wyciągnięcie ręki, wystarczy że „uwierzę w siebie”. Ale, że ja książek po okładce nie oceniam (a okładka istotnie, nie jest czymś, co sprawę mogłoby uratować), przeczytałam pierwszy rozdział. I zostałam z autorem do końca.

  • Bianka Lesik - 06/08/2020

Z poradnikami tego typu, jest tak, że zawsze można powiedzieć: znam to, nic nowego tutaj nie ma. Gdzieś tam mamy przekonanie, że aby wieść pełniejsze życie, niż robimy to już w tej chwili – będziemy potrzebować kaskaderskich wyczynów i wygibasów linoskoczka.

Sanders już na pierwszych stronach książki, opowieścią o pewnej sytuacji, którą przeżył ze swoją babcią, zdaje się wyraźnie mówić – szczęście nie przychodzi ani w akompaniamencie fanfarów ani spektakularnych wybuchów w tle, a swojego położenia nie zmienisz w jedną noc, czytając jedną książkę. Za to go polubiłam.

Przeczytaj także: 10 książek, które wspierają rozwój osobisty 

Jedno pytanie na początek

Na niecałych 200 stronach, autor omawia siedem prostych reguł, które proponuje każdemu wprowadzić do swojego życia. „Czy jest coś, czego nie robisz, a co robiłeś w swoich najlepszych latach?” – Tim Sanders zadaje to pytanie pośrednio Czytelnikowi. Wniosek jest prosty – te rzeczy, które robiłeś w swoich najlepszych latach zadecydowały o tym, że to były Twoje najlepsze lata, nie na odwrót. Wróć do nich, a poczujesz się lepiej.

Sanders namawia do starych dobrych przyzwyczajeń, a jeśli nie jesteśmy szczęśliwcami, którzy takie przyzwyczajenia mieli lub mają – pokazuje, jak to, co jemu kiedyś pomogło (wierzę mu), może pomóc każdemu. Tym bardziej wszystko jest wiarygodne, że zasady są proste i oczywiste.

Kolejne siedem rozdziałów to siedem reguł, które autor proponuje do wykorzystania w drodze do pewności siebie. Czytam dalej – w regułach rozpoznaję swoje przekonania i znane mi prawdy, które stosuję, ale o części zapomniałam. Jak na przykład ta, żeby karmić swój umysł dobrymi rzeczami, a informacje, ludzi i źródła siejące zwątpienie omijać szerokim łukiem. Nic nowego, bez wybuchów i cyrkowych sztuczek.

Trudno było mi zrezygnować z wypisania tych reguł tutaj, ale jednak tego nie zrobię. Żeby odkryć nowe na nie nowych zasadach, tak jak ja, trzeba tę książkę przeczytać w całości, dać się Sandersowi poprowadzić przez jego poradniko-rozmowo-opowieść.

Przeczytaj także: 10 książek, które odbudują Twój związek

Chwila skupienia nad najprostszym

Autor nie namawia do robienia wszystkiego naraz, nie wypisuje recepty: przez pierwszy tydzień stosuj pierwszą regułę, w drugim tygodniu zacznij stosować drugą. To motywacyjna książka-poradnik, której NIE czyta się jak poradnik.

Pisarz, w przeciwieństwie do wielu innych autorów podobnych książek, nie wciąga do Tajnego Kręgu Pewnych Siebie Ludzi, nie strzela w czytelnika hasłami: Tylko ze mną, tylko w taki sposób możesz to osiągnąć. Pokazuje, jak każdy w swoim tempie może wyciągnąć na światło dzienne swoją pewność siebie. Wbrew temu, że porad w stylu „to rób, tego unikaj” w książce nie brakuje, nie czułam się jak na tureckim kazaniu, a tego najbardziej się obawiałam otwierając ją po raz pierwszy.

Pomimo prostych reguł, których ogromną wagę stara się podkreślić autor, nie nazwałabym „Moc pewności siebie” książką, którą do końca czyta się łatwo. Aby móc zastanowić się nad tym, co autor chce przekazać, i co z tego dla mnie może wynikać, dobrze jest znaleźć chwile spokoju, w której można się skupić nad treścią tekstu.

Nie namawiam też do czytania jej w jeden dzień – pewne informacje i przywołane przez Sandersa przykłady dobrze jest przełknąć i przyłożyć do naszego życia – sprawdzić czy gość może mieć rację. Ja doszłam do tego, że ma i że lepiej go posłuchać.

„Moc pewności siebie. Osiągaj zamierzone cele i poczuj siłę spełnienia” jest książką, która jeśli nie posłuży jako poradnik, może być dobrym motywatorem. Pokrzepiona niechorobliwym i nieudawanym optymizmem, który wygląda z kart lektury, zamykam książkę. Wiem, że wszystko o czym przed chwilą przypomniał mi Tim Sanders znam i kiedyś wiedziałam, że to działa. Wiem, co robić. Zrobię to.

Przeczytaj także: Porażka? Uwierzyłam w siebie, dam radę! – historia Magdy

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Bianka Lesik
Skład Faktów wspiera Redakcję Mamo Pracuj od początku tworzenia serwisu. Firma zajmuje się m.in. tworzeniem tekstów na potrzeby gazet i stron internetowych oraz przygotowywaniem zawartości merytorycznej wydawnictw marketingowych i informacyjnych.
Podyskutuj

#PoznajZespół Mamo Pracuj! Wywiad z Ewą

Powoli kończymy serię naszych wywiadów, ten jest przedostatni, a jego bohaterką jest Ewa Moskalik - Pieper, czyli redaktorka naczelna naszego portalu. Czy wiedzieliście, że Ewa oprócz tego, że pisze i zarządza portalem spełniała się też w studiu nagraniowym i przed kamerą? Przeczytaj cały wywiad, by dowiedzieć się więcej o przygodach Ewy i poznać kolejną szaloną historię z dreszczykiem. ;)
  • Agnieszka Wadecka - 21/01/2021
lagodnie usmiechnieta ewa w dzisnowej koszuli na bialym tle

Witaj Ewo! Jak do tego doszło, że jesteś w zespole Mamo Pracuj i od jak dawna tu jesteś?

Hej Agnieszko. Moja przygoda z Mamo Pracuj trwa od 4 lat. Gdy się zaczynała miałam za sobą tylko prace na zlecenia, krótkie epizody, więc to moja pierwsza „prawdziwa” praca, w dodatku zaczęłam ją po 40 – stce. 😉 Jestem żoną i mamą dwóch wspaniałych chłopców, z których jestem bardzo dumna. Wielką radość sprawiało mi bycie z nimi i obserwowanie jak rosną, zmieniają się i rozwijają. Taką miałam potrzebę. Jednak przyszedł moment, kiedy poczułam, że teraz chcę zrobić coś dla siebie.

I wtedy zderzyłam się z postawioną przez samą siebie barierą. Pomyślałam, kto będzie chciał mnie zatrudnić, jaki pracodawca. Czułam to wszystko co większość mam powracających po przerwie do pracy. Że się nie nadaję, nic nie umiem, nie mam żadnych kwalifikacji. Na szczęście kiedyś, dużo wcześniej, przeczytałam, że wszystko czego nauczyłam się jako mama, będzie mi potrzebne w pracy, i że są to bardzo cenne umiejętności.

Zwróciłam się po pomoc do Fundacji, która pomogła mi w szukaniu pracy, ale też dostałam tam wsparcie zawodowe. Skorzystałam ze wszystkiego co „dawali”. Ta Fundacja skontaktowała się z Mamo Pracuj, albo na odwrót. 🙂 I pewnego pięknego dnia zadzwoniła do mnie Agnieszka Czmyr-Kaczanowska. Pamiętam moją rozmowę rekrutacyjną z Asią i Agnieszką i swoje pierwsze wrażenia. Widziałam otwartość i ciekawość, nie czułam się oceniana. I choć wiedziałam, że wiele muszę się jeszcze nauczyć, nie bałam się.

W obiektywie Magdy Trebert

Tak sobie myślę, że słowa, które padły podczas naszego urodzinowego webinaru, chyba z Twoich ust Aga, to kluczowe w naszych relacjach z Asią i Agnieszką. Poprzeczka stale się podnosi, pojawiają się nowe zadania, ale chyba wszystkie czujemy, że Asia i Agnieszka wierzą w nas. To zaufanie dodaje skrzydeł i chce się działać, prawda?

Przeczytaj też: #PoznajZespół Mamo Pracuj – wywiad z Agnieszką Czmyr-Kaczanowską

Tak, to prawda. 🙂 A co było wcześniej, jak widziałaś swoją przyszłość? Mam na myśli zarówno te dziecięce marzenia „kim będę jak dorosnę” jak i plan studentki na swoją zawodową ścieżkę.

Dzisiaj wiem, że nie słuchałam swoich marzeń. Byłam trochę takim niedowiarkiem. Po prostu nie wierzyłam w siebie. W dzieciństwie dużo uwagi skupionej było wokół mojego zdrowia, miałam kłopoty z kręgosłupem, więc siłą rzeczy niewiele pozostawało czasu na coś innego. Od zawsze interesował mnie film, a gdzieś po drodze tata zaraził mnie fotografią. I w takim kierunku szłam. Ukończyłam filmoznawstwo na UJ. A wcześniej dwuletnie Studium w Opolu, gdzie uczyłam się fotografii. To był wspaniały okres. Najcieplej wspominam ten czas. Ba! Poznałam tam swojego męża. 😉

Ale dopiero jako dorosła osoba odkryłam, że będąc dzieckiem marzyłam o aktorstwie, tylko gdzieś to głęboko schowałam. Na szczęście życie przyniosło mi kilka doświadczeń, dzięki którym miałam okazję, jako aktorka-amatorka, spotkać się ze swoim marzeniem.

Poza tym uwielbiam czytać na głos. Był taki czas, że nagrywałam na dyktafon książki dla moich chłopaków, a potem wrzucaliśmy to na mp4, w ten sposób mieli swoje prywatne audiobooki. Byłam tak na to „nakręcona”, że zapisałam się na kurs dubbingu, wtedy jeszcze w krakowskiej PWST. Jednak dość onieśmielające było uczestnictwo w kursie, w którym brali też udział krakowscy aktorzy. 😉 Ale to było wspaniałe doświadczenie. Zwłaszcza, że kurs prowadzili najlepsi reżyserzy dubbingowi – Waldemar Modestowicz i Mariusz Arno Jaworowski.

Mała Ewa

Mamo Pracuj ma 9 lat, wiele się dzieje, ale jest coś co chciałabyś by się zadziało w Mamo Pracuj? O co byś je wzbogaciła?

Oj dzieje się wiele i będzie się jeszcze działo. 🙂 Wierzę, że stała i regularna praca daje najlepsze efekty. Czy to w życiu prywatnym, czy zawodowo. A Mamo Pracuj tak właśnie się rozwija. To firma postawiona na mocnych fundamentach, a wszystkie jej działania i projekty są głęboko przemyślane. Myślę, że zawsze ciekawie jest gdy rośnie zespół, bo wtedy i więcej rąk do pracy – a jest jej dużo – i kreatywnych pomysłów. Ponadto, trzymam mocno kciuki za najbliższe miesiące i nowe projekty!

Zobacz także: Planery i kalendarze na 2021 – wybierz najpiękniejszy dla siebie!

Od niedawna pojawił się w Mamo Pracuj dość przejrzysty podział na zespoły, powiesz naszym czytelniczkom z kim zespołu najczęściej pracujesz? I czy jest to wesoła współpraca? 😉

Z Tobą i Agnieszką Kumorek. 🙂 Czasem jeszcze z Asią Godfryd, ale od czasu podziału na zespoły zdecydowanie mniej. Wspólnie z Tobą i Agnieszką tworzymy zespół redakcyjny i odpowiadamy za treści na portalu. Agnieszka Kumorek daje nam również bardzo ważne zaplecze analityczne, co pozwala wyciągać wnioski na przyszłość i działać mądrzej. A współpraca? Pewnie, że jest wesoła, zdecydowanie brakuje tylko tego kontaktu na żywo, poczucia, że jesteśmy jednym zespołem, ale wierzę, że to się wkrótce zmieni.

Sesja z 2017 roku. Fot. Magda Trebert

Ewa, jesteś redaktorką portalu, ale też od niedawna przejęłaś za niego pełną odpowiedzialność, masz też pod sobą cały zespół redakcyjny. Jak się z tym czujesz? Czy odpowiada Ci ta rola?

Pamiętam jak po trzech miesiącach mojego stażu w Fundacji spotkałyśmy się z Asią i Agnieszką na rozmowę. Przez te 3 miesiące dostawałam konkretne zadania, poznawałam pracę w redakcji portalu, pisałam teksty. Pamiętam też krótką telefoniczną rozmowę z Asią z instrukcją wpisywania tekstów w cms. 😉 Miałam poczucie, że podołałam zadaniom, ale nie spodziewałam się po tej rozmowie, że usłyszę od Asi i Agi, że oddają portal pod moją opiekę.

Pamiętam, że nie do końca to do mnie docierało. Cieszyłam się i bałam jednocześnie. Czułam, że obdarzono mnie dużym zaufaniem i staram się sprostać temu cały czas. I tak, lubię tę rolę. Myślę, że mogę jeszcze w niej bardzo się rozwijać i cieszę się na to. A zespół redakcyjny mam bardzo zgrany i wiem, że jeszcze nie pokazał wszystkich swoich możliwości. 😉

Z synami – Borysem i Ivo – w obiektywie Magdy Trebert

Przepis na sukces jak łączyć pracę i macierzyństwo, czyli ten owiany sławą Work-Life-Balance, jak to u Ciebie wygląda? Czy to w ogóle jest możliwe?

Ach, uważam, że work-life balance to wielkie wyzwanie dla każdego rodzica. Dla mnie idealnie gdy praca jest kompatybilna z rodziną i kiedy pracodawca rozumie, że jestem też rodzicem, a rodzina, wie, że jestem również pracownikiem. Jak obie strony mają tę świadomość wszystko idzie łatwiej.

Pandemia trochę zmieniła układ sił. Musiałam inaczej poukładać sobie pracę. Wcześniej rzadko pracowałam wieczorami, a teraz dość często tak pracuję, bo wtedy mam ciszę, spokój i wykonuję zadania, które wymagają większego skupienia. W tym mitycznym work-life balance na pewno pomaga mi praca zdalna (pracuję tak od 4 lat) i choć samoorganizacja jest bardzo wymagająca, to czasem myślę, że w moim przypadku trafił swój na swego.

Jest we mnie trochę takiego buntownika, czasem mam problem z podporządkowaniem się, a praca zdalna i jej elastyczność daje mi takie poczucie samostanowienia i wolności. Oczywiście są ustalone ramy, bo pracujemy w określonym czasie od 9 – 15, ale wiem, że jeśli potrzebuję mogę skończyć wcześniej, np. wyjść po dziecko do szkoły i dokończyć później.

Przeczytaj: 15 pomysłów na śniadania do szkoły, które zachwycą dzieci

No to pozostając w temacie przepisów zapytam o Twój przepis na odpoczynek. Jak relaksuje się Ewa?

Nie będę oryginalna. 🙂 Wypoczywam z muzyką, książką, z dobrym filmem. Uwielbiam spacery, duże stare parki i lasy. Ale najbliższe mojemu sercu jest nasze morze. Może dlatego, że w dzieciństwie spędzałam tam każde wakacje. I właśnie nad morzem najlepiej wypoczywam. Jak staję na brzegu, czuję, że oddycham całą sobą, a wszystkie napięcia znikają.

Mam podobnie jak Ania – moim marzeniem jest kiedyś zamieszkać nad morzem i tak sobie myślę, że to jest całkiem możliwe. Stworzymy z Anią oddział Mamo Pracuj na wybrzeżu. (śmiech) Kilka lat temu, odkryłam, że mogłabym też tak pokochać góry, ale za mało w nich bywam. Myślę, że to jest coś co mam do nadrobienia. 🙂

Z mężem – wakacje 2019

Ponoć muzyka łagodzi obyczaje, co zatem słychać w Twoich słuchawkach? A może zamiast muzyki wolisz podcasty?

Zdecydowanie muzykę. Bez niej w wielu sytuacjach nie dałabym rady. Koi nerwy, wycisza, dodaje energii, dla mnie jest bardzo ważna. W kinie, nie tylko oglądam filmy, ale także słucham. Uwielbiam muzykę filmową, tę skomponowaną dla konkretnego filmu i muzyczne składanki. Teraz rzadziej, ale kiedyś wychodząc z kina udawałam się do sklepu i kupowałam płytę z muzyką z filmu, na którym byłam.

Mam stare kasety z muzyką Ennio Morricone z filmów, które kupowałam jako nastolatka. Do dziś mam ciarki na plecach, gdy słucham “Man with harmonica” z filmu “Once upon a time in the West”. Tak, lubię westerny i filmy gangsterskie. 🙂 Kiedyś nawet prowadziłam DKF o takiej tematyce. 😉 Cieszę się, że udało mi się być na koncercie Morricone w Krakowie. A ostatnio namiętnie – okazuje się, że podobnie jak Asia – słucham Ludovico Einaudi. I to prawda, pomaga się skupić w pracy.

W Trójmieście z rodzicami

Pandemia (nie mówiąc tu o jej najgorszych aspektach) mocno pomieszała w naszych życiach, odmieniła codzienność, ale szukając pozytywów, jakie miłe wspomnienia zostaną Ci z tego okresu?

Pamiętam pierwsze tygodnie po zamknięciu nas w domach. Poranki bez pośpiechu, gonitwy i to uczucie, że dzień jest taki długi. Kończę pracę i nie muszę nigdzie biec, nikogo odbierać, ani zawozić. Mam czas na spokojne gotowanie i oglądanie filmu z całą rodziną. I jesteśmy wszyscy razem. Ja lubię mieć bliskich obok siebie. Oczywiście to czasem męczy i każdy potrzebuje swojej przestrzeni, ale to bycie razem właśnie dobrze wspominam.

Zmieniły się też nasze nawyki zakupowe. Kupuję zdecydowanie mniej i mądrzej. Teraz robimy zakupy raz w tygodniu, a dużo też zamawiamy przez internet i bardzo to sobie cenię. To oszczędza nasz czas. Przez kilka miesięcy nie kupiłam też dla siebie żadnych ubrań, co było bardzo dobre dla naszego domowego budżetu, ale oczywiście potem już zatęskniłam za kupowaniem. 😉

Wakacje 2019 – mężem i synami

Wyjawisz nam jakąś mało znaną informację o sobie? Może być coś zabawnego z dzieciństwa, szalona historia z czasów liceum albo może jakiś szokujący szczegół z życia. 😉

Ja chyba nie byłam szalona, ale jedna historia krąży w mojej rodzinie. Jak miałam 3 latka, pojechaliśmy z rodzicami na wieś do dziadków na Wielkanoc. Dziadek miał klacz o imieniu Alma, czasem sadzał mnie na niej i woził po podwórku. Pewnego dnia tata i dziadek zastali mnie w stajni, stałam przytulona do tylnej pęciny klaczy i głaskałam ją, a obok było jej źrebię.

Nie wiedzieli co zrobić. Jak się zachować. Wystraszyli się. Dziadek powiedział, żeby mnie nie wołać, nie ruszać, bo nie wiadomo jak klacz zareaguje, tylko poczekać aż sama odejdę. Naprzytulałam się i sobie poszłam. 🙂

Mała Ewa

Miałaś okazję występować w radiu i telewizji, czy stresowałaś się przed tymi wydarzeniami? No i czy miałaś później takie chwile fejmu, że ktoś się odezwał, że Cię widział/słyszał i gratuluje?

Tak, jak wspomniałam wcześniej los był łaskawy i spełnił moje ciche marzenie o planie filmowym. Grałam kilka razy w TVN-owskich serialach, w których tak naprawdę zagrało pewnie pół Krakowa, ale dla mnie to było COŚ. Lubię rytm i atmosferę planu. Przechodzenie z jednego świata w drugi. Był taki czas, że z każdego castingu wychodziłam z rolą, a potem spędzałam np. dwa dni na planie. Chyba nie szło mi najgorzej. Ale tak, zawsze była adrenalina, trema, ale taka fajna, motywująca. I wiesz, że tak. 🙂 Zdarzyło mi się, że ktoś mnie rozpoznał. To było bardzo miłe.

Miałam też okazję spędzić dwa tygodnie na planie filmu krótkometrażowego, w którym grał mój starszy syn Borys. Śmiejemy się, że Borys zaczął edukację na planie filmowym. Pierwszy dzień szkoły, apel, pierwsza klasa, a my prosto ze szkoły, spakowani na dwa tygodnie pojechaliśmy na plan filmowy. To była przygoda. 🙂

Na koniec pytanie z serii „co by było gdyby”. Co by było gdyby Mamo Pracuj nie powstało, jak myślisz, czym byś się dziś zajmowała?

Może praca w radiu. Pamiętam, że w czasie gdy szukałam pracy miałam też taką propozycję. 🙂 A może zupełnie coś innego. Wiem, że jak zdecydowałam się na to, że chcę pracować, czułam, że jestem otwarta na propozycje, oczywiście z kręgu moich umiejętności i zainteresowań, ale kto wie, czy gdyby ktoś nie zaproponowałby mi czegoś zupełnie odmiennego, np. jakiegoś kursu z branży IT, to czy nie poszłabym w tym kierunku. Ja po prostu nie boję się wyzwań. Lubię się ich podejmować. Nie czekam aż ktoś naprawi zepsuty kran, czy gniazdko, robię to sama. 😉

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi 🙂

Zdjęcia: Magda Trebert; prywatne archiwum Ewy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Kozaki damskie – jak dopasować je do figury?

Jakie cholewki wybrać do grubszej łydki, a jaki obcas do szczupłych nóg? Pomożemy Ci zdecydować, które modele kozaków będą dla Ciebie najlepsze?
  • Jagoda Jasińska - 15/01/2021
dwie kobiety siedzą na ławce w długich brązowych kozakach


W trendach obuwniczych jest podobnie jak w modzie odzieżowej, nie każdy model pasuje do każdej sylwetki. Szczególnie mocno odnosi się to właśnie do butów zimowych, kozaków. Są one bardzo zabudowane i jeśli je źle dobierzemy, mogą znacząco wpłynąć na naszą ogólną prezencję. Wysokość oraz szerokość cholewki, materiał z jakiego została wykonana, a także rodzaj podeszwy i obcasa mogą odgrywać dużą rolę w tym jak odbierane są proporcje naszego ciała. Przyjrzyjmy się dziś dokładnie kozakom damskim, byś mogła wybrać model, który korzystnie wpłynie na Twój wygląd.
Kozaki dla wysokich i szczupłych kobiet

Podstawową regułą w przypadku butów z wysoką cholewką, jest to, że jeśli wyraźnie odcina się ona od linii nóg, skraca je optycznie. Generalnie każda pozioma linia przecinająca nasze ciało, działa w ten sposób. Im więcej tych linii stworzymy, tym gorzej będziemy wyglądać.

Jeśli jesteś posiadaczką długich nóg, możesz sobie pozwolić na wysokie kozaki nawet jeżeli będą wyraźnie w innym kolorze niż spodnie, czy rajstopy. By zrównoważyć swoją sylwetkę wybieraj raczej kozaki na płaskim obcasie lub delikatnym słupku.

Wysokie kobiety dobrze prezentują się w muszkieterkach, czyli kozakach za kolano. Dzięki szczupłym nogom możesz sobie pozwolić zarówno na dopasowaną cholewkę, jak i luźną, marszczoną.


Jaki czubek powinny mieć kozaki damskie dla wysokich pań? Najlepiej krótki, zaokrąglony. Zrezygnuj z długich, ostrych czubków, chyba że masz wyjątkowo małe stopy i zależy Ci na ich wydłużeniu.

Kozaki dla drobnych kobiet

Biorąc pod uwagę powyższe wskazówki odnośnie poziomych odcięć na sylwetce, panie należące do niskich powinny starać się niwelować różnicę kolorystyczną między butem, a nogą. Zakładając botki, czy kozaki, zawsze pilnuj, by były one w podobnej kolorystyce, co Twoje spodnie, rajstopy, albo legginsy.


Jako niska kobieta, dobrze byś mogła dodać sobie kilku centymetrów obcasem. Jeśli komfortowo czujesz się w wysokich butach, decyduj się na szpilki lub słupek, które dodatkowo wysmuklą Twoją sylwetkę. Do bardzo szczupłych nóg nie powinnaś zakładać butów na platformie. Zbyt masywna podeszwa będzie się kłócić z resztą drobnych partii ciała.

Przy niskim wzroście lepiej wybierać kozaki kończące się przed kolanem. Klasyczne muszkieterki mogą Cię jeszcze niepotrzebnie skrócić optycznie, chyba że są na wysokiej szpilce.

Szczupłe nogi dobrze będą wyglądać w jasnych kozakach. Rozważ beż, jasny brąz lub szarości. Możesz sobie śmiało pozwolić na dodatkowe zdobienia kozaków, łańcuszki, paski, frędzle itp.

Kozaki dla kobiet XXL

Jeżeli należysz do grona pań o pełnych kształtach i chciałabyś dobrze wyglądać w zimowym outficie, powinnaś podobnie jak kobiety niskie, wybierać buty, których cholewka będzie kolorystycznie pasować do reszty nogi. Postaw na klasyczną czerń, która ma moc optycznego wyszczuplania. Czarne rajstopy i czarne kozaki z pewnością korzystnie wpłyną na wygląd Twojej figury.

Najlepiej, by cholewka kończyła się na wysokości kilku centymetrów poniżej kolana. Nie będziesz dobrze wyglądać w muszkieterkach. Unikaj też tych bardzo luźnych, pomarszczonych kozaków, bo dodatkowo poszerzą Twoją łydkę. Wybieraj te dopasowane. Świetnie sprawdzą się tu kozaki zamszowe, które należą aktualnie do najpopularniejszych trendów w modzie obuwniczej.

W jaki sposób kozaki mogą zatuszować niedoskonałości nóg?

Jeśli dodatkowo chciałabyś ukryć pewne swoje kompleksy, odpowiednio dobrana cholewka może sobie z tym świetnie poradzić.
Zbyt krótkie nogi wydłużysz, zakładając kozaki na koturnie przylegające do łydki. Powinny się one kończyć przed kolanem. Bardzo dobrze sprawdzą się tu modele zamszowe, których cienki materiał nie poszerzy dodatkowo Twojej nogi.

Masywne łydki zamaskujesz szeroką cholewką. Nie unikaj obcasów. Wybierz szeroki słupek lub koturny, które pomogą Ci wydłużyć nogę.
Niezależnie od tego jaki rodzaj figury reprezentujesz, kozaki za kolano w atrakcyjnej cenie kupisz na CCC.eu. Mają tam naprawdę ogromny wybór butów dla wszystkich rodzajów figur i bardzo atrakcyjne promocje.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×